Jump to content
Dogomania

Faustus

Members
  • Posts

    413
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faustus

  1. [quote name='Tusia&NN'] Jassssne, tylko czemu wielokrotnie zdobycie uprawnień, championatów polskich i zagranicznych, wyrobienie rodowodów + innych papierków (także dla szczeniąt), zapłata za krycie (a zagraniczne potrafi kosztować duuużo, bardzo dużo) przewyższa sumę uzyskaną ze sprzedaży szczeniąt? :razz: A dodajmy jeszcze do tego koszty na podkłady higieniczne, kojec porodowy, środki czystości, bo taki prawdziwy hodowca trzyma miot w domu i dba o higienę szczeniąt, a pseudo niejednokrotnie wywala taką sukę do garażu i raz na jakiś czas ewentualnie posprząta. Nie liczę kosztów utrzymania suki hodowlanej, ponieważ czy hodowca ją rozmnoży czy nie, i tak by koszty ponosił.[/QUOTE] Tak, oczywiście że tak BYWA. Jednak w zdecydowanej większości tak nie jest. Jak zapewne wiesz championaty zagraniczne do uprawnień nie są wymagane. Starczy wystawa międzynarodowa. Tu w Polsce. Zapłata za krycie w zależności od rasy jest faktycznie spora. W większości ras jednak nie przekracza ceny jednego szczeniaka. Podkłady higieniczne, kojec porodowy? Serio? Uwierz mi że że naprawdę w wielu hodowlach ZK o takich słowach nie słyszano. Środki czystości kosztują tyle samo co pseudohodowcę ;) Prawdziwy hodowca wcale nie musi trzymać miotu w domu. Bardzo często są kennele. To raczej pseudo trzyma w domu, bo kennel jest dla niego za drogi. I jeszcze jedno: ile razy jest tak, że kariera wystawowa się kończy w momencie zdobycia papierów hodowlanych? Inaczej mówiąc: one są raz na zawsze. Aby było jasne: nie gloryfikuje tutaj pseudo, czy też hodowli nowych stowarzyszeń. Nie narzekam też na ceny psów z ZK. Jak już wspomniałem nie przepadam tylko za hipokryzją. Patologia jest wszędzie. Tam i tu.
  2. [quote name='Pani Profesor']tak to pewnie wygląda w masówkach (znowu wczoraj znalazłam taką w necie, kvrwica mnie bierze,to takie typowe - dziad ze złotym sikorem na ręku trzyma szczeniaki wszelkiej maści, maltańczyk, york, "si-cu" i inne 'modne', poustawiane na jakichś cholernych alabastrowych płachtach i posypane płatkami kwiatów :angryy:), ale przecież jeśli ktoś - tak jak autorka wątku - chce sukę "raz dopuścić", to wtedy to nie jest takiż znowu biznes, bo jeśli sukę zostawi samopas, a ona, albo młode padną, to to jednak jest mało opłacalne, prawda? przecież mnóstwo ludzi 'hoduje' w ten sposób, że "raz dopuszcza", więc trochę pewnie w te maluchy inwestuje i właśnie o taki biznes mi chodzi, że to się zwyczajnie nie opłaca (albo "opłaca, ale nie mocno"), więc co ci ludzie z tego mają? satysfakcję, że rozmnożyli psy i obserwują naturę jak Gucwińscy?[/QUOTE] Ależ...zakładając, że nie ma problemów zdrowotnych i poród przeszedł bez problemu to jakie wielkie koszty ponosi dalej taki rozmnażacz? W zasadzie tylko trochę karmy (zakładam smutno ale chyba realnie, że typu Pedigree Junior) + pierwsze szczepienia, których dużo nie ma, plus są relatywnie tanie. Ileż może to kosztować w całości? 1000 PLN? Zostaną 3000. Mało? Tu już nie oceniam. Każdy inaczej widzi co jest mało, a co dużo. Ponadto: jak ktoś ma podejście, że sobie raz dopuści to robi to dla siebie, bo chce jak to autorka wątku wspomniała mieć NATURĘ ;) Jak dla mnie to nie są źli ludzie, tylko w większości naiwini, albo mało świadomi. Tak mnie natchnęło ;) bo na drugim biegunie są biedni hodowcy, którzy rozmnażają psy dla dobra rasy, a nie dla zysku i robią to nieomalże charytatywnie. To tak apropos, że nie lubię hipokryzji ;)
  3. [quote name='gryf80']myśłe że autorka nie ma za duzo do powiedzenia w domu,mieszka z rodzicami,pewnie oni łożą na psa,i oni decyduja skąd i za ile.....tak myślę[/QUOTE] To raczej pewne, zresztą chyba sama to wspomniała. Toteż ja nawet nie bardzo pisałem to o niej, ale o tym co wynikało z jej postów, a co de facto tyczyło jej rodziców. I to tym bardziej smutne w sumie....
  4. Pisanie po próżnicy raczej...dziewczyna napisała jasno, że i tak i tak postawi na swoim. Mnie tylko zastanawia jedno: bokserów w nowych związkach kynologicznych ;) jest od groma do sprzedania. W cenach 450-800 zł. Pomijając kwestię samego zakupu psa z takiej hodowli (i to boksera, a każdy wie jak u nich ze zdrowiem) to pozostaje pytanie, czy to serio aż tak duża kwota?? Przecież przy zdrowej diecie jest to koszt 2-4 miesięcznego utrzymania psa. Plus sama kwestia szczeniaków: jeśli kogoś nie stać na wysupłanie wspomnianej wyżej kwoty to jak zadba o dobro tych szczeniaków? Oczywiście pominąłem kwestię tego, że to nie powinno się stać w ogóle :) tzn taki zakup, plus rozmnożenie. edit: wątpię, aby ona się tu jeszcze pokazała ;)
  5. A ja powiem tak: sąd cywilny sprawę zamknie bardzo szybko. Wnoszenie takiej sprawy przez Ciebie jest trochę strzałem w stopę. Nawet nie bardzo wiem w jaki sposób chciałabyś napisać pozew w tej sprawie: "Drogi sądzie, mamy między sobą ja i pozwany umowę cywilno-prawną, ale ja bym chciała, aby sąd ją unieważnił, bo ja kocham swojego pieska, ale on nie powinien tyle kosztować bo jest petem." Póki co to Ty nie chcesz się wywiązać z obowiązującej Was umowy. I widzisz: to druga strona ocenia co jest dla nie korzystne, a co nie. Co do sądu koleżeńskiego w ZK: nie sądzę, aby wyrok ( z różnych powodów, być może i personalnych) mógł być dla Ciebie korzystny. Oczywiście w każdym z tych sądów może dojść do zawarcia między Wami ugody. Pozostają jeszcze: stracony czas, pieniądze na dojazdy, koszty sądowe itp Nie twierdzę, że hodowca zachowuje się super: zapewne ma świadomość, że jest na wygranej pozycji ze względów emocjonalnych. I na koniec coś co mnie zdziwiło. Nawet bardzo. Podkreślasz, że pies był kupiony jako "wystawowy". I rozumiem, że takie też były plany zwiazane z tymże psiakem. Pies był na hormonach w związku z przewidywanym wnętrostwem. I teraz....Co niby miała zmienić udana terapia hormonalna? Wystawiałabyś go? Mimo przewidywanych wad genetycznych?
  6. Ale to widać kiedy pies robi coś z agresji, a kiedy w zabawie. Nie posądzam szczeniaka w tym wieku o agresje. Nawet pita. Sądzę, że to zabawa.
  7. "To jest szczeniak. To jest szczeniak. To jest szczeniak" To sobie powtarzaj bardzo często :) Nie oczekuj efektów zbyt szybko. Plus weź pod uwagę to, że psy są naprawdę różne. Różny charakter. Mój poprzedni od zawsze miał tak, że maksymalny jego zasięg ode mnie to było 5 m. Nie oddalał się nigdy. Obecny jest dużo bardziej niezależny. Kiedy idziemy na plac psi (zamknięty) to mogę w zasadzie wyjść. Żyje swoim życiem. Nie wiązałbym tego z szacunkiem. Dla bezpieczeństwa: proponuję długą linkę do wybiegania szczeniora. Plus oczywiście nauka reagowania na imię i przychodzenia poprzez nagradzanie smakołykiem.
  8. Przede wszystkim szarpanie psa w takim momencie utwierdza go w przekonaniu, że coś jest nie tak. Napięta i szarpnięta smycz nie robią w tym przypadku dobrej roboty. Oczywiście, że wyjścia nie ma, bo nie można dopuścić do pogryzienia gościa czy kogokolwiek. Natomiast uważam, że póki co lepiej unikać sytuacji, w której ktoś chce go pogłaskać. W kwestii agresji w takich przypadkach oczywiście przydatny byłby behawiorysta. Jeśli zaś chodzi o agresję w przypadku kości, jedzenia itp to proponuję dość proste ćwiczenie: uczyć go przyjmowania posiłków z ręki. Bywa to uciążliwe, ale starczy trzymać miskę w jednej dłoni, a drugą wybierać mu posiłek i podawać tak, aby nie miał innej możliwości jak zabrać go z dłoni. Po pewnym czasie powinien się nauczyć, że nie jesteście konkurentami do jedzenia, a tymi którzy mu go dają. Ponadto wasza obecność w pobliżu jego pokarmu nie będzie wywoływała w nim obawy, że mu coś zabierzecie. Jak wspomniałem: wymaga to czasu. Przy czym: tak serio to wy znacie psa i wiecie lepiej czy takie ćwiczenie jest możliwe. Ja tylko podpowiadam metody wypróbowane na sobie ;)
  9. [quote name='Vitalijek']Nie słyszałam o czymś takim, ale w sumie taka "wersja" sprawi, że mops straci cały swój urok. Właśnie te króciutkie nóżki i płaski pyszczek sprawiają, że te małe psiaki są urocze. I co rozumiesz pod pojęciem większy temperament?[/QUOTE] "Uroczość" nie powinna być wyznacznikiem w tym przypadku. I takie odświeżenie przydałoby się wielu rasom (ot buldogi chociażby). W zestawieniu atrakcyjny wygląda, a zdrowie psiarze powinni stawiać na zdrowie. Czemu jednak tak się nie dzieje: wiadomo. I dość oczywistym jest, że takie "sportowe" mopsiki będą miały większy temperament: dlaczego? Bo w końcu mogą :)
  10. Różne rzeczy przychodzą mi do głowy: np sprawdzić stan zębów, np jakieś niezbyt przyjemne dla psa przeżycie związane z kością (u mojego kiedyś kawałek zaklinował się między zębami) , np jakaś forma zaczopowania przez nadmierną ilość kości. Jeśli chodzi o jakiś uraz psychiczny to pozostaje Ci mięso mielone z kośćmi. Polecam podawanie oleju lnianego, albo siemienia lnianego. Pomaga w problemach kościano-brzuchowych ;) Jeśli zaś chodzi o zastąpienie źródła wapnia: same kości najlepszym źródłem nie są, wbrew pozorom są dość słabo wchłaniane. Więc wyżej wspomniane skorupki z jajka jak najbardziej polecam. Powrót do diety gotowej może dla takiego młodego psa być dość drastyczny. Przy 5 miesięcznej diecie BARF żołądek już zaczął się przyzwyczajać do tego rodzaju pokarmu i obawiam się, że sucha karma przeleci przez niego jak woda. To tylko luźne uwagi: wysokiej klasy specjalistą od BARFu nie jestem ;) piszę w oparciu o swoje doświadczenia z dwóch psów.
  11. [quote name='Marta1990']boże dziewucho...czemu to miała być nieprawda? Bardziej realne to niż te koty mutanty z podwórka atakujące ludzi. pokazać ci zdjęcie psa i działki ? czy co ?A moze zrobić zdjęcie jak rzuca się na innego psa ?Numer do sąsiada którego pies z mojej winy oberwał ? prosze cię nie troluj więcej .[/QUOTE] Dziewucho mów do swojej matki. Bo bliżej mi wiekiem do niej niż do Ciebie dziecko. Po drugie, nie ta płeć ;) A po trzecie, wracając do Twojego posta parę stron dalej: jak więc widzisz sama zachowałaś się nieodpowiedzialnie, ale innych chętnie pouczasz.
  12. [quote name='tibby']A co byście doradzili tutaj: -dom z ogródkiem -małżeństwo w średnim wieku, doświadczenie słabe, ale wyrażają gotowość do pracy z psem -nie ma możliwości specjalistycznego szkolenia (brak szkoły) -pies średnio żywiołowy ( wszelkiego rodzaju pracoholicy odpadają), jednocześnie chętnie i szybko się uczący -łagodny -spacer poza teren byłby niestety raz dziennie, ale myślę, że około godzinny czasem dłużej -preferowany wzrost to od kolana, ale też nie wielkolud ;) -szata raczej bez znaczenia Chyba tyle, nie wiem czy o czymś zapomniałam :)[/QUOTE] Airedale. Suka.
  13. [quote name='Felka z Bagien']Smutne jest to,że na wątku, dotyczącym poważnego problemu,pojawiły się "osobniki", nienawidzące zwierzęta i prowadzące jakąś smutną przepychankę słowną. Faustus,Czi_Czi,a_niusia i pewnie jeszcze ktoś lepiej nie piszcie na tym wątku.[/QUOTE] "Osobnik" w mojej postaci niestety zamierza tutaj pisać. Jeśli będzie coś godnego uwagi do skomentowania oczywiście ;) Marta1990 niestety nie mogę obiecać, że przestanę Cię karmić :) Plus: podejrzewam że z tym psem na działce to taki mały wkręt ;) ale jeśli prawda to sama widzisz, że zawsze może to być ten "pierwszy raz"
  14. [quote name='Marta1990'][B]Trolls Everywere[/B] [/QUOTE] My to wiemy :p Nie musisz się przedstawiać ;)
  15. [quote name='a_niusia']ej no dobra. kotki sobie chodza i sraja, zabijaja ptaszki itd. a co jesli taki kotek wbije na posesje, na ktorej bedzie sobie siedzial piesek i ten piesek zalatwi kotka? to co, ze pies byl niedopilnowany? byl na zabezpieczonej, ogrodzonej posesji i to kot do niego wlazl. ja jestem pewna, ze gdyby moje psy byly same w ogrodzie i wlazlby do tego ogrodu obcy kot, to by wyfrunal z tego ogrodu szybciej niz tam wlazl. mimo ze nie pozwalam psom gonic kotow, nie robia tego na spacerach. ale nie mam obowiazku siedziec z kundlami w ogrodzie, zeby nie przeganialy kotka-intruza, ktory lazi i sra po katach.[/QUOTE] Ano dokładnie. Swoją drogą może jeszcze mam przechodzić na drugą stronę ulicy, aby kotecek wylegujący się na aucie się nie przestraszył mojego psa, nie wpadł w panikę i nie wbiegł pod auto? Tudzież biedaczek na zawał padł. No albo np miał niestrawność wywołaną stresem ;)
  16. [quote name='Berek']P.S. Jeśli zaczniemy się bawić jak kretyni dyskutujący o gwałcie w stylu "sama sobie była winna, miała krótką spódniczkę" to możemy nagle się znaleźć po drugiej stronie barykady - bo np. nasz pieseczek ujada w ogródku i któryś z sąsiadów rozwiąże problem (jaki uważa, że ma) na własną rękę, bez angażowania instytucji państwowych. "Ratunku, podli ludzie otruli mi psa". To będzie tytuł topiku na Dogomanii. W tym samym czasie na jakimś forum społecznym ludziska będą, akurat takuśko jak my tutaj, dyskutować o tym wydarzeniu i będzie dużo uwag typu "no ja rozumiem że trucie komuś psa to tak ogólnie nieładnie jest, ale te PSY, co za zaraza cholerna, drą mordy, sikają wszędzie, śmierdzą..." :p .[/QUOTE] Berek zgadzam się. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tyle, że akurat ujadający w ogródku piesek i na dogo nie wzbudziłby sympatii ;) Mało tego: nikt tu nie napisał, że dobrze tak się stało jak się stało. Kota szkoda i to jasne jest. Właściciel psa w moich oczach to nieodpowiedzialny człowiek i tą nieodpowiedzialnością doprowadził do tragedii.
  17. [quote name='Felka z Bagien']Sterylizujmy koty, a zapach ich moczu nie będzie tak intensywny.Ja mam 4 własne koty wychodzące na jedna stronę ogródka.I właśnie teraz zobaczyłam,że z lubością tam właśnie się załatwiają.I wiecie ,że nie śmierdzi! Sterylizujmy koty,czy to za własne pieniądze,czy za pieniadze TOZ-owskie lub z gminy. Korona nikomu nie spadnie z głowy, będzie mniej cierpienia i smrodu wokoło. ?[/QUOTE] Felka serio? :) Mam płacić za sterylizację dzikich kotów?? To żart jest? TOZ niestety nie był zainteresowany. Ja powiem tak: nie dokarmiajmy wolno żyjących kotów. Populacja sama się wyreguluje. I w ten sposób rozwiązał się problem z kotami w mojej okolic. Zabrakło ciotek kociar. Plus dodatkowo pojawił się kocur morderca, który skutecznie przetrzebił nowe pokolenie. Finalnie został w okolicy tylko on. Tak tak wiem: straszna śmierć głodowa. Cóż: o tym mogły myśleć osoby, które wyrządzały krzywdę kotom, oduczając je polować. W zasadzie to nawet słowo dokarmianie jest błędne w tym przypadku, bo sugeruje że to coś dodatkowego ;) a tak nie było.
  18. Tak, no wszystko to bardzo wzruszające ;) Czuję się nieomalże jak bandyta. Szkoda tylko, że to nie te nieskazitelne obrończynie kotów nie mogły otworzyć okna w swoim własnym domu z powodu smrodu z ogródka. I nie mówię tu o pojedyńczym kocie. Mówię o stadzie 5-10 kotów, które z powodzeniem mogłyby zagrać Garfielda pod względem tuszy ;) które naprawdę skutecznie potrafią zasyfić odchodami ogródek. I z całym szacunkiem: jeśli ktoś nie rozumie różnicy między przestrzenią publiczną, a własnością prywatną to zdecydowanie niedomaga umysłowo, albo celowo nie chce tej różnicy widzieć. Przestrzeni publicznej nie wolno zanieczyszczać, oczywiście rozumie się sprzątanie po psach jest obowiązkowe (i ludźmi którzy bardzo mnie irytują są właściciele psów nie sprzątający) tutaj nie mam nic do tego, że srają i szczają tu dzikie koty. Bo to normalne. I jeśli w parku, czy na łące wpadnę w g... niezależne kocie, sarnie, bobrowe czy wielbłądzie to jedyne co się u mnie pojawi to przekleństwa związane z pechem. Bo to jest normalne! Natomiast w swoim własnym ogródku mogę sobie nie życzyć smrodu kociego moczu. I aby nie było niedomówień: nie szczułem psa na koty. Wypuszczałem go do mojego własnego ogródka. I bynajmniej nie próbuję udawać, że nie wiedziałem o tym, że mój pies przepędza koty. Oczywiście, że wiedziałem. No chyba, że nieskazitelne obrończynie kotów uważają, że nie mam prawa korzystać z własnego ogródka dlatego, że są tam wolno żyjące koty? ;)
  19. [quote name='Berek']I wszystko jasne. Niestety. :mad:[/QUOTE] I niby co jasne? Ktoś ma myszy: kupuje kota, ktoś nie chce kotów na swoim terenie, ma psa. Prosta stara prawda. W uproszczeniu gigantycznym oczywiście. Ostatnio się ludziom w głowach poprzewracało... Jak pisałem mieszkałem w centrum miasta, tyle że w kamienicy/domu z ogrodem. Kotów publicznych co nie miara. Otwierasz okno i czujesz smród odchodów. Chcesz wsiąść do auta, a na dachu wylegują się koty, których nie waż się zgonić, bo parskanie to najsłabsze co może Cię spotkać. Wychodząc do ogrodu i siadając na ławce widzisz skaczące pchły. Uroczo... Ogród był ogrodzony. Przepędzanie kotów nie dawało nic. Środki odstraszające również. Za to pies w ogrodzie okazał się skuteczny. I powiem tak: dla mnie taki dziko żyjący kot jest na tym samym poziomie szkodnika co szczur. Ach dodam jeszcze: nie ma zainteresowanych odłowieniem kotów. I od razu zaznaczę: lubię koty. Nie lubię natomiast kiedy ktoś/coś burzy mój święty spokój. Ktoś pisał o uspokojeniu psa: serio? Uspokojenie psa z kotem w mordzie? Szamoczącym się i za zapewne raniącym psa? I przy tym od razu ważne aby zaznaczyć: naprawdę nie jest to takie proste wsadzić ręce miedzy psa, a kota.
  20. [quote name='ulvhedinn'] Faustus, to chodzi o to, żeby nad psem panować a nie olewać sprawę na zasadzie "to tylko jakiś głupi kot a mój pies jest ważniejszy". Nie ma idealnych psów i ludzi, ale trzeba dążyć do ideału ;) A pozycja obronna kota to nie atak, tylko ostrzeżenie. A oburzenie wywołuje mniej fakt, że wogóle pies zaatakował kota, bo tak, to się niestety zdarza, a znacznie bardziej- reakcja kolesia (nie, dalej sie upieram, że to nijak nie wygląda na próbę rozdzielenia zwierząt!!!!!). [/QUOTE] Ale pozycja obronna kota prowokuje psa. To nie usprawiedliwia ataku, ale też nie jest dla mnie niczym dziwnym, że atak następuje. I oczywiście zgadzam się, że nie mówimy o winie psa tutaj, tylko właściciela. Mój poprzedni pies z kotami żył różnie, nie szalał jak kot leżał sobie gdzieś parę metrów obok ścieżki mimo, że go widział. Nie ujadał na niego, nie chciał biec w mordą pełną piany i mordem w oczach. Natomiast z racji mieszkania w zasadzie w centrum i tego, że w pobliskich skwerach, ogrodach przyszpitalnych (taki rejon miasta) kotów jest sporo to raz na czas zdarzał się przypadek, że kot się postawił. Sam z siebie. Parę razy do mojego psa gdzie przyjął charakterystyczną pozycję obronną, wraz z takim specyficznym doskakiwaniem w naszym kierunku. A dwa razy również do człowieka (tyle widziałem, raz byłem to ja, a drugi raz sąsiad). Nie próbuję powiedzieć, że po ulicach grasują agresywne koty :) mówię tylko, że kiciusie to nie zawsze chodzące aniołki ;) I widziałem reakcję na agresję kota u mojego psa. Momentalna piana na pysku. Ulvhedinn masz prawo do swojego osądu, natomiast ja nie szukałbym taniej sensacji tutaj. Naprawdę trudno uznać, aby ktoś ktoś kopał kota będącego w pysku jego psa po to, aby jeszcze więcej bólu mu zadać. To brzmi naprawdę...głupio....
  21. Ok wszystko pięknie. Każdy panuje nad swoim psem w 100% Każdy ma psa w 100% odwoływalnego. Inaczej każdy ma psa robota na włącznik on/off. Każdy wie jakby jego pies się zachował w takiej konkretnej sytuacji, w której kot pojawia się znikąd (jak w tym przypadku). Żyjemy w idealnym świecie. Ja serio tego faceta nie bronie. Zwyczajnie uważam reakcję szeroko rozumianego internetu za przesadzoną. Mało tego: dużo tutaj się pisze o tym jak rozdzielić psa. Tyle, że przypadku takiego spotkania równie dobrze może nie być co rozdzielać. Wszystkim tym w 100% pewnym, życzę aby nie mieli okazji się przekonać, że jedno kłapnięcie zębami silnego psa potrafi śmiertelnie uszkodzić kota. I jeszcze jedno: 0:09 sekunda filmu. Powiększcie na full screen. Ten kot widząc psa od razu przyjął pozycję obronną. To oczywiście niewiele zmienia. Tak tylko zauważyłem.
  22. [quote name='ulvhedinn']No sorry, ale jak się nad psem nie panuje, nie potrafi rozdzielić w razie W, to mu się zakłada kaganiec na mordę. ŻADEN z moich psów po pierwsze nia ma pozwolenia na ganianie kotów i innych zwierząt (niezależnie od chęci), twardo z tym walczę, po drugie raczej sobie nie wyobrażam, żeby mieć problem z rozdzieleniem zwierząt (w sposób raczej nieszkodliwy dla obu stron), nawet gdyby jakims cudem się spięły. Po prostu- KAŻDE zwierzę, pies, kot, jeż ma prawo czuć się bezpieczne. I na filmiku to raczej nie wygląda na próbę rozdzielenia zwierzaków, tylko dodatkowego skopania kota....[/QUOTE] Tam nie było ganiania za kotem. To była ekspresowa akcja. I nie sądzę, aby właściciel miał czas na reakcję. Jeśli zaś chodzi o rozdzielenie: ja sobie wyobrażam, że można mieć problem z rozdzieleniem: ale może mam więcej wyobraźni ;) Facetowi na pewno można zarzucić nieodpowiedzialność, a cała reszta to tego konsekwencje.
  23. [QUOTE]O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy [URL="https://www.facebook.com/otoz.animals"]Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals[/URL]. - Stosowne zawiadomienie z naszej strony zostało wysłane do Prokuratury Rejonowej w Słupcy. Trudno jest wypowiedzieć się na temat tego, czy zostaną przedstawione zarzuty. Do tego konieczne byłoby uzyskanie również relacji świadków - mówi Piotr Piotrowski, starszy inspektor ds. ochrony zwierząt. - Analizując film sekunda po sekundzie, można wstępnie twierdzić, że człowiek prowadzący psa świadomie i celowo kopał kotkę. Co więcej, wskazać można, że ponieważ intencją jego było zadanie zwierzęciu bólu i przyjęcie przezeń metod na to obliczonych, kwalifikować to można jako znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.[/QUOTE] A ja powiem tak: dawno nie czytałem większego debilizmu. Co najmniej jakby poszczuł psa na tą kotkę celowo, a później razem z nim się znęcał. Plus rozbawiło mnie to w kontekście podanej niżej metody rozdzielenia psów...Jak kopnę swojego psa w jajka to nie będzie znęcanie się nad zwierzęciem? Oczywiście zacznie się nagonka. Nie dość, że pies to jeszcze bull. Wiadomo jak będzie. A ja powiem tak: chciałbym widzieć opanowanie wśród tych wszystkich pomstujących na tego typa psiarzach, kiedy ich pies dorwie kota w ten sposób (tak tak wiem, pies nie powinien tak na kota reagować ;) ) i jak to będą heroicznie wsadzać ręce między szamoczące się zwierzęta. Nie bronie go. Uważam, że powinien znać choć podstawowe metody rozdzielenia psa (choć mówiąc szczerze, one naprawdę nie zawsze skutkują w przypadku ttb). Chcę tylko zwrócić uwagę, że w takich chwilach włączają się emocje i trudno myśleć zdroworozsądkowo.
  24. [quote name='xxxx52']co na to otganizacja prozwierzeca z Twojego regionu,czy wiedza ,co uczynili co czynia? To skandal w takich klatkach trzymac zwierzeta a,a co dopiero duzego psa! Gdzie sa organizacje prozwierzece??????????? Dlaczego sasiedzi nie maja nakazu o wykonanie duzego np.30metrow kw. wybiegu dla tego biedaka? jest on wogole szczepiony p/wsciekliznie?[/QUOTE] Bosze a Ty jak zawsze swoje. Organizacje pro zwierzęce obawiam się że nawet jakby wiedziały to wiele nie wskórają. Trzeba by było udowodnić, że pies nie ma zapewnionych podstawowych warunków do życia, że jest tam zamknięty cały czas, że...wiele innych. Póki co niezależnie czy jest tam zbiornik na wodę, czy cokolwiek innego to jest to kojec. Być może i za mały (nie widać na zdjęciu) ale jeśli mieści się w normach to wszystko jest zgodnie z prawem. Skandal to niestety cała Ty... Nakazu o wykonanie wybiegu 30 m2? :p kk207 tutaj jedyna droga do spokoju plus być może dobra psa to dość uporczywe wzywanie policji/straży miejskiej z doniesieniem o zakłócaniu porządku. Dodam, że to nie musi być w czasie ciszy nocnej. Zakłócanie można zgłaszać też w ciągu dnia. Druga opcja: zebranie podpisów wśród sąsiadów i wydelegowanie do uciążliwych sąsiadów delegacji z tą informacja. Jak to nie pomoże: złożenie pisma do właściwego urzędu (policja/straż miejska). Być może finalnie zmusi ich to do oddania psa. Tyle, że prawdopodobnie będzie to schron.
  25. Ja założyłbym dwa możliwe powody: pierwszym z nich jest kwestia opuszczenia domu. Coś adekwatnego do syndromu opuszczenia. Przy czym osobiście uważam, że jest to jednak kwestia strachliwości. Szczeniaki są ciekawskie i bardzo chętnie poznają świat. Fakt, że często robią to ostrożnie: zwłaszcza rzeczy głośne, duże, o innej fakturze itd. Natomiast generalnie świat jest dla nich bardzo ciekawym zjawiskiem i niechętnie wracają ze spacerów. Jeśli chodzi o wyjazd do Wrocławia autobusem: ja zdecydowanie odradzam. To terapia szokowa, która może okazać się zbawienna, ale ryzyko że jeszcze bardziej utrwalisz lęk przed światem powoduje, że to nie jest warte. Myślę, że najlepsza metoda to wytrwałość i systematyczne zwiększanie dystansu na spacerach nawet po kilkadziesiąt metrów. Edit: zerknij na to [url]http://www.wyszkolpsa.pl/szczeniaki-szkolenie/magiczna-12-socjalizacji[/url] Skrótowo mówiąc: zapewnij jej maksimum doznań. Tylko niekoniecznie zbyt wiele na raz ;)
×
×
  • Create New...