Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. makot'a

    Jaguszkowo

    [quote name='Ilka21']No ale brak wibrysów nie jest tak szkodliwy jak napisałaś i o to mi chodzi, no moje grzywki nie siedzą na poduszce w domu a mają oczy i wszytsko inne, przy tym są bardzo zwinne.Myślę że powinnaś poznać rasę to byś zrozumiała "wagę wibrysów". Dla mnie poprostu wyolbrzymiasz problem i porównujesz brak wibrysów do braku oka itd a to co innego.I powtórzę jeszcze raz że gdyby był to taki problem jak ty piszesz to myślę że raz dwa by badania powstały i by zakazano bo badania które przytaczasz nie mówią o tym o co mi chodzi. Może porównam w ten sposób dla mnie większą szkodą jest zapuszczenie psów pazórów na maxa co utrudnia psu chodzenie i wpływa z czasem na kształt jego stóp, sposób chodzenia, stawy a w efekcie powoduje ból. jakby iść tak za tokiem rozumowania że nie róbmy tego bo to jest nie naturalne to nic nie powinno przy psie się robić, nic nie czesać i nie podcinać, obcinać tylko efekty tego potem widzę i ręce opadają a pies wcale szczęśiwszy nei jest, wręcz przeciwnie......Co do kopiowania uszu i ogonów mam takie zdanie jak ty czyli wg mnie się nie powinno bo to już psa boli i zaburza jego komunikację z innymi psami ale są przypadki w których jest to uzasadnione i rozsądne np. pies któy nie ma wyrobionego poczucia ogona i ciągle ma go rozwalonego, bo gdzieś uderzył albo psy pracujące, których specyfika pracy do tego przymusza.[/QUOTE] Fakt, że na grzywaczach się zbytnio nie znam....ale to przecież wciąż psy :D O zapuszczaniu pazurów też mam takie zdanie, ale chyba inne rozwiązanie problemu - ja moim psom nigdy w życiu nie podcięłam ani jednego pazurka, a nigdy nie miały przerostu, bo zwracam na to uwagę. Cudowne rozwiązanie? - RUCH, a nie bycznie się na kanapie :diabloti: W ogóle to trochę dzikus jestem, bo dla mnie idealny pies to taki, który nie jest od cżłowieka zależny i wpuszczony do lasu da sobie radę. Pewnie, że fajnie jest psa uczesać, ale kiedy zabiegi pielęgnacyjne są psu potrzebne, by mógł normalnie funkcjonować, to już trochę mutant jak dla mnie... A wibrysów oczywiście nie stawiam na równi z okiem (bo to chyba trochę błędnie zostało zrozumiane ;) ). Dałam takie porównanie tylko dla zaznaczenia faktu, że psy i do gorszych rzeczy się potrafią przystosować, ale przy okazji nie znaczy to, że: skoro mogą przystosować się do życia na trzech łapach, to znaczy, że można im jedną usunąć. Może to faktycznie za mocne porównanie, ale chyba dosyć dobrze obrazuje o co mi chodzi (mam nadzieję). A tak poza tym, to zaproponuję już zmianę tematu, bo czuję się trochę winna, że przez moje jedno pytanie zaśmiecamy wątek Jagi. Tak więc postarajmy się wrócić do Tessi, Goldie i Johnny'ego i domagajmy się zdjęć! :diabloti: EDIT: A i jeszcze jedno - piszesz o badaniach i o tym, że szkodliwe dla psów rzeczy na pewno zostałyby zabronione, gdyby były na to dowody. Otóż zdziwiłabyś się, bo jest wiele dowodów dotyczących nawet nie samych wibrysów, a o wiele poważniejszych schorzeń nękających daną rasę, a nawet zagrażających jej, a mimo wszystko instytucje takie jak Kennel Club przymykają na to oko i dopuszczają do rozrodu psy z poważnymi wadami genetycznymi (za mała czaszka w stosunku do mózgu, wady krtani utrudniające oddychanie, wady serca, czy poważne schorzenia neurologiczne). Co z tego, że pies jest poważnie chory, skoro wygląda idealnie według wzorca? Myślisz, że w świetle tak poważnych niedociągnięć ktoś "wyżej postawiony" w ogóle przejąłby się taką pierdołą, jak wibrysy i zająłby się tym, by zakazać ich obcinania? Niestety nie. A dowody na to, że ich brak w pewnym sensie upośledza psa są. I co z tego? Przykra prawda.
  2. Jestem tu, więc się przywitam, jako że Baaj'a "znam" już od jakiegoś czasu, za sprawą YT itp. :P Za każdym razem, gdy go widzę, nie mogę wyjść z podziwu, jak wytrzymujecie z takim żywiołem pod jednym dachem w bloku?! :D (tak mi się przynajmniej wydaje, że mieszkacie w bloku :P) Tak czy inaczej Baaj jest piękny (jak to wilczak :loveu:), ale o tym na pewno doskonale wiecie :) Celar też niczego sobie :wink: Czasem jak tak patrzę na Wasze stadko, to trochę mi to przypomina moje psy - duży "wilkowy" pies i orbitująca wokół niego długonożna torpeda :D Pozdrawiam serdecznie :)
  3. makot'a

    Jaguszkowo

    [quote name='Illusion'] Co masz dokładniej na myśli? Są rasy, którym od dawien dawna golono pyski, więc mogły się one po prostu do tego przystosować (tak samo, jak kiedyś wilk tudzież inny psowaty przystosował się w ogóle do życia obok ludzi, a potem razem z nimi), wibrysy dłuższe/krótsze nie ma to dla nich różnicy, ale ja się nie znam i to tylko przypuszczenia, które wpadły mi do głowy dosłownie przed chwilą.[/QUOTE] Mam na myśli to, że brak wibrysów jest nienaturalny. Pewnie, że pies przyzwyczai się do ich braku, tak samo jak przyzwyczai się do życia z jednym okiem, jeśli straci drugi - ale czy to znaczy, że w takim razie psu potrzebne jest tylko jedno oko i w imię tej idei można mu bez przeszkód wybić drugie? Nie twierdzę, że psy się nie przystosowują do życia bez wibrysów. Radzą sobie dobrze, nie narzekają...czasem może nawet nie są świadome co straciły. Wielu psom goli się je od wieków - racja. Również wielu psom od wieków goli się inne części ciała, a to nie powoduje, że kolejne pokolenia rodzą się coraz bardziej łyse. Gdyby było tak jak piszesz, czyli, że dana rasa PRZYSTOSOWAŁA się do braku wibrysów, to po "x" pokoleniach zaczęłyby się rodzić szczenięta bez nich. A psikus jest taki, że one nadal mają wibrysy. Tak więc to, że sobie radzą nie jest przystosowaniem rasy, tylko przystosowaniem pojedynczej jednostki i nie wpływa to w ogóle na bieg ewolucji. Wnioski według mnie są oczywiste - wibrysy są potrzebne. W mniejszym, bądź większym stopniu, ale są potrzebne i psom na pewno byłoby wygodniej, gdyby je miały ;) [quote name='Ilka21']O kolejna dyskusja o wobrysach...Zagdza się że one są psu po coś ale ich wartość nie jest tak wysoka jak ją makot'a opisujesz. Gdyby było tak tragicznie to już dawno by udowodniono że brak ich powoduje dyskomfort u psów. Wystarczy byś sobie poobserwowała rasy które mają golone je i do czego służyły. Ja bym strzyżenia wibrysów nie demonizowała bo ono niczego nie upośledza bo gdyby tak było to byśmy to widzieli.[/QUOTE] No właśnie - Już dawno udowodniono, że ich brak powoduje pewien dyskomfort u psów. Polecam chociażby lekturę S.Corena na ten temat, nie wspominając już o bardziej naukowych tekstach. [quote name='mychaaaaa']Moim zdaniem większą krzywdą dla psa i dyskomfortem jest kopiowanie ogona (lub uszu) a nie golenie wąsów :eviltong:[/QUOTE] No pewnie, że większą krzywdą jest kopiowanie. Co do tego nie ma wątpliwości i nie mam zamiaru stawiać wibrysów nad inne problemy. Zaznaczam tylko, że ich brak również jest pewnym dyskomfortem dla psa :) [quote name='Jaga.']albo dysplazja :roll: przerasowione psy o płaskich pyskach albo takie którym nadmiar futra utrudnia chodzenie :roll: są gorsze rzeczy niż brak wibrysów [/QUOTE] Jak już mówiłam - nie powiedziałam, że brak wibrysów to najgorsza rzecz jaką można zrobić psu ;) Powiedziałam tylko, że z pewnością psy wolałyby je mieć. Wolę sobie nie wyobrażać moich psów biegających w lesie po naprawdę dużych krzakach, gdyby nie miały wibrysów. Prawdopodobnie nie miałyby już oczu. Może Wasze psy nie mają często do czynienia z takimi terenami, więc nie jest to aż tak widoczny problem :D A co do przerasowienia - moim skromnym zdaniem to co dzieje się w dzisiejszej kynologii to w ogóle jakiś koszmar i temat na osobną dyskusję. Większość ras wygląda jak mutanty. Im dalej od wilka, tym gorzej... [quote name='Sylwia K']kopiowanie ogonów i uszu moim zdaniem tez nie jest krzywdą -no przynajmniej dla mnie[/QUOTE] A jak na mój gust w czasach, kiedy 80% ras nie pracuje już w swoich "zawodach" i nie ma takiej potrzeby, by je do tej pracy przystosowywać, to kopiowanie im ogona, czy uszu jest wielką krzywdą czynioną psu. Takie psy statystycznie mają więcej nieporozumień między sobą - z tego co pamiętam to chyba około 50% przypadków spotkań psów bezogoniastych ma podłoże agresywne, przy około 80% przypadków przyjacielskich powitań psów "w pełni wyposażonych". To jest ogromna różnica! Ja rozumiem, że niektóre rasy mają skracany ogon ze względu na niebezpieczeństwo groźnych urazów, ale na litość - nie wszystkie! Poza tym większość dzisiejszych psów to psy kanapowe, więc ryzyko urazu spada radykalnie. A mimo wszystko obcina się im ogony w imię wygrania wystawy, pozbawiając psa tak ważnego narzędzia komunikacyjnego! Dla mnie to absurd.
  4. [quote name='strix']Pytanie jak wyżej. Obecnie szkolę się na Zachodzie i kiedy ukończę szkolenie, będzie to odpowiednik licencjata z psiego zachowania i sposobów radzenia sobie z nim (canine behaviour, psychology and techniques). na wstępie powiedziano nam, że jesli ktoś mówi, że 'ja pracuję tylko na pozytywnym wzmocnieniu', to mamy NIGDY nie korzystać z rad takich osób. A to dlatego, że każdy pies jest inny - na łagodnego i nieśmiałego goldenka podziała pewnie pozytywne wzmocnienie, zaś na rozpuszczonego silnego rottka, który myśli,ze jest alfą, takie wzmocnienie podziała na zasadzie wzmacniania już nabytych nawyków alfy. Innymi słowy, należy rozróżnić między zachowaniem wyuczonym (np. komendy) a zachowaniem instynktownym (negacja hierarchii w stadzie). Jesli pies źle wykonuje komendę, nie nalezy go karać lecz wzmacniać ilekroć wykona to dobrze. Natomiast jeśli pies reaguje agresją na inne psy (daje sygnał do ataku, chociaż to nie jego rola), wciska się przed drzwi, kradnie jedzenie ze stołu, atakuje ludzi, to powinien zostać skarcony (oczywiście nie w żaden okrutny sposób), bo to są zachowania kwestionujące hierarchię. Każdy pies ma zakodowane, że w stadzie ma być przewodnik. jesli w oczach psa człowiek nie spełnia tej roli, instynkt nakazuje psu pełnić rolę przewodnika, czesto niejako wbrew sobie. Mam 15 lat doświadczenia w pracy z trudnymi psami, głównie dużych ras. Pomagam też osobom z Polski i coraz częściej włos mi się jeży jak słyszę, co im behawiorysta powiedział. Ostatnia 'mądra' rada dotyczyła tego, że rottweiler, który kwestionował pozycję właściciela jako alfy miał być po każdym takim razie siłą przewracany na plecy. Skończyło się odgryzieniem nosa. Nie bardzo wiem, co sobie myślał ów behawiorysta... . Pies był alfa w tym stadzie i takie kwestionowanie porządku mogło się skończyć śmiercią właściciela. Pies został uśpiony, choć moim zdaniem, była jeszcze nadzieja na jego uratowanie. Po prostu zastosowano głupie i nieprzemyślane techniki prowadzące do eskalacji agresji. Takich historii i głupich rad są setki, włacznie z radami typu 'sfora prosze się nie martwić, bo nie dotyczy ludzi'. Dotyczy i to jak najbardziej. Dlatego właśnie zdarzają się pogryzienia udzi, w tym dzieci. Żadne dziecko nie jest automatycznie 'ponad' psem i jeśli właściciel nie dopilnuje, żeby tak było, próba uściskania psa przez dziecko może się skończyć bardzo źle. Bo obejmowanie to zachowanie dominacyjne w oczach psa. Pies lubi to, jesli w ten sposób alfa okazuje mu sympatię, ale nie będzie tego tolerował w wykonaniu każdej istoty. Wybaczcie,że się madrzę, ale naprawdę, coraz częściej nachodzi mnie myśl, że ci polscy behawioryści ze złotymi radami dla 'każdego psa' to po prostu ludzie z pomysłem na biznes ale bez żadnego wykształcenia i z miernym najczęściej doświadczeniem. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego worka, wiem, że są ludzie dobrzy w tym, co robią. Jak to jest? Są jakieś egzaminy/kursy, które trzeba zrobić?[/QUOTE] Amen, święte słowa! Najgorsze jest to, że ludzie nie rozróżniają szkolenia od wychowania, nie rozumieją że smaczki i wzmocnienie pozytywne to tresura, a nie wychowanie. Przyznając się do swoich poglądów i do tego, że wychowuję moje psy metodą naturalną (hierarchia stadna), zostałam oskarżona o bycie brutalem i to, że nie kocham swoich psów, bo je poniżam. Ponadto dowiedziałam się, że skoro jestem zwolenniczką tego poglądu, to z całą pewnością szkolenie odbywa się na zasadzie karcenia psów za złe, a nie nagradzania za dobre. Zresztą co ja będę pisać, na pewno wiesz co mam na myśli. Poza tym wielu fanatycznych wyznawców metod pozytywnych uważa, że hierarchia stadna to suche gesty typu jedzenie przed psem, przeciskanie się przed nim przez drzwi. Nie biorą pod uwagę faktu, że zdrowe przywództwo polega na sile charakteru i naszym nastawieniu do psa, a nie na suchych i nic nie znaczących gestach. Wyśmiewają się, że w takim razie każdy kto je przed psem, na pewno ma niezwykle posłusznego psa, nie biorąc pod uwagę faktu, że taki "kabaret" odstawiony przez kogoś ze złym nastawieniem nie będzie dla psa znaczył nic. Metody pozytywne są bardzo w porządku, ale tak jak napisałaś - przy dominującym, agresywnym psie doprowadzą do wzmocnienia złych zachowań, a nie do wyeliminowania problemu. Niestety oni uważają, że takie ciumkanie ze smaczkami podziała na każdego psa, bo jest nieomylne. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby móc psa wychować tylko pozytywnie. To jasne, że jeden pies jest bardziej stadny, drugi mniej i każdy z nich będzie potrzebował trochę innego podejścia. Sama mam dwa bardzo różne psy, w tym wykazującą bardzo mocne instynkty stadne sukę, która niezaprzeczalnie jest u nas osobnikiem Beta i pokazuje to na kazdym kroku - zazwyczaj pisząc o tym otrzymuję drwiące pytania pt. "Oo, tworzycie stado, to znaczy, że macie razem szczeniaki?" Dziwi mnie również to, że ludzie nie są w stanie pogodzić się z tym, że nie ma jednej uniwersalnej metody na każdego psa. Ja nie widzę nic niezwykłego w łączeniu obu "technik" - kliker i smaczki do sztuczek, a wychowanie wychowaniem. Przepraszam, że nie napisałam nic konstruktywnego, tylko wylałam tutaj swoje żale w połowie dyskusji, ale jest to bardzo nurtujący mnie problem w nowoczesnym podejściu do psów... Pozdrawiam :)
  5. makot'a

    Jaguszkowo

    [quote name='Jaga.']trudno.... nadal będzie robił za geja :diabloti: ale dziękuję Ci że sprawdziłaś :) wytargany :) spróbuj ogolić grzwykowi pysk a nie ogolić wibrysów :grin::grin::grin::grin::grin: nie a dlaczego miałyby być? chyba mylisz psy z kotami ;) nie rozumiem o jakich kwestiach wygody mówisz? otóż to :) :) :)[/QUOTE] Z całą pewnością nie mylę psów z kotami :) Zrobiono wystarczająco dużo badań dowodzących, że wibrysy u wszystkich zwierząt są równie ważne, oraz opisujących w jaki sposób działa ten sprytny mechanizm. Tyle tylko, że te kocie są jeszcze czulsze niż psie, stąd powszechna opinia, że to koty mają "wąsy". O całej reszcie zwierząt jakoś się zapomina. A kwestie wygody - mam na myśli większy wachlarz "zmysłów", jakimi może posługiwać się pies za pomocą wibrysów. Niewątpliwie pozbawiając psa wibrysów, pozbawiamy go pewnej części odczuwania bodźców zewnętrznych. Nie twierdzę, że zwierzęta bez wibrysów nie potrafią żyć, ale z całą pewnością byłoby im lepiej, gdyby je miały. A że psy nie mają w zwyczaju narzekać, to może nie widać tego, czy im to przeszkadza, czy nie... A golenie pyska bez golenia wibrysów - to dopiero wyzwanie :diabloti:
  6. makot'a

    Jaguszkowo

    Widocznie Laila i pudlice dobrze się przystosowały do takiego stanu rzeczy ;) Zresztą nie miały innego wyjścia.
  7. makot'a

    Jaguszkowo

    Golone od szczeniaka z pewnością się do tego przyzwyczajają, nie można zaprzeczyć. Ludzie bez rąk też w końcu uczą się, jak bez nich żyć. Ale tak odważnych stwierdzeń, jak to, że pies w ogóle nie odczuwa dyskomfortu z powodu braku wibrysów bym nie wysnuwała, bo to właśnie one pomagają psu poruszać się w dużych ciemnościach i nie obijać o przedmioty, czy też poruszać się w bliskiej odległości od nich - przecież oczy psa nie ogniskują się zbyt dobrze na blisko znajdujących się przedmiotach, więc to właśnie wibrysy pozwalają im rozpoznawać, lokalizować lub podnosić niewielkie przedmioty...poza tym dzięki nim pies poznaje świat i odczuwa fakturę niektórych rzeczy. Jeśli twierdzicie, że Waszym psom nie brakuje tych wszytkich doznań to ok, ale dla mnie to trochę robienie im "krzywdy" bez powodu. Ja mojemu psu nie obcięłabym tak istotnej dla niego aparatury w imię wyglądu. W ogóle to przepraszam, że tak ni stąd ni zowąd rozpoczęłam dyskusję na temat wibrysów w Twoim wątku Jaga, ale jakoś dopiero teraz to do mnie dotarło i walnęło mocno prosto między oczy, więc nie mogę się teraz pozbierać z tą myślą :D
  8. makot'a

    Jaguszkowo

    Nie mają żadnych "efektów ubocznych" przy pierwszym goleniu, lub przez kilka dni po? Przecież wibrysy są dla psów niezwykle ważne, choćby po to, żeby sobie niczym oczu nie powybijały, nie wspominam już o kwestiach wygody ;) Ja osobiście nigdy w życiu nie naraziłabym psa na taką niewygodę (i niebezpieczeństwo bądź co bądź) Dziwię się sobie, że tyle czasu przeglądając różne galerie grzywków, nie wpadłam na to, że przecież one mają ogolone pyski...!
  9. O, widzę że psy prezent dostały :) Przeciągają się tym sznurem razem?
  10. makot'a

    Jaguszkowo

    Oooo, wszystkiego najlepszego dla Johnny'ego! Co prawda spóźnione...ale szczere :) Wytargaj go tam ode mnie :P :Rose: [quote name='Maalwi']Śliczna cała trójca :D Bibi ma białe oczko całe naokoło wybarwione :) [U][url]http://imageshack.us/photo/my-images/638/2011011117110.jpg/[/url] [/U][/QUOTE] A tak abstrahując od tematu urodzin...tak patrzę na zdjęcie Bibi z bliska i przychodzi mi do głowy pewne nurtujące pytanie - goląc pyszczki swoim grzywaczom zawsze golicie im wibrysy?! :crazyeye: Przecież to tak, jakby obciąć człowiekowi rękę... :lol:
  11. Jak to się stało, że Morka była brązowa, a stałą się taka srebrna?! :D Świetną ma tą sierść, po raz kolejny oglądam zdjęcia i nie mogę wyjść z podziwu :)
  12. Herze się faktycznie urosło nieźle, piękny z niej pies :loveu: A z taką gromadą to Wy tam musicie mieć naprawdę wesoło, co zresztą widać na zdjęciach :diabloti: No i ogromne gratulacje z okazji zdania kursu posłuszeństwa! Młoda, mądra dama Ci wyrosła :)
  13. Demolki nie robi, ale lubi sobie coś podgryźć mała...choć głównie śpi ;) W Krakowie chyba ma się dobrze - nie straszne jej hałasy, tłum ludzi i masa psów dookoła. A moje psy na pewno zauważyły, ale nie sądzę, żeby tęsknili, bo widywali ją tylko w naszej obecności, więc nie zżyli się zbytnio :D A moja siostra ma 13 lat :wink:
  14. [quote name='kalyna']o kamerzyście :) Bo tak Basta za nią/nim się ogląda :) ** Ja wiem czemu siostra się pojawia na filmiku :D bo skoro nagrywają to marzy jej się kariera aktorki :) i coś psiaki nie są chętne do zabawy :D[/QUOTE] A no tak, kamerzysta to absolutna miłość Basty :P A siostra pojawiła się nie wiadomo skąd, bo na podwórku rzadko bywa, psami też się zbytnio nie interesuje....a na filmie jest :D A u moich psów taki stan to i tak absolutny sukces, jeśli chodzi o bawienie się! :) Jedyną formą zabawy, jaką zna Basta, jest ganianie się z nią, podskakiwanie, odpychanie i tym podobne zapasy. Zabawki ją nie ruszają. Łati zaczął ganiać różne rzeczy dopiero w tym roku, mimo tego, że próbowaliśmy wiele razy i to w obecności mojego poprzedniego psa, który był absolutnie nakręcony na piłki itp. Także z Łatiego jestem bardzo dumna! A malutka gania zabawkę chętnie, ale że leniwa jest, to nie zawsze biegnie w pełnym pędzie :D Wzięliśmy ją ze sobą do Krakowa, a ten leń śpi w zasadzie cały czas. Jak wyciągnęliśmy ją na spacer przy rowerach i "przetruchtała" ok. 9km (rozłożone na dwa, z kilkugodzinną przerwą!), to po powrocie walnęła się pod stołem i tyle psa widzieli :D Wczoraj przespała w ciągu dnia jakieś 8h, z przerwami na spacer, sikanie, jedzenie i inicjatywę zabawy z naszej strony. Zostawiona sama sobie - zasypia....
  15. [quote name='kalyna']Jak ładnie maszerują :smile: a Besta w tym wdzianku wymiata :-D i próbuje Ci powiedzieć, że o kimś zapomniałaś :-D[/QUOTE] Wdzianko jest pierwsza klasa, trzeba przyznać :) A o kim zapomniałam? :roll: [quote name='zmierzchnica']Cudne z Was stadko :loveu: Fajnie idą tak razem, moje zwykle się rozłażą i muszę co chwilę przywoływać do porządku je, jak prowadzę więcej niż dwójkę ;-)[/QUOTE] Wiesz...Ty masz 4, a to spora różnica :razz: [quote name='Fides79'][URL]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcUFbLiazcI/AAAAAAAAAVk/q3o0Y0-KILU/s720/IMGP3338.JPG[/URL] to zdjecie jest fantastyczne :-P Rusałka Błotna tez piękna i portret Łateigo :lol:[/QUOTE] Dziękuję :loveu: A tu "trzypsy" na podwórku: (Wydurnia się Bartek, a w tle pojawia się też moja siostra, która nie wiedzieć skąd się wzięła wśród psów :D ) [video=youtube;d84z9ZhpRO0]http://www.youtube.com/watch?v=d84z9ZhpRO0[/video]
  16. Jestem już w Krakowie, także nie mam świeżych zdjęć Basty w jej ponętnym ubranku. Za to wrzucę kilka fotek ze spaceru na kilka dni przed sterylką ;) Moja modelka [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcUFbLiazcI/AAAAAAAAAVk/q3o0Y0-KILU/s720/IMGP3338.JPG[/IMG] Nie pamiętam co mieliśmy tu zrobić, ale chyba nie chodziło o łapę :D [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcUFmCR1eqI/AAAAAAAAAVo/WcPzDFR-ubk/s720/IMGP3336.JPG[/IMG] Psy brodzące [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcUFCDeZ18I/AAAAAAAAAVg/ik0If0AA3zc/s720/IMGP3351.JPG[/IMG] Rusałka błotna :loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcUE6Y-VPJI/AAAAAAAAAVY/GgHjIYCJdiw/s720/IMGP3377.JPG[/IMG] I portret Łatkowego :) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcUFBGDKFlI/AAAAAAAAAVc/s2t8X8wX7tw/s512/IMGP3407.JPG[/IMG] A tutaj filmik ze wspólnego spacerku [video=youtube;f-RuzMDus_s]http://www.youtube.com/watch?v=f-RuzMDus_s[/video] Pozdrawiam :)
  17. [quote name='Fides79']ooo no proszę jakie salonowe pieski się zrobiły :evil_lol: Łati w tym bandażu wygląda przekomicznie :p a rivanolem to wet Wam kazał potraktować Bastę? Ja mojego Glupeczka niczym nie smarowalam, nie psikałam, miał miec tylko zabezpiezone zeby nie lizac i tez się pięknie wygoiło, a w chwili obecnej musze sie nieźle natrudzić, zeby zlokalizowac ślad po cięciu :) zapraszam pod wieczór na porcję wystawowych zdjęć[/QUOTE] Tak, wet kazał, ale potem przerzuciliśmy się na Oxycort, bo jej się toto nieładne zrobiło. Już po jednym dniu psikania nastąpiła duża poprawa, teraz rana wygląda naprawdę bardzo ładnie i goi się dobrze, bez zbędnych uczuleń i swędzenia :) [quote name='kalyna']Ale psiaki mają dobrze :) może już zostaną psiakami kanapowcami :) ta kropka na głowie pasuje idealnie do niego :) I Łati prawdziwy przyjaciel Basty, bo cierpi z nią solidarnie :) i robi wszystko abyście o nim nie zapomnieli :) może on chce być wykastrowany :lol: i spacer z 3 psiakami to pełen wypas :lol: a Mała ma już imię?[/QUOTE] Eee, nie sądzę, żeby zostały w domu :P Dobrze im tam było, ale jak Basta odżyła to zaczęła się już w domu nudzić, przez ostatnie dni trzeba było psy wganiać do domu już niemal siłą. Mimo tego, że spanie na kanapie przypadło im chyba do gustu :D A kropka na głowie Łatiego wyglądała mistrzowsko, to fakt. [quote name='klaudusia0219']kanapowce jak ta lala :loveu:[/QUOTE] Hehe, już im się w głowach poprzewracało od tego dobrobytu :D
  18. Dawno mnie znów nie było, bo od kilku dni miałam problem z internetem - tak dokładniej to go nie miałam, ot co. Ale dziś się pojawił i muszę to wykorzystać, bo kto wie, kiedy znów się trafi... Jeszcze się nie chwaliłam, że... od kilku dni śpię z Bastą w łóżku :loveu: Rozpycha się nieziemsko, wygodnicka panna. Włazi mi na poduszkę, liże po twarzy, odwraca się do mnie tyłkiem, wyciąga nogi i prawie zrzuca mnie z łóżka, albo mnie 'przygniata' :P O, taki się piesek salonowy zrobił... [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcRt9GwjuTI/AAAAAAAAAVI/z9UzPzFSyyU/s720/IMGP3580.JPG[/IMG] Drygi piesek też w końcu się odważył, ale na noc woli zostać na kocyku. Nie to co ta księżniczka :mad: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcRuALgfojI/AAAAAAAAAVM/Jk1zUrsJlSQ/s720/IMGP3621.JPG[/IMG] Poza tym u nas już nieźle. Był moment, kiedy rana się Baście zaogniła...to niesamowite, ale chyba jest uczulona na Rivanol, bo dostała po nim jakby wysypki. Były momenty, że trzeba było non stop ją pilnować, tak wściekle chciała się lizać, a czasem nawet gryźć. Uspokajała się, kiedy się ją głaskało. Leżała i dzielnie znosiła te męki, ale w końcu nadchodziła chwila, kiedy nie wytrzymywała i podczas głaskania zrywała się na równe nogi i zaczynała biec na drugi koniec pokoju, żeby tylko trochę się polizać. Naprawdę, uciekała już przed nami :evil_lol: Jak już pisałam, podczas oporządzania Basty Łati bardzo się nam wpychał tam, gdzie był najmniej potrzebny, więc ma żółtą kropkę na czole po Rivanolu, a pewnego dnia doczekał się własnego bandaża i chodził w nim zadowolony przez cały dzień :D [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcRtjQyP2gI/AAAAAAAAAVE/SxV6zMkCxzg/s720/IMGP3557.JPG[/IMG] Rivanol się jednak nie sprawdził, ostatecznie Basta jest psikana Oxycortem i muszę przyznać, że poprawa jest niesamowita. Zaczęła już nieźle dokazywać, tak jej się polepszyło - wszyscy, łącznie ze mną zaczynają mieć jej dość :evil_lol: Za to Łatiemu pobyt w domu służy...uspokoił się chłopak, nie jęczy już tak przy wychodzeniu na spacer. Problem jest tylko taki, że kiedy ja wychodzę gdziekolwiek, to moi rodzice mają ponad godzinny koncert, bo Łati tak za mną jęczy...:shake: A to jedna z jego fikuśnych pozycji do spania: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcRtXAJ5i6I/AAAAAAAAAVA/cxhdF0ftbUI/s512/IMGP3570.JPG[/IMG] A na koniec zdjęcie z dzisiejszego spacerku z malutką, której nadal nikt nie szuka, ani nikt nie chce... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TcRtCkBwTaI/AAAAAAAAAU8/EVj6Xoz-Ou8/s512/IMG_20110506_174823.jpg[/IMG] Pozdrawiam :)
  19. O, widzę że i u Was wyjątkowe dni - psy na salony zawitały! :D To wyjątkowo udany okres dla Sonii i Basty jak widzę, hehe.
  20. Ubranko skąpe, bo wiesz - kto to widział, żeby teraz dziewczyny w zabudowanych ubraniach chodziły? :razz: A na poważnie - nie wiem, czemu takie odkryte jest. Takie dali, to takie wzięłam :P Dziś w nocy już nie pilnowaliśmy Basty tak bardzo - weterynarz w ogóle stwierdził, że wcale nie potrzeba, żeby z nią spać i tak dokładnie pilnować, więc sądzę, że to lizanie nie zaszkodzi. Dzisiaj po przemyciu Rywanolem obandażowaliśmy ją i dopiero na to założyliśmy ten kaftanik. Mimo wczorajszego prania sprawia wrażenie dosyć brudnego, więc nie za bardzo chcieliśmy, żeby miał ciągły kontakt z raną. Niech posiedzi z tym nasączonym bandażem kilka godzin, a na wieczór w ogóle ja rozbierzemy, żeby rana trochę pooddychała - to wtedy będę siedzieć i jej pilnować dokładnie. Basta jest bardzo grzeczna, w domu zachowuje się bardzo dobrze, ale ciągnie ją na dwór bardzo - jak wychodzimy na spacer, to pies dopiero wtedy jest zadowolony :D Ale dziś była bardzo rozczarowana, że nie wchodzimy do lasu i z utęsknieniem spoglądała w jego stronę. A Łati robi tutaj niezły kabaret - dziś znowu bardzo przeszkadzał przy bandażowaniu, więc w końcu moja mama i jemu owinęła brzuszek kawałkiem bandaża :evil_lol: Wygląda na zadowolonego głupek :eviltong: A malutka aklimatyzuje się w mieszkaniu Bartka. Jego mama już nawet trochę się przyzwyczaiła, a to duży sukces, bo ona nigdy psa nie miała i w dodatku bardzo się ich boi :lol: Teraz mam dwóch pacjentów - potem wrzucę zdjęcia :P
  21. Mam ostatnio duże braki w siedzeniu na Dogo, bo psy pochłaniają całe dnie :P Basta pierwszej nocy wyciągnęła sobie opatrunek spod kubraczka, nie wiem, jak to zrobiła spryciara. Weterynarz powiedział, że może zostać bez niego, więc mówi się trudno. Cały czas próbuje się lizać i czasem nawet podgryzać w okolicach szwu, więc trzeba jej ciągle pilnować - dziś przez całą noc siedzieliśmy z Bartkiem na warcie na zmianę :D Ale i tak trzeba przyznać, że Bastka jest naprawdę grzeczna i dzielna. Większość psów, które znam, nie wytrzymałaby w tym kaftaniku nawet 10 minut i zrobiła z niego strzępki. Trzeba przyznać, że na wygodny nie wygląda. No ale ona dzielnie go znosi. Poza tym jeśli się jej pilnuje, to powstrzymuje się od lizania. Ma przy tym co prawda żałosną minę pt. "Dlaczego mi zabraniasz, kiedy to tak swędzi?", ale w końcu zostawia bliznę w spokoju. Kiedy bardzo swędzi, a my nie pozwolimy jej przy tym grzebać, to kopie tylną nogą w powietrze. Ale w zamian za te męki jest non stop miziana. Dziś przemyłam jej bliznę Rywanolem, upraliśmy kubraczek w gorącej wodzie. Baście mało się to przemywanie podobało, ale kochana jest bardzo ufna i w końcu godzi się na wszystko, co chcemy z nią zrobić...tylko ta mina :roll: Łati za to postradał zmysły - pierwszego dnia był przerażony widząc, w jakim stanie jest Basta, więc położył się cichutko obok i nikomu nie przeszkadzał. Drugiego dnia, kiedy Basta zaczęła już całkiem normalnie chodzić, zaczął świrować i zachowywać się, jakby chciał ją zdominować...myślałby kto, że on taki stadny i umie rozpoznać chwilę słabości stada :shake: Pominę fakt, że w jego wykonaniu nawet pozycja teoretycznie dominująca to niezły kabaret. Już trzy razy został przez Bastę dość brutalnie upomniany, ale mało to do niego dociera :P Za to w domu pcha się jak zwykle zawsze tam, gdzie jest najmniej potrzebny. Dziś tak bardzo przeszkadzał nam w przetarciu Basty szwu, że w końcu on też został opatrzony tak jak Basta i ma teraz żółtą kropkę na środku głowy. O dziwo, chyba o to mu chodziło, bo od kiedy został potraktowany Rywanolem, uznał, że może wrócić na kocyk i leżał już spokojnie... Na krótkim spacerku ludzie patrzyli na nas jak na głupków - duży pies w ubranku, i to założonym jakoś do góry nogami, i do tego Łati z żółtą kropką na głowie :evil_lol: No i trochę zdjęć. Moja mała odpoczywa w kuchni (kocyki są dla niej zbyt wygodne) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/Tb1XT4X649I/AAAAAAAAAUY/mR7pR7dWGI4/s720/IMGP3550.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/Tb1XWKEc_SI/AAAAAAAAAUc/-qxINjnSI2Y/s720/IMGP3551.JPG[/IMG] No, tak Basta spędza popołudnia, jest non stop głaskana...a chętnych jest dużo, bo ona jest mięciutka jak pluszak :loveu:
  22. Oooo, banerek! :D [quote name='kalyna']ja wczoraj kupiłam zabawkę Sonii do przeciągania (tak polecił mi Maciej) i kaganiec Ciapkowi, Ciapkowi szczepienia wychodzą i obydwa odrobaczyć trzeba... masakra a jeszcze stara smycz ok 10 letnia coś rewelacyjnie nie wygląda, ale nie wyrabiam.. ee kosztowne to moje Hobby :D Ty to chociaż sama zarabiasz na psiaki, a ja muszę z kieszonkowych na nie wykładać. a do pracy to w tygodniu przyjąć mnie nie chcą, a na week jak mam zostać, skoro do potworków jechać muszę...[/QUOTE] Hehe, no tak to już jest :) Ja co prawda na moje aż tyle nie wydaję, bo w zasadzie to tylko jedzenie, szczepienia, odrobaczanie i coś na kleszcze im trzeba :P Ale gdyby policzyć, że teraz sterylka Basty, trzeci pies na utrzymaniu, oraz ostatnia inwestycja w Kiltixy, to trochę się tego uzbiera :D A smycze i obroże kupuję tylko z musu w zasadzie. Basta chodzi na 20-letniej smyczy, spadek jeszcze po Basterze, potem chodził w niej Fredek, przez chwilę Łati no i teraz Basta :) A smycz moim zdaniem idealna - zwykła skórzana, prosta, średniej grubości smycz, a ile szczęścia i jaka trwałość! :D
  23. Och, ale dzisiaj był szalony dzień... ...zerwałam się po 8 rano (dla mnie to środek nocy), żeby wyprowadzić małą na spacer, zaraz potem, mimo brzydkiej pogody poszliśmy na spacer z moimi psami, chcąc wybiegać Bastę na najbliższe kilka dni. W międzyczasie była burza, która zabrała z dnia jakieś 1,5h. Potem biegiem z Bastą do weterynarza - mała piszczała, Łati się darł - wariatkowo. Sterylka - ugh, straszne! Basta kiedy już "sflaczała" w gabinecie, to wyglądała jak wilk z filmu przyrodniczego, którego uśpili, żeby go przenieść do innego rezerwatu. No a przenoszenie własnego psa za nogi na stół w takim stanie, do najprzyjemniejszych nie należy.... Zabieg trwał godzinę, w międzyczasie zdążyliśmy jeszcze raz wyprowadzić malutką na spacer, bo ona jednak domaga się kontaktu z człowiekiem. Pojechaliśmy po Bastkę, okazało się, że miała zmiany na macicy, więc całe szczęście, że sterylka wyszła prędzej niż później. Biedactwo jeszcze długo dochodziło do siebie. Malutka dziś z racji ogólnego zamieszania panującego u mnie w domu, pojechała na noc do Bartka. Wykąpaliśmy ją, bo brudas był, no i została póki co tam. Zobaczymy, czy zostanie na dłużej. A teraz siedzę z moimi psinami, Łati zachowuje się, jakby dziś została skrzywdzony co najmniej tak jak Basta. A ona biedna powoli dochodzi do siebie, kilka razy wstała. Ma rozłożone koce, a zlazła na podłogę. Cały czas liże się po kubraczku i czasem próbuje to podgryzać. Zaczynam mieć wrażenie, że tym lizaniem przesunęła sobie opatrunek pod spodem....ale możliwe, że to moja paranoja. Dziś śpimy razem :) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbswFLQE_TI/AAAAAAAAAUM/1fg6FFZaPvw/s720/IMGP3537.JPG[/IMG] Mam też filmik z zabawy małej piłeczką, ale wrzucę go potem, bo teraz bardziej mi Basta w głowie :roll:
  24. Aj, dubel się zrobił, a nie umiem usunąć postu :/ A, to wykorzystam ten post, żeby Wam odpowiedzieć, bo z tego wszystkiego to przeoczyłam Wasze wypowiedzi :P Wszystkim dziękuję za wsparcie i zainteresowanie macicą mojego psa :loveu: Jaga, musiałam w takim razie źle zrozumieć o co chodzi ze stadem w Twojej wypowiedzi :D
  25. [quote name='kalyna']Tak przez cieczkę jej się pewnie jeść nie chce, bo u mnie jak cieczka to i Ciap ma post i grama jedzenia nie zje... dobrze, że tak się dogadują i nie ma większych spięć u nich, bo może się z sobą tak na porządnie zżyją :) a masz już jakieś imię na myśli dla małej? no bo w końcu to już prawie członek waszej rodzinki :) Ale jacy Ci ludzie są nieczuli, aby psa tak wywieźć i to taką fajną i spokojną suczkę...Owszem też czasem mam dość moich potworków, ale nigdy bym ich nie oddała, a czasem sporo nerwów kosztują :( a tu jak coś nie pasują to do lasu...Pewnie nie wyrosła na rasę, jaką chcieli i won z domu :( No to kondycje teraz złapiesz, że ohoho, bo jak na tyle spacerów chodzisz :D[/QUOTE] Nie mam żadnego pomysłu na imię i boję się jej jakieś nadać, bo się do niej przywiążę jeszcze bardziej :P Ja nie wiem, jak ludzie sobie radzą mając psy na DT... Ja podejrzewam, że ktoś mógł się wystraszyć cieczki, zresztą w okolicach świąt (i wakacji) ponoć zwiększa się ilość bezdomnych zwierząt - no bo nie ma co z nimi zrobić podczas wyjazdu :/ Tak mówili w telewizji, heheh :D Wczoraj doszły mnie słuchy, że ponoć w okolicy ktoś miał podobnego psa, ale to takie "podobno", nie wiem na ile prawdziwe. No i mam dylemat, bo to tacy ludzie, że tam psa z własnej woli nigdy nikt by nie oddał :/ Powiesiłam ogłoszenia, z informacją że znalazłam niewielką młodą suczkę i nic więcej. Jak komuś zależy to zadzwoni i już ja go wtedy wypytam, jakiego psa szuka itd. No ale nikt nie dzwoni... ...też nie wyobrażam sobie, jak można swojego psa tak po prostu porzucić :( Ja się do małej po trzech dniach już przywiązałam, mimo że nie traktuję jej jeszcze jak swojego psa. I już mam obawę przed tym, dokąd trafi... Dobra, idę na ten spacer :D
×
×
  • Create New...