Jump to content
Dogomania

ajeczka

Members
  • Posts

    604
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajeczka

  1. Psy o silnym charakterze, bardzo samodzielne. Nie jestem pewna jak znoszą wysiłek latem.
  2. Jestem ostatnia żeby kogoś na siłę przekonywać, ale swoją teściową i mamę przekonałam do mojego ttb właśnie przez filmy z netu. Patrzą teraz na bulle zupełnie inaczej. Przekonały się, że to ludzie są nie teges, a nie psy.
  3. Ja mam psa, który mało szczeka, biegam z nim po lesie ok 2 godzin dziennie. Nie przejawia sam agresji, ale nie jest przesadnie ufny wobec obcych. Ogromnie do nas przywiązany, jak zostaje sam jest czujny, ale nie rozrabia (mam kamerkę, która go nagrywa jak nas nie ma). To mix amstaffa ze schroniska.
  4. Mam własnego ttb i pod opieką dzienną labradorkę. Idealny komplet. Trzeba wprowadzić zasady, ale potem jest już ok. Spacery też są ciekawsze, ale trzeba uważać jak się bawią - jak dwa takie futra wpadną z rozpędu w nogi można odnieść kontuzję.
  5. Mam psa w typie ttb, puszczam go luzem na łące gdzie bawią się psy. Zawsze odwołuję gdy kogoś widzę, pies jest przyjacielski i lubi się witać, ale ja nie uznaję takiego zachowania. Sama nie lubię jak psy na mnie skaczą i swojemu na to nie pozwalam. Na spacery do lasu chodzimy na lince. Zawsze się pytam czy mogę podejść z psem, szanuję jeśli ktoś nie ma ochoty na kontakt z moim nynusiem. Byliśmy na wakacjach na łódce, pies chodził z nami do barów, na spacery po mieście. Nikt nie chciał żeby nosił kaganiec, myślę, że to dlatego, że rudy jest pod kontrolą.
  6. Byle było krótkie, może być.
  7. W temacie schroniska jestem za. Można też poszukać w DT, bo przy takich wymaganiach trudno dobrać szczeniaka. Lepszy będzie młody, ale już dojrzały pies, taki o którym coś już wiadomo.
  8. Nie mam doga, mam mixa ttb. Cesar podsunął nam wiele pomysłów. Jak rudy do nas przyszedł miał około roku, połowę swojego życia spędził w schronisku, druga jest nam nieznana. Próbował mnie sobie podporządkować, ale konsekwencja i puszka z monetami zrobiły swoje. Rytuał przy jedzeniu okazał się być strzałem w 10, szczególnie jak karmię dwa psy, w tym jednego, który był głodzony. Dużo wygodniej chodzi mi się na spacery z dwójką, która mnie nie ciągnie i grzecznie czeka aż otworzę drzwi. Jeszcze pracuję nad ekscytacją przy psach za ogrodzeniami i zbyt agresywną reakcją na dwóch osiedlowych wrogów. Z jednym z tych psów byliśmy już razem na spacerze i gdyby można to było powtarzać, myślę, że konflikt zostałby zażegnany.
  9. Rudy też wraca z wywieszonym jęzorem, zamarzniętej brody nie ma, bo nie ma tam sierści ;-)
  10. Mam ttb i nie ma jeszcze ubranka. Ma takie szczęście, że na każdym spacerze biega i nie marznie. Młody jest bo ma 1,5 roku. Jak wraca ma ciepłe uszy i łapki. Jak zobaczę pierwsze objawy marznięcia kupię butki i kurteczkę, na razie nie trzeba. Pies ma tyle ruchu, że się rozgrzewa, ja też.
  11. Mieszkałam w domu z ogrodem gdzie zawsze były psy. Teraz mieszkam w bloku i mam ttb. Mój pies teraz ma więcej ruchu niż te mieszkające w domu z ogrodem.
  12. ajeczka

    Barf

    Rany julek, na to jeszcze nie wpadłam, żeby rudemu jedzenie kupować w zoologicznym ;-) Myszy łowi, to wiem, bo byłam tego świadkiem, z kotami chce się zaprzyjaźnić (one jakoś nie chcą). Wątróbki nie tknie i już, żadnej.
  13. O dalmatyńczyku już chyba tutaj pisałam. Miałam takiego od szczeniaka, ale sama miałam wtedy 9 lat i żadnej wiedzy o wychowaniu psa. Pies był agresywny, poważnie pogryzł Onka, który wszedł na naszą działkę, mordował koty na swoim terenie, odgryzł ucho rottweilerowi itp. Takich historii mam sporo. Wiem, że to była nasza wina. Teraz jestem dorosła i mam ttb ze schroniska. Od pierwszej chwili kiedy jest z nami staram się go wychowywać. Odwiedzają nas znajomi z dziećmi i psami, tak przyjacielskiego psa jeszcze nie miałam. Mieszkam przy lesie i tam chodzimy na spacery, zawsze na lince, bo mój terier wystawia zwierzynę i raz mi poszedł za sarną. Prawie zawału dostałam, płakałam (zapominałam gwizdka). Pies wrócił po 20 min. Już nigdy więcej go w lesie nie puszczę, linka ma 20 m, pies jest odwoływalny. Nie mam 100% pewności, że jak zobaczy zwierzę nie pobiegnie za nim, poza tym, w lesie pies musi być na smyczy. Koty to dla niego przyjaciele, nie rozumie dlaczego uciekają. Te z którymi się zna są przyjaciółmi. To moje pierwsze doświadczenie z ttb, ale poznałam już kilka z nich. Wszystkie są cudowne wobec ludzi i innych zwierząt. Socjalizowane od początku, dynamiczne, ekspresyjne. Z moim biegam, a M jeździ na rowerze. Rudy skacze przez przeszkody i aportuje, szuka zaginionych w lesie psów. Dobrze jak na schroniskową bidę ;-)
  14. [quote name='Yorkomanka']już tego psiaka lubię:loveu: Dzisiaj jedna kobieta rozbroiła mnie swoim tekstem przecież ty byś JĄ zgniutł jedną łapą do kundelka niewiele większego od mojego :D[/QUOTE] My spotykamy w lesie panią z nowofundlandem. To on wyprowadza ją na spacer. Jak się mijamy to rudy grzecznie idzie mi przy nodze (wie, że ja muszę wyrazić zgodę na zapoznawanie się), ona swojego prawie wiesza na smyczy. Oczywiście tamten, nawet jeśli nie chce przyjmuje pozę dominującą i się rzuca. Pani oczywiście nie jest w stanie go utrzymać. Jeszcze się nie dorwały, bo my się szybko oddalamy, ale nie jest to rozsądne. Tamten pies to 3 moje.
  15. [B]Yorkomanka, Rino ma przyjaciela yorka. Ttb stanął w jego obronie jak jeden ze szczeniaków był wobec niego zbyt nachalny. Świetnie razem wyglądają jak idą na spacer obok siebie. York robi po lesie tyle samo km co mój prawie ast ;-) Panbazyl, na osiedlu mamy takiego właśnie agresywnego labka. Masakra, sama się go boję. Ta czekoladka, którą mam pod opieką dopiero uczy się jak być psem - uratowana z pseudo, jeszcze wyprowadzimy ją na dobrego labradora :-) [/B]
  16. My znamy się z większością psiarzy, a że ja mam zawsze ze sobą smaczki, bo szkolę rudego. Przeważnie mam przed sobą kilka ogonów wykonujących te same polecenia. Inni znajomi też tak robią. Obcy raczej nie podchodzą do mojego psa. Mam teraz pod opieką dzienną labradorkę i wychodzę z moim ttb i z nią na spacer. Jak widzę człowieka odwołuję oboje i mam je po obu stronach. Najśmieszniej jest, że ttb merda ogonem i chce się przywitać, a labradorka warczy. Jakoś nikt teraz do nas nie podchodzi, ciekawe z powodu którego psa ;-)
  17. Od wtorku, w ciągu dnia mam dwa psy w mieszkaniu. Jeden mój - mix amstaffa, drugi to suczka labradora - oba mniej więcej 2 letnie (pies ze schronu, suka uratowana z pseudo). W domu aniołki, przeważnie śpią, albo razem się bawią, tulą do mnie i TŻ. Spacery wyglądają tak: z domu wychodzę na jednej smyczy, na łące każdy dostaje swoją linkę. Ttb biega bo lubi, labka tupta za mną, czasem kawałek się przebiegnie. Oba psy uczą się wracania na zawołanie, mój wraca zawsze, ona dopiero załapuje o co chodzi, ale jak on biegnie do mnie to robi to samo. Faktycznie podchodzą do spotkanych psów razem i na swoich warunkach - oczywiście za zgodą właściciela tamtego psa. Musiałam opanować kontrolę nad stadem, ale codziennie jest lepiej.
  18. [quote name='Szura']Bo koło TTB nie da się przejść obojętnie! A jak jeszcze TTB się uśmiechnie, to już tylko błyskawiczne pytanie MOŻNA? i gdzieś w połowie "tak" właściciela już jest psio-ludzka miłość. :evil_lol:[/QUOTE] mi tego mówić nie musisz ;-) Na wystawie wymiziałam większość za zgodą właścicieli z pełną świadomością, że zostanie mi zmyty makijaż. One już tak mają, że lubią wchodzić na kolana. Mam tylko obawy jak ktoś w "wyjściowym" ubraniu chce poprzytulać mojego rudzielca, bo wiem, że skończy się to pieczątkami na ubraniu. Zawsze ostrzegam, ale ludzie są dziwni. My się spotykamy z suczką astka, ale ja chodzę w dresie i wiem, że ona na mnie skoczy i to nie raz. Jest nieduża, ja całkiem wysoka, a i tak dostaję buzi z wyskoku.
  19. Nie wiem jak to się dzieje, ale ma to coś wspólnego z pewnością siebie. Mój M bał się psów, dużo czytał przed wzięciem Rino ze schronu . Na pierwszym spacerze ustawił rudego za siebie i tak zostało. Jak idziemy z innymi psami też drepczą za nim, tak po prostu. W moim przypadku nie jest to takie proste. Chodzę z Rino na lince do lasu i on sobie biega w ograniczonym zakresie. Labradorka drepcze za mną, ale ona na razie się uczy jak być psem.
  20. No właśnie ja mam problem, bo są dwa rodzaje ludzi: jedni obchodzą nas szerokim łukiem (mimo, że moje ttb jest grzeczne i idzie przy nodze), drudzy wyciągają do niego ręce, bo to takie słodkie pieseczki. Rino jest ekspresyjny i niestety nauczył się dawać "buzi z wyskoku". Zawsze grzecznie ostrzegam, że rudy skacze, ale to nie działa, a potem są bolące nosy. Teraz chodzę z nim i z drobną labradorką. Ona jest wycofana i wielu rzeczy się boi. Rudy staje w jej obronie. Labka najlepiej się czuje jak oba są spięte jedną smyczą.
  21. ajeczka

    Barf

    Mój rudzielec jest wymagający ;-) Wątróbki nie tknie nawet zmiksowanej z mięsem, ale same warzywa jak najbardziej. Jako przysmaki lubi marchewkę. Od dzisiaj będziemy w ciągu dnia opiekować się 2 letnia labką uratowaną z pseudo. Przyszła do nas rano i właściwie po wstępnym obwąchaniu mieszkania znalazła wszystkie ukryte przez Rino stare, obgryzione kości. Musiałam jej je wyciągać z pyska, bo jest teraz na specjalnej diecie (suchej). Zajadała się suszonymi żwaczami. Rino dostał część kolanka cielęcego i, jak zwykle zaniósł na swoje legowisko żeby się "zastanowić". Nie zdążył, labka się poczęstowała ;-) Potem dojadła po nim kolację, cielęcinę.
  22. Szkoda, że tak daleko mieszkasz, bo u nas jest dużo takich psów z którymi można się bawić. Są też i agresorzy, ale większość to przyjacielskie psiaki.
  23. Teraz mamy z Rino na "dziennym pobycie" czekoladową labkę. Jest 2 letnią suczką uratowaną z pseudo, dziwne, że nie straciła zaufania do ludzi. Uczymy ją jak być psem. Na razie musiałam nauczyć ją jak ma na imię i reagować na nie. Nauka jak szczeniaka. Na razie chodzi na lince, bo ma tendencje do podbiegania. Tak się składa, że to ja będę chodzić z nią na spacery w ciągu dnia i ogromnie mi zależy żeby była dobrze wychowanym labkiem. Na razie mój ttb uczy ją jak być psem, mogą być ciekawe efekty tej nauki.
  24. Mam psa w typie ze schroniska. To była przemyślana decyzja. Stać mnie na rasowego z rodowodem, ale chciałam psa do kochania. Jadąc do schroniska nie wiedziałam jakiego bidę wybiorę, nawet czy to będzie pies czy suka. Padło na Rino - mix amstaffa. Nie wiedziałam wiele o ttb, ale chłonęłam informacje z wielu źródeł. Jeździmy do schronu żeby pomóc innym psom. Na osiedlu są rodowodowe, uratowane z pseudo (z DT), ze schronisk. Nikt nie rozmnaża swoich psów, mój jest wykastrowany. Wiele suczek wysterylizowanych, inne jak mają cieczkę są pilnowane.
  25. Nie wiem co się działo z rudym przez pierwszy rok jego życia. Przez pół roku pracy z nim reakcja na obce psy to siad i czekanie. Jeśli biegnie znajomy pies to jest siad z merdaniem ogona. Zaatakowani zostaliśmy przez labradora, mój pies był na krótkiej smyczy, uczyliśmy się chodzenia przy nodze. Wtedy szeroka obroża uratowała jego szyję. Teraz szeroka obroża też się nie nadaje, kantar też nie. Spacerujemy w szelkach i doczepionymi do nich sankami, ale myślę nad oponą, bardziej uniwersalna. Wtedy pies nie odchodzi daleko, bo pracuje. Kolce są stosowane wyjątkowo.
×
×
  • Create New...