Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Witam Czy maja Panstwo kontakt z domkami ktore adoptowaly szczeniaki, szczegolnie te 'rude'? Byc moze jakies nowsze, bardziej aktualne zdjecia ktore przeoczylam (na FB widzialam tylko Ben'a i 'ciemne' szczeniaki)
  2. Odnosnie tego paragrafu - on nie jest 'nocny' tylko ogolny. Dziala rowniez w dzien, wiem bo dowiadywalismy na policji odnosnie sasiada (prosilismy przez ponad miesiac zeby zrobil cos z psem odnosnie jego calodzienniego wycia, dawalismy namiary na szkoleniowcow, podpowiadalismy sposoby co moga zrobic i nic :roll:). Tylko ze to dziala tak ze albo ma sie dowody w postaci nagrania 'dzwiekow', albo wzywa sie straz miejska do osob. Wiec watpie zeby cos na was mial bo przeciez wasze psy nie wyja i nie szczekaja caly dzien w domu.
  3. [quote name='Shilomaniak']Jeśli facet jest chory psychicznie to tym bardziej wersja walki z nim nawet poparta argumentami prawnymi nie doprowadzi do szczęśliwego końca. Facet w pewnym momencie zrobi brzydkie kuku, Twoim psom, komuś z Twojej rodziny, ja wiem że krew się burzy w Tobie na wersję oddania pola bez walki, ale zawęża się obszar ruchów. Rzeczywiście możesz pójść do prawnika, ale znając polski wymiar sprawiedliwości, to niekoniecznie uda się coś rozsądnego osiągnąć, niemniej porada to jest coś co da Ci ewentualnie do m,yślenia co dalej. Beatrx, masz rację ale nie tutaj- w sensie kraju, oglądasz telewizję , czytujesz gazety i wiesz że nasze pojmowanie prawa rozmija się z prawem funkcjonującym w sądzie, na policji- zawsze w konfrontacji pies -człowiek , pies ma przechlapane. Niestety prawo polskie ma się nijak do prawa rzymskiego z którego się wywodzi. Musisz udowodnić że Twoje psy nie robią tego o co ktoś je oskarża, natomiast ustawowy pan mieciu obijający się o budkę z piwem jest dla policji generalnie świętą krową, bo cieżkie dzieciństwo , zawistni ludzie i co tylko można sobie wymarzyć. Darunia Puma zrobi jak rozsądek jej podpowie, w końcu ona zna najlepiej sytuację, ale omiń g...no bo śmierdzi, ta zasada jest najlepsza.[/QUOTE] U nas psy maja wieksze prawa od pijakow - jeden telefon na straz miejska i pijaczyny znikaja (czesto wystarczy tylko postraszyc) :diabloti:. Nie wiem jak jest u Ciebie w miejscowosci, ale skoro pijak ma wieksze prawa to wspolczuje. Nie z kazdym da sie omijac, niektore go*** sie przyklejaja do podeszwy! Mialam taka sytuacje z sasiadem ktory nas wyzywal od najgorszych, wyskakiwal z lapami (doslownie, kiedys nawet w lep oberwalam jak bylam mlodsza bo 'dziendobry' nie powiedzialam). Przez lata sie to omijalo (zyjac w jednej klatce), nie zaczepialo, ignorowalo - i co? Go*** sie nie odlepilo. Dopiero jak sie zaczelo 'grozic' wyciagajac telefon ze sie zglasza na straz miejska, albo ze 'moze jeszcze chce pan cos dodac, rozmowa jest nagrywana' (pomimo ze wcale nie byla). Wtedy dopiero w wiekszosci sie odpi***** :angryy:. Na koniec przestalismy jak barany potulne byc mili tylko jak sie bural bylo 'czego chcesz' i zwiewal az sie kurzylo. Wszystko zalezy od tego czy wiesz ze da sie zalatwic sprawe 'flaszka' czy to jest taki typ go*** co sie nie odklei i trzeba do konca sprawe doprowadzic. Psy prowadzic z godnie z prawem, tak jak wyzej pisane - zebrac podpisy, zbierac 'dowody', zglaszac na policje - i nie dac sie zastraszyc, bo przeciez nie wyprowadzicie sie dzis czy jutro.
  4. [quote name='Joven']spokojnie....nie musisz się pozbywać swoich własnych, dobrze ułożonych i nieagresywnych psów... po pierwsze zgłoś dziada na policję, oskarż o nękanie, po drugie, to że psy biegają bez smyczy na ulicy - dziad musiałby udowodnić, policja bez tego nie ma prawa podjąć żadnych kroków, a nawet jeśli - to każdy sąd to zleje, bez dowodów po trzecie, ja bym na twoim miejscu zrobiła sąsiadowi piekło...wybiła okno, pomalowała drzwi, podpaliła tą jego blachę po czwarte, może warto prowizorycznie zapisać się na szkolenie psów - żeby był dowód na to, że pracujesz nad ich zachowaniem, a trener potwierdzi na piśmie jakie to są psy (łagodne, ułożone) po piąte, zakłócanie ciszy nocnej jest karalne, ale TYLKO nocnej i TYLKO jeśli jest dowód lub gdy policja będzie świadkiem po szóste - zgłoś sąsiada na policję za zakłócanie porządku i pijaństwo w miejscu publicznym (podwórko to miejsce publiczne) po siódme- nie stresuj się, taki dziad, pijaczyna nic nie wskóra....nie ma wiedzy, kasy ani sprytu ;) pozdrawiam a najważniejsze - pilnuj swoje psy jak oka w głowie, żeby niczego nie wąchały na terenie posesji czy korytarzu, nie jadły, nie spuszczaj ich z oczu poza mieszkaniem - bo sąsiad na pewno jest zdolny do tego, żeby np podrzucić parówkę z trutką na szczury Serio? Zaklucanie spokoju w dzien rowniez jest karalne, wiem bo sama mialam dosc psa sasiadow ktory wyl od 6 rano do minimum 18 - codziennie od pon do soboty (MASAKRA). Tylko ze latwo bylo to udowodnic (wystarczylo by wezwac policje). Jak mozna komus proponowac rozwiazanie problemu huliganstwem :mad:. Co do samych psow, jesli facet niema 'swiadkow' oraz dowodow ze psy sa puszczane samopas bez smyczy itp. To moze naskoczyc - jednak proponowalabym rowniez porozmawiac z sasiadami (zeby nie okazalo sie ze ich zastraszyl lub przekupil) czy stana po Pani stronie. Faktycznie zglosic faceta o nekanie, a za kazdym razem kiedy bedzie sie plul wyjac telefon i powiedziec ze dzwoni sie na straz miejska. Mozna tez nagrac kilka jego awantur/zaczepek. Tez mamy sasiada ktory ma nierowno pod kopula i tylko w ten sposob dalo sie go uspokoic.
  5. [quote name='Diana S']Czyli chodzi, o to, ze psa nie spuszcza sie, bo mam dluzsza flexi... dobrze rozumiem?[/QUOTE] Dokladnie tak, juz mi nie raz poleciec probowal za sarenka (u nas sporo zwierzakow w lasach).
  6. Ja wole 8m, jak by byla dluzsza to i w taka bym zainwestowala. O wiele wygodniejsze dla mnie :cool3:. Pies sobie poszaleje, a ja wciaz bede mogla nad nim zapanowc.
  7. Moja suka przypadkiem raz chapla jako szczeniak smycz linkowa Flexi i przegryzla, ile bylo ganiania za nia kiedy uznala za swietna zabawie biegac z reszta smyczy w mordzie :roll:. Tej tasmowej nie zdazylo jej sie nigdy przypadkiem przegryzc, nawet jak starala sie pozbyc smyczy zeby za kotem pognac. Dlatego preferuje tasmowa :p Co do szybkosci zwijania, to chyba zalezy wiecej od samego mechanizmu. Moja stara linkowa flexi ledwo sie zwija (smycz ma jakies 8lat, jest do bodajze 25-30kg, chodzi na niej suka niecale 18kg), natomiast tasmowa Flexi giant 8m zwija sie momentalnie (smycz do 75kg, pies ma 52kg). [quote name='Amber']On jest bardzo ekspresyjnym psem, więc jak jakiś rozradowany borderek lub labradorek wpada na niego z impetem to on odpowiada równie dużym impetem, czyli kładzie się na nieszczęśniku i wygląda to mniej więcej tak: [URL]http://i56.tinypic.com/2dkwprq.jpg[/URL] [URL]http://i.imgur.com/F5jtXyp.jpg[/URL] Te zdjęcia były robione jak był młody, teraz wszelkie próby poruszenia wywołuje mniejsze lub większe warczenie. Małe psy są za szybkie i trudno je chwycić, więc "wita" się z nimi waląc je łapą po grzbiecie, na co zwykle jest jeden wielki pisk, wrzask i ucieczka z podkulonym ogonem. Jak się puści się za pieskiem w pogoń to go przetyra po ziemi... Sam nie uznaje dominacji na sobie, odpowiada agresją. Ogólnie on się nie umie bawić i ja do tego nie dążę, gdyż jedna i druga strona ma z tego średni fun ;). Nie puszczam go do zabaw z innymi psami, gdyż może im zrobić krzywdę fizyczną i psychiczną. Jak już to jest to towarzystwo bardzo kontrolowane (duże suki), które i tak po pierwszym opatrzeniu zlewa. On nie ma potrzeby zabaw z innymi psami. I w sumie nie dziwota, żeby 3 letni samiec był wiecznym szczeniakiem. Wolę bawić się z nim sama. I on też. Dlatego jak słyszę od właścicielki borderki co kocha cały świat, o "naturalnym zapoznaniu" to zapraszam do zapoznania jej pieska z moim - trauma gwarantowana :eviltong:[/QUOTE] Boskie, chyba wszystkie duze psy tak maja 'polozyc lape na glowe mniejszego'. Moj mniejszym kladl lape na lep i czekal co dalej, lubi biegal do okolo i zaczepial do zabawy (mowa o psach ktore ja znalam, a moj dopiero zapoznawal - nie puszczalam psa nigdy samopas, niech robi co chce). Z duzymi zdezali sie klatami, troche poganiali pozniej plask na bok i tylko szczeki lataly tak jak tu: [URL]http://www.facebook.com/photo.php?v=519607974728204&l=901591522915381186[/URL] Pozniej go pogryzl spaniel i sielanka sie skonczyla :-(. Teraz kazdego samca musi wpierw zdominowac bez zadnego 'ale', a jak nie pasuje to wojna :lmaa:. Suka moze zrobic z nim wszystko o ile nie jazgotala przed przywitaniem (pozniej moze go ganiac, szczekac, jazgotac). [QUOTE]więc olewając temat odwoływalności, zamkniętych i otwartych terenów, znających się społeczności i tak dalej w ten deseń, apeluję o szacunek dla innych. społecznie przyjętą zasadą powinna być kultura wobec otoczenia na spacerach, kultura polegająca na tym, że w pełni panujemy nad swoimi psami i dajemy o tym znać. nie wymagam koniecznie smyczy dla wszystkich, ale wymagam jasnej informacji w moim kierunku: to jest mój pies, ja nad nim panuję i gwarantuję, że nie stanie ci się krzywda. więc skoro wasz pies jest ileś metrów od was, a wy widzicie, że z naprzeciwka ktoś idzie, proszę, przywołajcie psa. skróćcie smycz. pokażcie, że macie pełną kontrolę.[/QUOTE] Brawo :klacz: i tak wlasnie powinno byc ;)
  8. Maron86

    Almo Nature

    Dolaczam sie do pytania, zastanawiam sie od jakiegos czasu nad ta hypoalergiczna wersja.
  9. [quote name='Amber']Jaka mnie dyskusja ominęła :placz: Hehe jakbym trafiła na takie radosne osiedle, gdzie pieski biegają luzem i podbiegają do innych na smyczy, to szybko zakończyłabym myślę takie praktyki. Albo stała się pogromcą :eviltong: Mówię to ja właścicielka 40 kg psa na flexi, która nie lubi podbiegaczy i zapoznania w "naturalny sposób". Jari ma własną koncepcję zapoznawania w naturalny sposób, bynajmniej nie jest naturalny dla większości piesków :evil_lol:[/QUOTE] Jeszcze nic straconego :diabloti:. Czy mozna wiedziec jaki to sposob nie jest naturalny dla wiekszosci pieskow? :razz:
  10. [quote name='rashelek']No ja sobie nie wyobrażam sytuacji, kiedy wiem, że mój pies lubi sobie pomemłać inne i nie zakładam mu kagańca. Bo zawsze może pęknąć linka w smyczy, może wypaść z ręki, rozpiąć się karabińczyk, odpiąć klips w obroży, tysiąc innych rzeczy. I wtedy to będzie TWOJA wina, że Twój agresywny pies pożarł innego. Bo Ci go szkoda, że musi nosić kaganiec. Podbiegacza można samemu kopnąć (sama tak często robię), zresztą nawet w kagańcu pies - jak sama powiedziałaś - może podbiegaczem przeciorać ziemię. Ja stoję po drugiej stronie barykady - mam małego psa i jest kilku mądrych właścicieli agresorów, którym też szkoda pieska w kagańcu wyprowadzać. I muszę ich omijać 3 bloki dalej, żeby mieć pewność, że mój pies będzie żywy. Dlatego nie rozumiem, przykro mi ;)[/QUOTE] Jak wyjde z domu cegla moze spasc mi na glowe :shake:, nie popadajmy w paranoje. Po to moj pies chodzi na mocnej smyczy przeznaczone na wieksze od niego psy, to samo tyczy sie do obrozy jak i szelek. Sprzet minimum raz w miesiacu jest sprawdzany (przy mniejszej suce kilka lat temu mielismy przypadek ze zerwala obroze widzac kota). MOJA wina bedzie wylacznie wtedy gdy moj pies zezre psa ktory bedzie na smyczy, jesli obydwa psy beda spuszczone wtedy wina jest obopolna - wiec mnie nigdy cos takiego nie spotka :lol:, nawet jesli sie zerwie. BTW moj pies nie nosi obrozy klipsowych ktore dosc czesto sie odpinaja :roll: Nie jest mi psa szkoda ze musi nosic kaganiec. Poprostu nie lubie jak mu sie od paska wyciera grzywa i nie widze sensu trzymania mojego psa zakagancowanego, zasmyczonego jesli takiego obowiazku niema w mojej gminie (wylacznie psy raz z listy musza miec i smycz i kaganiec). Za to jest obowiazek posiadania psa spuszczonego w kagancu, lub bez kaganca na smyczy i tego sie trzymam. Moj pies 'kochal' caly swiat do momentu jak wyzej wymieniony spaniel nie ugryzl go w ucho i nie zaczol szarpac, ponoc podbiegajac 'tylko sie przywitac' gdy moj mial okolo 8miesiecy. SkyeDQ Tak, tak straszny ze mnie hater - pamietaj nienawidze cie (pomimo ze cie nie znam i w zasadzie mam twoje zachowanie gdzies). Moj genialny pies jest po szkoleniu i nie ma wbrew pozorom problemow behawioralnych, o ile jakis kundel na niego nie jazgocze i nie probuje go pogryzc, co caly czas pisze - ale whatever (przeciez to inni nie czytaja twoich postow ze zrozumieniem, a ty wszystko doczytujesz :diabloti:). Poza tym ja wzielam psa juz z problemami i z temperamentem (to sie nazywa 'adopcja' jak bys nie znala tego okreslenia). Nie kazdy kupuje sobie psiaka z renomowanej hodowli z 'doskonalymi genami i socjalizacja' (o czym zapominasz piszac swoje posty...), nie ktorzy wola psa wyciagnac ze schronu liczac sie z praca jaka trzeba w niego wlozyc ;).
  11. [quote name='rashelek']A myślałaś o zastosowaniu takiego wynalazku szatana, jakim jest KAGANIEC? Czy uczysz innych kultury, nie dopilnowując swojego psa w 100%? :hmmmm: Comforty mają różne opinie, ale na tyle mi się podobają, że pewnie i tak w końcu sobie sprawię :D Ale mam nadzieję, że nie skończy się jak z Black&White, która po miesiącu miała pozdzierany sitodruk i wyglądała paskudnie :shake:[/QUOTE] Proste pytanie: dlaczego moj pies ma lazic i na smyczy i w kagancu, jesli pies do niego podbiega i go zaczyna po uszach gryzc? U mnie ludzie puszczaja psa samopas i maja wyrabane czy zaczepia/gryzie inne i co sie z nim stanie, a pozniej tak jak pisze Vectra 'OMAJGAT jak to sie stalo' (tyczy sie to niskopodlogowych i srednich, ci z duzymi o dziwo w wiekszosci pracuja z psami). Moj pies nie biega po miescie na 8m smyczy Flexi tylko na obrozy i kantarku wiec ciezko zalozyc mu jeszcze na to kaganiec :roll:. Teraz mam wyrabane. Pies biega na 2,5m smyczy, ma kaganiec fizjologiczny i juz ma 'na koncie' 4 'jorczki' wcisniete w glebe ta klatka (dopiero minol miesiac....). Jak podbiegaja do mojego 'tylko sie przywitac' (lecac, szczerzac zeby i jazgoczac) to juz nie jest moj problem ze cos mu sie stanie (z taka sila wgnieciony pies kagancem rowniez moze mocno ucierpiec np. uraz kregoslupa/lap itp!). Moj pies nawet sie troche uspokoil kiedy moze sie wyladowac na takim jazgocie, a nie tylko byc uspakajanym... PS. Pilnuje swojego psa w 99%, jesli jakis mu podbiega i go atakuje to ciezko 'upilnowac' zeby to co ma na wlosach na klacie/czy tez lapie poprostu nie zlapal w morde.
  12. [quote name='Diana21']Ja polecam szampony z serii Champion, każdy znajdzie coś dla siebie, a raczej psa. Pies po wykąpaniu jeszcze długo, długo ładnie pachnie- w przystępnej cenie. Polecam również szampony PET HEAD, który obecnie używam wraz z odżywką, jest to szampon droższy, ale również bardzo dobry :)[/QUOTE] Potwierdzam, rowniez stosuje Champion. Moj dlugowlosy ladnie sie rozczesuje i slicznie pachnie, do tego jest miekki i jedwabisty.
  13. [quote name='Gezowa']No, ale było tam coś o braku agresji osiedlowych burków? Więc teoretycznie sielanka, bo nie ma kto atakować :diabloti:. Myślę, że trochę koloryzujesz :). Nie chodzi przecież o sytuacje, gdzie pies MUSI być trzymany na smyczy (miasto, ulica). Znam bordera, który prawie nigdy nie chodzi na smyczy (z wyjątkiem sytuacji, w których na smyczy być musi czyli wcześniej wspomniane miasto czy ulica - dla własnego bezpieczeństwa [B]mimo wszystko[/B]), i ona jest kurcze idealna. Serio, jak na nią patrzę to odczuwam nawet lekką zazdrość :razz:. Temat zaczął się od tego, że SkyeDQ napisała o swoim osiedlu i o tym, że jej pies NIE PODBIEGA do innych. I właściwie bez powodu rozpoczął się wzajemny, masowy hejt, którego nie rozumiem do końca :diabloti:. Doskonale za to rozumiem o co chodzi z podbiegaczami. Domyślam się, jak bardzo to wnerwia ludzi, którzy mają psy po przejściach i starają się jakoś je ogarnąć, a tu podbiegający burek niszczy całą pracę, dlatego ja mimo wszystko staram się uszanować obce psiaki i ich właścicieli, łapiąc swojego na smycz, czy linkę. Jest młody i głupi, poleciałby na 99%, ale jakby był super usłuchany to też inna sprawa - prawdopodobnie w ogóle bym go nie łapała tylko się bawiła gdzieś na boku, odwracała jego uwagę (w sumie teraz tak czasami robię, ale z samymi ludźmi, bo psy to dla niego zbyt duże rozproszenie). Na dobrą sprawę mówimy ciągle o psie, który NIE PODBIEGA. Paradoks :cool3:. [SIZE=1]Staram się wyjść na dyplomatę, ale coś marnie mi to idzie [/SIZE]:evil_lol:[/QUOTE] Moj pies juz mial w paszczy dwa psy ktorych wlasciciel zaklinal sie ze pies w zyciu nie podbiegnie do mojego. Jednego potraktowal jak szmate (przez okolo 5minut trzymajac w mordzie), drugiego prawie przegryzl na pol (genialny wlasciciel wyciaga psa za lapy...). Dzieki odpowiedzialnym opiekunom tych oto psow, moj dodal sobie do listy wrogich 4-lapow wszystkie srednie sznaucery i kazdego spaniela jaki istnieje. Wlasnie dlatego nie dam sobie wmowic ze pies 'sam rozwiaze swoje problemy po puszczeniu smyczy' - rozwiaze, ale z jakim efektem. Owszem istnieja doskonale wyszkolone psy, ale i takim czasem moze cos 'odbic' i pobiegnie za czyms/podbiegnie do kogos.
  14. U nas pies platal sie w linke suki - bardzo niebezpieczne sytuacje z tego wynikaly, dlatego wole tasmowe smycze. SkyeDQ Nie, nie podkresla mi bledow - widze ze tobie tez nie :diabloti:. Jesli twierdzisz ze inni nie czytaja twoich postwo - przeczytaj poraz kolejny moj (sarkastyczny, ktory jak dla mnie konczy rozmowe): [QUOTE]Super ze zyjesz w swiecie idealnym gdzie pieski moga sobie chodzic samopas, kazdy jest odwolywalne i nigdy w zyciu nie podbiegna do innego nieproszone. Dla mnie pies, jest psem - da sie go wyuczyc komend itp, ale ma tez swoje geny nad ktorymi nie da sie bez pracy w 100% zapanowac (mozna je przekierowac).[/QUOTE]
  15. Ja znam tylko ze szczecina szkoleniowca ktory mial juz rozne rasy i przypadki - naprawde dobry (wlasciwie dobra :P). Widzialam ze ma tez osrodki w Pyrzycach i Nowogardzie - jednak to okolo 3h jazdy samochodem.
  16. Co do Flexi: Moja 8m flexi giant w ogole nie stracila gumy od uzytkowania, swietnie w rece lezy (pomimo wagi). Za to piec sobie troche przememlal raczke kiedy zostal sam w pokoju (na wakacjach), mimo tego smycz jest sprawna, a ostre kawalki wystajacej gumy wystarczylo podciac nozem. Co prawda nie jest uzywana codziennie, ale minimum 2x w tygodniu od prawie 2 lat. PS. Ceny tych smyczy poszly makabrycznie w gore, ja swoja kupilam za niecale 80zl :cool3: Ja mam tasme, na mniejszego psa linke - wole tasme. Co do SkyeDQ Moj pies (PIES, czyli SAMIEC) nigdy nie jest puszczany samopas ze smyczy w miejscu nie ogrodzonym (na szkoleniu byl puszczany, inne warunki, inne psy, ogrodzony teren). Pies chodzi na dluge spacery CODZIENNIE i jest wtedy NA SMYCZY zazwyczaj FLEXI - nie dostal zawalu wyjezdzajac na wies/nad morze/na szkolenie/biegajac XX km dziennie przy rowerze. Z tego co czytam twoje wypowiedzie to moj pies ma bogatrze zycie od twojego (jedna laka gdzie pieski sobie 'szczesliwie hasaja luzem bez nadzoru'). Jest psem dominujacym+nadpobudliwym, w przypadku nachalnych psow ktore podejda na dlugosc jego smyczy bez odpowiedniej 'procedury przywitania' z miejsca zostana wgniecione w ziemie jego 52kg cialem. Jesli zaczna sie burac, zostana jeszcze gratis pogryzione. Super ze zyjesz w swiecie idealnym gdzie pieski moga sobie chodzic samopas, kazdy jest odwolywalne i nigdy w zyciu nie podbiegna do innego nieproszone. Dla mnie pies, jest psem - da sie go wyuczyc komend itp, ale ma tez swoje geny nad ktorymi nie da sie bez pracy w 100% zapanowac (mozna je przekierowac). U mnie nad (duzymi) psami ludzie pracuja, ucza zachowan itp - przykre ze u ciebie wszyscy maja rownowage psychiczna w gleboki powazaniu. Ja nad swoim psem pracuje codziennie i nie zycze sobie zeby jakis biegajacy bezpansko* kundel podbiegal do mojego, chociaz by ze wzgledu na bezpieczenstwo tego kundla. *Bezpansko - pies zostawiony przez wlasciciela ktory ma w d*** czy pies podbiega czy nie oraz czy pies zostanie zezarty przez innego psa.
  17. [quote name='SkyeDQ']Psy spuszczone rzucają się na twojego psa? Ja zawsze wolę, kiedy ten drugi jest spuszczony. Mojego też od razu wtedy spuszczam (jeżeli do tej pory był na smyczy), żeby mogły się swobodnie porozumieć, wysłać sygnały uspokajające. U nas to się sprawdza za każdym razem. Jak mam możliwość to spuszczam mojego gdzie się da i zostawiam sprawy w jego łapkach. Nie mieliśmy ani jednego przypadku pogryzienia. Gorzej, kiedy prowadzę go na smyczy bez możliwości spuszczenia :/ Inne psy na smyczy nas zaczepiają w bardzo nieelegancki sposób i wtedy wychodzi, że "mój pies jest źle wychowany" :roll: W miarę możliwości staramy się wysyłać sygnał omijania łukiem, który się bardzo dobrze sprawdza nawet na smyczy z tym, że nie zawsze jest możliwość :/ A tu go spuścisz i już spokój - psa nic nie ogranicza i może sobie poignorować drugiego :D Ostatnio jeden koleś mi kazał złapać swojego psa na smycz (jego też był), bo mój się "rzuci" na jego psa :roll: Tak, bo on zna go lepiej ode mnie...[/QUOTE] Moj pies chodzi ZAWSZE na smyczy, na flexi wylacznie w lasach/lakach - nigdy w miescie. Psy takie jak twoj, pomimo ze 'znasz swojego psa' stwarzaja ogromne problemy dla ludzi uczacych swojego odpowiednich zachowan. Jak czytam wypowiedzi typu 'nie zlapie psa bo ja go lepiej znam'.... BLAGAM ile razy to slyszalam i ile razy taki 'lepiej znany' jeden z 2gim burek podlatywal pod mojego sadzac sie 'bo on chce sie bawic i jest przyjazny'. Pozniej to ja musze pilnowac zeby psy nieodpowiedzialnych wlascicieli niezostaly zezarte. To my jestesmy wlascicielami i to my odpowiadamy za sytuacje na spacerach, a nie 'pozostawianie psu sprawy w jego lapach'. Co zrobisz jak twojego psa dorwie rozwscieczony CAO (ostatnio staly sie tak modne, ze na 'kazdym kroku' mozna zobaczyc takie 'bydle':roll:), albo mniejszy molosowaty ktory nie toleruje podlazacego i szwedajacego mu sie pod lapami psa - psy w miastach nie potrafia czytac CS'ow, sama sie o tym przekonalam. Zawsze jak moj pies pokazuje 'nie zblizaj sie bo cie dorwe' to dostaje odpowiedz 'hau hau hau' i darcie ryja... Jesli chodzi o FLEXI to lubie ja pomimo ze jest ciezka i czasem ciezko ja utrzymac. Ma powlekana guma raczke co pomaga w trzymaniu, a dzieki ciezarowi samej smyczy czuje kazdy ruch mojego psa.
  18. [quote name='xxxx52']jezeli zjada i slowa zakazu nie pomagaja nalezy psu zalozyc kaganiec idac na spacer. jeden z moich psiakow zjada oczywiscie kiedy nie widze(bardzo mnie obserwuje) kupe po koniu.[/QUOTE] To nie rozwiazuje problemu, tylko go 'maskuje. Oczywiscie nie neguje uzywania kagancow (moj pies tez nosi fizjologiczny), tylko ze takie rozwiazanie ja akceptuje jesli naprawde nie ma juz wyjscia ze 'zbieractwem' podopiecznego.
  19. Nie zamierzam sie sprzeczac :p. Faktem jest ze moja 'bestia' w niecale 3 miesiace nauczyla sie (i wykonuje) komendy z zakresu PT i PTT, bardziej sadzilam ze to przedewszystkim zalezy od czlowieka (konsekwencji i systematycznosci) niz samej int. psa (kazdy pies jest madry, niektore maja tylko glupich panow :diabloti:. Nie znam zlotego srodka na oduczanie psa pozerania smieci, poprzednie 2 suki ktore mialam na DT wystarczylo nauczyc nie brania nic z ziemi i jedzenia tylko z miski - teraz mam smieciuch :roll:. Najlepsze to znalezione, ogolnie niejadek - ale smieci to rarytas i trzeba zjesc. Zastanawiam sie czy to taka cecha terierowatych, czy fakt bycia w schronie przez prawie 2 lata.
  20. Tasma nawija sie na taka 'korbke'. W mniejszych modelach 'korbka' jest schowana w obudowie. W tej wersji Korba jest czesciowo na zewnatrz (widac jak sie nawija tasma) i przy duzym, silnym, nadpobudliwym psie - czasem trzeba taka smycz mocno zlapac zeby bron boze z reki nie wyleciala. Wtedy jest problem bo lapie sie za 'korbe' i jest to nie fajne. Wiem ze za tasme nie wolno lapac ;), aczkolwiek w 'odruchu' ratowania innego (podbiegajacego jazgota obszczekujacego mojego) psa przed Szamanowa paszcza raz zdazylo mi sie zlapac za tasme. Poszlo z takim pendem ze mi skore przepalilo, okropnie smierdzi palona skora :roll:. Tak samo nie lapie sie linki w polowie gdy pies pedzi - taki sam efekt jak przy flexi.
  21. [quote name='Delph'] Ty pewnie przedłużyłaś to rozdzielanie spacerów na "rowerowe" i "ćwiczeniowe", wyrobiłaś psu skojarzenia i schemat działania (przygotowania do wyjścia na rower). Przegapilaś moment, w którym mogłaś już podczas i przed przejażdżkami wymagać od psa posłuszeństwa. Dokładnie Cię rozumiem, bo robię takie błędy mając psy bezproblemowe - odpuszczam im i później muszę wszystko odkręcać jak im palma odbije ;)[/QUOTE] Nie do konca, ja robilam na poczatku wlasnie tak jak tu piszesz - pies sobie utrwalil: widze rower, znaczy ze ide na spacer 'bez pracy'. Efekt miala taki ze pies byl do granic 'nabuzowany', wrecz bylo widac ze z niego kipi. Po tygodniu przestalam rozdzielac spacery na te 'przyjemne' i na te 'wymagajace' bo nie mialo to w naszym przypadku sensu, pies zamiast 'spuscic pare' wrecz sie wszystkim kilkukrotnie mocniej nakrecal. Teraz kazdy spacer jest i wymagajacy i przyjemny jednoczesnie - zaleznie od zachowania psa, ja tez sie inaczej zachowuje. Jesli jes pies spokojny przy ubieraniu go na spacer, wtedy nie robie 'psikusow' na schodach (stawania 2-3schody przed koncem pol pietra). To samo czynie gdy pies jest spokojny na spacerze, nie ma wtedy 20komend na 'rozgrzewke' itp. Szaman jest 5 psem u nas w domu (za moich czasow, predzej rodzice mieli psy), ale tak naprawde 2gim ktorego ja od podstaw ucze (pierwszym byla ulegla sunia od szczeniaka 6-tyg., Szaman mial okolo 6-miesiecy). Tak wiec radzac sie innych popelnialam rozne bledy, jedne rady byly trafione inne wrecz przeciwnie (metody Cezara w przypadku 'takiego' psa sa totalnym kretynstwem, nie radze ich stosowac bo cofniecie sie do etapu 'budowania wiezi z psem' - osobiscie stracilam mase nerwow + 3 miesiace ciezkiej pracy). Moim zdaniem trzeba na spokojnie kazda rade przetrawic i upewnic sie czy dany schemat faktycznie pasuje do naszego psa, sprawdzic co na niego w jaki sposob dziala i .... pracowac, pracowac i sie nie poddawac, dyscyplina, samo zaparcie, cierpliwosc. PS. U nas najwiekszym problemem jest ekscytacja do innych psow niezaleznie czy znanych czy nie. Szaman tak mnie 'wytresowal' ze jak tylko slysze brzeczenie adresowki/smyczy/lisetki - to juz wiem ze pies idzie, co smieszne ja szybciej zaczelam reagowac na te dwieki niz on.
  22. Maron86

    Wnetr/Guz?

    Bezwstydne te samce :evil_lol: - mialam tylko 1 samca w zyciu i tak nie robil, tak to same suczki. Stad moja niewiedza :eviltong:
  23. Maron86

    Wnetr/Guz?

    Super, dziekuje bardzo za odpowiedzi teraz jakos lzej na sercu majac swiadomosc ze moj pies calkowicie normalny :loveu: Jeszcze spytam o cos glupiego .... czy waszym samcom tez 'wylazi' jak siedzi i sie np podjara? :oops: Mielismy juz kiedys samca, ale nigdy nie swiecil swoim narzadem rozrodczym.
  24. [quote name='Delph']To fakt, że o wiele szybciej tą metodą opanować psa, który nie jest zestresowany, nie ma np. problemu z lękiem, agresją, ciągłym napięciem i czuwaniem. Coś w stylu Twojego psa, wg opisu. Ale też niekoniecznie, bo dokładnie wg tego schematu opanowywałam np. psy agresywne do innych na spacerach. Po prostu rozładowanie energii ułatwia pracę, nie zastąpi jej jednak w żadnym wypadku. Samo bieganie nic nie da, na dłuższą metę może nawet pogorszyć sprawę, bo psu polepszy się kondycja i będzie wymagał więcej i więcej ruchu ;) Kluczem jest ten drugi spacer, po wybieganiu, on musi być równie intensywny i absolutnie konsekwentny, wtedy nie ma już wąchania, witanie się z pieskami, kręcenia na smyczy - jest tylko praca. To też jest bardziej "sprawiedliwe" wobec psa, najpierw zaspokajamy jego potrzeby eksploracji, fizjologiczne, ruchu, a później z czystym sumieniem możemy oczekiwać od niego bezwzględnego posłuszeństwa bez żadnych ustępstw. Coś w stylu Twoich metod, które opisałaś, a nawet poszłabym w bardziej stanowcze. A w praktyce taką pracę powinien pokazać specjalista, żeby czegoś nie zepsuć ;)[/QUOTE] Z tym sie zgadzam, aczkolwiek u cwaniaczkow (takich jak mam w tej chwili na DT + moj samiec) moze byc to paskudnie wykorzystywane. Uwazaja ze wychodzenie na dwor 'bez zasad' (czekanie siedzenie, uspakajanie sie itp.) znaczy ze 'wygraly' i znow moga robic co chca. :diabloti: Moj psiak po 3 wypadach na rower, zaczol sie tak na niego ekscytowac i nakrecac ze w momencie np wkladania wody do torby/pompowania opon - zaczynal biegac w kolko, szczekac, skaka, piszczec, 'spiewac'. Po schodach malo lap nie gubil. Jak juz zaczol sie bieg przy rowerze to przez pierwsze 30 minut byl tak 'nabuzowany' ze do wszystkich wyskakiwal, nawet do psow ktore bardzo lubi. Tylko dlatego uwazam ze dawanie psu 100% wolnosci wychodzac na 'luzny' spacer nie zawsze jest dobrym sposobem. Ja preferuje spacer: szkolenie/wyciszanie - zabawa/wachanie/bieganie/szalenie - szkolenie/wyciszanie - powrot do domu. W taki sposob zaczynamy i konczymy kazdy spacerek, kazdego dnia :p.
  25. Prawda jest ze kazdy pies reaguje inaczej, opisane metody przez Delph swietnie sie sprawdza u niewybieganego psa ktory ma nadmiar energii i potrafi sie po zmeczeniu wyciszyc. U mojego gdzie nie jest problem nadmiaru energii (chociaz ma jej niespozyte ilosci), a szybkie pobudzanie sie na bodzce - taka praca nic nie dawala. Pies biegal minimum 1x dziennie przy rowerze, po lesie przez 1-2h (minimum 10km bylo w jedna strone wedlug wujka google) jednak najczesciej zabieralam go rano i w poludnie. Wracal padniety, lapy ledwo przebieraly - a mimo tego w 30sec potrafil sie zregenerowac i przeciagnac do psa... Tak jak pisze [B]u mojego psa[/B] pomogla wylacznie dyscyplina, wyciszanie jego glupich pelnych emocji zachowan i pokazywanie ze im bardziej sie nakreca tym mniej osiaga - nigdy nakrecony psa nie wita, musi siedziec i czekac az pies sam podejdzie (miedzy innymi ze wzgledu na bezpieczenstwo zeby innego psiaka nie zadeptal). Co do szkolenia, moj byl zapisany na 'ogolny' kurs PT, tak zeby mial odrazu bodzce rozpraszajace. Szkolenie odbywalo sie 2x w tygodniu po 1h, tam nauczylam sie jak z psem postepowac i na co uwazac. Grupy byly po maksymalnie 6 psow. PS> Moj pies w domu spi/je/pije do momentu jak nie uslyszy psa za oknem, wtedy mazryw i leci 'spiewac' przy oknie z ktorego dobywal sie dzwiek...
×
×
  • Create New...