Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Spróbuje z jakim środkiem na zwiększenie łaknienia. Mój w typie mastifa tybetańskiego potrafi do 3 dni nic nie zjeść, bo nie. Jest w 100% zdrowy więc już po 3 latach nauczyłam się ignorować jego odpały żywieniowe. Przy tej suni martwi mnie jej niedowaga i fakt że oblizuje się nad jedzeniem i ewidentnie widać że chce jeść... krąży, obwąchuje i w końcu i tak nie zje. Gdyby miała lekką niedowagę, albo żadnej to bym to zignorowała tzw 'nie to nie'. Dziś ładnie zjadła surowy korpus, dostanie jeszcze surowe serca i na kolacje szyje z mięsem indyczą. To nawet barfem nazwać nie można bo nie je żadnych warzyw i tak tworzy się błędne koło i ręce opadają. PS> Ja nigdy cierpliwością nie grzeszyłam, tu jakimś cudem mam jej trochę - jednak przy jedzeniu już nie wyrabiam
  2. Zazwyczaj 'proces' karmienia wygląda tak (tylko przy niej, bo inne psy jedzą normalnie i nawet kilkudniowa głodówka im nie zaszkodzi): Na początku przez pierwsze kilka dni gdy sunia wychodzić ze swojej 'jamy' nie chciała wychodzić: Siadałam koło jej wejścia bokiem, opierając się plecami od balustrady balkonu. Otwierałam puszkę z mięsem, nakładałam mięcho na łyżkę i ... sunia się oblizywała, zaczynało jej z oczu płynąc, chwilę się pokręciła przy łyżce i uciekała w najdalszy kąt. Po takich cyrkach wołałam mniej żarłocznego psa i pokazywałam suni że to nie truje i można jeść. Wtedy po 2-3klopsach zjedzonych przez 2giego psa i ona zaczynała. Po paru dniach już chciała jeść w wejściu do pokoju, a nie na balkonie co nas cieszyło. Później zjadała nawet 4 puszeczki dziennie. Wychodziłam z założenia że skoro je to niech je, jak sobie żołądek rozepcha to i problemu nie będzie - myliłam się. Po paru kolejnych dniach zaczęła jeść chrupy rybne FirstMate. Naprawdę myślałam że teraz już pójdzie z górki... Później (kilka dni temu) tak jak pisałam w nocy zbierało się na deszcze więc psa do domu daliśmy, pół nocy się kręciła, ale później u mnie w pokoju poszła spać (wraz z resztą stada). Po tej nocy jeszcze z rana zjadła ładnie i normalnie, a później znów się zaczęło cudaczenie... Sunia rzucanych nie jadła i uciekała od jedzenia jej rzuconego. Zaczęła jeść jakoś 3dni temu właśnie jak się jej rzucało i 2giej suni też, wtedy widząc że Magia wpiernicza to i ona zaczęła ciumkać. Wczoraj już mnie dobiła tym jedzeniem, ja chora i do tego błagająca psa o to by nie zdechł z głodu :shake:... Załamana stwierdziłam że wracam do początku, dałam ją na balkon, zawołałam 2giego psa. Szaman wciągał... ona nie chciała........ W końcu coś mnie trafiło (szlag normalny) i wrypałam chrupy do tego puszkę, wymieszałam i podstawiłam jej pod mordę - efekt taki że pies zwiał od miski oblizując się i śliniąc. Znów jej podsunęłam i znów i znów ... w końcu Szaman nie wyrobił i jej w michę wparował (on nie może puszek bo od razu ma biegunki) i zaczął wyżerać - Wtedy dopiero ona zaczęła lizać z miski i jeść! Wieczorem pora karmienia - powtórka z rozrywki :angryy:. Wkur**** się zrobiłam to samo co rano i .... NIC, Szaman się zaczął opychać to go pogoniłam. Zostawiłam miskę na balkonie razem z sunia. Po 30minutach i kręceniu się od miski do miejsca w końcu się przemogła i zjadła. Ja uradowana stwierdziłam że dziś będzie łatwiej (o ja naiwna), zrobiłam to co wieczorem ... po 1h zrezygnowałam, mama poleciała do rzeźnika i kupiła szyje indyczą z mięsem - to zjadła... Dawaliśmy jej jeszcze surowe żołądki kurze, ale nie chciała. Zjadła dopiero podgotowane. Po południu zjadła surowych serc.. Naprawdę rozumiem że potrzeba jej czasu, że się boi, że musi się oswoić. Jednak tak jak pisałam, ja mogę jej na wszystko dać czas bo to nie problem - ale żeby ona jadła normalnie! Od razu mówię my jesteśmy BDT z 3 naszymi psami, w tym 1 pies na specjalistycznej karmie. Dla suni dali suche i załatwili mokre żarełko - przez kilka dni mogę ją karmić surowiznami, ale co dalej... Ona nie zje surowego zmieszanego z czymś więc numer z przyzwyczajaniem do innego jedzenia w ten sposób też odpada. Sunia była wczoraj u weta. podcięli jej pazurki i wyciągnęli szef po sterylce, nie wygląda na chorą, wręcz przeciwnie bawi się i szaleje z psami, sama szuka zabawek i z nimi lata. Powinna być odrobaczona, ale najpierw trzeba było ją odkarmić (już lepiej wygląda, ale nadal gnaty jej sterczą), miała antybiotyk bo była zaraz po sterylce. Więc odrobaczenie się przeciągnęło i pewnie w przyszłym tygodniu będzie je miała (o ile uda się jej wepchnąć tabletki podstępem)
  3. Sunia dostaje 3x dziennie i tak planowałam jej dawać aż nabierze masy. Czy pies się nie zagłodzi, teoretycznie nie, w praktyce chyba jest to możliwe patrząc po niej... Sunia przyszła do nas w stanie... Skóra i kości. Prędzej była 2tyg na kwarantannie, po czym trafiła do schroniska. Wiem że akurat u nas w schronisku psy mogą wybrzydzać z jedzeniem bo mają sporo dawanego (nie mówię o jakości, tylko o samej ilości). Pomimo tego że na pewno miała co jeść to naprawdę nie widziałam tak chudego psa... Mogłam jej rzebra policzyc, a miednica po dziś dzień wystaje. Ja się obawiam że ona ma jakąś blokadę psychiczną... Jak pies nie je to jest duży problem, bo ani szkolenia, ani przezwyciężania lęków (jedzenie nie, dotyk nie, pochwała nic nie znaczą, zabawki też nie interesują ją...). My mieszkamy w bloku więc ciężko psu dawać na podwórku, jednak biorąc pod uwagę że sunia bała się w domu przebywać i zrobiliśmy jej 'siedzibę' na balkonie to i tam dostawała jeść. Karmię ją z przysłowiowej ręki bo bezpośrednio z dłoni nie zje (boi się ludzi), ale w łyżki udawało mi się ją karmić. Niby było ok po pewnym czasie, ba nawet zjadała 4małe puszki mokrego na dobę ... naglę przestała znów jeść, sama nie wiem dlaczego, ani co mogło ją wystraszyć. Sunia mieszka już w domu, 3dni temu była niefajna pogoda i zaczynało padać więc stwierdziłam że czas się przemóc (sunia miała swoją 'jamę' osłoniętą przed wiatrem i deszczem). Dziś 3ci dzień od 'wciągnięcia' jej do domu zaczęła ładnie się oswajać. Nawet zaczęła chrupki z resztą psów jeść. Zaczepia psy do zabawy, merda ogonem jak ktoś do niej mów pomimo że boi się jeszcze bezpośredniego kontaktu. Czasem przyjdzie nosem szturchnie, obwącha, położy nos na nodze - ale wystarczy się ruszyć, a ona ucieka w popłochu. Wczoraj wieczorem to nawet wlazła na mój tapczan :crazyeye:. Ogólnie rzecz ujmując to jest sunia na DT i na dobrą sprawę nie możemy jej przerzucić na samego BARF'a, bo przyszły dom może sobie tego nie życzyć...
  4. Witam Mam na DT sunie ONka. Sunia jest mocno zalękniona, wycofana, omija szerokum łukiem ludzi i wszystko co z nimi związane. Odrazu po przyjeździe i spuszczeniu w domu ze smyczy pobiegła do łazienki i za chiny wyjść nie chciała... Dostała tam wodę i jedzenie (suche i mokre na miseczkach). Nic nie zjadła, ogólnie 1 dzień to głodówka. Na specer ją praktycznie wyciągaliśmy, ale jakoś to poszło :roll:. Ogólnie sunia jest nami 13dni, zdążyła się otworzyć na tyle że chodzi po mieszkaniu z naszymi psami i daje się głaskać po głowie (innych części nie daje). Jednak cały czas jest problem z jedzeniem. Sunia po prostu nie chce jeść! Ani suchego, ani mokrego, gotowanym i smażonym też 'gardzi'. Przełamuje się gdy dostaje coś surowego lub wędzonego, jednak też nie zawsze chce wziąć. Jedzenie je wyłącznie z widelca/łyżki, z miski jeść nie chce... Ogólnie karmienie jej to męczarnia trwająca często po 1,5-2h, do tego kilka-kilkanaście podejść. Czy ktoś miał już taki problem z którym sobie poradził?
  5. Mój nie je żadnych marketówek kończy się to tragicznie, to samo ze zwykłymi karmami z zoologa - tu ciekawostka niektóre sklepy oszukują z karmami na kg, sypia tańszą dając nazwę droższych. U nas 15kg worek kończy się w miesiąc, więc zmiana co 4m-c naprawdę jej nie zaszkodzi ;) Tu jest ciekawy temat o marketówkach: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/242514-%C5%BBywienie-psa-market%C3%B3wkami"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242514-%C5%BBywienie-psa-market%C3%B3wkami[/URL]
  6. Zanim dobrałam karmę po której mój pies nie biegunkował zmieniałam ją praktycznie co 2tyg. Jak już w końcu trafiłam na dobrą dla niego karmę to chwile przy niej zostałam (jakieś 2-3mieś) w obawie że znów zaczną się problemy. Niby było wszystko OK, ale wychodzę z założenia że nawet ja jak bym miała jeść cały czas 1 ulubioną z początku potrawę to po jakimś czasie nie mogłabym na nią patrzeć. Teraz karmę zmieniam co 1-2worki, jeśli wprowadzam nową to bardzo, ale to baaaaaaaardzo ostrożnie (ze względu właśnie na biegunki). Kiedy już znam karmę to ostatnie 3 dni przed końcem poprzedniej mieszam ją z nową. Moim zdaniem: jeśli pies źle wygląda na karmie lub ma sensacje w postaci biegunki która po tygodniu nie ustąpi to należy zmienić karmę. Jeśli pies nie chce jeść 'bo nie' to ... ma problem :evil_lol:, wtedy głodóweczka i od razu zacznie szukać jedzenia. Ogólnie uważam że psa broń boże nie można przyzwyczajać do 1 karmy, w przypadku zmiany składu tejże karmy mogą powstać bunty i pies przestanie jeść, to samo w przypadku wycofania lub chęci zmiany przez właściciela.
  7. Sypią się jak cholera i nikt mi nie wmówi że jest inaczej. Prawda jest taka że samo posiadanie ogrodu nie sprawia że pies będzie w nim pracował węchowo czy też intensywnie w inny sposób, ba wręcz statystycznie rzecz ujmując psy w ogrodach znają mniej świata i bodźców niż psy blokowe. Taki pies najczęściej siedzi większość życia w ogrodzie i domu, psy takie jak beagle czy labek na bank z nudów przekopią cały ogród. To że opieram swoją opinie na psach z którymi miałam styczność jest zdecydowanie naturalne w tym wypadku. Pan zakładający wątek napisał wprost że miał do czynienia z wychowaniem 1 psa który był i tak agresywny do domowników. Przecież nie mówimy tu o psach używanych jako psy pracujące czy też dobrze socjalizowane psy wystawowe, piszemy tu o psach 'domowych' które nie przechodzą super szkolenia i nie pracują z człowiekiem. W takim wypadku dobranie psa/rasy musi być w 100% przemyślane.
  8. [quote name='spart93']Labradory agresywne psy ? Dobre sobie. Chyba jeżeli ktoś nie umie ich ułożyć, a to na prawdę nie trudne zadanie, są to bardzo inteligentne psy i szybko się uczą. I nie przypadkowo są to przewodnicy dla niewidomych i psy stosowane w dogoterapii. Widać, że osoba która wysnuwa takie opinie nie miała za dużo do czynienia z tą rasą. PS. Psy się ślinią ? To mi nowość :)[/QUOTE] Dobre sobie to chyba ty nie miałaś do czynienia z wieloma labradorami - na samym moim podwórku (okolica 5 bloków) jest 9labów, z czego AŻ 1 suka jest spokojna, uległa, posłuszna. Reszta to agresory w stosunku do psów/suk/kotów/jeden to nawet ludzi atakuje. Są nie posłuszne, nie wracają do właściciela. Nie oszukujmy się laby to psy PRACUJĄCE i potrzebują PRACY, a nie 'spacerków' które mają im zapewnić wysiłek psychiczny i fizyczny. I tak LABY SIĘ SYPIĄ JAK SUCHA CHOINKA i tak laby się ślinią (opinia właścicieli labów które znam), nie twierdze że się ślinią jak mastify angielskie - ale się ślinią! Na małych rasach się nie znam więc nie pomogę ;)
  9. [quote name='spart93']Ja polecam rasę labrador retriver, jeżeli szukasz dużego psa :) W internecie znajdziesz dużo informacji o tej rasie.[/QUOTE] U nas w okolicy tylko 1 pies (dokładniej sunia) ma fajną psychikę, reszta to agresywne psy. Zdecydowanie przereklamowana rasa, potrzebuje pracy z człowiekiem, pomimo krótkiej sierści sypie się cały rok, do tego spora ilość osobników się ślini. No i co komu duże, u nas najmniejsza suka jest wielkości labradora - dla nas jest mała
  10. Maron86

    Pudle ?

    [quote name='Rosiczka']Ja to jestem ciekawa jak takie krycie miałoby wyglądać :)[/QUOTE] Mnie zastanawiają mieszańce ONków z jajnikami - też dla mnie kiedyś nie do pomyślenia, a jednak się zdarzają :O
  11. Maron86

    Pudle ?

    Swoją drogą ciekawe bo to samy tyczyło by się sznaucerów? Np Nagie psy z tego co ostatnio czytałam dopiero wchodzą 'w rozmiarówkę' po osiągnięciu dojrzałości
  12. Ahhh tak czytam i sobie myślę jak to jeszcze z 8lat temu jeździło się do sellgrosa specjalnie po karmę darling bo miała trochę ładniejszy skład od pedigree ... Jak to jeszcze pod koniec 2010 wet w lecznicy mówił jaki to dog show nie jest super i dobrze że tym karmię (pies po tym sikał tyłkiem....) i że to na pewno nie od karmy. Teraz już wiem że właśnie od karmy! Zauważyłam że po każdej 'dziwnej' karmie leci z niego... A teraz burżuazja jedna wcina karmy bez-zbożowe :P
  13. Z tego co piszesz to bym 'polecała' Doga Niemieckiego (opanowane, stateczne, psy obronne), Hovawarta (posiadam psa w typie, uległa, wpatrzona w człowieka, szybko się uczy), Nowofunland (znałam kilka psów tej rasy: opanowane, stateczne, potrafią obcych oszczekać, lubią towarzystwo ludzi i dzieci, kochają pływać - o ile ci ślina i duuuuuzoooo sierści nie przeszkadza). Cena szczeniaka z prawdziwej hodowli trochę kosztuje (1800-3000zł) i naprawdę nie ma co oszczędzać przy szczeniaku dużych ras bo to inwestycja na 10-15lat. Tym bardziej że sam piszesz że koszt utrzymania psa nie gra roli, lepiej poczekać i wziąć psa z nikłym prawdopodobieństwem chorób niż takiego z pseudo gdzie pies może nie dożyć połowy swojego życia... Jeśli jednak rasa ci będzie odpowiadać, a z innych względów jak finansowych nie chcesz wydawać tyle pieniąchów na szczeniaka to jest inne rozwiązanie. Adoptuj psa w typie rasy, sprawdzonego do dzieciaczków :) Ważne żebyś w psa na początku włożył mnóstwo pracy i poświęcenia, to też rzutuje na spokojne życie z psim przyjacielem. Kupując psa z hodowli powiadom hodowcę że chodzi ci o szczeniaka uległego, nie koniecznie wystawowego (o ile tak właśnie jest). Każdy szczeniak pomimo że jednej rasy i z jednego miotu ma inny charakter! Rozejrzyj się również za psimi szkołami w okolicy, rasy które ci podałam to molosy - są to psy bardzo inteligentne, ale zarazem samodzielne. Przy małym doświadczeniu mogą powstać problemy wychowawcze, psie przedszkole czy też szkółka dla psów pomoże ci je uniknąć. Jeśli zdecydujesz się na molosa (któregoś z wyżej wymienionych czy też innych) koniecznie poczytaj/pooglądaj/poszukaj informacji dotyczących pozytywnego szkolenia - krzykiem i frustracją nic nie zdziałasz przy tych psach. Molosy są bardzo pamiętliwe! PS. Przy dogach niemieckich koniecznie szukaj psów z hodowli zarejestrowanej w ZKWP, to samo tyczy sie Hovawartów - są to psy bardzo narażone genetycznie na choroby.
  14. [quote name='Beatrx']bo psa trzeba nauczyć, co znaczy słowo nie;) u was po prostu zamiast słowa "nie" były klucze.[/QUOTE] Zabawne, to nie jest mój pierwszy pies i wbrew pozorom zdaję sobie sprawę że pies musi rozumieć co się do niego mówi. Jeśli na 'nie' lub 'fe' 'zostaw' czy też 'wypluj' zostawia śmieci, przestaje podszczypywać, wypluwa co ma w mordzie, itp. - a ma dni że wręcz czeka na jakąś inna reakcję to sorry, ale nie będę czekać aż mi chatę pies zeżre (zresztą jego wybryki trwały do jakiegoś miesiąca po wzięciu go i już dawno 'wyrósł' z tego). Poza tym nie biegam po domu za psem z kluczami czy puszką :shake:
  15. Nie każdy pies na NIE reaguje, mój robi na odwrót - widział że coś mnie wkurza, a on miał 'dni złośliwości' to na pewno to zrobił. Jednak jak klucze leciały mu pod łapy to od razu sobie przypomina że nie można zżerać stołu :evil_lol:. Jeśli masz być z psem u rodziców/rodzeństwa kilka dni to: przywiąż smycz sobie do pasa/nogi/ręki i miej psa pod kontrolą 24/7 i zawsze, ale to zawsze zabraniaj mu sikania (na smyczy szarpnięcie/puszka z monetami/klucze/co tam chcesz). Pies po kilku/kilkunastu wizytach nauczy się że to nie jest miejsce do powiększania sobie terytorium. Jak pies przestanie na smyczy próbować obsikiwać to później przyjdzie etap na puszczanie bez smyczy i kontrolowanie każdego jego ruchu. Pamiętaj że jak pies próbuje osikać coś w domu to weź go wyprowadź, bo może faktycznie ma akurat taką potrzebę (więcej się napił/stres).
  16. Pies znaczy sobie nowe terytorium, jeśli mu nie pokażesz że sobie tego nie życzysz to i kastracja nie pomoże. Wystrasz go (puszka z monetami, klucze pod łapy) jak będzie się przymierzał do sikania i od razu na dwór niech tam załatwia swoje potrzeby, a nie komuś w domu (swoją drogą ja bym się nie zgodziła żeby 2gi raz taki 'zaszczaniec' do domu wszedł :diabloti:). Słyszałam o takich przypadkach, ale na szczęście nigdy nie miałam (chyba bym psu ptaka na supeł związała). Tak więc wiedza bardziej teoretyczna, tak psa oduczałam niszczenia mebli/ścian/podłogi.
  17. Ja mówię o wolontariuszach których znam i którzy czynnie poświęcają zarówno czas jak i całe swoje serce! Wyprowadzają psy, ogłaszają, szukają im domów, szukają aktywnych DT, wyprowadzają, pilnują zdrowia, załatwiają transport dla psa zarówno do DT jak i DS, prowadzą funpage schroniska żeby więcej ludzi widziało psy i skusiło się na przemyślaną adopcję, biorą udział w FB konkursach żeby zdobyć lepszą karmę dla DT/schroniska! Ja mówię o takim wolontariacie - pełnym poświęcenia i serca. Ja nie potrafię zostać wolontariuszką, mam za słabą psychikę ... Wolę być DT dla psa ze schronu i pracować z nim w domu. To o czym ty piszesz to jest zachcianka, tylko i wyłącznie zachcianka. Chcesz mieć psa w boksie schroniska jako swojego, blokując mu adopcje i szanse na normalne życie :roll:. Żeby być pet-sitterem też trzeba mieć doświadczenie, ja tu z twoich postów nie widzę doświadczenia (1 pies u rodziców) i często trzeba zrezygnować ze swojego prywatnego czasu na rzecz właśnie psa (chociaż tu zależnie od podpisanej umowy z właścicielem). Ja na 'wymarzonego' psa czekałam 3lata, czasem lepiej czekać niż unieszczęśliwić zwierzę niczemu nie winne. PS. Yeah zostałam haterem!
  18. Nie zapomnijmy również że taki malamut czy husky potrzebują zrobić dziennie masę km biegnąc, niezależnie od pogody - taki ich żywioł ;) Czy chcesz mieć psa pewnego siebie, ale i samodzielnego? Czy chcesz psa który nauczony komend zawsze je wykona bez 'dyskusji'? Czy pies ma być pracujący czy też typowo domowy leń?
  19. Ja moje karmie w tej chwili tą karmą: [url]http://www.swiatkarm.pl/p,firstmate-pacific-ocean-fish-original-13kg-promocja,17525,973.html[/url] wychodzi w promocji 10,35zł/kg tak więc skład jak na tą cenę całkiem fajny. Ale np ta: [url]http://www.swiatkarm.pl/p,taste-of-the-wild-pacific-stream-canine-136kg,7273,55.html[/url] Ma już dużo fajniejszy skład i wychodzi w tej chwili 13,60zł/kg
  20. [quote name='filodendron']Dla mnie osobiście nie ma w tym nic dziwnego. Jako nowicjusz prawie rok pakowalam w psa to "coś" (RC), bo miało być super hiper i w ogóle. Zżerał wszelkie śmieci, łącznie z resztkami kapusty pekińskiej z naszego kosza na śmieci. I to mnie zastanowiło. Pomyślałam - jak chcesz kapusty, no to masz. A potem już poszło "rzutem na taśmę". Dostawał różne rzeczy, których chciał (w granicach rozsądku), przestał zjadać śmieci. Nieodmiennie twierdzę, że RC (jak i wiele innych słabych karm) prowadzi do niedoborów i psy, które nie są do tego przystosowane, czy też ich organizmy mają większe niż "zesłańcze" wymagania, próbują to jakoś nadrobić na własną łapę. Także moim zdaniem, owszem, to ma powiązanie. U nas miało.[/QUOTE] Dzięki za wyjaśnienie, ja też głupia przez prawie pół roku psa faszerowałam RC gdzie naprawdę za tą cenę myślałam że karma jest fajna. Jak to ja mając czas zaczęłam dogłębniej studiować co jest czym w składzie i stwierdziłam że dałam robić się w bambuko i przepłacałam, a przy tym i psu szkodziłam... To właśnie przy RC mojemu psu pogorszył się stan przednich 'niedźwiedzich łap' i musiałam podawać dodatkowe suplementy. Pomimo zmiany karmy jeszcze przez jakiś czas będzie dostawać środek na stawy + tran, ale już widzę że po miesiącu zmiany karmy mu pies tak nie kuleje po bieganiu przy rowerze.
  21. Chyba nie zdajesz sobie sprawy z faktem ile serca muszą mieć wolontariusze, wcale wolontariat nie polega na przyjściu do schroniska pooglądaniu i wyjściu. Jeśli nie możesz mieć psa u siebie, a rodzice 2giego nie chcą to na pewno odpada adopcja jak i bycie DT Nie rozumiem co chcesz osiągnąć. Psa mieć nie możesz więc na jakiej zasadzie chcesz go mieć? Ma siedzieć w boksie schroniska a ty będziesz po nim sprzątać, leczyć i żywić? Czy dobrze rozumiem? Nie wiem co można ci poradzić, schroniska do znanych i długoletnich wolontariuszy nie zawsze podchodzą poważnie, a tu nagle wyskoczysz jako ... no właśnie jako kto? Miłośniczka zwierząt? Serio tu nie ma co odpowiedzieć poprostu to co piszesz jest rozbierzne i mija się z jaką kol wiek logiką czy celem. Swoją drogą taka opieka nad psem w schronisku daje psu nadzieję że go wyciągniesz, więc jest to moim zdaniem okrutne z pełną świadomością chcieć w ten sposób postępować...
  22. Czyli mój pies jest dziwny :P Konie uważa za duże psy, króliki za małe psy, mewy za obiad ... a do byka to mną prawie wytarł ulicę tak pędził. Z tymi gołębiami to naprawdę nie wiem o co mu chodzi, właśnie jak żarł RC to trzeba było pilnować. U nas sporo gołębi to i małych dużo, a że te gołębie to masakrycznie durne osobniki... Ile razy mi się zdarzyło widzieć jak mój psychol za skrzydło takie truchło brał i dumnie z tym iść chciał! Tak jak pisze jak zmienił karmę tak i przestał zdechlaków szukać :-o. Właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać czy to ma jakieś powiązanie. Rosiczka śliczne psiaki (pierwszy raz takie widzę) i byczki też :D
  23. fakt, ale po Simpsons mój pies sika tyłkiem .... w sumie nie wiem od czego to zależy po prostu jedną karmę ładnie przyswaja inna o niby podobnym składzie nie Dzięki Rosiczka za jakiś czas się na nią skuszę, na razie na 2miesiące mam wory karm w domu :D Zadam głupie pytanie: Czy jak pies będzie jadł karmę o smaku koniny z czymstam - to później będzie konie kojarzył z żarciem? Jak jadł RC to później próbował zżerać zdechłe gołębie ... Teraz na rybnej karmie przestał...
  24. [quote name='Rosiczka'] I ma rewelacyjne oceny na tej stronie [URL]http://www.whichdogfood.co.uk/[/URL] gdzie jest wiele informacji o karmach, składnikach etc :)[/QUOTE] Teraz się 'pośliniłam' na tą karmę: [url]http://www.whichdogfood.co.uk/dog-food-reviews/0671/eden-multi-meat-and-fish-formula[/url] Tylko skąd ją w polsce dorwać :(
  25. Dokładnie w mączce może znajdować się dosłownie wszystko, co do TOTW to mam zamiar z moim samcem na nią przejść bo ogólnie ciężko mu dobrać karmę + niektóre praktycznie nie przyswaja ile zje tyle wy****. Teraz np 'jemy' karmę: Firstmate Pacific Ocean Fish o składzie: [QUOTE]ziemniaki, mączki(25%) ze śledzia i mączka z sardynek, przecier pomidorowy, tłuszcz z kurcząt * (konserwowany mieszaniną tokoferoli), olej rybny, fosforan wapnia, chlorek choliny, propionian wapnia, wyciąg roślinny z juki, minerały (cynk chelat, żelazo chelat, mangan chelat, chelat miedzi, jod, kobalt, selen), witaminy (witamina E, ryboflawina, niacyna, kwas D-pantotenowego, tiamina, pirydoksyna, kwas foliowy, biotyna, witamina B12, witamina D3), glukozamina * Tłuszcz z kurczaka używany w karmie dla zwierząt domowych jest przetwarzany bez białka, eliminując ryzyko alergii pochodzących z kurczaka.[/QUOTE][FONT=Times New Roman][/FONT] Z jednej strony nie podoba mi się fakt że ziemniory na 1 miejscu, z 2giej nie ma aż takiego tragicznego składu do tego była 'promocja' gdzie wychodziło ~10zł za kg - a to już moim zdaniem fajna cena przy dawkowaniu na 50kg psa 420g karmy. Ogólnie zawsze kiedy mam wybór wybieram karmy rybne, tak jak już pisałam. Nawet jeśli wrzucą całą rybę z mózgiem/wnętrznościami/ogonem itp - to i tak lepiej na tym wyjdzie niż na dziobach czy piórach kurzych
×
×
  • Create New...