Jump to content
Dogomania

Miawko

Members
  • Posts

    535
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Miawko

  1. Furie, ja się z Tobą w pełni zgadzam. Płacę za profesjonalną pomoc, więc oczekuję specjalisty, a nie kogoś po weekendowym kursie ;) W swoim poście chciałam tylko zaznaczyć, że dużo właśnie od przewodnika zależy i nawet trafienie na nieogarniętych "trenerów" nie musi automatycznie oznaczać, że nam "psa zmarnują". Przecież dlatego na te szkolenia chodzi się z psem, a nie oddaje psa szkoleniowcom jak to drzewiej bywało. W żaden sposób nie neguję tu faktu, że to jest nie w porządku. Już nie mówię o szkodzie dla psa, która jest bezsporna, ale o sprzedaży bubla, jako pełnowartościowego produktu. Z trzeciej strony, wydaje mi się, że nie ma wielu klientów WŁ, którzy się w ogóle zorientowali, że coś jest nie do końca tak, jak powinno... :/
  2. Bardzo mi się podoba, jak się ta dyskusja rozwija :) U mnie się tak złożyło, że poszłam na psie przedszkole do WŁ po sugestii ze strony mojej hodowczyni. A i tak ta sugestia ograniczała się do "tam przynajmniej na pewno nie będzie kolczatkowego szkolenia" No i nie było - tylko smaczki i kliker. Dla mnie to szkolenie miało sens, bo nauczyło mnie trochę, jak z psem pracować. W bardzo podstawowym zakresie. Jak psa w domu ogarnąć mniej więcej wiedziałam, z nauk wyniesionych z domu (konsekwencja i zasady), z programów Cezara (spokój i opanowanie) i Victorii (nagradzanie pożądanych zachowań, ustalenie zasad). WŁ pokazała mi, jak z nim można ćwiczyć i uczyć nowych rzeczy - w sumie wykorzystuję to do zabawy i wzmacniania więzi z białym :) Tak więc da się iść na szkolenie WŁ i nie zwariować psa, ani siebie. Trzeba tylko podejść do tego z głową :) Przy moim obecnym stanie wiedzy nie widzę sensu żeby iść do WŁ znowu po cokolwiek, bo może się okazać, że wiem już więcej od nich, ale na start byli dla mnie wystarczającą pomocą. Nawet przy "strasznie trudnej" rasie jaką jest Akita Inu ;)
  3. Akita by się pewnie w bójki wdawała z okolicznymi psami, jeśli tam biega cokolwiek więcej niż tylko króliki ;) Ale do biegania przy rowerze i człowieku, jak najbardziej. No i jak by nie patrzeć do swoich przywiązany bardzo - uciekać nie będzie. Nawet jak za królikiem pogna, to powinien bez problemu wrócić... zależy jak szybki ten królik, i czy szybko pies szanse stracił na udane polowanie :)
  4. To może zmienić koleżankę wyprowadzającą? Nie masz w okolicy kogoś, kto się psów nie boi? :)
  5. Tylko z tego, co stefanowa pisze, ona sama nie ma problemów z zakładaniem psu obroży. Problem pojawia się, jak próbuje to zrobić koleżanka. Powinny razem ćwiczyć?
  6. To czy to nie jest raczej problem braku pewności siebie? Wydaje się, że pies ufa tylko i wyłącznie Tobie.
  7. No patrz, napisałyśmy jednocześnie :) Czyli jednak to prawda :( Z tego co doczytałam, to osobą która się nad psem znęcała była Maja Dobrzyńska, a Patryk się przypatrywał... No to się ci Państwo raczej nie kwalifikują, jako osoby, którym zaufałabym w szkoleniu swoim i swojego psa...
  8. Zgadzam się w pełni, jeśli to byli oni. Zanim jednak wydamy wyrok w ich sprawie, może faktycznie sprawdź, czy to te właśnie osoby były? Bo teraz to niezbyt ładnie wygląda, kiedy piszesz, że Ci się wydaje i od razu odsądzasz tych ludzi od czci i wiary... :/
  9. Nie wiem odnośnie kur. Akita faktycznie poluje na wszystko, co się da, ale "swoje" zwierzęta powinna zostawić w spokoju. Kwestia wychowania pewnie. Te Akity, które ja znam wszystkie stróżują :) Nie znaczy to, że wiecznie są pod bramą i szczekają na wszystko co się rusza bądź nie, ale np. ja mieszkając w bloku zawsze wiedziałam, czy mi się ktoś pod drzwiami zatrzymał. Przez kilka sekund pies tylko stał pod drzwiami, po pewnym czasie szczeknął raz, odczekał, szczeknął drugi raz - potem zwykle pod drzwiami byłam już ja ;) Nikt go tego nie uczył, tak ma :) Nie upieram się, że Akita to najlepsze wyjście, ale myślę, że rasa warta rozważenia :D
  10. Powiem tak: Ja chwilowo nie mam płotu, a mieszkam przy lesie. Pies dużo czasu spędza na balkonie lustrując swoje włości i nie raz zdarzały się pod domem sarny, koty i obce psy. Nikkou się albo przyczajał, albo obszczekiwał (psy oczywiście), ale nigdy wyskoczyć z balkonu nawet nie próbował. Jak będzie płot zobaczymy, ale zakładam że prób sforsowania ogrodzenia nie będzie :) Pierwszy raz słyszę o psie, który chce się bawić z koparką :D
  11. To się nie zawsze musi bójką skończyć, ale Akita faktycznie takiego nachalnego stwora będzie raczej dyscyplinować. Jeśli będzie zaatakowany to będzie się bronił, a że pies jest raczej duży, to i szkody mogą być. Nikkou latał po parku raczej w kagańcu, chyba że spotkaliśmy znajome psy :)
  12. Da się. W parku :) w lesie najprawdopodobniej zapoluje. Nie jest to beagle, nie pójdzie za tropem, ale jeśli z krzaków wyskoczy sarna lub zając, to Akita poleci za zwierzyną. Bardzo trudno jest psa odwołać z takiej pokusy.
  13. To akurat święta prawda, ale pytanie było o psa, który nie szczeka bez powodu i pilnuje swojego terenu. Przy tylko takich wytycznych Akita jest opcją. Odnośnie charakteru: do łatwych w prowadzeniu psów nie należy. Jest inteligentna, co przekłada się na kwestionowanie większości poleceń. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć konsekwencją i spokojem ;) Te psy były w ciągu swojej historii wykorzystywane w 3 głównych nurtach: - stróżowanie - polowanie na grubą zwierzynę - walki psów Wszystkiego po trochu u nich zostało. Trzeba mieć tego świadomość i się przygotować na różne ciągoty :) Ale o specyfice rasy można dużo poczytać w tematach akitowych w grupie V trochę niżej na dogomanii. Nie chcę zaczynać na serio się rozpisywać, bo mogę długo o mojej ukochanej rasie :D
  14. Nie lubi innych psów - raczej zawsze musi pokazać, że on tu najważniejszy :) Akita nie ma tendencji do uciekania, to jest pies stróżujący i trzyma się swojego terenu. Ma za to tendencje do polowania, więc trzeba to brać pod uwagę na spacerach, ale pozostawiony na ogrodzonym terenie Akit nie będzie szukał możliwości ucieczki tylko pilnował i czekał na właściciela. Tak na marginesie, to jest pies wymagający kontaktu ze swoimi ludźmi, więc o ile na dworze może mieszkać (podszerstek, gęsta sierść te sprawy :)), to musi mieć zapewniony dostęp do swojej rodziny.
  15. Ja pytałam o to jakiego charakteru mogę się spodziewać. Jaka jest matka przeczytałam na stronie hodowli, o ojca musiałam dopytać. Pytałam też hodowcę, czy warunki jakimi dysponuję będą dla psa odpowiednie (gdzie mieszkam, ile czasu mogę psu poświęcić itp.). I oczywiście pytałam też o cenę - no niestety, ale na stronach hodowli takiej informacji zwykle brakuje, a człowiek musi się jednak przygotować na dość duży wydatek :)
  16. A ja bym tendencyjnie zaproponowała Akitę. Specjalizacja w stróżowaniu. Nie szczeka, chyba że coś się nietypowego dzieje, np. ktoś się kręci przy płocie. Waga do ok. 40 kg (piszę o japońskiej). Nie ucieka. Swoich kocha, do obcych nieufny. Wrażenie robi - mój uroczy białas nawet na smyczy ludzi onieśmiela ;) Jedyny potencjalny problem, to żyłka myśliwska, ale zwierząt, które już mieszkają na jego terenie, nie powinien tykać. :)
  17. Czyli, jak właściciele są w pracy, każda suczka w osobnym pomieszczeniu. Wspólna zabawa tylko do określonego poziomu ekscytacji, potem trzeba psy wyciszać. Tylko to dla mnie wygląda na zaadresowanie objawów, a nie przyczyn. Żeby psiaki zgodniej żyły, to chyba ta praca z każdą z nich z osobna? A jak konkretnie? Pytam, bo sama nie bardzo mam pomysł, a jestem ciekawa. Ja bym pewnie szukała behawiorysty w okolicy, co by mi powiedział, jak z psami pracować :)
  18. Racja, jak już zaczną na serio walczyć, to będzie po sprawie :/ No to jak można tu pomóc? Powinna Semalia im zabawy przerywać, czy nie pozwalać im się bawić samym? Zawsze ich nie przypilnuje, więc jak można kobitki profilaktycznie pogodzić?
  19. Z tego co pamiętam Cesar tłumaczył, że chodzi o to, żeby obroża była jak najwyżej, najlepiej za uszami, bo wtedy się łatwiej psa kontroluje i nie trzeba się z nim szarpać. Nigdy nie miałam z Białym problemów na smyczy, tak więc pojęcia nie mam jak toto działa w praktyce.
  20. Well, falseciku jakoś nigdy nie używałam, bo pies nie wiedział o co mi chodzi. Zgłupiałam, czy co? Musielibyście zobaczyć protekcjonalny wyraz jego pyska - miał to perfekcyjnie opanowane już w szczenięctwie :D Tak więc falsecik / przesłodzony sopranik - stanowcze nie. Jak głupio by to "dobry siad" nie brzmiało, psu chyba krzywdy nie zrobiło, więc mi to akurat nie przeszkadza specjalnie. Zobaczę, jak mnie będzie normalny trener szkolił i się wtedy wypowiem porównawczo :)
  21. Na ja tylko mogę przekazać, jak to podczas szkolenia tłumaczyli. Po filozofię, która za tym stoi, zapraszam do trenerów Wesołej Łapki :)
  22. "dobry siad" - chodzi o to, że zamiast mówić po wykonaniu polecenia "dobry piesek/Raksiu/Gapuś itp", mówić "dobry <nazwa komendy>" Cel to miało taki, żeby psu łatwiej było komendę skojarzyć. Nie wiem, czy to sensowne, ale tak mi to na szkoleniu przedszkolnym tłumaczono :)
  23. No więc melduję, że zgłosiłam się do Everestu i spotykamy się najpierw ja, trenerka i moje zwierzę. Dowiem się, mam nadzieję, co można poprawić, a czego się raczej nie da i ustalimy jakie zajęcia będą dla nas sensowne. Jak na razie podejście Agnieszki i Oli bardzo mi się podoba - konkretnie i na temat. Dan znać jakie wrażenia po spotkaniu :) Dzięki za pomoc - dzięki wam poszło błyskawicznie :D
  24. No ja się raczej do zawodów nie będę przygotowywać, ale chciałam Nikkou trochę życie urozmaicić. Taki mam podstępny plan, żeby dzięki tej pracy trochę odpuścił sąsiedzkim psom i okolicznej faunie leśnej :) Jestem ze Śląska. Mieszkam na wsi, praktycznie 5 minut (autem) od lotniska w Pyrzowicach. Jeśli możecie polecić kogoś w pobliżu, to chętnie się przyjrzę.
×
×
  • Create New...