Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. Tak, wiem o tym, że puszka to nie to samo co mięso niestety. Karmienie psów puszkami wynika trochę z przyzwyczajenia, a trochę z wygody. Niestety nie mieszkam już w domu na co dzień, więc trudno mi kontrolować, jak jedzą psy, a nie mogę zwalić na rodziców obowiązku przygotowywania im jedzenia "od podstaw", bo to nie mój czas i pieniądze. Wiele razy próbowałam wprowadzić surowe mięso do psiej diety, ale jakoś bez skutku, niestety rodzice i tak zawsze kupują puszki, mam na to mały wpływ. Niewątpliwie kupienie zapasu gotowców jest wygodniejsze, niż kupowanie mięsa co dwa dni. Wiem, że to nie jest dla psów najlepsze rozwiązanie, ale muszę "walczyć" z tym problemem stopniowo, dlatego póki co myślę zakupić jakieś gotowe lepsze żarełko i postawić rodziców przed faktem dokonanym - będą mieć jedzenie dla psów, to będą zmuszeni go używać. Jak jestem w domu, to jak najbardziej skupiam się na warzywach, jajkach i tym, by przynajmniej raz na kilka dni psy dostały "czyste" mięso, a nie puszkę. Jednak tak jak mówiłam - nie jest to tylko mój obowiązek, także trudno mi obarczać moim "widzimisię" resztę świata. Tym bardziej, że jestem jedyną psiarą w rodzinie i moje "dziwne" pomysły, często odbierane są jak chorobliwe dążenie do idealizacji świata. Nie to, żeby moi rodzice byli zacofanymi i zamkniętymi w świecie swoich racji ludźmi, którzy "zawsze wiedzą lepiej" i nie obchodzą ich psy. Jak najbardziej ich obchodzą, tyle tylko, że są oni w tej dziedzinie zwykłymi śmiertelnikami, którzy po prostu lubią psy, więc dla nich karmienie psa to po prostu karmienie psa, nic więcej. Staram się znaleźć jakiś kompromis i najsensowniejszym rozwiązaniem wydało mi się zapewnienie psom racji żywieniowych na własną rękę, tak żeby rodzice nie mieli powodu, by iść kupić jakieś świństwo. I tak udało mi się już nauczyć moją mamę, by nie dawała psom cebuli, czy ziemniaków itp. Długo to trwało, ale jakoś się udało :P Póki co psy trzymają się nieźle, nie ma żadnych sensacji żołądkowych, ani alergii pokarmowych i tym podobnych problemów. Ale mimo tego, chciałabym, by moje psy jadły lepiej. Czy w takim wypadku konfiguracja ryż+warzywa+gotowa karma byłaby odpowiednia? Czy te lepsze karmy (myślę konkretnie o karmie Brit'a) są już na tyle bogate we wszelkie składniki, że wymieszanie ich z czymś jeszcze byłoby już przerostem formy nad treścią, czy jest wskazane? Dzięki za rady i odpowiedzi :)
  2. Nie przebrnęłam przez cały wątek, przeczytałam tylko pierwszy post autorki i przyznam, że podpisuję się pod wszystkim co napisała obiema rękami. Mam dwa psy, które żywię ryżem + puszka Darling lub Chappi i trochę suchej do tego (+ warzywa i jajka, lub czasem surowe mięsko, kiedy jestem w domu i osobiście przygotowuję psom jedzenie). Niestety nie stać mnie na droższe karmy. Mój poprzedni pies przez 11 lat jadł chleb+tanie karmy (głównie Darling właśnie) i do końca życia był wulkanem energii, na nic nie chorował. Obecnie rozglądam się za Britem suchym, choć nie wiem, czy uda mi się sfinansować go ze "swoich" pieniędzy, no ale zobaczymy. Podejrzewam, że wspominanie rodzicom o chęci zmiany diety psów znów okaże się dla nich moją "psią fanaberią", tym bardziej, że te karmy są jednak sporo droższe niestety. Zakładając, że jakoś wyrobię finansowo, by kupować psom Brita na własną rękę, to sądzicie, że sama sucha karma+ryż się sprawdzi? No i warzywa, jajka itp., ale to tylko, kiedy jestem w domu, bo nikt z mojej rodziny niestety o tym nie pamięta... Świetnym rozwiązaniem byłoby, gdybym mogła zrezygnować z kupowania puszek, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, mogłyby iść na dołożenie do lepszej jakości suchej karmy. Co o tym sądzicie?
×
×
  • Create New...