Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Wybaczcie że nikogo nie zacytuję. Padł mi dysk w laptopie i pisze z telefonu i nie umiem tu się poruszać. Laptop prawie nowy, na gwarancji i naprawa potrwa do miesiąca... masakra! Zaczęliśmy z Moriskiem jeździć dalej do miasta, na ryneczek, tam gdzie jest więcej ludzi. Nasza dzielnica już mu znajoma i jest ok, a nowych miejsc boi się, główka lata dookoła i czujnie wszystko obserwuje, ogonek schowany, idzie jak kiedys na poczatku, blisko mnie... musimy pocwiczyc.
  2. 29.05.17 - bardzo ważna data Kachani w życiu Moriska!!....mam uśmiech od ucha do ucha i dzielę się szybko z Wami tą radością! Cały dzień od rana dziś mnie nie było w domu, psiaki same. Jak wracam do domu,to moje gagatki zawsze cieszą się i skaczą jakby rok nie widzieli.Mnie to nie przeszkadza i im pozwalam. Dziś na mój widok Morisek leciutko MERDAŁ ogonkiem !!.. (Pierwszy RAZ!) i pół kroku za psami,z boku ,podszedł sam bliziutko z główką po głaski!! Już jakiś czas temu zauważyłam,że zaczęło mu się podobać drapanko po główce między oczkami.Robiłam nawet jakieś filmiki ,ale blisko telefon go peszy i zaraz spuszcza główkę.... Nasza sunia [*] uwielbiała to miejsce i u Moriska próbowałam podczas naszych masaży wyczuć ciało,gdzie najbardziej zaakceptuje,polubi....i czółko jest naprawdę Nasze! Nawet nie wyobrażacie jak ja się cieszę!!....i mam tylko nadzieję,że to nie był jednorazowy incydent z tym ogonkiem.
  3. Huhu Amiczkowe,to jego sposób zapraszania do zabawy. Prezent na Dzień Mamy chyba mi Morisek zrobił...pierwszy raz takie zachowanie na podwórku i na szczęście uchwyciłam. Aż bałam się głośno zaśmiać,coś powiedzieć,żeby nie speszyć...
  4. W końcu na podwórku Morisek wyłazi ze swojej "skorupy". Wczorajszy dzień przyniósł wyraźny przełom. Morisek naobserwował się i nabrał odwagi.Zaczął więcej chodzić, ogonek wreszcie drgnął do góry,a wieczorem.... Choć obawiał się "szkoły" Amiczka (w wielu sytuacjach wciąż jeszcze się obawia,płoszy),to czułam,że któregoś dnia do niego dołączy, bo charakterki chłopaki mają podobne. Wieczorna porcja piłki Tinkowej i ciemno prawie,ale nagrywałam Morisonka. Dla Was na tych filmikach nic specjalnego może nie być,ale mnie "wczorajszy" Morisek bardzo ucieszył i nowe kroki musiałam mieć.
  5. 58 psów?. o rany...pewnie u zbieraczki były. Elik,to też masz co robić.Na razie wszystko jest straszne.Powolutku pokażesz jej inny świat,osłucha się z odgłosami i przekona się,że spacerowanie jest też fajne. Ty tylko musisz mieć oczy dookoła głowy,żeby nagle coś Wam na drodze nie "wyskoczyło",np.rower, żeby sunia się nie zraziła. Z Moriskiem poza bramę zaczynałam od wychodzenia po kilka kroków i wracaliśmy.Choć bał się,to stopniowo wydłużałam drogę,którą pokonać musiał,a przy tym znieść wszystko co mijaliśmy,a także mnie z boku.Bardzo trudne były początki u nas,ale najgorsze mamy już za sobą. Idąc z Morisem staram się ciągle rozglądać i wcześniej reagować,żeby coś znienacka go nie zaskoczyło. Brakuje mi czasu na dogo,bo jak najwięcej chcę ćwiczyć z Morisem,ale poszukam Wasz wątek i zajrzę.Trzymam kciuki! Agusiu,bardzo nam miło,że wpadłaś do nas.A o kciuki nieustannie prosimy! Pozdrawiamy Was również cieplutko i wiosennie. Amiczek co prawda nam nie ułatwia sprawy,ale Morisek faktycznie bacznie psy obserwuje i stawia pierwsze kroki w naśladowaniu. Inny....jak przypomnę co zimą było,to aż mnie ciarki przechodzą.
  6. Ewuniu,puszeczki wciąż stoją......jesteśmy z Tobą!
  7. Morisek prześlicznie wygląda jak się uśmiecha,a częsty mam już taki widok na spacerkach. Bardzo się tego obawiam....wciąż czytam i szukam różnych info o dzikuskach,żeby jakoś temu zaradzić. Kombinuję,to na małej przestrzeni wszyscy,to na dużej,to głośno,to cicho, sąsiadkę już zaangażowałam u siebie....jest ciężko,ale musimy przekonać Moriska,że w domku jest też fajnie.
  8. Ewuniu,cieszę się,że zrobiłaś pierwszy krok.Będzie dobrze! Żaden psiak Ci nie zastąpi Sybisi,ale pomoc innemu biedakowi zajmie Ci trochę myśli i pozwoli ukoić ból. Pamiętam jak strasznie rozpaczałam po stracie Lakusia [*].Słuchać nie chciałam o innym psie,bo Lakuś zajął szczególne miejsce w moim sercu i pogodzić się z jego stratą nie mogłam zupełnie pół roku.Zapewne przez tę swoją rozpacz nie dałam mu spokojnie odejść na Tęczowe łąki i pewnego dnia podesłał nam małego Amiczka.I wtedy jak ręką odjął , nastał we mnie wewnętrzny spokój w tym samym dniu. A Moris...to też "sprawka" Lakusia [*],...wiem to...może to dziwne,ale czuję jak cały czas jest ze mną mój Lakuś. Trzymam kciuki za transport i będę zaglądać do Was.
  9. Na razie ciężkawo to idzie i dlatego Domku jeszcze nie szukam. Teraz jest ciągle z psami,obserwuje ich zachowania w każdej sytuacji i damy mu czas,może nabierze odwagi i zacznie naśladować. Zadowolony Morisonek,
  10. Koleżanka Morisonka - Diana (niedawno adoptowana przez sąsiadkę) na wspólnym spacerku i oswajanie z dotykiem obcego człowieka.
  11. Też lubię patrzeć....i na trawce i w wodzie pływa teraz codziennie. I my pozdrawiamy cieplutko. Sierść Moriska sypie się niesamowicie i końca nie widać.Codziennie wyczesuję reklamówę i aż się dziwię ileż on ma tego podszerstka.Teraz Moriska jest już "połowa" i coraz bardziej widać jaki jest szczupły. Trochę pod strachem,ale na podwórku zaczęłam puszczać Moriska luzem z liną.Przywiązany,zaczepia się i próbuje się szarpać,linka plącze się wtedy za łapki i pojawia się panika.Jak jest luzem, chodzi spokojnie,a przeważnie leży zmieniając miejsce i wyleguje się na słonku albo w cieniu.Nie próbuje biegać z psami po podwórku,obserwuje co oni robią,ale nie dołącza. Jest lato i w ogródku mam zawsze jakąś robotę i szkoda mi jego,żeby sam siedział w domu. Póki co nie widzę jakichś zapędów ucieczki,ale trzymajcie proszę kciuki,żeby Morisowi jakaś głupota nie strzeliła do głowy! W domu Moriskowi wciąż ciężko się otworzyć i poczuć się pewnie.Najchętniej siedziałby na swoim posłaniu. Brakuje już mi pomysłów jak go podejść,żeby się włączył do naszego życia i czuł się swobodniej.Może czas będzie lekarstwem?sama już nie wiem. Chciałabym widzieć Morisa w domu,takiego jak na spacerach. Ogon w górę wędruje jak tylko wychodzimy z bramy (chyba ,że dzieci z piłką są blisko,to się boi),pyszczek się śmieje jak wsiadamy do samochodu, idzie dumnie po naszych uliczkach i nawet pyskuje już do psów spotykanych po drodze.Ulica była mu znana i szybciej pokonał strach przed smyczą i mną z boku niż przebywanie w domu. Na spacerkach nawet zaplątanie w smycz nie jest już takie straszne i umie łapki przekładać,zaczekać aż mu pomogę,a inaczej zachowuje się na podwórku.
  12. Ewuniu,choć mało piszę,to jesteśmy myślami z Tobą.Życzymy Ci siły i walcz Kochana! Przesyłamy masę pozytywnej energii i pozdrawiamy cieplutko - Wiosenna rodzina.
  13. Wiosenny Promyczek pozdrawia, Promyczek stracił swoje portki i cały "kożuch".Gromerka przycięła na równi z tym nowym odrastającym włosem i P.Irenka mówiła,że teraz Promyś wygląda jak roczny szczylek. Ponoć bardzo mu ładnie w nowej fryzurze....faktycznie ładnie,...szkoda tylko,że boczków nie widać. Z tym suchym oczkiem,o które martwiła się P.Irenka wetka powiedziała,że jest wszystko ok.
  14. Ogrodzony plac na terenie schroniska faktycznie jest. Rozmawiałam z P.Kierownik i pozwoliłaby nam korzystać,ale odradziła.Po pierwsze,to nie byłoby spokojne miejsce,bo ujadanie schroniskowych psiaków za siatką,masę zapachów,a także ze względów zdrowotnych, ponieważ ich pieski też korzystają z tego wybiegu.Bardziej mogę zaszkodzić Morisowi niż pomóc w tym miejscu,mówi. Na razie lina musi nam wystarczyć. Za każdym wyjściem coraz lepiej na niej się czuje. Po spacerze nad stawami kieruję się do tego rowu i Morisek od razu biegnie już sobie popływać...hihi.Przechodzimy tam też przy małej rzeczce Białej,ale zejścia są zbyt strome.Będziemy szukać łagodnego skoro Morisonek pływanie lubi. Mądry z niego psiak jest naprawdę. Moris od kiedy wyszedł na drogę, na działce nie załatwi się i koniec,...w dodatku zawsze "niesie" daleko od naszej ulicy. Tak Morisek wraca do domu po blisko półgodzinnym spacerku....nie przeszkadza mu wtedy nawet ruch,żeby się położyć i czas wydłużyć....taki krótki nie liczy się dla niego i już.
  15. Rozmawiałam dziś z P.Irenką. Mają swój spacerkowy rozkład dnia i wszyscy chłopcy zadowoleni,a i P.Irenka mówi,że na zdrowie takie spacerkowanie Jej wychodzi. U P.Irenki była córka z Anglii i zabierała jednocześnie trójkę psiaków na spacer.Każdy chciał wtedy maszerować na czele i nawet Kokuś starał się tamtą dwójkę wyprzedzać,śmiesznie to wyglądało mówi P.Irenka,która szła z tyłu za nimi. Pani Irence wydaje się,że to bardziej białe oczko u Promyczka jest jakby suche,w każdym razie widzi różnicę między jednym a drugim i jutro idzie z tym do weta,żeby obejrzał. Ze wzrokiem nie zauważyła,żeby coś się pogorszyło,Promyk na razie dobrze sobie radzi. Opowiadała jak tam im jest na spacerkach,co w domu robią,jak śpią,że Promyk w nocy prosi zdjąć z łóżka bo chyba mu za gorąco,że sierść odrasta ładnie i przeszła na temat jedzonka...Mówi,że chłopaki jeść suchej nie chcą...Pewnie,że jeść nie będą,bo czekają na lepsze,mówię. Dostają codziennie gotowane jedzonko z kurczaczkiem,zupka na żeberkach,na kolacje cielęce paróweczki,serki...Jak przychodzi pora jedzenia,to siadają we trójkę równo,czekają i obserwują,czy ręka P.Irenki do właściwej szafki się kieruje..hihi.P.Irenka mówi,że dziś wyjątkowo nie chciało się jej gotować i na obiad wszyscy we czwórkę jedli Devolaje z kurczaka,każdy dostał po kotleciku i nikt okruszków nie zostawił...Utuczy się nasz Promyk jak nic....chociaż jak od Moli go odbierałam,to było już kawał chłopa i było co podnieść...hihi. Zdjęć nie mam,ale mam nadzieję,że się doczekamy. Przekazałam P.Irence pozdrowienia od nas Wszystkich,Was też prosiła pozdrowić serdecznie,więc cieplutko Pozdrawiam Was Ciocie w imieniu P.Irenki!
  16. Nawet nie wiem kiedy Ty to zrobiłaś...dziękuję Miko! Serio??.....jutro w takim razie jedziemy.. Nie, stare i brzydkie już to...i tak mieliśmy zamiar.
  17. Tak,tereny mamy fajne i całkiem blisko domu .Czasem pieszo idziemy,a czasem samochodem kawałek, by minąć osiedlowe uliczki. Morisek wodę lubi, kałuże też nie omija...hihi Nie bardzo mi się uśmiecha nocleg w schronisku...hihi...a przychodzenie wałkujemy non stop, z mizernym skutkiem na razie. Wracaliśmy tu z długiego spaceru, na których Morisek fajnie się relaksuje i odważył się dziś nawet w tym rowie popływać, miał wielką chęć jeszcze pobrykać, żal mi było jego i przykro,że nie mogłam mu na to pozwolić. Wyrwał, co widać na filmiku,ale linka podcięła mu łapkę i aż zapiszczał. Truchtem biega, ale brykania nie ma... Potrzebny nam taki teren blisko i na co dzień,oj potrzebny . Niedługo będziemy jechać na działkę na cały dzień i zabiorę Morisa,zobaczymy czy odważę się puścić ...hihi. Ogólnie z Morisem chodzę bardzo dużo i dla normalnego psa byłoby aż nadto,jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze jego życie,gdzie hasał do woli bez ograniczeń,to teraz na pewno jest mu ciągle za mało. Spuszczony luzem raczej podszedł by do mojej ręki za smaczkiem,ale smyczy na pewno bym nie zapięła na dużej przestrzeni.Mamy niewielkie podwórko,niskie ogrodzenie i puścić na tym etapie nawet z linką jeszcze się nie odważę ,bo może przeskoczyć. Co prawda nie planowaliśmy w tym roku,ale doszliśmy z mężem do wniosku,że jednak to lato zmieniamy ogrodzenie i zrobimy wysokie.Zaczęłam już szukać majstra i oby udało się nam jak najszybciej w miarę solidnego znaleźć.Szkoda,że działki powiększyć się nie da.
  18. Morisonek często w tym rowie moczy sobie łapki jak chodzimy i pomyślałam dziś to nagram,...teren już mu znajomy,linka znajoma i co Morisek zrobił?... Cieszyłam się,ale zarazem było mi strasznie źle i przykro...
  19. To "coś długie czarne" , chyba nie takie złe, Morisek zaczął zauważać,...i często tak wykorzystywać,
×
×
  • Create New...