-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
xxxx52 Wiem ze parwo to straszne swinstow i ze sie tego nie usunie, pomimo ze moje psy sa szczepione nie zamierzam ich rowniez narazac w jakikolwiek sposob na stykanie sie z parwo. gryf80 Dziekuje. Bardzo mnie zastanawiala wlasnie kwestia jak sie ma przewoz zwierzecia potencjalnie mogacego chorowac, a dezynfekcja.
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='ajeczka']U mnie działa na wylęknioną labkę stado zrównoważonych psów. Jak odstawiała mi cyrk, spinałam ją smyczą z dominującym samcem. On sobie z nią świetnie radził. Teraz jest już w normie, nawet podchodzi do mężczyzn, choć wcześniej strasznie się ich bała.[/QUOTE] Ja moja agresorke, starsza, wrednawa do innych psow spinalam z samcem dominujacym i byl spokoj, suka szla mu przy boku i nawet nie zajaknela do innych psow. W sumie nie miala wyjscia bo on chcial sie witac przyjaznie z nimi, a nie luc na nie - jednak te 52kg masy robi swoje, w porownaniu z 18kg suki :diabloti: -
Zakladajac ze takie 'chore zwierze' przewozilabym w odpowiedniej klatce kennelowej w samochodzie - czy odkazenie* tejze klatki + samochodu starczy zeby inne zwierze przewozone w samochodzie w innym terminie bylo bezpieczne? *Srodki dezynfekujace, goraca para 90*C Oczywiscie pomijajac Parwo ktore jest strasznym swinstwem.
-
Witam Mam dosc nietypowe pytanie odnosnie chorob zakaznych. Po ktorych chorobach wirus utrzymuje sie w 'pomieszczeniach', pomimo dezynfekowania sprzetu/auta (na ile to mozliwe)/pomieszczen? Wiem o kilku paskudnych chorobach ktore sa mocno zarazliwe: Parwowiroza, kaszel kennelowy. Z tego co sie orietuje parwo - moze nawet do 7 miesiecy sie utrzymywac, czy sa jakies inne 'takie' choroby? Jaka jest szansa na 'odkazenie' samochodu (pies przewozony w klatce kenelowej)? PS. Moje psy maja 'komplet' szczepien, pytam z ciekawosci
-
[quote name='Maganna']Wlasnie o to samo chcialam zapytac?.Piesek w wieku 6-ciu miesiecy powinien znac conajmniej podstawowe komendy.Z tego co opisujesz nie wydaje mi sie zeby byl nauczony czegokolwiek.Nie ma na co czekac,tylko brac sie za porzadne wychowanie (ulozenie) psa.Mamy dwa psy,jedna (Maja-znajda)w typie pointera i westie-Luna.Obydwie dziewczyny uparte jak diabel!!!Szkolenie Mai rozpoczelismy o pierwszego dnia pobytu w domu.Maja od 5-go miesiaca zycia Majka miala zaawansowane szkolenie!!!Teraz jest cudowna 3-letnia suka,ktora nawet bez smyczy chodzi przy nodze(ale przeszlismy wiele...;)Luna oprocz wszystkich podstawowych komend,dwie(do mnie,zostan)wykonuje jak ma ochote.Takze powtarzamy je codziennie do znudzenia mojego lub jej;) Na poczatek proponowalabym nauke lub powtorke(jesli je zna)podstawowych komend.Pies nie moze ciagnac-co to znaczy idzie tam gdzie chce.Krotka smycz,cierpliwosc!,smakolyki w kieszen i nauka chodzenia przy nodze na kazdym spacerku.Polecalabym jednak skorzystanie z profesjonalnego szkoleniowca psow.Napewno pokaze Ci jak pracowac z psem,by Wasze wspolne zycie przebiegalo milo i przyjemnie.[/QUOTE] Z ciekawosci spytam, czy ten 2gi piesek moze byc spuszczany ze smyczy i przychodzi? Moj pies przeszedl podstawowe szkolenie zna komendy z zakresu PT i PTT + kilka zupelnie 'glupich i nieprzydatnych', ale jak widzi nowego psa to ma wszystko w d**** i nawet 'rownaj' lezie tylem przy nodze - taki z niego cwaniaczek :diabloti:
-
Pociesze cie moj ma dokladnie takie same zachowania - tylko ze wazy 52kg. Jak go wzielismy byl zle socjalizowany z nastawieniem wylacznie na psy, a mial ponad 6miesiecy. Jedyne co moge poradzic tobie to dopracowanie w 100% podstawowe w domu, wychodzenie z psem na malo zaludnione (a najlepiej do lasu) miejsce i cwiczenie tych komend az do upadlego. Szaman cwiczy minimum 30minut (jak mi sie nie chce i mam dosc) codziennie (gdy jest ladna pogoda i mozna wyjsc na las itp to i po 2-3h trening chodzenia, komend itp.). Kolejna sprawa to spuszczanie psa - gdy pies sie nie slucha, 'nie slyszy' swojego imienia i ma nas totalnie w tylku to: nigdy psa nie spuszczamy ze smyczy. Radze sie zaopatrzyc w tasme treningowa (grosze kosztuje) pojsc na jakas lake, polane i cwiczyc przywolanie. Jesli pies ma w nosie nasze zarcie i fakt ze go wolamy itp pomimo ze nie ma jakis wielkich rozproszen to .... przeglodzic psa dzien predzej (moj mial kiedys takie odpaly ze mieso gotowane mozna bylo wetknac na 'chama' w morde, a i tak nim plul - 2dni glodowki i zaczynal wspolpracowac). Naprawde radze z psem mocno pracowac i to codziennie bo jest jeszcze mlody i chlonie wiedze + nie musicie 'oduczac' zlych zachowan, tylko nauczyc dobrych i pozadanych :)
-
[quote name='Koszmaria']Demagogia czy nie,ważniejsze jest dobro psa od chęci zarobienia jego właścicielki. a ciężko chyba nie przyznać,że bezpieczniejszy jest nie latając za każdą suką w cieczce? właścicielka mimo interwencji władz,nie zajmowała się psem jak należy,ciężko oczekiwać że się to zmieni,więc w takich warunkach psu będzie lepiej bez jąder. skuteczniejsze jest kastrowanie psów niż suk.pies może zawsze zapylić nie zliczoną ilość suk,suka na upartego może mieć w roku 3 razy miot. jakby policzyć na jakie dystanse chadzał samopas Kazik,ile suk było w jego zasięgu,to można by się pokusić o podywagowanie ile suodkich sceniacków spłodził,przez nieodpowiedzialność jednej osoby. kastracja psa to żadna kara,w takim przypadku.[/QUOTE] "Byzydura" - tylko tak moge okreslic ta wypowiedz. Wkurzajace sa samopas puszczone samce ktore laza za czlowiekiem prowadzacym suke w cieczce i patrzace jak sie do niej dobrac. Jednak odpowiedzialnosc za nie posiadanie szczeniakow spoczywa przedewszystkim na barkach wlasciciela suki. Jesli pies zwial za cieczka to moze sobie lazic ile chce i nie zaplodni '3x do roku jednej suki x kij wie ile suk'. Idac tym tokiem rozumowania moja niesterylizowana 10letnia suka miala by juz jakies niecale 30miotow! Prawda jest taka ze bezdomnosc wsrod zwierzat zaczyna sie od idiotycznego dopuszczania suki 'dla zdrowia 1 raz', idac przez nieodpowiedzialnych ludzi ktorzy uwazaja 4letniego psa za starego i wywalaja, a konczac na 'wlascicielach' kretynach ktorzy wypuszczaja zwierzeta i maja wyrabane co sie z nimi staje. Prawda jest taka ze fundacje postapila bezprawnie i nie ma tu nic do rzeczy bezdomnosc wsrod zwierzat. Pies byl dokladnie oznakowany, a jesli byl zaniedbywany i w tragicznym stanie to tym bardziej 1) nie powienien zostac wykastrowany w ten sam dzien co zlapanie (1-szczepieni, 2-odrobaczenie, 3-odkarmienie, 4-aklimatyzacja psa), 2) powinni pociagnac do odpowiedzialnosci wlascicielke 'za znecanie sie nad zwierzeciem'. Wypowiedzi typu 'dobrze ze go wykastrowali bo to on jest winowajca wszelkiego zla i szczeniat' jest conajmiej smieszne. :roll: Tym bardziej jesli pies mial suki 2x do roku to nie ma takiego popedu seksualnego, niz samiec ktory wyrwie sie pierwszy raz - jego 'naturalna' potrzeba prokreacji jest 'zadowolona'
-
Czy psa w jaki kolwiek sposob uczyliscie poprawnych zachowan? Szkoliliscie z postawowych komend (chodzenie przy nodze, siad, waruj, zostan, przywolywanie)? Gdy pies podbiega do innych to szczeka/atakuje/gwalci/wita? PS. fajny z niego pinczer - 12kg :cool3:
-
To czesanie zdaje rezultat - uwielbiam kiedy moj pies 'pachnie swiezoscia' i jest lsniacy i slicznie wyszczotkowany. Swoja droga wieksza wage przywiazuje do wygladu psa niz swojego :oops:, ale chyba psiaze juz tak maja. Jak sie go regularnie czesze to nawe zadnych wlosow nie ma na podlodze, jak by psa nie bylo.... za to nasza suka z grubym podszerstkiem i wlosem niemozliwym do wyczesania linieje caly rok na okraglo nadrabiajac za 3x :placz:. Wspolczuje, ja mialam wczoraj o malo powtorke z rozrywki. Wyskoczyl nam za tylkami spory mieszaniec ONka i przez 30minut spaceru nie chcial sie odpierniczyc, a Szaman oczywiscie ladnie chodzi przy nodze ... TYLEM :shake:. Ludzie sa naprawde nieodpowiedzialni puszczajac bez jakichkolwiek oznaczen psa... BA bez kaganca ktory moze uchronic od nieszczescia (jakos psy w kagancach nie podlaza do innych psow na smyczach).
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='czi_czi'] Jak byś kiedyś chciała mieć psa z hodowli to odradzam tego podrostka- lepiej wziąć małego brzdąca i od razu go nastawiać na pracę z człowiekiem, podrostek już może mieć z tym problemy (choć nie musi).[/QUOTE] Ja planuje (oczywiscie to tylko plany i marzenia) samca z hodowli, ale tak jak piszesz szczeniaka, a nie mlodziez. Tym bardziej ze planuje prace z psem + dla przyjemnosci wystawy, ahhh te marzenia :loveu: Moj mial okolo 6 miesiecy i juz silny charakterek i zachowania ktorych po dzis dzien nie da sie oduczyc samymi metodami pozytywnymi tym bardziej ze ma w powazaniu czlowieka i jego zarcie ... Natomiast jakie kolwiek ostre dyscyplinowanie powoduje wielka walke i dyskusje. Czasem jak ostro go jakis pies nakreci to potrafi ponad pol godziny dochodzic do 'normalnosci' (musztra wszystkich komend), a jak go sie nie zdyscyplinuje to nastepny pies ktorego zobaczy bedzie jeszcze bardziej ciekawy i trzeba do niego podejsc za wszelka cene (doslownie za wszelka...). Na wies do agroturystyki wyjechalismy z psami i rodzina, ahhhh to bylo zycie - 0 stresow zwiazanych z psami, byly tez konie na ktore tylko patrzyl i kozy (do byka wyrwal ze malo mnie za soba nie porwal :shake:). Nawet 4letniego doroslego i 'zadzacego we wsi' nowofundlanda sobie podpozadkowal na tyle ze schodzil nam zawsze z drogi czasem przychodzac i 4-5m dalej cos osikujac majestatycznie. -
Ciekawie watek zszedl z tematu :cool3: Moj samiec toleruje kazde szczenie niezaleznie od tego jaka ma plec, ale dorosle tylko suki i samce ulegle. Suka nietoleruja nawet samej siebie i ciagle ma problem z innymi psami. Ja np. planuje CTR szczeniaka z pozadnej hodowli jak moja w tej chwili 10letnia i w pelni sil suka odejdzie (czyli za jakies 8lat) zeby szczeniaka glupich zachowan nie uczyla (szczekanie w domu, polowanie na koty, atakowanie innych psow bez powodu). W gre wchodzi jeszcze mastif angielski, Dog Niemiecki - ale masakrycznie sie slinia. Bouvier i Sznaucer olbrzymi. Co prawda kocham psy z dluga sierscia, ale samo czesanie mojego psa w typie MT zajmuje minimum 1h dziennie i musi byc codziennie bo ma 30-40cm wlos na ogonie i udach ... gdzie indziej oscyluje w granicy 5-10cm. Teraz na wiosne wywala podszerstek to juz w ogole masakra z czesaniem.
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='czi_czi']Ja bym nie powiedziała, że ten opisany przez Ciebie samiec jest pewny siebie. Bardzo możliwe, że to wgniatanie w ziemię bardziej wynika z dominacji połączonej z pobudliwością, ale czy z pewnością siebie? No chyba że takie potrójne kombo i ta pobudliwość powoduje że ma ochotę "dokopać" każdemu psu. Ale wnioskuję to tylko z opisu, nie wiem jak to wygląda w praktyce. Ja jednak gdy miałam do czynienia ze zrównoważonymi, dominującymi i pewnymi siebie samcami nie widziałam żeby usilowały zdominować każdego psa. Wręcz przeciwnie- unikały uciekania sie do bezpośredniego kontaktu z samozwańczym dominantem tak długo, aż kończyła sie ich cierpliwość i wtedy rzeczywiście- wciskanie w ziemię. To zdarzało się jednak rzadko, wystarczyło że taki pan-dominant zjeżył sierść, wpatrywał się w przeciwnika (samozwańczego dominanta) i pokazywał pełne uzębienie- mało który pies podejmował wyzwanie :D więc nie było konieczności wgniatania. Cała szopka miała miejsce jedynie wtedy gdy inny pies im podskakiwał, na pozostałych- uległych sobie nie ćwiczyli, nie było żadnego pokazywania uległemu psu że jest nikim ;) nie było też potrzeby żeby ten uległy pies się nie wiadomo jak korzył, wywalał do góry brzuchem, pozwalał gwałcic czy inne takie, po prostu się witały i już wiedziały kto rządzi. Twój pies wysyła inne sygnały czy od razu przystępuje do wgniatania? Tak z ciekawości pytam oczywiście :)[/QUOTE] Ba wysyla mnostwo sygnalow, tylko ze u niego bierze gore ta nadpobudliwosc przez ktora juz teraz w tej chwili natychmiast musi biedz sie przywitac z psem. Po pracy z moim psem doszlismy do momentu ze nie reagowal ciagnieciem mnie za soba i leceniem do innych psow ktore sa oddalone na 4m od niego. Ogolnie problem jest w innych psach. Moj idzie sie przywitac, jest delikatny do mniejszych psow - a te go atakuja i dra ryja na cale podworko, co mojego flustruje. Inna sytuacja, moj pies sie wita z innym samcem - tamten sie jezy, powarkuje i w tym momencie moj zaczyna najpierw sama glowa go przewalac pozniej stawac nad nim z wyrazem pyska i zachowania calego ciala mowiace "chcesz :mad:?!". Najczesciej 'przeciwnik' nie rozumie za bedac psem np rasy husky moze sobie nadmuchac, przez co dalej sie sadzi zawsze obrywa... Mam multum dziwnych sytuacji ktore w 20% sa spowodowane przez "ADHD" mojego psa, jakies 15% sposzczonych samopas psow ktore musza caly spacer lezc nam za du**, a reszta to durni wlasciciele najczesciej psow 'rasy jorczek' i inne tego pokroju ktorych smieszy ze zaraz moje bydle dorwie ich gowienka :angryy:. Niemniej jednak gdyby on byl tylko dominujacy i pewny siebie do tego dobrze socjalizowany z nastawieniem na czlowieka, a nie 'O BOZE WIDZE PSA MUSZE POPROSTU MUUUSZEEEE ISC SIE PRZYWITAC' to byl by psem idealnym. Po nim juz wiem ze adopcja starszego podrostka, albo wziecie szczeniaka z dobrej renomowanej hodowli (nie stowarzyszenia) u mnie w przyszlosci wchodzi w gre. Co do pewnosci siebie u mojego psa to, on wie ile jest wart i ze niema co mu podskakiwac. Nie leci z histeria i lekiem w oczach 'kopulowac' ze wszystkim co sie rusza - leci sie przywitac i tu sie zaczynaja schody, bo w miastach malo ktore psy potrafia odczytac 2giego psa.... PS.Najgorsze sa sytuacje kiedy widzi nowego psa z ktorym MUSI sie przywitac i dostaje komende rownaj .... ladnie idzie przy nodze tylko ze TYLEM :placz: -
Moj kocha dzieci, o tyle dobrze bo one MUSZA go dotknac bo jest 'wielki i puchaty'. Co do asta, a pit bulla - przyznam szczerze ze ja ich nie rozrozniam, no tylko pitbulle red nosy:razz:. Co do przyszlych psow to tylko molosy (grupa II) bedzie u mnie w przyslosci na stale, na DT ze schronu :)
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
1 suka lekliwa: Jak dla mnie pies, psu nie rowny ... ile psow, tyle przypadkow. Mialam stara suke ze schroniska (3lata w schronie) agresywna na tle lekowym, potrafila znienacka zaatakowac nie dajac zadnych sygnalow (pomrukiwanie, warczenie, szczerzenie zebow, sztywnienie). Pies sie bal wszystkiego, kazdego nieznanego jej dzwieku. Drukowanie na komputerze, pranie, odkurzanie, zaslanianie zaslon i suka wpadala w paranoje i histerie - kazdego tratowala wiejac w najdalszy kat. Udalo sie ja mniej wiecej 4 latach 'naprostowac' ciezka praca i przestala sie bac 'codziennosci', zostalo jej atakowanie ludzi 'od tylu' na plecy. Pozniej suka stala sie na starosc jeszcze bardziej 'poschizowana' i potrafila zaatakowac domownikow bez powodu w wieku 14lat musielismy ja uspic ze wzgledu na stan zdrowia. 2 suka lekliwa: Mielismy na DT suke ze schroniska okolo 7-10letnia, lekliwa i pilnujaca zasobow. Przy ciezkiej codziennej pracy dala sie w miare naprostowac. Aczkolwiek moj ojciec stal sie 'zwierzyna' do gonienia po tym jak do niego wystartowala, a ojciec sie cofnol. Suka nie nadawala sie do zycia w bloku, zamknieta przestrzen ja przerazala, ciemnosc ja przerazala, krzyki, gwaltowne ruchu. Teraz sunia mieszka w domku jednorodzinnym z ogrodem i nie maja Panstwo z nia wiekszych problemow. 3 sunia lekliwa: Mam aktualnie suke nadpobudliwa i lekko lekliwa do tego nieufna wobec facetow. Suka boi sie gwaltownych ruchow, ludzi zbyt energicznych i pewnych siebie, zywiolowych i wymagajacych. Pracuje nad nia od jakis 3tygodni (nic nie umiala) i jest ogromna poprawa pies zna wszystkie podstawowe komendy (zejdz, wyjdz, siad, waruj, zostan, rownaj, przynies). Wyjscie z nia na dwor to nerwowa ze wzgledu na jej nadpobudliwosc, skacze jak pilka po czlowieku, po psach, nie idzie zalozyc obrozy, mozg jej sie wylacza i przestaje sluchac. Jednak w dalszym ciagu pies boi sie gwaltownych ruchow, dotykania uszu i glosnego tonu - wtedy rowniez nie ma z nia kontaktu.... Mam samca dominujacego Jest psem pewnym siebie, nadpobudliwym, terytorialnym i co gorsza dominujacym.... Wazy 52kgi jest silnym molosem... Spacer z nim to ciagle rozgladanie sie czy napewno jakis pies sie nie zbliza, nie szczeka itp. Kazdego psa musi sobie podpozadkowac wciskajac go w glebe, a jak 'przeciwnik' sie zbuntuje to :mad:. Wszelkiego rodzaju metody typu 'glodzenie psa zeby reagowal na zarcie na podworku' mozna wywalic do kosza - pies schudl kilka kg, a i tak w tylku mial swiezo gotowane mieso... Nie potrafi sie skupic, wazniejszy od czlowieka jest PIES. Szybko sie uczy, zna wszystkie podstawowe komendy i nie tylko (komendy z zakresu PT i PTT wylaczajac aportowanie, bo tego mu sie poprostu nie chce, zna kilka 'glupich' i nieprzydatnych komend typu 'spiewaj' itp). Problem jest w tym ze nie jest psem wylacznie dominujacym, ale jego nadpobudliwosc i pewnosc siebie + sila potrafia doprowadzic do szalu. Gdy zauwazy psa to zaczyna sie dyskusja i brak kontaktu z psem - mozg OFF... Caly czas jest szkolony, zarcie w domu z reki i wylacznie za polecenia, metoda nigdy nic za darmo, sposcic drania nie mozna bo poleci do psa, pomimo cwiczec nie jest odwolywalny (i prawdopodobnie nigdy nie bedzie). Wszelkie 'ostrzejsze' proby prowadzenia psa koncza sie wojna, na 'dlawiku' widzac psa predzej sie udusi niz odpusci. U mojego samca problemem nie jest dominacja, czy terytorialnosc ktora jest kilka blokow w kolo, z jego sila i waga tez da sobie czlowiek rade ... najgorsza jest nadpobudliwosc ktora wylacza mu mozg i przez ktora on widzi tylko 'cel' (psa) i zapomina o wszystkim innym! Dodam ze to jest kastrat ktory byl ciachniety w wieku okolo 6miesiecy. Mam go wlasnie jak mial mniej wiecej 6miesiecy (poczatek pazdziernika 2010) i 'juz taki byl' tylko ze bez jakich kolwiek umiejetnosci (potrafil tylko sygnalizowac ze chce na dwor)... Odpowiadajac na pytanie ktory typ psa jest gorszy uznaje ze ... nadpobudliwy jest najgorszy! To istna meka miec psa z ktorym pomimo pracy itp traci sie kontakt wlasnie przez jego 'ADHD' i KONIECZNOSC przywitania sie z kazdym 4-lapym zwierzakiem :diabloti: PS. Mam tez suke dominujaca, niepewna siebie ktora atakuje wszystkie psy ktore narusza jej 'banke ochronna' wazy 18kg- jest o niebo latwiejsza do prowadzenia jak moj samiec -
[quote name='Mada95']Mnie też denerwują te jazgoty , tyle że moja duża suka ucieka ,a taki właściel idzie sobie z takim bez smyczy ,taki yorek rzuca się z zębami na mojego psa,.mój pies robi uniki ucieka a taki człek ma niezły ubaw że jego pies atakuje inne psy:roll:[/QUOTE] Serio nie wiem co siedzi w ludzkiej glowie ze spuszcza takie max 5kg na psa minimum 10x wiekszego :crazyeye: . Moj jak cos na nigo jazgocze to popada w taka furie ze czasem ciezko go utrzymac... Jak pies jest spokojny to moj albo piszczy do niego zeby podejsc sie przywitac, albo tylko patrzy. Od kiedy Szaman chodzi w kagancu fizjologicznym (jedyny w jaki dalo sie go upchac to kaganiec dla samca nowofundlanda, co mnie zaskoczylo bo myslalam ze ma mniejsza glowe), od wtedy ludzie omijaja nas szerokim lukiem :cool3:. Najlepszy jest fakt ze przeciez pies bez kaganca jest ogolnie bardziej niebezpieczny niz ten w kagancu, wiec skad 'respekt' wylacznie przed psami kagancowymi :shake:
-
Fajne duze krokiety sa w karmie: [URL="http://www.telekarma.pl/p1174/royal.canin.breed.great.dane.12kg.obroza.htm"]ROYAL CANIN BREED GREAT DANE[/URL] jak narazie jedyna karma ktora moj pies nie polyka tylko gryzie karmiony z reki (inaczej oczy mu wyleza, ale musi polknac...) ps. sklad karma o dziwo ma .... niezachecajacy - ale jak juz pies ogarnie ze ma gryzc, a nie lykac to przejde spowrotem na ACANA (niestety tylko male krokieciki tam sa :()
-
Osobiscie dla mnie to psy moga biegac bez kagancow i bez smyczy o ile wlasciciel nad nimi panuje. Zawsze mnie wkurza jak psy biegaja luzem, bez kaganca i 'sadza' sie do mojego wcale nie malego samca ktory sobie nie zyczy azeby go nachodzic. Rasa dla mnie nie ma znaczenia o ile psa sie wychowa, pilnuje i nie puszcza bez nadzoru tym bardziej ze pod koniec listopada bezpansko biegajacy pies (suka husky) o malo mi nie odgryzl palca (2h czekania na chirurga + 4szwy...) tylko dlatego ze sadzila sie do mojego samca, a ja go za szelki na plecach odciagnelam (ktore naprawde 'raczke' maja w polowie jego plecow). Od tego zdarzenia mam SM wbita w telefon i wszystko co jest agresywne i leci z ryjem na mojego psa, a wlasciciel udaje ze to nie jego pies - zostaje zgloszone, bo przeciez nie dam kazdego psa pozrec mojemu... Co do zapinania psow, w mojej okolicy chodza odmozdzeni wlasciciele... nie dosc ze ich smieszy fakt gdy 'jorczek' sadzi sie do 52kg samca, to jeszcze najczesciej udaja ze ten pies na koncu flexi to nie ich :angryy:. Najgorsze jest to ze caly trud uczenia psa opanowania i oduczania agresji na te jazgotliwe szczury zostaje zaprzepaszczona przez takie zdazenia.
-
[quote name='darunia-puma']no to kochane mnie uspokoiłyście bo mój mąż stwierdził że my również ponieślibyśmy konsekwencje, bo mamy trzy psy i jesteśmy na straconej pozycji po to są duże dwa psy + pies w typie asta... ja również uważam tak jak Wy. Gdyby młody (ast) miał rodowód musiałabym go wyprowadzać również w kagańcu a tak wystarczy smycz. UFFFF[/QUOTE] U mnie jest przepis ze psy z listy oraz wszystkie mixy tych ras maja miec i smycz i kaganiec, radze doczytac czy w gminie niema podobnego zapisu. Moja wypowiedz odnosi sie do asta bez rodowodu - u nas wystarczy ze pies chodz jest podobny i juz SM moze sie do d*** dobrac.
-
Witam Przymierzam sie do kupienia kaganca fizjologicznego CHOPo dla mojego psa. Niestety nie mam zielonego pojecia ktory wybrac. Pies to 52kg samiec 'w typie' Mastifa Tybetanskiego. Wydaje sie ze ma chudy i dlugi pysk, ale jak sie okazuje szukajac kaganca powinien nosic o ten: [url]http://allegro.pl/chopo-kaganiec-bernardyn-nowofunland-pies-i2981854043.html[/url] Jednak bardziej mi sie podoba ten: [url]http://allegro.pl/chopo-kaganiec-pro-rotwailer-cane-corso-pies-i2935863253.html[/url] pod wzgledem konstrukcji. Szaman ma dlugosc mordy 9,5cm - teraz nie wiem czy powinnam wybrac ta wersje dla bernardyna/nowofundlanda. Czy tez dla tego Cane Corso ktory moze byc lekko za dlugo? Zalezy mi zeby kaganiec nie byl za dlugi dla niego, ale tez zeby moj maly mial jak morde rozdziabic, ziewnac, dyszec - a biega z nia wiecznie otwarta paszcze niezaleznie od pogody. Czy ma ktos doswiadczenie w kupowaniu kaganca dla bernardyna/nowofunlanda? Czy one przypadkiem im dalej od krtani tym bardziej zwezony (jak to jest w przypadku kagancow dingo?)?
-
[quote name='stzw']A gdyby Ci uciekł kilkadziesiąt razy????[/QUOTE] To sie psa zabiera interwencyjne za zaniedbania (skoro byl taaaaaki brudny, taaaaaaki zapchlony, mial w takim straaaaasznym stanie uszy ze az trzeba bylo czyscic (moj ma 2x w miesiacu czyszczone bo zawsze czyms uswini), no i mial jeszcze tyyyyyyyyyyleeee robali), a nie samowolka i wolna amerykanka 'bo my jestesmy fundacja i nam wszystko wolno'. Skoro znali psa i wlascicielke trzeba bylo zalatwic wszystko zgodnie z paragrafami i zgodnie z prawem :angryy:, skoro nie znali to jakim prawem zachipowanego, wytatuowanego psa nie zwrocili wlascicielce.
-
A no mam, u nas to nie dosc ze ludzie biora psy 'z moda' (dalmatynczyki, pitbulle/amstaffy, yorki, labradory/goldeny) to jeszcze psy niczego nienauczone/szczute na inne psy + bezmyslnie puszczane... Naprawde w tej okolicy dobrze wychowac psa to cud :( Juz naprawde stwierdzilam ze wole azeby bali sie mojego psa, niz zeby biedak byl po futrze gryziony przez te 'paszczury'... A co do kaganca to wiem ze tez moze zmiazdzyc takiego malucha zamym wcisnieciem do ziemi, tylko kto jest wtedy winien pies na smyczy+w kagancu, czy glupi wlasciciel spuszczonego psa - szkoda ze do ludzi to nie dociera (tak jak do pani powyzej, co psa 'po calym miescie' luzem puszcza)
-
Mamy kaganiec, byl zakladany i przestalismy po nie jednej 'wpadce'. U nas zazwyczaj wyglada to tak: nasz pies na smyczy, w kagancu to ida na nas ludzie ze 'szczurami' (yorczki...) na flexi lub puszczone ktore podbiegaja i podgryzaja mojego psa, a pan 'wola' swojego przez najblizsze 30minut lub do sciagniecia kaganca mojemu psu. Od kiedy chodzimy na kantarze (pies nie rozdziabi do konca paszczy ale i tak dziabnie i sie obroni) od wtedy ludzie poprostu z tymi gryzacymi, szczekajacymi i wku**** zarowno nas jak naszego psa - knypami nie podchodza. Co do mandatu nie ma takiej opcji, u nas jest uchwalone ze albo smycz, albo kaganiec + smycz z kagancem dla psow i psow w typie raz z listy niebezpiecznych. Nasz pies sie do tych nie zalicza. Czy moj pies jest faktycznie niebezpieczny? Tak jest dla tych wszystkich kundli ktore podbiega na dlugosc 2m jego smyczy w przeciwnym wypadku latwo sie go uspakaja i wycisza. Tak czy siak, wszystko kreci sie wlasnie w kolo tych norm i szanowania innych. Niestety, ale taka jest prawda - ile psow w czasie dorastania i ksztaltowania psiej osobowosci zostalo podgryzione/pogryzione lub nachalnie zdominowane przez te puszczone samopas kundle ktore rzekomo maja 'zdrowa i zrownowazona psychike'. PS.dla mnie kundel to taki pies 'bezpansko biegajacy' gdzie wlasciciel stoi sobie 100m od psa i udaje ze to nie jego, lub w ogole go niema w poblizu
-
Patrzylam po forach i przyznam szczerze ze ciezko znalesc cokolwiek 'zlego' na temat kastracji/sterylizacji. Znalazlam czesc prawdy tu (prosilas o linka): [url]http://www.stowarzyszenielapa.pl/do-adopcji/zasady-adopcji/11-zalety-sterylizacji-kastracji.html[/url] [QUOTE]Kastracja nie ma negatywnych konsekwencji zdrowotnych Kastracja może też niestety mieć niepożądane skutki. Najbardziej uciążliwe jest nieświadome popuszczanie moczu, co zachodzi zwykle, gdy pies leży. Problem ten występuje częściej u dużych ras i dotyczy przede wszystkim suk, ale zdarza się też u samców (choć połowa cierpiących na tę przypadłość samców jest niewykastrowana). W wypadku suk często wiąże się to z otyłością - wtedy odchudzenie zwierzaka może rozwiązać problem. Zazwyczaj pomaga kilkutygodniowa terapia lekowa, ale bywa, że środki trzeba podawać do końca życia. Możliwe, choć jeszcze niezbyt popularne, są chirurgiczne sposoby rozwiązywania tego problemu, np. poprzez podszycie pęcherza moczowego czy wstrzyknięcie kolagenu, by wzmocnić mięśnie. Kastracja i psów, i suk zwiększa ryzyko zerwania więzadła krzyżowego przedniego w stawie kolanowym, wystąpienia niedoczynności tarczycy oraz kilku nowotworów (naczyniakomięsaków śledziony i serca oraz mięsaka kości). Jeśli u psa wystąpią zmiany w zachowaniu związane ze starzeniem się (przypominające demencję u ludzi), to stwierdzono, że u wykastrowanych samców postępują one szybciej niż u niewykastrowanych. Podobnie rzecz może się mieć w wypadku starych suk, ale nie zostało to dowiedzione. Największe zagrożenie dla zdrowia wykastrowanych samców stanowi rak prostaty, występujący u nich czterokrotnie częściej niż u niewykastrowanych. Trzeba jednak pamiętać, że kastracja w znacznym stopniu chroni przed innymi chorobami prostaty, co prawda nie śmiertelnymi, ale za to występującymi o wiele częściej niż rak. [/QUOTE] Jesli chcesz sie wiecej dowiedziec to moge wylacznie polecic znalezienie DOBREGO wet. ktory nie tylko ciacha wszystko co sie rusza, ale i uswiadamia o ryzuku powiklan itp. Ja osobiscie nigdy wiecej nie bede sterylizowac/kastrowac (pomimo ze nie rozmnazam zwierzat 'nawet dla zdrowia tylko raz')! Mielismy suke na hormonach ktora przez reszte zycia sikala po mieszkaniu (6lat zmagania sie z sikami!!) bo pies popuszczal niezaleznie od tego ile razy byl na spacerze. Teraz nasz kastrowany duzy samiec pomimo codziennie biegania przy rowerze 6-8km musi dostawac dawke karmy na 'zapotrzebowanie energetyczne niskie' inaczej odrazu tyje! Mial badane hormony i ma ponizej minimalnej wartosci (krew wyslana na badanie do niemiec)! Musimy to kontrolowac i w razie czego podawac hormony (genialne, kastrowanie psa zeby nie zadzily nim hormony azeby pozniej je podawac...) Pies kastrowany w wieku ok 6 miesiecy wiec w teorii nie powinien kopulowac z innymi psami - BZDURA, pies po osiagnieciu ok. 2 lat zaczol dominowac wszystkie samce, wgniatac inne samce w ziemie (a ma czym 52kg pies), a jak niedaj boze inny sie postawi to sa burdy i walka az odpusci przez niego dominowany pies... NIE kastracja/sterylizacja jest lekiem na cala bezdomnosc i zlo tylko ODPOWIEDZIALNOSC czlowieka za swoje zwierze i jego genitalia.
-
[QUOTE]I z powodu takiego myślenia zazwyczaj biorą się moje problemy. Baldur nie przepada za obcymi samcami, nie jest typem psa dominującego, raczej jest to rodzaj niepewności. Wielokrotnie miałam awantury z ludźmi, którzy prowadzili swoje psy bez smyczy. Psy te podbiegały do nas i zaczepiały Baldura. Nie obchodzi mnie czy miały przyjazne zamiary, czy chciały się tylko przywitać, pobawić itd. Dla mnie ważne jest to, że Baldur stresuje się w sytuacji gdy inny pies zaskakuje go, i zazwyczaj jeży się wtedy i warczy. I w ten sposób całe moje szkolenie szlak trafia, bo ja go uczę spokojnych kontaktów z psami, wolnego podejścia, obwąchania itd., a tu jakiś pies gwałtownie do nas startuje żeby się pobawić, a on próbuje nas ''bronić''. A potem jak kiedyś Baldik chapnie takiego psa, to winna będę ja, tak ? Uważasz że to uczciwe ?[/QUOTE] To i tak masz dobrze, moj pies (po szkoleniu) nie toleruje innych samcow (pomimo kastracji) na swoim 'terenie' czyli jakies 3 bloki w kolo. Chodzi na smyczy i w kantarze(gdzie indziej tylko na smyczy i bron boze zadne flexi), a mimo tego juz mial 2 psy w pysku (doslownie: spaniel i sznaucer sredni, w tym tego 2giego psa pan 'wyciagal' za lapy...) wlasnie dlatego ze byly bez smyczy i sie 'sadzily' do mojego 52kg samca... Puszczanie psa samopas bez kontroli 'bo tylko podejdzie sie przywitac' jest glupie i nieodpowiedzialne. Pozniej wielki placz ze pies zostal poharatany zebami przez 'to bydle' na smyczy.Nie wazne ze 'to bydle' mialo smycz i bylo pod kontrola, ze zam by nie podlaz do tego cholernego pikusia - co z tego ze pikus zginol przez glupote wlasciciela, wlasciciel tego 2giego psa tez bedzie sie czul zle z faktem ze jego pies to 'mimowolny morderca'. Przed blokiem wychodzi staesza kobieta ze swoim 'mamutem' (malamutem) i rzuca mu pileczke za ktora pies jest sklonny zabic innego psa, jak go moj raz potraktowal zebami tak kobiecie wystarczy krzyknac ze ma zapiac psa. Tylko ze to byly 2 duze psu, a nie taki 'pod kolano'. Troche powagi i szacunku dla 2giej osoby/psa - zyjemy w sporym spoleczenstwie i to nie spoleczenstwo ma sie dostosowac z pewnymi normami i zachowaniem bezpieczenstwa tylko my. Tak na marginesie to moj nigdzie i nigdy nie jest spuszczany w 100% ze smyczy. Nawet w lesie biega na 20m lince kontrolowany przezemnie zeby czegos nie zezarl i 'czegos' nie pozarl (konkretnie to psa). Wiem ze nie toleruje nachalnych samcow (te ktore sobie zdominowal sa ok i sie z nimi bawi, te co odwarknely to wrogowie nr1!), a jego zabawy bywaja dosc brutalne i nawet wtedy potrafi sie zapedzic i przygrysc.
-
To sa jakies kpiny. Pies trafil do fundacji i tego samego dnia zostal wykastrowany pomimo posiadania CHIPA i TATUAZU. Gdybanie ze byc moze wlasciciel nie byl wpisany jest smieszne - jest tyle baz z chipami ze nie da sie ich sprawdzic w kilka godzin od reki! Pies ktory nawieje moze wygladac roznie, zaleznie od struktury i stanu siersci. Jeden pies sie latwo brudzi, inny nie. Nie kazdy pies jest regularnie odrobaczany, niektorzy zadziej swoje psy odrobaczaja nie widzac sensu tak czestego. Tak samo jak niektorzy rodzice szczepia, inni nie - kwestia sporna. Osobiscie moj pies po 2h spacerze po lesie wyglada jak sciera i tak tez pachnie, mozna z niego sciagnac liscie/bloto/kurz itp itd dopiero jak wyschnie - szczotkujac i szczotkujac dluga siersc, fakt jak sie strzepnie to wiekszosc syfu spada i jak sie wyczesze i scierka wilgotna przeleci to pies sie blyszczy. Watpie jednak azeby ludzie z AwP wyszczotkowali psa. Owszem pies stracil na wartosci! Zostal zakupiony z hodowi, z metryka, z jajkami - jako rodowodowy pies, nie jako 'pseudo rodowodowy'. Nawet jesli kobieta nie rozmnazala go (chociaz to robila) to nadal pies stracil czesc 'siebie' za ktore wlascicielka zaplacila! To wlasciciel podejmuje decyzje czy chce psa kastrowac/sterylizowac czy tez nie. Jesli pies faktycznie byl obserwowany przez AwP to tym bardziej uwazam za tandetna wymowke zdjecie do RTG - napewno widzieli ze sie normalnie porusza, a zlamanie jest stare i zrosniete od X czasu (tym bardziej ze wlascicielka rzekomo posiada dokumentacje weterynaryjna leczenia lapy). Czy z godnie z prawem nazywala swojego psa reproduktorem i rozmnazala - tak na dobra sprawe to nie interes AwP. W 2012r powstalo tyle stowarzyszenie psow 'rasowych' ze nie jestesmy w stanie ustalic czy pies nie nalezy do ktoregos z nich 'zgodnie z prawem' bedac 'reproduktorem'. I mnozac sie na potege 'zgodnie z prawem'. Kolejna kwestia to 'genialny' pomysl jednego z uzytkownikow forum odnosnie 'podatku' za niekastrowane/nie sterylizowane psy. Dla mnie to KPINA! Mam suke 10letnia, nie sterylizowana ktora w zyciu nie miala mlodych i ich nie bedzie miala - adoptowana. Jakim prawem (idac tym tokiem rozumowania) mialabym placic 2tys zl na podatek za jej cala macice?! W jaki sposob przyczyniam sie do bezdomnosci zwierzat, ratujac zwierze i dbajac o nie oraz jego zdrowie? Mialam przykre doswiadczenie z suka po sterylce i NIE dam 2giej suki pod noz, chyba ze byloby to zwiazane z ratowaniem jej zycia. Zanim sie psa da pod noz trzeba troche poczytac i zaciagnac informacji odnosnie miedzy innymi gospodarki hormonalnej ktora z latami wyniszcza organizm zwierzecia. Zamiast ciachac wszystko co sie rusza (aczkolwiek kotywolnozyjace powinno sie ciachac) zmiencie wlasna mentalnosc. [B]Zyjemy w kraju absurdow i bezprawia - strasznie to przykre ze nawet fundacje maja to prawo gdzies![/B]