Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Był ktoś może na tym obozie pasterskim, jakieś opinie, doświadczenie?[URL="http://www.promar.nazwa.pl/PASTUSZKOWO/pastuszkowo_agroturystyka/?07-13.07.2014%20ob%C3%B3z%20pasterski,93"] http://www.promar.nazwa.pl/PASTUSZKOWO/pastuszkowo_agroturystyka/?07-13.07.2014%20ob%C3%B3z%20pasterski,93[/URL]
  2. [quote name='toyota']Nie wiem, czy autorka wątku, ale ja mam akurat ten sam dylemat ze znalezionym w sylwka staruszkiem ;): [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250027-Diabeł-tasmański-znaleziony-w-sylwestra-(-Pomocy-![/URL] Nie podoba mi się stan jego futra, w rzeczywistości gorszy niż na zdjęciach. Jednak piesek jest gruby i nie boi się, więc nie był bity. Na wątku doradzono, żeby jednak poszukać właściciela, bo może jakaś starsza osoba za nim płacze...Boję się, żeby się nie okazało, że pies urwał się z łańcucha. Nie chciałabym go oddawać do takiego domu.[/QUOTE] Wydaje mi się że psa na łańcuch nie będą szukać, wezmą raczej młodego szczeniaka... Chociaż wątek z chęcią będę śledzić :)
  3. [quote name='rozi']Jak właściciel ma się znaleźć, skoro suni nie ogłaszasz? Widziałaś rozpaczliwe ogłoszenia o zagubieniu? Traktujesz ją, jak znalezisko, a to żywe zwierzątko jest.[/QUOTE] Bo właśnie o to nam wszystkim chodzi. Jednak autorka wątki najwyraźniej nie potrafi tego zrozumieć... Jak by mi zaginął pies to pierwsze co bym szukała po schroniskach, mało kto wie o pkt przetrzymań, wielu z nas wie że SM w ogóle nie interesuje się błąkającymi się psami więc często nie są informowani/pytani. EDIT: [QUOTE]Po ich ujawnieniu (może być kilkanaście dni po przerwaniu leków) wyrzucą do lasu. Moją Kulkę na przykład. O o tu chodzi.[/QUOTE] Nasz dostał pierwszych ataków w wieku 12lat, do tego z naszej winy (gorące lato + zimna woda) nigdy więcej takiego błędu nie popełnię... Jednak osobiście wiem że byłą adoptowana sunia ze schroniska, okazało się że ma padaczkę i pomimo iż sunia była świetna wróciła do schronu jak bumerang... Była w typie TTB, więc i takie psy się nie uchronią jeśli chorują poważniej
  4. [quote name='stepelkaa']Tak z ciekawości mojej, bo nie wiem na ten temat nic, jak znalazłabym zwierzę i właśnie ciachnęła ( no powiedzmy, że obojętnie czy to w typie rasy czy nie a jak w typie to nawet bardziej, żeby rozmnażać nikt nie mógł ) to czy jeśli odnalazł by się właściciel po fakcie, coś może zrobić, zarzucić, ma jakieś podstawy ? Bo z mojego punktu widzenia to zwierze z niewiadomokąd ale jak to wygląda obiektywnie ?[/QUOTE] Obiektywnie to właściciel tego zwierzęcia jest w stanie zaskarżyć cię o to że psa ciachnęłaś i pies stracił na wartości. Jednak wyłącznie gdy jest w stanie udowodnić 'wartość' psa oraz udowodnić że pies był przeznaczony do rozrodu. Był nawet tu taki wątek na dogomani. Fundacja Akita w Potrzebie (tak mi się wydaje) ciachnęła samca akitę rodowodową która była reproduktorem w 'nowych związkach' i się rozmnażała. Z tego co wiem to właścicielka zaskarżyła fundację, wynikało nawet że fundacja doskonale wiedziała czyj to pies mimo tego wolała go wpierw ciachnąć. Nie wiem jak sprawa się skończyła. EDIT: Straż miejska dużo mówi, a prawda jest taka że paragrafy na twoje zachowanie są. Nigdzie nie ma wpisu w przepisach (przynajmniej ja nie znalazłam, a i adoptowany pies ze schroniska w razie 'rozpoznania' przez poprzedniego właściciela może zostać prawnie odebrany do 2lat!) odnośnie obroży czy też adresatki. Pies jest w polskim prawie 'rzeczą' którą właściciel ma prawo do 2lat w przypadku zagubienia, do 3 lat w przypadku kradzieży (a u ciebie podchodzi już pod kradzież) odzyskać swoje 'mienie'. Żaden bełkot SM tego nie zmienia.
  5. Lukullusa zdobyłam próbkę, mój jak podszedł do miski to tylko popatrzył i odszedł - a był akurat 3ci dzień na 'własnej głodówce' więc to taki okres że zaczyna się karmą interesować. Jutro właśnie badanie moczu oraz badanie krwi suni robimy. Jeśli nic nie pokarze to krzywą cukrową oraz badania hormonów. Mam obawy że nie uda mi się siuśków złapać bo ona mocno kica na trawie, praktycznie 1-2mm nad trawą więc ciężko coś podstawić :lol:. Czy tarczyca to właśnie z badań hormonów czy USG jak u człowieka, z profilem nerek jest to z moczu czy jakoś inaczej? Jestem zacofana w kwestii leczenia psów, poza Szamanowymi biegunkami na które i tak lekarze nie mogli poradzić i agresją Jeanne która mogła mieć jednak nie musiała podstaw zdrowotnych (do dziś nie wiem, ma cieczkę więc przełożyliśmy sterylizację. Ostatnie 2tyg była jak anioł, a teraz znów fiksuje, wszystko atakuje i japę drze na każdego) to nie musiałam się o zdrowie psów martwić...
  6. [quote name='rozi']W dobrym dziale ten wątek. Okrucieństwem jest nie szukać człowieka, do którego pies jest przywiązany i tęskni. Moja suka też ma pewnie parę kołtunów gdzieś, kamień na zębach ma jak najbardziej, bo motamy się z padaczką itd. Nie wyobrażam sobie, jak ktoś mógłby nie chcieć mi jej oddać, gdyby się jakimś cudem zagubiła :angryy:[/QUOTE] EEeee spoko, jak ma problemy padaczkowe to po ich ujawnieniu od razu by ci ją oddali :multi:. Ja osobiście po dziś dzień mam obraz mojego psa podczas padaczki przed oczyma...
  7. [quote name='andromeda'] Teraz już daję radę. Na początku jak nie wiedziałam o co biega byłam bliska bankructwa ... ciągłe wizyty u weterynarzy itp.[/QUOTE] Przerabiałam to, do tego bliska byłam załamania nerwowego. Mój miał około 6m-c gdy do mnie trafił, po 12x dziennie się z psem wychodziło, ciągle robił wodą. Wpierw weci uznali że to stres po takiej drodze (z zielonej góry ze schroniska), później że widocznie za często zmieniam karmę (próbowaliśmy dog chow, eukanuba, brit (wtedy jeszcze nie premium)) w ciągu jednego miesiąca - wtedy tylko taka była dostępna dla nas - inne tylko przez sklepy i mieliśmy obawy że może być nie taka. Ciągłe wizyty, badania z których wynikało że pies zdrowy tylko lekko odwodniony, głodówki, gotowane jedzenie... jak sobie przypominam to masakra! Dopiero po znalezieniu acana minęły wieczne biegunki, próbowaliśmy jeszcze przechodzić na inne karmy jednak jego org akceptował tylko kilka karm. Przyznam szczerze że jak widzę że mój pies ma jeszcze jedną karmę w swoim jadłospisie to się jak głupia cieszę, nie chcę go karmić tylko jedną i do tego okrutnie drogą. Teraz mamy problem z sunia. Jest łapczywa i wciąż szuka żarcia, a do tego ciągle jej się pić chce. Jutro jedziemy na badania, już się boję co wyjdzie...
  8. O masakra. Ja płaczę że mój jeden pies jest 'specjalnej troski' pod względem żywieniowym, przy trzech chyba idzie zbankrutować. Chociaż jak na razie czekają mnie badania suki i całkiem możliwe że będę miała 2 psy 'problemowe' :placz:... Tak sobie myślę że całkiem możliwe iż wrócę do Brit Care jeśli świat karm nie zacznie działać, w sumie całkiem nieźle pies na niej się trzymał. Tylko że nie wiem czy czegoś od roku w składzie nie zmienili. Na brit normalnym suka starsza ładnie wyglądała i ładnie trawiła, na brit premium KAŻDY pies który ją je bączy niemiłosiernie (a to już 4rty pies który je brit premium, został jeszcze ten jeden worek):mad:
  9. [quote name='ladybird3']Napisałam mail do miejsca, gdzie znalezione psy czekają u nas na właścicieli przez miesiąc, zanim trafią do Wojtyszek z informacją o suni. Mam też mail do radia , które mnie olało. Więc udowodnienie, że jest skradziony raczej nie wchodzi w grę;-) Od samych Wojtyszek jednak będę trzymać się z dala- to jest miejsce w którym zależy im aby mieć psy "na stanie" a nie u właścicieli.[/QUOTE] Skończę temat bo widzę że niema co się produkować. Podejście 'wysłałam aż 2 maile więc jestem kryta' jest dla mnie poniżej wszelkiej krytyki. Otóż nie jesteś kryta bo ktoś kto psa będzie chciał odebrać nadal ma 2lata na zrobienie tego o ile nie będzie w stanie udowodnić że ukrywaliście go, ja osobiście byłabym w stanie to udowodnić dzięki czemu kolejny rok byłby na odzyskanie psa. 2 maile to za mało, pies może pochodzić z zupełnie innej części polski. To że był z Wojtyszek nie oznacza że jest z tej okolicy, sama znam dziewczynę która adoptowała stamtąd sukę - mieszka w Szczecinie. Wystarczy wpisać w google hasło: zaginął york, by samemu się w tym wszystkim pogubić, nie jest wykluczone że ogłoszenie zostało pominięte i wisi gdzieś tam w sieci smętnie... Moim zdaniem szukasz tu wyłącznie potwierdzenia jak wspaniale uczyniłaś biorąc psa, a że go ukrywasz przed 'patologią' to jesteś taka wspaniała. Gdzie na dobrą sprawę wcale nie wiesz czy nie ukrywasz przed porządnymi ludźmi którzy za stratą psa płaczą po nocach i biegną za każdym możliwym tropem, nigdy się tego nie dowiesz bo na dobrą sprawę wcale ci na tym nie zależy. Widocznie do momentu aż ty sama osobiście nie przeżyjesz takiej straty nie będziesz wstanie tego pojąć. Ja osobiście czułam radość jaka biła od ludzi którzy odnaleźli swoją sunie mastifa tybetańskiego. Sunia miała podwiniętą powiekę i wet suni stwierdził że lepiej tego nie ruszać, ludzie u których sunia się znalazła już snuli jacy to ci właściciele okropni że widzieli cierpienie i nic nie zrobili. W ogóle jacy lenie i im na psie nie zależy bo chipa nie zarejestrowali (o którym istnieniu nie mieli pojęcia), a to że sami byli leniwi i nawet psu w uszy nie zaglądnęli to już nie ważne. Osobiście podziwiam co robią wolontariuszki, ale mimo wszystko razi mnie taka łatwość oceniania po pozorach. Łatwo jest oceniać kogoś kogo się na oczy nie widziało, skreślić na starcie, udać że nie ma problemu baaa nawet się psa uratowało z takiej strasznej patologii...
  10. Znalezione na jednej ze stron hodowli molosów: Jednak jeśli mam być szczera to osobiście molosa brałabym wyłącznie z prześwietleniem (ofc przodków) stawów biodrowych oraz łokciowych. Wynik wyłącznie HD/A, EB również czyste. Moim zdaniem w niektórych rasach najzwyczajniej nie warto ryzykować, jest tyle hodowli że można spokojnie brać szczeniaki po zdrowych rodzicach. Przy czym należy pamiętać że i tak może trafić nam się 'pechowy szczeniak'...
  11. [quote name='PaulinaBemol']Maron podała bardzo dobry sposób ja o nim wcześniej nie pomyślałam i wyklucza chętnych na darmowego yoreczka. Tyle chyba moglibyście zrobić. Tak jak pisałam do właścicieli i tak warto dotrzeć i się dowiedzieć. Jak nie będziecie mieć zrzeczenia to po psa może sie ktoś zgłosić w każdej chwili przez 2 lata chcecie żyć w takiej niepewności? A może właściciele wcale nie są tacy źli, a jak źli może udałoby się coś zrobić by nie otrzymali ze schronu następnego psa...[/QUOTE] W tym wypadku przez 3lata, będą w stanie poprzedni właściciele udowodnić że pies został przetrzymywany i nigdzie nie zgłoszony. Skoro jest obowiązek odszukania poprzedniego właściciela, a został on zaniechany to podciągną to pod kradzież 'mienia'. Nie wiem czy bym chciała przez 3lata żyć w niepewności że któregoś dnia ktoś mi wbije na chatę i będzie świecić książeczką zdrowia przed twarzą. Ja sama jak adoptowałam psa w typie mastifa tybetańskiego to zalogowałam się na forum molosów i próbowałam odnaleźć jego poprzednich właścicieli. Nie miało znaczenia że pies gryzł domowników ustawiając ich sobie i bez intensywnej pracy nad nim był istnym diabłem, Do dziś uważam że poprzedni właściciele kimkolwiek byli ... byli do bani. Jednak z czystym sumieniem mogę powiedzieć że Szaman jest mój i zrobiłam wszystko by odnaleźć 'moich poprzedników'. Od taki prostu ludzki odruch, postawić się w cudzej skórze i wyobrazić sobie jak ja bym się czuła gdyby mi pies zaginął i wylądował np na 2gim końcu polski lub nawet za granicą...
  12. No i właśnie dziś zamówiłam rybną purizone w zooplusie. Cena - masakra, jednak raz na jakiś czas można tym bardziej że dodają 2kg gratis :evil_lol:. Ogólnie chyba przejdę na TOTW, tańszy jest i ma przystępny skład moim zdaniem. Za jakiś tydzień skończy mi się karma FirstMate w puszce więc będę mogła za jakiś czas zdać relację jak to jest po purizone. W razie czego jeszcze jeden worek FirstMate leży odłożony.
  13. [quote name='ladybird3']Kurcze w zasadzie to masz rację teraz, przyszłam tutaj aby zapytać czy można i czy jest sens szukać i w jakiś sposób ukarać właściciela za stan suni potwierdzony przez dwóch weterynarzy i fryzjera i już w pierwszym poście napisałam, że sunia zostaje. Nawet nie zauważyłam, kiedy rozmowa zeszła na inny tor i zaczęłam się zastanawiać nad szukaniem właściciela przez którego najprawdopodobniej sunia została obarczona krzywymi łapkami do końca swojego psiego życia po to aby ją oddać ;)[/QUOTE] Mam wrażenie że na opak zrozumiałaś mój wpis, lub ja nie rozumiem twojego...
  14. Moim zdaniem to zanim założyłaś wątek decyzja dawno zapadłą. Wygląda to tak jak byś szukała wsparcia na to by nie szukać poprzednich właścicieli... Tak nie można, nie można wszystkich wrzucać do jednego wora. Nie można 'rozporządzać cudzą własnością' nieważne jak źle to brzmi to w zwierze w polskim prawie nadal jest traktowana przedmiotowo. Na tych zdjęciach nie widać zaniedbania, widać białe ząbki i ładną lśniącą sierść. Wiadomo że czasem zdjęcia nie ukazują realiów, jednak sama piszesz że dopiero jak psa obmacałaś to wyczułaś kołtuny. Przepukliny/problemy ze stawami/tłuszczaki - tego większość wetów nie chce ruszać jeśli nie ma takiej potrzeby, gdzie w mniejszych miejscowościach/tym bardziej wsiach najzwyczajniej nie widzą jej. U mnie na podwórku biegał pies (z panem na spacerach) który miał guza 'przy tyłku' wielkości 1,5piłki tenisowej, wet nawet zabronił tego ruszać bo jeszcze pies się przekręci. Był starym schorowanym psem, wyglądał jak 7 nieszczęść - ale był szczęśliwy, a właściciele daliby się za niego pokroić. Moja poprzednia suka ze schroniska miała tłuszczaki na karku, żebrach, guza wypychającego macicę, zęby w stanie krytycznym. Jednocześnie miała bardzo słabe serce i nie przeżyłaby narkozy. Z takimi dolegliwościami żyła jeszcze ponad 3lata, odeszła właśnie na serce w wieku 14lat (ONka). Mój samiec stara się nie nadwyrężać tylnej łapy, ma uszkodzoną w wieku młodzieńczym w skutek wyskakiwania przez okno z parteru do psów. Ponieważ to nadpobudliwy pies, źle znosi narkozy (mocniej się pobudza i staje się agresywny), mieszkamy na 2gim piętrze. 2 niezależnych wetów stwierdziło że puki mimo wszystko używa łapy to lepiej go nie operować. Takich przykładów z życia mogłabym wymieniać i wymieniać. Dla jednego byłby powód do odebrania psa, pomimo że właściciel ostatniego grosza wydaje na jego leczenie. Jak by ktoś mojego psa 'przygarnął' z założeniem że właściwie właściciel jest do bani i nie oddadzą psa to bym jasno stwierdziła: ukradli mi psa! Teraz ciekawostka. Miałam sukę mastifa tybetańskiego na DT, suka została wrzucona do netu z ogłoszeniem że znaleziono. Gdy tylko rodzina znalazła ogłoszenie to w nocy wyruszyła na odzyskanie suki. Byli u nas koło 00:00 tak bardzo sunię kochali i pragnęli odzyskać. Suka wyszła za dziećmi z posesji, zdarzało jej się to jednak zawsze wracała - ktoś ją ukradł spad domu i prawdo podobnie tej osobie nawiała. Gdyby nie to ogłoszenie to nigdy by psa nie odzyskali, sunia trafiłaby do adopcji lub szukalibyśmy hodowcy gdybyśmy znaleźli tatuaż. Miała chipa, właściciele nie mieli o tym pojęcia i nie był zarejestrowany. Byli święcie przekonani że po tatuażu psa odzyskają. Dodam że sunia od razu wskoczyła do auta na kolana dziewczynki, a radości nie było końca. Pokryli koszty 'działań' SM i całą resztę, chcieli też nam płacić za opiekę - tylko że my jako DT żadnej kasy nie bierzemy ;) Ja osobiście zgłosiłabym fakt do schroniska podając nr chipa, nie podając rasy psa. Właściciel musiałby okazać książeczkę zdrowia suni (tam jest wpisany/wklejony nr chipa) + pokryć wszystkie koszta. Sprawa dla mnie prosta i jasna. Jednak tak jak wyżej pisałam, wydaje mi się że już dawno podjęliście decyzję że suka zostaje i nawet jak by właściciel się znalazł (i okazał porządnym) to wątpię byście psa chcieli wydać... EDIT: Dodam że tamta suka MT była wrzucona jako samiec + bez podawania rasy. Właściciele rozposnali sunię po zdjęciach.
  15. Wychodzenie mamy opanowane do perfekcji, schody - pies idzie łapę w nogę i nie wyprzedza. Jak wyprzedzi jest 'cofnij' i się cofa trochę marudząc jednak wie że inaczej nie wyjdzie. Wychodzenie również przerobione, pies musi czekać aż dam komendę 'idziemy' inaczej ma na dupsku siedzieć. To wszystko względy bezpieczeństwa, wyprowadzając na około 140kg psów na raz nie mogę sobie pozwolić na beztroskie hasanie molosa z ADHD :eviltong: Wprowadzany inny pies - przerabiane, jesteśmy DT dla suk ze schroniska - tych dużych i wielkich (teraz np kaukazica). Jak fiksuje na pkt suki to ma odseparowanie, zazwyczaj max tydzień i pies normalnie funkcjonuje i nie jest aż tak najarany. On ma totalnie pod swoim pióropuszem czy ja się miziam z innym psem, czy do niego czule gadam, przytulam głaszczę. On chce poznać tego psa, mnie może przy okazji stratować :mad:... Dla mojego psa taka motywacja jak podprowadzenie psa jest 0 motywacją, wtedy się nakręca i jak nie dostanie czego chce to się 'wpienia'. Jak już się uspokoi po x czasie (zależnie od zachowania 2giego psa) to zaczyna mieć go gdzieś i idzie do tego nowego :roll:. Wielu nowych psów się nie da na jedno szkolenie skołować. Ciekawe jest to że bardzo mocno najarany jest na owce. Jak je widzi to ma 'szał macicy' dosłownie, biega w koło ogrodzenia i próbuje się do nich dostać. Na szkoleniu na które chodził były właśnie w zagrodzie owce, nie raz od nich strzałą dostał i zawsze tam ciągnął. Nawet miał gdzieś inne psy bo były owce :razz:. Niestety, a może stety nigdy nie próbowaliśmy pasienia, on był na etapie rozbrykanego dorastającego samca alfa który pozjadał wszystkie rozumy i wszystko wie najlepiej. PONOĆ teraz mam super psa, co ludzi spotykam to go chwalą że grzeczny i posłuszny. Ja natomiast dostrzegam jak mnie ciągnie do małych jazgotów żeby je przynajmniej po chodniku sponiewierać, jak na każdego samca dostaje pozy 'spadaj z mojego terenu', jak wzrokiem próbuje obcych ludzi i obce samce pozabijać. Widzę ile rzeczy chciałabym z nim przepracować, a nie da się bo mu się akurat w danym momencie nic nie chce... Najlepsze jest to wszystko że mimo tych 'problemów' to i tak następny pies będzie mastifem tybetańskim - tylko tym razem z zagranicznej hodowli i od szczeniaka, nie podrostka który niczego nie był nauczony (tyle co on w wieku 6m-c to umiała moja suka w wieku 9tyg, a nawet więcej umiała bo już siadała, warowała, chodziła przy nodze, przychodziła na zawołanie...). Jeśli zaś chodzi o youtube to potwierdzam, sporo ciekawych filmików można znaleźć, jednak trzeba je 'przetrawić' i znaleźć odpowiednie rady dla siebie. Nie ma sensu powielać całości :)
  16. Nie na siłę, dać informację do schroniska że taki i taki pies został znaleziony przez was i prosisz o poinformowanie właścicieli adopcyjnych lub jeśli to możliwe tel. kontaktowy do nich. Sama piszesz że to 'TO' niesławne schronisko więc jakoś nie wierzę że oni przerejestrowują chipy...Ot taka drobnostka, a mimo wszystko będziecie wiedzieli że wszystko zrobiliście. Jak właściciel do bani to będzie w tyłku miał pokrycie kosztów w cenie kupna szczeniaka z pseudo, a jak mu zależy i kochał psa to pokryje koszta. Ja bym pokryła, jak nie jednorazowo to w ratach - jednak psa bym chciała odzyskać choćby nie wiem co.
  17. Mój pies nie jest nastawiony na łup o ile ten łup nie ma oczu, nie oddycha, nie żyje - próba uczenia psa BARFa z przywiązanym kawałkiem padliny do linki i spierniczaniu po polu 0 reakcja, próba w domu 0 reakcja. Nastawiony wyłącznie na kontakt z psami (tu ukłony do poprzedniego właściciela który był .... nie wychował psa), ludzi ogólnie ma w poważaniu - broni rodziny i jest bardzo ostry jednak to moim zdaniem geny się odzywają. Jeśli chodzi zaś o zabawki, nie ma znaczenia że inny pies się tym bawił. On woli kontakt z psem, a mało który w mojej okolicy jest normalny co mocno spowalnia wszelkie moje trudy w zapanowaniu nad jego pobudliwością. Wypracowałam u psa że ma 100% ignorować małe psy (takie co to mu pod brzuch sięgają), przez 3-4m-c było super. Wczoraj podleciał od tyłu średni sznaucer i go w tyłek chapnął, ja akurat byłam zajęta (solo wyprowadziłam Szamana + kaukazicę + hovawar't/charta)i nie widziałam skąd ten kundel na flexi podbiegł... Dziś Szaman próbuje każdego kurdupla rozszarpać który waży się na niego paszczę rozdziabić, a że to 54kg pies o silnym karku to można za nim fruwać :roll:... Osoby obce są fajne przez 5minut, o ile jasno na podwórku i wie że ta osoba nie wyrządzi jego pańci krzywdy. Charakter moim zdaniem typowo molosowaty, mogę zrobić jak będzie mi się opłacało o ilę będzie to miało sens, bo jak będzie opłacalne ale bez sensu to sobie sama rób. Miski już od małego nie ma, przy 3 (teraz 4) psach w domu nie ma możliwości by stała cały dzień. Pies nie jest żarty potrafi sobie sam z siebie robić 3dniowe głodówki, od tak. Średnio w tygodniu ma 2dni 'głodne' bo nie ma ochoty jeść, ja go nie zmuszam 'nie to nie byzy łaski'. Jak jakaś praca go interesuje to widać w nim pełne zaangażowanie, tak się dzieje przy śladach. Jest w 100% skupiony na tropie, chociaż trzeba go hamować bo lubi polecieć szybko pokazać że umie i iść w las. Na spacerze mu zależy, jednak mieszkam w bloku więc 'czy się leży czy się stoi' wyjść pies musi min 3x dziennie. Każdy spacer ma 'sesyjki' szkoleniowe wplecione w normalne chodzenie, zwyczajnie tak jest łatwiej nad stadem zapanować ;) Uwielbia kontakt z dziećmi, jednak nie posłucha ich jeśli chodzi o posłuszeństwo. To raczej taka miłość w sensie 'ooooo dzieciołek, dawaj muszę się przywitać'. Więc szkolenie 'na dziecko' też odpada. No to chyba wszystko :P Właśnie dlatego szukam seminariów, najbardziej mnie interesują z te z placem ogrodzonym i 'sprawdzone' pod względem szkoleniowca. Bardzo mnie interesuje 'tłumienie agresji' bo naprawdę łatwo pies pobudliwy potrafi wpadać w furię i się zapędzać.
  18. Przyznam że np w Ameryce podoba mi się kilka hodowli MT, mają ładnie wpisane rodowody + ilość % inbreedu po rodzicach oraz dążą do tego by inbreed i bliższe pokrewieństwa wykluczyć. Jednak również nie podoba mi się umaszczenie w tych hodowlach, nie mogę zrozumieć dlaczego MT zaczynają przypominać berneńskie psy pasterskie... Osobiście zdaję sobie sprawę że ciężko wykluczyć w 100% 'pokrewne związki' jednak po co robić inbreed skoro po takim skojarzeniu wychodzi chore potomstwo, rozumiem raz - nie udało się trudno, ale te 'związki' potrafią być wielokrotnie powielane 'bo być może tym razem wyjdzie'. W małych rasach przyznam szczerze nie siedzę, więc tu się nie mogę wypowiedzieć. Dla mnie pies który musi rodzić przez cesarkę bo fizycznie nie jest inaczej poród możliwy to chory układ, a z tego co kiedyś dawno temu się interesowałam to całkiem sporo małych ras tak właśnie 'rodzi'. Mi się osobiście marzy kiedyś tam za może 10lat może 20lat hodowla MT, wykluczenie w tejże hodowli w 100% 'złego' umaszczenia, kierowanie się wzorcem, doprowadzenie by molos wyglądał jak molos nie jak DONek (gdzie 2lata temu właśnie takie psy były na wystawie, ogólnie porażka...). Jednak też pragnę z psami pracować, a nie tylko eksterier i głupienie w domu na ogrodzie (którego jeszcze nie mam, dopiero w fazie marzeń :razz:) atakując każdego obcego. Na wystawach ładnie widać (nie wszystko, ale jednak sporo) czy psy pracują, jak są socjalizowane, jakie podstawy w szkoleniu mają. Większość MT to 'siedzenie na ogrodzie' i to ma mu starczyć... Mi się trafił pies w typie MT z ADHD i naprawdę pomimo że czasem mnie wykańcza psychicznie to nie wyobrażam sobie by miał tylko siedzieć na ogrodzie i ładnie wyglądać...
  19. Właśnie czegoś takiego szukam, dla psa który wszystko ma gdzieś i właściciela który nigdy z żadnym seminarium nie miał styczności - stąd ten 'poziom 0, a nawet dla ułomnych'. Ogólnie chcę znaleźć coś co mojego psa ładnie nakręci i co dla mnie najważniejsze - sprawi mu ogromną frajdę i przyjemność. Np osobiście mnie nudzi powtarzanie na ćwiczeniach po 30x komendy, a mój pies po x razie zaczyna przestawać słuchać bo totalnie nie widzi w tym sensu. Po co ma wstać skoro ma się zaraz położyć lub usiąść, niestety ale mam wrażenie że łatwiej jest znaleźć seminarium dla psów typowo sportowych średnich ras, niż coś dla molosa. Chociaż możliwe że ja po prostu nie wiem gdzie i jak szukać, wydaje mi się że jak już się wkręcę to już pójdzie z górki :) Jednak bez samochodu nie ma szans, baaa nawet prawko zrobiłam żeby móc psa wozić ;)
  20. Poczytałam, niestety my odpadamy. Mieszkam na 2gim końcu Polski + mój pies rzyga jak kot gdy ma gdzieś dojechać (nawet 18minut jazdy autobusem musi być faszerowany ciastkami na podróż inaczej będzie tragedia). Tak więc wszelka komunikacja odpada, co innego własne zarzygane auto które tak jak pisałam będzie nie wcześniej jak w kwietniu. Do tego mój pies nudzi się na typowych komendach, a przy większej ilości psów wybiera ... psy, do tego agresywnie podchodzi do osobników ujadajach na niego lub prowokujących postawą. Dlatego też PT odrzuciłam, na Obi jakotako potrafi się lekko skupić w nowej grupie.
  21. Jakieś 4lata temu moja starsza suka bawiła się w zimę piłkami, lubiła je całe ośnieżone aportować. Pewnego dnia podbiegł do niej labrador zobaczyć co ma w mordzie, najpierw suka tylko na niego powarkiwała a że kawaler był namolny to... wypluła w zaspę śnieżna piłkę i go 'przeczołgała' przez pół podwórka. Gdy w końcu udało mi się sukę z niego zdjąć (dodam że suka to średni 20kg psiak, ale 'bić się umie') to poszliśmy szukać piłki. Bezskutecznie. Jakie było moje zdziwienie gdy na wiosnę po roztopach się odnalazła, w całkiem niezłym stanie. Zgubiliśmy też raz kaganiec chopo nowofundland - więc DUŻY. Jak biorę Szamana w las na lince to zakładam mu kubeł na paszczę dla bezpieczeństwa żeby jakiegoś biegacza wyskakującego zza krzaków nie dorwał. Szaman średnio lubi ograniczenia, ale jakoś się z tym godzi. Pewnego letniego dnia byłam rodzicami, Szamanem, suką na DT oraz starszą suką w lesie na dłuższy spacer. Szaman jak zawsze biegał po polach na 20m lince, starsza suka była spuszczona, suka na DT na taśmie flexi. Ja z manią robienia zdjęć, robiłam je średnio co 5minut. W pewnym momencie w połowie trasy po około 2h spacerze zauważyłam że ... Szaman nie ma kagańca! Zauważyłam to tylko dlatego bo chciałam go zdjąć żeby spokojnie sobie po strumieniu pobiegał. Szybko się zaczęliśmy cofać i zastanawiać gdzie to jest. Po zdjęciach zawęziliśmy obszar poszukiwań, okazało się że trzeba się ponad 1h wrócić. Weszliśmy na pole i szukaliśmy.. szukaliśmy... szukaliśmy. Szukaliśmy około 40minut, aż w końcu daliśmy sobie spokój. Gdy schodziłam z pola, potknęłam się o dziurę i ... wpadłam twarzą w kaganiec. Jaka była moja jednoczesna radość i złość wręcz nie do opisania. Teraz Szaman ma mocniej ściśnięte widełki kagańca + ściągam mocniej pasek i nie ma szans go zgubić. A oto jak wygląda jego sposób na pozbycie się kagańca: [IMG]http://zapodaj.net/images/58cecbb5c9952.jpg[/IMG][IMG]http://zapodaj.net/images/9203f81f48f11.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/c0611501d60e7.jpg[/IMG]
  22. Również nie mam psa rodowodowego, ale interesuję się szczególnie MT i CAO (o których piszę wyżej) i widzę różnicę gółym okiem laika między wzorcem, a psami wystawianymi... Już pomijam niuansy odnośnie czy kufa nie jest za szeroka czy za wąska. Jednak jeśli samiec waży 20kg mniej niż we wzorcu, umaszczenie ma dyskwalifikujące (biła klata, dopuszczalna 'biała gwiazda') to ja się zastanawiam co on robi na wybiegu :roll: ... Co ciekawe właśnie w Polsce jest sporo 'tybetanów' mocno odbiegających od wzorca wagowo, np jak się spojrzy na niemieckie hodowle to nie ma tego 'problemu' i MT waży tyle ile powinien. Dodam że jeszcze 5lat temu Polskie MT wyglądały tak samo pięknie jak te zagraniczne, nie mam pojęcia 'co poszło nie tak' że jest aż taka rozbieżność. Osobiście zakochałam się w tych psach któe widziałam na wystawie 5-4lata temu, te z zeszłego roku na międzynarodowej też były łądne, ale 2lata temu to chodząca szczotka na kiju z mega niedowagą...
  23. [quote name='ladybird3']Najlepsze wyjście to chyba zamknąć się razem z nim pod prysznicem , przynajmniej reszta łazienki ocaleje kiedy będzie chciał się wytrzepać:-D A sunia pachniała kąpaniem, także długa tułaczka nie wchodzi w grę...[/QUOTE] On sam się ledwo tam mieści o obróceniu nie ma w ogóle mowy, sunia sobie wypracowała stawanie na tym 'rancie' i idzie ją normalnie wykąpać. Samiec za to tylko fryzjer, albo zwiewa po kątach i ma mnie gdzieś :evil_lol: U mnie pierwsze co gdy pies trafi na DT jest kąpiel, później dopiero rozczesywanie używając tony środka do rozczesywania + wycinanie filców nie do rozczesania. Po tym dopiero jakiś tydzień, 2 'przerwy' i znów kąpiel. Możliwe że pies 'pierwotnemu' właścicielowi nawiał, ktoś go znalazł śmierdzącego i wykąpał, pies tamtej osobie przy nowym roku też mógł nawiać. W dzisiejszych czasach naprawdę nic mnie już nie zdziwi... Nie wiem czy tu na dogo czytałaś jak psa komuś ukradli i po 5latach pies się odnalazł 'oddany' bodajże hodowczyni pod płot :mad:...
  24. Haha wielkością to faktycznie, a wykąpać mając brodzić zamiast wanny to już w ogóle hardcore. Jednak za każdym razem jak mam możliwość wolę go na kąpiel zostawić u fryzjera :evil_lol:. Jednak właśnie mając takie doświadczenia z psami których się u mnie w domu już przewinęło koło 20 za mojego życia (w tym DT), nie oceniam po sierści psa znalezionego bo może okazać się że błąkanie trwało miesiąc, a może rok. Ja osobiście zdecydowanie wolałabym wiedzieć w razie ucieczki gdzie mój pies jest i co się z nim dzieje. Mój pies miał skłonności do ucieczek za sukami (kastrat :roll:) przez co nie spuszczam go z taśmy, jednak kto wie czy kiedyś mu taśma nie pęknie i nie poleci w siną dal... Może właśnie dlatego tak 'emocjonalnie' podchodzę do szukania byłego właściciela.
  25. Ja osobiście mam wrażenie że większość ras hodowanych w Polsce mocno traci na wyglądzie nie wiem jak z charakterem... Przykład właśnie goldenów, labków, yorków, ale też rzadszych typu mastif tybetański czy też owczarek środkowoazjatycki. Psy mają zupełnie inny eksterier i aż dziwi mnie że cokolwiek zdobywają nie trzymając się wzorca FCI.
×
×
  • Create New...