Faustus
Members-
Posts
413 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faustus
-
[quote name='a_niusia']ej kuuurde:))) jak wbijasz do psiego parku, gdzie lataja luzem pieski i czynia spustoszenie bawiac sie ze swoimi ziomami i oczekujesz, ze kazdy bedzie mial oczy z tylu glowy i zatruwasz ludziom zycie, bo bedziesz "cwiczyl w rozproszeniu" albo "twoj piesek nie lubi", to wychodzisz na kretyna. wez sobie psa, ktory "nie lubi" gdzies indziej, a "cwicz w rozproszeniu" za plotkiem i tyle.[/QUOTE] W całej rozciągłości zgadzam się z powyższym :)
-
Tak liczę ;) Odpowiadając na pierwsze pytanie ;) I świadomie podejmuję ryzyko. Proste. Gdzie jest napisane? Pewnie nigdzie. Natomiast zauważ, że jeśli parki właśnie w ten sposób są używane to znaczy, że takie są potrzeby. A zresztą...co według Ciebie psy powinny w psim parku robić? Chodzić przy nodze właściciela? Czy może biegać wytyczonymi ścieżkami, tak aby czasem nie wejść komuś w drogę? A może tylko grzecznie wąchać trawkę?
-
[quote name='Beatrx']ja bym jeszcze dodała, ze tym sikającym psem jest np. york. nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, żeby wiedzieć, co zostanie z takiego małego pieseczka jak go ast zębami złapie. wtedy też ast byłby łagodnym psem, a winę za zajście zwaliłoby się na właściciela yorka, bo po co z takim maleństwem włazi do psiego parku, gdzie biegają duże psy?:roll:[/QUOTE] Wychodzi na to, że najlepiej pozamykać psie parki, ewentualnie chodzić w nich z psami na smyczy ;) Serio nie dostrzegasz różnicy miedzy psem wkurzonym, bo ktoś go wącha jak sika (czyli robi to co w psim parku robią wszystkie psy), a wkurzonym bo ktoś przeszkodził mu w szkoleniu (czyli czymś czego w parku nie trzeba robić, a być może nawet nie powinno) ??? Dla mnie sprawa jest prosta: wchodząc do parku każdorazowo muszę liczyć się z tym, że może dojść tam do jakichś zgrzytów. I o ile zgrzyty "z sikania" jestem skłonny uznać jako normalne, to to że ktoś miał fanaberię zrobienia sobie z parku, placu ćwiczeń już nie.
-
Nie wiem jakie psie parki są u Was. Wiem jaki jest u mnie. Jak wspomniałem wyżej ok 10 arów. I bywa na nim naraz naprawdę spora grupa psów. Zwłaszcza w ładne dni i w wiadome godziny ;) I te 10 arów robi się wtedy naprawdę...małe. Małe dla psów, duże dla ludzi. Inaczej mówiąc: dla stada biegających psów przebiegnięcie od jednej strony na drugą zajmuje kilka sekund. Dla człowieka już znacznie więcej. Dodatkowo...średnio widzę przywoływanie z odległości 20 i więcej metrów przykładowo 10 psów na raz, przez 10 właścicieli na raz....bo akurat do parku wszedł pies, który może sobie nie życzyć kontaktów z innymi psami. Dodajmy do tego: 10 psów totalnie rozbawionych. Więc sorry, ale jeśli masz psa agresywnego, jesteś niepewny jego zachowania itd to daruj sobie psie parki, bo zwyczajnie możesz nie mieć szans skorygować jego zachowania. Ja mimo wszystko traktuje psi park jako jakąś formę bonusu, która chcąc nie chcąc nie dla wszystkich jest dostępna. Na koniec dwie refleksje: nie tak dawno nikt nie słyszał o ogrodzonych psich parkach. I wszyscy żyli. Jakoś się dało. I druga sprawa: faktem jest, że psie parki mają często bardzo złą rolę wychowawczą. Głównie z powodu lenistwa właścicieli. Osobiście znam parę osób, które maja głęboko w d... jakiekolwiek wychowanie psa, odwoływanie go itd bo....mają przecież park. Ogrodzony, więc nie ucieknie. I tak z mieszkania/domu na smyczy do parku. W parku ławeczka, fajeczka, pogaduchy. Pies się wylata. Złapie go i do domu na smyczy. Więc...po cholerę coś tresować? ;)
-
[quote name='Beatrx']nie? psie parki są od tego, żeby każdy miał prawo puścić swojego psa luzem bez konsekwencji mandatu, a nie od tego, żeby w nim się tylko i wyłącznie psy bawiły ze sobą.[/QUOTE] Otóż widzisz: chcąc nie chcąc przede wszystkim jednak jest po to, aby psy się w nim bawiły, biegając po jego całej przestrzeni. Niezależnie od tego jakie były założenie przy zakładaniu takich parków, czy jakie jest Twoje na to patrzenie, to życie to zweryfikowało.
-
[quote name='Beatrx']a zawłaszczający całość parku na swoje potrzeby właściciele asta i reszty ganiających psów są już okej?[/QUOTE] A czy nie od tego właśnie są psie parki?
-
[quote name='Soko']Tylko że abstrahując od tego "agresywnego" ONka, wystartowaćz zębami mógł sikający pies. I co wtedy z nim też won, bo się przez to też mogły pogryźć? Powiem tak: mnie też z Werą pewnie chciałybyście wywalić na pierwszych kilku psich parkach, ale potem naprawdę się wszystko uregulowało. Więc ja dałabym facetowi szansę ;) A może na ścieżce ktoś MUSIAŁ stanąć, bo ma strachliwego, nerwowego psa który nie chce iść dalej? No i jasne - ładujmy się,bo to TAKI PROBLEM, pójść kilka kroków poza ścieżką.[/QUOTE] Cóż za bzdury wypisujesz... Po pierwsze: sikający na wybiegu pies jest czymś normalnym. Zawłaszczający kawałek parku na swoje potrzeby człowiek z trenującym psem, już nie. Po drugie: nie odwracaj kota ogonem...ktoś musiał stanąć na ścieżce bo ma strachliwego psa? I dobrze. To normalne. Użyłaś słowa klucza: MUSIAŁ. Różnica jest mniej więcej taka: wąska leśna ścieżka i ktoś na niej rozłożył się z kocykiem, bo taką miał fanaberię, a ktoś kto zasłabł i na tejże ścieżce leży. Tak trudno to zrozumieć?
-
[quote name='Soko']A kto sobie zawłaszcza,ja się pytam? Przyszedł facet z płotkiem i go postawił wokół siebie? Nie - dał niemą prośbę, żeby mu nie przeszkadzać. I ja bym tej prośby posłuchała, nawet jakby to była wąska ścieżka i usunęła się w krzaki. Bo to jest w porządku wobec drugiej osoby i jednej z niewielu, które chcą wychowywać swoje psy. Dla mnie to postawa godna szacunku.[/QUOTE] Się pytasz, więc odpowiadam: otóż osoba ćwicząca z psem na psim wybiegu zawłaszcza sobie jego ładny kawałek. Choćby dlatego, że mimo że nie posiada płotka ;) to w naturalny sposób (jak napisałaś: niemy) informuje, że ten kawałek tutaj jest jego. Pouczasz co jest w porządku wobec innej osoby: otóż dla mnie to nie jest w porządku, a tym bardziej jakby ktoś robił taki numer na wąskiej ścieżce (wspomnianej przez Ciebie). Nie, nie usunąłbym się. A dlaczego? Dlatego, że nie zamierzam łazić po krzakach przez debila, który właśnie ścieżkę znalazł sobie jako miejsce na tresurę.
-
[quote name='a_niusia']a ja uwazam, ze miejsca takie jak psi wybieg to sa miejsca, gdzie z definicji psy biegaja luzem, maja prawo podbiegac do siebie nawzajem itd. jesli ktos sobie tego nie zyczy, to nie powinien przychodzic na psi wybieg (...)[/QUOTE] Dokładnie tak! Na szkolenie jest naprawdę tysiąc innych miejsc. Zwłaszcza że cóż..nie czarujmy się: psie wybiegi zazwyczaj nie mają kilku hektarów powierzchni ;) przykładowo jeden z większych w Krakowie to niecałe 10 arów. I biega po nim czasem do 20 i więcej psów. Więc...sorry ale trudno aby ktoś sobie zawłaszczał jakiś rejon parku, bo "on tutaj szkoli".
-
[quote name='Bagira']Podstawowe pytanie, czy umiesz ułozyć Aitke?? Bo z nią jak z żołnieżem, jak ja ułżysz, zrobi dla Ciebie wszystko ale jak od małego poczuje domene, pokona Cie i trafi do schoniska..To nie jest łatwy pies...[/QUOTE] I dokładnie tak. Tyle, że należy wyraźnie powiedzieć, że jednak jest gigantyczna różnica między akita psem, a akitą suką. Przy czym....czytam ten i parę innych tematów na forum i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tego typu tematy finalnie mogę wyrządzić więcej krzywdy niż dobrego. Akita jako rasa promocji nie potrzebuje, zawsze znajdą się miłośnicy. W tytule tematu jest pytanie: Akita trudna i agresywna rasa??? Oczywiście wszystko zależy od tego gdzie ustawimy punkt odniesienia. Wydaje mi się, że z racji na popularność można śmiało przyjąć labradora. Oczywiście zakładam, że szkolenie, socjalizacja itd to obowiązek każdego właściciela psa, niezależnie czy ma akitę, labradora czy yorka. Więc odpowiadając na pytanie: trudna? Tak trudna, bo w szkolenie trzeba włożyć więcej wysiłku, niż w szkolenie naszego punktu odniesienia. agresywna? Tak agresywna, jest rasą pierwotną z bardzo silnym elementem dominacji. Zdecydowanie bardziej agresywna niż labrador. Tak więc moja odpowiedź jest: dwa razy TAK. I niewiele zmieni w tej opinii zmiana punktu odniesienia, nawet jeśli będzie to owczarek niemiecki. Myślę, że dyskutując dobrze pamiętać też, że mówimy o rasie jako całości, a nie o poszczególnych przypadkach gdzie są odstępstwa od średniej rasy: np agresywny labek, czy łagodna jak owieczka akita. To jest margines, a dyskusja powinna opierać się na tym co jest po środku. To piękne psy, ale naprawdę uważam, że jakiekolwiek wybielanie ich trudnych charakterków nie robi nikomu dobrze. Ani psiakom, ani ich przyszłym właścicielom (tudzież kotom jak widać ;) )
-
[quote name='barbarasz49'](...) Dla mnie osobiście na pierwszym miejscu jest inteligencja, a co za tym idzie łatwość szkolenia psa, co z czasem przynosi wspaniałe efekty. (...)[/QUOTE] Łatwość szkolenia psa przede wszystkim zależy od nastawienia rasy (uogólniając) na pracę z człowiekiem. Kwestia inteligencji jak dla mnie w tej kwestii jest drugorzędna. Zapewne ma ona znaczenie w kwestii tego jak daleko ma sięgnąć to szkolenie, ile chcemy psa nauczyć. Patrząc po sobie (choć oczywiście wiem, że może nie być to wymierne) mój odeszły już cane corso uczył się podobnie jak opisała to Fauka odnośnie laba. Jak już czegoś się nauczył to nie kombinował. Raz wyuczona komenda była trwale wryta w jego mózg. To taki...prosty psi świat. Teraz airedale...wiem, że umie, wiem że wie o co chodzi. Wiem, że umie sam wykombinować jak osiągnąć to co chce. Natomiast przekonać go do współpracy...już nie jest tak prosto :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
A ja jestem snobem ;) Od kiedy jest to mój świadomy wybór to mam psy rasowe (czyt. z rodowodem). Zwyczajnie nie potrafię sobie odpuścić faktu wychowania psa od szczeniaka i radości z tym związanej. Nie wyobrażam sobie też nie wiedzieć co z mojego psa wyrośnie, jakiego charakteru mogę się spodziewać itd. Nie czuję też dyskomfortu z posiadania takiego a nie innego psa, ani też wyrzutów sumienia, że nie jest ze schronu. Zwyczajnie...pies jest dla mnie i niech każdy ma takiego jakiego chce.
-
Jak zgłosić? Przede wszystkim zebrać dowody, które macie na tą chwilę: czyli zdjęcia rtg + wydaje mi się bardzo ważne, aby weterynarz wystawił zaświadczenie, że to co znajduje się wewnątrz psa to jest śrut z wiatrówki, plus orientacyjny czas kiedy mogło to mieć miejsce (na podtstawie rany wlotowej, lub jej braku powinien móc określić choć przybliżony czas). Następnie kierunek policja. Tam zgłaszacie co macie, wraz z podejrzeniami właściwych osób. Myślę, że dobrze byłoby dodać może nieco na wyrost, że boicie się, że może dojść do kolejnych postrzałów, co gorsza i do ludzi. Wiadomo, że policja podchodzi do spraw zwierząt różnie, a to powinno ich zmotywować. Sprawa podejrzewam zostanie zamknięta bardzo szybko z braku dowodów, ale myślę, że sama wizyta u podejrzanych może im dać mocno do myślenia plus zastopować ich działania w przyszłości. Oczywiście ktoś może mieć lepszy pomysł :)
-
[quote name='zimnyx']My szukamy przyjaciela towarzysza niedawno po 11 latach takowego stracilismy okres oplakiwania mozna powiedziec sie zakonczyl a teraz jestesmy zdecydowani na nowego przyjaciela bo niewyobrazamy sobie domu bez psa[/QUOTE] Więc tzw pet byłby idealny. Przy czym uzupełniając to o czym wspomniała Sybel: koniecznie musicie usłyszeć co powoduje, że szczeniak jest niewystawowy. Choćby dlatego, że o ile niewłaściwe umaszczenie problemu raczej nie będzie nastręczało, to niewłaściwy zgryz już w jakimś stopniu może...Generalnie: im więcej pytań zadacie tym lepiej.
-
[quote name='Sybel']Autorka wątku, nie postu.[/QUOTE] Nie wiem czy trolluje. Wydaje mi się, że sprawa faktycznie gdzieś tam ma miejsce. Natomiast jeśli miałbym oceniać to trochę wygląda to tak jakby pisała bardzo młoda osoba/nastolatka. Jakoś bardzo szybko sobie wyrobiłem obraz młodej osoby, która w przypływie "chcenia" dostała od rodziców laba i na tym rola rodziców się skończyła. Dodatkowo dodałbym do tego małe miasteczko, albo wieś. Czyli tam gdzie szerszy dostęp do weta jest ograniczony (w sensie mały wybór). I generalnie sądzę, że nie mają czasu, albo funduszy na to aby psa leczyć, albo też i...ochoty. A co do wagi i labków jak i większości ras dużych: generalnie w wielu rasach waga zwłaszcza samców przekracza górną granicę wzorca. Czasem jest tak, że wzorzec nie nadąża za "modą" panującą wśród hodowców. Póki pies jest zbudowany prawidłowa to mało kto się czepia o przekroczenie górnej granicy. I owszem: widziałem labki w wadze powyżej 40kg (pies), które nie były ociężałe.
-
[quote name='Maron86'] Sama piszesz że trwa to od 3m-c, a ty się teraz zastanawiasz czy może psa wziąć do weta czy nie? :roll: [/QUOTE] Nie do końca tak.... "Mój piesek (labrador, 4 lata, ok. 40kg) [B]od ok. roku [/B]ma dziwne ataki . powtarzały sie one na początku co ok. 3 miesiące, ale teraz ma już je co ok. 2 tygodnie!" [B]iga1106[/B] Dziewczyno! Ogarnij się życiowo i zajmij się swoim psem. Bo trudno uznać, abyś do tej pory to robiła. Dawanie jedzenia, zabawy, wyprowadzanie na spacer to jeszcze nie wszystko. Pies potrzebuje Cię szczególnie w takich chwilach: a jak widać w takich chwilach zawodzisz. Twój pies ma ataki od około roku a Ty nie zrobiłaś w tej kwestii prawie nic. Więc zamiast szukać wsparcia na forum czy wiedzy u znajomych, zacznij działać w świecie realnym. Póki co jak dla mnie jesteś zwyczajnie: nieodpowiedzialna!
-
[quote name='Agnieszka1985']Dzień dobry. Mam trzy problemy o jakie chcę sie poradzić dlatego dam do jednego by nie zakladać 2 wątków :) przed zadaniem pytania przeglądałam trochę forum ale niektóre problemy trochę się rózniły od moich :) Mam szczeniaczka 9 -10 tygodni, piesek jest mały ma 1,5 kg i jest u mnie od 5 dni. Podobno jest to pinczerek ale chyba na pół gwizdka :) nie ma to jednak dla mnie znaczenia, piszę tylko bo czasami rasa ma znaczenie w wychowaniu. No więc moje problemy: 1) sikanie-z pieskiem wychodzę mniej więcej co 2h, nawet w nocy z 2-3 razy jak się przebudzi, mimo to pieskowi zdaża się około 5 razy dziennie zrobić siku na pogdłogę. czasami jak się budzi szybko się ubieram, wkładam buty i niestety psinka już leje. Oczywiście nie spodziewam się od razu cudów ale chciałabym wiedzieć czy wyprowadzanie pieska po spaniu/jedzeniu i klaskanie w rece kiedy się wysika w domu wystarczy by nauczyć pieska czystości? Wielu ludzi radzi jakies moczenie pyszczka w sikach i danie klapsa ale nie będę tego robić, bo po 1 ma to byc mój kompan i nie chcę by ta mała istotka się mnie bała. Po 2 to nie wiem jakby to miało wyglądać, przecież trzeba by było tą mordkę wytrzeć, ogólnie PORONIONY POMYSŁ. Gazety nic nie dają bo je targa :). Więc czy moja metoda jest dobra? A może coś jeszcze byście poprawili? I ile może to trwać? 2) zbytnie przywiązanie-psinka nie odstępuje mnie na krok, zaraz płaczę, wiadomo pierwsze dni, nowyy dom ale nie zapowiada się póki co na zmiany.... non stop by chciała siedzieć u mnie na kolanach. Jesli nie reaguję to piszczy, w innym wypadku odchodzi i np zaczyna coś niszczyć, zabawki ma ale woli kable. 3) chciałabym powolutku zacząć uczyć pieska zostawania samego w domu. Mieszkam w bloku i oczywiscie zdaję sobie sprawę, że psa mam ja a nie moi sąsiedzi i oni chcą mieć spokój. Jakie rady? Jak się za to dobrze zabrać? z góry dziękuję za pomoc :)[/QUOTE] Na sam początek ograniczyłbym siedzenie na kolankach ;) Musi mieć świadomość, że nie zawsze jesteś koło niego i że nie zawsze będziesz. Z wkładaniem pyska w odchody pomysł kiepski. Wygląda natomiast, że wszystko robisz jak należy w tej kwestii: teraz tylko cierpliwość :) nauczy się. Ile to może trwać? A różnie...nawet i do pół roku. Więc chcąc nie chcąc w domu będziesz miała mokro po powrocie. Możesz pomyśleć o kuwetach dla psa i konsekwentnie odstawiać malucha na nią jak zaczyna się załatwiać. Plus dodatkowo są środki zachęcające do sikania w konkretnym miejscu (u mnie się nie sprawdziły, ale...kto wie). Jeśli chodzi o kable: cóż...to może być problematyczne. Mam nadzieję, że nie są to kable typu przedłużacz (czyli tam gdzie jest prąd). U mnie sprawdziły się na podgryzanie mebli środki dr seidla tylko właśnie nie "repelex" (który ma zapach odstraszający) a "biter" który zawiera bardzo gorzką substancje. Generalnie kupując podobne środki innych producentów sprawdź dokładnie etykietę: większość sprzedających nie rozróżnia tych środków i dla nich to jedno i to samo (przynajmniej w Krakowie ;) ).
-
Rozpoznanie czy to oczarek niemiecki! Pomocy.
Faustus replied to trikol's topic in Owczarek niemiecki
[quote name='Cytrynaaaaa']Jeśli nie ma rodowodu zkwp/FCI to jest kundlem w typie rasy.[/QUOTE] Uczciwość każe dodać: jeśli nie ma rodowodu wydanego przez organizacje kynologiczną. Chcąc nie chcąc jak wszyscy chyba wiemy, problem z rodowodem to obecnie nie problem. Pozostaje jeszcze tylko kwestia jakości tego rodowodu. Ponadto: gdybym szukał dla siebie owczarka niemieckiego to ZKWP byłoby ostatnim miejscem gdzie bym zaglądnął. Jest naprawdę sporo starych (nie mówię tu akurat o Polsce) organizacji, które z FCI mają niewiele wspólnego, a gdzie ON są zdrowymi, pięknymi, i co chyba w ich przypadku najważniejsze: użytkowymi psami. Naprawdę czasem mam wrażenie, że ludzie traktują ZKWP jako ostateczny wyznacznik wszystkiego. Jak jakiś państwowy organ na kształt ZUS czy US. Dla przykładu można sobie spojrzeć chociażby na ZOND czy PKPR. Działają od wielu lat i robią dobrą robotę. Więc...sorry ale ZKWP/FCI to jeszcze nie koniec świata ;) -
[quote name='rodzice']Są jeszcze tacy weterynarze ? Szczerze mówiac śmiem watpić . To ze tutaj napisałaś swiadczy o tym ze faktycznie się nie znasz . Posłuchaj rad poprzedników - wysterylizuj sunię , tylko znajdź takiego weta który zrobi to dobrze i w odpowiednim czasie czyli podczas ciszy hormonalnej czyli około 6 tygodni od momentu całkowitego zakończenia ostatniej cieczki . Wspomnę jeszcze że rozmnażanie szczeniąt bez rodowodu w Polsce jest nielegalne .[/QUOTE] Oj owszem są tacy weterynarze. A i są tacy, którzy próbują przekonać właściciela, że szczeniak (labek w tym przypadku) do ok roku powinien być karmiony głównie...mlekiem (krowim) z ryżem i kaszką. Więc mało już mnie zdziwi. I druga sprawa...tak de facto o ile wiem, to ustawa nie zabrania rozmnażania psów bez rodowodu. Zabrania robienia tego w celach zarobkowych (czyli sprzedaży takich szczeniąt). Ale...mogę się mylić bo dawno już jej nie śledziłem.
-
Mój punkt widzenia jest inny niż większości społeczności tutaj...Jakoś tak konserwatywny jestem w swoich przekonaniach i zawieszony w przeszłości. Dlatego też uważam za zdrowy układ taki kiedy to pies jest dla człowieka, a nie człowiek dla psa. Jeśli mamy sytuację, że ta stara osoba jest na świecie sama i faktycznie ten pies będzie czymś co przy życiu go trzyma i tylko on "rozjaśnia" mu mroki starości to uważam, że tak: to dobry pomysł. I piszę to pomimo tego, że sam czasem irytuję się na nie panujące nad zwierzakami staruszki. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że taki pies może zostać osierocony przez właściciela z racji jego wieku. Tyle, że akurat to może spotkać każdego psa. I zastanawiam się kto będzie bawił się w statystyki licząc jakie jest prawdopodobieństwo, że zostanie sam pies staruszka, czy też młodego właściciela, który np uprawia sporty ekstremalne. Oczywiście lepszą sprawą jest kiedy taka osoba przyjmuje starszego już psa. Przy czym uważam, że tylko dlatego że pies jest dojrzały i okres szczenięcy ma już za sobą. No bo...niby jak to przekalkulować? Kto wcześniej "zejdzie" ja czy pies? Staruszek ma sobie przemyśleć ile jeszcze pożyje i tak dobrać psa? ;) No sorry, ale nie widzę tego ;) [quote name='a_niusia']ja szczerze nie wiem, czy za 10 lat sama nie zostane uznana za osobe za stara na psa, wiec chyba przemilcze temat Niektórzy myślą, że Ty generalnie nie powinnaś mieć psów ;)
-
Taki dowcip mi się przypomniał, zapewne będzie bulwers ;) ale pasuje do sytuacji na Rumunii jak ulał ;) [I]Kanada. Narada w TV: farmerów, partii zielonych, animalsów i myśliwych. Chodzi o to, że populacja wilków znacznie wzrosła i farmerów owce są zagryzane przez wilki. Farmerzy proszą myśliwych o ich odstrzał. Na to pani od zielonych, że to takie niehumanitarne i może by te wilki łapać i kastrować? W odpowiedzi jeden z farmerów wstaje i mówi: - "Ależ proszę pani!!!! Wilki nasze owce zabijają, a nie ........!!!"[/I]
-
[quote name='A&L']To i ja Was poproszę z ciekawości o radę ;) Co prawda w najbliższym czasie nie planuję zakupu psa, ale cały czas zastanawiam się nad ewentualną rasą. Więc tak. Szukam psa [B]średnich rozmiarów ew. większego[/B], choć nie wielkość jest najważniejsza, chodzi raczej o to, żeby [B]cechy fizyczne psa nie przeszkadzały w bawieniu się w sporty (wszelakie)[/B]. Oczywiście, że dla chcącego nic trudnego, ale wiadomo, że np. do frisbee krótkonożny jamnik mniej się nada niż chociażby spaniel. Szukam [B]psa z charakterem[/B], chętnego do pracy z człowiekiem, ale nie "uzależnionego" od pracy. Nie chcę nudnych ciepłych kluch, dla których największym marzeniem jest kanapa, ale nie chcę też sfiksowanego borderka. Wiadomo, że pies w dużej mierze jest w stanie dostosować się do właściciela, ale ja szukam psa z natury chętnego do robienia czegoś. [B]Pies ma być "czasoumilaczem", uwielbiam pieski z "poczuciem humoru"[/B] (o ile wiecie co mam na myśli :P). Chcę też żeby rodzina była dla psa najważniejsza, obcy człowiek ważny być nie musi, a nawet nie powinien być. (...)[/QUOTE] Podkreśliłem to co wg mnie powoduje, że airedale może spełnić Twoje oczekiwnie ;) Przy czym to zdecydowanie psy z charakterkiem, więc bywa pod górkę ;) I pewnie się narażę, ale jeśli z jakichś powodów będziesz mieszkać w Niemczech to....tam też zakupiłbym psa.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='stzw'][URL]https://www.facebook.com/events/545680422153291/[/URL] [URL]https://www.facebook.com/events/220578958106770/[/URL] teraz zbiera OTOZ Animals. Mondo Cane już się "nazbierało".[/QUOTE] Tia... Widzę, że granie na emocjach ciąg dalszy. Zaczęły się wycofywać osoby deklarujące DS więc "jedziemy" newsami co bardziej drastycznych scen. Plus...ciekawostka udostępnili link do głosowania w sprawie poparcie lub braku poparcia dla ustawy o usypianiu psów. Na samym początku (zakładam, że wtedy kiedy link nie wyciekł poza Rumunie) wyniki były 50/50. I oczywiście zachęcanie do klikania z ich strony. Ale...nawet obecnie po fejsbukowej akcji jest 60/40. I tylko mnie zastanawia...jakbym był z tych co to lubią się na bezpańskim psie wyładować to bym kliknął, że usypiania psów nie popieram ;) Prawda? [COLOR=#3E3E3E]ulvhedinn [/COLOR][URL]http://www.prognostic.pl/-/liczba-psow-i-kotow-w-polskich-schroniskach[/URL] dość ciekawy link. Warto dodać, że szacowana liczba bezdomniaków nie uwzględnia psów na DT. Super że masz adopcje. Naprawdę super. Doceniam taką działalność: tyle, że to kropla w morzu, nawet licząc wszystkie działające w temacie adopcji osoby. I odnośnie wizyt i wymagań przy adopcji...to o czym już pisałem. Czasem trzeba wyłączyć emocje i zwyczajnie pomyśleć. Dla mnie lepiej jeśli 10 bezdomnych znajdzie średni dom, niż świetny dom miałoby znaleźć tylko 5 bezdomnych. Zwłaszcza że na to konto pozostaje w tragicznych warunkach kolejna 5 w schronie. Tak trochę żartobliwie ;) jakbym chciał to pewnie znalazłbym z 10 sposobów w jaki mój pies może zginać śmiercią tragiczną u mnie w domu. O zgrozo...w kuchni mam dość śliskie płytki, w sumie bez problemu przez balkon wyskoczy, może też wyrwać kontakt (przecież to fajna zabawka w sumie) i ulec porażeniu prądem.... Kurde...chyba nie powinienem mieć psa.... ;)
-
[quote name='Berek'](...) Rozumiem jednak zwykłych Kowalskich, że w połowie tych wygłupów wyczynianych nad nimi się im odechciewa. Idą na Alegratkę albo Tablicę i kupują psiaka skądinąd. :shake: :angryy:[/QUOTE] No i ja też rozumiem. Bo bądź co bądź zwierzęta posiadają najczęściej ludzie...przeciętni. A przeciętny człek zapewni psu przyzwoity dom, ale już niekoniecznie będzie chciał się użerać z papierologią, wścibstwem, czasem chamstwem....On chce mieć psa/kota. A niestety pieski/kotki adopcyjne nie mogą mieć zwyczajnego domu. One muszą mieć dom ekstra! ;) ulvhedinn Póki co to sama sobie przeczysz....załóżmy że "bezpieczny" stan schroniska to 150 psów i nie więcej. Więc powiedz mi łaskawie jak: sterylizacja plus adopcje mają pomóc teraz doraźnie na przybywające psy. One się pojawiają tu i teraz. I co? Schron ma odmówić? Zresztą: jakie psy Ty chcesz sterylizować?
-
[quote name='monmik']Mieszkam w trojmiascie (Gdansk) i poszukuje jakiejs instytucji / specjalisty, ktory pomoze ocenic mi czy mam problem z agresja u psa czy nie otoz zdazylo sie juz 3 krotnie, ze pies dziabnął człowieka raz dziecko, które upadło w jego kierunku z rowerka raz chłopaka który przechodził przez teren działki (nieogrodzona działka) i raz faceta na rowerze który przejechał zbyt blisko (pies był przypięty (na chwile) na krótkiej smyczy do znaku) Na codzien pies do rany przyłóż. fakt,nie reaguje dobrze na dzieci. szczegolnie te biegajace, krzyczace..albo jak sie "czają, bo ładny piesek" Czy ktoś mógłby mi doradzić co powinnam zrobic? Udać się do jakiegoś szkoleniowca cyz do behawiorysty? Mysle o jakims teście psychologicznym dla psów.. Ktoś cos wie w tym temacie? Z gory dzieki za pomoc[/QUOTE] W dziwnym miejscu zadane pytanie, no ale... ;) Pytasz czy masz problem z agresja psa. Tutaj nie trzeba zbyt długo się zastanawiać. Tak masz taki problem. Dodatkowo jeszcze z Twojego opisu wynika, że agresja ta najprawdopodobniej ma podstawy w strachu. Natomiast właściwy dla Ciebie kierunek to behawiorysta: w tak dużym mieście jak Gdańsk nie powinnaś mieć problemu ze znalezieniem. I moja rada...skoro już w tym wątku napisałaś ;) daruj sobie terapie mailową....