Jump to content
Dogomania

ajeczka

Members
  • Posts

    604
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajeczka

  1. Jeśli chodzi o odczytywanie sygnałów uspokajających to w przypadku ttb to problem. Mimo to moje znajome psy świetnie dogadują się z psami każdej wielkości. Labka wisi na fafli mojego rudzielca, aż mnie to boli, a jemu się podoba. Rudy ma 10 kg koleżankę z któą świetnie się bawią w gonionego, ona to mała torpeda, mój to czołg. Świetny sposób na zmęczenie psa. Może mam szczęście, a może nasze psy przez codzienne spotkania wypracowały sobie świetne kontakty.
  2. Takie zabawy odchodzą z psami jego gabarytów. Potrafi się bawić też z yorkiem i sznaucerem miniaturką, małymi kundlami. Obce psy traktuje z rezerwą, nie atakuje pierwszy. Niestety na naszej wsi psy są wypuszczane albo uciekają i przychodzą na naszą łąkę.
  3. [B]Rysia88[/B], to jeszcze nic. Jak się bawi z amstaffką to trzeba mieć mocne nerwy. Z alano polega to na przewracaniu się i ciąganiu za fafle, z astką walczą jak dwa diabły, a za chwilę liżą się po pyskach.
  4. Mój czasem bawi się z alano w brutalny sposób, ale po równo sobą pomiatają. Nie interweniuję, bo nie robią sobie krzywdy.
  5. Może jestem nie do końca normalna, ale moje ttb - bliżej mu do amstaffa niż staffika to też czołg. Chrapie przeciętnie, daje buzi z wyskoku, ze swoją koleżanka amstaffką zwaliły mnie z nóg, lądowałam na tyłku przez niego parę razy. Uwielbiam tę jego niedelikatność.
  6. Dzisiaj miałam dowód, że praca nad psem się opłaca. Z każdego spaceru wracam zmęczona, bo to ja bawię się piłeczką, patykami i szkolę psy. Bawiliśmy się na psiej łące w kilka psów. Rzucałam piłki na dwie ręce czterem psom. Łąka z jednej strony kończy się foliami i polem rolnika. Pan wyszedł coś u siebie robić i kilka psów do niego podbiegło i zaczęło szczekać mając gdzieś swoich właścicieli. Rolnik się wystraszył (nie dziwię mu się) i opieprzył właścicieli psów. Moje były zajęte piłeczką i wpatrzone we w mnie. Rolnik znał już te psy i ich właścicieli, bo wiedział do kogo mieć pretensje. Jestem dumna z mojego kundla i jego przyszywanej siostrzyczki, ale ciężko pracuję nad takim kontaktem z futrzakami. Nie podchodzą do ludzi, z psami się bawią, przychodzą na zawołanie. Cuda nie psy ;-)
  7. U nas, wczoraj chamsko postąpił jeden pies. Wieczorem, jak zwykle bawiliśmy się na łące. Biega tam dużo psów i wszystkie w zgodzie. Rzucaliśmy piłeczkę, psy się goniły. Przez całą zabawę zaczepiał go owczarek szkocki, a rudy go olewał. W końcu mój Rino był tak zmęczony, że wlazł do wykopanej przez psy dziury. Owczarek podszedł do niego i zaatakował rudzielca. Rino starał się od niego odgonić, ale ten go ugryzł w pysk. Rozdzieliłam psy, pan od owczarka zapiął go na smycz i karcił, ja puściłam rudego. Spokojnie przeszedł obok tamtego psa i poszedł dalej się bawić. Rok pracy nad ttb i taki efekt. Jestem dumna z mojego psa i mam nadzieję, że ze strony owczarka to był jednorazowy wyskok.
  8. Piękne to Twoje stado, a Gryzoń poważnie wygląda ;-) Moje dzisiaj były dwukolorowe, ale na czekoladce nie widać.
  9. Nie wiem co to jest problem z sikaniem psa w domu ;-) Tzn. jeśli chodzi o obecnego psa. Ostatni spacer 19.30 -20.00, następny o 8.30 rano :-) Tak było od początku. Czasem, jak bardzo dużo wypije po wieczornym szaleństwie to chce mu wcześniej, ale zawsze domaga się wyjścia. Współczuję takich atrakcji, szczególnie jak trzeba rano wstać do pracy.
  10. Rino dzisiaj skończył dwa lata. Z nami spędził rok i przez ten czas ciężko razem pracowaliśmy żeby z nadpobudliwego dzikusa zrobić cywilizowanego psa - udało się. Teraz mogę go puszczać na łące dla psów i bawi się z innymi przedstawicielami swojego gatunku :lol:
  11. To nie do końca prawda, że ttb będą się sadzić do psów. Mój to mieszaniec i to kastrowany, praca nad nim spowodowała, że teraz bawi się z innymi psami bez problemów. Na osiedlu mamy sukę asta, też się bawi, samiec asta nie kastrowany - niesamowicie spokojny pies. Najbardziej sadzący się jest labrador.
  12. Nie ma czegoś takiego jak "ratowanie przez kupienie" psa z pseudo. Uczestniczyłam w likwidacji takich miejsc, pomagam w opiece nad suczką z pseudo. To należy zgłaszać i likwidować, nie nakręcać.
  13. Po pierwsze - gratulacje, bo dawno mnie tu nie było. Ogar cudny. Mój kundel zakończył strajk głodowy i wcina wszystko aż miło. Czarek zasugerował mi postępowanie z moim Rino i dzięki temu mam spokój z trudnym psem po przejściach. Dzięki niemu daję radę wyprowadzać 3 psy na raz (ttb, labradorkę i alano). Spokój, asertywność i konsekwencja (z tym ostatnim mam trochę problemów). Sushi uwielbiam, w susharniach i robione w domu. Kozi ser wyczuję z daleka i mam odruch wymiotny, a mój M uwielbia.
  14. [quote name='gops']:evil_lol: właśnie czekam na staffika.[/QUOTE] Też bym chciała ;-) Może kiedyś...
  15. Tak mi się od razu nasunęło - staffiki są masywne, a nie są duże :-)
  16. Rino jest odwoływalny w 99%. W lesie chodzi na lince, bo ja uważam, że tak trzeba. Inne psy, które wyprowadzam też mam pod kontrolą, bo w lesie jestem gościem. To moje zdanie.
  17. Jeśli chodzi o psie zabawy to przy ttb trzeba mieć nerwy ze stali. Jak bawią się mój rudy i labradorka to uprzedzam przerażonych obserwatorów, że to nie walka na śmierć i życie. Jak była u mnie suczka amstaffa to poprzestawiali mi meble. Na szczęście ja mam dużą odporność na ich figle. Rudy, na szczęście, dostosowuje intensywność zabawy do towarzystwa. Bawi się też z yorkiem i sznaucerem miniaturką.
  18. U nas jest łąka, która jest psim placem zabaw. Sama wyprowadzam tam swojego psa i te, które mam pod opieką. Wieczorem spotykamy się tam całą grupą. Zawsze jest kilka osób, które organizują zabawę futrzakom, najczęściej ja i koleżanka. Większość lubi ganiać za piłką lub patykiem. Psy, które nie potrafią się bawić chodzą do lasu. Nigdy nie było spięć w towarzystwie bardzo różnych psów. Spaceruję po lesie z labradorką, ttb, czasem alano. Żaden nie podbiega do ludzi czy innych psów, wszystkie są odwoływalne. Reagują jak stado i inne psy raczej omijają je z daleka.
  19. Mam ttb, obecnie dwa lata. Wiem co to za dynamit. Teraz mogę brać pod opiekę innego psa, bo swojego już znam, ale rok temu byłoby ciężko. Staffiki to podobny charakter, trzeba mieć to coś żeby je ułożyć, ale da się.
  20. Pies ze schroniska jest moim 5 psem. Wszystkie inne były u nas od szczeniaka, w tym jeden r-r (ten był najgorszy - agresja lękowa). Ttb ze schronu miał rok jak go adoptowaliśmy i po roku pracy to pies ideał. Teraz jestem świadoma i odpowiedzialnie go wychowuję. Chciałam psa do kochania, nie do sportu czy innych wymagań. Okazało się, że w ciągu roku schudłam 9 kg, nabrałam kondycji i nadal przesuwam granicę. Teraz wychodzę z 3 psami - dwa po przejściach, jeden od szczeniaka. Wszystkie mam pod kontrolą. Wracamy ze spacerów z wywieszonymi językami - wszyscy :-)
  21. ajeczka

    Barf

    ja też jem surowe jajka od lat i żyję. Mój pies i to nie pierwszy, też. Wychudzona labradorka uratowana z pseudo na BARFie wreszcie nabrała ciała i energii.
  22. Chodzę po lesie z kilkoma psami na raz. Żadne nie zwracają uwagi na ludzi, ale ze względu na moją osobistą wrażliwość przywołuję wszystkie do siebie. Jeden na lince, reszta luzem, nie odchodzą dalej niż 2 m ode mnie. Rozumiem strach i obawy innych dlatego je szanuję, ale tego też wymagam od innych. Jeśli ja przechodzę w maksymalnej odległości od ludzi z moimi psami to nie chcę już słyszeć przykrych komentarzy. Tylko tyle lub aż tyle.
  23. Mój pies się nie ślini i mało linieje (ttb). Labradorka owszem, natomiast jak alano daje "buziaka" to jakby dostać mokrą szmatą w buzię ;-) Jak wychodzę na psią łąkę godzę się z obślinieniem, siniakami (całe nogi w pięknych kolorach) i zadrapaniami. Miałam stresa jak mój ttb skakał na brzuch ciężarnej. Lubił ją, ale to nie było ok.
  24. Miałam się nie wtrącać, bo moim zdaniem każdy przypadek jest indywidualny. Jak decydowałam się na psa właściwie nie ruszałam się z domu, dni spędzałam na kanapie. Mój stan psychiczny pozostawiał wiele do życzenia, przeżyłam osobistą tragedię. Bez męża nie wychodziłam, źle się czułam w większych grupach ludzi. Wzięłam ttb ze schroniska. Oprócz tego leczyłam się. Nic nie wiedziałam o tych psach, uczyłam się "po drodze". Minął rok. Pies zmusił mnie do wychodzenia z domu, poznawania nowych ludzi, zmuszania samej siebie do aktywności. Teraz jest lepiej, choć nie dobrze. Mój rudzielec jest psem prawie idealnym. Biegam z nim po lesie, na ludzi nie zwraca uwagi lub okazuje sympatię, przyjaźni się z innymi psami. Teraz mam właściwie dwa psy. Oba wybiegane, wychowywane.
  25. Ja swojego pierwszego psa wyprosiłam jak miałam 9 lat. Musiałam zdać egzamin z tabliczki mnożenia u mojego Taty. Było mi obojętne co to za pies - dostałam mixa dalmatyńczyka. Trudny pies, ale nauczył mnie odpowiedzialności. To ja wstawałam rano żeby go wyprowadzić, musiałam po nim sprzątać. Żył ze mną 16 lat.
×
×
  • Create New...