Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Jesteśmy już po zabiegu,wszystko ok.Morisek w domku leży i podsypia. Szew malutki,oby szybciutko się zagoiło.
  2. I my pozdrawiamy wiosennie. Morisek ma jutro,a właściwie już dziś kastrację.Prosimy o kciuki!
  3. Bardzo prosimy o kciuki!.....dziś telefon milczał. Tekst mnie się podoba. Super! Paragon opłaconej wizyty u dr.Garncarza- 140zł Bilety za podróż do Warszawy- 90zł ( 2x30zł i 2x15zł) edit...nie wiem dlaczego zdjęcia wkleiły mi się bokiem.Mam nadzieję,że mimo wszystko poradzicie z odczytaniem.
  4. Moli,to chyba to rozliczenie,które uregulowałam podczas przekazania Promyczka?..i chyba nie zalegamy Tobie z opłatą za transporty?...jak coś przeoczyłam z przelewami,to krzycz! Wiem,że wiszę i zakupić musimy esentiale forte,które na razie "pożyczyłaś " Promyczkowi od innego pieska. Uzupełniłam rozliczenie Promyczka na pierwszej stronie.Sprawdzajcie mnie proszę,jak coś pomyliłam,to krzyczcie. Wieczorem wstawię zdjęcia zaległych paragonów.
  5. Myszko,dziękuję Ci najserdeczniej! Moli,fajne zdjęcia wstawiasz...Tuptuś nasz Kochany,znów przytuliłabym go z chęcią. Uziemiona póki co jestem z Moriskiem i czasu jak na lekarstwo,ale "porwę" maluszka niedługo choć na troszkę.Zadzwonię wcześniej do Ciebie Moli jak kilka godzinek wykombinuję. Dane kontaktowe do ogłoszeń róbcie proszę do mnie.Nr.telefonu 537 897 062,meil; annaw17@onet.pl Domek wybierzemy pod kątem Promyczka i jego schorzenia najlepszy i byle gdzie nie oddamy,to więcej niż pewne!. Promyk tupta żwawo obecnie,ale niedługo straci wzrok zupełnie i musimy to mieć na uwadze szukając domku.Dla niewidomego pieska potrzebny jest dom stateczny,spokojny,co nie znaczy że miałby siedzieć tylko w domu.Pomimo,że może mieć chęci na swobodne fikanie i spacerki na długiej smyczy,to nie zawsze i nie wszędzie opiekun będzie mógł mu na to pozwolić ze względu na jego bezpieczeństwo.Poznane przez niego trasy spacerowe,znajome podwórko ułatwią mu w przyszłości codzienne, bezpieczne funkcjonowanie. Zauważyliśmy,iż Promyczek garnie się do dzieci (być może kiedyś z nimi mieszkał),ale domek z dziećmi Promyczkowi nie będzie dobry. Promykowi źle będzie w domku aktywnym,który by często z nim wyjeżdżał w różne nowe miejsca,zabierał co rusz w gości do nowych domów. Super by było,gdyby w docelowym domu przebywał drugi spokojny psiak,byłby dla niego przewodnikiem ,wówczas Promyczek poruszał by się za jego zapachem.Dom u starszych osób (nie mówimy o niesprawnych,ani naprawdę starych) dla Promyczka byłby najlepszy.Ludzie starsi potrafią wspaniale opiekować psiakami,przy tym wychodzą na spokojne spacerki przy bloku,czy po osiedlu.Promyk bardzo ładnie chodzi na smyczy,jest grzeczny i spokojnie ktoś starszy z nim poradzi.Chodząc z nim po Warszawie wśród ludzi pilnował się mnie.Odchodził na bok na trawkę,podchodził do słupków ciekawy nowych zapachów,ale często czeka, żeby człowiek nim pokierował gdzie ma iść dalej. Te dwie rzeczy - drugi psiak w domu i starszy opiekun zalecał nam dr.Garncarz i radził jak najszybciej Dom znaleźć.Mówił,że Promyczek pozna każdy kącik, ścieżkę,dróżkę, ew. przeszkody i będzie dobrze sobie radzić w znajomym już mu otoczeniu. Kombinujmy Kochani ogłoszenia z różną treścią,może ,któreś ogłoszenie złapie za serce kogoś odpowiedzialnego.Promyczek jest na prawdę cudownym,przemiłym do ludzi pieskiem.Pomimo swej ułomności da wiele radości i ciepła przyszłemu opiekunowi,to wiem na pewno.
  6. Ewuniu,mojej córki znajoma - Jula G. z Anglii przekazała 30 funtów wraz z Życzeniami Dużo Zdrowia dla Ciebie.Pieniążki zamieniliśmy na złotówki i dziś zrobiłam przelew 150zł. Pozdrawiamy cieplutko i wiosennie!
  7. Ty Aniu wiesz najlepiej jak bardzo chciałam pomóc Rudemu i jak wielkie obawy miałam na początku,czy jakąkolwiek nić porozumienia uda mi się" złapać" z Moriskiem. W wypadku Moriska niestety nie do końca było to dobre.Owszem,po wielu próbach wkładania sam już wskakuje bez problemu,ale po tym podnoszeniu ma do mnie uraz.Przed tym wkładaniem fajnie pozwalał i wszędzie mogłam dotykać,nie unikał już specjalnie kombinowania przy szelkach czy rozpinaniu obroży (ćwiczyliśmy oswajanie z zakładaniem).Teraz cofnął się przynajmniej o miesiąc do tyłu,szelek poprawić/przesunąć nie mogę,o rozpinaniu mowy nie ma,ucieka i unika jak tylko może,przy dotyku/głaskaniu dalej niż głowa, pozwala,ale spina się cały.Było już fajnie i przerwałam masaże ,bo mi czasu brakuje,ale muszę znów za nie się zabrać. Za duet kciuki mocno trzymaj! Spacerkujemy wspólnie już blisko dwa tygodnie,ale nie wiem co z tego będzie. Aż się rumienię od tych pochwał..Dziękuję. Dziękujemy i prosimy bądź z nami dalej. Specjalna porcja głasków od cioci agat21 przekazana Moriskowi.Również pozdrawiamy cieplutko i wiosennie. Zwolniłam miejsce Moriskowe w hoteliku u Ajlii,ponieważ minimum przez cały kwiecień mąż nie będzie miał możliwości,żeby nas zawieźć,a innego kierowcy nie mam.Nie chciałam blokować miejsca,skoro na dziś nie wiem kiedy mąż będzie wolny czasowo .Opcja transportu przez kogoś innego nie wchodzi w rachubę,bo muszę być sama i zobaczyć na własne oczy gdzie miałabym Moriska zostawiać. Szukam czegoś bliżej i w tej sytuacji "walczę" dalej z Amiczkiem i próbuję chłopaków zachęcić do siebie fundując im wspólną jazdę samochodem (jeden z tyłu,drugi z przodu) i spacery w przeróżne ciekawe i coraz to nowe miejsca.W domu Amik jeszcze burczy na Moriska,ale na spacerach jest w miarę ok, nie szczeka na Moriska widząc go obok.Zaczęłam też ich obu już sama prowadzić na smyczach.Znoszą swoje towarzystwo,ale nie szukają specjalnie kontaktu ze sobą,nie garną się do obwąchania,na razie jakby jeden drugiego nie zauważał. Czasami są próby powąchania na trasie tego samego co wącha drugi ,ale jeszcze nie pozwalam,bo wiem,że Amik w takiej sytuacji może wyskoczyć ze szczekaniem. Nie wiem czy takie spacery zmienią ich nastawienie do siebie,żeby zaakceptowali się wzajemnie i choć trochę się polubili,ale mam wielką nadzieję...Oby tylko to obecne spacerowanie nie trwało wieczność,bo nie wyrobię.....ale,to moja ostatnia deska ratunku. Mam bardzo duże zaległości w rozliczeniach Moriska i proszę o wybaczenie. Ciągle sobie obiecuję,że wieczorem,że w nocy przysiądę,ale padam jak mucha po całym dniu.Dużo czasu zajmuje mi ogarnięcie moich ogonków,a i z wnusią chce się choć troszkę pobawić póki jest u mnie.
  8. Zagrodowy pies polski,cudne to zdjęcie z moją ręką. Jeżeli nikt wcześniej nie pomoże Ci ze zdjęciami,to podeślij mi na meila wieczorem,a ja w nocy postaram się wstawić....Dogo doprowadza czasem do furii.
  9. Myszko,bardzo dziękuję! Promyczek jest jeszcze w trakcie leczenia,ale musimy bardzo intensywnie zacząć szukać mu domku.Na łysych miejscach sierść zaczyna odrastać,stan włosków ładniejszy.Jak lekarz pozwoli,to włączymy jakieś wspomagacze dla poprawy wyglądu sierści. Myślę,że Promyczka trzeba ogłaszać na kilka "frontów" , z różnymi tekstami,z różnymi zdjęciami. Np.tekst tradycyjny,zdjęcia od Moli@,z imieniem Promyczek na jedno województwo,- inne ogłoszenia robione przez inną osobę z imieniem Promyk i tekst błagalny/poruszający z zupełnie innymi zdjęciami np.z Warszawy. Jeśli będzie pogoda ,może w ten weekend postaram się podjechać i wziąć Promyczka do parku, zrobić zdjęcia jeszcze w innej scenerii i pokazywać Promyczka ludziom na żywo,ponieważ zwraca na siebie uwagę urodą i wzbudza ogólny zachwyt.Mam chustę "szukam domu". Próbować trzeba wszystkiego,bo czas gra rolę w wypadku Promysia. Gorąco proszę o różne teksty do ogłoszeń,kto może piszcie i będziemy ruszać z ogłoszeniami. Moli@,w wolnej chwili spisz taką metryczkę,to co wiemy ,typu: waga- ile w kłębie - chodzi na smyczy - pięknie stosunek do innych zwierząt- stosunek do ludzi - itd.
  10. Właśnie miałam pisać Moli ,że wspominałaś mi wcześniej o puszkach animondy,że koo Promyczka jest taka sobie.Wczoraj widziałam koo Promyczka i nie podoba mi się do końca.Miałam w domu SensiPlus Josery i dałam na próbę. Od dawna swoim psiakom kupowałam puszki animondy i bardzo im smakowała,koo były ładne,ale po ostatnio zakupionych psy dostały porządnej biegunki,a u Moriska skończyło się leczeniem u weta.Uważam,że jakość się pogorszyła,albo jakieś trefne partie nam trafiły. Musimy zmienić Promyczkowi karmę.Macie może pomysły jaką kupić dla staruszka? Promyk ząbki ma ładne,może w ogóle przejść na suchą?
  11. Niestety nie. W jednym oczku u Promyczka są resztki minimalnego widzenia,ale w ciągu dwóch-trzech miesięcy straci wzrok zupełnie.Obie siatkówki uległy degeneracji i naprawić tego się nie da.Dochodzi też wtórna zaćma. Degeneracja siatkówki może być spowodowana genetycznie, albo dużym zaniedbaniem i niedożywieniem organizmu i najprawdopodobniej ta druga opcja spowodowała ślepotę Promyczka,tak powiedział P.Doktor Garncarz. Poradził,żeby pilnie szukać Promyczkowi domku stałego,póki ma jeszcze resztki widzenia i łatwiej mu będzie poznać i zaakceptować nowe otoczenie.Super by było,gdyby w przyszłym domu był drugi spokojny pies.Byłby przewodnikiem i Promyk poruszałby się za jego zapachem. Pan Doktor był zachwycony zachowaniem Promyczka podczas badania,gratulował nam tak grzecznego pieska. Za konsultację zapłaciłam 140zł. Dojazd pociągiem do Warszawy kosztował nas 90zł (60zł+30zł).Musiałam kupić bilety Promyczkowi po 15zł w jedną stronę. Na dworcu w Warszawie odebrała nas Mika z mężem-P.Darkiem i komfortowo z Promyczkiem dotarliśmy do gabinetu.W międzyczasie byliśmy na pysznej kawce i herbatce,a Promyczek otrzymał miseczkę świeżej wody w kawiarni. Promyczek otrzymał w prezencie od Państwa prześliczne nowe czerwone szeleczki, wygląda w nich ślicznie! Zagrodowy Pies Polski,z całego serca dziękuję za pomoc w transporcie na terenie Warszawy.Miło było mi poznać tak przesympatycznych ludzi i spędzić te parę godzin w Waszym towarzystwie. Promyczek jest bardzo grzecznym pieskiem i nie sprawiał nigdzie najmniejszego problemu. Wielka,wielka szkoda,że nie można poprawić wzroku Promyczkowi. Ogólnie będąc przy nodze idzie bardzo ładnie i dobrze sobie radzi z chodzeniem,drepcze żwawo,gorzej jak oddali się od człowieka,wpada wtedy czasami na przeszkody.Jak wyczuje zmianę podłoża pod łapkami inną niż trawa/chodnik /piach,to się zatrzymuje i czeka na pomoc człowieka. Moli@,dziękuję za wstawienie karty informacyjnej z wizyty.Zdjęcia rachunków zrobię już jutro,dziś nie mam już siły,a z Moriskiem wieczorny spacer jeszcze mnie czeka. edit. Mika ma b.dużo zdjęć Promyczka z dzisiejszego dnia i pewnie za jakiś czas wstawi,a także napisze coś od siebie o szkrabie.Próbowała już,ale post Jej "wyfrunął w powietrze".
  12. Agat21,czysta prawda!.....Każdy! pies powinien mieć szansę na lepsze życie....także dziki,taki jak Moris!...to nie jego wina,że urodził się na ulicy i musiał tam mieszkać,być wiecznie ostrożnym i spać czujnie pod krzakiem...musiał,bo nie miał innego wyboru!....Dla mnie ulica,to nie jest miejsce gdzie pies mieszkać powinien!
  13. Na zdjęciach Morisek wygląda na dużego,a w rzeczywistości jest niższy od mojego Tinulka -pudelka (12kg),ale jest trochę dłuższy i przód/klatę ma szerszą.Ma dużo sierści na szyi,ale jest chuda, główkę ma dosyć małą.Od czasu przyjazdu raczej u mnie nie przytył ,no może odrobinkę.Chociaż je regularnie i w miarę normalnie,to na razie częsty stres pewnie go "zjada". U weta przeżyliśmy. Morisek był mocno zestresowany,ale nie panikował.Na poczekalni schował się w kącik i leżał.Bał się,zapierał i łapki nie chciały iść po posadzce więc do gabinetu troszkę siłą wciągany.Przy obcych poddał się,pozwolił mi wziąć na ręce i położyć na stole.Drżał cały i Pani Doktor brzuszka nie mogła zbadać,bo był spięty na maxa,chował łapki pod siebie rozdygotany.Na stole trochę sparaliżowany strachem,ale pozwolił podać kroplówkę i leki. Ludzie w pobliżu Moriska ogólnie już nie przerażają,ale nowe miejsce i bliski dotyk przez obcych to co innego. Ciągłe ćwiczenia przed sklepami wśród ludzi bardzo nam pomagają.Spacerując po chodniku Moris już nie zwraca specjalnie uwagi na mijające blisko nas obok osoby.W trakcie spacerów jak Morisek jest wyluzowany,zatrzymujemy się przy "dostępnym człowieku" i czasami proszę,żeby pozwolił się powąchać Moriskowi,.Dla zachęcenia przekazuję smaczek do ręki tej osobie i tak się oswajamy.Zachęcony przez nieznajomych,nieufnie,ale kilka razy sam już podszedł do obcych osób. Z wsiadaniem do samochodu mieliśmy natomiast problem i ponad półtora tygodnia prób,przekupstwa i kombinowania, żeby wszedł z własnej woli nie pomogło,nawet łapki nie oparł o auto nie mówiąc o wejściu.Konieczność wizyty u weta zmusiła mnie do użycia siły i włożenia wbrew jego woli,chociaż strasznie chciałam tego uniknąć.Boi się brania na ręce,a samochód,to jego duży "wróg".Bardzo protestował, żeby się w nim nie znaleźć i za drugim razem złapał mnie zębami za rękę,ale nie mocno i przez kurtkę.Więcej ząbków nie użył,chociaż wił się jak piskorz,żeby tylko uciec od samochodu i będąc później już w nim .Pierwsze dwa razy jechałam z nim w bagażniku (mam dwuosobowe auto),żeby czuł się spokojniej,bo chciał się wydostać.Pomimo jego strachu,musieliśmy pakować na siłę i jakoś przekonywać. Wykorzystałam obecność syna w domu i jeździliśmy dużo i często na spacerki w różne miejsca. Samochód mamy już w miarę opanowany i Morisek dziś sam grzecznie wskakiwał...uff. Morisek czuje się już dobrze,koo się unormowała.Jeszcze mamy dwa zastrzyki i dwa dni odwiedziny u weta,bo nie pozwala niestety mi zrobić.
  14. Cudownie działacie dziewczyny! Dziękuję z całego serca! Dziś będę u weta z Moriskiem ,odbiorę też wyniki krwi Promyczka i zapytam,ale wydaje mi się ,że jak najbardziej wspomóc trzeba.Leki na grzyba niszczą wątrobę. Tak jak Moli@ napisała 21.03. jadę z Promyczkiem na konsultację do dr.Garncarza.Miejmy nadzieję,że będzie możliwość poprawić stan oczka.
  15. Kastracja przesuwa się nam na koniec miesiąca,ponieważ Morisek jest chory,dostał biegunki.Zamówiłam nową partię puszek i chyba są jakieś gorszej jakości,bo i mojego Tinulka i Shadiego też pogoniło po ich zjedzeniu.Moim psiakom pomógł Nifuroksazyd i domowe środki,a u Moriska nie udało się opanować i musieliśmy odwiedzić weta,ponieważ u niego koo była z przetrawioną krwią.Bałam się też,że może wirusówka dopadła.Dostał kroplówki,leki i jest trochę lepiej.Ma antybiotyk w zastrzykach na kilka dni. Przy okazji zrobiliśmy poglądowe wyniki krwi w tym wątrobowe,nerkowe i są w porządku. Przez lata jedzenia byle czego, widać,że Morisek ma wrażliwy żołądek.Ogólnie na co dzień jest bardzo wybredny do jedzenia.Na spacerach nigdy nie grzebie,nie zwraca uwagi na jakieś resztki,czy nawet rozrzucone kości.Nie wiem jak on żył tyle czasu. Puszki animondy mu smakowały i gotowane jedzonko z kurczaczkiem.Lubi też surowe mięsko,ale po nim od początku koo miał luźniejsze i tylko po przyjeździe klika razy jemu dawałam. Morisek waży 14kg,zapewne 1-2kg schudł teraz przez biegunkę.
  16. Połowę roboty mniej i nie taki ból głowy byłby,gdyby nie to jego "rządzenie". Na razie może jeszcze nie...Morisek ma na początek trochę kaski (choć nie uzupełnione mam ostatnie wydatki). Hotelik jest w Koluszkach koło Łodzi. Od nas 300km.Czeka nas jeszcze kastracja. Hop!,bardzo dziękuję!
  17. Bogusiu,ogromnie dziękuję,że czuwasz nad Promyczkiem! Ja teraz zupełnie nie mam głowy do bazarku.Po niedzieli będę umawiać wizytę, najprawdopodobniej na 21.-22.03.,bo później mam kastrację Moriska i znów nie wyjadę. Oczywiście dam znać, nam również będzie miło się spotkać. Co do pomocy,to może?....zadzwonię do Ciebie. Moli@,joi....dziękuję,że dbacie i pilnujecie wszystkiego! Przelew w nocy puszczę ...Moli,a dojazd i ile za paliwo?
  18. Znalazłam domowy hotelik,który zgodził się przyjąć Moriska i z nim pracować.Ludzie mają doświadczenie i od wielu lat zajmują się psiakami.Cena jest jednak wysoka.Miesięczny koszt,to 450zł + jedzenie.Ale to jedyne miejsce z wielu obdzwonionych,które zgodziło się przyjąć Moriska. Piszę o hoteliku u Ajlii,starzy dogomaniacy wiedzą o kogo chodzi,teraz Ajlii już nie ma na dogo. Wstępnie zarezerwowałam miejsce i umówiłam się na koniec marca, ponieważ,chcę zrobić jeszcze u nas kastrację,żeby w znajomym otoczeniu Morisek dochodził do siebie.Również dlatego,że w marcu u nas kastracje są tanie (dofinansowania) i dla Moriska kosztowałaby chyba 120zł. Do tego czasu będziemy też dalej ciągle pracować.Przez tydzień będzie mi syn pomagać w spacerowaniu psiaków,bo ja już ledwo zipię, chodząc z każdym oddzielnie,a z Moriskiem muszę wychodzić kilka razy,żeby się szybciej oswajał. Niespodziewanie przyjeżdża też córa z wnusią i to na dłużej.Będzie wesoło i hardkorowo,ale mam nadzieję,że jakoś poradzimy. Córa chce iść z Shadkiem do psiej szkoły i brać dodatkowo prywatne lekcje, i zabrać już go do siebie.Wg.oceny behawiorystyki Shadi pochodzi ze złej hodowli,gdzie miał bardzo ograniczany dostęp do matki,która to właśnie uczy szczeniaka tego,czego Shadi nie rozumie/nie umie.Stwierdzili,że dosyć już tej rozłąki,że dziecko im wyrośnie bez psa,a Shadi uwielbia wnusię,a Ona jego.Zabierają, pomimo sprzeciwu właściciela domu,żeby pies w nim mieszkał.Ryzykują dużo,ale świadomie przeanalizowali sytuację i chcą być całą rodziną w komplecie. Morisek będzie mieć więc znów kontakt z nowymi ludźmi na co dzień. Jeżeli jakimś cudem,przez ten czas uda mi się połączyć (w co wątpię) Moriska z Amiczkiem,to zrezygnujemy z hoteliku.
  19. Cieszę się,że wyniki są dobre....no i ,że uszka Promyczkowi smakują,troszkę zajęcia maluch mieć będzie....a kolegę Ptysia Promyś niech oczywiście poczęstuje. Fakturka z lecznicy -109zł opłacona. Jak się wczoraj dowiedziałam, do Pana dr.Garncarza odległych terminów specjalnie nie ma.Nie umawiałam się jeszcze na konkretny dzień,bo nie wiem kiedy będę mieć transport do W-wy.W przyszłym tygodniu powinnam wiedzieć i wówczas umówię Promyczka. Na Promyczka konto dotarło.100zł od Agniesiulka K....deklaracja za luty i marzec + jednorazowa.....Z całego serca dziękujemy za pomoc!
  20. Oneczko,Moris jest bardzo mądrym psem i kiedyś będzie wspaniałym towarzyszem człowieka, trzeba mu tylko na spokojnie i właściwie pokazać nowe życie,a Amik zdecydowanie nam to utrudnia. Znaleźć Moriskowi taki Domek i Takich Ludzi jak ma Duszek, to byłby cud prawdziwy....wiary jednak nie tracę i szukać będziemy wytrwale. Dziś Morisek został zaszczepiony od wścieklizny.Zapłaciłam 85zł,ponieważ wetka musiała przyjechać do nas. Szykujemy się do kastracji za dwa tygodnie.
  21. Zbudowanie dobrych relacji Amik-Moris jest dla mnie nie do pokonania.Mamy duży problem.Ćwiczyliśmy sami i z behawiorystką i próby połączenia nie powiodły się.Zasięgałam też porad w tej kwestii u innych osób zajmujących się zawodowo na co dzień pracą z psami.Na hasło "sznupek" zaraz mówiono mi o genach ,że "mały ciałem i wielki duchem".To niby wiem,wiem też,że ja rękę do tego co mam przyłożyłam,ale łudziłam się,że a nóż jakiś "złoty środek dostanę".Gdyby oba psiaki były pod ciągłym nadzorem osoby doświadczonej,to może by coś wypracowali po dłuższym czasie,ja jestem za "cienka". Amik ,to blisko 7 letni sznupek,znajda jako szczeniak,ma swój charakterek od początku i swoje złe nawyki,które trudno już zmienić. Na wszystkie psy szczeka i zawsze na początku nastawiony jest bojowo,nigdy jednak nikogo nie ugryzł.Do tej pory na naszej drodze stawały psiaki uległe i po obszczekaniu Amik je akceptował,później nawet się bawił.Nie mieliśmy właściwie też żadnych większych problemów z zapoznawaniem do tej pory,ale za każdym razem biorąc nowego psiaka,mówiłam i miałam to na uwadze ,że problem może zaistnieć jak trafi psiak nie specjalnie uległy.Takie obawy były też jak Moris trafił do klatki i czy brać do nas. Moris znosi szczekanie Amika do pewnego czasu, stara się go uspokoić wysyłając masę sygnałów,pokazuje,że zwady nie chce,ale w końcu albo ucieka,albo mówi trochę ostrzej "odczep się" pokazując mu ząbki,a maluch wtedy robi się jeszcze większy Postawa Moriska na ulicy do innych psiaków -"jestem ugodowy","awantury nie chcę",ale "kmiotkiem nie jestem". Ja Morisa odbieram jako bardzo statecznego,rozsądnego psa,który świetnie komunikuje się ze spotkanymi psami przy posesjach. Natomiast u nas sprawa jest trudna,ponieważ Amik choć wiem,że rozumie jego sygnały,to dąży twardo żeby Morisek bezwzględnie się jemu podporządkował. Tinulek z Moriskiem bardzo dobrze się dogadują.Moris myje Tinkowi oczka,uszka,leżą blisko siebie.Rozdzielanie na dłużą metę u nas już nie przejdzie,bo Morisek chce być z psami,idzie zawsze tam gdzie one siedzą,nie chce mu się już siedzieć samemu,ale Amik spokoju nie daje. Wiem,że to moja duża wina,że takie ma wychowanie.Teraz,to praca na długie miesiące,żeby choć część móc złego "odkręcić",jeśli w ogóle cokolwiek się uda.Ja bardziej do rozpieszczania,"tiutkania" i kochania się nadaję niż do wychowywania i dyscypliny.Co z tego,że podstawy tego drugiego niby od dawna znam w miarę dobrze jak w życie nie zawsze je wprowadzam. Widząc zachowanie obu chłopaków muszę znaleźć nowy dt dla Moriska z bardziej ugodowymi psiakami.Moris jest grzecznym psem jak do tej pory i nie chcę też, by jakaś zwada zmieniła jego podejście.Narasta frustracja u obu psiaków,a Morisek na spokojnie musi poznawać życie w domu i brać właściwe przykłady. Biorąc Moriska na tymczas pisałam,że nie wiem czy poradzę i nie wiem na jaki okres.Zależne było od kilku kwestii,dwie najważniejsze,to czy Morisek nie okaże się psem agresywnym do ludzi i czy pogodzi z Amiczkiem. Agresji do ludzi w nim nie ma zupełnie,ale druga sprawa leży. Ostatnie dni jestem totalnie rozbita i jestem w trudnej sytuacji. Nieba przychyliłabym dla Tego psa,nie szkoda mi czasu i sił dalej oswajać,ale pomimo ogromnych chęci i serca,pewnych rzeczy nie przeskoczę. Kochani,może znacie jakiś dobry,sprawdzony dt domowy pod kątem Moriska? Nie liczę na miejsce darmowe,czy nawet tanie,bo takiego wiem,że nie znajdę,ponieważ to nie jest piesek,któremu co najwyżej przypomnieć wystarczy jak mieszka się w domu. Jest teraz psem specjalnej troski-tak chyba go nazwę,bo tę totalną dzikość Morisek ma raczej za sobą.Trzeba mu jednak jeszcze dużo czasu poświęcić,żeby nauczył się funkcjonować z ludźmi.O tym,szczerze z góry będę informować szukając kogoś,kto nam pomoże i zaopiekuje się Moriskiem.
  22. Ty wiesz,że u mnie deficyt na " normalnych" kolegów...hihi... a poważnie...z pewnością raźniej,ale pomocnik ludzki potrzebny. W niedzielę przyjeżdża syn na tydzień i już mu zapowiedziałam,że codziennie wykorzystam chociaż godzinkę na wspólny spacer Tinka z Moriskiem.
  23. Wczoraj rozmawiałam z dr.Kalinowską o oczkach Promyczka.Zaleca konsultację u dr.Garncarza.Doszłyśmy do wniosku,że zanim Promyczek wydobrzeje i można będzie poddać jego ew. zabiegowi na oku,to w międzyczasie można umawiać się do P.Doktora,żeby nie przeciągało się nam wszystko zbytnio w czasie. Jeszcze nie dzwoniłam,bo nie wiem kiedy i jak będzie z transportem do Warszawy.W niedzielę syn przyjeżdża na tygodniowy urlop i nie będę mieć czasu do 20.03. Będę prosić męża,żeby nas zawiózł.Jutro zadzwonię do Warszawy i zobaczę kiedy P.Doktor ma wolny termin.
  24. z tyłu ktoś się nam nagle pojawił, Nasza uliczka....ogonek prawie cały czas wtedy jest w górze,ale ociąga się i często nie ma ochoty wracać do domku,
×
×
  • Create New...