Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Sunia zostaje bo się w niej zakochaliśmy i nie jesteśmy w stanie się z nią rozstać :loveu:, Szaman z Magia to jak brat z siostra (albo kochankowie :P). Cieszymy się że jest nasza jędza zdrowa i oceniona na tak niski wiek, tylko to dobija kiedy pies się tak szybko na złe zmienia i nie ma podłoża zdrowotnego (no chyba jej po prostu w głowie się potentegowało). Radze zrobić 1 spacer z tą suką bez spuszczania i dopuszczania do interakcji między nimi. Tak żeby Janka miała też i jakieś pozytywne skojarzenia. Odradzam spuszczanie przy tamtej suce, tamta będzie szukać momentu waszej nieuwagi i zaatakuje - wiem bo moja stara jędza robi identycznie. Nie dajcie się nabrać że pies w kagańcu to bezpieczny pies, ostatnio Jeanne wgniotła kagańcem plastikowym sukę która biegała w koło naszej i jadała przez dobre 10minut próbując naszą ugryźć. Mama poprawić chciała obroże, a Jeanne zrobiła susa i koniec - za to chodnik jak ładnie zamiotła tamtym psem, normalnie 0 kamyczków i piasku!
  2. tylne łapy ma ładnie ustawione. Przednie 1 ma lekko wyginającą się, 2gą ma już mocniej. Jak go wzięliśmy w wieku 6 miesięcy to miał masakryczne łapy, ale po acanie rybnej mu się ładnie wyprostowały. Teraz przeszliśmy na RC i przyznam że zaczęłam się zastanawiać dlaczego mu się tak dziwnie łapy wyginają... Tu jest jego album więc można oglądnąc jego łapy: [URL]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.556487067706961.1073741829.100000370198718&type=1&l=08212ed3bb[/URL] To są zdjęcia 'starsze' teraz prawą przednią ma w gorszym stanie... Nigdy nie miał dodawanych żadnych witamin ani suplementów. Jedyne co miał podawane (przez problem z tylną łapą po urazie) to ten środek na stawy. Teraz miałam podawać ten środek suni która jest na DT to od razu podałam Szamanowi, bo zaczęłam z nim trenować przy rowerze + znów gamoń się walnął w tylną łapę i kulał (walnął się centralnie w staw). Nooo i kiedyś podawałam do karmy siemię lniane jak miał brzydszą sierść :P Majkowska - próbowaliśmy na przekupstwo, za kantar trzymając, ba nawet na kolczatce... Krew to naprawdę u niego ostateczność. On nie jest osowiały, pożera takie same ilości żarełka jak zawsze, pije normalnie, zaczepia suki do zabawy, jest aktywny cały dzień. No i dziś non stop wył przez 2h jak pojechałam na rower. Qpa ładna twarda w ładnym kolorze i nie śmierdząca (wiem bo sprzątam po psach), siuski żółte i w ilościach takich jak zawsze. Miał te kleszcze, ale od razu wyjmowane i nigdy się nie zdarzyło żeby został wyjęty bez łap i gęby. Jak by był inny niż zawsze (jakieś minimalne odchylenie od normy), to byśmy musieli z nim wojować do upadłego. PS. Nie wiem jak radzą sobie ludzie z np CAO czy mastifami angielskimi, mój ma tylko 50kg (porównując do tych ras to tylko) i jest problem bo pies krwi nie odda :oops:
  3. Byliśmy i mój pies ma 'niedźwiedzią łapę'. Mam mu podawać tran + witaminę C, do tego środek na stawy który podajemy. Musi mieć chwilę odpoczynku od sportu 'wyczynowego' (wyłącznie spokojne spacery). Do tego dobra karma i powinno wrócić do normy. Krwi nie dał sobie pobrać, najlepsze jest to że szczepienia normalnie można zrobić psu nie odwala. Jednak jak igła idzie w stronę łapy to pies wychodzi z drzwiami, a takiego 50kg bydlaka ciężko powstrzymać przed tym co postanowi :razz:.
  4. [quote name='evel']Nie. Mnie wkurza każdy debil, który ma niewychowanego psa, niezależnie od rozmiaru, jeśli ten pies zapragnie wejść z moim w interakcje :evil_lol: Podpisuje się obiema rękoma. Co do bezpańskich - takowych moim zdaniem u mnie nie ma, są psy mające właścicieli którzy dla własnej wygody wypuszczają je samopas. Psy te są namolne, łażą za tyłkiem przez cały spacer i wkurzają. Przyznam szczerze że dla mnie większym niebezpieczeństwem jest ten wolno wałęsający się (w mojej okolicy zazwyczaj husky), niż taki jazgot na smyczy - tego jazgota mój pies zazwyczaj samym kagańcem może rozpłaszczyć na ziemi... Dodam że mój pies jest źle wychowany i zawsze spuszczony wybierze psa niż człowieka... i właśnie dlatego nigdy, ale to nigdy nie jest puszczany ze smyczy. Uważam że codzienne bieganie przy rowerze + długie spacery na weekend na lince 20m mu wystarczają. Najlepsze jest to że mój pies z psami miastowymi chce się żreć (samcami wyłącznie), natomiast na wsi na agroturystyce jest idealnie socjalizowanym psem znającym zasady życia stadnego i nawet z samcami się nie żre wystarczy że wymieni spojrzenie lub czasem warknie i już - każdy wie gdzie jego miejsce :multi:. Cała ta sytuacja zmusza mnie do zastanowienia czy problem jest w moim psie czy też we mnie, a może w psach miastowych które nie potrafią czytać CS'ów? W ogóle to najbardziej mnie wkurzają nie psy, a ich właściciele bez wyobraźni.
  5. U mnie jest tak. Mój na smyczy + często w fizjologu lub na kantarze (jak ma gorszy dzień i mu odwala, a zdarzają się i takie), podbiega mały szczurołap (york) i drze japę. Mój krzykacza ignoruje, krzykacz go zaczyna podgryzać. Mój nie wyrabia i zaczyna na niego się pluć, jak nie pomaga to próbuje go pożreć na co ja nie pozwalam. Zamknięte koło. Ja swojego uczę ignorowania tych jazgotliwych wypierdków, a tu zawsze jakiś pozbawiony rozumu właściciel wyleci ze szczurołapem. Co prawda 'są modne' i zaraz się znudzą co spowoduje spokój na osiedlu, jednak w tej chwili są problemem.
  6. Na razie mam krople (właściwie jutro dojdą) na 8tyg, mam nadzieje że będzie spokój bo w tym roku w takim strachem żyje że szok :angryy:. U nas nigdy tak nie gryzły i starczała najtańsza obroża z zoologa przeciw-kleszczowa, jak przez cały rok znalazło się 1 kleszcza to szok że jakiś był. Tak się zastanawiam czy od teraz już każdy rok będzie tak wyglądać, no i skąd nagle taki wysyp kleszczy skoro nigdy ich nie było w takich ilościach... Obroże zakupie odrazu jak się krople skończą lub nie będą działać.
  7. [quote name='Majkowska']Pies ze schronu też może być dobrze zsocjalizowany :) Rzecz jasna może mieć też przeżycia za sobą i różne urazy,ale jednak większość psów ze schronu mając normalnych właścicieli jest normalna. A dużo zależy od reakcji właściciela i to racja - sprawdziłam na sobie, im bardziej się panikuje i sieje popłoch tymbardziej spinają się psy, chcą bronić itp. Według mnie bezpańskie psy to mały problem - przeważnie są same sobie, dość niepewne jak nie mają pana obok, ewentualnie coś tam szczeknie i ucieknie. Gorsze te co idą z panciem i robią zadymy, a pancio patrzy dumnie z daleka...[/QUOTE] Z doświadczenia (5 własnych psów + 6 na DT ze schronu) własnego wiem że to bzdura, pies ma jakieś swoje przejścia i szkolenie opiera się nie na 'socjalizacja + nauka' tylko na 'oduczaniu' i pokazywaniu co złe/co dobre. Samo otworzenie się psa i pokazanie prawdziwego charakteru trwa średnio od 3tyg w górę (zależnie jaką ma psychikę)... Wolno biegające burki są chyba nawet gorsze od tych na smyczy. Takiemu na smyczy krzyknę 'bierz psa, albo swojego spuszcze' i w te pędy uciekają (zazwyczaj, chociaż są i durnie wśród właścicieli) widząc wkurzonego 50kg bydlaka. Taki wolno puszczony łazi człowiekowi za dupskiem przez cały spacer i wkurza psa...
  8. Nie robiłam badania krwi, on jak widzi igłę to z drzwiami od wet. wyjdzie. Naprawde pobieranie krwi u niego to udręka. Ostatnio 3 osoby go trzymały bo potrzebowaliśmy krwi na badanie hormonów, ten wstał i do widzenia + 2 złamane igły... Moje psy są szczepione przeciw boleriozie, na babeszoze niestety żadnej osłony/szczepienia na rynku nie ma :-(... Faktem jest że w tym roku Szaman jest 'stołówką' dla kleszczy, wystarczy w blokowisku 30min. spacer i już 2kleszcze. Co prawda w tym roku tylko 2 były lekko opite (dziś właśnie jednego wyciągnęłam z pachy psy), reszta świeżo wbita - lub dopiero szukająca miejscówki. Podejdę jeszcze raz z nim do wet. dziś i zobaczymy czy da rade pobrać krew. Może też coś dodatkowo poradzi na tą łapę... Ruch mu ograniczę dla jego dobra, fakt 2gie piętro + jego masa przy chorej łapie to nie jest dobry pomysł.
  9. Mój nosił kiltrix i było napisane że obroża powinna być noszona stale z wyjątkiem kąpieli co średnio mnie urządza bo mój nawet w kałuży musi się 'wykąpać' :roll:. W tym roku przeszliśmy na foresto bo niby pies może ją moczyć. Przyznam szczerze że myślałam że to jedyna wodoodporna obroża w której pies może bezkarnie pływać itp. W każdym razie przechodzę na kropelki - wyjście 30minutowe wieczorne = 2 kleszcze wbite w głowę psa, jeden przy 2gim. Masakra... (spacer wśród blokowisk)
  10. Ja spokojnie z nim wyjdę bo to nie problem ;) Tylko zawsze jak nie pada i jest ciepławo rano jedziemy na rower (w sensie ja + pies/psy) - tak się zawsze cieszy na ten wyjazd że już z rana wcześnie mnie budzi i biega w kółko. Jak raz bez niego pojechałam (sprawdzić czy da się tymczasowiczkę przyuczyć do roweru) to płakał i wył ojcu przez ten cały czas co mnie nie było :shake:... Jednak zdrowie jest ważniejsze niż przyjemności, jak sobie łapę dobije to (tfutfu) nigdy nie będzie biegać :-(
  11. Teoria piękna, praktyka różnie. Każdy pies inny i charakter inny, do tego psa biorąc psa od szczeniaka można wychować jak się chce. Gorzej jak się bierze źle socjalizowanego psa nastawionego na 'mam cię w du** bo widzę psa' i żadne ćwiczenia i szkolenia tego nie zmieniają. Powiem wprost mój pies nienawidzi innych samców od kiedy został w młodości pogryziony przez spaniela, później trafił się średni sznaucer. Po czym mój nienawidził wszystkich spanieli i sznaucerów - mnóstwo pracy mnie kosztowało naprostowanie tego zachowania... Nauczyłam również że małe jazgoty to nie psy, to tylko takie jazgoczące coś - jednak jak takie jazgoczące coś z bezmyślnym właścicielem podbiega mu pod pysk i zaczyna kąsać, mój nie wyrabia i drze japę. Przyznam że nie wiem co w takiej sytuacji zrobić, moja wściekłość mów 'daj mu zeżreć tego gnoja' za to mój rozsądek 'to nie wina psa'. Z suką każdą się dogada, dzięki czemu jesteśmy dt dla suk ze schroniska. Jak się bronić przed dużymi psami? Ja zawsze jak widzę 'spięcie' i wpatrujące się w siebie 2 duże samce po prostu staje, karzę psu czekać (jak jest mocno nabuzowany to usiąść) i czekam aż ten 2gi właściciel zrobi ruch. W większości właściciele zauważają to co ja i się mijamy w pewnej odległości, czasem któryś szczeknie jednak od razu się uspakaja. Ogólnie z dużymi psami nigdy nie miałam problemów, właściciele obserwują otoczenie oraz swoje psy. Zawsze mam problem z biegającymi jazgotami niskopodłogowymi - 'o dziwo' z jamnikami i yorczkami + maltańczyk sąsiadów który drze japę widząc 2giego psa z 50m dalej :roll:... Przyznam że z takimi małymi gnojkami nie wiem co robić, ominąć się nie da bo schodząc z drogi jednemu wchodzi się na 2giego :mad:
  12. Proszę, a ja słyszałam właśnie wręcz przeciwnie. Tylko jedne żelowe obroże właśnie foresto są wodoodporne, reszte nawet na deszcz trzeba ściągać. Do tego w obroży foresto mojego psa kleszcze w tym roku gryzą, robi wręcz za stołówkę. W kiltrix kolegi rottek miał kleszcza na ... jąderkach! Krople się 'zmywają' przy kąpieli z płynem, ponoć przy zwykłych kąpielach w wodzie nie schodzą bo 'zmieniają strukturę skóry' tak przynajmniej gdzieś czytałam + wet to samo mi powiedział. Skoro u mojego sierściucha obroża nie działa to chcę go zabezpieczyć kropelkami. Dodam że w tym roku tylko i wyłącznie mojego psa gryzą, suki nie miały ani jednego - suka poprzednia na DT wiem że miała jednego, ale krople go zabiły i został tylko 'guzek' który zszedł po kilku dniach
  13. Oho no to mogę zapomnieć o badaniu w policach na 100% nigdzie nie ma, a w szczecinie też nie słyszałam żeby mieli - chociaż podzwonię po lecznicach mooooożeeeeee się trafi. No nic szczęście w nieszczęściu że ona jest małym 16kg knypasem, a mój 50kg bydlaczek się uspokoił ;)
  14. Super więc to zamawiam, u nas w sklepach tylko frontline i Fiprex... Przy advantix po wakacjach zbankrutuje przy 3psach :P
  15. Temperatury nie ma, qpa normalna, siuśki też, za gotowaną marchew da się pokroić, 0 wymiotów - więc myślę że nie borelioza. Środki na stawy będę podawać, mają czarci pazur do tego pies żadnych objawów bólu (prócz problemów ze wstaniem) nie pokazuje więc nie będę go chwilowo faszerować przeciwbólowymi (ma słaby żołądek dlatego nie chcę podawać czegoś zbędnego). Ok łapy nie usztywnię, a przyznam że już się łamałam. No i 0 roweru tak jak piszesz dla biedaka, będzie rodzicom urządzać koncert śpiewacki :evil_lol:. Dzięki za podpowiedzi :)
  16. Witam Mój 50kg pies mieć problem z przednią łapą. Ma problem z wstaniem, jak wstanie to kuleje na przednią łape. Jak już się zwlecze to przez chwilę kuleje tragicznie, po paru krokach zaczyna chodzić normalnie. Po schodach schodzi i wchodzi jak zawsze normalnie. Na spacerze ciągnie jak parowóz do każdego samca z miną 'ja ci pokaże... :mad:', suki zaczepia do zabawy i leci się witać :cool3:. Przy rowerze biega normalnie, po 13km po schodach też normalnie wszedł. Problem jest wyłącznie wtedy gdy pies chce wstać i chodzić zanim się po chwili rozchodzi. Obmacał mu wet cała łapę, pies nic nie ma w opuszkach, nie piszczy i wygląda że w ogóle go ta łapa nie boli (wet. kazał obserwować). Dostaje środek na stawy (on i suka ze schroniska). W sumie nie wiem czy to jest zwykłe przetrenowanie łapy (codziennie robimy około 12-15km na rowerze od połowy maja), czy może coś mu 'wyskoczyło' (ale wtedy chyba by dawał oznaki bólu w jakimś konkretnym miejscu). Dzień po tym jak zaczął kuleć znalazłam kleszcza na klacie (wyglądał jak by był wbity max dobę), na miejscu wbicia pojawił się guzek który już powoli znika jednak pies nadal kuleje :-(. Niedawno schudł 1kg, więc to nie nadwaga u niego (żebra ładnie wyczuwalne). Czy macie jakieś pomysły co to właściwie może być? Czy powinnam mu ograniczyć maksymalnie ruch do minimum i odczekać parę dni? Czy usztywnić mu tą łapę, czy zostawić tak jak jest? PS. Dodam że mój pies tragicznie znosi jazdę jakimkolwiek pojazdem (rzyga do potęgi), innego wet. mamy najmarniej 1h jazdy od nas.
  17. Patrzyłam po składzie. Znalazłam środek: BROS HAPPS spot on, krople przeciw pchłom i kleszczom który ma taki skład: [QUOTE][FONT=Comic Sans MS]substancje czynne: Permetryna 25%, Imidacloprid 8%, Pyriproksyfen 2%[/FONT][/QUOTE] Co o nim sądzicie?
  18. ojciec znajomej wziął praktycznie identycznie wyglądającego samca jako ONka, wyrósł mu ... kundel o maści owczarka. Za wysoki, za chudy i lekko niezrównoważony psychicznie (poprzedni pies był 'ideałem' i był wychowywany właśnie przez jej ojca). Jeśli pies nie ma rodowodu, znaczy że jest kundlem lub 'w typie rasy' ;)
  19. U nas chwilowo z zachowaniem Pana i władcy wszystkich suk wszystko cacy. Omijam samce te bardziej harde z którymi widać że się pożre (atmosfera robi się tak gęsta że nożem można ciąć ;) ). Uległe samce zdaniem Szamana są ok, więc jak któryś ma troszkę oleju w głowie to nas omija :diabloti:. Magia (sunia która mamy na DT, na 99% zostanie na stałe:oops:) się powoli otwiera i robi zazdrosna o Szamana, zaczyna go 'bronić' przed sukami - nie pozwalam na to więc momentalnie się uspakaja. Już sobie wyobrażam wychodzenie na spacer z 50kg psem i 30kg suka. Samiec broni suki, suka broni samca = omijanie wszystkiego co żyje i oczy dosłownie wlepione wszędzie. Nieeeeeeee takie chodzenie na spacery mnie nie interesują :mad:. [quote name='Koszmaria']może to po prostu starość się u niej tak objawia..?[/QUOTE] Poszliśmy do wet. który ocenił jej wiek na ... 4-5lat. Jego zdaniem badania krwi i zęby o tym świadczą - ja ją mam od kiedy miała 6tyg, więc na 100% ma 10 lat (w kwietniu skończone). 2dni temu zrobiła taką jazdę jak zobaczyła kota że matka z klatki wyjść z nią nie dała rady (inną sprawą jest to że kot siedział na środku chodnika centralnie przed klatką i darł na nią ryja, oczywiście jazgoczący pies próbujący go zabić to dla niego 'pikuś' więc jaśniepan się nie ruszy :angryy:). Chwilowo matka prowadzi zadziorę na obroży + dławiku... Zastanawiam się czy nie zbadać jej głowy... ale ten wiek 10lat + narkoza może być złym pomysłem..
  20. Mam taki zamiar, tylko nie wiem którego ... No i czy po 'przedawkowaniu' nie będzie żadnych problemów zdrowotnych? On i tak już ma problemy żołądkowe, więc nie chcę żeby coś jeszcze wylazło ...
  21. Dokładnie 51,9kg - długa gęsta okrywa włosowa szczególnie klata/łapy/głowa (tyłek ogolony)
  22. Mam 50kg psa z długim włosem bardzo gęstym bez podszerstka, czy mógł by ktoś poradzić w miarę tanie i skuteczne kropelki przeciw-kleszczowe (obroże się nie sprawdzają w tym roku...). Nigdy dotąd nie żarły go kleszcze, a w tym roku jak szalone - codziennie znajduje przynajmniej jednego wpitego w lapę/szyję/pysk/głowę ... masakra
  23. IZMADO doskonale rozumiem, jeśli ktoś nie chce dać sobie pomóc to przecież go nie zmusimy. Klaki jaką ty masz kruszynkę mała, jak dalej pobiegnie to jej w trawie nie znajdziesz :)
  24. Jeśli babka mieszka gdzieś niedaleko i masz możliwość do niej zajechać to weź książeczkę suni z aktualnym szczepieniem i zabierz babkę na pogotowie, niektórym bardzo źle goją się rany po ugryzieniach (zależy również od czystości zębów psa, o czym sama się przekonałam). Niech lekarz to obejrzy, bo jak zaczyna puchnąć to musi dostać zastrzyk przeciwtężcowy - który naprawdę nie boli (no chyba że ból odpadającego palca mi stłumił zastrzyk :roll:). Jeśli nie możesz podjechać do niej to powiedź żeby pojechała natychmiast na pogotowie, że książeczka nie jest potrzebna wystarczy adres właściciela (i to dopiero przy wizycie w tym centrum chorób zakaźnych). Ona nie będzie miała zastrzyków jeśli w nogę pies ugryzł, kobieta z od tych chorób zakaźnych tłumaczyła mi że nie są tak chętni na dawanie zastrzyków bo (przynajmniej u mnie w okolicy) nie odnotowano zakażeń wścieklizną od psów domowych. Tak więc jeśli pies nie pogryzł w głowę/twarz/kark/klatkę piersiową, to na bank nie będzie miała tych zastrzyków (bardzo kłopotliwych i ponoć ogromnie bolesnych). Baaaa ja jedynie przy sobie miałam dowód i matkę (przy zdenerwowaniu łapie mnie atak astmy...) i odpadający palec który wisiał na skórze :roll:. Książeczkę zdrowia (własną) można donieść w ciągu tygodnia, informacje o psie jeśli znane podaje się w szpitalu/na pogotowiu (ja byłam w szpitalu) i później już z górki. Co do mojej suki to sama nie wiem, z jej miotu ponoć 4 z rodzeństwa (1 suka i 3 samce) na 9 miało zaburzenia agresji spowodowane jakimiś zmianami psychicznymi w mózgu... Były normalne, grzeczne i bezproblemowe do jakiegoś momentu, później zaczynała się agresja i pomimo pracy itp pies z czasem atakował domowników bez powodu... Tylko że ich 'dziwne zachowania' były w wieku 6/8lat ... Jeanne ma 10. Ma takie zrywy że kilka minut się bawi z psem, po czym atakuje go, po chwili znów chce się bawić...
  25. Procedura pogryzienia wygląda tak: Pies dziabnął i wyszedł tylko siniak bez śladów po pogryzieniu to wystarczy tylko okazanie aktualnego szczepienia. Jeśli pies ugryzł do krwi, lub po ugryzieniu trzeba zakładać szwy to: Szpital, zastrzyk przeciw tężcowy, opcjonalnie szwy, wypis ze szpitala który kieruje człowieka pogryzionego dalej. Później jedzie się do szpitala od chorób zakaźnych, tam znów robią wypis i 1) Znamy psa/jesteśmy w stanie psa okazać i rozpoznać - dają nam 2/3 doby na zgłoszenie im faktu odnalezienia psa i doprowadzenie go do okazania na kwarantanne 2) Nie znamy psa/nigdy go nie odnajdziemy - czekają zastrzyki przeciw-wściekliźnie (ogólnie masakra). Wiem bo mója już nieżyjąca sunia mix-dobermana kolegę chlastnęła zębami i powstał siniec na pół nogi (1 opcja, pies zahaczył, ale nie do krwi). Opcje 2gą przerabiałam w zeszłym roku kiedy suka husky mnie ugryzła w rękę - mój samiec na smyczy ją zdominował i wcisnął w ziemię, jak go odciągnęłam od niej to mnie upie****. Suka oczywiście biegała samopas, 'a niech się wybiega'. 4 szwy na palcu + od końca listopada do marca 'walka' o palec i sprawność ręki (dopiero w lutym przestało mi się sączyć z palca). Naszęście dla mnie sukę złapał hycel... Jeśli chodzi o stresowanie się 'co to nasz pies nie wymyśli' to dla mnie najlepszym rozwiązaniem stał się kaganiec fizjologiczny. Ja się nie stresuje że mój pies zeżre innego (co najwyżej wgniecie w ziemię i rozplaska), a mój pies chodzi jeszcze bardziej pewny siebie (o ile to w ogóle możliwe). Od kiedy jest z nami Magia, od tego czasu Szaman się uspokoił i przestał drzeć japę na każdego samca i większość omija tylko 'zabijając' wzrokiem :diabloti:. Jednak przy 3-ch psach nigdy nie można się nudzić... Tak więc nasza mała 16kg i 10letnia suka zaczęła tak odwalać że to się aż w głowie nie mieści. Atakuje psy, atakuje koty przed blokiem (ich mi akurat nie szkoda), atakuje 'obce' koty na 'obcym' terenie (czego nigdy nie robiła), można ją wołać i tak nie przyjdzie, atakuje rowerzystów, atakuje z zaskoczenia ludzi ... I to wszystko się zmieniło praktycznie stopniowo. Ona nie dość że zawsze wykonywała polecenia bez marudzenia za szyszke/piłkę/smaczka to była zawsze i wszędzie odwołalna, nie lubiła wyłącznie mężczyzn i psów które się do niej sadziły. Jakieś kilka miesięcy temu zaczęła oszczekiwać rowerzystów i od tego momentu zaczął się łańcuch agresji. Co ciekawe żadne smaczki nie pomagają, żadne korekty, wykończenie fizyczne/zmęczenie psychiczne - nic. Zaczynam się zastanawiać czy ona nie ma czegoś z głową... Tak więc u mnie zawsze kolorowo, jak jedno się uspokoi to 2gie rogi naostrzy ;)
×
×
  • Create New...