-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Nasz raczek kochany jeszcze często chodzi wspak. W sumie to mam dwa psy...Moriska i Moriska-Rudego.Pierwszy jest już w miarę ok i mam go na spacerkach,wówczas i uśmiech widzę na pyszczku i często wyluzowanego Moriska,nawet od mojej ręki nie zawsze się cofa i nie uchyla.Nieźle już jest z długą linką,załapał,że na niej jest fajniej,tylko mocno pilnować muszę, żeby się łapki nie zaplątały. Natomiast Morisek-Rudy jest w domu i na podwórku.Wciąż jest mu ciężko odnaleźć się blisko nas.Masę rzeczy jeszcze się boi i szybko się płoszy,np.głośniejszej rozmowy,szybszych ruchów.Do ręki podchodzi tylko za jedzonkiem,albo jak smycz widzi.Nawet szczekanie Amiczkowe na spacerach brzmi mu inaczej niż w domu i usuwa się wtedy jak najdalej na bok.Amik próbuje już czasami w domu zapraszać Morisa do zabawy,ale zupełnie go to nie interesuje.Zwiedził dom,ale nie chodzi po całym (nie licząc dołu) jak moje psiaki,trzyma się korytarza i kuchni.Do innych pokoi muszę zapraszać i wciąż zachęcać.Przytrzymywany smyczą, poddaje się w miarę spokojnie już bez wyrywania zakładaniu szelek,czesaniu. Głaskanie,drapanie nie sprawia mu przyjemności,często próbuje unikać i znosi z musu.Moris dalej niepewnie czuje się w domu,i choć się staramy, to nie umiemy temu zaradzić .Ciężko mi patrzeć na takiego Moriska i duużo z nim spaceruję, żeby miał choć namiastkę tego, co mu sprawia przyjemność.Poprzez spacery może zbliży się do mnie,do innych ludzi. Mam jednak wciąż głęboką nadzieję,że kiedyś i w domu zmieni się jego zachowanie i kiedyś sam nadstawi główkę do głaskania,..oby. Oj Zagrodowy...marzeniem jest, oby historia Moriska miała też piękne zakończenie, ale w jego wypadku to bardzo trudna sprawa. Elu,jeszcze jak cieszy, ..zwłaszcza kiedy Moris przełamie kolejną barierę,robimy wówczas wielkie uff..uśmiechamy się i dostajemy nowej energii.W tej chwili najmilszy mi widok,..to Moriskowy ogonek,gdy podnosi się wyżej,a nawet wysoko w sytuacjach,kiedy jeszcze niedawno był zupełnie niziutko.Albo z najnowszych rzeczy,to postępy w oswajaniu się z obcą osobą spacerującą z nami.Żmudne to jednak i nawet filmiki chętniej mi się nagrywa jak jakiś przełom mamy za sobą niż jak ćwiczymy. Dziś Morisonek zrobił mi wielką niespodziankę i podzielę się z Wami....będzie pod koniec filmików - oczywiście spacerkowych.
-
Trochę ćwiczeń z dłuższą linką na podwórku i dziś wyruszyliśmy na łąkę.Nowy "stwór" przyczepiłam i Moris nie swój,ogonek się nie cieszy ze spacerków.W dodatku między łapki co rusz się zaplątuje,..ale najważniejsze,że paniki nie było.Trochę poćwiczy i da radę. Samochodzik za to opanowany jest perfekcyjnie. Dziś Tinulka pierwszy raz posadziłam razem z Moriskiem z tyłu i chłopaki w czasie jazdy się pokłócili.Moris uznał,że to przecież jest Jego bagażnik i czego Tinko się tu rozpycha...hihi.
-
Oj,zdecydowanie lżej. Odetchnęłam lekko jak na spacerach spokojnie mogliśmy chodzić we trójkę. Niedługo jeszcze Shadko wyjedzie,to będzie luzik...żartuję z tym luzikiem...byłby,.. gdyby Amiczek nie był takim rozrabiaką. Amik nie ułatwia Moriskowi oswajania się w domu,bo często wyskakuje ze szczekaniem jak na ulicy coś się dzieje i Moris będąc blisko zaraz się płoszy,ale z czasem może zrozumie,że maluch jest trzpiotkiem i zacznie jego zachowania ignorować tak jak Tinko.
-
Czas szybko leci i ciągle jego brakuje zwłaszcza na dogo,ale od czasu do czasu mam oczywiście kontakt z Domkiem Dżamalka. Dziś rozmawiałam i choć dwa słowa Wam napiszę. Dżamiś cały i zdrowy.Spacerki wciąż kocha i ma ich dużo.Z kotkami pełna zgoda (jeden jest już ślepy).Z jedzonkiem nic się nie zmieniło,jest dalej wybredny,ale Państwo mu dogadzają i je to co lubi.Pani Elżbieta wychwala pod niebiosa jaki z Dżamalka mądry i grzeczny psiak,jakie to cudo.Są przeszczęśliwi,że dane im było Go spotkać,móc adoptować i dzielić wspólnie życie.Pozdrawiają wszystkich,którzy kiedyś pomogli Dżamalkowi opuścić kraty. Ja też jestem szczęśliwa. Świeżutkie dzisiejsze zdjęcie,
-
Amik to mały ancymonek i często ból głowy mam przez niego,ale co poradzić .Spotkał równego sobie i nie chciał odpuścić.Pamiętasz jak zimą miałam chwilę sunię Malinkę.Grzeczna,ugodowa i po wstępnym obszczekaniu przez Amika jeszcze w tym samym dniu razem ganiali w berka. Morisek tak łatwo nie dał się Amikowi,bo jest mocniejszego charakteru a i strach w nowym miejscu robił swoje.Mam wielką nadzieję,że teraz powoli chłopaki będą się coraz lepiej dogadywać Na ulicznych spacerkach Morisek zachowuje się prawie jak normalny pies.Ja tylko widzę jego obawy w niektórych sytuacjach,nagłych zwłaszcza.Nikt z boku nie pomyśli,że to był dzikusek. Samochody,mijający nas blisko ludzie to już Moriskowi normalność.Sam podchodzi powąchać obcego człowieka!.Jak się zatrzymam z kimś porozmawiać,to Morisek grzecznie stoi,albo kładzie się z boku i spokojnie czeka aż skończę, jak najnormalniejszy pies. Niedawno zabrałam Morisa na dworzec kupić bilet na pociąg.Jakoś zupełnie nie pomyślałam,że przecież nie byłam z nim jeszcze w tak zatłoczonych miejscach.Ludzie na holu, z każdej strony hałas i jeszcze megafon,to było ponad Moriskowe siły. Nie wyrywał się,ale bał się potwornie.Próbował ciągnąć z powrotem na zewnątrz, trząsł się i każdy włosek na nim dygotał, kładł się plackiem na podłogę,to wstawał,a w końcu zaczął solidnie popuszczać siku.Odpuściłam kolejkę do kasy i wyszłam,bo widząc jego strach bałam się,że dostanie zawału. Moris czuje się niepewnie jak ktoś zachodzi do niego od tyłu,nawet ja. Będę go zabierać na ryneczek,do parku,gdzie więcej jest dookoła ludzi.
-
Blisko trzy miesiące ćwiczeń z gagatkami,dużo stresu i nerwów,mnóstwo godzin na wspólnych spacerach,że aż mnie nogi w d..włażą,dziesiątki telefonów do ludzi doświadczonych i dziś mogę powiedzieć,że powoli schodzi ze mnie powietrze i może nam się udać. Ostatnie dni mamy przełom w dobrą stronę.I choć chłopcy w domu jeszcze "podyskutują",to już tak kuluralnie.Miłości rzecz jasna nie ma ,ale znoszą wzajemną bliskość.Oczywiście obaj pod moim nadzorem. Połączenie sznupka dominanta (rozpuszczonego zaznaczę) i jakby nie patrzeć wciąż nie oswojonego,ale z charakterkiem Morisona było dla mnie bardzo trudnym wyzwaniem i nie do przeskoczenia.Po ich pierwszych pyskujących spotkaniach nie wierzyłam zupełnie,że to może się udać,zresztą nie tylko ja. Z tego miejsca chcę najserdeczniej podziękować naszej Pani Behawiorystce i Panu Robertowi-mężowi Perełki1 za ogromną pomoc przy tych dwóch psiakach. Pan Robert,pomimo,że na odległość bardzo mi pomógł ,przekazując konkretne,trafne i bardzo cenne wskazówki dotyczące pracy z samym Amiczkiem jak i z dwójką. Przegadane godziny i to telefoniczne szkolenie jakie przeszłam Gratisowo u P.Roberta dają mi dziś nadzieję. Perełko,przekaż raz jeszcze ogromne podziękowania dla Męża!
-
Agat,nie będę skromna i nie zaprzeczę.Cztery miesiące (a nawet pięć,bo i grudzień) bez własnego życia,bo wszystko wokół Moriska.Ćwiczenia i powtarzanie bez końca tego samego,bo wszystko co dla naszych psów jest normalnością,to dla Morisa wyzwanie.Nawet jak była wnusia,to nie mogłam normalnie się pobawić i pocieszyć,bo wciąż oswajanie,spacery,a to choroba Moriska i gimnastyka z rozdzielaniem,mając też na uwadze żeby choć Moris sam długo nie siedział. Ciężko,ale sama na to się zdecydowałam,sama tempo pracy (z pewnych powodów) narzuciłam i wcale nie żałuję,bo Morisek jest wart tego.Jest cudowny i wielką mądrość ma w sobie ten psiak. Musi mieć szansę normalnie żyć.Obiecałam mu to! Czasem Wam tu postękam,że sił brakuje,że padam,ale jak spojrzę na Moriska,to nowe siły budzą się we mnie i jedziemy dalej. Oneczko,na spacerkach nawet podoba,a w domu może mikro kropelkę.Ale jak wiemy kropla drąży skałę.Na razie jest raczej z obowiązku i uległości.W człowieka Morisek jeszcze nie jest wpatrzony,niestety.Sam podchodzi tylko za smaczkiem do ręki,albo lekko pociągnięty smyczką.Zagląda czasem mi w oczy jak chce zrozumieć o co mi chodzi.Takie chwile jak na wcześniejszym filmiku,że tak normalnie spojrzy,z lekką radością, są niezwykle rzadko i tylko na spacerze,ale faktem jest,że już się zdarzają.Jak idziemy i go zawołam,to przeważnie tylko lekko oczka zarzuci robiąc zeza w moją stronę,a głowy nawet nie ruszy,ale dobre i to. Długie spacerki podobają się Morisowi bardzo.Wówczas i oczka grać zaczynają i ogon się cieszy i ja pewnie jestem "ciekawsza". Nigdy jeszcze jednak nie zamerdał na mój widok ogonkiem,nawet jak cały dzień nie widział, gdy woziłam Promyczka. Czekam na Ten wielki dzień,kiedy chociaż leciutko drgnie na boczek i oznajmi nim swoją radość,oj czekam. Bogusiu,oczywiście,że widzę.I pamiętam każdy stawiany przez niego kroczek kiedyś i teraz.To zupełnie już inny Moris,ale mam go na co dzień i z całą pewnością mówię,że dużo ma jeszcze lekcji do odrobienia. I tak np. zamierzam zabrać Morisa na otwarte łąki na długiej linie,ale znam go i wiem już,że wcześniej poćwiczyć musimy,bo to nowość będzie dla niego.A wszystko co Nowe Morisonek musi w swoim czasie "przetrawić". Nowy "sprzęt" linowy paniki nie wywołał,ale niepewność i obawa w Morisku zagościła i bał się kroku zrobić...niebawem filmiki. Silna dawka....zapytam swojego weta co sądzi o takim połączeniu. Dziś zrobię wieczór filmowy z Moriskiem. Jest długi weekend więc możecie szykować fotele.
-
Witam Mróweczkę i Jej sympatyków. Nasz ślepy staruszek Promyczek wyleguje się już we własnym Domku i zostawił 342,06zł w skarbonce.Postanowiłam,że przekażemy je dla chorej Mróweczki i również niewidomej jak Promyk .Poproszę nr.konta do wpłaty. Anecik,kup pieluchy,bo nie wyrobisz dziewczyno.Sił Ci życzę!
-
28.04.17 na konto Promyczka wpłynęło 75zł z bazarku milagros19853201.....Bardzo serdecznie dziękujemy! Podeślij mi ciociu link bazarku gdzie mam potwierdzić wpłatę. Najnowsze wieści z Domku Promyczka. Pani Irenka mówi,że Promyczek na spacerku idzie bardzo majestatycznie jak księciunio,a z tyłu za nim świta-tak to wygląda.Nie włazi w krzaki czy trawy po bokach jak piesek Bartuś,drepcze prościutko i dumnie na tych krótkich swoich łapeczkach.Stadko jest zgodne,Pani Irenka dobrze sobie z nimi radzi.Promyczek jest wpatrzony w Panią, uwielbia się tulić i być głaskany.Popiskuje trochę jak Pani wychodzi oddzielnie na spacer z samym Bartusiem,a on zostaje z Kokusiem w domku.Jak Pani melduje ogonkom,że wychodzi do miasta i mówi chłopakom,że zostają i mają domku pilnować,to wszyscy we trójkę siedzą grzecznie i cichutko. No i nasz Promyś wywalczył sobie miejsce na łóżku przy Pani Irence.Na początku dostał miejsce przy łóżku tak jak Bartuś,bo Koki śpi zawsze z Panią,ale Promyk popiskiwał i Pani wzięła jego na łóżko.Kokuś wówczas trochę się wzburzył,ale Pani Irenka położyła Promyczka po przeciwnej stronie.Promyś zaraz się uspokoił, zwinął się w kłębuszek i Kokuś taki podział zaakceptował i śpią we trójkę. Pani Irenka opowiadała same ochy i achy o Promysiu,jaki on grzeczny,jaki ładny,jaki cudny ma pyszczek,jak pięknie się wita z obcymi ludźmi i wszyscy znajomi,rodzina nim się zachwycają. Odwiedzili już swojego weta,w tym tygodniu wizyta u fryzjera i troszkę porteczki skrócą Promyczkowi,bo włoski ciągną się już po ziemi.Sierść ładnie i gęsto odrasta. Promyk dostał odblaskowy pasek,bo pieski Pani Irenki zawsze taki noszą,żeby być bardziej widocznym z daleka,a od jesieni do wiosny wszyscy łącznie z Panią Irenką noszą odblaskowe kamizelki i taka ma przyjechać dla Promyczka od Pani córki z Anglii. Dziś wszystkie ogonki były z panią Irenką na majówce na grilu u syna na działce.Promyczek zwiedzał tam ogromne szklarnie i tuptał dumnie jak Pan na włościach. Pani Irenka obiecała,że za jakiś czas z czyjąś pomocą prześle mi zdjęcia.Prosiła absolutnie się nie martwić,że wszystko jest dobrze i żebyśmy spali spokojnie. Cieszę się,że Promyk znalazł Swoje miejsce na ziemi. Skoro najnowsze wiadomości są dobre,to chyba dłużej nie będę trzymać Promyczkowych pieniążków i trzeba przekazać dla potrzebującego pieska. Pomyślałam,żeby spadek przekazać dla niewidomej i chorej staruszki Mróweczki,która jest pod opieką anecik. W skarbonce Promyka mam 267,06zł. 75zł z bazarku milagros19853201 ,które niedawno wpłynęły, poprosiłam,żeby sama zdecydowała,czy chce przekazać dla Mróweczki,czy dla innego pieska.Czekam na info. Piszcie,jeżeli uważacie,żeby spadek dać komuś innemu.
-
Na Moriskowe konto wpłynęło 50zł od Paulshadow ze sprzedaży poza bazarkowej na której zakupu dokonała Margo3011. Najserdeczniej Wam dziewczyny Dziękuję! Uzupełniam zaległości w Morisowych wydatkach i nanoszę do postu rozliczeniowego. 50zł....konsultacja behawioralna (3.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhtd/3 139,80zł...24sztx800g Animonda GranCarno (7.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhxh/3 85zł....szczepienie p/wściekliźnie z dojazdem weta do domu(9.03.17)-dopiero podczas rozliczenia skojarzyłam,że p.Doktor nie dała mi wówczas potwierdzenia zapłaty (upomnę się jak będę w lecznicy) http://pl.tinypic.com/m/jkhhtj/3 Leczenie biegunki+test CPV+badanie krwi+próby biochemiczne http://pl.tinypic.com/m/jkhht3/3 http://pl.tinypic.com/m/jkhht4/3 158zł...(15.03.17)...płaciłam kartą/potwierdzenie z banku http://pl.tinypic.com/m/jkhhue/3 86,50zł..(16.03.17)..leki+puszka Royal 200g/płaciłam kartą/potwierdzenie z banku http://pl.tinypic.com/m/jkhhxc/3 29zł...(16.03.17)...zapłaciłam wcześniejszy rachunek kartą,ale dobrałam jeszcze po chwili dwie dodatkowe puszki karmy Royal(w sumie 4x400g) i zapłaciłam już gotówką 15,72zł..fiprex (27.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhua/3 120zł...kastracja (29.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhti/3 16,40zł..antybiotyk po kastracji (31.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhtg/3 168,40zł..Josera SensiPlus 15kg +puszki Bozita 6x625g (11.04.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhxe/3 157zł....szczepienie na wirusówki + Bravecto od kleszczy na 3 m-ce (28.04.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhht1/3 http://pl.tinypic.com/m/jkhhtc/3 Pod koniec lutego kupowałam również Fiprex i obróżkę Pess od kleszczy,którą Moris teraz jeszcze nosi,ale wcięło mi paragon.Postaram się jeszcze poszukać,to wtedy naniosę. Tydzień temu kupowałam obrożę Foresto Promyczkowi i wzięłam też Morisowi ,ale teraz bardzo żałuję tego zakupu.Znajomej psiak wylądował niedawno u weta z babeszjozą nosząc właśnie tę obrożę.Przestraszyłam się i kupiłam Morisowi polecone przez weta Bravecto,ale w sumie też nie wiem,czy dobrze zrobiłam,bo mój dotychczasowy zestaw- Fiprex+obroża Pess zmieniana co dwa miesiące dobrze się sprawdzał. I mam dylemat teraz co z tą Foresto,..czy testować ją na Amiczku,czy 125zł spisać na straty... my łazimy dużo po zaroślach,a kleszczy u nas jest masa.
-
Moris też czasami ociera się o krzaki,ale wydaje mi się,że wtedy plecki sobie tak drapie,wyłazi spod krzaka zawsze z takim zadowolonym pyszczkiem. Odpukać,tfu,tfu,nigdy nie próbował gryźć czy majstrować coś przy szelkach,a wiem,że psiaki potrafią je rozpracować na sobie. Oj,bryknął by bryknął...i chciałoby się żeby pośmigał ,ale nic z tego na razie. Wiesz oneczko,często o tym myślę.Wiem,że bardzo chciałby polatać swobodnie,zwłaszcza teraz latem,bo to przecież młody psiak i zawsze był wolny,a obecnie jest w więzieniu.Czy uda się oswoić na tyle,żeby zaufał człowiekowi i wracał na zawołanie? Nie wiem.Czy kiedykolwiek odważę się spuścić go luzem nawet na posesji,czy w ogóle to będzie możliwe?Też nie wiem. Ale mam głęboką nadzieję... Na obecnym etapie ,tylko ogon bym zobaczyła w powietrzu. Jak Rambo póki co chodzi zabezpieczony,niektórzy patrzą się dziwnie na nas,niektórzy pytają czy pies taki groźny. Najlepsze,to było jak pakowaliśmy pierwszy raz Moriska do samochodu do weta. Przy wcześniejszych próbach szarpał się ze mną i wywijał i jak przyszła konieczność wsadzenia siłowo,to założyliśmy jeszcze trzecią smycz i syn asekurował. I wyobraźcie sobie,że na tych trzech smyczach poszliśmy pierwszy raz do weta...hihi....widok trzech smyczy wetce nie umknął i widząc nas na kolejnej wizycie mówiła .. "ooo dziś już tylko dwie smycze macie?" i żartowała na temat wcześniejszych trzech. Moris jest silny i sprytny,a ja cykor żeby mi nie zwiał.Na spacerze też wyglądam jak Rambo,bo przepasana dwiema smyczami psiaków. Morisek pojechał dziś z nami gościnnie do weta (zabieram go przy różnych okazjach),ale na miejscu pomyślałam,że można już w sumie zaszczepić na wirusówki i dostał igiełkę w pupę.Do książeczki wbijemy przy okazji,bo nieplanowane to było i nie miałam ze sobą. Choć chłopaki się nie kumplują na co dzień,to jakby nie patrzeć "swój" dla Moriska i sprawdzić musiał co Szadkowi się stało. Pielęgniarz Morisek,
-
Margo, i my serdecznie pozdrawiamy. Od córci jakiś czas temu dostałam 10f z poza bazarkowej sprzedaży, na której to właśnie Ty dokonałaś zakupu. Dawno już takiego młynu ,a przez to i zaniedbań spraw ważnych nie miałam ,ale solennie obiecuję poprawę. Do niedzieli wszystko rozliczę i uzupełnię,obiecuję! Zaraz zmykamy do weta,ale zanim wrócimy i wezmę się za zaległości,to na szybkiego załadowałam najnowsze filmiki dla Was z przed 3-4dni,bo pewnie stęskniliście się za Moriskiem. Mam nadzieję,że Was też ujmie za serca,bo mnie ten widok bardzo wzruszył i jednocześnie ucieszył. Spacerki 15 minutowe nie wchodzą w grę z Morisem i zawsze musi być minimum godzinka a najlepiej jeszcze dłużej.Tu łaziliśmy pewnie ze dwie godziny i jeszcze ociągał się żeby wracać.Na początku myślałam,że może zmęczony jak położył mi się na środku dróżki.On jednak przymierzał się do czegoś innego,tak jak to robił na wolności.Odważył się i turlał wtedy na piachu,na trawie.Jakiś czas temu robił tylko nieśmiałą próbę żeby się położyć swobodnie.Tu pierwszy raz fikał i wiele razy powtarzał,troszkę uchwyciłam. Smycz ogranicza i spróbujemy już długą linę zabierać na łąki.