Jump to content
Dogomania

kudlataja

Members
  • Posts

    914
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kudlataja

  1. Dora poleciła mi takie miejsce [URL]http://psanatorium.pl/blog/hotel/[/URL]. Chyba drogo, ale dla bezdomniaków deklarują specjalne ceny i wygląda obiecująco. Jutro tam zadzwonię. Karolek zjadł dziś przysmak, myślał że nie widzę, a tak poza tym to bez zmian, nie mam z nim kontaktu. Nie zadzwoniłam do Pani Kai dzisiaj, nie wiem co u Miszki, choroba mnie rozłożyła. Ty$ka, to prawda trochę się najeżdżę, ale lubię to szczególnie, gdy pies trafia do fajnego domu, to rekompensuje wszelkie trudy i stres. Na dobranoc fotka z działki - Karol w ukryciu obserwujący moje zabawy z pozostałymi psami ( za nim suczka którą funia uratowała z ulicy - już w ds od wczoraj) [IMG]http://i61.tinypic.com/wjhuvt.jpg[/IMG]
  2. Ja mam kontakt tylko do teresz wysłałam ci numer na pw [quote name='Madie']Imię już mamy od dawna ze zdjęcia pierwszego - Anima :) Biorąc z naszym "przydomkiem" domu tymczasowego będzie Anima Wyniucham Ci Szczęście:P Btw, ma ktoś może telefon do plasteliny? na PW? Albo kontakt z teresz? Musze wiedzieć kiedy beda ( chce wyjsc z domu) a od wczoraj mało co wiem...[/QUOTE]
  3. Taka oto suczynka, tuż po sterylce pojechała w końcu wczoraj do ds w Płouszewicach k.Lublina. Muszę pozostałym psiakom, którymi się zajmuję założyć oddzielny wątek, i zostawić tutaj miejsce dla Karolka i Miszki, bo chyba za dużo w jednym miejscu tych moich wpisów i można się pogubić. Jeszcze po raz ostatni wstawię suczkę, zdjęcie z wczoraj [IMG]http://i62.tinypic.com/15y9b3m.jpg[/IMG]
  4. Dzisiaj ma prawdopodobnie wyjechać, takie było założenie, ze u teresz10 na jedną noc i dziś o 16 wyrusza w dalszą podróż
  5. Wczoraj dostałam fotki od teresz10. Suczka wspaniała, niesamowita, w podróży idealna:) Szkoda, że tego ostatniego szczeniorka baba nie chce oddać:( Pozdrawiam,m. [IMG]http://i58.tinypic.com/2ekjdp5.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.tinypic.com/1zldwqp.jpg[/IMG] [IMG]http://i57.tinypic.com/21nqkom.jpg[/IMG]
  6. Podczytałam i ja także kciuki trzymam:)
  7. Chciałabym Karolka umieścić w jakimś dobrym hoteliku, gdzie pracuje się z psami, ale sama już nie wiem gdzie, nie chcę sama podejmować decyzji. Zastanawiałam się nad Jamorem lub Gajową, ale jak tylko się na coś zdecyduję to ktoś mi zaraz odradza i sama już nie wiem,pogubiłam sie. Pani Żmiji nie zlokalizowałam, nie wiem kto to, ale dziś podpytam Panią Kaję o nazwisko/kontakt jakiś i zapytam o koszt i warunki hotelowania dla Karola. Właśnie sprawdziłam konto i na Karolka hotelowanie jest w tej chwili kwota 992,63zł. To dużo i mało zarazem, jeszcze nigdy nie oddawałam psiaka do hoteliku i nie wiem jak planować koszty. W przygotowaniu jest kolejny bazarek. Karol strasznie rośnie i tak sobie myślę, ze będzie coraz trudniej z jego adopcją póżniej, więc trzeba już coś postanowić. Ostatnia wpłata z bazarku ciasteczkowego [B]25.07 od Agnieszki_W 92,63zł. [/B]Poproszę Handzię, by zamieściła wpłatę z bazarku w pierwszym poście. Dziękuję bardzo:) [quote name='AgaG']Kudlataja cieszę się z domu dla suni, jeśli będziez miała chwilkę, to wstaw proszę jej zdjęcie. :) Miszka z pewnością będzie wymagał dużo cierpliwości pani Kaji, no i tak do końca to na pewno nie można mu będzie zaufać, że nie ucieknie. On jest wykastrowany? bo nie pamiętam :). Karolek mnie wzrusza, taki zagubiony psi młodzieniec, który musi nauczyć się wszystkiego. Cieszę się, że chociaż z budy wychodzi. Jakie są najbliższe plany dotyczące Karolka?[/QUOTE]
  8. Przepraszam, nie mogę sie powstrzymać, wkrótce po powrocie dostałam od teresz10 z lublina takie zdjęcia zawiezionej suczki szczeniaczka od Dory. Na początku bardzo się bała, a później było już tak:) [IMG]http://i57.tinypic.com/90y96r.jpg[/IMG] i jescze w towarzystwie, które po pokonaniu pierwszej nieśmiałości zaczęła próbować ustawiać po siebie:) Pozdrawiam,m. [IMG]http://i60.tinypic.com/1zldwqp.jpg[/IMG]
  9. [FONT=Verdana]Witam, coś pusto u chłopaków, ja wróciłam niedawno zkolejnego psiego wyjazdu-transportu.[/FONT][FONT=Verdana] Zawiozłam szczeniaczka o Dory, kolejnego, a konkretnie suczkę z tej samej rodziny co poprzedni „maluch”[FONT=Wingdings]J[/FONT], doLublina, jutro ma psinka jechać dalej do dt w Warszawie.[/FONT][FONT=Verdana] Zawiozłam także wielką suczkę do ds, która cudem,przy okazji innego psiaka znalazła domek w okolicach Lublina. Ogłaszałam ją trzy miesiące i nie było odzewu i wkońcu, niespodziewanie doczekała się upragnionego domku, do którego trafiła wprost z łańcucha spod zawadzkiego lasuu. Jeśli jesteście ciekawi to fotki zpodróży wstawię jutro. Dziękuję za pomoc dziewczynom z Lublina:) a także Oli z Zamościa, która dzielnie szczeniorką opiekowała się przez całą podróż. Trochę w tej podróży się zresztą pogubiłam,tak w Lublinie! i jeszcze nie mogę w to uwierzyć, durna ja, durna nawigacja i zupełnie przebudowane drogi, było śmiesznie i strasznie i tak psiakom wietrzyłam w ten upał i otwierałam okna, że chyba sobie przez nie, czyli przez te okna[FONT=Wingdings]J[/FONT] chorobę zaprosiłam, no nie ważne. Udało się, znowu!!![/FONT][FONT=Verdana] Wracając do wątku przewodniego dostałam dziś wieści od Pani Kai, chyba lepsze i ku pokrzepieniu. Po tym jak zapytałam o Miszkę napisała: Do mnie bez zmian, ale z otoczeniem się oswaja, mniej szczeka, w kojcu go nie zamykam juz (Pani Kaja obawiała się że Miszka będzie próbował zwiać,m.), robi co chce, czyli zerka na leony albo leży w budzie normalnie na kołdrze, nie siedzi w tyle budy" Może to niewiele informacji, ale zawsze coś.. Jutro postaram się "naciągnąć" Panią Kaję na rozmowę, ciekawa jestem jej nowych odczuć względem Miszki i Odczuć samego Miszki. Karolek jakby lepiej, albo ja już tak chciałabym bardzo w to wierzyć, oczywiście biega jak szalony po kwadracie wybiegu, olewa mnie kompletnie, co najwyżej poszczekując spod nosa na moje zaloty..nie zjada przysmaków, to za niego załatwia Mela. Jednak pozytywne jest jego przebywanie poza budą - chyba, gdyż wcześniej prawie z niej nie wychodził, teraz jakby bardziej zainteresował się światem, ale może ja to źle interpretuję, może czuje sie zagrożony przebywającw jednym miejscu więc przemieszcza sie chaotycznie aby tylko pozostawać wruchu, sama nie wiem? Im więcej o tym myślę, tym więcej pytań się nasuwa. jedno jest pewne zerka na moje kontakty z innymi psami z ukrycia, z krzaków, z trawy,może coś z tego zerkania sie urodzi, wyniknie, zobaczymy. Dzisiaj zrobiłam mu psikusa, porozkładałam przysmaki równiutko dookoła ogrodzenia na jego codziennym torze i był dosyć zaskoczony taką ingerencją, nawet nie zdenerwowany tylko właśnie zaskoczony, oczywiście nic przy mnie nie zjadł, ale zauważyłam, że zrobiło to na nim wrażenie.. No nic, zmęczona jestem i może już bredzę..Do jutra, jutro nadrobię wszelkie zaległości, roześlę numer konta zainteresowanym, sprawdzę stan konta, zrobię rozliczenie,itp. Dobrej nocy, zapraszam do chłopaków, tu ciągle coś się dzieje![/FONT]
  10. Będzie jechała suczka, która znajduje się pod lasem w Zawadzie w dt, ta wyrzucona pod gimnazjum i przygarnięta początkowo przez nieodpowiedzialną babę, która już jej nie chce.. Z tego co wiem sunia znalazła dom przy okazji innego psiaka, sprawą adopcji zajmuje się Krystyna, ja jestem transportem. [quote name='ala123']O,super!!!Może się jakoś uda . A jakiego psiaka kudlataja wieziesz do Nałęczowa?[/QUOTE]
  11. Nie wiem, może dałabym radę. W sobotę będę wiozła suczkę do ds w okolice Nałęczowa, jeszcze nie wiem gdzie dokładnie, można przez Lublin pojechać. Jednak wyjazd suczki musi być raczej w sobotę, a szczeniak jechałby w niedzielę do Warszawy z tego co doczytałam... Magda, zadzwonię - porozmawiamy. [quote name='DORA1020']Madi bardzo Ci dziekuje za bazarek:buzi: jednego szczeniaczka kobieta nie chce oddac,pojedzie tylko sunia. O ktorej Plastelina by ja zabrala z Lublina?Musze kogos poszukac kto by ja zawiozl,tylko nie wiem kto by mogl........[/QUOTE]
  12. Pocieszający ten wątek Pegaza - Czesia, odszedł, jednak miał szanse na normalne życie, był dla kogoś ważny, weszłam, poczytałam. Pani Kaja stwierdziła, że miała już do czynienia z dzikusami, ale Miszka to dzik jakich mało... Wczoraj dostał lactulosum i pomogło, trochę spaceruje po wybiegu, wczoraj łaził po deszczu, jednak zwiewa na widok człowieka. Pani Kaja zastanawiała się jak zareaguje w domu i chyba będzie próbowała różnych sztuczek, ważne że Miszka ma tego kontaktu z człowiekiem więcej. Po pierwszym szoku dt zaczyna działać:) trzymajcie kciuki za dobre wieści.m.
  13. Włączam się do dyskusji i chciałabym, żeby wszystkie psie historie były takie "nudne":) Pozdrawiam,m.
  14. Ja również zapraszam na bazarek, ustawiłam sobie sygnaturę i ZPRASZAM, choć nie mogę wziąć udziału.
  15. [quote name='agat21']Jeśli Miszka nie stracił apetytu, to jednak są pozytywy..[/QUOTE] Na szczęście apetyt mu dopisuje, to dobry znak. Miejmy nadzieję. Cieszę się, że na wątku pojawiają się nowe osoby, zapraszam do chłopaków:)
  16. [quote name='AlfaLS']Ja adoptowałam sunię, która też była niby niadaopcyjna... 12 lat w schronisku... Ludzi się tak bała, że załatwiała się pod siebie jak tylko człowiek do niej podchodził. Znała tylko schronisko... Ja jej zafundowałam terapię naprawdę szokową - centrum miasta czyli spacery na smyczy / której nie znała/, 4-te piętro bez windy / nie znała schodów/, 3 koty w domu / nie znała kotów/, podróż do mnie 600 km. / nie znała samochodu/ i opiekunke, która nie znała psów nic a nic / bo to miała być mój pierwszy pies/. Na poczatku było trudno, ba pewne rzeczy na siłe np. wychodzenie z domu na spacer czy spacer poza nasze podwórko. Ale powoli, powoli i ... to jest najnormalniejszy pies. No dobra - dotąd nie nauczyła się szczekać i zajadać smaczki ale to raczej zalety niż wady :lol:. Tu myślę, że może być podobne - tylko czas i serce. Moim zdaniem nie na psów "dzikich bo dzikich" , z którymi nic się nie da zrobić... Jeśli ja zupełny laik sobie poradziłam z moją sunią to osoby, któe znają się na psach powinny dać sobie radę z tymi dwoma psiakami. Może być trudno, z tym się zgodzę, ale nie niewykonalnie... Wielki szacun dla Was dziewczyny, że chcecie tym psiakom pomagać, naprawdę szacun![/QUOTE] Dziękuję, że dzielisz się swoim doświadczeniem, bardzo tego potrzebuję. Zupełnie nie wiem jak podejść do Karolka, z Miszką jeszcze jakoś szło był mnie ciekawy, ale z Karolkiem już gorzej. Niedawno wróciłam z działki, chciałam zrobić trochę nowych zdjęć, ale ulewa stanęła na przeszkodzie. Karolek przez cały czas naszego pobytu, bo spotkałam tam Handzię i funię siedział na wybiegu, w najodleglejszym jego rogu, na deszczu i nie zdecydował się wejść do kojca w naszej obecności, był przerażony. Nie wiem jak z nim "rozmawiać'. Moze przy lepszej pogodzie nagram filmik, może kogoś zainspiruje i coś mi podpowie. Nie mam pojęcia jak psiaka podejść, jak z nim pracować. Sama moja obecność tu nie wystarczy, oczywiście przeszkodą jest to że muszę do niego dojeżdżać i nie mam z nim stałego kontaktu, na to nie poradzę nic, niestety. Fotka z dzisiaj, może dostrzeżecie Karolka:? [IMG]http://i62.tinypic.com/fz4xl3.jpg[/IMG]
  17. [quote name='Aśka Belkowska']Zajrzałam przypadkiem, ja mam takiego dzikuska od dwóch lat. To same spojrzenie jak u waszych braciszków. Mój psiak do tej pory nie ufa obcym, ale przytulak się zrobił od jakiegoś czasu. Wydaje mi się, że znalezienie DS w bloku (chodzi o mniejszą przestrzeń) daje dzikuskom większą szansę na socjalizację. W mieszkaniu dzikusek jest niejako skazany na ciągły kontakt z człowiekiem. Mojemu miesiąc zajęło wyjście spod stołu. Potem już było "z górki".[/QUOTE] Dziękuję za waszą obecność, takie historie są bardzo pocieszające i dają mi nadzieję.
  18. Nie myślę ani nie piszę nic złego o dt, absolutnie. Tylko konkrety, wczoraj rozmawiałam z panią Kają prawie 2 godziny, starałam się ją wesprzeć. Nie ma mowy o negatywach. Miszka próbuje, dostał szansę. Chodzi o to, że Pani Kaja wspomniała, ze przeszło jej przez myśl odesłanie Miszki i moim zdaniem zbyt szybko oczekuje "efektów:, a Misza przerażony nową sytuacją tylko w krzakach się chowa..Dt także ma na myśli dobro Miszy i jeśli psiak się nie odnadzie tam i będzie nieszczęśliwy, to jedynym rozwiązaniem będzie powrót. Na razie rozmawiamy, próbujemy, konsultujemy się cały czas zobaczymy jak będzie. Przecież nie było innego wyjścia, a ten dt rzeczywiście spadł z nieba. Po prostu to bardzo trudna sytuacja..i ja się bardzo martwię. Miszka od soboty nie zalatwił się, ustaliłyśmy, że dostanie parafinkę na rozluźnienie i Pani Kaja odizoluje na trochę leony i spróbuje ciasteczka porozkładać na wybiegu, żeby Miszka trochę pozwiedzał, zamiast tylko w krzaki uciekać. [quote name='mtf zalesie']uwazam ze nie nalezy od razu pisac negatywow o dt - dt ktory spadl rzeczywiscie z nieba w tej sytuacji -tylko podeslac kobiecie powyzsze historie i pocieszac bo dt ma trudniesza robote niz klikanie/nie lubie dogo wlasnie z tego powodu ze jak cos nie pomysli ogolu to zaczyna sie mieszanie z blotem ochotnika, przez niektorych oczywiscie/[/QUOTE]
  19. Wysłałam numer konta, bardzo dziękuję. Serce mi podpowiada, że psiaki są do uratowania. [quote name='mdk8']a ja uważam ,że osoby które mówią " że takie psy się usypia" nie kochają tak naprawdę zwierząt. Ratuje się wszystkie - dopóki jest nadzieja. A myślę ,że dla nich jest. Może nigdy nie będą "przytulakami" ale z czasem nauczą się żyć przy człowieku. Podaj proszę nr. konta. Chociaż jestem w strasznym dołku finansowym to postaram się w sierpniu podesłać jakiś grosik.[/QUOTE]
  20. [quote name='handzia']W natłoku spraw nie napisałyśmy, że sunia, która przyjechała z Nielisza, mama Liska i szczeniaków tydzień temu miała robioną pilną sterylkę, ponieważ okazało się, że miała ropomacicze...Sunia jest już z powrotem na ranczu. Czuje się dobrze. Niestety musiała kilka dni być w lecznicy, bo po sterylizacji potrzebowała ciągłej opieki. Będą za to kolejne koszty, niestety... [IMG]http://i58.tinypic.com/2eg7mh0.jpg[/IMG][/QUOTE] Sunieczka, czuje się już dobrze i bedę ją ogłaszała, dostała ode mnie imię Suczi i tak się jakoś przyjęło. Jest młodziutka i przekochana. Oczywiście po przejściach, o czym świadczy brak lewego kła i blizny na nosie.
  21. [quote name='funia']Magda mnie to osobiście strasznie martwi ..ja myślę ,ze cudów z nim nie zrobi ...on jest tam pewnie strasznie załamany ...Jezu nie wiem .WIem ,ze nie było wyjścia ... A co mówi Kaja ?jak ocenia jego szanse na resocjalizacje ?[/QUOTE] [FONT=Verdana]Kurcze myślę, że to za wcześnie by wyrokować. Do mnie MIszka wyszedł z budy po miesiącu, po dwóch zaczął się mną interesować i niedawno w końcu odważył się podejść naprawdę blisko i mnie powąchać. Dajmy mu trochę czasu, co innego mogę zrobić. Myślę, że postąpiłam rozsądnie zawożąc Miszkę tam gdzie był chciany i propozycja Pani Kai wyglądła obiecująco. Oczywiście cudów nie ma i jeśli psiak będzie nieszczęśliwy i Pani Kaja nie poradzi sobie z nim to go stamtąd zabiorę, tzn. ona go przywiezie, rozmawiałyśmy o tym.[/FONT][FONT=Verdana] [B]Gdybym miała warunki wzięłabym chłopaków do siebie i żyliby sobie ze mną tak jak by chcieli i potrafili, ja od nich niczego nie wymagałabym. Funiu sama wiesz co tam na działce będzie zimą, psiaki trzeba jak najszybciej stamtąd zabierać, a ja nie mam swojego domu i miejsca dla nich...[/B] PaniKaja jest zaskoczona Miszą, chyba nie do końca dowierzała w jego dzikość, a teraz mówi, że to mega dzik. Ja tak do końca nie uważam, myślę, ze to psaiki wycofane i z wielką traumą w sobie. Jeśli Miszka był w stanie otworzyć się na mnie choć odrobinę przez te trzy miesiące naszych dwugodzinnych spotkań, to myślę, że w stałym kontakcie z człowiekiem powinien poczynić większe postępy. Nie wiem jak tahistoria się zakończy, szczerze to czuję się bezradna, wiem jedno jeśli Miszka będzie nieszczęśliwy to wróci i będę próbowała nadal mu pomóc, choć pewnie zawiodłam już jego zaufanie. Pani Kaja początkowo mówiła, że do niczego Miszki nie będzie zmuszała, że nauczy się on żyć obok ludzi i to wszystko, a ona nie będzie wymagała od niego niczego więcej, nie rozmawiałyśmy o resocjalizacji, tylko o bezpiecznej przystani dla Miszki. Teraz trochę się to jakby zmieniło, mówiła mi wczoraj, że nie wiedzi u Miszy radości życia, ja natomiast uważam, że to za wcześnie na takie sądy, ze Misza bardzo przeżył podróż, bezpośredni kontakt z człowiekiem bez możliwości ucieczki, zamknięty w klatce, w aucie i potzrebuje czasu. Nie wiem co z tego wszystkiego wyniknie... [/FONT][B]Pewne jest, żeKarolek musi być poddany niezwłocznej resocjalizacji i nie może już spotkać sięz bratem[/B], teraz póki Miszka przebywa w dt muszę dołożyć wszelkich starań, by Karolka umieścić w jakimś profesjonalnym miejscu. Tak jak pisałam mam na ten cel na razie [B]900zł[/B] to niewiele, ale chyba nie wolno już zwlekać, psiak rośnie z dnia na dzień i jego alienacja pogłębia się w zastraszającym tempie. [B]Niestety nie mamy deklaracji i żadnych nowych wpłat, wszystko zawsze rozbija się o pieniądze:([/B] Od niektórych osób, które prosiłam o pomoc usłyszałam, ze takie psy jak Karol i Misza usypia się i nie ma sensu im pomagać, nie wiem być może to prawda. Jednak ja wierzę,że nie są one jeszcze stracone, oddałam im sporą część swojego życia i serca i nie chcę nawet wyobrażać sobie sytuacji w której musiałabym podjąć taką decyzję.. Bardzo martwię się o los chłopaków i czuję coraz bardziej bezradna..m. P.S Bardzo dziękuję za wszystkie wpałty na paliwo. Ostatnie, których jeszcze nie zamieściłam to: [B]15.07 Anna_S 20zł 14.07 Agnieszka_W 61,50 - to z bazarku ciasteczkowego 14.07 sharka 20zł [/B] Paliwo wyniosło znacznie więcej niż przypuszczałam, ale to nie istotne, [B]bardzo dziękuję jeszcze raz za pomoc.[/B]
  22. [quote name='agat21']Kudłataja, wiele trudu włożyłaś w lepszy los Miszki - to musi zaprocentować. Biedne psisko, żal serce ściska, ale wierzę, że u Pani Kaji będzie miał najlepiej na świecie. A ile to miejsce u Żmiji dla Karolka by kosztowało?[/QUOTE] Jeszcze się z nią nie kontaktowałam, mam trochę problemów zdrowotnych z synem, latamy po lekarzach. Ta Żmija to strasznie drogo bierze 800zł za dorosłe psy...ale Pani Kaja radziła się dogadywać może zrobiłaby wyjątek w szczególnej sytuacjie. Nie wiem na razie co to za osoba, będę jej szukała i pytała.. Niestety trochę smutne mam wiadomosci od Miszki, bardzo tęskni, robi koncerty nocami, wyje za bratem, nie chce wychodzić z budy, wygląda jak siedem nieszczęść w tej nowej sytuacji, nie interesuje się światem zewnętrznym, martwię się trochę. Pewnie to jeszcze szok po podróży..i tylko apetyt mu dopisuje, ale oczywiście nie zje w obecności człowieka. U Karolka bez zmian, dzikus straszny, zero kontaktu, biega tylko nerwowo po wybiegu. Jednak on chyba tak bardzo nie tęskni, jest silniejszy psychicznie od Miszki, choć zagubiony mocno po utracie brata. Psiaki miały w sobie oparcie i człowiek im do niczego nie był potrzebny. Pędzę z synem do lekarza, wieczorem wpadnę z rozliczeniem, dawno nie sprawdzałam konta. Pozdrawiam,m.
  23. Fajnie, że jesteś. To nie ten braciszek z niebieskimi oczami, tamten chyba jeszcze nie ma domku, chociaż nie jestem pewna.. rozmawiałam dziś krótko z Dorą, bo dzwoniła do mnie znajoma i pytała o szczeniaczki do adopcji. Magda powiedziała, że są jeszcze dwa z tego miotu i pilnie potrzebują domków. Szczenior był prze kochany w tej podróży, od razu wszystkim skradł serce..przygotowałam dla niego kontenerek, ale się nie zmieścił:) i całą drogę do Krakowa spędził na kolanach u każdego po trochu. Misza był mocno zainteresowany szczeniaczkiem i obwąchiwali się trochę. Myślę, ze obecność szczeniaka pomogła też Miszy oswoić się z trudną sytuacją, nigdy przecież nie był tak blisko drugiego człowieka, bez możliwości ucieczki, w aucie... Tak trudne to wszystko, ale psiaki oba dobrze trafiły, wiem od Dory, ze domek w Krakowie sprawdzony, pani miła, choć z nią długo nie rozmawiałam. Miszka ma towrzystwo innych psów, jest bezpieczny pod okiem doświadczonej, wyrozumiałej osoby, która nie będzie wymagała od niego na siłę kontaktu, pozwoli mu funkcjonować tak jak będzie potrafił. [B]Pani Kaja spadła nam z nieba po prostu![/B] [quote name='Elisabeta']Podczytuję ten wątek prawie od początku, ale się nie odzywałam. Bo nie umiałam pomóc... Trzymam mocno kciuki za wszystkie psiaki. Warto było podczytywac, bo teraz już wiem, jak szczeniaczek od Dory dojechał do swojego Domku w Krakowie. :) Bardzo się martwiłam, czy adopcja dojdzie do skutku. Ale czułam, że Dora mimo ciężkich dla Siebie chwil, zrobi wszystko, żeby Maluch pojechał po swoje szczęście. Maluch... !0 kg... ;) Kudlataja, dziękuję. :) Ale to chyba nie ten chłopaczek z niebieskimi oczkami, prawda? Na zdjęciu nie wygląda na niebieskookiego.[/QUOTE]
×
×
  • Create New...