Faustus
Members-
Posts
413 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faustus
-
[quote name='Amber'] Może i są gdzieś te agresywne labki czy goldeny, ale na razie wszystkie się wywalają kołami do góry ;)[/QUOTE] Na trzy retrievery (dwa laby i golden) na szkoleniu u mnie trzy muszą chodzić w kagańcach. I nie są spuszczane nawet w tych kagańcach. Dodam, że wszystkie to samce w wieku powyżej roku. Niestety często ludzie kupując labka/goldena mają przekonanie, że przecież z nimi nic nie trzeba robić, bo są tak mądre, łagodne i zajebiste, że same się nauczą, a łagodność będzie z nich wprost tryskała. Za pracę z nimi (co i tak należy zaliczyć na plus) zabierają się jak jest już źle, albo bardzo źle. Do tego doliczyć należy dostępność tych ras, popularność, stosunkowo niską cenę, medialność a co za tym wszystkim idzie: rozmnażanie bez umiaru, celowości i sensu przez pseudo (kiedyś) lub "nowych" hodowców (teraz). Przy czym uważam, że nie należy zapominać o tym do czego dana rasa ma predyspozycje i tutaj się w pełni z Tobą zgadzam. Nie mogę teraz znaleźć, ale oglądałem kiedyś na youtube film dokumentalny (pod patronatem discovery/animal planet: nie pamiętam) obrazujący różnice w ataku na pozoranta psów różnych ras. Następnie tłumaczyli dlaczego, akurat tak. Jakie cechy psa za to odpowiadają itd. Dający do myślenia, oraz pokazujący, że mimo wszystko agresywny labek różni się od agresywnego ON`ka czy TTB.
-
[quote name='martq20']Chyba jest poprawa :) jechaliśmy w piatek ok godz i spała sobie spokojnie, nie wierciła się :) wczoraj jak wracaliśmy tez było ok. Może dlatego że zanim wyjechaliśmy to otworzyłam drzwi żeby wskoczyła do auta i chwile w nim siedziała. Dopiero po ok 10 min "odpaliłam" auto i ruszyliśmy.[/QUOTE] Przy tych objawach to równie dobrze może być objaw stresu związanego z podróżą. W każdym razie metoda aby pies posiedział wcześniej w aucie i się oswoił jest jak najbardziej dobra. Ja za to mam z kolei problem z tym, że mój psiur nie może doczekać się jak dojedziemy i non stop się wierci plus....wydaje z siebie odgłosy między wyciem, a piszczeniem :) a do auta wskakuje chętnie sam.
-
@Kamilos Dziwna sprawa. Nie zaszło na którymś ze spacerów coś co mogło spowodować jego traumę? Wyprowadzasz psa tylko, czy ktoś jeszcze (ta właścicielka?).
-
[quote name='IvyKat']Justyna... wieś wsią, ale czy trzymałabyś kanarka albo papużkę w kurniku? Czy wpuściłabyś ciepłolubne rybki akwariowe do stawu rybnego? Czy zaprzęgłabyś konia arabskiego do wozu drabiniastego? Chyba nie. I na podobnej zasadzie NIE trzyma się yorka w kojcu/budzie.[/QUOTE] Porównania trafne, ale obawiam się, że do adresatki nie dotrą. Po pierwsze, szczerze wątpię aby to były yorki. Nie w czasach gdzie stowarzyszeń jest bez liku i można takiego szczyla upchnać za parę stówek. Czytajac też posty Justyny Osman śmiem twierdzić, że wiedzy kynologicznej nie ma. Toteż ocena jest co najwyżej mocno na oko. Podejrzewam, że ta sucza może co najwyżej przypominać yorka, czyli wielkość, kolor i zapewne jest mocniej owłosiona. No ale oczywiście przyroda widziała już nie takie cuda ;) i może faktycznie są to yorki. Kolejna sprawa: jak można w parę osób nie złapać szczeniaków? Sorry ja wiem, że są zwinne itd ale to nie są sprinterzy. Po drugie sądzę, że tu trzeba napisać dobitnie: dziewczyno! jak zostawisz tego psa w budzie to on ZDECHNIE! Dodatkowo: jeśli są to yorki to przez ten czas który się plątały po okolicy najprawdopodobniej coś się im przyplątało. Raczej co jeść nie miały, dodatkowo mimo że mroźno nie jest to dla yorka jest zimno. Więc weterynarz to pierwsze gdzie powinnaś się udać z tym psem. Ja wiem, że z punktu widzenie wsi (generalizuje teraz na potrzeby tematu ;) ), trzymanie psa w domu to fanaberia, i że przecież pies w budzie musi żyć, bo to pies i tam jego miejsce, ale akurat te psy w budzie nie mogą żyć. I nie jest to miastowy wymysł: to jest FAKT! Swoją drogą...odbiegając trochę od tematu...szkoda, że z yorków zrobiło się to co zrobiło. Bo to kiedyś przecież dzielne, odważne i wytrzymałe pieski były...
-
Zaczynając od początku....jeśli już któryś z tych terierów to zakładając, że jednak odziedziczył coś po matce to zdecydowanie welsh. Pomijając kolor biały na skarpetkach i dużą białą krawatkę umaszczenie z grubsza ;) welshowe. Uszy mniej więcej w kształcie szczeniaka welsha. To by było na tyle. Przy czym ocenianie 4 tygodniowego szczeniaka niewiadomego pochodzenia może się mieć nijak do tego co z tego wyrośnie. Co do grubości łap. To bywa dość mylne, a zresztą...welsh psem dużym nie jest. Jeśli zaś zamierzasz kupić tego pieska...hmm no cóż. Nikt Ci nie zagwarantuje jego charakteru, bo może być każdy. Jedna rzecz warta sprostowania: teriery linieją. Oczywiście krótkowłose ;)
-
[quote name='Shepherd']Oby faktycznie to był żart, w przeciwnym razie należałoby współczuć psiakowi w jakich rękach się znalazł... Zawsze to mnie zadziwia, gdy trafiają się ludzie którzy adoptują czy kupują psa, nie wykazawszy wcześniej minimum wysiłku i chęci by posiąść jakąkolwiek wiedzę na temat jego wychowywania. Ignorancja tym bardziej przykra, że odbija sie to na niewinnych zwierzakach, bo kto przy zdrowych zmysłach będzie uczył takiego niemowlaka po pierwszym dniu czegokolwiek poza przyzwyczajaniem do imienia i nauką czystości...[/QUOTE] tia...jak również nie zdziwiłoby mnie, gdyby do psa przylgnęła łatka głupiego...bo przecież ma już 6 tygodni a nie umie się nauczyć siad... Przykre w tym wszystkim jest to, że psy bardzo często trafiają do ludzi nie mających pojęcia o wychowaniu, socjalizacji. Nie mówiąc już w właściwym karmieniu. Dla otoczenia lepiej jeśli jest to jakaś "bestia" w postaci maltańczyka, ale szkoda psa.
-
[quote name='Skyy'][B]Faustus, [/B]zgodzę się z tym, że przydałaby się organizacja/związek/stowarzyszenie, które tak jak piszesz, stało by się na swój sposób konkurencją dla ZKwP. Nie mniej jednak nie jestem przekonana na tyle do Polskiego Klubu Psa Rasowego, aby uznać, że to właśnie ta organizacja powinna nią zostać. ;-)[/QUOTE] Ja też nie jestem przekonany. Ale akurat uważam, że oni mają największe szanse póki co. Plus uważam, że podchodzą do tematu sensownie i jeśli gdzieś można doszukać się dbania o rozwój kynologii to właśnie u nich.
-
[quote name='Skyy'][B]Faustus, [/B]przeczytałam więcej, niż "parę linijek". ;-) Wciąż uważam, że niestety, ale ludzie są tak naiwni, że i badania genetyczne niekoniecznie muszą ich "odstraszyć" od przyłączenia się do PKPR by założyć "hodowlę", chociaż faktycznie przez owy wymóg, więcej osób przyłączy się do jednego ze "stowarzyszeń styczniowych".[/QUOTE] A wiesz co...ja nie mam nic przeciwko temu, aby się przyłączali do PKPR. Bo przynajmniej będzie pewność czystości genetycznej rasy. Plus bardzo bym chciał, aby kiedy powstała (lub stał się tym PKPR) organizacja na tyle konkurencyjna dla ZKwP aby wymusić na nich zmiany i podniesienie poziomu. Dodam, że sam mam psa z ZKwP.
-
[quote name='Skyy']Faktycznie, PKPR został utworzony długo przed ustawą z 2012, ale nie czyni to tej organizacji stowarzyszeniem nie dla pseudo hodowli i hodowców. Gdyby była to organizacja tylko dla psów, właścicieli i hodowców ras nieuznanych przez FCI, w porządku, ale tak nie jest, bo rejestrują wszystko co popadnie. Według mnie "Polski Klub Psa Rasowego - Polski Związek Kynologiczny" to nic innego jak kolejne "stowarzyszenie styczniowe".[/QUOTE] Otóż nie bardzo. Widzisz dla pseudo bycie w PKPR to mało sensowne rozwiązanie. Zbyt drogie. Bo ceny ich szczeniaków nie osiągają cen psów z ZKwP, a nakłady finansowe ze względu na badania genetyczne są znacznie większe niż w jak to ujęłaś "stowarzyszeniach styczniowych" są dużo większe. Ale to byś się sama domyśliła, czytając więcej niż parę pierwszych linijek na stronie PKPR ;) Plus ;) świat na ZKwP i na FCI się ani nie kończy, ani nie zaczyna. A co do założyciela tematu. Tak właśnie kończą się nieprzemyślane pobożne życzenia. I naiwne wizje o posiadaniu szczeniaków, a może też super plany hodowlane nie podparte wiedzą. Warto też zauważyć jedno: nawet gdyby i suka i pies miały rodowody ZKwP i nawet jakby uzyskały statusy hodowlane to dalej swir byłby dokładnie w tym samym położeniu, w którym wydaje się być. Mianowicie co cieczka to szczeniaki? Bo swir wydaje się nie mieć pomysłu na rozdzielenie zwierzaków i poradzenia sobie z tym problemem. Cóż...kastracja to najlepszy wybór.
-
[quote name='dog193'](...) ;) Ale nadal jestem zdania, że teriery to na ogół mamisynki.[/QUOTE] Zgadzam się :) jak już rozszarpią co mają rozszarpać, zamordują co mają zamordować to najlepsze miejsce to wcisnąć się gdzie blisko pana/pani i usnąć mizianym :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Parysek']Nie wypowiadaj się o miastach, sytuacjach o których nie masz zielonego pojęcia. Nie wiesz jakiego miasta dot. dyskusja, to Twój problem bo ja Ciebie nie będę uświadamiał. Było w mieście 2x odszczurzanie na wakacjach i co z tego wyszło? gówn* bo szczury zaczęły wychodzić na ulicę, chodniki i jakoś tymi padlinami nikt się nie interesuję. Ja już napisałem tutaj wszystko co mam do napisania i nie będę się wykłócał z takim trollem jakim Ty jesteś, bo to nie ma sensu. Dorośnij chłopie.[/QUOTE] Kraków, Nowa Huta, lub jak wolisz stara część Nowej Huty. Czyż nie? ;) I nie zarzekaj się, że nie będziesz pisał, bo już to zrobiłeś parę postów temu ;)
-
[quote name='Parysek']Ja wcale nie napisałem że szczury padają od ludzkiego jedzenia tylko że występuje pewien łańcuch pokarmowy jak w normalnym środowisku. Ptaki są dokarmiane takimi śmieciami, na ptaki polują niektóre koty, na szczury też mogą zapolować koty a takie pozostałości w postaci padniętych szczurów lub ptaków mogą zostać pozostawione przez najedzone już koty i Ci zalega kilka dni a nawet tygodni. Ty chyba serio jesteś mądry inaczej :D[/QUOTE] Parysku nigdzie nie napisałeś o łańcuchu pokarmowym, tylko o plagach. Nie wiem może o egipskie Ci chodziło? :D Ale ja Ci powiem dalej ten łańcuch: na niektóre koty, mogą polować niektóre psy, a tymi jak wiadomo mogą zaopiekować się niektóre dogocioteczki ;) i patrz: gotowa zaraz na dogomanii :D I będą dogociotki padały jak muchy....Plaga jak nic :(
-
[quote name='Parysek']1. Nigdzie nie napisałem z jakiego miasta jestem 2. Jeżeli te padliny w lecie, gnijące breje resztek obiadowych zalegające na chodnikach i nie tylko, Ciebie nie przerażają a napad śmiechu u Ciebie wywołują: plagi padniętych szczurów, padniętego ptactwa z wnętrznościami na zewnątrz, bo takie dało się zauważyć w tym właśnie parku i wizja rozprzestrzeniania się różnego rodzaju chorób, pasożytów czy też zarazków to nie mamy o czym rozmawiać i nie będę kontynuował tego tematu. Prawda jest taka że w wielu miejscach kotki lubią sobie robić kuwetę z piaskownic a że bawią się tam dzieci to wszyscy mają wyjeba** na to bo są dokarmiacze i kotek jest ulubieńcem blokowym. Powiąż wszystkie fakty i przeanalizuj wszystkie Moje posty w jeden ciąg zdarzeń to zrozumiesz o co mi chodzi. Kłania się przede wszystkim nauka czytania za zrozumieniem i wyjście z pryzmatu beztroskiego wychowania. Bo na razie pokazuje to tylko że właśnie te mohery trzeba wychowywać bo już dzieci mają więcej rozumu. Tyle ode mnie, nic więcej nie dodam. Nie pozdrawiam.[/QUOTE] Właśnie Parysku drogi :) nauka czytania ze zrozumieniem :) mnie bawi wszystko co piszesz dookoła tego tematu, a nie sam temat. I nawet Ci to wprost napisałem ;) ale nawet wprost nie dotarło. Albo inaczej: to jak to opisujesz :) toć to normalnie koniec świata jest! Sodoma i Gomora ;) Ach i jeszcze jedno...kurde, że szczury padają od jedzenia wystawianego przez ludzi...no to świat się kończy. Słabowite te szczury coś ;)
-
[quote name='Parysek']A bakterie które się rozwijają w zgniłym pokarmie? ptaki latają i przenoszą z jednego miejsca na drugie. Chodzi o rozwój bakterii i grzybów w tym właśnie pokarmie a że ptaki latają no to soryy ale pasożyty są przenoszone, często w żołądkach tych właśnie ptaków.No fajnie że dzieci uczą się tarzać w górna** kocich i sikach. Brawo pomysłowości na samodzielność :D Potrąci go samochód to też nie sobie radzi, najlepiej niech taki 5-6 latek sobie leczenie jeszcze opłaci albo niech idzie zarobić na koszt leczenia w szpitalu :D ale głupoty pieprzysz że aż nie miło czytać :D Opisana jest sytuacja całościowo zaczynając od ptaków, kończąc na kotach i na zanieczyszczeniach wyrzucanych nie rzadko w miejscach publicznych, czy też przez okno jak to było opisane wyżej. W miastach, blokowiskach i piaskownicach gdzie bawią się dzieci. Nie ma spadać, tylko kultura tego wymaga żeby nie pyskować bo co, bo ktoś jest młodszy? To ona może mi wrzucać a ja nie mam prawa się odezwać? Smigałem na siłkę, trenowałem sztuki walki ale do głowy mi nie przyszło skakać do kogoś bez powodu bo jednak treningi uczą pokory i wyciszenia człowieka. Ja nie muszę się z nikim sprawdzać na ulicy/osiedlu bo znam swoją wartość w życiu i to mi wystaczy. Niech wypowie się ktoś bardziej "normalniejszy" bo dyskusja z Tobą nie ma sensu żadnego. Ja parę lat temu chodziłem do szkoły i pracowałem dorywczo. Sporo czasu spędzałem na osiedlu, więc nie gadaj mi o uczeniu odpowiedzialności dzieciaków, które jeszcze mają mleko pod nosem bo robisz z siebie idiotę w tej chwili. Jak pies bezpański zagryzie dziecko to też powiesz że psa wina czy matki że nie pilnowała a dziecko się szlajało? Wyślij wszystkich od 4-5 roku życia do dżungli i ucz samodzielności Twojej tarzanie :D[/QUOTE] Dzieci tarzają się w sikach i gównach? Serio? :D Z tego co wyczytałem to z tego samego miasta jesteśmy ;) ale wiesz, ja nigdzie nie widziałem takich dzieci :) chyba że mieszkasz w specyficznej dzielnicy...to może i tak ;) I idąc dalej: jakoś jeszcze parę ładnych lat temu nikogo nie dziwił fakt, że 5-6 latki bawią się na podwórku same i...jakoś są z nich dorośli ludzie. Teraz oczywiście najlepiej pozamykać je w klatkach, najlepiej złotych. Bo nie daj Boże dzieciak się wybrudzi, przewróci, a nie mówiąc o tych gównach i sikach co się w nich tarzać będzie :D Odnośnie zaś przenoszenia zarazków przez ptaki...no to mam dla Ciebie wyzwanie: [url]http://static.panoramio.com/photos/large/1011086.jpg[/url] Masz nieomalże pod nosem. Barycz się nazywa :) tak więc gadanie o przenoszeniu zarazków przez wystawione zgniłe jedzenie i resztki jest naprawdę...śmieszne ;) Parysek widzisz :) mnie też irytują nieodpowiedzialni dokarmiacze i tu się z Tobą zgadzam, aby jasność była. Natomiast rozbawiło mnie wszystko co napisałeś dookoła tego ;)
-
Parysek widzisz...pleciesz trzy po trzy. A to o zanieczyszczeniu upraw rolnych...w parku? pod blokiem? No dajże spokój... O dewotach na ławce? Moherach? Grzecznie to i kulturalnie nazywać tak starsze osoby? O matkach wysyłających dzieci na tzw podwórko i nie pilnujących ich. I bardzo dobrze zresztą...bo przychodzi wiek, że dziecko musi uczyć się samodzielności. A na koniec rozbawiłeś mnie setnie :) znaczy ta Pani miała podkulić ogon i spadać, jesteś o głowę wyższy i to...o zgrozo! ŁYSĄ! :D No i wiadomo...nie wiadomo co możesz jej zrobić ;) Oj Parysek Parysek Ty mi ty dresem śmierdzisz...Jak nic ;)
-
Golson ale przecież nie chodzi o sytuacje, w których kontrolujesz dziecko, bo takie sytuacje zawsze dają pozytywne efekty w socjalizacji psa. Chodzi o sytuację, w której krzykiem pokazujesz psu, że dana sytuacja jest niedobra. Tak się tylko zastanawiam, czy czasem nie lepszym wyjściem byłoby spokojne zatrzymanie dzieciaka (bez podnoszenia głosu) i jeśli dalej wyrażałoby chęć zapoznania się z psem, doprowadzenie do tegoż spotkania. Lepsze dla Twojego psa i pewnie też dla dzieciaka ;) Oczywiście, że w takich sytuacjach reaguje się impulsywnie, więc niczego Ci nie zarzucam :) bo być może zrobiłbym identycznie.
-
[quote name='Golson'](...) I zazwyczaj tak robię. Jednak są niestety sytuacje gdy trzeba zareagować błyskawicznie i nie ma czasu na reakcję inną niż "ryknięcie". I nie uważam by w takich przypadkach było w tym cokolwiek niestosownego.[/QUOTE] A ja powiem Ci, że nie jestem przekonany, czy takie zachowanie ma pozytywny skutek dla Twojego psa. Trudno nie zauważyć, że zachowanie właściciela przekłada się na zachowanie psa. Tutaj wyraźnie pokazałeś psu, że sytuacja biegnącego w jego (waszym) kierunku dziecka jest sytuacją złą. I...cóż na przyszłość może to nauczyć psiaka tego, że są to sytuacje, których powinien się obawiać. Potraktuj to co napisałem, bardzo luźno. Nie wypowiadam kategorycznych opinii. Raczej to co przyszło mi do głowy: nie byłem tam, nie widziałem i nie udaję wszechwiedzącego ;) Zwyczajnie podpowiadam Ci do przemyślenia.
-
[quote name='Ludi'](...) Potem pani ze sklepu obok uświadomiła mi, po co żule z pobliskich baraków kradną psy i zapewniam, że zrobiło mi się słabo. (...)[/QUOTE] Co prawda było to wiele lat temu, ale nie sądzę, aby się wiele zmieniło: pies znajomej mojej mamy (szczurowaty kundelek) został skradziony z przed sklepu i...zjedzony. Przez miejscową żulernie właśnie. Dodatkowo jeszcze, nie jest problemem kupić psi smalec, a i sądzę, że degeneratom kundelki mogą przydać się jako worki treningowe dla psów biorących udział w psich walkach. Więc o ile psy rasowe zapewne są bardziej narażone na kradzież, to nie sądzę aby właściciele kundelków mogli czuć się bezpiecznie....
-
[quote name='Dardamell'] A nie, czekajcie, przepisy mi zabraniają to olewać. Zasada życia w społeczeństwie mówiąca, że moja wolność kończy sie tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Zdrowy rozsądek i dobre wychowanie mi tego zabraniają. Ja jestem zdania, że Spike to cwaniak i ma nie wychowanego psa a to jego "olewam" to tak naprawdę próba zamaskowania "nie umiem odwołać psa".[/QUOTE] I w zasadzie niewiele więcej można dodać... Natomiast Spike nie potrafi przyjąć do wiadomości tego, że są właściciele psów i psy, których lepiej z różnych powodów nie życzą sobie zabawy swoich psów. A mogę to czynić z wielu powodów: począwszy od prostego zwyczajnego "bo ja tak chce" do czego każdy ma prawo, a skończywszy na problemach zdrowotnych własnego psa. Spike tak ciężko użyć wyobraźni i zastanowić się nad tym jakie szkody może wyrządzić Twój (nawet wierząc Ci na słowo: spokojny i grzeczny) pies? Samym podbiegnięciem i zachęceniem do zabawy? [quote name='Parysek'](...) Niestety, tak się pieski porozumiewają a Ty kolego spike powiesz mi że mam agresywnego psa bo zęby szczerzył w celu wyciszenia drugiego pieska, na dodatek suki?[/QUOTE] Tak, niektóre tak się porozumiewają. Większość. Ale nie życzę Ci tego, abyś spotkał psa który za nic ma takie porozumiewanie się i z miejsca potrafi zaatakować.
-
[quote name='Rinuś'](...) Więc wstałam , otworzyłam okno i się wydarłam - oby Wam rączki uje***o i [B]poskutkowało[/B] :diabloti: [/QUOTE] W sensie, że uje...o? :diabloti:
-
[quote name='Yuki_']mieszaniec dalmatyńczyka?[/QUOTE] Prawdopodobne. Ale również np mieszaniec setera angielskiego.
-
[quote name='Yuki_']mieszaniec dalmatyńczyka?[/QUOTE] Prawdopodobne. Ale również np mieszaniec setera angielskiego.
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Faustus replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
[quote name='Tascha'] Bo niestety na naszych ustawodawców chyba nie bardzo mzoemy liczyc-zamiast poprawic sytuacje w Polsce, pogorszyli ja dokumentnie i mamy teraz coraz gorsze bagno w swietle prawa...:([/QUOTE] Niestety masz rację.Przy czym warto zauważyć, że dużo w tym winy ZKwP. Głównie dlatego, że z tego co wiem to zdaje się byli oni głównym motorem tych zmian. Chcąc nie chcąc trzeba powiedzieć jasno: ustawa okazała się strzałem w stopę i wodą na młyn byłych pseudo, które już takimi nie są. Pomijając przypadki oszustw to względem prawa są na równi z ZKwP. [quote name='Itske']Mają spisaną umowę> powinno być, ze hodowca oddaje psa zdrowego i wolnego od wad rozwojowych itp. a karta przeglądu miotu z ZKwP? Porozumieli się z hodowcą, ze pies niewystawowy i z wrodzoną wadą? Przecież nie nabył sobie zwężonej tchawicy u nowego właściciela. co do choroby nie wypowiem się, to już raczej wet[/QUOTE] Niestety często w umowie nie ma w zasadzie nic. A karta przeglądu miotu? Cóż...nie chcę tutaj generalizować, ale często wygląda to na zasadzie: "kawkę? herbatkę? ciasteczko?" "Piękne szczeniaki, to co? Piszemy przegląd." Osobiście widziałem kartę przeglądu, z której wynikało, że szczeniaki były już "jajeczne", a ostatecznie jądra zeszły psu w 5 miesiącu życia. Dodam, że tyczyło to jednej z lepszych hodowli (w swojej rasie) w Polsce. -
[quote name='kol.mak']żenada ze osoba ktora ma g. pojecie o prowadzeniu psow ras mocnych wypowiada sie o kwestii psich przyjazni i "akcji" ile w tej waszej rozkosznej spacerowej grupce jest psow wymagajacych innego prowadzenia niz puszczania luzem w pole i zapewnienia mozliwosci wystawiania kaczuszek?[/QUOTE] Może i a_niusia nie ma doświadczenia, natomiast zauważ jedno: to Ty masz psa który wymaga specjalnej troski ;) Nie ona. Więc wybacz, ale nie ona i nie ludzie z normalnymi psami maja się dostosowywać do tych, którzy posiadają agresory, ale Ty do nich. Gdzieś tam napisałeś później, że jak wchodzisz do parku to ludzie wychodzą. Bardzo to Cię bawi jak widzę. No cóż...Pozostawię to bez słów, bo i nie wymaga komentowania. Swoją droga ciekawe, czy wchodziłbyś tak radośnie do tego parku posiadając np 10 kg bestie ;) z psychiką mastiffa. Obawiam się, że pyszałkowata pewność siebie, by z Ciebie zeszła ;) Widzisz...i aby ukrócić Ci wywyższający nosek piszę to z perspektywy posiadacza molosa i perspektywy posiadacza teriera. Więc to ja Ciebie mogę zapytać filmowo "co ty wiesz o zabijaniu?" ;) Idąc dalej: sorry ale wchodząc do psiego parku liczysz się z tym, że pies może na Ciebie wpaść. Serio nigdy nie zdarzyło się wam, że wasz własny pies was potrącił przebiegając? A co dopiero stado bawiących się psów. Sorry, ale życie boli.
-
Tia...trochę mam wrażenie, że rozmawiamy o wielu różnych sprawach. Chyba głównie dlatego, że każdy mówiąc "psi park" ma przed oczami coś innego. Ktoś wspomniał o obszarze 1 hektarze, ja znam niestety tylko biedny 10 arowy park. I powiem tak: tak owszem w tak dużym jak 1 ha parku miejsce na to, aby ktoś w rogu poćwiczył jest. Jest też miejsce na dzikie gonitwy. Generalnie...na wiele rzeczy ;) @kol.mak wybacz, przykro mi, że masz problemy ze zrozumieniem ;) ale pomogę Ci: otóż widzisz, wysypywanie śmieci w krzaki jest nielegalne, tak samo karalne jest nie sprzątanie po swoim psie. Natomiast puszczenie psa luzem na psim wybiegu jest legalne jak najbardziej ;) Toteż niezależnie jak wiele osób będzie śmieci wysypywało w krzaki to nie zmieni to nielegalności tego procederu. Natomiast w przypadku psich parków to większość użytkowników wyznacza reguły zachowania tam. Czy Ci się to podoba, czy nie. Pojąłeś? ;)