Jump to content
Dogomania

Miawko

Members
  • Posts

    535
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Miawko

  1. A na co patrzeć i czego wymagać? Serio pytam, bo ja jestem tylko po szkoleniu (przedszkolu) w WŁ i nie mam porównania do żadnych porządnych szkółek, a chciałabym jeszcze z Nikkou trochę popracować. Mogę we własnym zakresie, ale gdybym znalazła dobrego szkoleniowca / szkółkę w okolicy, to może spróbowałabym u nich. Biały by może i jakichś nowych znajomych poznał... :) Wiem mniej więcej z tego wątku, co jest niedobre. Jak sprawdzić czy szkółka jest sensowna?
  2. A to przepraszam :) Urządzenia nie znam, więc nie pomogę, ale z tego co się orientuję na rynku jest dostępna cała masa różnych cudów techniki na walkę z kleszczami. Powodzenia w poszukiwaniach :)
  3. W sumie im więcej czytam o WŁ, tym gorzej to wygląda. Wychodzi na to, że miałam niesamowite szczęście z instruktorką, która było dorzeczna. Szału nie było i też bawiliśmy się klickerem i "dobrym miejscem", ale przynajmniej nauczyłam się trochę lepiej z białym komunikować i uczyć go nowych rzeczy. Choć nie uczę go tak, jak mnie uczono żeby uczyć ;)
  4. Jest też dziwna grupa ludzi, którzy szpanują kolcami na psiej obroży. Sensu to nie ma żadnego, ale pies wygląda bardziej "bojowo". Przynajmniej w ich opinii...
  5. Na jakiej podstawie twierdzisz, że w tym roku nic na kleszcze nie działa? Jestem ciekawa, bo regularnie jestem z białym w lesie, a Ty mi tu wieszczysz prawie Armageddon :)
  6. No i chyba obie strony zadowolone. Owczar pewnie niespecjalnie :)
  7. Super! Czyli nadzieja jest, trzeba tylko uparcie dopytywać :) Mnie w Katowicach wręcz z ogródka raz próbowali wyprosić. I to z Suhi-baru. Myślałby kto, że potraktują wizytę najbardziej znanej japońskiej rasy, jak darmową reklamę, a tu nie ;)
  8. Prawo mówi tylko o kontroli nad psem - miasta to dowolnie interpretują. Co poniektóre wręcz nakazują żeby pies był zawsze (!) w kagańcu... Ludzie, jak i psy, różni są. Są tacy, co się boją, są i bardzo przyjaźni. Na spacerach spotkałam ludzi z dziećmi, którzy spokojnie spytali, czy mogą podejść i się z psem pobawić, ale i chłopaka, który oprócz dobermana w kolczatce miał też nóż, który wyciągnął, jak tylko mój pies pojawił się w pobliżu jego psiaka. Mimo tego, że Nikkou był w kagańcu. Przykłady różnych zachowań można mnożyć, ale przecież mieliśmy mówić o tym, jak takie współistnienie w przestrzeni publicznej miałoby się odbywać? Znaczy, wszyscy spuszczamy psy i dajemy im ustalać hierarchię, a kto się boi niech siedzi w domu? Nie do końca mnie ta wizja przekonuje :) A co do życzeń (i zmieniając nieco temat) - życzyłabym sobie, żeby można było z psem do kawiarni wchodzić :) Nie mówię do kuchni, ze względów oczywistych, ale gdybym mogła zabrać białasa ze sobą na spotkanie ze znajomymi byłoby idealnie :D Obecnie jest to możliwe tylko latem gdy korzystamy z ogródków piwnych. Wczesna wiosna, jesień i zima niestety odpadają. A wydaje mi się, że grzeczny pies w takim miejscu nie byłby chyba większym problemem niż kilkuletnie dziecko. Nie ma przepisu, który by zakazywał właścicielom kawiarni wpuszczać psy, więc pomarzyć mogę - kto wie, może jakiś dobry człowiek przeczyta i wprowadzi pomysł w życie :D
  9. No jak widać powyżej - da się :)
  10. Akito-podobne na pewno, ale oczka trochę nie te i uszka chyba za małe. Generalnie pyszczek mi się troszkę za mały wydaje. Będzie pewnie do akity bardzo podobny psiak, ale chyba mniejszy. Albo się zupełnie mylę, co też jest możliwe :)
  11. @cavecanem "Znaczy, co to znaczy?" jak pięknie kiedyś powiedział kapitan Stankiewicz :) Nie rozumiem uwagi, chętnie się ogarnę, tylko napisz w czym :D
  12. @Margo3011 Generalnie się z Tobą zgadzam, ale uważam, że w sytuacji gdy nie ma nigdzie w okolicy koszy, co dla mnie oznacza godzinę spaceru po okolicy i żadnego kosza w polu widzenia, nie sprzątam po psie. Zwykle są to jakieś na pół dzikie tereny w pewnym oddaleniu od domów / bloków. Wychodzę z założenia, że administracji i okolicznym mieszkańcom brud nie przeszkadza. Posiadam dobrą wolę, ale noszenie ze sobą przez godzinę lub dłużej zapachowego woreczka, bo miastu się śmietnika postawić nie chciało, uważam za przesadne poświęcenie. Podziwiam Twoje samozaparcie :) Argumentacja: "czemu się mnie czepiacie, przecież inni robią gorzej?" jest zupełnie nie na miejscu i nie wnosi zupełnie nic do dyskusji. To, że ktoś zachował się jak cham i prostak, w żaden sposób nie usprawiedliwia mnie, jeśli też się tak zachowuję. Dzieci / dorośli załatwiający się na ulicy są powszechnie postrzegani negatywnie. Dorośli wręcz jak ludzie z marginesu społecznego. I to jest faktycznie argument żeby nie sprzątać po swoim psie? Naprawdę? Przywołanie psa do siebie gdy mija się obce osoby / obce psy wydaje mi się również bardzo prostym sposobem na uniknięcie konfliktu i ukłonem w stronę drugiej osoby. Oczywiście, jeśli komuś na konflikcie zależy, to psa odwoływać nie będzie, bo i po co? Wydaje mi się też, że powinniśmy się raczej skupić na tym co my, jako właściciele psów, jesteśmy w stanie zrobić żeby nam i nie-psiarzom żyło się prościej. Mam takie wrażenie, że na tym forum mało jest nie-psiarzy, na których możemy wpłynąć, żeby zmienili swoje zachowanie i nastawienie :) Tak więc skupmy się na sobie zamiast rzucać gromy i narzekać na wszystkich, tylko nie na siebie ;)
  13. Ten wątek w dziwny sposób przerodził się w dyskusję o patologiach i odszedł od początkowego tematu, jakim jest psio-ludzki savoir vivre w miejscach publicznych. No to ja wracam :) W miejscach publicznych (rozumianych przeze mnie jako parki, ulice, place zabaw itp.) psy powinny być pod kontrolą. Czy to jest smycz, czy też właściciel jest w stanie kontrolować psa idącego swobodnie - nie istotne, ważne, że pies jest kontrolowany i zawsze można go odwołać. Psy nie powinny zaczepiać obcych ludzi, chyba że obie strony się co do tego zgodzą. Psy nie powinny też zaczepiać innych psów na spacerze, chyba że właściciel takiego psa nie ma nic przeciwko. Jeśli jest taka możliwość, kosze na śmieci lub kosze na psie odchody, właściciel powinien po swoim psie posprzątać - robiłam to przez lata i jakoś mi godności z tego powodu nie ubyło. Ja ze swojej strony na spacerze oczekuję, że obcy ludzie, szczególnie dzieci nie będą zaczepiać (głaskać, wabić, ciągnąć za ogon itp.) mojego psa. Zapoznanie tylko za moją zgodą. Jeśli ktoś mnie poprosi o zabranie, wzięcie na smycz psa, to po prostu przywołuję go do siebie, łapię za obrożę lub, delikatnie, za grzywę na karku i po prostu idę dalej. Kilka metrów dalej, po wyminięciu takiej osoby, znowu puszczam psa swobodnie. Wydaje mi się to nie być specjalnie skomplikowane i wymagające jakiegoś dużego poświęcenia. Grunt to szanować się nawzajem. Oczywiście nie odnoszę się tu do patologii - psów "podwórzowych" puszczanych samopas, przewrażliwionych matek / babć / biegaczy (których o dziwo nigdy na spacerze nie spotkałam), osób trujących psy, bo im kupki pod oknem śmierdzą. Chodzi mi o normalnych ludzi, którzy mają takie samo prawo do przestrzeni publicznej, jak my i nasze psy.
  14. Jak tam z beagielkiem? Uspokoił się trochę? Jest jakaś poprawa?
  15. Może ma robaki? Nie no, ale tak serio - obejrzyj jej odbyt i ewentualnie sprawdź z weterynarzem.
  16. Do poczytania? http://www.csp.edu.pl/csp/pion-dydaktyczny/10,Zaklad-Kynologii-Policyjnej.html
  17. Spróbuj popytać na forum beaglowym, możliwe, że są ludzie, którzy mieli podobne problemy ze swoimi psami. Moi rodzice też mają beaglicę, i z tego co wiem, ułożenie jej wymagało dużo pracy i cierpliwości, ale i tak sunia "wprowadziła" do domu kilka nowych rytuałów np. nie pozostawiania jakiegokolwiek jedzenia na blatach, stołach czy ławach i dokładnego zasuwania krzeseł przy stole :) Obawiam się, że jedyne co wam może pomóc na dłuższą metę, to żelazna konsekwencja i cierpliwość, bo piesek jest przyzwyczajony, że wszystko mu wolno (jeśli raz się nie udało, to może się uda za drugim, albo trzecim, albo czwartym...) Od razu niestety poprawy widać nie będzie :/ Z Twojego opisu wynika, że sunia nie lubi zostawać sama - może to byłoby skuteczną karą dla niej? Jeśli coś przeskrobie, to natychmiast każcie jej udać się za drzwi (na balkon, do osobnego pokoju) i zostawcie tam na kilka minut (aż wycia i drapania ustaną, żeby nie wyszło na to, że "wymusiła" na was wpuszczenie jej do rodziny). Wydaje się, że sunia nie umie się wyciszyć. Trudno mi tu coś doradzić. Pomocne może być zapoznanie jej z jakimś bardzo zrównoważonym, spokojnym, dorosłym psem (samiec będzie bezpieczniejszy niż suka, zwierzaki tej samej płci często się nie dogadują). Jeśli ktoś ze znajomych może się takim psem pochwalić, to może warto spróbować? Zwykle dorosły pies będzie limitował szaleństwa szczeniaka i powinien być w stanie pomóc mu się uspokoić. Życzę powodzenia.
  18. Odpowiem, bo chyba Angelika nie jest w stanie, lub tu już nie zagląda. Gin zmarł 03.10 2014 roku :( Wykryto u niego nowotwór złośliwy.
  19. Są miejsca gdzie psa spuszczać wolno i są takie gdzie jest to zakazane. W niektórych miastach nie wolno psów spuszczać ze smyczy pod żadnym pozorem w żadnym miejscu publicznym :/ Są takie gdzie w parkach jest to dozwolone, o ile pies jest w kagańcu i pod kontrolą właściciela. Są też specjalne wybiegi dla psów w niektórych miastach (aczkolwiek jest ich za mało niestety). Kwestia własnego ogrodu jest oczywista. W lasach państwowych psów spuszczać nie wolno i już. Nie wiem dlaczego miałabym się obrażać na ludzi, którzy psów się boją? O ile na mnie nie krzyczą i nie próbują mi otruć psa podrzucając trutki na ogród, to nie mam nic przeciwko nim. Chodzę z psem na smyczy, a jeśli widzę, że ktoś się boi, to ustawiam psa tak, żebym była pomiędzy nim, a tą osobą gdy się mijamy na ulicy. Zwykle nie ma żadnych problemów. Trzeba się nawzajem szanować, miasto jest wspólnym miejscem zamieszkania dla bardzo różnych ludzi. Szczególnie po ostatnich doniesieniach prasowych o zaatakowanej przez sforę matce spod Bydgoszczy, ludzie, którzy boją się psów mogą reagować na psiarzy na spacerach histerycznie. Czy to jest powód żeby się na nich obrażać lub się z nich śmiać?
  20. Zapoznanie psów, które mają w przyszłości ze sobą mieszkać, zawsze powinno odbywać się na neutralnym terenie. Spotykacie je w parku, idziecie na wspólny spacer (jeszcze nie spuszczacie ze smyczy) i dopiero, kiedy oba psay się uspokoją, ewentualnie można pozwolić na wspólną zabawę / bliższe zapoznanie. To jest ogólna, żelazna zasada. Najlepiej żeby można było poznawać też psy etapami, bo nigdy nie wiadomo, jak to pierwsze spotkanie wyjdzie. Z psami trzeba zawsze spokojnie, powoli i z cierpliwością :) Odnośnie wyrywania się Twojego psiaka na widok innych psów - ja stosowałam z moim bardzo prosty patent: 1. Widzimy przed sobą psa i Nikkou zaczyna się nakręcać i ciągnąć w kierunku potencjalnego celu. 2. Ciągnę krótko i energicznie za smycz i rzucam komendę "spokój". No i teraz dwie opcje: 3a Nikkou zwalnia do mojej prędkości spacerowej - utrzymujemy kierunek i ma szansę spotkać i obwąchać psa 3b Nikkou nie reaguje - zmieniam kierunek na przeciwny i nie ma w ogóle opcji spotkania Po kilku takich podejściach biały szybko załapał, że bardziej opłaca się zwolnić i uspokoić niż szarpać się ze mną na smyczy. Wręcz zaczął zwalniać na widok innych psów :) Może pomoże - powodzenia
  21. Z tego, co piszesz wygląda, że masz temat ogarnięty :) Myśmy się wszyscy pięknie wypowiedzieli. To teraz tylko podjąć decyzję - powodzenia :D
  22. Mój (docelowo 39 kg), szczenięciem będąc, też w sumie nie zniszczył niczego w mieszkaniu. Jedyne co uszkodził to kilka moich książek i opakowań płyt dvd - w czasie zmieniania zębów. Ale nie liczę tego jako szkód mieszkaniowych, bo to własność ruchoma, no i moja. Czyli właściciel mieszkania ma takie szkody gdzieś ;) Zasikane podłogi, owszem były, ale w bardzo małym stopniu (jak pisałam wcześniej nie zostawialiśmy go samego na dłużej) no i w całym mieszkaniu były płytki :) To był też jeden z argumentów, żeby akurat wtedy brać szczeniaka - blisko do pracy i wypłytkowane mieszkanie.
  23. Poczytaj o tym schorzeniu, akurat jest dość dokładnie opisane na stronach weterynaryjnych: http://www.vetopedia.pl/article314-1-Przepuklina_u_psa.html Koszt zabiegu - nie wiadomo jeszcze nawet czy będzie konieczny, ale patrząc po różnych cennikach lecznic jest to wydatek od 160 pln w górę
  24. No ale to przecież zależy totalnie od psa i od osoby, która przychodzi... Jak mam gości, to praktycznie nigdy psa nie zamykam, ale też nie pozwalam mu się z nimi witać dopóki się nie "rozpłaszczą" i nie usiądą. Do listonoszy, kurierów i tym podobnych w ogóle psa nie wypuszczam - z tego co rozumiem, przyszli do mnie, nie do psa...
  25. Sama kupiłam psa mieszkając w wynajętym mieszkaniu - czyli się da. Mieszkanie też zmieniłam na inne, również wynajęte, z psem - było trachę trudniej, ale spokojnie znaleźliśmy z mężem kogoś, kto podjął ryzyko wynajęcia mieszkania osobom z psem. Trzeba jednak pamiętać, że zwykle wiąże się to z trochę wyższymi kosztami: kaucja jest wyższa dla ludzi z psami; przy zdaniu mieszkania - albo je odmlaujesz, albo potrącą Ci to z kaucji (ja miałam to szczęście, że Nikkou nic nie demolował - trochę wylizał jedną ścianę i, tam gdzie opierał się o ściany, zostały po dwóch latach ciemne plamy, i tyle :)) Inna sprawa to czas dla zwierzaka. Nie podjęłabym się tego obowiązku / przyjemności gdybym była sama. Szczególnie chodzi o okres szczenięctwa, kiedy pies po prostu potrzebuje obecności człowieka bardziej niż w dorosłym życiu. Wtedy też trzeba psa dużo częściej wyprowadzać. Miałam ten luksus, że mogliśmy z mężem podczas przerw lunchowych dobiec do mieszkania, wyprowadzić psa i wrócić do pracy, ale to znaczyło, że właściwie nie mieliśmy przerwy obiadowej... Poza tym, nawet przy już dorosłym psie, kwestie wyjścia na miasto, spotkań ze znajomymi, załatwiania spraw w urzędach, u lekarza, odwiedziny u rodziny - te wszystkie aktywności trzeba planować przez pryzmat zostawiania w domu / zabierania ze sobą psa. W przypadku choroby, leczenia szpitalnego, wyjazdu w delegację trzeba mieć kogoś, kto psem się zajmie. Koszty nie są jakieś olbrzymie, ale są i nie znikną. Ja, przy psie rasowym i dużym, na samą karmę wydaję ok. 200 PLN miesięcznie. Nie liczę tu smaczków, wizyt u weterynarza, zabawek, miejsca, klatki, kagańca, smyczy itp. I ostatnia uwaga: dlaczego pies rasowy? W moim przypadku to była kwestia najpierw zakochania się w rasie, a potem szukania w internecie i książkach usprawiedliwienia przyszłego zakupu :) Tym niemniej, w schroniskach jest cała masa przepięknych psów w typie labradora i goldena całkiem za darmo. I jeszcze można coś dobrego zrobić :) Skoro nie jesteś zafiksowana na rasę (bo skoro może być, to może i nie być ;)), to może warto pomyśleć też o takiej opcji? Pozdrawiam i życzę podjęcia przemyślanej decyzji :)
×
×
  • Create New...