ajeczka
Members-
Posts
604 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajeczka
-
Jak jest gorąco to pies też odmawia jedzenia. Nie lubi gęsi, kaczki i szyi indyczych (mięso lubi). W weekend majowy został u naszej przyjaciółki. Jej Mama chciała być dobra dla naszego kundla i dała mu podroby gęsie. Rudy oczywiście się obraził, a one przeraziły, że coś mu jest bo nie chce jeść takich pyszności ;-)
-
Byliśmy w długi weekend na Mazurach i w jednym porcie spotkaliśmy się z parą z dwoma pieseczkami: jamnikiem i drugim trochę jak mały terier. Psy biegały po tawernie i widać było, że są strachliwe. Nie dotykam bez pytania obcych psów. Wracamy na łódkę i ten terierowaty doskakuje do mojego M szczekając i próbując gryźć. M go przegonił, a pani rozbrajająco stwierdziła, że on tak ma i jeszcze bardziej się nakręci. Dobrze, że nie byliśmy z naszym ttb, bo jemu nie podobają się agresorzy atakujący nas. Nie wiem czy właścicielka teriera byłaby taka radosna jak bez smyczy biegałby amstaff z agresją lękową? Mój pies został u naszej przyjaciółki. Po 5 dniach rozpieszczania muszę ciężko pracować nad moim kundlem żeby wrócił na swoje miejsce w stadzie ;-) Miał super wakacje.
-
Mam hopla na punkcie swoich psów. Leżą na kanapie jak jest na niej kocyk, bez nie wejdą. Jak M wyjeżdża pies włazi do łóżka na jego miejsce. Liże moje rany i wszystko ładnie się goi. Rozdają buziaki, dzieci nie liżą po buziach (tak mają, nie były uczone). Nie dzielimy się jedzeniem z talerzy, ale jak chrupię orzechy lub migdały to czasem coś dostaną. Nie zawsze myję ręce po zabawie z kundlami, często wtulam nos w ich futra. Mam tak od dziecka i żyję, a nawet mam dobrą odporność. To moje całkowicie prywatne podejście do moich zwierzaków i nikomu nie będą go narzucać.
-
Pies to tylko pies. Mamy w rodzinie kilkoro małych dzieci i psy. Zdarza się, że są razem w ogrodzie, ale nie spuszczam ich z oczu. Znam swoje psy, ale nie jestem pewna co wymyśli dziecko. Pies karci gryząc, a my mamy miękką skórę. Może dlatego, że sama w dzieciństwie byłam "karcona" przez swojego psa i wiem czym to się kończy.
-
Noszę podzielone żwacze suszone. Zamykam w woreczku, a i tak wszystkie psy wdzięczą się do saszetki ;-)
-
Było zgłaszane, ale właściciel ma jakieś wejścia i wara od jego psa. On tam nie mieszka, tylko jest od czasu do czasu. My czasem dolewamy mu wodę przez kraty.
-
Pierwszego psa dostałam jak miałam 9 lat, potem było kilka innych. Obecny rudzielec jest moim 5 psem i na pewno nie ostatnim jeśli mi zdrowie pozwoli.
-
Nie wiem jak wyglądała ta sprawa, ale mam doświadczenie ze swojej wsi. Są psy całe życie w kojcu, są tak sfiksowane, że nie wiem co by się stało jakby się wydostały. Podejrzewam, że nie tylko dzieci miałyby problem. Sama boję się psa w typie rottka siedzącego całe życie w kojcu z metalowych blach??!!
-
My znowu mieliśmy nieprzyjemności z psem w typie labradora. Z tym z osiedla omijamy się maksymalnie daleko, ale byłam na spacerze w lesie, mój pies na smyczy. Starszy pan wyprowadzał czarnego małego pieska i wielkiego labradora, oczywiście luzem, nie miał ze sobą smyczy. Chciałam ich ominąć, ale lab podbiegł do nas z zaczął się stawiać do mojego. Nie chcę dopuszczać do takich scysji więc zasłoniłam rudego i kazałam mu siedzieć. Widziałam, że ma ochotę dziabnąć tamtego. Odgoniłam laba i grzecznie poprosiłam pana żeby zabrał psa, bo mój go w końcu ugryzie. Pan, rozbrajająco tłumaczył, że ten pies go nie słucha i gonił go wokół nas. Dobrze, że chodzenie przy nodze wychodzi rudemu coraz lepiej, bo jakoś oddaliliśmy się od tych psów. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że nie podobają mi się takie sytuacje. Czuję się jak odmieniec chodząc po lesie z moim psem na smyczy lub lince, inne latają gdzie chcą.
-
Rudy dostaje nieoczyszczone żwacze raz w tygodniu. Rozmrażam je na lodówce, bo wtedy nie czuję aromatu. Pies to uwielbia, a ja mam nadzieję, że kiedyś przestanie przychodzić żeby mi podziękować (chuchnięcie w twarz).
-
Jeśli się chce drugiego psa, warto np. wziąć psa na dt i zobaczyć jak to jest, albo zajmować się psem sąsiadów. Wtedy, przynajmniej chwilowo, można się przekonać czy to nam pasuje czy nie. Ja mam tak w tej chwili - moje rude szczęście i całodzienna rezydentka - labradorka. Wyleczyłam się na jakiś czas z drugiego psa.
-
Już wymiękamy przy tym moim kundlu. Wczoraj dzieliłam świeżego łososia i dałam mu kawałek - zjadł. Potem chciał jeszcze, cały jeden kawałek dostał do miski, pokrojony na kawałeczki, zjadł. Po chwili sprzątałam to z podłogi w dużym pokoju. Jednak ryby mu nie wchodzą.
-
Mój też jest nienormalny. Kości indyczych nie lubi, jak go już zmusiłam to elegancko zwrócił. Te pogryzione i zwrócone zjadła labradorka i nic jej nie było. Mięso z indyka zjada i nic mu po tym nie jest. Nie lubi też mięsa i kości z kaczki i gęsi.
-
Też mam przykład z własnego podwórka: jedna labka zawsze z nadwagą, problemy ze stawami i kilka innych; druga (trochę nasza) szczupła, biega z moim ttb i z nim spaceruje. Nawet w domu nie ma szans na długie wylegiwanie się, bo rudy lubi się bawić. Pierwsza labka jest niewysterylizowana, druga (ta szczupła) tak.
-
York to molos w małym ciele. Bardzo elegancko gryzie, jak nie daje rady, odpuszcza, ale kości dalej pilnuje ;-) Chrząstki uwielbia, mięso zjada w sekundę. Wyciągam psom z gardeł różne rzeczy i czasem się zastanawiam kiedy zostanę bez ręki.
-
Rudy jest jaki jest, ale na yorka barfującego nie mogę się napatrzeć. Elegancko obgryza kości dostosowane do swojej kategorii wagowej. Z labradorką jest trochę problem, bo ona jest jak odkurzacz (pies mi edytuje post) i boję się, że łyknie zbyt duży kawałek.
-
Moje ttb ma szczęki jak glebogryzarka, dostaje kości aż miło patrzeć jak je "mieli". Jak łyknie za duży kawałek to go zwraca i jeszcze raz gryzie. Nie lubi szyi indyczych i innych ptaków z wyjątkiem kurzych. Skrzydełka kurze rozgniata w środku i łyka. Raz ukradł kość z udźca indyczego upieczonego. Zeżarł to na naszej kanapie w salonie??!! Pozbierałam to co zostało - drobne ścinki. Nic mu nie było. Labka na razie idzie na żołądkach wołowych, przyzwyczajamy dziewczynę do BARFA, bo i tak podjada rudemu.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ajeczka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Dzisiaj musiałam mieć niezłą minę. Wracamy z rudym z lasu i naprzeciwko zobaczyłam psa, który się na moją "kruszynkę" rzuca (potężny mix labradora). Pies luzem, ale odwoływalny. Pomachałyśmy sobie z panią od laba i ominęłyśmy się "szerokim łukiem". Nic się nie stało. Tuż przed psią łąką spotkałam inną panią z suczką. Rozmawiamy i opowiedziałam jej o konflikcie z labem. Pani była zbulwersowana jak taki duży pies (labrador) może się rzucać na moje maleństwo, przecież on jest taki drobny i delikatny (rudy oczywiście uszki po sobie i merdający ogonek). Patrzę na to swoje 25 kilogramowe ttb i jakoś nie mogę się w tym "czołgu" tej delikatności :-))) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ajeczka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='PaulinaBemol']innego nie posiadam (niestety:P ) dodam że ja mam krótkie włosy i to rude a Bemol waży 47kg :P[/QUOTE] mój rudy waży ok 25 kg. Mówię do niego "maleństwo", "kruszynko" i czasem noszę na rękach ;-) Zdziwionym mówię, że on ma charakter pudelka ;-) -
Moje doświadczenie w rozdzielaniu bierze się z zabaw dalmatyńczyk + doberman. Byłam wtedy drobną dziewczyną. Najważniejszy jest spokój i nie pchanie rąk między walczące futra. Może jestem dziwna, ale nigdy nie miałam z tym problemów.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ajeczka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Wczoraj byłam na spacerze z moimi dwoma kundlami (w typie ttb i labrador czekoladowy). Labka jest nieufna wobec ludzi, a ttb usłyszał komplement: "jaki słodki, milutki pieseczek, ale to nie jest ta rasa bojowa?". Odpowiedziałam, że nie, bo on i labka to przyszywane rodzeństwo ;-) Nikt się nie zdziwił. -
Nie wiem czy moje psy są duże: 25 i 23 kg (w typie amstaffa i typie labradora). Nie jestem potężną kobietą, a rozdzielałam amstaffa i sznaucera. Bez problemu, trzeba zachować spokój. Moje psy nie załatwiają się na osiedlu, jeśli im się zdarzy - sprzątam. Biegają po psiej łące bez kagańców do upadłego, czasem w większej grupie. Dużo groźniejsze jest mieszkanie w pobliżu linii wysokiego napięcia. W mieszkaniu mam router i kuchenkę mikrofalową, ale ja jestem ze Śląska więc pewnie uodporniona ;-)
-
Mam wprawdzie mixa amstaffa, ale znam kilku przedstawicieli tej rasy. Biegają bez kagańców, nie są na liście ras niebezpiecznych. Jak idę do miasta mam w torebce wydruk przepisów, także tych dot. wyprowadzania psów w mojej gminie, albo tam gdzie akurat przebywam.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Mój rudy jest zupełnie nie wrażliwy na pogodę. Deszcz, śnieg, wiatr - nie zauważa. Jego przyjaciel york chodzi z nim, zimą w kurteczce.
-
Nie tylko czarne wywołują strach. Mój rudzielec z różowym psykiem też ;-)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: