-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
Kiedyś moje psy jadły BRIT zanim wyszła wersja BRIT Premium. Wtedy też byłam zadowolona. Teraz gry wyszła karma BRIT Premium, zmieniłam o niej zdanie. Karma nie nadawała się ani dla moich prywatnych psów, ani dla psów ze schroniska które u mnie tymczasowały. Psy po niej miały mocne wzdęcia, bączyły, miały od lekkiego rozwolnienia po ostrą biegunkę, kupy zbierać trzeba było prawie że z wiadrem, 2 suki dostały łupieżu. Szczerze się cieszę że w końcu całe zapasy tej karmy mi się skończyły na stanie. Nigdy więcej nie kupię produktów Brit Premium. Brit senior M Brit XL Teraz wypowiem się o Brit Care. Karma nadawała się dla mojego psa który ma problemy z przyswajaniem. Kupe miał małą, nie śmierdzącą, ogólny stan psa zadowalający. Jak na karmę dla psów 'specjalnej troski' dość przyzwoita cena. Prawdopodobnie do niej wrócę kiedyś. Brit Care Sensitive salmon & potato
-
telekarma, zooplus, kiedyś świat karm (tam mieli najtańsze karmy na rynku), poprzez allegro gdzie oferują wysyłkę gratis wtedy wychodzi faktycznie tanio.
-
Masakrycznie się czyta twoje posty. Serio ledwo idzie je zrozumieć, jeśli w ten sposób się wypowiadałeś gdy twój pies został pogryziony to wcale się nie dziwię żeś nic nie wskórał. Miałam spięcia między swoimi psami, a podbiegaczami. Wiem doskonale jak człowiek się wtedy czuje, stałam też po 2giej stronie 'barykady' kiedy to mój pies chwycił gdy sam został zaatakowany. Z moich doświadczeń wynika że właściwie to nic nie jesteś w stanie zrobić. Właśnie dlatego warto swojego psa zabezpieczyć, oraz siebie samego. Kolczatka na szyję swojego z wywalonymi na zew. kolcami bardzo pomaga, tak samo jak gruba, szeroka obroża z ćwiekami na zewnątrz gęsto umieszczonymi. Kolejna sprawa to 'walenie smyczą po głowie/kręgosłupie', idiotyczny pomysł, większość psów się wtedy pobudza i jeszcze mocniej rozszarpuje rywala doprowadzając do naprawdę groźnych dla życia psa obrażeń. Rozumiem desperację w sytuacjach gdy naszego psa chwycił inny, jednak nieprzemyślane działania naprawdę mogą bardziej zaszkodzić. Jeśli właściciel podbiegacza ma w nosie że twój pies został ranny i głupio się tłumaczy, wyciągasz telefon i dzwonisz na policję. Żądasz od właściciela pokrycia kosztów leczenia wet. na 2gi raz się mocno zastanowi zanim spuści psa. Sprawa mandatu dość prosta - nie przyjmujesz mandaty i niech kierują sprawę do sądu, z tego co zrozumiałam aspirant nie był na służbie. Jednocześnie dzwonisz po policję i zgłaszasz atak i pogryzienie psa, właściciel agresora musi przynajmniej okazać książeczkę szczepień. Gorzej jeśli zaatakuje was pies, a właściciela nigdzie nie ma... Tu się sprawa komplikuje. Jednak z własnego doświadczenia wiem że wystarczy zgłosić pogryzienie na SM, wtedy szukają psa i takowy pies trafia do schroniska na obserwację. Zawsze możesz powiedzieć że pies chciał cię zaatakować, tylko twój stanął w twojej obronie. A co do biegaczy (nie mówię o zał. wątku bo go nie znam i nie widziałam jak biega) to ci ludzie również są pozbawieni wyobraźni i mózgu. Tyle sytuacji co z takimi mądrymi inaczej miałam, to się w głowie nie mieści. Wyskakują za plecami właścicieli psów i się dziwią że prawie na żywca zostali wykastrowani, pchają się między psa i właściciela, biegną wprost na psa, drą z daleka japę żeby złapać psa co jest idiotyczne (tym bardziej gdy ktoś chodzi na słuchawkach). Najlepsze jest to że nawet nie poczekają aż psa przywołasz, od razu się pchają, jeszcze z 'twarzą' i łapami lecą. Tak więc uważam że 2 strony powinny myśleć, zapobiegać, uważać. Jednak najczęściej obrazek jest taki: biegacz leci i wbija się w gromadę psów, psy bez smyczy gonią i w rezultacie atakują biegacza...
-
Ten co podałeś to całkiem niezły skład, tym bardziej w niezłej cenie :)
-
Czyli dieta np: Żelatyna z kurzych/świńskich nóg + jajko ze skorupką (białko zaparzone) + siemię lniane świeżo mielone + mięso z kaczki/indyka/gęsi/kurczaka (bez kości bo to jednak poddane obróbce termicznej oraz zależnie 'co akurat będzie taniej') + ryż jako zapychacz + warzywa i owoce: takie jak marchew, seler, pietrucha, burak, jabłko + suplementy na stawy. Będzie dobrym posiłkiem? Dokładnie o tego psa chodzi. Czekam na badania niecierpliwie, niby miały być dziś jednak nie dostałam jeszcze maila z potwierdzeniem =_='. Diety chwilowo nie zmieniam, chwilowo tylko się dokształcam, biorę wszystkie 'za i przeciw'. Przyznam szczerze że jak przez weekend zaczęłam analizować wszystko odnośnie diagnostyki to wiele mam zastrzeżeń do postę powania wet i z góry założenia że to na pewno po sterylce...
-
Nie wiem dokładnie o który fitmin pytasz, bo mają 3 różne linie ;) Co do Purizone to 219 za 13,5kg+2kg 'gratis', ogólnie staram się nie kupować karm powyżej 200zł za worek chyba że faktycznie składowo mi podpasuje.
-
Chcę z Magią przejść na gotowane żarcie, powodów jest kilka: Po suchej karmie wypija średnio 3,5l dziennie, czytałam że powinna maksymalnie 2,2l (od 30 do 60ml na 1kg masy psa przy czym te 60ml to może już być stan 'podgorączkowy' zapalny) na dobę (suka 36kg, w typie hovawarta). Posikuje po domu prawdopodobnie właśnie przez tą ilość wypitej wody, na spacer wychodzi ... 5x dziennie i masakrycznie dużo sika. 1) No więc jeśli chodzi o gotowane to jaki 'zapychacz' dawać: ryż, kaszę, makaron? 2) Czy dobrym sposobem u dużego psa jest podawanie mu galarety z kurzych łap/świńskich ogonów i nóg? 3) Czy ma jakieś znaczenie jakie mięso wybiorę przy gotowaniu, czy po którymś pies jest bardziej syty/głodny, czy ma znaczenie na odczucie 'suchości' i wypijanie wody? 4) Jakie warzywa można podawać, a jakich się wystrzegać? 5) Jakie suplementy należy uzupełniać na gotowanym jedzeniu (linki, nazwy, cokolwiek)?
-
Faktycznie tak jest. Mój nie chce powtarzać bo nie widzi w tym sensu, a żadnej motywacji nie ma. Jak się go stawia do szeregu z owczarkiem niemieckim to się widzi różnicę. Zapatrzony owczarek który robi za 'dobry pies', a po 2giej stronie znudzony Szaman który siądzie jednak łep tu mu już do ziemi opada z nudów... Ogólnie ze 'wszystkim' czekam do późnej wiosny na zakup samochodu, jednak wolę już pozbierać informację o przyszłych seminariach i ogólnie sportach żeby później nie szukać na szybko i bezmyślnie :) Czytałam o tych wodnych sportach i faktycznie można spokojnie samemu szkolić. Wrzucę psa w samochód, podjadę gdzieś nad wodę gdzie jest mostek i niech się chłopak bawi, a po pewnym czasie mogę to ukierunkować. Do tego dużą zaletą jest fakt że stawy nie obciąża.
-
Nie ma jak literówka która może wprowadzić w błąd :oops:. Dokładnie tak chodzi o tą z zooplus, właśnie sprawdzałam czy psy ją zjedzą. 4 psy i każdy chciał 'jeszcze trochę'. Więcej o niej chwilowo nie mogę napisać, jednak skład mi się spodobał. Nad ceną ubolewam jednak do momentu jak jest +2kg gratis to wychodzi przyswoicie. Oczywiście u mnie tylko Szaman ją będzie dostawać, reszta psów może jeść trochę gorzej.
-
Sama chciałam zmienić Szamanowi karmę na Fitmin, niestety jemu nie leżała i jej nie przyswajał (nie każdą karmę może, a właściwie mało którą może...). Za to starsza suka jadła Fitmin i nie było problemów, całkiem w porządku karma. Szaman od dziś zaczyna Piruzone rybną i właściwie tego typu tylko karmy normalnie przyswaja.
-
Przyznam z ręką na sercu że sama na zajęciach cisnę go niemiłosiernie. Powód jest dość prosty, jak już muszę się komunikacją telepać przez 2h w jedną stronę na zajęcia to pragnę z nich wyciągnąć jak najwięcej. Do tego zakładałam zawsze że skoro takie zajęcia trwają 1h z przerwami na wodę czy też zabawę (w której mój pies nie bierze udziału bo ma w poważaniu zabawki i najlepszą dla niego zabawą jest odganianie samców od ich własnych misek z wodą :lol:...) to znaczy że pies powinien tyle trenować. Jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy że właściwie to tak nie powinna być :oops:. Jeśli chodzi o sporty wodne to mój pies jak na molosa jest dość ... dziwny, nie jest spokojnym, opanowanym, w miarę statecznym molosem. Szaman to prawdziwe diablątko. On uwielbia pływać w wodzie i wyciągać z niej różne 'skarb'. OFC zabawki mogę sobie sama wyławiać, ale taki lekko nadgniły patyk to jest to. Dla niego na agroturystyce również nie było problemu z wciągnięciem mnie z mostku do wody bo to przecież taka frajda wskoczyć, a że pańcia zawału dostawała bo pies na lince bez żadnych kapoków to już pańci problem. Szczerze 'pisząc' to z chęcią wszystkiego bym chciała z nim spróbować i znaleźć z 2-3 zajęcia za które by szalał. Jedno znalazłam - ślady. :multi:
-
[quote name='Parysek'][B]Składniki karmy Arion Premium, dla psów między 1 a 6 rokiem życia[/B]: [B]Zboża (pszenica, kukurydza, ryż)[/B], mięso i produkty mięsne (30% kurczaka, hydrolizat białka z kurczaka), [B]produkty roślinne (pszenica, kukurydza, pulpa buraczana), oleje roślinne i tłuszcze[/B], substancje mineralne i witaminy, jaja i produkty jajeczne, drożdże browarniane, lecytyna, FOS, yucca Schidigera. Bez dodatku barwników. Bosch: [B]Składniki karmy Bosch, na bazie ryby i ziemniaków[/B] Do składników karmy należą: sproszkowane mięso drobiowe, [B]jęczmień, kukurydza, rozdrobniona pszenica, pszenica,[/B] tłuszcze zwierzęce, sproszkowane ryby (min. 5 %), [B]ziemniaki (suszone, min. 5 %), kaszka pszenna,[/B] ekstrakt z mięsa, pulpa buraczana (bez cukru), suszone drożdże piwne, [B]groch[/B], chlorek sodu, sproszkowane muszle (min. 0,1 %), sproszkowana cykoria. Brit Premium: [B]Skład karmy Brit Premium, dla psów ras średnich[/B] Kurczak (41%), [B]kukurydza, pszenica, ryż,[/B] tłuszcz z kurczaka (konserwowany tokoferolami), olej z łososia, drożdże browarniane, naturalny aromat, suszone jabłka, minerały, wyciągi z ziół i owoców (300 mg/kg), mannooligosacharydy (150 mg/kg), fruktooligosacharydy (100 mg/kg), wyciąg z Yukki Schidigera (80 mg/kg), miedź organiczna, cynk organiczny, selen organiczny.[/QUOTE] Z tych podanych wybrałabym Brit Premium. Jednak ja osobiście nigdy więcej tej karmy nie kupię. Powód jest prosty: Psy po nim niemiłosiernie bączą + załatwiają się na rzadko. Ilość psów które po niej bączyły u mnie w domu 4, ostatnio rozmawiałam z kilkoma osobami i potwierdziły że ich psy pomimo 'stalowego żołądka' również miały te same objawy... Kiedyś kupowałam Brit, zanim była 'premium' i byłam zadowolona.
-
To ja jeszcze dopiszę że jest taka zasada czytania składu. Im więcej jest czegoś w karmie tym bliżej stoi napisu 'skład'. Czyli jeśli mamy "Zboża (pszenica, kukurydza, ryż)," na pierwszym miejscu to znaczy że właśnie tych zbóż jest najwięcej. Teraz ciekawostka odnośnie zawartości wody w mięsie: [QUOTE]U dorosłych ssaków mięso mięśni (tzn. chude) składa się z około: [LIST] [*][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Woda"]woda[/URL] 75% [*][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82ka"]białko[/URL] 16–21%[SUP][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99so#cite_note-1"][1][/URL][/SUP][SUP][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99so#cite_note-2"][2][/URL][/SUP] [*][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C5%82uszcze"]tłuszcz[/URL] śródmięśniowy 2,5% [*][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C4%99glowodany"]węglowodany[/URL] 1,2% [*]inne substancje niebiałkowe 2,3% [/LIST] Skład zmienia się w zależności od rodzaju mięsa, na przykład zawartość białka w świeżym mięsie wynosi[SUP][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99so#cite_note-3"][3][/URL][/SUP]: [LIST] [*]schab wieprzowy – 16,8% (67,2% [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sucha_masa"]suchej masy[/URL]) [*]wołowina na pieczeń – 20,9% (83,6% suchej masy) [*]cielęcina – 15,2% (61% suchej masy) [/LIST] Mięso ryb zawiera procentowo mniej białka. Jest to spowodowane tylko większą zawartością wody. [/QUOTE]
-
[quote name='Soko']A może.. treibball? :D[/QUOTE] Patrzyłam za seminariami z własnym psem i ... znalazłam wyłącznie dla 'szkoleniowców' ofertę, reszta na suchą teorię bez własnego psa. Takie mnie nie interesują bo nie miałabym nawet z kim psa zostawić, no i 2ga sprawa jaki sens ma seminarium dla psa bez psa. Dla mnie to nie do końca logiczne bo chcę pracować z moim psem i wiedzieć czy warto iść w danym kierunku. Widziałam gdzieś zawody wskakiwaniu psa do wody, kojarzy może ktoś? Wie jak to się zwie?
-
Czym się kieruję? Przede wszystkim ty czy psy karma pod względem zdrowotnym odpowiada, jak wygląda futro i skóra, kupa, czy nie ma bąków, jak jest z osadem na zębach po karmie oraz czy 'wali z paszczy'. Jeśli coś się dzieje niepokojącego to zmieniam karmę. Preferuję karmy bez-zbożowe. Unikam w karmach kukurydzy, szukam karm rybnych bo wychodzę z założenia że wolę całą rybę (kłowa, ogon, ości) niż całego kurczaka (pazury, dziób, pióra). Jeśli chodzi zaś o skład to również patrzę na analizę: Ilość białka surowego, ilość tłuszczu surowego, włókno surowe, popiół surowy oraz węglowodany. Wybieram tak żeby było mało węglowodanów, sporo włókna i popiołu, tłuszcz dobieram do psa (Szaman mało tłuszczu, Magia dużo, Jeanne 'średnio') i jego potrzeb, natomiast lubię widzieć duże ilości białka w karmach bez-zbożowych.
-
Mojej suce pomogło to: [video=youtube;Jp_l9C1yT1g]http://www.youtube.com/watch?v=Jp_l9C1yT1g[/video] Tyle że zamiast z pralką to była praca 'z drzwiami'.
-
Z tego co mi mówił na wystawie psów facet od 'grzebieni' to trymer hakowy jest w zasadzie do psów długowłosych do wyciągania podszerstka. Mam i furminator i trymer hakowy. Furminatora używam do psów z krótszą sierścią raczej terierowato/sznaucerowatą oraz do suki która nonstop się prószy. Jednak nie mam pojęcia co jest lepsze dla JRT gdyż nigdy z jego sierścią nie miałam nic do czynienia. Znalazłam na youtube taki filmik: [video=youtube;yRja918ChrQ]http://www.youtube.com/watch?v=yRja918ChrQ[/video] Po nim wydaje mi się że trymer hakowy nie będzie dobrym rozwiązaniem - jednak to tylko moje gdybanie.
-
Największy problem to nawet nie sama agresja, tylko to jego 'nakręcanie się' gdy jakiś pies na niego z japą wyskoczy. On nigdy, ale to nigdy nie odpuszcza jeśli zostanie zaatakowany. Mi to u mniejszych psów nie przeszkadza, jednak mój pies miał już 2 agresorów w pysku w ciągu swojego życia. Gdyby nie fakt że je po prostu wypluł gdy zamknęły japę to mogły by z tego cało nie wyjść... Naprawdę już z wieloma jego zachowaniami nauczyłam się żyć i je akceptuję, ale nie mogę zaakceptować tej furii w sytuacjach opisanych wyżej... Jeśli chodzi o Obi to nie zamierzam sportowo Szamana prowadzić, widziałam przez jakie przeszkody pies musi przeskoczyć i nie wyobrażam sobie żeby mój 54kg pies miał skakać bez uszczerbku na stawach - tym bardziej że jeden staw ma mocno uszkodzony (3 wetów zabroniło operować, pies jest zbyt pobudliwy, do tego mieszkamy na 2gim piętrze i do momentu puki łapy używa mamy ją zostawić). Ogólnie to chcę go pozabierać wśród obce ogarnięte psy na duże przestrzenie z dala od miasta (wtedy jest naprawdę grzeczny), znaleźć jeszcze coś co go nakręca pozytywnie i naprawdę mu się spodoba jak przy śladach. Może ma jeszcze jakiś potencjał niewykorzystany :razz: który jednocześnie nie rozbudzi w nim większej agresji i zapędów obronnych. Np wiem że w obronie by się świetnie sprawdził, ale również zdaję sobie sprawę że ja z nim nie dałabym rady. Brezyl nie dziękuję żeby nie zapesza, niestety chwilowo wszystko zależne jest od samochodu. Z psem który po pachy chafta nie mogę jeździć komunikacją miejską. Jak brałam go na treningi Obi to to była wręcz wyprawa logistyczna. Ustawianie autobusów i tramwajów tak żeby pies miał przerwy w jeździe, faszerowanie go non stop ciastkami anty-wymiotnymi dla psów, 0 żarcia dobę prędzej...
-
U nas po osiedlu biega 'york na resorach'. Postura, wysokość sznaucera średniego natomiast futerko nie wiadomo po kim z yorka to on ma tylko i wyłącznie kolor umaszczenia ... chociaż też jazgocze jak te wszystkie 'yorki' w okolicy :evil_lol:. Najlepsze jest to iż babka się zarzekała że to rodowodowy pies i my z tymi swoimi kundlami mamy trzymać się z daleka (mam 2 psy 'w typie rasy' ze schroniska). Teraz ludzie się z niej śmieją że na giełdzie idiotkę z niej zrobili i kasę za kundla wzięli :diabloti:. Dla mnie nie ma to znaczenia, nie mój pies nie mój problem - tylko zastanawiam się po co kupować kundla czy też psa w typie rasy jeśli można takowego adoptować ;)
-
Ja mam do 'wyboru' 3 psy 'własne' + 1 na DT, więc zawszę mogę wybrać pod innego psa warsztaty/seminarium :razz:. Jednak najbardziej zależy mi na pracy z Szamanem, wolałabym mu ciut przyhamować zapędy obronne. Czasami potrafi wpadać w skrajność, a tego bardzo nie lubię. Reszcie psów starczają 'sesyjki' we własnym zakresie, jak robię z nimi 2-3razy w tygodniu trening to resztę tygodnia są wyciszone i spokojne. Z Szamanem natomiast mogę codziennie 'coś' ćwiczyć/robić, a on i tak zregeneruje się w maksymalnie pół dnia. Zawsze myślałam że mastify to raczej powolne, leniwsze osobniki. Po to nie brałam np dobermana. Najlepsze jest to że Szaman jak się rozpędzi to bez problemu potrafi dogonić najstarszą sukę którą mało który pies dogania. Jeśli chodzi zaś o tropienie to Szaman nie zżera prawie w ogóle smaków, on jak złapie ślad to za nim idzie. Muszę go spowalniać (zalecenie szkoleniowca) żeby nie robił na zasadzie 'szybko, szybciej - patrz tam jest, widzisz umie i wiem o co chodzi'. Tak jak pisałam Magia nie tropi w ogóle, ona 'sprząta'. Z nią nie widzę sensu jechać na tropienie/ślady. Chyba że będzie miała wytropić talerz z żarciem :evil_lol:. Tak jak pisałam wyżej z nią spokojnie mogę na Obedience, to ona lubi :) Pomysł z sesyjką Obi i za to ślad całkiem fajny. Spróbuję :loveu:.
-
Z tym za dużo to też właśnie jest problem. Na śladach jak był 3h to dopiero pod sam koniec ostatni trop zrobił 'na odwal' i było widać że zmęczony. Jak go zabieram gdzieś na treningi i robimy sesyjki śladów to i po 2h widać że on chce jeszcze, że wciąż mu mało. Natomiast jak robię mu treningi Obedience to po 30minutach widać że mu się już nie chce, słucha się jeszcze jednak widać to po nim. Natomiast po około 1h zaczyna być tak rozproszony że dalsze ćwiczenia zwyczajnie nie mają sensu. PT to dla Szamana jakaś masakra. Zrobi kilka komend i później patrzy jak na debila po co właściwie on ma to robić, nawet 15minut nie wytrzymuje. Dziwi mnie to bo przecież Obedience jednak więcej wymaga i skupienia i pracy jak zwykłe PT. Magia np pierwszą sesję miała jakoś 20-25minutową, później przestawała myśleć. Teraz spokojnie mogę z nią ponad 1h ćwiczyć i widzę że sprawia jej to przyjemność. Sama przerywam żeby psa nie zamęczyć, ona dalej może ćwiczyć Obedience. Natomiast śladów nie tknie, widać że leci za żarciem i żadnego kawałeczka nie pominie. Nie używa nosa, chociaż jak jej chustą oczy zasłoniłam to używała... żeby znaleźć żarcie :evil_lol:. Widocznie dziewczyna nie ma do tego smykałki więc jej nie trenuję pod ślady. Ja całkiem serio myślę że nie umiem go dobrze motywować, że jest jakiś sposób jednak ja go nie odkryłam. Chwilowo motywuje go sam fakt pracy, zakodował taśma + szelki = praca. Z samego domu wychodzi tak podniecony że ciężki do opanowania, samą pracę zaczynamy kiedy się chwilę uspokoi i ochłonie.
-
Masz rację, poczekam najzwyczajniej do poniedziałku... Popadam w paranoję przez to że miałam już sukę 'sikającą' po domu, chociaż tak jak pisałam wyglądało to inaczej. Też 3wetó stwierdziło że to na pewno po sterylce...
-
Autorka wątku pisała w którymś poście że chip zarejestrowany na schronisko 2lata temu więc założyła że pies był wtedy adoptowany (rozumiem że w tym schronisku chipują przy adopcji, nie przy rejestracji?). Moja suka była chipowana przy przyjęciu (z tego co wiem już od ładnych paru lat tak jest), chociaż kiedyś psy były chipowane dopiero przy adopcji (10lat temu). Już tu różne sytuacje z własnych doświadczeń przytaczaliśmy, założycielka wątku czy też jej kolega najzwyczajniej w świecie nie mają zamiaru oddać psa choćby się waliło i paliło... Przynajmniej tak wynika z tego wątku. Instant - nie mam zamiaru się z tobą spierać, podzielam twoje zdanie. Zresztą nie tylko ja, jak to już pisaliśmy na tym wątku... Dodałam wyłącznie od siebie że pies ma chipa więc nie można się zasłaniać (jak to założycielka wątku próbuje uczynić) tym iż ktoś będzie chciał sobie psa wziąć pod przykrywką że to jego na np cudzą książeczkę czy coś w tym stylu. Jest umowa adopcyjna, jest chip, wydaje mi się że książeczka zdrowia psa również powinna być.