Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. Oj, dawno mnie nie było - najpierw projekt, potem oddanie, "odespanie" go i opieka nad psami. W zasadzie cały czas jestem teraz na spacerach :P [quote name='Kawalier']No fakt. Tutaj [URL]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfH8QqWSI/AAAAAAAAATs/j2BJ9TgGtNY/s720/IMGP3437.JPG[/URL] ładnie wyszła. Dobrze wiesz, że psy same ustanawiają hierarchię w swoim gronie. Ale kto powiedział, że nie można im w tym pomóc?! W takim przypadku jeżeli chcesz uniknąć problemów, to zasady - panujące w stadzie, w którym to Ty (mam nadzieję) jesteś liderem - muszą być jasno sprecyzowane. Jako przykład przytoczę tekst autorki kilku popularnych poradników o szkoleniu psów, założycielki "STORAT", instruktora szkolenia psów Związku Kynologicznego w Polsce oraz międzynarodowego sędziego kynologicznego prób pracy i charakteru psów: [I]"Długie wspólne spacery sprzyjają nawiązywaniu serdecznych kontaktów. Błędem byłoby np. karmić "nowicjusza" - położonego niżej w hierarchii najpierw lub okazywać mu więcej względów niż "starszakowi" – to on ma być nadal na pierwszym, niekwestionowanym miejscu w domu- zaraz po Tobie, oczywiście". Doskonale natomiast podziała wspólne szkolenie - "nowicjusz" bardzo chętnie będzie naśladować czynności, które za odpowiednią nagrodą wykona "starszak". Należy podkreślić przez kolejność nagradzania, posiłków, zabaw(ek), że starszak jest nieustająco numerem pierwszym w domu. Wtedy w sposób naturalny utrwali się pozycja starszej suki/psa, co powinno pozwolić na uniknięcie konfliktów w przyszłości. Jednak musisz liczyć się z tym, że w okresie cieczek może dojść pomiędzy sukami do rywalizacji o pierwsze miejsce. Wtedy także najrozsądniej jest pozwolić, aby suczki same ustaliły, która z nich przejmie lub utrzyma wiodącą rolę. [/I]Powodzenia. Pozdrawiam.[/QUOTE] Niejednego psa już do stada wprowadziłam, bo u mnie psy są "na zakładkę", nigdy nie ma przerwy w posiadaniu psów, więc każdy kolejny musiał się zapoznać z następnym, więc przytoczony tekst nowością nie jest. W ustalanie hierarchii interweniuję dopiero w przypadku, kiedy pojawia się agresja. Dopóki jej nie ma psy sobie robią co chcą, to naturalniejsze. U nas w stadzie na szczęście jestem liderem i na szczęście Basta zdaje sobie z tego sprawę. Zauważyła, że nie pozwalamy jej gryźć małej, więc znalazła sposób i "dźga" ją nosem... :roll: Niestety w całym tym ustalaniu nie pomaga postawa Łatiego, który jęczy i wyje, bo nie ma teraz w głowie nic innego oprócz myśli o tym, jak piękne i przede wszystkim 'mądre' byłyby jego dzieci. On jęczy, Bastę to irytuje, więc go uspokaja, ale sama też staje się bardziej nerwowa przez jego zachowanie. [quote name='zmierzchnica']Będzie dobrze! Pomyśl, z głowy martwienie się ropomaciczem, rakiem sutka, ciążą urojoną itd... Ja o Lukę (niecięta) się wiecznie trzęsę, a z Chibi spokój, wiem, że żadne ropo czy inne jej nie grozi ;) Już nie mówiąc, że Luce na starość bije i wrzeszczy do psów jak ma chcicę ;) Ale kurka boję się ją teraz ciachnąć, to nie jest młody pies, zdarza jej się np kaszleć i charczeć (co może wskazywać na problemy z sercem)... Więc ciesz się, pomęczycie się i będzie z głowy ;) [B]Kawalier[/B] - zgadzam się, że wspólne szkolenie i długie spacery bardzo dużo dają :) Ale ustawianie starszego psa w pozycji dominującej, nawet jeżeli ten pies ma naturę bardziej spolegliwą - jest bez sensu i wprowadzi niepotrzebny zamęt. Moja najmłodsza ma najsilniejszy charakter, więc pewnie to ona będzie tu rządzić. Nie będę na siłę wywyższać Chibi (która aktualnie jest najwyżej), bo niepotrzebnie będę sama robić problemy...[/QUOTE] Dzisiaj sterylka, chciałabym, żeby było już po i żebym mogła spać z moim maleństwem. Nie sądziłam, że to będzie mnie tak bardzo stresować :shake: A wspólne szkolenie i spacery to oczywiście podstawa budowania pozytywnych skojarzeń :) Na spacerki wspólne chodzimy. Co prawda jest to męczące, bo Łati zachowuje się karygodnie, nie mogę już patrzeć jak się ciągnie do małej, yyh. Musi być na smyczy, bo totalnie mu odbiło....także potem musimy iść jeszcze na drugi spacer - bez małej, żeby psy pobiegały. A szkolenie wspólne jakoś idzie - najpierw Basta dostaje kilka poleceń i otrzymuje wyjątkowo dużą nagrodę, jeśli siedzi spokojnie koło małej, a potem jest krótka nauka małej (trzeba jej chyba dać jakieś imię...), już nauczyła się w miarę sprawnie siadać i trochę mniej sprawnie kłaść :) W tej sytuacji jest spokój - bo Bastka na szczęście nie ma pomysłów, żeby przeszkadzać w szkoleniu i spokojnie siedzi obok i czeka :loveu: Przy Łatim też siedzi grzecznie i czeka na swoją kolej - a on dla kontrastu często przeszkadza nam, kiedy robimy z Bastą jakąś sztuczkę i nagle pomiędzy mną a Bastą pojawia się skaczący, jęczący Łateczek :mad: [quote name='Jaga.']krótko i na temat :) w końcu ktoś coś mądrego napisął ;) bo jak czasem czytam teksty o dominacji w stadzie i ustalaniu hierarchii i liderach (nie tu na wątku tylko tak ogólnie) to aż mi się flaki przewracają u mnie 13 tygodniowy Johnny totalnie zdominował roczną Tessi i prawdę powiedziawszy obie miałyśmy to tam ;p nie jestem zwolennikiem wtrącania się w psie sprawy i jak patrzę na moje stadko to widzę że czasem dominuje ten, czasem tamten... wymieniają się pierwszeństwem i żyją w harmonii. i cieszy mnie to :) każdy ma swój sposób i swoje podejście. trzymam kciuki za Bastę. będzie dobrze :) może to głupio zabrzmi ale zazdroszczę tej sterylki też bym już chciała umówić Tessi i mieć to za sobą... ale na razie nie ma opcji, może bliżej lipca. [URL]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbdSWghrGMI/AAAAAAAAAT4/PtDxj-ZGyiA/s720/IMGP3383.JPG[/URL] piękne :)[/QUOTE] A co takiego niedobrego jest w stadzie, liderach i ustalaniu hierarchii? :) My z powodzeniem żyjemy w stadzie, Basta ewidentnie funkcjonuje jako Beta, cały czas pokazuje, że uważa nas wszystkich, a nie tylko Łatiego za stado. Łati nie jest tak stadny, to fakt, ale Basta bardzo :) [quote name='Kawalier']Tak. Zofii Mrzewińskiej [URL]http://zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/[/URL] W pełni się z Tobą zgadzam. "Starszak" oznaczał psa "dominującego", jeżeli takowy jest wśród tej dwójki. Chyba, że ten "nowicjusz" przejmie taką rolę. Wtedy sytuacja się odwraca. Ale i tak pozostaję przy swoim, że nie możemy zostawiać "wszystkiego" psom, ponieważ to my jesteśmy (powinniśmy być) ich liderami i nie można pozwolić na to żeby psy się ze sobą żarły. Ale to już sprawa opiekuna. Można to uczynić w łatwy sposób poprzez wspólny trening mający na celu zdominowanie -> uspokojenie agresywnego psa, a następnie spacery na smyczy, podczas których psy powinny iść grzecznie obok siebie, jak u Zaklinacza psów - heh. Wybór należy do właścicielki i ja go szanuję. Pozdrawiam i życzę powodzenia.[/QUOTE] Basta ewidentnie dominuje nad małą i nie sądzę, żeby to się kiedykolwiek zmieniło. Gorzej, że Basta jest bardzo niechętna do obcych, zarówno do ludzi jak i psów. Wygląda na niezbyt szczęśliwą z faktu dzielenia się z następnym psem swoją przestrzenią :evil_lol: Mimo wspólnego szkolenia i chodzenia na smyczy (obok siebie). Na smyczy idą idealnie, przy sztuczkach Basta nie ingeruje w to, że mała zjada jej przydział karmy. Zachowuje się ładnie. Ale kiedy przestają mieć robotę (sztuczki, czy chodzenie na smyczy), to Basta zaczyna małą bacznie obserwować, wąchać, szturchać nosem, obszczekiwać z odległości itp. No, a po małą nadal nikt się nie zgłasza. Chyba porozwieszam więcej ogłoszeń po mieście....ale nie wygląda na to, żeby ktoś jej szukał, bo ja żadnych ogłoszeń o zaginionym psie nie znalazłam, eh. A tak w ogóle to jaki z niej mały łowca :razz: Ogólnie na spacerach spokojnie truchta przy nodze, ale wczoraj jak zobaczyła bażanta to zaczęła ciągnąć. Ogólnie jest nader spokojna, więc nie robiła tego gwałtownie i mocno, ale straciła kontakt ze światem na co najmniej 150m mijania tego bażanta...moje psy odpuszczają dużo szybciej :P No i spotkałyśmy się wczoraj z dwoma kanaryjczykami z pobliskiej hodowli, ale szczęśliwie były zajęte patykami w wodzie i nie zwróciły uwagi na "moją" pociągającą panienkę. Kończę i lecę wyprowadzać psy...pójdę teraz z małą, bo biedna jęczy za człowiekiem. Moje psy są teraz w więzieniu w ganku, ona biega po podwórku, ale co chwilę podbiega pod drzwi balkonowe i "płacze" :roll: Poza tym niezły z niej niejadek. Sucha karma niedobra, skrzydełka niedobre, wątróbki niedobre, serduszka i żołądeczki też fuj, dziś zjadła trochę puszki, ale bez entuzjazmu...mam nadzieję, że to przez cieczkę, bo taki pies niejadek to przekichana sprawa :eviltong: Moje psy (wszystkie) to zawsze były z kategorii "wciągających" jedzenie, nigdy nie grymasiły. Raz, dwa, trzy i micha pusta.
  2. Ajajaj...jutro o 11 mam być w Krakowie, żeby oddać projekt. Jak się można domyślić - ani nie jestem w Krakowie, ani nie mam skończonego projektu. I co robię zamiast niego? Przeglądam zdjęcia psów :evil_lol: No, więc żebyście nie zapomnieli jak wyglądają MOJE (:diabloti:) psy, to wrzucam zdjęcie z wczorajszego spacerku. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbdSWghrGMI/AAAAAAAAAT4/PtDxj-ZGyiA/s720/IMGP3383.JPG[/IMG]
  3. Ooo jaka czysta pannica :loveu: Jak ja pomyślę o corocznym kapaniu moich to już mam ciarki na plecach :evil_lol: A widzę, że Sonia jak każdy porządny pies, tuż po kąpieli wybrała jakieś brudne miejsce leżenia, heheh. Jak tak na nią popatrzyłam, to mi się przypomniało jak zawsze wyglądało kąpanie Fredka - dużo krzyku (czemu wszystkie moje psy są takie "nie wodne"?), w końcu czysty pies i wielka radość z jego olśniewającej bieli....i koniec czystego psa. Bo Fredek zawsze po kąpieli "kładł się" na szyi mając dupkę w górze jak do zabawy i jechał tak na tej szyi przez czarną ziemię na naszym podwórku :diabloti:
  4. No i stało się - Basta w piątek o 17.30 idzie pod nóż. Ależ się tego boję okropnie :nerwy:
  5. [quote name='zmierzchnica'][B]makot'a, [/B]nawet nie mów mi o wybranych, wyczekiwanych psach :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Marzyłam o labradorze (no comments :diabloti:), to mi się 7 lat temu trafiła mała kundliczka - Lusia. Marzyłam o następnym - dużym owczarkowatym psie z pasją do pracy - trafiła mi się mała kundliczka-dzikus - Chibi. Następny miał być owczarek australijski (wybrałam już hodowlę i rodziców!) - trafił mi się wieczny uciekinier i powsinoga - terrierowaty Frotek. Następny (tylko nie teraz,[B] przecież W ŻYCIU nie będę mieć 4 psów![/B]) miał być pudel, barbet, wodny portugalczyk, a jeżeli będę miała dużo czasu - belg, konkretnie maliniak. I trafiła mi się Hera :mdleje:Nawet kurdę z miotu jej nie wybrałam - moją faworytką była Zmora, a Herę chciałam jak najszybciej oddać :evil_lol::evil_lol::evil_lol: i się okazało, że Hera to właśnie TEN wyczekiwany pies, którego pokochałam nad życie. Oczywiście, wszystkie moje psy bardzo kocham, tylko że do Hery poczułam to COŚ od początku (jak ją odebraliśmy z, tfu!, "nowego domu") - a do reszty psów przekonywałam się dopiero po jakimś czasie. W każdym razie, szukaj małej domu, a nuż ktoś ją pokocha i będzie dla niej wspaniałym domem :p[/QUOTE] Hehe, to widzę, że realizujesz swoje plany w zupełności :evil_lol: Ja sądziłam, ze po studiach, kiedy już będę mogła być z psami 24h/dobę, to wreszcie doczekam się małego wilczakowego szczyla :razz: i obiecałam sobie, że psów więcej nie biorę "na własność"...no ale co będzie zobaczymy. Jak na razie moja rodzina jest pod urokiem suni, bo mała jest naprawdę słodka. Przytula się do wszystkich. Problem tylko z tym, że teraz któryś z psów musi siedzieć w garażu, bo Łati zakochany, Basta nie wielbi małej, toleruje ją co prawda, ale bardzo zaczepia, więc ich samych zostawić nie można....nie wiem jak im się później relacje ułożą :P A najgorsze, że prawdopodobnie Basta w piątek idzie na sterylkę, więc jeszcze się nią trzeba będzie zajmować. Cieczka, zakochany pies i suka po zabiegu pod jednym dachem - to dopiero będzie sajgon :diabloti:
  6. Więcej zdjęć małej [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfH8QqWSI/AAAAAAAAATs/j2BJ9TgGtNY/s720/IMGP3437.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfHLabQVI/AAAAAAAAATo/OG1EkLlnHnU/s720/IMGP3436.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfGGgtO3I/AAAAAAAAATk/c0OFfz5IL6Q/s720/IMGP3433.JPG[/IMG]
  7. [quote name='zmierzchnica']Możesz przyjąć mój sposób działania (tylko jak wiesz, skończyłam z 4 psów:diabloti:) - ustalić, że szukasz domu i zrobić ogłoszenia, a po jakimś czasie, jeśli coś się nie znajdzie - zostawić sobie psiura :evil_lol: Ja wszystkie te "lepsze" psy właśnie wyadoptowałam - szczeniaka jamniczka, innego fajnego jamnika, 2msc małego szczyla, psa w typie shih-tzu... No i mi zostały niedorozwinięte wariaty :diabloti::diabloti: Psy, które są spokojne, pragną miłości, są ufne - to dobry materiał na tymczas, bo wiesz, że jak oddasz je komuś, to się do kogoś innego przylepią i będą kochane i przytulaśne. Najgorzej z nieufnymi, dzikimi psami, które trzeba długo oswajać, a i tak w końcu przyzwyczajają się tylko do Ciebie - zresztą, coś o tym wiesz ;)[/QUOTE] Taaa, coś o tych dzikusach wiem :P A suczka jest słodka, trzeba jej przyznać. Dziś zapoznały się z Bastą już nie tylko na odległość. Zakochany kundel siedział w garażowym areszcie i jęczał, a dziewczynki biegały po podwórku. Całkiem ładnie im to poszło, biorąc pod uwagę fakt, że z socjalizacją moich psów jest kiepsko. Basta co prawda wygląda na zniesmaczoną, co chwilę trąca małą nosem i odskakuje, zaczepia, łapie za uszy, albo szczeka na nią z odległości, ale tragedii nie ma. Teraz niestety mała poszła do garażu, a moje biegają, bo samych to się ich bałam zostawić...a Łati przez ostatnie kilka godzin prawie wypluł sobie płuca, więc niech teraz trochę ochłonie głupek :D A co do wzięcia małej mam trochę obawy, mimo że jest słodka, śliczna i w ogóle :loveu: Chętnie bym ją wzięła, ale, a nie jestem do końca pewna, czy faktycznie mam warunki na to, żeby trzymać ją w Krakowie, więc byłabym zmuszona zostawić trzy psy na głowie moim rodzicom. I o ile oni nie są jakoś kategorycznie temu przeciwni, to niestety wątpię by poradzili sobie z trzema psami, które dopiero muszą ustalić między sobą hierarchię, kiedy mnie nie będzie. Tym bardziej, że mała najprawdopodobniej jeszcze przez co najmniej tydzień będzie mieć cieczkę, więc ciachnąć jej nie można... ....no a tak poza tym, to wymarzyłam sobie (i obiecałam), że mój następny pies to będzie już wybrany, upatrzony i taki jakiego sobie wyśniłam (choć raz wziąć psa nie przez przypadek...ach :P ), a tu taki psikus się szykuje....:D Zobaczymy, czy nie znajdzie się jakiś właściciel, któremu zaginęła, choć wątpię. Jeśli nie, to mam na oku pewnych znajomych, u których suczce byłoby dobrze. Zobaczymy co z tego wyjdzie :P Poza tym, szczerze mówiąc sądziłam, że mój kolejny pies to już będzie zaplanowany, wybrany i upatrzony...a tu taki psikus :-D
  8. Na razie na DT, zobaczymy co będzie potem... ...jest naprawdę urocza, chętnie bym ją wzięła, ale nie mieszkam już z rodzicami na co dzień, a nie mam warunków, żeby trzymać je w Krakowie, więc byłabym zmuszona zostawić trzy psy na głowie moim rodzicom. I o ile oni nie są jakoś kategorycznie temu przeciwni, to niestety wątpię by poradzili sobie z trzema psami, które dopiero muszą ustalić między sobą hierarchię, kiedy mnie nie będzie. Poza tym, szczerze mówiąc sądziłam, że mój kolejny pies to już będzie zaplanowany, wybrany i upatrzony...a tu taki psikus :D Zobaczymy, czy nie znajdzie się jakiś właściciel, choć wątpię. Jeśli nie, to mam na oku pewnych znajomych, u których suczce byłoby dobrze. Zobaczymy co z tego wyjdzie :P
  9. [quote name='Kasi i Lena']To tak jak u mnie ja jestem chora jak mam psy na dłużej zostawić, cały czas się zastanawiam czy nie tęsknią . W maju mieliśmy jechać na komunię, dość daleko od domu. Miał być wyjazd kilkudniowy, piesy miały oczywiście miały jechać z nami. Kilka dni temu dzwoni matka dziecka (mój Tz jest chrzestnym) że może lepiej bez piesków, że w tym samym czasie będzie u niej jej siostra z niemowlakiem no jak psy w tym samym domu co niemowlak. Ja oczywiście od razu złośliwie że na pewno go zjedzą i że w takim razie niech na moją obecność nie liczą. Znowu jestem tą nienormalną w rodzinie:shake: TZ jak chce niech sobie sam jedzie, ja moich psiaków nie zostawię[/QUOTE] Ojej, to już naprawdę jest trochę nienormalne, wiesz? :P Ja za moimi też okropnie tęsknię, ale wyjazd bez nich na kilka dni to nie problem...tym bardziej, jeśli w grę wchodziłoby terroryzowanie reszty świata :D Bardzo boli mnie to, że nie mogę mieć ich ze sobą na studiach, bo czasem nie widzę ich miesiąc. To jest dopiero horror...ale wyjazd na 2-3 dni na komunię? Bez przesady ;) Bardzo kocham psy, za moimi szaleję...ale przeginanie w żadną ze stron nie jest dobre ;) _____________________________ A pieski z Twoich interwencji Marta to jakiś koszmar :( O ile jestem w stanie pogodzić się z tym, że nie każdy kocha psy tak bardzo jak ja i że może nie chcieć chuchać na niego i dmuchać (u mnie w okolicy 90% psów po prostu egzystuje...raju nie mają, ale narzekać też nie ma na co - jedzą, piją, ważne że mają choć to), to takiego chowania psa w szopie, czy trzymania go w śmietniku nigdy nie zrozumiem :/ Po co ludziom pies, skoro przez całe życie "wisi" na łańcuchu? I to ukryty w jakichś nieużywanych zakamarkach podwórek... Okropne :( Podziwiam to co robisz, naprawdę. Dobrze, że są tacy ludzie na świecie jak Ty :) Ja już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła pomóc w schronisku :)
  10. Śliczna suczka, naprawdę :) I w ogóle nie widać po niej wieku! [I] "kocham collie od dziecka, jako dziecko marzyłam albo o collie, albo o spanielu, albo o dobku ;-)"[/I] To jak to się stało, że masz dwie grzywki? :razz: A tak w ogóle to co Ty Jaga tak po nocy siedzisz, a nie śpisz? :diabloti:
  11. [quote name='Jaga.']jejuniu jaka pięknota :loveu: apatyczna to może być przez cieczkę, ale też przez zmianę warunków. przepiękna panienka, byłby z niej cudowny krakowski pies ;)[/QUOTE] Tak, wiem, że cieczka odmienia suczki :P Ale nawet jeśli teraz jest apatyczna przez cieczkę, to na pewno nie przez cieczkę jest tak spokojna (chodzi mi o usposobienie) i nieagresywna, więc to raczej dobry materiał do adopcji :P Jak u niej byłam przed chwilą, to się tak miłości domagała, że hoho :loveu:
  12. makot'a

    Jaguszkowo

    Heheh, a jak tu ich rozpoznawać jak oni oboje tacy kudłaci, a Goldie twarzy nie pokazała :P
  13. Więcej zdjęć małej :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfH8QqWSI/AAAAAAAAATs/j2BJ9TgGtNY/s720/IMGP3437.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfHLabQVI/AAAAAAAAATo/OG1EkLlnHnU/s720/IMGP3436.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbXfGGgtO3I/AAAAAAAAATk/c0OFfz5IL6Q/s720/IMGP3433.JPG[/IMG]
  14. Ja też się na myśliwskich zbytnio nie znam, ale pewnie to jakaś daleka mieszanka z beaglem, bo to chyba najpopularniejsza myśliwska rasa, tuż obok jamników :P A śliczne wyrzucają, to prawda. Sporo tu takich...w zimę kręcił się taki duży, puchaty pies, pewnie jakiś mix husky. Piękny był! Ale ja niestety zobaczyłam go w dzień wyjazdu do Krakowa....przez okno samochodu i nawet nie mogłam się zorientować, skąd się wziął i co z nim zrobić. Pytałam rodziców, ale oni go później nie widzieli już. A pociecha byłaby z niej duża, bo to taki słodki psiaczek, że brak słów. Przytula się do człowieka, kładzie głowę na kolanach, wciska się powolutku pod rękę. Jak pozwoliłam jej wejść przednimi łapkami na kolana, kiedy przy niej kucnęłam, to wtuliła się ciałkiem we mnie i zaczęła mnie lizać po czyi :loveu: Przed chwilą byłyśmy na krótkim spacerku - sunia drepta spokojnie przy nodze, umie chodzić na smyczy. Poza tym jest taka spokojna...jak już mówiłam - nie protestowała ani przy wyciąganiu kleszczy, ani przy zaglądaniu w zęby, ani kiedy niewiele myśląc podeszłam do niej przy misce kiedy jadła (wydawało nam się, że ma ułamany jeden ząb, więc ja po prostu podeszłam do niej i to sprawdziłam...przy jedzeniu :P). Bardzo milutka jest :)
  15. Ooo jaka sliczna! I w ogóle nie widać po niej wieku. Szkoda tylko, że taka przeszłość ma za sobą. To przykre, że pies potem przez całe życie potrafi bać się nawet zaufanych osób :(
  16. W sumie, pewnie jest to bardziej odczuwalne, kiedy się mieszka z psem w domu :) Moje są psami podwórkowymi, więc może nie przeszkadza mi to tak bardzo. Co prawda spoufalam się z nimi strasznie, daję się lizać po twarzy, więc mam kontakt z ich zębiskami, ale nie mam tego 24h na dobę, więc mogę mieć inny próg wytrzymałości zapachowej :D
  17. Głupio mi się tak wtrącać w trakcie rozmowy, ale wybaczcie - o matach nie miałam co pisać, bo moje psy mało zmotoryzowane, ale o zapachach z pysków mogę coś dorzucić od siebie :D A zapach może faktycznie od suchej karmy taki? Bo moje psy jedzą rozmaite rzzeczy - mięsko, ryż, warzywa, kaszę swego czasu też jadły, puszki (i to kiepskie, sic!), sucha karma tylko w ramach smakołyków, nigdy nie miały mytych zębów (nie bijcie :P), tylko kości co jakiś czas dostają, co by sobie kamień zeskrobać i szczerze mówiąc z pysków im wcale nie śmierdzi, kamienia nie widać. Nie powiem, że mają bezwonny zapach z pyska, ale smrodem bym tego nie nazwała, bo w porównaniu do innych psów to naprawdę można wręcz powiedzieć, że im z pysków pachnie.... ...więc może to jest problem mało zróżnicowanej diety? Albo właśnie zbyt częstego czyszczenia zębów? Nie wiem... ...albo narzekacie, a psom wcale z pysków nie śmierdzi, co? :evil_lol:
  18. Super, że mała zostaje, bo i ja zdążyłam się już do niej przywiązać! :multi: A wczorajszej przygody nie zazdroszczę...miałam kiedyś psa uciekiniera notorycznego (Łati do tej pory ma po nim w spadku nawyk zwiewania przez otwartą bramę :mad:), więc wiem jaki to stres ogromny. Ale dobrze, że mała wróciła. Może ją to czegoś nauczy, bo z tego co piszesz, trochę wystraszyła się utratą stada... No, a u mnie od dziś trzeci pies. Chwilowo.
  19. [quote name='kalyna']Makota to może zostanie u Ciebie na dobre :) kurczę, ale u Ciebie dużo jest znajd, ja do lasu nie chodzę to i psów nie spotykam obcych... i miałabym niesamowity problem, bo oddać nie chciałabym a znowu otrzymywać kolejnego to też i obowiązek i wydatek.. :( ale suczka ładna jest :) eh ale pewnie ma juz młode w środku to w takim wypadku tylko sterylka aborcyjna :([/QUOTE] U nas jest ogrom błąkających się psów, to fakt. Większość z nich to co prawda tzw. "dzikie" psy. Nie są bezdomne, ale biegają samopas. U nas jeszcze taka wiejska mentalność. Ale co jakiś czas trafiają się psy wyrzucone, często z jadącego samochodu jak choćby Łati. Basta też została tu wywieziona i porzucona, przez pierwsze dwa tygodnie ganiała każdy biały samochód osobowy. Ewidentnie czekała na kogoś. Albo ta dzisiejsza - mam nadzieję, że komuś zaginęła i właściciel się znajdzie...ale to mało prawdopodobne. Sądzę, że gdyby suczka mająca cieczkę komuś uciekła, bo dostałaby "głupawki" przez popęd seksualny, to nie sądzę, że siedziałaby w jednym miejscu w lesie... Zostać...heheh, sama nie wiem :P Ja bym chętnie trzeciego wzięła, ale rodzicom na głowie nie chciałabym takiego "bałaganu" zostawiać. Tym bardziej, że jak się wprowadza nowego psa do stada, to z początku trzeba ich pilnować, gdyby nagle zechciały brutalnie ustawiać się w hierarchii. Co prawda zastanawiamy się, czy nie uczynić z niej psa krakowskiego, na pół - trochę u mnie w mieszkaniu, trochę u Bartka :evil_lol: Ale ciiiii.....zobaczymy jak się wszystko ułoży. A sterylka z pewnością będzie - jeśli nie w Krakowskim schronisku, to gdzieś tu. Już ja tego dopilnuję.
  20. Prawdopodobnie od kilku dni błąkała się po okolicy. Znalazłam ją wczoraj nad zalewem Rejów, niedaleko ośrodka wypoczynkowego. Leżała w tym samym miejscu od wczoraj. Suczka jest młoda, bardzo spokojna, trochę apatyczna. Nieśmiała, ale ufna i bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Zero agresji. Co prawda leżąc w tym jednym miejscu sprawiała wrażenie, jakby na kogoś czekała, bo nie chciała stamtąd odejść, więc pewnie ktoś się jej pozbył kiedy dostała cieczki, ale mimo wszystko spytam - może komuś zaginął taki piesek? [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbW0XPMHxSI/AAAAAAAAATU/Q216CTGM-Ks/s720/IMGP3457.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbW0VJ_9OwI/AAAAAAAAATQ/WMla3ph2slc/s720/IMGP3452.JPG[/IMG]
  21. No, dziś będzie niespodzianka - poszłam na spacer z dwoma psami, a wróciłam z trzema... :lol: Otóż, wczoraj będąc na spacerze spotkaliśmy dwie nowe "twarze" w okolicy. Nie wiedzieliśmy co to za psy i skąd się wzięły. Początkowo myślałam, że to psy wędkarzy, ale po jakimś czasie okazało się, że wszyscy się już z lasu zmyli, a psy zostały, więc zainteresowałam się nimi. Po wstępnych oględzinach - mała młoda suczka w cieczce i jakiś duży kawaler wyglądający jak mix ONka. Psy leżały od kilku godzin w jednym miejscu. Podeszłam, dałam jeść i odeszłam, nie mając pewności czyje to psy i skąd się tam wzięły. Dziś poszliśmy tam sprawdzić, czy nadal są....no i okazało się, że kawaler się zmył (prawdopodobnie był to po prostu jakiś na wpół dziki pies z okolicznych domostw, pełno takich u nas), a mała suczka została i leżała w tym samym miejscu co wczoraj. Dłużej leżeć tam nie mogła, wzięłam ją ze sobą. Stacjonuje u mnie w garażu, bo Łati się w niej bez reszty zakochał i trzeba było ją odizolować... ...zastanawiam się co dalej. Ogłoszę tutaj, a nuż ktoś szuka takiego psiaka, popytam znajomych czy by jej nie wzięli do siebie, a jak nie to w środę zawiozę ją do Krakowa do schroniska. Przynajmniej będę mieć ją na oku. Taka mała ślicznotka, trochę w typie beagle, tylko drobniejsza. [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbW0VJ_9OwI/AAAAAAAAATQ/WMla3ph2slc/s720/IMGP3452.JPG[/IMG] Suczka niezwykle spokojna, żeby nie powiedzieć - apatyczna. Ale to może przez cieczkę... ...trochę nieśmiała, ale bardzo ufna i przytulaśna. Kładzie głowę na kolanach, wciska się w człowieka, jakby chciała się przytulić. Zupełnie nieagresywna - dała się bez problemu oporządzić, odkleszczyć, zajrzeć w zęby. Przy misce zero agresji. Na moje oko ma nie więcej niż dwa latka. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbW0XPMHxSI/AAAAAAAAATU/Q216CTGM-Ks/s720/IMGP3457.JPG[/IMG] No...to chwilowo mam trzy psy.
  22. Oooo to czekamy na zdjęcia nowej mordki! :D O Soni i Ciapku proszę nie zapomnieć tylko - zdjęcia mają być :diabloti:
  23. [quote name='kalyna']ja też mam ten problem, bo mi prawie wszystkie rasy się podobają i jak miałabym zdecydować się na jedną to ciężko.. chyba ONki mimo wszystko... Dokładnie każdemu coś się przypodoba w rasach. I ja moje też oduczam aby nie atakowały innych psów, co jest niestety ciężkie, ale pod czegoś trzeba zacząć, ale skoro te psy były na szkoleniu to jakie one ,muszą mieć charakter skoro nadal idą na inne psy. a eksterier chodzi mi w rasach, które maja poważne problemy ze zdrowiem przez to, kiedyś chciano wyhodować jak najmniejszą głókę u cavalierów a dzisiaj mają problem bo płyn wypływa do rdzenia i i jedyny ratunek to zabieg chirurgiczny... właśnie jakies p;sy o krótkich pyszczkach kiedyś walczyły z bykami, a dzisiaj po 5 minutach udusiłyby się przez to... Oglądałam kiedyś film na ten temat, tylko po angielsku (jak chcesz to na pw mogę ci link wysłać) i to jest przerażające... :( no nie marudzę, ale łatwiej byłoby z nimi pracować gdyby jednak chętniej Ciapek oddawał zabawkę.. a próbowałaś może z piszczącą? bo moja Sonia to zakochana w nich jest... jak jej rzucę i biegnie po nią to wiem kiedy ma w pysku i idzie do mnie, bo orkiestra na całe podwórko i sąsiadów jest. Aż uszy bolą, a jaki ma uśmiechnięty pychol :lol:[/QUOTE] Odpisałyśmy w tym samym czasie i przeoczyłam Twoją wiadomość. Ano ras sporo, mnie większość (jak już pisałam) się podoba, ale mimo tego, że niektóre bardzo mi się podobają, to wiem, że nie będę takiego psa mieć....a nawet nie chciałabym. Wilczaki są jak dla mnie idealne, choć czasem jak pomyślę jakie z nich charakterki "udane" to już mam ciarki na plecach na myśl o przyszłości :diabloti: No i są odporne na warunki atmosferyczne, zdrowe, wytrzymałe...nic tylko takiego za koniem przegonić :loveu: Mój spacer marzeń - ja na moim przyszłym wymarzonym koniu i stadko wilczaków dookoła, hyhyh :P Co prawda planuję brać psy ze schronisk, ale co tam...pomarzyć można. A mnie najbardziej boli hodowla owczarków niemieckich z tym spadzistym zadem :shake: Po co tym wspaniałym psom robi się taką krzywdę to nie rozumiem... O Cavalierach nie wiedziałam, że mają takie problemy :crazyeye: To okropne, ze psy tak cierpią na ludzkich zachciankach. Piszczące zabawki? Chyba odpadają na razie - Łati to by dostał zawału serca, jakby mu coś tak głośno zapiszczało w pysku :P Basty nie jestem pewna, ale ona też jest dosyć płochliwa, jeśli o takie rzeczy chodzi. A te zabawki piszczą naprawdę wyjątkowo głośno - już od wielu lat dziwię się, czemu nie mogą wyprodukować trochę cichszej wersji, z korzyścią zarówno dla psa, jak i dla właściciela :P A i tak póki co psy biorą tylko patyki w zęby. Nic innego - nawet nie przyjdzie im do głowy się tym zająć.
  24. Mi też podobają się "psie" psy, o wiele bardziej niż molosy. Bardzo podobają mi się posokowce, również rodezjany, retrievery (głównie Nova Scotia i Flaty) oraz collie wszelkiej maści....a jako mała dziewczynka byłam na zabój zakochana m.in. w dogach niemieckich do tego wszystkiego :P Poza tym zaczynam mieć jakąś dziwną słabość do niektórych chartów :roll: Na bullowate też z przyjemnością popatrzę - szczególnie lubię oglądać staffiki w galeriach na dogo. I nie wykluczam posiadania takiego psa w przyszłości - to jest nawet bardzo prawdopodobne, że jakiś tego typu się znajdzie. Pewne jest tylko to, że na pewno z własnej nieprzymuszonej woli nigdy nie sprawię sobie psa maskotki (no chyba, że by się jakaś bida na ulicy znalazła :P ) ...ale jednak moje serce podbiły niezaprzeczalnie wilkopodobne psy :loveu: Kiedy pierwszy raz zobaczyłam jakieś 10 lat (chyba?) temu wilczaka na wystawie w Kielcach to zakochałam się na zabój i wiedziałam, że tak łatwo mi to nie przejdzie :diabloti: Tym bardziej, że odkąd pamiętam marzyłam o tym by mieć wilka i serce mi się krajało na myśl o tym, że nigdy z tak zgrabnym zwierzątkiem nie będę mieć do czynienia, bo ich miejsce niezaprzeczalnie jest w lesie. I wtedy pojawił się wilczak :evil_lol: Bardzo podobają mi się też J[I]ä[/I]mthundy, Saarloosy, psy grenlandzkie, husky, malamuty, a ciut dalej w kolejce są też belgi i owczarki niemieckie w typie uzytkowym :loveu: O taaaaak....to są psy, mniam :) A ta hodowla mi w sumie nie przeszkadza...tyle tylko, że idąc na tzw. "Piachy", czyli jedno z naszych standardowych miejsc spacerowych, muszę się rozglądać, czy aby oni nie wyszli na spacer ze swoimi. Na szczęście (nieszczęście), rzadko z nimi wychodzą... ...co do szkoleń to nie wiem, jak to w praktyce wygląda. Wiem, że właścicielka chyba skończyła zootechnikę, więc można mieć nadzieję, że tam zajęcia dotyczące zachowań stadnych mieli. Z tego co wiem, każdy z ich psów przeszedł pomyślnie test na przydatność do nauki obrony (czyli nie rzucał się człowiekowi do szyi, tylko do ręki), ale nie wiem ile z tych psów faktycznie ma szkolenia zrobione. Na forach internetowych można poczytać, że szczeniaki do nowych domów idą ponoć dobrze zsocjalizowane, więc sama nie wiem, jak to tam jest. Ale tak jak mówisz - nawet jeśli psy wyszkolone, to nic im to nie da, kiedy właściciel sobie z psem nie radzi tak jak trener to robił. Fakty są takie, że raz się na nas rzucały (tzn. konkretnie to na moje psy). A nauki aportowania trzeba Ci w takim razie pogratulować :) Zdawałoby się, że każdy pies lubi ganiać za rzuconym przedmiotem, ale prawda jest jednak inna - szczególnie u psów, z którymi jak widać nikt nie próbował bawić się za szczenięcych lat. Ludzie często się dziwią, jak to jest, że pies nie chce wziąć patyka do pyska?! A tu proszę - moje nie wykazywały absolutnie żadnej inicjatywy :shake: Basta jak wczoraj zakumała o co nam chodzi (bo wieeeeelu próbach, załapała to dopiero jak zobaczyła, że chwalimy za to Łatiego...skąd on na to wpadł to nie wiem.) i w końcu wzięła na chwilkę badyla w zęby, to miała minę jakby nas uważała za najgorszych debili ... "z czego ci idioci się tak cieszą?" :evil_lol:
  25. Ach, szkoda że u nas zajączki wielkanocne nie roznoszą prezentów :D
×
×
  • Create New...