-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
[quote name='filodendron']No właśnie - interesująca. Ale jakoś mało przekonywująca jak dla mnie, przynajmniej na tym etapie wyjaśnień. Ja tam nie jestem zwolennikiem suchych karm, ale jednak cała masa psów na nich żyje i ma się dobrze. Bez dodatkowej witaminy C. Chętnie też poczytam więcej. Nawet jeśli, to chyba bezpieczniej dostarczyć ją psu w postaci naturalnej. Skoro barf i jedzenie domowe ją zapewniają, to może i do suchej karmy lepiej jakiś proszek z dzikiej róży, siekana zielona pietruszka czy coś w tym stylu zamiast kolejnego syntetyku?[/QUOTE] U nas o ile 2 psy mogły by jeść barf/gotowane - o tyle największy pies do tego niejadek nie może. Na puszkach ma S, surowym gardzi, gotowane boję się że będę nieodpowiednio suplementować co przy dużym psie może się źle skończyć. Przy nim zostaje mi 'dobra sucha' karma. Do tego przyznam że sucha karma jest wygodna :oops: sypnę 2x dziennie lub 3x gdy są głodniejsze, wiem w jakiej dawce dawać, teoretycznie wiem czego w niej może brakować. Chociaż przyznam że dostają surowiznę, gotowane warzywa, galaretę (ze świńskich łap/ogonów/korpusów) - tak o żeby nie siedziały wyłącznie na suchej. Witamina C jakoś otarło mi się że jest na przeziębienia, biorąc pod uwagę że moja prawie 11letnia suka nigdy nie dostawała wit C nie było problemów z chorowaniem, stawy zdrowe (średni pies 20kg) - to odnoszę wrażenie że nie jest niezbędna dla zdrowia psów.
-
To teraz mi się nasuwa pytanie, czy mój pies gdy będzie jej jadł około 350g-420g (więcej nigdy nie je) przy swojej wadze 54kg - nie stanie się futrzanym szkieletem?
-
[quote name='maartaa_89']Rzeczywiście! Co tam możliwość zmasakrowania dziecku twarzy, najważniejszy jest biedny niewychowany piesek. Nie wiem w jakim świecie co niektórzy tu żyją, ale na prawdę nie spotykacie się z ludźmi którzy bagatelizują problemy i w gruncie rzeczy mają w dupie swojego psa? To nie jest pies autorki tematu i jak sama wspomniała- nie jest w stanie wymóc na rodzinie przestrzeganie okreslonych zasad. Osoby piszące że behawiorysta mógłby coś zadziałać grubo sie mylą. Bo niby co zadziała? Postraszy, da tuzin porad, może przez 2 tygodnie się do nich postosują a potem wrócą do dawnych nawyków. Zatrudnianie fachowca ma sens wtedy gdy cała rodzina chce coś zmienić. Nawet gdy pies w końcu wyrządzi krzywdę dziecku to ci ludzie nie skorzystają z pomocy szkoleniowca tylko psa oddadzą/uśpią. Wiem, że to się co niektórym w głowach nie mieści ale takie jest życie. To nie są osoby szaleńczo zainteresowane psami, szkoleniem i własnym czworonogiem. To ludzie, którzy może i lubią psy ale na zasadzie "fajnie że jest, jest co pogłaskać". [/QUOTE] Z tym się zgadzam, nie da się psa 'naprostować' i wychować mając w tyłku jego złe zachowanie. Bagatelizując ataki przyzwalamy na nie, już sam fakt warczenia na osobę którą zna jest dla mnie nie dopuszczalne. Nigdy nie byłam za oddawaniem psów, jednak niektórzy najzwyczajniej nie dorośli do bycia właścicielami... [quote name='maartaa_89'] Nie, to nie są marginalne przypadki. Codziennie dzieci (i dorośli) są gryzieni przez psy. Moja koleżanka pracuje w firmie ubezpieczeniowej i co namniej raz w tygodniu ma sprawę związaną z pogryzieniem przez psa. [/QUOTE] Z tym również się zgodzę, mnie opierniczył biegający samopas husky. W końcu biedny pieseczek nie może siedzieć zamknięty w domu gdy pańciu idzie do pracy, lepiej żeby latał po osiedlu i kłapał zębami :roll:... [quote name='maartaa_89'] I nie- to nie są psy łańcuchowe czy kilka biegających samopas. Takie rzeczy się dzieją często na zwykłych spacerach, nie tak dawno w mojej miejscowości mały chłopiec (4 lata) skończył z wydartym policzkiem bo przebiegł koło pseudo labradora, który za dziećmi nie przepadał. Tak szarpnął mocno smyczą, że wyleciała ona z ręki właścicielowi a pies wbił się prosto w twarz dziecka. I przy całej mojej miłości do psów- jestem za usypianiem tego typu zwierząt. Guzik mnie obchodzi, że są rodziny bez dzieci, na odludziu, gdziekolwiek- dla mnie taki pies nie ma prawa chodzić po ulicy i stwarzać zagrożenie dla dziecka. Rozumiem szczekanie, warczenie, pokazywanie zębów. Ale gryzienie do krwi?[/QUOTE] Natomiast z tym się zgodzić nie mogę. To nie wina psa że ma za właściciela debila, dzieciaki też są tak super wychowane że szkoda gadać. Sama nie raz opierniczałam takie właśnie 4-6lat i ich zakichane mamusie bo gówniarzeria rzucała w mojego psa patykami 'dlaczego on nie aportuje', biegała w koło psa szarpiąc go za futro 'bo ma takie fajne włoski', szturchała, zaczepiała, przebiegała, wołała, szczuła żarciem - matko długo by opowiadać... Mój pies kocha dzieci (na szczęście) bo jak do nas trafił miał z nimi styczność, na smyczy, pod kontrolą bo to jednak typ ADHD który szybko się ekscytuje. Tylko dlatego w większości olewa takie zaczepki dzieciaków, jednak mnie szlag trafia i sama nie raz drę japę 'bierz pani bachora albo psu kaganiec ściągnę' (inna argumentacja nie dociera). Tak więc uważam że spora część pogryzień jest z winy ludzi, jednak jeśli wiemy że nasz pies może nie wyrobić psychicznie maltretowania przez dzieciaki to... W domu izolujmy, na smyczy w kagańcu kontrolujmy jego zachowanie do puki nie będziemy jego pewni. Na dworze wyprowadzajmy psa w kuble na ryju, nawet jak trzaśnie kagańcem to nie odgryzie głowy.
-
[quote name='Rosiczka']już tłumacze o co chodzi z witaminą C :smile: Tak to prawda, że pies ja syntezuje, natomiast ostatnio pojawiła się teza, że nie każdy pies ja syntezuje niektóre psy maja zaburzoną "ta funkcje' co więcej pewna hodowczyni poszła o krok dalej i stwierdziła, że brak witaminy C może prowadzić do dysplazji. A to dlatego, że witamina C to bardzo ważny składnik przy produkcji kolagenu, i o ile w domowym jedzeniu, BARFie etc dostarczana jest dodatkowo organizmowi, o tyle suche karmy jej nie zawierają lub maja śladowe ilości. Później mogę podrzucić linki. Ważne tez jest to, że nie każdą witaminę C pies przyswoi. najlepsze dlatego są preparaty w których witamina C (która normalnie jest kwasem askorbinowym) występuje w postaci soli tego kwasu jako askorbinian wapnia lub sodu. Witamina C, także jest pomocna przy młodzieńczym zapaleniu kości jak i alergiach.[/QUOTE] Interesująca teza, z chęcią się dokształcę i poczytam :) Trochę się obawiam podawać wit C - więcej może zaszkodzić w nadmiarze. Mój pies nie ma dysplazji (dzięki bogu), ma uszkodzony staw kolanowy przez nieodpowiedzialność ludzi... Przy takim karmieniu jak ma używa łapy prawie normalnie, biega, skacze, szaleje - jak wolno chodzi i się obraca to wtedy widać że coś jest nie tak. [quote name='gryf80'][B]maron [/B]purizone może?dosc mocno pachnie-obecnie moim kupiłamn na próbe małe paczki z rybą(po karmach z dodatkiem wołowiny mój pit sie drapie,ale co dziwne po surowej wolowinie nie).moim zdaniem to karma "zywcem ściagnieta"z orijena... niestety witamina c bardzo łatwo sie utlenia ....[/QUOTE] Znalazłam na zooplus - czy podajesz jej tyle co w tabeli? 600g :O?
-
[quote name='stepelkaa']zgadzam się w 100 % chociaż ze szkoły podstawowej to pamiętam te ciągłe kłótnie, że my "zwierzęta mają duszę" a babka, że nie mają. Tzn może u nas konkretnie to obgadywane nie było, ale już u mojej siostry tak, się dowiedzieć można, że "ANI DUSZY ANI ROZUMU, AMEN " a we mnie sie az gotuje ..[/QUOTE] Tacy ludzie w ogóle nie powinni uczyć, udowadnia się babie że głupoty plecie - a ona jak ten osioł w swoje brnie :mad:. Swoją drogą nikt jej nie lubił i każda klasa jakieś świństwa bardziej lub mniej wybredne czyniła :roll:... Taki dzieciak co nauczy się że pies to ani duszy, ani rozumu co sobie myśli? No taka żywa zabawka, taka 'interaktywna', jak się znudzi/będzie stara chora/brzydka - to sobie wymienię. Moim zdaniem tu jest największy błąd w wychowaniu rozumnych pokoleń.
-
[quote name='Rosiczka']dobrze jest jeszcze podawać witaminę C, najlepiej w postaci soli askorbinian sodu lub wapnia[/QUOTE] O ile rozumiem co po wapń (chociaż wet gdy u niego konsultowałam psa stwierdził że lepiej porządna karma + tran + środek na stawy, bo można z wapniem przesadzić i doprowadzić do gorszych skutków niż w przypadku jego braku) o tyle nie mam pojęcia po co witamina C? Ona jakoś wspomaga kości stawy, czy chodzi o coś innego? W necie wyczytałam że nawet na przeziębienie jest średnia, chyba że w ekstremalnych warunkach. Jeśli można prosić to będę wdzięczna za wytłumaczenie :oops:
-
[quote name='Beatrx']z tego co czytałam teściowa, a więc właścicielka psa też widzi problem. więc albo ona się ogarnie i faktycznie zajmie tym psem wprowadzając do domu pewne reguły i zajmując się tym psem na porządnych, codziennych spacerach albo psu trzeba znaleźć dom, a nie wyrzucać do schronu.[/QUOTE] No właśnie tylko właścicielka psa (teściowa) stwierdziła że faktycznie jest problem i psa do schronu wywalić. Założycielka wątku robi psu ogłoszenia, szuka pomocy możliwej dla niej do wykonania. Jak na razie gdy dziecko idzie na ręce do teściów, pies leci na podwórko i z tego co pisze nie widać by był tym zmartwiony - raczej teściowie widzą problem że biedny pieseczek na podwórku biega i bramy otworzyć nie można bo zaraz im pies nawieje.
-
Oglądnęłam wszystkie karmy, poszperałam w tabelach 'dawkowania', porównywałam skład. Masakrycznie mozolna sprawa. W każdym razie z przesiania zostały mi te: TASTE OF THE WILD Pacific Stream 13,6kg ACANA ADULT LAMB AND OKANAGAN APPLE Planet Pet Society Łosoś 12kg Canagan Scottish Salmon 12 kg Eden Holistic 80/20/0 15kg Essential Foods Nutrical Living 12,5 kg (tu nie wiem jak dawkowanie) Cenowo wychodzi 'od góry' najmniej, na samym dole najdroższe. Reszta gdzie trzeba podać psu minimum 550g karmy odpada, tak jak pisałam mój pies fizycznie tyle tego nie zje. Kiedyś dostawał (już nie pamiętam jaką) gdzie trzeba było jakoś 570g dawać dziennie, on zjadał 310g. Schudł mi tak że wyglądał jak szkielet. Tak więc pomimo że karma była super bo psiak nie miał S, futro lśniące, energii sporo (nie zdarzyło się nigdy żeby jemu energii brakowało) to wyglądał jak szkielet... Tak więc czym się właściwie różnią te karmy, bo powoli zaczynam głupieć :oops:. Najbardziej jakoś 'przemawia do mnie' skład karmy: Canagan Scottish Salmon 12 kg - tylko kurcze ta cena też jest zdeka dobijająca. Taki worek to na niespełna miesiąc mi starczy... Jeśli chodzi o ten staw, to on sobie rozwalił go wyskakując kilka razy dziennie przez okno na parterze u poprzedniego właściciela :roll:. Wet polecił 'nie operować' puki pies z łapy korzysta, podał powód dużą masę psa + 2gie piętro bez windy + hiper-aktywność mojego psa. Tak więc do karmy ma dodawany tran + środek na stawy z glukozaminą.
-
Jak tak patrzę na to wszystko to myślę że tu nie chodzi o nakazy chipowania czy sterylizowania itp itd. Macie rację tu jest brak edukacji. Nie wiem jak u innych, ale ja miałam WOS w gimnazjum. Kobieta była bardzo 'bio/eko/itp', pokazywała nam jakie eksperymenty przeprowadzają na zwierzętach, co to znaczy testowanie na zwierzętach, jakie środki teoretycznie nie są właśnie testowane na zwierzętach, zrobiła grupkę wolontariuszy którzy jeździli do schroniska dając dary dla psów, zbierała karmy itp... Ta 'lekcja' była naprawdę pouczająca i ucząca empatii. Pokazywała z jaką brutalnością są traktowane zwierzęta. Jednocześnie na lekcjach katechezy nauczycielka tłumaczyła nam że 'przecież zwierzęta to nie mają duszy, tak są urocze i miłe, przywiązują się przez instynkt. Jednak to co się im robi to je nie boli i one tego nie rozumieją'. Z jednym się zgodzę - zwierzęta nie rozumieją dlaczego dosięga je to całe zło, tylko czy my jako ludzie byśmy zrozumieli będąc na ich miejscu? Teraz jak się zastanowimy - ci bardziej 'religijni' uwierzą babie od katechezy, ci bardziej 'wrażliwi' pójdą śladami babki z WOSu. Gdyby tak ze szkoły usunąć oszołomów, a dodać więcej bardziej konkretnych ludzi. Wtedy może by się coś ruszyło, bo zazwyczaj dzieci uszom się szybciej empatii i zrozumienia, rodzice tylko 'przechwytują' niektóre 'nauki' (no chyba że rodzice są ogarnięci i to właśnie od nich zaczyna się nauka).
-
Nie ma szans 'wyeliminować wszystkich'... Jest to moim zdaniem nie wykonalne. Do tego biorąc pod uwagę że jedna suka może urodzić w roku średnio (rodząc co cieczkę) 12 szczyli, wystarczy że jakieś się pominie. Schroniska teoretycznie mają przyzwolenie do usypiania agresywnych, nieuleczalnie chorych psów. Nie każde schronisko z tego prawa korzysta, inne zaś pod przykrywką agresji usypiają psy 'niedochodowe'. Tak jak pisałam - widząc jakich zmian można dokonać, patrząc na schronisko w Szczecinie (gdzie nie jest idealnie, ale już nie ma ciągłych zagryzień, część psów nawet jest uczona zachowań, wyprowadzana) uważam że się da. Itske - tu jest takie samo błędne koło jak w przypadku bezdomnych zwierząt, tyle że ludzie rodzą 'w mniejszej ilości'. Najlepsze jest podejście 'Bóg dał...', nie ma myślenia że skoro na 1 nas nie stać to lepiej '2giego sobie nie machnąć'. No bo przecież antykoncepcja itd jest taka niekatolicka :roll:
-
Bardzo dobrze robisz, psu się krzywda nie dzieje, dziecko jest bezpieczne :multi:. Jak w takiej sytuacji dostanie deską przez łeb to się jeszcze nakręci, tu już trzeba 'umieć' psa rozdzielić. Jedne psy się ostro nakręcają na płacz/pisk/krzyk, inne zaś wycofują. Ten co mnie 'strzelił zębami' chciał atakować dalej - no jednak mój 50+kg pies wiedział co robić więc tak jak piszę sprawa skończyła się 'tylko tak'. Słucha widocznie ciebie dlatego że nie odpuszczasz i nie ma 'e dobra nie chcesz to nie siadaj, masz żarcie'. Często właśnie to gubi właścicieli psów 'cwanych'. Co do uspakajaczy się nie wypowiem bo nie wiem. Mi wetka przed powiedziała że suka powinna być wypoczęta, w miarę możliwości spokojna, dzień prędzej nic nie jeść - przed sterylką oczywiście.
-
[quote name='Gibutkowa']Eutanazja zwierząt w schroniskach przy jednoczesnym mnożeniu ich w hodowlach - sorry ale dla mnie to szczyt hipokryzji. Pies to pies, kot to kot - uszy, ogon, łapy - a tutaj się różnicuje na te które mają prawo żyć i być w domach i te które takiego prawa nie mają, bo są nierasowe, bo jakiś debil jeden z drugim chciał mieć szczeniaczki czy kociaczki i potem nie wiedział co z nimi zrobić. No ale tego tematu podejmować nie wolno, bo to takie tabu. Lepiej uśpić zwierzaka nierasowego niż dac czasowy zakaz rozrodu w hodowlach (lub mocno ograniczony). Wszelkimi środkami niestety nie do końca w mniemaniu większości znaczy "wszelkimi środkami", a to już jak pisałam hipokryzja. Poza tym czemu chcesz karać zwierzaki za głupotę ludzką? Co z tego że uśpisz psy w schronach jak góra za 2-3 lata będzie ich dokładnie tyle samo co było, bo to nie zmieni ludzkiej mentalności i znów będzie problem z przepełnieniem i znów będziesz chciała usypiać psy zamiast likwidować PRZYCZYNĘ problemu czyli ludzką głupotę i nieodpowiedzialność. Wytłumacz mi co mają hodowle do psów schroniskowych, wyjaśnij mi to proszę. Siedzę w tematach psów schroniskowych i psy hodowlane z rodowodem to jakiś mały śmieszny odsetek który zaraz po skończeniu kwarantanny leci do nowego domu. Co da zakaz hodowli w przypadku gdy i tak psy będą ściągane z Rumuni itp, psy będą rozmnażane w pseudo. Dlaczego zawsze hodowca ma dostawać po dupie? PS nigdy nie miałam psa z rodowodem, nie jestem hodowcą i zapewne nigdy nie będę. Jednak wkurza mnie takie pierniczenie 'bo hodowcy', gdzie najwięcej zwierząt rodzi się 'na łańcuchu'... [quote name='Gibutkowa']Ot co! I tak jest w wielu schroniskach niestety... I ogólnie - naprawdę nie rozumiem takiego podejścia. Najpierw krzyki "Usypiajmy zwierzaki w schroniskach" ale jak są dość proste do ogarnięcia i wyegzekwowania pomysły takie jak właśnie sterylki obowiązkowe (jeden będzie mądry i nie rozmnoży a drugi będzie głupi i rozmnoży - jak zależy nam na dobru zwierząt to musimy się poświęcić i ciachać wszystko jak leci - też swoje zwierzaki ciacham, choć bym nie musiała przecież) to już nie, bo ja swojego nie ciachnę, bo to, bo tamto, bo sramto. To zależy Wam naprawdę na tych zwierzakach czy tylko na statystykach? Tak jak pisze Ulv - na gębę to się można umawiać na sterylkę i nigdy nie masz pewności że będzie zrobiona. Ciekawe czy byście się na gębę umówili z wpłaceniem zaliczki na mieszkanie bez podpisania umowy przedwstępnej. Nie widzę tutaj chęci rzetelnego podejścia do tematu i prawdziwej chęci naprawy problemu od strony ludzkiej przede wszystkim (bo to nasze decyzje zwiększają populację tych zwierzaków), bo jak tylko przychodzi do tego że sami musielibyśmy coś zrobić, poświęcić się i ciachnąć swoje zwierzaki (bo byłby ogólny nakaz, żeby zmusić tych opornych i rozmnażających) albo ograniczyć mnożenie w hodowli, to już nieeee... Bo lepiej uśpić zwierzę, prawda? Tylko że to absolutnie nic nie da, bo problem nie jest w zwierzętach tylko w ludziach i po tej dyskusji to bardzo widać. Nawet zwierzolubni, jak mają się "poświęcić" dla ogółu zwierząt to wycofują się rakiem, bo "swoich nie ciachnę", "a to kasy za dużo", bla, bla, bla... To po co w ogóle ta gadka - strata czasu po prostu. Sami macie mentalność takich ludzi, nie umiecie wziąć odpowiedzialności każdy pojedynczo za ten ogrom głupoty jaki już ludzie zafundowali zwierzakom. Znów jak dla mnie bredzenie. Suka nie sterylizowana nie oznacza rodzącej. Zgadzam się że psy ze schroniska powinny być ciachane jak leci. Jednak dlaczego ja mam dla swojej wygody okaleczać swojego psa 'bo tak' skoro nigdy młodych nie będzie miał :roll:. Takie podejście 'a bo on rozmnożył to ty na pewno jesteś takim samym cymbałem więc też rozmnożysz'. Tylko że ci co rozmnażają to i tak suki nie ciachną. Mam prawo wyboru i wolę cieszyć się do końca ze wspólnego życia z moją suką niż wkurzać się bo suka posikuje po sterylce. Sorry ale każdy zabieg niesie za sobą zarówno zalety jak i wady. I każdy osobno ma prawo czy woli te zalety, czy boi się tych wad... [quote name='Gibutkowa']Ot cała dyskusja - jak pisałam temat tabu, czekałam tylko na taką reakcję (swoją drogą od razu można poznać kto z forum jest hodowcą dla zysku - żeby nie było znam kilku, którzy mają inne podejście niż ogół). Najgłośniej o usypianiu nierasowych krzyczą ci, którzy przykładają rękę do rozmnażania. A z czyich zwierzaków te półrasowce są? Sterylizujecie wydawane z hodowli psy/koty? Trzeba patrzeć szerzej na całą sprawę, troszeńkę dalej niż czubek własnego nosa, jeśli chce się realnie i na długą metę pomóc zwierzętom (a nie sobie, czy żeby ktoś o nas fajnie pisał, albo dla własnego dobrego samopoczucia). I nie zrozumiałaś zupełnie kontekstu w jakim użyłam słowa "kara" Może inaczej - dlaczego na zwierzętach ma odbijać się głupota ludzka? To nie one są winne takiego stanu tylko ludzie. Ja, ty - każdy. Tylko że jedni biorą za to odpowiedzialność na własne barki, a inni nie, wolą tą odpowiedzialność przerzucić na zwierzaki i iść po najmniejszej linii oporu - nie dać nic od siebie, tylko jebnąć psu morbital. Lepiej dać 1000 psów/kotów morbital niż wysterylizować własnego psa/kota dla dobra ogółu (w przypadku konieczności wprowadzenia odgórnych przepisów które tego by wymagały). Nie, nie każdy jest winien takiego stanu rzeczy. Nie można każdego wpychać do jednego wora. Osoba która nie rozmnaża nie jest tak samo winna jak pseudo. Osoba która ma hodowlę psów rasowych i wydaje psa odpowiedzialnym ludzią którzy nie mnożą je bez uprawnień również nie jest winna takiemu stanu rzeczy jaki mamy. Psy w schroniskach to nie są psy 'w typie rasy' to nie są psy 'rasowe' - takie ledwo skończą kwarantanne i już grzeją dupę w domu. Psy które siedzą w schroniskach to zwykłe 'kundle szariki' które namnożyły się na wsiach/ulicach itp. Jeśli nie widzisz różnicy w tych kwestiach i potrafisz 'karać zbiorowo' to gratuluję logiki i klapek na oczach.
-
Realnie chyba niczym. Zauważyłam że ludzie piszą/mówią 'mieszaniec' kiedy nie wiadomo koło czego pies stał, z jakiej matki 'pochodzi' i do żadnej rasy nie da się go 'podciągnąć' Mix określają kiedy np matkę znają, lub wydaje się że pies jest mixem danych ras. Jest też określenie 'w typie rasy' - nie znamy/lub znamy rodziców, pies ma cechy charakteru danej rasy, wygląd przybliżony do danej rasy, lub pochodzi od 2 osobników tej samej rasy jednak nie posiada rodowodu. Z rodziną naprawdę wojuj o malucha. Mnie - dorosłą osobę - obcy pies ugryzł w rękę (trawił w palec), skończyło się 4 szwami na palcu który ledwo odratowali. 5m-c babraniem, sączeniem, bólem, śmierdzeniem rany. Do dziś nie do końća mam czucie w palcu - pomimo że minął już rok i 5dni... Pies dał mi tylko 1 strzał w rękę, tylko dlatego że mój pies mnie obronił. Kto obroni w razie czego twoje dziecko? Skoro pies nikogo nie słucha to przy wzmożonej ekscytacji/agresji całkiem się wyłączy.
-
[quote name='mozarcik'][B]Maron86 [/B]piszesz o rybnych, a próbowałaś Bento Kronen z jagnięciną, ja mam suczkę uczuloną na kurczaka i bardzo dobrze mi tę karmę tolerowała?[/QUOTE] Nie próbowałam bo natknęłam się na skład na jednej ze stron o taki: [QUOTE][B]Składniki[/B] Mączka jagnięca (min 14%), ryż (~50%), kurczak, tłuszcz zwierzęcy, pulpa buraczana, siemię lniane, dehydratyzowana ryba, olej z łososia, drożdże piwne, minerały, fruktooligosacharydy, lecytyna, ekstrakt z nagietka, zielone małże, algi morskie, nasiona winogron.[/QUOTE] I stwierdziłam że wolę coś gdzie jest więcej mięsa, mniej ryżu (najlepiej w ogóle) i może być w tej samej cenie. W sumie właśnie TOTW wychodzi bardzo podobnie, a skład do mnie jakoś bardziej przemawia. [quote name='Kyu'][URL]http://www.zwierzaczek-wroclaw.pl/index.php?option=com_virtuemart&view=productdetails&virtuemart_product_id=6299&virtuemart_category_id=398&Itemid=78[/URL] np a która formuła (canidae i firstmate) i w jakiej cenie Cię interesuje może się na coś natknę w wirze internetu ;-)[/QUOTE] Hmm dawkowanie nawet fajne takie tylko ciut większe niż teraz dostaje, skład też miły dla oka. Możesz coś powiedzieć więcej o tej karmie? Czy pies ją raczej połyka, czy może gryzie? Czy smrodek zachęca psa do pożerania? FirstMate kupowałam po 140zł za worek, ale to było w promocji i wątpię by dało się gdzieś kupić w tej cenie :( Canidae chyba 65zł za 6,8kg było, albo 68zł. O tyle o ile Firstmate widziałam (po 260-270zł), o tyle Canidae nigdzie nie znalazłam. Ogólnie mój pies nie ma stwierdzonej alergii na kurczaka i tak na 80% nie w kurczaku problem, bo gotowanego je normalnie i nie ma 'erupcji'. Odnoszę wrażenie że on po prostu czegoś w tych karmach nie przyswaja i jego organizm źle znosi. Nie chodzi też o ryż bo karmy z ryżem też przyswajał... [quote name='Kyu']jeszcze może to [URL]http://www.market-kunia.e-shilen.com/product.php/karmy_dla_psa,125.html[/URL][/QUOTE] Jak zwykle kukurydza w karmie :(
-
[B]Lukullus[/B] - nie znam i nigdy się nie spotkałam, a szukałam po google [B]For Friends[/B] - jak na taką cenę to już wolę kupić TOTW, nie wiem czy wiesz ale w mięsie około 70% to ... woda. [B]Koeber's[/B] - po tym nie tylko miał wielką S (zapomniałam w ogóle o tej karmie) to jeszcze mi rzygał, starsza suka dostała łupieżu... [B]Marcus Muhle Black Angel [/B]- Nie znam tej karmy dlatego znalazłam opis składu oraz dawkowanie przed chwilą w necie. Musiał by zjeść tej karmy około 600g. On mi tyle nie zje, zazwyczaj zjada jakieś MAX 400g na dobę i to 'mając nastrój'. Dlatego szukam karmy na której się nie spasie, ale jednocześnie nie zagłodzi. [B]Simpsons Premium Fish[/B] - 269,00 zł ... jak da radę wolę tańszą karmę [B]Almo Nature[/B] - znalazłam tylko puszki, jest gdzieś sucha 'do poczytania'? [B]James Wellbeloved[/B] - to samo co przy Marcus Muhle Black Angel ... dawkowanie takie że karmę skreślam na samym wstępie
-
Roczny malamut ciągnie do psów i innych zwierząt, jak go okiełznać?!?
Maron86 replied to eti's topic in Wychowanie
[quote name='Amber']A mi np. halter w ogóle nie pomógł, pies się nauczył dość szybko jak napiąć mięśnie karku i hejaaa moja 50 kg matka za nim poleciała na kolanach jak miał zryw :lol: Dlatego się dobiera metodę do psa. A na przekierowanie agresji dobry jest kaganiec... ;) I tak a propos jego, to halter ma jeszcze tę wadę, nie nie da się go właśnie łączyć z kagańcem co czasem jest tragiczne w skutkach. Z moich obserwacji (zaznaczam od razu, że nie wiem czy słusznych), halti lepiej działa na psy mniej pewne siebie, z agresją lękową itp. Niestety w przypadku pewnego siebie psa, który ma agresję typowo dominacyjną, może nie zadziałać tak dobrze i wtedy kolce lepiej pełną swoją funkcję.[/QUOTE] OOOooooooooooo dołączę się. Halter ten wiszący pod mordą jest do niczego, chociaż prędzej uważałam że skoro za psem nie frunę na batmana to jest ok. Faktycznie pies się frustrował, sam się nakręcał i zapędzał we własnej złości. Halter nie działa i nie idzie go połączyć z kagańcem, a przy psach jak tu wyżej opisany kaganiec by się zdał. Daje taki komfort psychiczny że nasz pies nie pożre innego, no co najwyżej połamie :P Za to ja dorwałam canny collar i sobie bardzo chwalę :loveu: Jednocześnie mogę używać tej obroży + fizjologicznego kagańca + dławika/kolczatki. Obrożą psa 'powstrzymuję', kaganiec nie pozwoli na pożarcie agresorów szczotkowych, a kolczatką/dławikiem dostaje korektę. U mnie w sumie dławik bo przy canny collar fajnie można sobie 'wypracować metodę' zakładania go tak by nie ześlizgiwał bezsensownie - kolczatka na futrze mojego psa spada na sam dół, nawet jak jest mega mocno zapięta. Autorko wątku - nie licz na to że twój pies sam z siebie złagodnieje, jeśli jest dominujący to za 2-3m-c stanie się jeszcze większy i pewniejszy siebie. -
Witam Ponieważ sklep w którym się zaopatrywałam w tej chwili nie działa (topic niżej), pojawił się dylemat 'jaką karmę mam teraz wybrać?'. Opis psa: w typie Mastifa Tybetańskiego Wiek: 3,8roku Waga: 54kg (niedowaga jakiś 3-4kg, wytłumaczenie niżej). Specjalne potrzeby: 1) Problem z prawym tylnym stawem kolanowym, pies nie do końca używa przez to łapy. Operacja odpada z kilku powodów, jednak nie o tym temat. 2) Problemy z trawieniem niektórych pozornie dobrych karm. Dostaje po nich wielkiej S. 3) Mój pies to niejadek, mało je i więcej się w niego nie wdusi. Karmy które próbowaliśmy i się 'źle kończą': [QUOTE][URL="http://www.telekarma.pl/p2049/best.choice.adult.fish.and.rice.125.kg.htm"]BEST CHOICE ADULT FISH AND RICE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p5947/bozita.robur.genuine.salmon.amp.rice.125.kg.htm"]BOZITA ROBUR GENUINE SALMON & RICE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p7503/brit.premium.adult.extra.large.15.kg.htm"]BRIT PREMIUM ADULT EXTRA LARGE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p1103/eukanuba.adult.large.breed.weight.control.15.kg.htm"]EUKANUBA ADULT LARGE BREED WEIGHT CONTROL[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p8344/fitmin.dog.for.life.adult.large.breed.15.kg.htm"]FITMIN DOG FOR LIFE ADULT LARGE BREED[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p8351/fitmin.dog.solution.salmonamppotato.13.kg.htm"]FITMIN DOG SOLUTION SALMON&POTATO[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p1414/hills.canine.adult.sensitive.stomach.12.kg.htm"]HILLS CANINE ADULT SENSITIVE STOMACH[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p8656/mastery.dog.adult.sensitive.skin.n039intestine.3.kg.htm"]MASTERY DOG ADULT SENSITIVE SKIN N'INTESTINE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p3311/mera.dog.adult.pure.z.lososiem.i.ryzem.125.kg.htm"]MERA DOG ADULT PURE Z ŁOSOSIEM I RYŻEM[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p2047/dog.chow.adult.sensitive.with.salmon.15.kg.htm"]DOG CHOW ADULT SENSITIVE WITH SALMON[/URL], [/QUOTE] No to chyba wszystkie które próbowaliśmy z paskudnym skutkiem... Karmy które jadł i było ok lub w miarę ok (miękkie G, ale nie woda): [QUOTE][URL="http://www.telekarma.pl/p2934/acana.adult.lamb.and.okanagan.apple.13.kg.htm"]ACANA ADULT LAMB AND OKANAGAN APPLE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p2972/acana.pacifica.dog.340.g.htm"]ACANA PACIFICA DOG[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p5571/orijen.adult.6.fresh.fish.dog.340.g.htm"]ORIJEN ADULT 6 FRESH FISH DOG[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p5117/pro.plan.adult.sensitive.salmon.amp.rice.14.kg.htm"]PRO PLAN ADULT SENSITIVE SALMON & RICE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p1174/royal.canin.breed.great.dane.12.kg.htm"]ROYAL CANIN BREED GREAT DANE[/URL], [URL="http://www.telekarma.pl/p7736/royal.canin.giant.adult.sensible.15.kg.htm"]ROYAL CANIN GIANT ADULT SENSIBLE[/URL],[URL="http://www.canidae.com.au/dog-food/canidae-grain-free-pure-elements"] Canidae: Grain Free Pure Elements[/URL],[URL="http://www.canidae.com.au/dog-food/canidae-grain-free-pure-sea"] Canidae: Grain Free Pure Sea[/URL], [URL="http://www.firstmate.com/dog-food/grain-free/pacific-ocean-fish-large-breed/"]Pacific Ocean Fish Large Breed[/URL], [URL="http://www.firstmate.com/dog-food/grain-free/pacific-ocean-fish-original/"]Pacific Ocean Fish Original[/URL], [URL="http://www.firstmate.com/dog-food/grain-free/pacific-ocean-fish-seniorweight-control/"]Pacific Ocean Fish Weight Control/Senior[/URL][/QUOTE] Takie moje spostrzeżenia, im mnie tłuszczu tym lepiej przyswaja karmę. Teraz gdy nie mam gdzie kupić po 'ludzkiej cenie' canidae i firstmate... Szukam jakiejś dobrej, bez zbożowej karmy która nie wykończy mojego psa :roll:. Karmy które przyszły mi do głowy to (wszystkie po około 13kg worek): 1) TASTE OF THE WILD Pacific Stream [B]185 zł [/B] 2) ACANA ADULT LAMB AND OKANAGAN APPLE [B]208 zł [/B] 3) ACANA PACIFICA DOG [B]245.00zł[/B] 4) ORIJEN ADULT 6 FRESH FISH DOG [B]265 zł [/B](tu mnie cena MOCNO boli, mam 3 duże psy do wyżywienia) Tu się nasuwa moje pytanie. Która karma będzie najlepsza, którą będę musiała mimo wszystko suplementować środkami na stawy, z którą uważać bo może zrujnować nerki? Może jest jeszcze jakaś fajna karma o której nie słyszałam i można 'zdobyć' w przystępnej cenie? EDIT: Zapomniałam dodać że oscyluje w karmach rybnych, takie najchętniej je i nie muszę się zastanawiać czy ta biegunka od karmy, czy może pies ma jednak alergie na kurczaka...
-
[quote name='mozarcik']ważyłaś je, czy oceniałaś na oko? bo ja Ci powiem, że mało, że biegają na wystawach, ale mają championaty[/QUOTE] 'Mierzyłam na oko' mój pies waży 54kg i od tych wystawowych labków był przynajmniej o połowę większy. Pomijając fakt na który zwróciła uwagę Sybela - według wzorca mają samce ważyć do 37kg. No chyba że labki idą teraz w stronę grupy II - molosów. Fakt to jest OT- a że 'żyje z czasów gdzie lab był psem pracującym' (a rasą całkiem poważnie się interesowałam), a nie zapasioną krową wyglądającą na mixa mastifa angielskiego z labem. To sobie daruję, tak jak pisałam może idą po prostu w inną stronę niż zawszy szły. Faktycznie to chyba troll, tylko na wnerwiała swoimi opowiastkami ludzi :angryy:
-
Wybacz jednak jeśli tak podchodzą do tematu to trzeba nimi potrząsnąć. Już nie sam fakt że 'zróbcie bo pies ugryzie' tylko 'co was czeka prawnie gry pies zrobi krzywdę'. Może to jakoś do nich dotrze... Z tego co piszesz wynika że pies jest rozpuszczony jednak nikomu nawet do głowy nie przyszło żeby to zmienić. Macie naprawdę komfortową sytuację domek z ogrodem. Postaw sprawę jasno, albo kojec (taki 2x4m, bo to duży pies), albo garaż i koniec dyskusji. Uświadom rodzinie że jak pies trafi do schroniska (a mieli takie genialne pomysły) to będzie siedzieć w zimnie, smrodzie, głodzie z innymi psami w małej klatce i walczyć o przeżycie. Chyba tego nie chcą skoro 'straszna krzywda się psu stanie' siedząc w garażu'.
-
[quote name='mozarcik']no to mało widziałaś, bo mój pies ma rodowód i waży 45kg[/QUOTE] To faktycznie mało widziałam, po wystawie nie biegały takiej wielkości psy
-
Faustus miałam złudzenia że źle przeczytam... Nie wyobrażam sobie patrzeć jak pies przez rok cierpi i nic z tym nie robić. IGA rusz tyłek z psem do weta puki jeszcze może nie jest za późno... Jak tak dalej będziesz zwlekać to przy nasilonej padaczce pies ci zejdzie :angryy: Swoją drogą w życiu nie widziałam rasowego labradora z wagą 40kg (no chyba że zapasionego), te pseudo-blabladory i owszem.
-
Mój pies wtedy miał padaczkę... To się leczy i to od razu od wystąpienia pierwszych objawów inaczej się nasila.
-
[quote name='iga1106']Wiem już byłam ale on powiedział że musiało mi sie zdawac. Za tydzień jadę do innego :) mam nadzieje że będzie wszystko ok ... Bardzo sie martwie pomóżcie!!!! :([/QUOTE] Nikt ci na odległość nie pomoże... Weź psa do weterynarza, opisz ataki, albo nagraj na telefon/aparat/kamerę. Zrób psu potrzebne badania. Sama piszesz że trwa to od 3m-c, a ty się teraz zastanawiasz czy może psa wziąć do weta czy nie? :roll: Nie wiem u jakiego konowała byłaś skoro stwierdził że 'musiało ci się zdawać'... Jak mój pies dostał ataku padaczki w wieku 12lat(!)(wtedy nie wiedzieliśmy co to), od razu tego samego dnia polecieliśmy do weta. Wystarczyło opisać objawy i okoliczności w których do ataku doszło.
-
Mała dzika kura jeśli 'twoi faceci' mają wyrąbane na szkolenie psa, a szkolenia nie będzie nie dlatego że brak finansów tylko nie ma komu - z mojej strony jedna rada (sama piszesz że pies ma podszerstek więc da radę) kupcie gotowy kojec z podłogą i dobrą budą. Teściowa niech dalej wyprowadza psa na spacery żeby nie zdziczał, bo wtedy będzie już mega problem. W ogrodzie możesz psa szkolić bez smyczy itp. tak żeby go przygotować i wprowadzić w nowe życie, ludzie jednak biorąc dorosłego psa lubią wiedzieć że umie podstawowe komendy i jest na czym bazować przy szkoleniu psa. Jeśli zaś chodzi o kastrację to - zaciągnijcie go do weta, tam zostanie poddany narkozie więc ze stołu nie zwieje ;) . Jeśli faceci nie chcą to może jakiegoś sąsiada poproście. U mnie właśnie z dzniem dzisiejszym odwróciła się sytuacja. Magia nawarczała na ojca gdy ten poproszony o zmierzenie firanki wszedł do mojego pokoju (nikogo prócz ojca z psami nie było). Ojciec się przeraził (to mimo wszystko spory pies taki mix 'charta z hovawart'em) i zgodził się poświęcać 30minut dziennie psu. Zacznę z nim od podawania smakołyków i posiłków, kwestia tygodnia max 2 zacznie ją wyprowadzać (ona w ogóle nie ciągnie i nie jest agresywna więc mogę pozwolić mu z nią chodzić) i szkolić na zewnątrz (wszystko umie bo chodzi na obedience ;) ).
-
[quote name='toyota']Ja myślę, że to jest dobra decyzja o znalezieniu mu nowego domu, jednak może to być trudne. Czy nie ma możliwości, żeby go przenieść, np. do garażu czy zmontować mu kojec i wychodzić na spacery, żeby całkiem nie zdziczał ? Czy mieszkacie w domu i jest jakieś podwórko ? Powiem szczerze, że mi się to w głowie nie mieściło co opisujesz, że w domu są 4 osoby dorosłe i z tego 3 bagatelizują problem. Myślałam, że może przesadzasz, bo po prostu nie znasz się na psach, nie znasz też tego psa tak jak pozostali domownicy, więc może niepotrzebnie się go tak obawiasz i dlatego zasugerowałam, że może ktoś doświadczony by rzucił na psa fachowym okiem. Spotkałam się z tym, że wolontariuszki w schronisku (co prawda młode dziewczyny), chciały wyprowadzić młodego psa z kojca, pies w wieku 6-7 miesięcy wariował z radości i ekscytacji i je trochę podgryzał za rękawy, a one stwierdziły, że go nie wyprowadzą, bo jest agresywny i kazały go z powrotem zamknąć pracownikowi do kojca. Serio ![/QUOTE] Mój w wieku 6m-c gryzł już do krewi, nie lubił ludzi i ogólnie uważał ich za super zbędnych. Jak się mówiło 'wyjdź' lub 'zejdź' szedł atak z jego strony. U mnie też nikt z psem nie chciał pracować bo przecież to jeszcze młody pies i wyrośnie, jednak jak moja matka pofrunęła za nim na spacerze do psa z którym musiał się koniecznie przywitać - zapadła decyzja o szkoleniu :D. Mój ojciec w ogóle nic nie wymaga od psów i nigdy nie wymagał twierdząc że 'on nie pisał się na psa', szamotać się rano i 'miziać' owszem. Dlatego osobiście wierzę że komuś nie chce się brać udziały w wychowaniu psa i ma to gdzieś, pomimo że to dorosły człowiek ... później zdziwienie że pies nie ma zamiaru miejsca ustąpić w przejściu i się na bezczela wpatruje aż pańciu ruszy dupsko :diabloti: Mała dzika kura - wydaje mi się że należy szukać pomocy we wrocławskim TOZie. Poszukać po necie umów adopcyjnych i oglądnąć je, powystawiać z ładnym opisem i zdjęciami psiaka na portalach ogłoszeniowych. Poogłaszać małego na psich forach. Wyślij w świat na FB ogłoszenie że szukasz małemu nowego domu. EDIT [quote name='toyota']Cyt." [COLOR=#000000]Wobec mnie też - kiedy się wprowadzałam do domu teściów po ślubie to przez pewien czas traktował mnie z góry i nie raz miałam zębiska przy twarzy." Podejrzewałam, że[/COLOR] opis może być przesadzony, bo taki horror to mi się w głowie nie mieści i nie wiem jak można dać radę żyć w takim domu. Ja uwielbiam psy, ale z takiego domu to bym spieprzała po prostu (przepraszam za wyrażenie). Wydaje mi się, że Twój mąż wraz z rodziną powinni zrobić wszystko, abyście mogli normalnie mieszkać, a co dopiero teraz jak jest małe dziecko.[/QUOTE] Zdziwiłabyś się... Suka którą wyciągnęłam ze schroniska na 18ur. potrafiła zaatakować bez ostrzeżęnia - zerwać się i gryźć... Masę błędów przy niej popełniliśmy, między innymi mama zabraniała psa szkolić i wymagać czegokolwiek od niej bo 'biedny stary piesek', bo 'starego psa już nic nie nauczysz', bo 'ona ma 8lat ile życia jej zostało'. Jak się okazało żyła z nami 6lat, ostatnie 2lata jej życia ja się bałam wychodzić ze swojego pokoju pod nieobecność rodziców. Pies mnie nie lubił (ja to tak odbierałam) bo tylko ja od niego czegoś wymagałam, a to 'wielkie wymaganie' to było: nie szczekanie w domu, nie atakowanie psów których się boi, nie tratowanie mnie gdy ucieka w popłochu przed 'strasznymi rzeczami' (drukarka, pralka, tv, firanka, itd). Do dziś mam kilka blizn na nogach... Do dziś gdy widzę tak niestabilnego psa mam duszę na ramieniu, po dziś dzień każdy pies który przekroczy próg mieszkania w którym ja żyje ma wyznaczone zasady. Naprawdę wszyscy nam radzili uśpienie psa, w tym 2weterynarzy. Nie tylko z powodu agresji, miała sporo innych problemów, była wręcz nieobliczalna. Była to wina nie tylko złego zachowania, ale i niestabilności psychicznej...