Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. U moich psów: U samca wszystko ładnie się unormowało z czego się przeogromnie cieszę :multi: - aczkolwiek qpy robi o jeszcze raz takie jak przy royal canin U suki czasem pojawiają się paskudne bąki mordercy, ale już nie tak często jak na początku - qpa też większa jak przy RC
  2. [QUOTE]Uwaga na SEDALIN!!! Bo Sedalin to lek, który prowadzi to do obniżenia ekscytacji (sedacji) i obniżenia ruchliwości (hipokinezja) z relaksacją mięśni zasadniczo bez obniżania świadomości. Ten stan względnej obojętności na środowisko prowadzi do apatyczności z obniżonym progiem odczuwaniem bólu, co ułatwia manipulacje na zwierzęciu. Zahamowane są: agresja, niepokój, odruchy obronne, psychiczne rozdrażnienie. Ten lek działa na motorykę, nie działa na świadomość. Pies wydaje się obojętny, ale to nie jest prawda - wszystko słyszy, widzi, jednak nie jest w stanie zareagować w naturalny sposób czyli najczęściej schować się gdzieś. Ten lek nie wyłącza także pamięci - pies wszystko pamięta, a więc i swój strach. Dlatego następnym razem, kiedy pies usłyszy petardę - zareaguje jeszcze bardziej panicznie. [/QUOTE] Osobiście nigdy psu już nie podam Sedalinu - prawie mi zszedł na serce...
  3. Może spróbuj go sadzać tak żeby cały czas miał nadmuch świeżego powietrza na pyszczek, mój wtedy mniej wymiotuje jednak ślini się tak samo (przy 50kg psie zbiera się trochę tej śliny)
  4. [quote name='Beatrx']przejdź sobie czasem po jakiejś wsi, albo osiedlu domków jednorodzinnych a tam nie raz nie dwa widać obraz, gdzie pies wielkości rottka czy kaukaza odpędzany jest od płota przez kurduplastego szczekacza;) inna rzecz, ze do domu z agresywnym psem nie dałabym żadnego zwierzaka (no chyba, ze w pluszowej formie;))[/QUOTE] Byłam na wsi i tam małe szczekacze szczekają na ludzi, ale psy mijają szeeeeeerooooooookim łukiem. Akurat tam gdzie ja byłam to nowofundland ustawiał psy, bez agresji i szczekania wystarczyła jego 'postawa'. Szaman był wtedy młody (lekko ponad rok miał) i uznał go 'za idola' naśladując wszystko. Przyznam że psy na wsi potrafią siebie wzajemnie odczytywać i swoje intencje - na moich oczach nigdy nie doszło do ścięć między psami (nawet jak nasz mojej mamie się z ręki wyrwał, poleciał się bawić = agresji). Nasza stara suka darła ryja na Szamana i go sobie ustawiała, kilka razy na niego wyskoczyła - aż Szaman nie wyrobił i ja zahaczy kłem... masakra tak się krew lała z ucha że szok. Moim zdaniem żaden mały sfrustrowany gnojek nie powinien przewodzić w stadzie ;) . Dlatego też nie rozumiem dlaczego 'taki specjalista' dał akurat IM tego ONka.
  5. [quote name='Beatrx']nie znam jego intencji, ale tutaj jest oceniany jednostronnie jako ten co tylko "kszy kszy" robi kopiąc psa albo go glebując. całkiem możliwe, że dostosowuje się do publiki, która przechyla się w stronę pozytywnego szkolenia, chociaż równie dobrze w jakiejś mierze sam mógł poszerzyć swoje horyzonty.[/QUOTE] Oglądałam niedawno jego 'nowy sezon' i wygląda dla mnie to komicznie (może taki odcinek trafiłam). Pomieszanie swoich metod z pomieszaniem Victorii Stilwell pozytywnego szkolenia. Później oglądałam dziwny jego program jak to on wybiera do jakiej rodziny pies ma trafić. Akurat trafiłam na odcinek z ONkiem młodym - pies trafił do innego małego agresora któremu 'zrobił pozycje alfy' (mniejszy pies rządzi większym). Dla mnie niedopuszczalna sytuacja żeby większy ustępował mniejszemu, w pewnym momencie frustracja narośnie do takiego stopnia że ONek zje tego kurdupla tym bardziej że ONek młody - a oba psy nie kastrowane :shake:... Oczywiście nie siedzę w głowie Millana (na szczęście) i nie wiem czy robi to pod publikę, czy tylko to tak wygląda - dla mnie jeśli 'całe życie' dochodził do metod 'kszy, kszy + kop w brzuch', a nagle po krótkim czasie się z tego wycofuje to chodzi o kasę :cool3: i większą świadomość odbiorców :multi: EDIT: Dodam że nie jestem zwolenniczką wyłącznie bezstresowego wychowania, mój pies mnie zmusił do nauczenia się odpowiedniego korygowania jego zapędów. Jednak krótkie szarpnięcie smyczą jest niczym w duszeniu psa na dławiku aż opadnie z sił 'i go zdominujemy' :roll:
  6. Witam Zastanawiałam się przez dłuższy czas czy nie przestawić Szamana na BARF'a. Mam jednak ogromny problem... Mój pies brzydzi się surowego mięsa, co ciekawe zdechłe rozjechane gołębie próbuje brać w gębę :angryy:. Surowe warzywa wszystkie zje, baaa nawet surową pietruchę dziś podiwanił z kuchni. Jak daję mu np surową skórę z kurczaka, to mogę go gonić po całym domu on tylko ucieka z wyrzutem w oczach - najczęściej konczy się tak że zżera mu inny pies. To samo z korpusami/skrzydełkami/mięsem wołowym/sercami/żołądkami - ogólnie dla niego surowe to trucizna. Bardzo mi zależy żeby przynajmniej raz w tygodniu jadł surowe żeby ściągnąć osad z zębów :roll:. Dodam że pies może do 3 dni nie jeść i itak nie tknie surowego :shake: Czy ktoś miał taki problem i udało mu się mimo wszystko przestawić psa na BARF'a?
  7. [quote name='Beatrx']Millan nie opiera wszystkiego na TD, ale wszystko co robi opiera na tym, co już kiedyś było. tylko, ze on z tego robi telewizyjne show, znalazł w tym niezły biznes (książki, karmy, obroże i bógjedenwie co jeszcze). pamiętam odcinek millanowski, gdzie prowadził psa bojącego się śmietników pomiędzy nimi w międzyczasie nagradzając go jedynie, stopniował to wszystko a nie szarpał czy glebował. Millan ewoluuje z sezonu na sezon:cool3:[/QUOTE] Tak nagle zaczął zauważać CS, skoro pracując z psami 'całe życie' nie zdążył ich poznać? Zmusili go widzowie którzy zaczęli zauważać że to co on robi to sadyzm, inaczej by nie zmienił swoich motywacji. Jak dla mnie 'parcie na szkło' ;)
  8. U mnie Szaman 1 jazdę zrobił bez wymiotnie: z zielonej góry do polic - ale wtedy był jeszcze na jakiś środkach po 'sterylizacji'. Później zdarzało się że wytrzymał 25min. jazdę samochodem (w tym 2 przystanki....) bez wymiotów. Do samochodu zawsze chętnie wskakuje z radością na mordzie, był wożony na szkolenie które kochał (nowe psy, nowe zapachy itp). Do autobusu też chętnie wlatuje i tu też zazwyczaj wymiotuje, albo po 20min jeździe wygląda jak by ćpał (zawsze z nim idziemy w miejsce gdzie nikt nie łazi i może spokojnie przy drzwiach leżeć (dmucha powietrze w mordę, więc w teorii powinien nie wymiotować). Mam go już 2,5roku i dalej jest to samo. Pies nigdy nie je dzień przed jazdą bo wtedy to dopiero się zaczyna... Mniejsza męczarnia dla niego jak nie zje dobę niż jak zeżre i przez 20-30minut zdąży 5+x zwymiotować.
  9. [quote name='motyleqq']haha :evil_lol: ale to co innego. on w swojej książce pisze, że swoje metody opiera na obserwacji psów, z którymi się wychowywał, czy jakoś tam. moim zdaniem to, co on robi, to nie jest do końca TD, w której nie ma chyba nic o energii? a może jest, tylko o tym nie wiem?[/QUOTE] Gdyby to co on gada o energii było prawdziwe to 99% psów nie miało by żadnych problemów behawioralnych. Bo skoro 'wyobrażamy sobie że pies jest grzeczny' i magicznie pies jest grzeczny to co w przypadkach kiedy człowiek bierze psa, ma go X czasu i nagle psy coś się w 2gim nie spodoba i zaatakuje - co w tedy z tym wyobrażaniem, przecież skoro pies prędzej nie atakował to idąc tym tokiem rozumowania w życiu tego nie powinien zrobić. Przykład: zagadałam się z matką na spacerze z psami przez co nie zauważyłam że jakaś parówka podbiegła do mojego samca - Szaman chwilę go ignorował, ale jak ten stał się nachalny to go wgniótł kagańcem w glebę - ja się ocknełam dopiero jak parówa zrobiła wielki pisk, więc 'afirmacja pozytywnej energii i nie wyobrażania sobie ataków zanim nie nastąpią' idzie do piachu. Jego metody (nie czytałam książek, opieram się na tym co pokazywał w TV) opierają się na 'pozytywnej energii' ze szczyptą 'wyobraź sobie że pies jest grzeczny, a będzie grzeczny' + 'pies chcę cię zdominować, walnij nim o glebę lub tak długo duś na dławiku aż się podda'
  10. [quote name='motyleqq']ja bym nie powiedziała, że Millan opiera się na TD, bo twierdzi, że do wszystkiego doszedł sam.[/QUOTE] Też mogę twierdzić że posłuszeństwo i postępy jakie psy robią (zarówno moje, jak i psy na DT które trafiają do mnie) to wyłącznie tylko moja zasługa. Jednak uważam że jest to zasługa wyłącznie super szkoleniowca który nauczył mnie jak czytać zachowanie psa/kiedy wprowadzić korektę/kiedy nagrodzić/kiedy zignorować. Świetnie widać to na naszej 10letniej suce. W moich 'rękach' po 15minutach nagle sobie przypomina co umie i że chodzi się na luźnej smyczy, w 'rękach' mamy suka ciągnie jak parowóz i miota się na smyczy ;) Trochę pokory by mu się przydało :shake:, no ale jak by twierdził że teorię opiera na TD to zapewne nie mógł by tak kasy trzepać...
  11. [quote name='Agnes']Pomozecie? Miesiac temu przygarnelam od 2 letnia sunie ze schroniska, do ktorego mialam 80 km. Poczatkowo jechala tragicznie, piszczala wiercila sie, ale wyszlam z zalozenia, ze stres, ze wzielam ze schroniska i nie wie o co chodzi. Dojechalismy 30 km na dzialke znajomych, tam przerwa 3godzinna i dalej do domu. Pod koniec zwymiotowala, ale niestrawione jedzenie (miala byc na czczo, raczej nie byla). Pierwsze dwa tygodnie u mnie jezdzila autem 2-3razy w tyg. Raz na drugi koniec miasta na spacer do parku, raz w inne miejsce, niestety pare razy rowniez do weta, ale najczesciej wycieczki byly raczej dla niej pozytywne. W samochodzie jest bardzo grzeczna, na poczatku soi potem siada ew sie kladzie, czasami idzie spac. Jednak czesto tez bardzo dyszy, slina sie leje litrami, to zapewne spowodowane stresem. Dwa razy w ciagu tych dwoch tygodni ja zemdlilo, zaczela mielic jezorem, wtedy ja sie zatrzymywalam i czekalam az jej sie unormuje. Jechalysmy dalej. Caly czas chetnie wchodzila do auta. Po 3 tyg u mnie pojechalam z rodzicami ich samochodem na dzialke. Ojciec staral sie jechac delikatnie, ale przy przyspieszeniu zwawym, na wertepach (droga gruntowa) badz przy manewrach - wymiotowala. W drodze na dzialke byla 3 godziny po sniadaniu - zwrocila 2 razy. Wracajac z dzialki miala pusty brzuch i na koniec wlasnie przy manewrach - paw. Od tamtej pory nie chce podchodzic do auta :( Jechalam z nia ostatnio 15km i nie wymiotowala ale widzialam po niej ze nie czuje sie najlepiej - choc momentami spala. Dodam, ze za miesiac czeka nas wycieczka na wakacje - 250 km. Generalnie staram sie czesto jezdzic z psem, na dzialke, do lasu, do parku, nad wode. A tu mam problem, nigdy nie mialam psa z taka choroba, ale - czy to jest choroba lokomocyjna? Jak ja uczyc, jak cwiczyc, jak sobie radzic. Jestem przerazona tym wszystkim, w samochodzie jezdze z nia sama bo to moze istotna tez informacja. Oczywiste jest, ze staram sie jezdzic bardzo delikatnie, ale jadac w trase nie dam rady jechac ciagle tym samym tempem i to jeszcze dosc wolnym... Pomocy ;([/QUOTE] Współczuje, mam to samo. 50kg molos każda, ale to każdą podróż przechodzi wymiotami... U niego nic nie działa, żadne leki na chorobę lokomocyjna, żadne leki przeciwwymiotne (chociaż słyszałam o jakimś leku który działa w 100%, ale jego koszt powala, nie pamiętam nazwy...). Najlepiej jeździł kiedy miał cały bagażnik dla siebie i okna otwarte żeby mieć przewiew. Jak z nim jechaliśmy jakieś 300km na wakacje to: ojciec prowadził, ja z tyłu miałam wszystkie bagaże 'na sobie', psy miały bagażnik z matą + kilka postojów na 'zmycie' śliny i wymiocin z tejże maty. Chyba niektóre psy po prostu 'tak mają' :( To jest mój chyba jedyny pies który pomimo zachwytu z wyjazdu wymiotuje...
  12. Dominacja - pies ci podskoczy, pies ląduje na glebie wiedząc że jest tym gorszym i ma się z szeregu nie wychylać! Pies ma robić to co ty chcesz, albo przysłowiowy 'wpier****' Wychowanie - nawiązanie partnerskich relacji, pies wykonuje polecenia 'bo mu się opłaca' i chce - nie boi się ciebie. To tak w skrócie. Ja jako 'nie laik' stosowałam jego metody: przewalanie psa kołami do góry, poszturchiwanie (aczkolwiek nie kopałam psa po brzuchu i pachwinach!) - efekt był taki że pies pobudzony z 'wow piesek chodź się przywitać', zrobił się na 'pies, ale dostanie wpier*** lak się nie podporządkuje'. Całe pozytywne szkolenie musiałam zacząć od nowa i od gorszej pozycji ... Totalnie nie polecam u psów dominujących, nadpobudliwych, pewnych siebie. Teraz pies ma wyłącznie korekty obrożą/kantarem, a za fajne zachowanie ma bieg przy rowerze/ser żółty/gotowane mięso (jako 'przekupstwo'). Od tego czasu mój pies ignoruje inne do momentu aż inny ryja wydrze i leci go gryźć, ale i sama nie chcę żeby stał się obojętny na zaczepki (niech się chłopak broni). Dodam jeszcze że przy psie 'atakuje żeby zabić' jest potrzebny ktoś trzeźwo myślący, bo pies nie atakuje innych 'dla sportu', pies to zwierzę stadne i do tego myśliwy - tylko ludzie biją się/zabijają dla sportu i bez powodu. Najczęściej pies atakuje bo: się boi, nie wyładował nadmiaru energii, jest sfrustrowany, jest niecierpliwy i chce szybciej doprowadzić do kontaktu z innym psem.
  13. [quote name='bejasty']Poza "aptecznymi" suplementami warto podawać galaretkę z kurzych łapek -barzo dobra na wspomaganie stawów.[/QUOTE] Dostaje galaretę z kurzych i świńskich łapek + ogonów - zażera się tym i to lubi :razz:
  14. Dzięki, słodziak z niego charakterny ;) Wet zalecił lekkie rozgrzewanie mięśni przed biegiem, wręcz nakazał psu się ruszać i umięśnić więzadła żeby sytuacja się nie powtarzała. Szaman przez tą paskudną zimę (dla mnie paskudną, on kocha zimę i śnieg :roll:) miał słabe mięśnie i codzienne bieganie + jego nadpobudliwość wykończyły mu organizm co się odbiło właśnie na przednich 'niedźwiedzich łapach' które i tak są osłabione. Do kontuzji to on cały ma skłonności, przy jego ADHD i skakaniu po tapczanie/murkach/przez płoty/nagłych zrywach do psów - po prostu zawsze w coś walnie ... ostatnio tak się zagapił na psa że głową walnął w latarnię :-o(szedł ładnie na równaj, więc nie patrzyłam co robi). Co do szalenia to nie dla mnie, max 15km dziennie żeby psów nie zaorać, w końcu to nie husky ;) No i zawsze z rańca wyjeżdżamy bo wiadomo czarny pies z długą sierścią w słońcu... przegrzanie murowane. Tak więc jak jest tylko ciepło to koło 8 do max 10, jak jest makabrycznie ciepło to od 6 do 8 :D Jeśli chodzi o masę to przyznam szczerze że zawsze mnie zadziwiała jego zwinność, bez problemu naszą 16kg sukę dogania, później ją tratuje i biegnie dalej (jak się bawią ganiając). Nasza sunia naprawdę jest z typu sprinterów i mało który pies ją dogania, jakie było jej zdziwienie kiedy 1rwszy raz wpadł na nią :diabloti:
  15. [quote name='gerta']Z tymi interwencjami policji i straży miejskiej to różnie bywa. Mój kolega trenuje do maratonu i biega sobie pod Warszawą codziennie 20km. W jednej miejscowości jest pies, który wybiega z podwórka i atakuje biegacza, raz go nawet złapał za spodnie. Kolega pytał mnie co robić, bo z właścicielami nie idzie się dogadać, a psu nie chciałby robić krzywdy. Poradziłam telefon na policję (tam akurat nie ma straży miejskiej). Zadzwonił... Policja odmówiła przyjechania na miejsce i ukarania właściciela za niezabezpieczenie psa. Zaproponowali mojemu koledze wizytę na komisariacie i złożenie zawiadomienia w ten sposób, ale uprzedzili, że sprawę umorzą, bo świadków brak. Czasami to ręce opadają w takich sytuacjach...[/QUOTE] Dzięki losowi u mnie są normalni przedstawiciele prawa - Ba jak mnie pies pogryzł to jeszcze opieprzyli że tak późno zgłaszam sprawę, że psa trzeba złapać bo może pogryźć jakieś dziecko (pies mnie pogryzł przed 8, ja zgłosiłam jak już wróciłam od lekarzy po 15...). Jakieś babsko u mnie przed blokiem puszcza malamuta który jest natrętny i zawsze do naszych suk podłazi przez co mój samiec chce go zabić. Baba udawała że go woła, wystarczyło 'zaraz dzwonię na straż miejską' - od razu przyleciała psa zapiąć na smycz. Tak więc ja nie mogę narzekać na niekompetentnych 'stróżów prawa' :D W ogóle głupia baba, ciekawe kto miał by rozdzielać malamuta z mastifem :roll: ... Ona 70+letnia babcia, czy ja stojąc z 3ma psami (Jak jeden jest atakowany, reszta broni).
  16. [quote name='evel']Chyba ktoś tu nie ma pojęcia o prawach rządzących marketingiem, to raz, a dwa "drastyczne ale spoko"? No albo rybki, albo akwarium :roll:[/QUOTE] Przyłączam się. Jak coś daje kasę, to się tego nie odcina :shake:
  17. Maron86

    Piąty pazur

    Ok jutro kupie w aptece, mam nadzieję że pomoże bo żal patrzeć jak leży i obserwuje czy nie patrzymy - jak myśli że nie widzimy to zabiera się za pazura...
  18. Miałam do czynienia z ponad 7letnia lękową suką. Nasz przypadek był o tyle gorszy że miała agresję lękową i broniła zasobów. Bała się wszystkiego! Warczała na swój własny cień, atakowała każdego kogo nie znała, atakowała ojca którego widziała na co-dzień, bała się hałasów, szmerów, psów. Jak ją zostawiliśmy w spokoju i chciałam ją po 2-3h zapiąć na smycz żeby wyjść na dwór to zaczęła atakować i kłapać zębami (na szczęście była przywiązana). Nasza paca z tym psem zaczęła się od nawiązywania więzi i budowania relacji 'ja ci nic nie zrobię'. Pracowałam wyłącznie poprzez metody pozytywne i małymi żmudnymi kroczkami (nie lubię mrówczej pracy...). Najpierw sukę uczyłam podstaw w domu, na podwórku się zamykała. Uczyłam ją komend:siad, waruj, zostań (te 3 i tylko te 3). Jak już pies opanował te 3 komendy to zaczęliśmy sprowadzać 'obcych' do domu. Suka była uwiązana, a goście odrazu po przykroczeniu progu dostawali wytyczne: 0 kontaktu wzrokowego z psem, podchodzić powoli i bokiem, rzucać psu pod łapy smakołyki (w naszym przypadku ser żółty), totalnie ignorować psa nawet jak podejdzie 'pies nie istnieje'. Wizyty wypracowaliśmy do tego stopnia że jak ktoś przychodził to suka się cieszyła że dostanie smakołyki - 0 agresji i ataków (to był duży pies, wielkości berneńczyka). Później (nauka była stopniowa, nie wszystko na raz) zaczęłam pracować z suką na dworze. Zaraz po wyjściu na dwór kazałam jej siadać, nagradzałam o ile siadła - jak się zamykała to krótki spacer i do domu w którym przechodziła musztrę 'siad/waruj/zostań). Jak się nie zamykała to była nagradzana za każde dobre zachowanie: mijanie normalne ludzi na dworze, chodzenie ładne na smyczy, siedzenie spokojne w ruchliwym miejscu. Po około 2 miesiącach codziennego treningu z suka (pomimo wieku pojętna była bestia) wypracowaliśmy normalne chodzenie na smyczy, witanie ludzi w domu, witanie ludzi na dworze (taka sama praca ze znajomymi 'obcymi dla psa' jak w domu). Pracy było niemiłosiernie dużo. Codziennie około 4-5h treningów, ale przyniosły skutki. Suka poznała nowych właścicieli i zachowywała się przy nich jak normalny pies. Jednak ona uczyła się schematycznie i do końca życia musi mieć ustalone schematy którymi ludzie muszą się kierować inaczej są nawroty agresji lękowej... Pracą 'pozytywną' moim zdaniem nie da się psa zepsuć, nawet jak coś źle zrobimy to najwyżej pies się za darmo na wpiernicza ;) [quote name='Donia87']Witam, Jestem nowa na tym forum. Piszę w podobnej sprawie. Kilka miesięcy dostałam psa odchowanego- 5letnią suczkę-ras sznaucer-średni. Problem jest w tym, że pies wymaga pielęgnacji włosa- jest totalnie zarośnięta i posuplona. Byłam z nią u fryzjera-panicznie boi się nożyczek, maszynki itp. Nie da sie obciąg, piszczy, ucieka, podgryza... Zastanawiałam się czy są jakieś środki uspakajające, które pozwolą uniknąć jej tej traumy. Jest lato, gorąco- a pies jest zarośnięty jak "mop"- szkoda zwierzęcia. Proszę o pomoc w tej sprawie. Podkreśle, że odwiedzilam już 3 fryzjerów.[/QUOTE] Jedną z suk która była na DT (opisana wyżej) u nas ostrzygła psia fryzjerka - bez psychotropów, suka miała tylko mordę związaną bandażem bo gryzła. Radzę znaleźć dobrego groomera który wie jak się zachować w takiej sytuacji, tylko prędzej uprzedzić o stanie sierści i zachowaniu psa. Nie wiem czy są jakieś 'psychotropy' żeby pies dał się obciąć bo takowe jak na razie nie były potrzebne.
  19. [quote name='Beatrx']Maron, a ten chłopak nie odwoływał się id wyroku?[/QUOTE] Co ciekawe to nie, baba miała świadków że pies został skopany przez tego chłopaka. Chłopak miał za światka 'tylko' swoją dziewczynę. Osobiście uważam że mu się należało, to był kawał drania ... tak kopał swoją rottweilerkę że się go panicznie bała, a jak spojrzała gdzieś z zaciekawieniem to dostawała z obroży elektrycznej :shake:. Tak więc jak nie za tamtego, to za własnego psa mu się należało :angryy:. Najlepsze że to było laaaaataaaaaa temu, kobieta już dawno nie ma żadnego z 2 jamników które wtedy żyło. Sprawy zwierzęce były zazwyczaj umarzane, a tu proszę.
  20. Maron86

    Piąty pazur

    Witam Teraz mam problem z 2gim psem (dokładniej z sunią). Sunia 'orginalnie' jest długowłosa, teraz została ostrzyżona na króciutko. Od jakiś 2tygodni zaczął się problem z piątymi pazurami tylnich łap. Magia namiętnie obgryza te paluchy, tak jak by chciała się ich pozbyć :shake:. Gdy zostanie skarcona słownie (feeeee, nieeeeee, zostaaaaawww), to daje spokój ... chwilę odczeka, przemieszcza się w inne miejsce i znów zabiera się za te pazury... Sprawdziłam jej te pazury, napewno nic się nie wbiło, nie przykleiło. Paluchy razem z pazurami są 'luźne' nie mają połączenia kości palca z kością łapy. Pazur się nie wbija w łapę, ani nie zawija żeby ranić 5palucha... Jakieś pomysły co z tym zrobić i jak jej pomóc żeby ją te paluchy/pazury nie denerwowały? Wydaje mi się że przejdzie jej jak futro odrośnie .... ale to jeszcze dłuuuuuuuuuuuuuuugo potrwa no i nie mam pewności.
  21. Z Szamanem już prawie ok. Nie kuleje, chociaż ciężko mu się jeszcze wstaje. Łapki się lekko naprostowały i ogólnie jestem zadowolona pomimo że nie ma idealnych tych łap. Dostawał: Witaminę "C" 2x jedna tabletka Tran - 2x jedna tabletka środek na stawy 1x dziennie rano Od niedzieli znów zacznie powoli i krótsze trasy biegać, tak żeby psa nie zaorać. Dziękuję wszystkim za odzew :)
  22. U nas była inna sytuacja. Jamnik puszczony bez smyczy podbiegł do suki w cieczce (suka na smyczy była), chłopak dziewczyny prowadzącej sukę kopnął psa. Pies miał uraz kręgosłupa i długie leczenie. Babka wniosła sprawę do sądu, jednak prawnik jej wyjaśnił że za leczenie kasy do ręki nie dostanie jednak może kazać wpłacić kasę na jakąś organizację społeczną pomagającą np zwierzętom. Pamiętam że babka wygrała sprawę i facet musiał znaleźć robotę i spłacać w ratach. Tam facetka od jamnika zawiniła - pies bez smyczy + dobre 15minut się z nim użerali ci od suki żeby się nie dobrał. Mimo tego wygrała. Myślę że tu spokojnie sprawa jest do wygrania. U nas np według prawa gminnego jest: Pies na smyczy - bez kagańca, chyba że z listy ras agresywnych (w tym również mieszańce tych ras) Pies w kagańcu - bez smyczy Psy ras agresywnych i w ich typie - smycz + kaganiec Tu trzeba by jeszcze sprawdzić jak jest według waszego prawa, czy facet mógł spuścić psa bez kagańca. [quote name='Joven']to ze jej pies nie byl na smyczy nie ma tu nic do rzeczy, pies ma byc pod kontrola wlasciciela, co nie nie musi oznaczac na smyczy...[B]sorry ale kilkukilowy psiak raczej jest pod kontrola[/B], a wielki wilk rzucajacy sie na wszystko co sie rusza bez smyczy i kaganca nie - sprawa jest do wygrania, a swoja droga naslij na tego gnoja policje jeszcze kilka razy, straz miejska, zglaszaj (ty i namow znajomych), ze pies lata bez smyczy, ze jest agresywny, zglaszaj wszystko co sie da - ze wlasciciel bije psa, ze go puszcza bez kontroli, [B]zmyslaj, klam - byle tylko utrudnic mu zycie -[/B] to dziala - a straz miejska ma obowiazek przyjechac na interwencje zxa kazdym razem jak ktos cos zglosi....ja w ten sposob nauczylam sasiadow, ze kilkukilowego szczeniaka nie trzyma sie kilku godzin dziennie na 1m lince przywiazanej do drzewa w ogrodzie, bez wody, wystarczyly 2 wizyty strazy miejskiej... a od faceta zarzadaj zwrotu kosztow leczenia, nie zal mu twojego psa w ogole? co ja jelop[/QUOTE] Jasne, mały biegający i podgryzający pies jest pod kontrolom bo nie zje dużego (nie piszę tu o psie z tego wątku), a to że duży jednym walnięciem kagańca czy chapsnięciem zabije takiego małego psa znaczy że nie jest pod kontrolą - logika właścicieli szczurołapów, 'mój kochaniutki, jazgoczący, podgryzający piesek jest nie groźny, nie zrobi krzywdy' :roll:... Tak apropos, oszczerstwa są karalne, a pomówienie może skończyć się w sądzie - tym bardziej że właścicielka pogryzionego psa chce sprawę zgłosić do sądu (gościu od owczarka na pewno będzie szukał czegoś na taką osobę w odwecie).
  23. Szaman z Magią już ponad tydzień szamają tą karmę i: 1) Bąki mordercy - z czasem przeszli 2) Kupy twarde, lekko śmierdzące, większe niż po RC jednak da się przeżyć 3) Granulki maciupeńkie, mimo tego psy je gryzą i nie łykają! 4) Szaman nie ma po niej biegunki :multi:, w końcu mogę zejść na karmę fajnym składem która nie doprowadzi mnie do bankructwa! Przy 3 psach (50+kg, 30kg, 16kg) naprawdę cena karmy i jakość są na równi i z tej karmy jestem zadowolona :multi:
  24. Ja go sobie mogłam czesać, dopiero przy trymerze zaczął podszerstek wychodzić. Co do wyglądu obciętego długowłosego psa na lwa to wygląda (moim zdaniem) zajefajnie ;) Dodam że kleszcze przynajmiej w obstrzyżony zadek się nie wgryzają (głowę niestety atakują... czekamy aż te cholerne krople w końcu dojdą)
  25. [quote name='xxxx52']co za problem isc do psiego fryzjera.psy nie beda sie meczyly[/QUOTE] A no taki że sierść również chroni przed słońcem i zły fryzjer pogorszy sprawę... Ja swojego dałam do psiego fryzjera, obcięli go "na lwa" około 2 cm. Teraz ma około 4cm bo mu strasznie szybko odrasta. Ogólnie przedewszystkim trzeba pozbyć się podszerstka bo to on masakrycznie grzeje psa.
×
×
  • Create New...