Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. [quote name='Avocado98'][B]Maron86[/B] - twierdzisz, ze w szelkach z zapięciem z przodu pies może łatwiej uszkodzić kręgosłup, niż w kantarku? :lol: Gdyby zaczął się tak wyrywać jak piszesz, to w kantarku dużo szybciej by mu się coś stało. To były guardy czy coś jakby norweskie bez tych skośnych pasków? Jeśli guardy są dobrze dopasowane, to nie wiem jak pies może z nich wyjść, nawet jak są zapięte z przodu. Takie szelki nie muszą być wcale drogie, wystarcza zwykłe szelki z zoologicznego i metalowe półkółko/ kółko.[/QUOTE] Szelki kupione 'orginalne' na wystawie miedzynarodowej w 2011 roku. Cala mechanika dzialania szelek opiera sie na fakcie ze pies ciagnac ma sie obrocic, w teori fajna sprawa - w praktyce do niczego. Tu psa prowadzi sie na szelkach - nie na obrozy i koryguje szelkami, tylko na samych szelkach. Kantar ma dzialanie korekcyjne tak jak np dlawik/kolczatka. Pies robi co chce i jest nie do ogarniecia, dostaje korekte. W przypadku kantara nigdy psa sie nie prowadzi 'na nim', on jest tylko jako korekta. Pies jest prowadzony przedewszystkim na obrozy. Stad ta znaczaca i definitywna roznica miedzy szelkami ktore sa do niczego (chyba byly konstruowane na spokojne psy ktore napieraja do przodu nieinteresujac sie zywo otoczeniem), a kantarem ktory rowniez ma swoje wady i odradzam go osoba ktore nie maja zielonego pojecia jak go uzywac (my konsultowalismy sie ze szkoleniowcem, ba nawet w naszym przypadku byl zalecany przy 30kg 6miesiecznym szczeniaczku :roll:). Beatrx widze ze nie tylko ja mialam na tym forum przeboje z szelkami i ich beznadziejnoscia ;).
  2. [quote name='IZMADO']Ja mam duży problem z kotami, Janka strasznie się ekscytuje jak je widzi, podobno w poprzednim dom bawiła się z kotem, więc mam nadzieję, że jest to tylko chęć zaprzyjaźnienia się z nimi. Ale wczoraj wieczorem (w nocy :P) wyszłam z nią na flexi, pomyślałam, że jak jest tak późno, to dam jej trochę luzu i niech sobie poniucha okolicę. A ona nagle tak szarpnęła, że musiałam puścić smycz. Nie wiem za czym poleciała, możliwe, że właśnie za kotem. No i dzięki bogu smycz owinęła się o oponę auta, bo inaczej to nie wiem gdzie by mi uciekła. Gorzej, że nie mogłam tej taśmy wyjąć spod opony ;) Na szczęście znalazł się jakiś przechodzień (o 1:00 w nocy!) i pomógł mi uwolnić psa. Dziś byłyśmy na spotkaniu szkoleniowym. Janka naprawdę mnie zaskoczyła, zachowywała się super! Nawet jeden z trenerów powiedział, że mam takiego grzecznego pieska i nie rozumie czemu kupiłam mu taki kaganiec :P Odpowiedziałam, że gdyby nie było potrzeby, to bym takiego kagańca nie kupowała. Ogólnie zostałam pochwalona za taki model i nawet zostałam przykładem dla innych ;) Pogadaliśmy też o klatce kennelowej (od piątku jest u nas). Janka miała zrywy, miała lękowy szczek, ale ładnie nad sobą panowała, ze 4 razy rozwaliła się totalnie na ziemi, więc fajnie, że w tak stresowej sytuacji umiała się wyluzować.[/QUOTE] Haha przypomnialas mi sytuacje gdy to poraz pierwszy zabralam nasza wtedy 8l suke na szkolenie (teraz ma 10lat). Wszystko robila, jeszcze dostalismy reprymende ze za ostrzy dla niej jestesmy. Na 2gie zajecia Jeanne poczula sie pewnie i co zrobila? Przez kaganiec dziabnela ONka okolo 1-1,5roczne 'bo sie patrzyl' i przez nascie minut plula futrem. Przez reszte szkolenia upatrzyla sobie pitbulke (ktora zreszta upatrzyla sobie Jeanne) i tak za kazdym razem gdy sie widzialy probowaly sie zrec lub przynajmiej mordercze spojrzenie poslac :diabloti:. Najbardziej rozsmieszyla mnie Pani ktora chodzila na szkolenie juz jakis czas i sie pytala Pani szkoleniowca 'jak dlugo ten pies chodzi na szkolenie bo sie tak ladnie slucha i wszystko umie' (Jeanne byla 1 raz wtedy). Pani zostala poinformowana ze z sunia pracowalismy sami, a na szkolenie poszlismy bo nie lubi psow i ze z psem nalezy pracowac rowniez poza szkoleniem zeby miec efekty ;). Ahhhh zeby Szaman czasem wzial dobry przyklad z Jeanne, a nie tylko wycie w domu gdy nikogo niema, plucie sie na psy i buszowanie po krzakach (Jeanne szuka kotow, Szaman chyba szczescia bo z kotami to sie probuje bawic)...
  3. [quote name='Avocado98']To, ze na twojego psa te szelki nie działają to nie znaczy, ze to gówno. Tak poza tym to mastif to trochę co innego, niż labrador. Jeśli wychodzi z szelek, to oprócz szelek powinien mieć założoną obrożę polzacisk. A jak gryzie smycz, to możesz używać łańcuszkowej. Kiedy nie musi iść blisko przy nodze - zwykła smycz albo linka do kółeczka na plecach.[/QUOTE] Nie zmienie zdania odnosnie tych szelek. Moja opinia nie jest odosobniona i wlasnie przez to ze sa zapiete na koleczku z przodu pies ma 'latwe wyjscie' - wystarczy ze sie zaprze. Prowadzenie obroza + te szelki, a obroza + kantar = wygrywa kantar. Kantara uzywa sie jako korekty, tych szelek jako ... coz 'piesku nie ciagnij bo sie obrocisz'. Przy wylacznie ciagnacych i napierajacych do przodu psa moze sa ok, przy narwancach zdecydowanie nie. Rowniez mozna o nich napisac ze sa 'niehumanitarne': mocno spiete zeby pies w 100% nie mogl wylesc, przy narwancu moze skonczyc sie polamaniem przednich lap/wybiciem z barkow stawow (pisze tu o psach srednich/duzych, z malymi ponizej 18kg nie mam stycznosci wiec sie nie wypowiem). Duzy pies przy wyrwaniu do przodu susem moze sobie uszkodzic kregoslup wlasnie przez te szelki, przypiete od przodu powoduja nagly obrot psa o 180*. O nieszczescie latwo. Odnosnie zarowno metod szkolenia jak i 'narzedzi' zawsze kieruje sie opinia: weterynarza prowadzacego (czy psu przypadkiem zdrowotnie nie zaszkodza), szkoleniowca (czy ma sens), innych ludzi (czy faktycznie u nich dziala i jak dziala) + zdrowy rozsadek i wlasne doswiadczenie.
  4. Szaman goni tylko golebie i to tylko 'te duze'. Byl juz kilka razy na wsi i kury go zdecydowanie nie interesuja - bardziej ekscytujace sa konie i 'pozostalosci' po koniach tylko pozniej domyc takiego psa to masakra:placz:... Nie goni kotow, z nimi chce sie zaprzyjaznic. Jesli chodzi o zwierzyne w lesie to fakt, od zawsze jak cos idzi leci jak na obiad :angryy: dlatego nie jest puszczany tam - zostal znaleziony w lesie przez poprzedniego wlasciciela wiec pewnie musial sobia jakos radzic. Co ciekawe jak widzial glodne dziki w nocy w miescie to tylko popatrzyl z ciekawoscia, te same dziki w lesie staly by sie 'obiadem'w jego oczach. Przyznam szczerze ze wole zeby szczekal na golebie, niz uzerac sie z kazdym kundlem ktory leci i jazgocze + golab odleci - pies nie zdazy.
  5. [quote name='Avocado98']Kantarek na pewno nie jest dobry dla psa. Wiem, ze 40kg psa trudno utrzymać, ale najpierw warto spróbować innych sposobów. Na przykład szelki guardy z zapięciem na przednim pasku. Mozna tak przerobić zwykle szelki, wystarczy mocne kolko (zgrzewane). Na pewno bardziej humanitarne, a tez skuteczne. Dobrze jest wtedy przypinać smycz tez do zwykłego kółeczka, żeby się nie okazało, ze jak pies nie ma przypiętej smyczy z przodu to znowu ciągnie.[/QUOTE] 'Bardziej humanitarne' napewno okazaloby sie puszczenie dominujacego pobudzonego psa zeby 'wital' sie z innymi. Nie popadajmy w paranoje. Moj pies mial juz wszystko wyprobowane i te szelki 'z kolkiem z przodu' to jakies g*wno jest. Nie dosc ze pies zaczyna atakowac smycz (czego nigdy predzej nie robil, a mastifowe zeby smycze maja na raz) to jeszcze latwiutko z nich wychodzi - w przypadku takiego psa jak moj zycze powodzenia w sciaganiu/rozdzielaniu z innym 4-lapem. Psa sie nie prowadzi na samym kantarze tylko kantar + obroza. Prowadzi sie na obrozy, korekta kantarem. Tak samo jak sie nie prowadzi na samym dlawiku/kolczatce itp. Dodam ze na moim psie chyba juz wszystko bylo wyprobowane: *szelki 'easy walk' - beznadzieja na dlugowlosego psa, szarpie/wyrywa/przeciera siersc. *Dlawik - przeciera siersc i ja niszczy, aczkolwiek przynosi ladne rezultaty po 2 dniach noszenia. *Kolczatka (tak i na kolczatce byl prowadzony) - Mi to nie odpowiada, pomimo ze niszczy siersc, pies sie flustruje i wkurza. zdecydowanie lepszy jest 'dlawik'. *Szelki z kolkiem z przodu - tak jak wyzej, najgorsze g*wno jakiego probowalismy i nie najtansze :angryy:. *Obroza pol zaciskowa - dziala wylacznie odpowiednio uzywana, przy samym ciagnieciu w przypadku mojego psa 'nie odpuszcza'. *Obroza zaciskowa - predzej sie udusi niz 'da sobie spokoj'. *Kantar - pies sie blyskawicznie nauczyl ze ma sie uspakajac, niezawsze dziala w stanie silnego 'WO JEZU'. Nalezy tylko pamietac ze psa prowadzi sie na obrozy/szelkach - a te 'bajery' to tylko korekta, zle uzyte tak czy siak zaszkodzi, a nie pomoze... Dodam ze moj pies jest po szkoleniu i zna wszystkie komenty, ba nawet je wykonuje - pod warunkiem ze niema 'nowego' psa w okolicy ktorego MUSI poznac :look3:.
  6. [quote name='misia93']cześć :) Mam pytanie co do kantara. Kupiłam w ostateczności, bo na prawdę już nic nie pomagało, na początku było strasznie, pies nie umiał w tym chodzić, kilka dni ćwiczyliśmy w domu i ogrodzie, było super (zresztą jak zwykle), wczoraj postanowiłam że wypróbujemy na spacerze. Ubrałam obrożę i kantar, ponieważ kantar w ostateczności. Oczywiście za bramką od razu ciągnięcie. Poczuł że nie tylko obroża go hamuje i tak stanął wryty, potrzepał głową, próbował łapą i w końcu jakoś szedł, to był nasz pierwszy normalny spacer! Co prawda później jeszcze się powykręcał trochę ale ogólnie szedł bardzo ładnie... Chociaż mam pewne wątpliwości, myślę że to nie jest dobre wyjście, widzę że idzie koło nogi bo nie ma innego wyjścia, gdybym mu tylko odpięła kantar od razu by zaczął ciągnąć... już nie wiem co robić, z jednej strony kantar to super wyjście ale mam wyrzuty sumienia gdy go używam...[/QUOTE] Szkoda ze nasze psy nie maja wyrzutow sumienia kiedy nas ciagna jak te wory ziemniakow za soba :eviltong:. Osobiscie uzywam kantara + obrozy + smycz z 2 karabinczykami. Pies chodzi na obrozy, korekta kantarem. Osobiscie uwazam ze o ile przy malych psach mozna spokojnie sie bez tego obejsc, o tyle przy duzych/olbrzymich nie zawsze mamy taki komfort wyboru... Powiem jak bylo u nas. Szaman nauczyl sie ladnie chodzic przy nodze na rownaj wlasnie na kantarze. Zawsze gdy szlismy na spacer byla obroza + kantar tak dla bezpieczenstwa i mojego spokoju psychicznego. Z czasem pies mial na mordzie kantar, ale przypiety byl do obrozy. Po dluuuuzszym czasie faktycznie Szaman nauczyl sie sluchac wylacznie kiedy mial kantar, jak chodzil bez niego robil co chcial. Rozmawialam z ludzmi i faktycznie niektore psy tak maja, ale nie wszystkie i ponoc nie liczne. Niemniej jednak Szamana inaczej nie dalo sie ogarnac w nieinwazyjny sposob dla jego psychiki i bezbolesnie. Teraz Szaman chodzi na 'dlawiku' lancuszku + obrozy - tak zeby nauczyl sie sluchac rowniez na obrozy. Z moim psem sa o tyle duze problemy ze to dominant+ nadpobudliwiec ktory bardzo szybko sie 'nakreca' + 50+ zywej wagi ;) . Kwestia czy uzyjesz kantarka, czy tez nie to wylacznie twoj wybor. Kazdy osobno powinien sam sobie zrobic liste 'za i przeciw' :p. Kwestia 'spadania' i 'sciagania' kantara jest bardzo bardzo czesta - nowy kantar nawet 'dobrany' na morde zawsze trzeba sobie przeszyc. Chodzi o te boczne paski - trzeba je skrocic inaczej spada kantar z kufy (nie wiem na jakie psy oni robili te kantary...
  7. [quote name='IZMADO']Zauważyłam, że moja też nie przepada jak ją obwąchują inne psy. Ogólnie reakcje z psami jej się znacznie poprawiły, ale czasem wpada w taki humor, że po prostu MUSI TERAZ podejść do psa. Zapiera się, odwraca, łeb wyciąga. Nie mogę jej wtedy opanować, nie da się przeciągnąć, na cmokanie i komendy nie reaguje. No czuję się jak bym miała na smyczy cielaka 50+, zupełnie jak u [B]Maron86[/B] :P[/QUOTE] Ha zapraszam do nas na spacer, szczegolnie w te 'gorsze' dni :razz:. Zauwazylam ze Szaman uwielbia gonic ptaki, od paru dni sama go podpuszczam mowiac 'gdzie ptaszyska' - w zeszlym roku z calego miotu golebi moze 1 przezyl... reszta byla zbyt ufna i skonczyla pod kolami/wpaszczy kotow (domowych nazartych kotow!). Dzis jak bieglo cos jazgotliwego w nasza strone i Szaman zaczol sie 'nakrecac' tak o powiedzialam 'gdzie ptaszyska' no i to co sie stalo mnie zaskoczylo! Szaman w 100% olal psa, wrecz stratowal go biegnac (i ciagnac mnie za soba) do ptaka ktory siedzial na drzewie... obszczekal pare razy i dumny z siebie wrocil z nami do domu (moj byl caly czas na smyczy, tamten rozdeptany jazgod bez). Moze znalazlam metode na mojego psa i ignorowanie naretow :razz: Najlepsze w tym wszystkiem ze golebie siedza w trawie i sie patrza jak na idiote, zadko kiedy dupsko rusza zeby przefrunac 2m wiec raczej krzywda psychiczna im sie nie dzieje.:diabloti:
  8. U nas byla piekna pogoda az 2 dni... W poniedzialek zabralam Szamana oraz suke dobermanice co mamy ja na DT i poszlam wraz z mama na dlugi spacer. Swietnie sie szlo przez prawie caly spacer. Aria (dobermanica) nie szarpie, nie atakuje, jest lekko wylekniona i wycofana - aczkolwiek poluje na rowery jednak ich w lesie nie spotkalismy. Szaman o dziwo ladnie szedl przy nodze przez wiekszosc spaceru, jak widzial psy to szedl dalej 'spiewajac' jednak nie szarpal. Szlismy przy strumyku do ktorego moj tydzien temu wykapany, dlugowlosy pies musial wskoczyc - wyszedl caly w blocie ... Aria byla zniesmaczona cala sytuacja 'chalapnia sie w blocku'. W kazdym razie po 2h spacerze wracalismy do domu z psami, zadowoleni z ogonego zachowania psow... az tu nagle moj pies zaczol sie 'nakrecac', piszczec, wyrywac sie, wyc. Okazalo sie ze w zeszlym roku na tyle zapamietal wszystkie trasy w lesie i drogi powrotne ze .... pamietal o psach ktore 'pilnuja' (dra ryja na inne psy, ludzi sie boja) parkingu. Moj pies tak sie nakrecil i w taki szal wpadl ze nie bylo innego wyjscia jak przejsc na 2ga strone ulicy (z wyrywajacym sie 50+kg bydlakiem) i ogarnieciem go co zajelo ponad 15minut. Ogolnie masakra, nie wiem czy bardziej bylam wkurzona na mojego psa, czy na te durne kundle zamkniete w boksie 2mx4m - siedzacew 3 psy calymi dniami i drace ryja na kazdego kto przechodzi z psem... Po tym zdazeniu wrocilismy z psami na 'rownaj' (Szaman przy nodze, zadne siku, zadne wachanie, kompletnie nic). We wtorek pies chodzil w miare, raz trafila sie baba z parowa na smyczy ktora sie sadzila do mojego psa (baba psa prowadzila na 2 tylnich lapach i jeszcze jej sie wyrywal) - moj oczywiscie nie pozostal dluzny, jednak siedzial z dupa na ziemi i nie szarzowal wiec to 'zlalam'. W srode sie pochorowalam (alergia pokarmowa) i tak do dzis 'zdycham' wiec pies ma krotkie spacery. Jak cos odwali to koniec i won do domu. W sumie dzis wieczorem ladnie szedl az sie zdziwilam.
  9. [quote name='klaki91']Moja to pokurcz w porównaniu do Waszych, niecałe 7 kg waży :cool3: U mnie dzisiaj OK, atakował nas zestresowany york ale go ładnie olała, chyba wyczuwa kiedy inny pies atakuje ze strachu. Cieplo sie zrobilo i jej sie nie chce dzisiaj nawet za pilka latac, idzie jakby chciala a nie mogla :cool1:[/QUOTE] Zazdroszcze, moj na kazda zmiane pogody reaguje entuzjazmem ... Deszcz = super, kaluze, mozna sie wyswinic, potaplac... Snieg = super mozna sie w nim wytarzac, poszalec, pociagac pania za soba jak wora ziemniorow - wtedy to nawet pozadne buty nie pomagaja :placz:... Wiatr - wooooo ale super, moge udawac ze wiatr mnie interesuje i stracic kontakt z rzeczywistoscia... Slonce - w sumie tez super pomimo ze sie smaze na nim, ale jest ladnie i wiecej psow wylazi co za tym idzie wiecej okazji do odpalow.... Jasno - super moge witac ludzi Ciemno - jeszcze lepiej, moge 'bronic' atakujac kazdego zblizajacego sie... Rosliny 'spia' (widac tylko galezie) - wooo kijaszki czekaja az je wyrwe i przemietole... Zielono - swietnie ide obsikacto co wystaje powyzej chodnika, a przy okazji szarpne pania bo za wolno biega od krzaka do krzaka... Ogolnie nie wiem czy kazdy ma takie problemy z psem, czy mozne moje problemy sa blachostka tylko nie wiem jak do psa dotrzec. Smaki ma w d*pie (chyba ze 3 dni nic do zarcia nie dostanie, wtedy jest leciutkie zainteresowanie ktore znika gdy widzi psa... Aportery/zabawki/piszczalki/pilki odpadaja, ogolnie dla niego przynoszenie czegokolwiek jest chyba ponizajace bo patrzy z takim niedowierzaniem ze szok. Kijki sa 'super' ale do pierwszego scisniecia zabow, pozniej sa 2 kijki i nie sa super) :roll: Najlepiej jak mu sie 'odpuszcza' i pozwala robic przez 1 spacer co chce, bankowo przez nastepny tydzien bedzie uzeranie sie z psem - ciekawe ze 'dobrych' rzeczy tak szybko nie chwyta. Na szczescie juz zdrow jak ryba, zdazyl morde wydrzec na tymczasowiczke nasza bo biegnac wpadla na niego i go rozdeptala (straszne okolo 20kg pies 'wpadl' na 50kg pufe), na podworku sadzil sie do KAZDEGO napotkanego psa, a jak psow nie byl widac to ludzi zaczepial bo 'szli za blisko' :angryy:. Czasem czlowiekowi witki opadaja - z psem cwicze wszystkie komendy minimum 30minut dziennie, od 2,5 roku - a ten ciagle swoje i ciagle po swojemu. Czasem sie nie dziwie ze ludzie na kolczatkach prowadza psy (chociaz i mi sie zdazylo kilka razy).
  10. Fajniusia i jak ogon zadarla do gory :D Ja mam jeszcze sunie 10letnia, okolo 18kg wazy i predzej ona mi dawala popalic. Jednak przy Szamanie wszystkie psy to 'pikusie' jak dotad, prawie bezproblemowe :diabloti:. Przyznam szczerze ze jak matka marudzila 'Jeanne mnie szarpnela i kregoslup boli' zastanawialam sie o co jej w ogole chodzi, teraz juz wiem przy Szamanie... W czwartek Szaman sie pochorowal, ostro zaczol wymiotowac - od 21 do okolo 1h w nocy.... w sumie chyba z 20razy zwymiotowal. Takiego stracha napedzil ze wszystkie blachostki typu ciagniecie do psow, atakowanie obcych nachalnych ludzi, plucie sie na plujace na niego psy itp poszly w niepamiec. Jest sobota i juz zaczol sobie grabic :evil_lol:, ale tego strachu o niego nigdy nie zapomne. Chyba dlatego jego wybryki jakos latwiej mi 'przelknac'. Dziekuje w imieniu Szamna :D na urodziny dostal taka obrozke: [url]http://www.picshot.pl/public/view/full/321405[/url]
  11. W sumie moga pokazac ta 'ostoje spokoju' zdjecia nie wiem jak tu wstawiac wiec wstawiam linka: [URL]http://www.picshot.pl/public/viewset/208892[/URL] A tu film 'grzecznego czekania' na papu w swieta: [URL]http://www.facebook.com/photo.php?v=552543451434656&l=2906722936883389914[/URL] Tak wlasnie zazwyczaj sie buntuje kiedy czegos nie chce zrobic lub kiedy chce wyrwac zarcie ktore uwielbia (tu akurat jajka). Evel tylko ze czasem czlowiek chcial by sie przejsc na spacer bez stresu i wkurzania na innych ignorantow i idiotow, to ze jego szczur jest maly i wiekszej szkody nie zrobi nie znaczy ze moj pies sie nie wyrwie. Czasem naprawde ciezko nad taka masa zapanowac :oops:, wlasnie dlatego sie nad psem pracuje zeby pozbyc sie niechcianych zachowan. Jednak po takich akcjach czlowiek sie zastanawia 'po co to wszystko', a niech polata i pozzera ta jazgoczace i wkurzajace male gnojki :angryy:. Duzych nie musi, wystarczy ze pare razy szczeknie i nas same omijaja :diabloti:, swoja droga ciekawe ze te male nie czytaja innych psow, a te duze potrafia czytac CSy :crazyeye:. PS. Teraz Szaman ma 3lata (rowno) :loveu:
  12. [quote name='marta.k9080']ludzie ciupciali do Luny jak się wystraszyła czegoś,od kiedy nosi kaganiec już nie ciupciają,bo myślą,że nie lękliwa jest a dzika:evil_lol:[/QUOTE] Taaa logika ludzi: ma kaganiec - pies morderca. Pies bez kaganca - milusi przytulaczek ktorego mozna zadreczyc :crazyeye:
  13. Moj tez chodzi z wiadrem na pysku - rozmiar dla nowofundlanda :D Co ciekawe TERAZ ludzie nas omijaja, ale kiedy mial jak dziabnac to sie pchali z lapami. Za to ostatnio spotkala mnie niemila sytuacja: starszy gosciu szedl ze swoim ciułałom i go szczul na mojego malutkiego pieseczka ktory ma wiekszy kaganiec od calej ciułały ze zmycza i obroza razem wzietej. Moj pies sie oczywiscie wkurzyl kiedy szczekajaca ciułała byla o 50cm od niego, facet siech i tekst 'haha co ty mozesz masz kaganiec'... Dopiero jak powiedzialam ze samym kagancem takie g*wno moze zabic to zwial. Kocham ludzi i ich podejscie do spoleczenstwa, takim sposobem facet zniszczyl moje dlugie szkolenie. Jak widze ze moj pies sie denerwuje to omijam psy, albo kaze jakas komende i go pilnuje - ale ten buc byl centralnie pod moja klatka i myslalam ze skreci :angryy:. To jest moj 3ci lekowy pies na DT, fajna 'mniejsza' dobermanka. Zadnych lekow nie stosowalam bo to niema sensu, jak pies trafi do nowego domu to tez bedzie musial sobie radzic z lekami (takie jest moje zdanie). Kamizelki drogie i na kazdy rozmiar psa inne (jesli to te co widzialam), a bandazy nie widzialam. TTouch trzeba umiec :) U mnie pomaga albo miesko (pies sie uspakaja i widzi zarcie :diabloti:), albo zwykly delikatny dotyk. EDIT: Wlasnie co do dlawika i opierniczu, wole obroze pol zaciskowe (mam pewnosc ze pies w amoku sie nie udusi) i krotkie 'ej' jak nabroi. Jednak uwazam ze czasem trzeba 'zmusic' psa do poznawania zeby sie przelamal i otworzyl. Bylam dzis z cala nasza trojca (w tym 1 na DT), opierdzielilam moja suke za jazgotanie, sunia z DT zrobila 'nalesnika' brzuchem do gory... Ladnych kilka minut musialam ja uspakajac, przez glupie moje wnerwienie :shake:
  14. U mnie w okolicy to ludzie chyba uwazaja ze pies to musi kochac wszystkich i wszystko. CSy? Strach? Lekliwosc? Niechec? Nie no skad, pies nie moze czuc - ma sie witac i koniec... Jakie jest zdziwnienie ludzi kiedy wielka 50+kg kula futra sie na nich z japa zuca gdy ci lapska do niego pchaja. Przeciez to taki wlochaty musiu wiec musi byc lagodny, HA nic bardziej mylnego :evilbat:. Moj pies nie toleruje kiedy ktos sie szybko do nas zbliza i krzyczy, kiedy jest podpity lub jest pod wplywem innych uzywek (na 'inne' jest mooooooooocnooooooooo wyczulony). Do mnie,mojego psa i tymczasowiczki podlazla jakas kobieta, moj pies sie przywital natomiast tymczasowiczka byla typem wstydliwca ktory stronil od kontaktow z obcymi osobami. Babka z lapami do psow bo 'ona tyle lat pomagala w schronisku i psy ja kochaja'. Nie wazne ze tymczasowiczka chowala sie za mojego psa i za mnie, ze warczala, stroszyla wlos na grzbiecie... JA PSY KOCHAJA i koniec. Moj Szaman nie da 'swoim' suka zrobic krzywdy, po 5 minutach mojego tlumaczenia zeby sie odsunela bo pies zaczyna sie denerwowac (do kobiety nie docieralo) - Szaman poprostu na nia zaszarzowal kagancem i obszczekal swoim basowym glosikiem :scream7:. Haha nigdy nie widzialam tak szybko oddalajacej sie kobiety. Ludzie chyba nie rozumieja ze tak samo jak my tak i psy sa zwierzetami. My sie komunikujemy z otoczeniem, tak samo robia inne zwierzeta - jednak ludzie nie przyjmuja do wiadomosci ze pies moze miec swoj charakterek, upodobania, leki i preferencje. Zawsze mnie zastanawia dlaczego? IZMADO Takie jazdy z Szamanem mamy 'od malego' (mial okolo 6 miesiecy), zawsze taki byl. Pierwszego dnia jak nie spodobal mu sie pomysl nie wpuszczania do kuchni to szczypal do krwi zebysmy ustapili. Wiele i to naprawde wiele z nim wypracowalam, ale nadal co jakis czas ma swoje trzaski. Niestety u nas metoda odpuszczenia dziala odwrotnie, pies szybko sie robi bardziej natarczywy i stawia na swoim - niestety jak mu odwali to trzeba z nim krotko i na temat. Czasem jest to naprawde meczace nie tylko fizycznie ze wzgledu na jego mase, ale przede wszystkim psychicznie. Poczucie ze wszystko co sie wypracowalo codzienna, ciezko i pelna poswiecen praca wraca jak bumerang... Jednak wciaz mam nadzieje ze kiedys calkiem mina mu odpaly :)
  15. Nie zrazaj sie, moj futrzak potrafi miec taka serie dni. Slucha sie normalnie, robi wszystko o co prosze. Ciesze sie ze chodzi na luznej smyczy i w koncu nie 'plecze' i nie 'sadzi sie' do kazdego psa. Mija kilka dni, potrafi nawet kilka tygodni w swietym spokoju i relaksie ... az nagle.... moj pies 'wstaje lewa lapa' i wychodzenie z nim zaczyna byc katorga. Ostatnio przez 2 miesiace bylo naprawde super, pies chodzil na zwyklej skorzanej obrozy i w fizjologu (jak jest ciemno Szaman przechodzi w tryp obronny i biada kazdemu kto idzie w nasza strone 'dziwnym' krokiem). Nagle jakies 4 dni temu poprostu mu odwalilo! Stal sie dokladnie taki jak w chwili gdy go wzielismy: Pelna flustracja z braku mozliwosci zdominowania/obwachania/poznania nowego psa, agresja do obcych ludzi, szczekanie na biegaczy/rowerzystow, atakowanie kazdego samca ktory podejdzie do 'jego suk', no i zeby bylo malo ciagniecie do kazdego drzewa/badyla jaki wystaje z ziemi :angryy:. I malam taka 'zabawe' 4ry dni, moj kregoslup po uzeraniu sie z 50+kg psem ma poprostu serdecznie dosc (pierwszego dnia myslalam ze mi dysk wypadl ... taki bol :mad:). Dzis jak reka odjac pies znow znormalnial, troche jeszcze piszczy do przechodzacych psow i stara sie je zaczepiac do przywitania sie - ale nie ciagnie, chodzi przy nodze i nie glupieje. Przyznam szczerze ze niemam pojecia skad sie biora takie 'trzaski' u mojego psa (jak widze nie tylko moj tak ma). Nawet jak chodzil na szkolenie to przynajmiej raz w miesiacu musial odwalic taka popisowe ze az wstyd...
  16. Ja kupuje karme Pro Plan na telekarma.pl worki zawsze zamkniete, karma swiezutka i pachnaca, czasem dodaja gratis puszke na karme Pro Plan (przy 2 psach wlasnych + DT, puszki sa przydatne, kazdy pies je inny rodzaj karmy ;) ). Moj pies ma problemy zoladkowe ktore przy podaniu 'nieodpowiedniej' karmy koncza sie ostrymi biegunkami. Np moze jesc Brit Care, ale Brit juz nie. Moze jesc Pro Plan, ale po Dog Show dostaje biegunki - niby ta sama firma, a prosze jakie mamy numery... Po Pro Plan kupy sa 'sredniej wielkosci' (po royal canin size sa duzo mniejsze), karme raz wcina ze smakiem, raz kreci nosem. Potrafi tydzien wcinac i nagle 3 dni nie ruszyc pomimo ze to ten sam worek, jednak 'ten typ tak ma'. od malego. Siersc ma dluga, gesta, blyszczaca, skora nie smierdzi (jak po niektorych karmach sie zdarzalo). Ogolnie pies jest bardzo zdrowy i ma nadmiar energi (50+kg ADHD :diabloti:).
  17. Fakt, pisalam bardziej ogolnie, majac w sumie na mysli np mastifa tybetanskiego. :oops:
  18. Stare rasy nowo 'odkryte' tak samo ;) Owszem niema przegladow, brak wystaw, brak trzymania sie wzorcow, brak dbania o genetyke i 'usuwania' psow z wadami. To mnie wlasnie najbardziej razi :angryy:. Aczkolwiek jak cofniemy sie pare lat wstecz i przypomnimy starsze wystawy, to niektore rasy sie strasznie pozmienialy wiec jak to ma sie w sumie do trzymania wzorca ras :-o
  19. Zaczynam miec wrazenie ze nie patrzysz od kogo dana wypowiedz jest pisana. [B]Vectra [/B]napisala ze jest to zapis w regulaminie (ktorego i tak jak sam stwierdziles malo kto czytal/przestrzega), natomiast ja napisalam ze czepiasz sie slowa z braku argumentow. Ja swoja 'wiedze' opieram na tym co przeczytam na glownej stronie zkwp, wychodze z zalozenia ze zawarte tam przepisy sa prawdziwe i aktualne :roll:. Nie jestem hodowca jednak genetyka dziedziczenia wad oraz kolorow przewertowalam juz kilka lat temu kiedy mnie to zaczelo interesowac, dlatego tez zakladam ze hodowca wie co nieco o genetyce i wadach przenoszonych po przodkach. Jesli natomiast mowimy o wychowywaniu szczeniat/psow uwazam ze kazda osoba ktora ma zamiar posiadac psa powinna sie odpowiednio przygotowac i nabyc potrzebna wiedze odnosnie socjalizacji, wychowywania, szkolenia. [SIZE=2][SIZE=2][/SIZE]Wątek: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/90516-Kopiowanie-uszu-i-ogon%C3%B3w-jest-zgodne-z-prawem/page96"]Kopiowanie uszu i ogonów jest zgodne z prawem[/URL][/SIZE] - no wiec nie, w Polsce nie wolno od lat kopiowac o ile nie jest to zabieg ratujacy zycie lub zdrowie zwierzecia. Natomiast jesli chodzi o posiadanie psa kopiowanego, nigdzie nie ma zakazu. Tak wiec wracajac do poruszonego tematu troche predzej - Psy urodzone POZA POLSKA moga byc kopiowane (tu niema wzmianki gdzie one maja byc dokladnie kopiowane, jednak zakladam ze tym zajmuje sie hodowca u ktorego jest zamowiony ciety szczeniak) i wystawiane na ringach w Polsce. Dodam ze w 2010 ogladalismy bouviery i rozmawialismy z hodowca tej rasy (pamietam przydomek, ale to nie jest istotne). Pytalismy o cene szczeniaka, o zachowania i faktyczna charakterystyke psa (co innego wiedza ksiazkowa, a co innego realia i zycie z dana rasa). Moja mama zdziwila sie ze bouvier hodowczyni 'ma pompona' bo na zdjeciach praktycznie nie maja ogona, wtedy dowiedzielismy sie ze przy zamowieniu bouviera 'cietego' trzeba wplacic zaliczke bo w przypadku nie kupienia szczeniaka bedzie problem ze znalezieniem domu. Dodam ze akurat u bouvierow 'pompon' jest fajny i nie widze sensu pozbawiania ich go. Tak wiec prawo sobie, realia sobie.
  20. [quote name='Beatrx']jeśli ktoś wpisuje w "rodowodzie" matę Sabę, ojca Pimpusia, a dziadkowie są NN to to żaden rodowód. a w ZKwP jest cała masa bardzo dobrych hodowli ONków.[/QUOTE] 'Mnie akurat to nie razi, przeciez kazda rasa wywodzila sie od 'kundli' zanim FCI ja uznalo. Razi mnie natomiast fakt braku wystaw w tych dziwnych organizacjach i na dobra sprawe brak trzymania wzorcow. Tych psow tak naprawde nikt nie kontroluje.
  21. Tak, a najlepsze jest to ze pozniej geny ktorych nie powinno byc w puli sa przez co nastepne pokolenia potrzebuja znow tego 'super upiekrzacza'. Myslalam ze ONki i Dobermany poprostu sie tak wystawia :oops:. Pamietam wystawe w 2012 w szczecinie, ring dobermanow (ONki mnie nie interesowaly :P ) gdzie 'osoby 3cie' pomagajace wlasnie maskotkami lataly w kolo ringu. Bylo to troche denerwujace (krzyki, gwizdy, przepychanie sie zeby pokazac danemu psu dana maskotke) jednak mimo wszystko zrozumiale bo przeciez kazdy chce zeby to ich pies wygral.
  22. [quote name='farabutto']Nie ulega wątpliwości, że ciemnotę robi z siebie każdy, [B]kto nie odróżnia [/B][B]Regulaminu, na który powołuje się Vectra[/B][B],[/B] od uchwały zarządu. To są dwa oddzielne byty.[/QUOTE] Jak dla mnie brak ci argumentow wiec czepiasz sie slowa :roll: . Tak czy siak pies urodzony POZA POLSKA moze byc ciety i wystawiany w Polsce. Jak juz sie czepiamy regulaminu i jego przestrzegania to ciekawi mnie dlaczego wystawiajacy psy nie przestrzegaja pkt 1-11: [QUOTE]Zabronione jest traktowanie szaty, skóry i nosa jakimikolwiek środkami, które zmieniają ich strukturę lub kolor. Zabronione jest także przygotowywanie psów na terenie wystawy z zastosowaniem jakich- kolwiek środków. Dopuszczalne jest stosowanie grzebienia i szczotki. Nie wolno także pozostawiać psa przywiązanego na stoliku trymerskim dłużej niż wymaga jego przygotowanie.[/QUOTE] Co roku na wystawie widze 'upiekszane' psy: srodkami wybielajacymi, sprejami, lakierami, zelami i kto wie czym jeszcze :angryy:
  23. [U][url]http://www.zkwp.pl/zg/index.php?n=kom_zg[/url][/U] :roll:
  24. [quote name='GAJOS']A ja myślę, że takie sytuację się po prostu zdarzają. Nie mamy na to zbyt wielkiego wpływu. Ja miałem kilka razy dosyć dziwne sytuację - Raz zostaliśmy zaatakowani przez ONko podobne kundle, nawet nie doszło do bezpośredniego pogryzienia - bardziej to były próby ONków, gdzie ja odpierałem ataki na mojego wtedy jeszcze szczeniaka, skończyło to się odrapaniem łapy mojego psiny. I dosyć mocnych strzałach dla ONków. Następnego razu w całkowicie innym miejscu doleciały do nas 2 owczarki i jeden jakiś mix ONkowy ale... obwąchały się, i poza warkami nie doszło do ataku... Za to kilka razy mój Junior został zaatakowany przez małe kundle... poza jednym razem kiedy dostał komendę do ataku nie oddawał, bardziej chciał się bawić... Ale po którymś tam upomnieniu właścicela jednych kundli (3) się po prostu wkur...żyłem i po tym jak one się rzucily Junior dostał komendę "Zaaaabij" i się odgryzł na jednym z nich - po tym incydencie, facet jak nas widzi to zabiera swoje kundle i obchodzi nas szerokim łukiem. Niestety inne małe burki nadal próbują...cóż. Nie ma się na to zbytniego wpływu - żyjemy w takim kraju gdzie pies jest traktowany jak "nie potrzebny darmozjaad" często nie tyle uciekają co są puszczane "niech sie wybiega". Cóż. Takie życie.[/QUOTE] Prawda, ale nie jest to powod zeby bac sie wychodzic ze swoim starszym juz psem. Osobiscie uwazam ze jesli jest mozliwosc zadzialania to nalezy dzialac, ale do konca i nie zostawiajac sprawy w polowie. Co do jedzenia, moze to byc punkt zaczepienia i zgloszenia (o ile pies wroci) do np TOZu czy innej dzialajacej w niedalekiej okolicy organizacji. Jednak ja bym zglosila tego psa do SM jako agresywnego i nieobliczalnego. Jesli chodzi o male kundle biegajace luzem, od kiedy moj piecho chodzi w kagancu fizjologicznym mam spokoj. Jak sie jakis bura to robi za scierke ktora mozna polerowac kaganiec, nigdy 2gi raz z japa nie podchodzi.
  25. [quote name='Mylukier']Na nich też zbytnio nie liczę... jakoś 2-3lata temu mój sąsiad miał haskiego, który ciągle przeskakiwał swoje ogrodzenie i rzucał się na mojego psa lub gdy wracałam sama ze szkoły warczał na mnie i pokazywał zęby :/ . Telefony na straż miejską i do schroniska były już na porządku dziennym, a oni za każdym razem sprawę olewali.[/QUOTE] Bo ich trzeba opierniczyc zeby laskawie tylek ruszyli, ale jak juz sie odkleja od krzesla to dzialaja ;). My zglosilismy fakt ze pies mnie pogryzl po 15, a psa zlapali juz kolo 17. Pomimo ze mieli tylko rysopis (na szczescie byl to charakterystyczny husky) i okolice gdzie biegal pies. Tak na dobra sprawe ten pies mogl przeniesc agresje z twojego psa .... na ciebie. Naprawde taki pies jest niebezpieczny.
×
×
  • Create New...