-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
[quote name='kalyna']a mimo wszystko myślałam, że w ONkach też gustujesz :) ja z chęcią wzięłabym ze schronu jakąś bidę, ale to raczej dorosłe i duże psy są i moje różnie mogą zareagować, tym bardziej Sonia która nielubi konkurencji... a wiadomo jak się szczeniaka weźmie to reszta brygady go sobie podporządkuje :) jak brałam Ciapka to mieliśmy 2 psy na podwórzu, a jak jeden z nich odszedł to drugiego wzięliśmy i jak Sonia była to na początku 3 psy mieliśmy. I najstarszy pokazywał, ż eto on tu rządzi, ale niedługo potem i na niego przyszedł czas (stanowczo za wcześnie) i teraz to Ciap rządzi w domu, a Sonia na dworze :) chociaż to bardziej kontakty przyjacielskie są :) Ale jakbym miała mieć 12 psów to nawet jeśli to są Grzywki to miałabym nie lada problem, bo jakie duże to wyrko musiałoby być :diabloti: a spacer z 12 potworkami :angryy: chyba cały dzień zszedłby na spacerowaniu....[/QUOTE] Tak, nie myliłaś się, w On-kach też gustuję, ale nie szaleńczo. Moją miłość ostudza wygląd współczesnych ONów wystawowych - zdecydowanie wolę typ pracujący z normalnym zadem :loveu: A psy ze schronisk są różne, to fakt. Ja już przeżyłam przygarnięcie dwóch dorosłych psów do istniejącego już stadka i jakoś poszło, więc mam nadzieję, że i w przyszłości jakoś to będzie... ...tak szczerze to idealnym rozwiązaniem byłoby prawidłowe odchowanie dwóch zrównoważonych szczeniaków na początek i wprowadzanie dopiero do tego stadka, nowych schroniskowych 'wariatów' :) [quote name='Matyk']Jaga ja się zastanawiałem czy stać i się śmiać czy diabełka łapać, heh, a on teraz kurcze przychódł troszke bo znó mi przy jedzeniu kaprysi a wiatr taki że chłopaczek odlatuje i to dosłownie. Kalyna ja też chciałem mieć kiedyś 3 psy max, choć gdy jeszcze żyła Misia i Mefi do nas przyjechał był czas że na spacery wychodziłem z 7 psami naraz, Misia, Mefi, Mix 61 cm w kłębie ruchliwy jak diabli, 3 yorki, i jeszcze mały 15 letni kundelek na doczepke, psy rozłaziły się jak mrówki, albo... albo szczurzyska jakieś, hehe najgorzej było z koopkami w tym zamieszaniu zwłaszcza ze każdy biegł w inną strone, no ale radziliśmy sobie hehe. Darii_iia hehe no tak twój Lucek to jeszcze jak piórko, a przy takich wiatrach naprawde psy możemy pogubić he makot'a zgadzam się w zupełności że przy większym stadku psów jest lepiej, ta samowystarczalnośc przy liczbie większej niż 3 jest fajna, widać w tedy taką pierwotną nature stada. Co do Anatoliana hehe pamiętaj marzenia są po to żeby je spełniać :) Czy grzywki są ruchliwe hmmm zależy, niektóre mają takie ADHD że aż strach, mi się na szczęście (chyba na szczeście :P) trafił bardzo spokojny egzemplarz z odpałami, na dworzu zachowuje się jak szaleniec, w domu spokojny i flegmatyczny, a zabawy zazwyczaj aczyna ok 21 i bawi się "nami" tak do 22-23 no chyba ze go na siłę spać położe , no ale nie zamienił bym mojego potwora na żadnego innego. Oj to jeszcze sobie poczekamy na takie stadko hehe, bo jeśli dobrze rozplanuje to moze si euda w przyszłym roku w grudniu przywieźc maleństwo do domku, więc będzie już 2, z czasem i tak wyjeżdzam z małymi za granicę (najprawdopodobniej na stałe) więc nie mogę przesadzać narazie z ilością ale jak już osiądziemy napewno pojawią się kolejne[/QUOTE] Jejku, w sumie teraz przemyślałam sprawę, że grzywacze to przecież strasznie leciutkie są - na tym wietrze to Wy ich naprawdę musicie pilnować! :) A następny piesek to też będzie grzywacz? :> Wrzucaj zdjęcia małego, bo się tu jakoś strasznie rozgadaliśmy i nowych nie ma przez to :D EDIT: O, są zdjęcia! Jaki on jest puchaty nieziemsko, głaskanie takiego psiaka to musi być uczucie :eviltong:
-
[quote name='kalyna']w sumie ostatnio stwierdziłam, że góra 3 psy chcę.. bo to dla nich trzeba mieć też czas i na spacery chodzić to też jest co robić... bo mi się marzy jeszcze jeden ONek, ale to nie teraz bo nie wychowałabym go tak jak chciałabym :) ale nie wyobrażam sobie iść na spacer już z 3 psami :) ja z moja słodką 2 jest co robić... a ostatnio to tak wariowały, że nakrzyczałam i do domu poszliśmy, bo wytrzymać z nimi nie mogłam.. ciągły jak dwa wariaty, każdy w inną stroną, najchętniej pobiegłyby, Ciap pod łapami Sonii idzie i potem męcz się z rozwiązywaniem smyczy.. buuuu[/QUOTE] Ee, z szóstką też by dało radę :evil_lol: Zresztą, jak się ma większe stadko to staje się ono bardziej samowystarczalne (oczywiście należy im poświęcaj maksymalnie dużo czasu przy tym)...bo ja teraz mam raptem dwa i widzę, że to za mało, bo Basta się z kim bawić nie ma, więc męczy Łatiego :shake: [quote name='kalyna']a to jakieś konkretne rasy? czy kundelki ze schronu?[/QUOTE] Szczerze? Marzy mi się wilczak, albo dwa...i byłby to mój pierwszy w życiu rasowy pies, a reszta to jakieś bidy ze schronu oczywiście. Nie mogłabym chyba żyć spokojnie, że mam stado rasowych psów, a w schroniskach tyle ich jeszcze czeka... (marzeniem jest zebranie dużych psów ze schronisk :evil_lol: ) Ja ogólnie zakochana w wilczakach, saarloosach, jamthundach, elkhundach, malamutach, husky, akitach i innych tego typu pieskach :loveu: ps. Cichym marzeniem jest też anatolian...ale to akurat mało prawdopodobne :P [quote name='Matyk'] makot'a hehe no tak to pokaźne stadko w sumie ja na dzień dzisiejszy wiem że minimum 6 grzywek się u mnie pojawi (łącznie z Mefim) i mimo że za dużymi psami ni przepadam (w sumie nie istotna wielkość a miłość do nich) to jak człowiek zakrecony na punkcie zwierząt do i 12 wytrzyma hehe[/QUOTE] No pewnie, że każdy pies jest cudowny i każdego należy kochać! :loveu: Jakby mi się jakiś zabiedzony york nagle przypałętał to oczywiście bym go przygarnęła i "pokochała jak swoje", mimo że nie przepadam za takimi maleństwami :P A 12 grzywaczy - o kurcze! To dopiero musi być wyzwanie....przecież one są strasznie ruchliwe, no nie? :razz: Chciałabym takie stadko w akcji zobacczyć... Matyk - czekam :evil_lol:
-
[quote name='Matyk']no tak ale wiesz 1 wilczek to tak średnio 2-3 grzywki więc pomyśl że obłazi Cię 2 wilczki lub 6 grzywek , są dosłownie wszędzie na głowie, kolanach, plechach ,rękach, nogach a jeden pcha Ci swój mokry kinol do twojego nosa ... hehe takie własnie są grzywki choć myslę że to fajna odmiana z jednej strony psy samodzielne wilczki które są prawdziwym archetypem psa pierwotnego i ozdóbki które bez człowieka nie mogą się obejśc hehe nic tylko kochać :)[/QUOTE] A co jeśli planuję mieć w przyszłości ok. 5-6 dużych psów? :diabloti: To by mi na to wyszło tym przeliczeniem jakieś 12 psów ozdóbek, a to już niemal schronisko małe jest :evil_lol: Nie wiem, czy wytrzymałabym z takim ogromem szaleństwa :P
-
[quote name='Matyk']makot'a wszystko da się pogodzić, wilczaki i grzywki również hehe :P . Ja mam narazie jednego ale jak myśle o planach na przyszłośc względem grzywek to lekko ręce załamuje, no ale jak będzie czas i fundusze to napewno kilka się u mnie pojawi[/QUOTE] [quote name='darii_iia']Zawsze można mieć wilczaki i grzywaki. :evil_lol:[/QUOTE] No tak, to by była dopiero zgrana para, pod każdym względem pasowaliby do siebie jak ulał :evil_lol: Małe psy są milutkie, kompaktowe i w ogóle super (jeden właśnie mi się ładuje na kolana), ale dla siebie osobiście to ja potrzebuję więęęcej ciałka do kochania :diabloti:
-
[quote name='Jaga.']mają coś w sobie. ja też marzyłam o malinois a mam dwie grzywki ;p i to dopiero początek[/QUOTE] Dla mnie one są tak niecodzienne i dziwne, że aż fascynujące. Poza tym miło pooglądać takie wesołe psiaki o długiej, puszystej szacie we wszystkich kolorach tęczy :D Ale Ty mnie nie "strasz", bo z wilczaków się nie dam tak łatwo wyciągnąć, oj nie :diabloti:
-
Mam nadzieję, że ludziom rozum do głów wraca. A to prawda, że jak ktoś nie ma klikera, to według niektórych nie wie nic o psach i ich szkoleniu -.- Poza tym dużo osób nie potrafi zobaczyć różnicy pomiędzy klikerem, a wychowaniem samym w sobie. Dla nich kliker = wszystko co jest potrzebne przy psie, oraz osoba nie stosująca MP = osoba, która w jakiś magiczny sposób uczy psa sztuczek bez stosowania pochwał (to już dla mnie totalnie absurdalne było, gdy ktoś zadał mi pytanie w jaki sposób w takim razie uczę psa komend, skoro stosuję metodę naturalną, czyli w ich mniemaniu nie wiem co to nagroda...:shake: ) Nadal jestem zdeklarowaną wyznawczynią życia z psem w stadzie i wychowywania go w ten sposób, ale zaopatrzyłam się w kliker - do wyłapywania fikuśnych sztuczek :D To dopiero paradoks, co? :eviltong: A wracając do tematu CM - prawdą jest niestety to, że wiele osób nie mających dotychczas nic wspólnego z interesowaniem się jakąś wiedzą o psach, po obejrzeniu Cesara może uznać, że psa wystarczy dźgnąć palcem by był grzeczny. No a jak wiadomo nie od dziś, karanie, aby było skuteczne i nieprzesadzone - jest niebywale trudne. Ale mam nadzieję, że druga połowa laików wyciągnie z tego programu lepsze informacje - że pies wyczuwa nasze emocje, że psa nie należy traktować jak malutkiego dziecka, że należy dać mu możliwość wybiegania się... ...bądźmy dobrej myśli :D
-
Święta prawda. Prawda, to co innego. Ale sztuczny podział nie wziął się znikąd, a właśnie stąd, że wielu fanatycznych wyznawców MP ma klapki na oczach i uważa, że stosuje metody bezstresowe (no bo przecież nie ma w nich awersji), a każda osoba stosująca coś innego jest człowiekiem bez serca znęcającym się nad psami. Na innym forum długo usiłowałam przekonać tych fanatycznych MP-owców, że to iż wyznaję metodę naturalną nie wyklucza wcale stosowania wzmocnień pozytywnych. Oni po prostu sądzili, że skoro zdarza mi się ukarać psa (och, nie!), to nie wiem co to jest nagroda, pochwała itp., oraz że przede wszystkim NIE CHCĘ psów nagradzać, bo wolę je karać....paranoja. Właśnie stąd ten sztuczny podział, o który się potem bardziej rozumni ludzie "muszą" sprzeczać :D To prawda. Ja sama mam dwa psy - niesamowicie stadną sukę, do której doskonale przemawia system metod naturalnych, łącznie z występującymi czasem korektami, oraz lękliwego psa, którego nigdy nawet nie naraziłabym na stres związany z położeniem go na ziemi, bo on się po prostu tego boi. Oczywistym jak dla mnie jest to, że psa trzeba wyczuć, by wybrać najbardziej odpowiadający mu sposób komunikacji :) Ale chciałam również zauważyć, że i w odcinkach CM zdarzają się psy, u których Cesar decyduje się na łagodniejsze środki, pasujące do psa - są psy, do których przemawiał pochwałą, głaskaniem, smakołykami i "nosem", także wrzucanie go pod jeden obowiązujący schemat postępowania też nie jest do końca prawdziwe ;) No właśnie....a najważniejsze w tym wszystkim jest nasze nastawienie, ot cała magia ;)
-
[quote name='dagaa111']urocze te króliki. Ja też nie byłabym w stanie zjeść zwierzęcia, którym sama się opiekowałam. Przecież do takiego zwierzątka szybko bym się przywiązała i nie wyobrażałabym sobie żeby miało umrzeć, a co dopiero żebym miała je zjeść. Mięso jadam w jak najmniejszych ilościach, w szczególności drobiowe, w życiu królika bym nie zjadła, tak samo jak nie zjadłabym psa.[/QUOTE] Ale świnki i krówki jesz? To też ssaki przecież.
-
Widzę, że tu się jakieś salony kosmetyczne otworzyły, kiedy mnie nie było :D Na strzyżeniu psów się kompletnie nie znam, ale na filmikach wyglądasz jak profesjonalistka! A Felkowi moim zdaniem ładnie w nowej fryzurce :loveu:
-
Oj z kleszczami to musi być faktycznie masakra...jak ja mam z moimi krótkowłosymi problem, to nie wiem jak sobie ludzie radzą przy dłuższej sierści :-o Podziwiam...
-
[quote name='Equus']Podkreślam że ja nie pisze tu o goleniu na łyso tylko o takiej "zwykłej" fryzurce, coś w ten deseń: [URL]http://file1.npage.de/003040/07/bilder/pudel_grossschwarz.jpg[/URL] [/QUOTE] No, ten pudel wygląda jak pies. I to ładny pies :)
-
[quote name='magdabroy']Ja jestem strasznym mięsożercą :diabloti: zrezygnować bym z mięsa nie mogła!! Ale osobiście próbowałam królika i mi nie smakuje, tak samo zresztą jak dziczyzna-fuj :eviltong:[/QUOTE] Ale za to króliczki zdrowe są :P
-
[quote name='zaba14'] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/7383/dsc0265ys.jpg[/IMG] .. i dalszy :D kto znajdzie różnice? :P [IMG]http://img808.imageshack.us/img808/4160/dsc0269mq.jpg[/IMG][/QUOTE] No jak to? Na jednym zdjęciu ślinka kapie, a na drugim nie :loveu:
-
[quote name='Equus']A mnie się wydaje, że ma to znaczenie jedynie w momencie bezpośredniego wystawienia na słońce. Jak jest się po prostu w upalny dzień w cieniu lub w gorącym pokoju to zdecydowanie lepiej mieć krótkie włosy. I wiem to z autopsji bo mam "puchate" włosy i na słońsu to faktycznie czapka mi nie potrzebna ale jak wchodzę do gorącego pokoju to je natychmiast przylizuję i wiążę :D [/QUOTE] Ano właśnie...ja mam gładkie, proste włosy i w upalne dni doprowadza mnie to do szału, niemalże umieram. Mam natomiast kilku przyjaciół z puchatymi włosami (i to nawet z czarnymi) i oni kompletnie nie rozumieją mojego problemu, bo w upalne dni jest im w głowę chłodno i przewiewnie ;) [quote name='Equus'] Poza tym jest mnóstwo psów z mega-krótką sierścią i dają sobie radę i w upały więc nie ma co przesadzać, że jak ktoś strzyże pudla na dość krótko to mu się wielka krzywda dzieje (a i z takimi opiniami się spotkałam, że to niemalże bestialstwo) ;) Nie wydaje mi się, ze pudel ma jakieś specjalne odchyły w kwestii termoregulacji w stosunku do innych psów.[/QUOTE] Ano właśnie, dobrze powiedziane :razz:
-
[quote name='Jaga.']dzięki :) Johnny ma taką sierść jak się go dobrze po kąpieli nie rozczesze. przyznaję bez bicia wrócił wilgotny z dworu a mi się nie chciało go robić - Asia go jutro wypiękni :loveu: Goldie ma pasemka za uszami w kolorze złotego karmelu, świetne są :) a walki psów... no cóż każdy ma jakieś hobby :eviltong: muszę dokupić amstaffa :diabloti: [/QUOTE] Bardzo ciekawie wygląda, taki nieuczesany :loveu: Dla mnie długowłose psy są fascynujące - boję się pomyśleć, jak wyglądałyby u mnie (:roll:), bo ja zawsze krótkowłose miałam i w przyszłości też mieć będę... ...moje piorę raz na rok, czeszę niewiele częściej :evil_lol: A amstaffa koniecznie :diabloti: [quote name='paniMysza']matko, tak będe tu siedziała bezczynnie cały dzień przy kompie, bo zaplanowałam sprzątanie i zmywanie naczyń i nie mogę sie zebrać! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! przepraszam za ten rozpaczliwy off:)[/QUOTE] To tak jak ja!
-
Napisałam cały post sądząc, że dobrze wytłumaczyłam, co mam na myśli ;) Nagłej zmiany zachowania psa (mówię o mowie ciała, rozluźnieniu, innych niż przez sekundą reakcjach), nie da się wyreżyserować. Nie chcę broń Boże robić z Cesara mistrza, za którym trzeba ślepo podążać, ale uważam, że podejście ma o wiele lepsze, niż cała wyżej wspomniana reszta. Bo nawet S.Coren, którego naprawdę cenię i uważam za mojego absolutnego mentora, jeśli chodzi o wiedzę na temat psychiki psów, to oglądając jego program widziałam ciapowatego faceta, który raczej mało efektywnie bawił się szkoleniem, niż wpływem na stan psychiczny psa. U Cesara, mimo znacznej różnicy wiedzy teoretycznej obu panów, widzę coś zupełnie innego. Nie mówię, że w każdym odcinku i przy każdym psie, ale bywają przypadki, że jestem zdumiona, jak szybko pies zmienił się pod wpływem samej choćby obecności Cesara. Był np. taki odcinek z dość sporym, szarym pudlem, który wariował na widok samochodów i szalał na smyczy podskakując we wszystkich kierunkach świata. Wyglądał na zupełnie niestabilnego psychicznie wariata, raczej nie przesadzam. Gdy pojawił się Cesar, wziął go na smycz i rozmawiał z właścicielką. W międzyczasie tuż obok psa przejechało ładnych kilka samochodów, a pies ani drgnął. Stał spokojnie z wesoło wywalonym jęzorem. Cesar nawet go nie dotknął, nie spojrzał na niego, nie odwracał jego uwagi smakołykami....po prostu samą swoją obecnością uspokoił psa. Co jakiś czas zdarzają się takie perełki, dla których warto oglądać jego program. Ponadto widzę po sobie, że dla kogoś siedzącego w temacie, jest to po prostu dobra okazja do "autotreningu". Zachowaniem psów interesuję się przeszło od jakichś 10 lat, Cesara oglądam może pół roku (?) Zasadniczo nie dowiedziałam się tam nic nowego - nie było dla mnie nowością to, że z psem żyje się w stadzie (uprzedzając pytania - tak, jestem starodawna i tak właśnie uważam), nie było dla mnie nowością, że psu trzeba zapewnić aktywność fizyczną, że należy być konsekwentnym, stanowczym i spokojnym....wszyscy psiarze to wiedzą. A mimo wszystko zauważyłam, że odkąd oglądam Cesara mam więcej cierpliwości i spokoju dla moich psów. Nie wiem z czego to wynika - może z opatrzenia? Także jeśli ktoś chce wyciągnąć z tego te mądrzejsze rzeczy, zamiast krytykować całą oprawę telewizyjną, to je znajdzie i wyciągnie - z pozytywnym skutkiem dla siebie ;)
-
[quote name='mychaaaaa']Kalyna, nie jesteś jedynym odszczepieńcem! Ja też króliczka, świnki, cielaczka i innych ssaków raczej nie ruszę. Jak już to z mięs jem głównie drób.[/QUOTE] A czym takim kury sobie zasłużyły, że jadasz tylko je? :diabloti:
-
Jakie Goldie ma złote pasemka za uszami! :-o A Johny ma fajną tą sierść - taką dredową :P Poza tym - ładnie to tak walki psów w domu urządzać? To nielegalne jest :eviltong:
-
Wystarczy przetransponować sobie słowo "energia" na określenie "stan psychofizyczny" i już jest ok ;) A do zębów trzeba przywyknąć, albo na nie nie patrzeć (też miałam z nimi 'problem', kiedy go niechcący pierwszym razem w tv zobaczyłam) Poza tym dużo racji macie. Miło czytać, że ktoś podchodzi do tego programu ze zdrowym rozsądkiem. Ja oglądam i uważam, że oglądać warto. Trzeba to jak już ktoś napisał - przecedzić przez sitko telewizyjnego show, oraz pośpiechu z nim związanego i zostaje nam całkiem ciekawy film poglądowy pokazujący różne przypadki i zachowania psów, różne zachowania ludzi i ich oddziaływanie na psie reakcje. Potem jeszcze zastąpić tę uduchowioną "energię" na jakieś bardziej przyziemne określenie i jest naprawdę w porządku :) A Cesar wygląda, jak wygląda, ale moim zdaniem w praktyce to on ma najlepsze podejście do psów z całej gromadki ludzi prowadzących tego typu programy: Victoria, Fennel, a nawet mój ukochany S.Coren* (w praktyce okazał się mało zdecydowanym...wolę go czytać, niż oglądać). Cesar ma po prostu to coś - instynkt, siła charakteru, opanowanie? Nie wiem, ale oglądając go czasem jestem zdumiona, jak bardzo jest w stanie wpłynąć na zachowanie psa samą swoją obecnością. ___________________________ *widziałam tylko kilka odcinków programu S.Corena, lub ich urywków, więc trudno mi cokolwiek więcej stwierdzić.
-
[quote name='filodendron']To fryzura użytkowa, do polowań. Pudle to psy na ptactwo - wystawiały i aportowały ptactwo, często z wody. Golono zad i nogi, żeby poprawić motorykę przy bieganiu i pływaniu. Zostawiano kulę na klatce piersiowej i pompony na nadgarstkach i stawach skokowych, żeby chronić je przed nagłymi zmianami temperatur (skok do wody). Pompon na ogonie pozwala namierzyć psa w szuwarach - gdy pies jest blisko znalezienia aportu charakterystycznie macha ogonem - zadartym do góry i bardzo szybko. Wtedy nie golono pudlom wąsów - ze zrozumiałych względów. Tyle mniej więcej na ten temat pisze pan Zygmunt Jakubowski. Sierść pudla chroni go nie tylko przed zimnem ale także przed upałem - ścinanie ich na całkiem krótko z pewnością jest wygodne dla właściciela, ale jeśli spędza się dużo czasu na powietrzu, czy to latem, czy zimą - to takie strzyżenie nie będzie komfortowe dla psa.[/QUOTE] Dziękuję za obszerne wyjaśnienie :) Nigdy nie interesowałam się historią pudli i w życiu nie wpadłabym na to, że te kule mogły być w czymkolwiek pomocne :P Co do nagrzewania to chyba faktycznie te ogolone szybciej się grzeją, a te z długą sierścią mniej, bo to wynika ze struktury okrywy jaką tworzy włos. Pudle mają "pneumatyczną" sierść, to znaczy z powietrzem pomiędzy skórą, a górną warstwą sierści. Izolacje mają ;) A sprawdzić to można bardzo łatwo - chociażby pytając o komfort w upalny dzień osoby z włosami puchatymi/kręconymi i gładkimi/prostymi. Ale mimo wszystko ja bym chyba wolała takiego ostrzyżonego na średnio, żeby jakiś kompromis uzyskać :P
-
[quote name='kalyna']Tak mają dobre warunki i dobrze selekcjonowane :) ale mimo wszystko ja strasznie do zwierzątek się przywiązuję i nie umiałabym zjeść.... Ja też niby na króliczym się wychowałam, ale mimo wszystko teraz czuję obrzydzenie... Do świnki i kurki nie, bo do tego jestem przyzwyczajona, ale inne zwierzątka jakoś nie przemawiają do mnie. I ja też nie zostanę wegetarianką, mimo wszystko nie. Tym bardziej, że je głaskają, na podwórko wypuszczają, codziennie wodę itp zmieniają, a jak urosną to amciu amciu... buuuu *** [/quote] No mi też wesoło nie jest myśląc, że jak pasztet mi mama robi, to z królików 'domowych' właśnie...ale cóż. Ważne, że za życia dobrze się miewają i się nie męczą :) Do świń, kur, krów...wszyscy przyzwyczajeni. Nie wiadomo czy 'stety', czy niestety. Również nie zamierzam zmieniać swojego mięsożernego trybu życia i nadal pożywiać się świnkami, ale o warunki ich transportu to bym chętnie powalczyła, żeby się polepszyło, bo to co się dzieje to jakaś tragedia :( [quote name='kalyna']a tak nawiasem to ładne masz rysunki :) i moja siostra jest Twoją imienniczką :)[/QUOTE] Dziękuję, miło mi :)
-
Jakie tu się ciekawe dyskusje toczą A że mąż ma dobrze...to dobrze :D Ale dziewczyny - co to ma być? Na spacerki to się razem chodzi! :mad: Całym stadkiem, a nie osobno :P A zima jest fajna przecież :eviltong: kalyna antytalencie mówisz...to jak i ja. Chociaż od kiedy mieszkam sama zrobiłam galopujące postępy w umiejętności przygotowywania sobie jedzenia, więc chyba nie jest źle :razz: Fotek nie ma, lanie powinno być naprawdę :mad:
-
Króliczki urocze... ...a co do ich hodowania to ciężka sprawa. Ja sama nie wiem, co o tym myśleć. Gdybym miała sama się tym zajmować, to z pewnością nie zjadłabym królika, którego własnoręcznie karmiłam, ale no cóż - tak to już jest, że zwierzęta zjadają zwierzęta. Wegetarianką w imię idei na pewno nie zostanę. Jeśli króliczki są trzymane w dobrych warunkach, są karmione, mają towarzyszy, własne stadko...to jestem w stanie pogodzić się z tym, że ludzie chcą je po prostu zjeść. Takie jest życie. Byleby zwierzęta za życia nie cierpiały... Ja osobiście wychowana zostałam na króliczym mięsku, moi dziadkowie do dziś hodują...a i w stajni, gdzie siedzę przez całe wakacje są króliki, które się od czasu do czasu zabija. Ja byłam mała to ryczałam nad naszymi królikami, ale z wiekiem trochę 'wyluzowałam'.