-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Dostałem obiadek od Nowej cioci, do drugiej cioci poszedłem po głaski, mam własne posłanko i spokojny kącik tylko dla siebie, kotka mają w domku fajnego, Widzicie dziewczyny jaki fotograf?....mówiłam...aparat niby dobry tylko fotograf ślepy, później może coś jeszcze wybiorę,..muszę zmykać do roboty.
-
Wczoraj jak przyjechaliśmy dałam jeść Promyczkowi i w garażu pobieżnie rzuciłam okiem na sierść i skórę.Dopiero jak zaniosłam do wanny i w świetle zobaczyłam co na nim się dzieje, to się aż przeraziłam.Pchły,wszoły szalały na nim w ilości okropnej, miałam je wszędzie, w wannie i poza nią dookoła.Szampon część wybił i spłukując Promyczka całe dno wanny było czarne,aż grubo,miliony tego paskudztwa,musiałam ręką wyjmować z kratki,bo woda nie dała rady spływać..o wodzie w kolorze czekolady nie wspomnę...jedna wielka masakra,a widok przerażający...jeszcze mnie trzęsie. Wczoraj całe ciałko w czerwonych rankach,dziś trochę już przyschły.Wyłysienia,gołe placki bez sierści,dużo strupów. Pupa dookoła łysa, czerwona,ciągle ją liże,zapewne tasiemczyca siedzi. Po kąpieli widać było,że Promyczkowi trochę ulżyło i wygodnie rozłożył się do spania. Rano pogoniliśmy do wetki z małą kupką nieszczęścia. Na początek p.doktor zajęła się oczywiście skórą na której są rozległe zmiany.W gorszych miejscach sierść została wycięta,rany odkażone,posmarowane,trochę technik rozczesał,reszta do ew. wycięcia i rozczesania na spokojnie już w domu.W gabinecie pchły dziś dalej łaziły po Promyczku,skakały,spadały po psikaniu, technik nie nadążał stołu sprzątać. Lewe oczko nie do uratowania,siatkówka w nim odklejona. W prawym siatkówka też się odkleja,ale można wykonać zabieg i z widzeniem powinna być poprawa.W tej chwili Promyczek raczej nie widzi na obydwa oczka,zalecono obserwację jak się porusza. Pani doktor dziś zupełnie nie miała czasu,ale na dniach zrobi dokładny opis stanu tych oczek. Tylne łapki też do obserwacji,porusza się nieprawidłowo,p.Doktor wspomniała coś o miednicy. Co do wieku,to ciekawie z Promyczkiem wygląda.Oceniając tylko po ząbkach p.Doktor mówi,że dałaby tylko 3 latka! Ma naprawdę ładne!. Natomiast wg.oceny p.Doktor psiak zdecydowanie jest staruszkiem i jak stwierdziła wiek wpisze jakoś pośrodku- 9 latek ma więc Promyczek w karcie. Dużo było spraw na jedną wizytę i wszystkiego już dokładnie nie pamiętam,może coś i pominęłam. Promyczek dostał dziś antybiotyk na 10dni,zastrzyk przeciwzapalny i przeciwświądowy,został odrobaczony+ tabletka do domu za 10dni i bardzo dokładnie spryskany frontline.Pobrane zostały zeskrobiny ze skóry i krew na biochemię.Zapłaciłam 162zł. Promyk jako bezdomniaczek,będzie traktowany ulgowo w przychodni. Wizyta dziś długa ,bo i spraw dużo na wstępie,ale Promyczek bardzo cierpliwie znosił wszystkie zabiegi.Od razu zdobył dziś serca personelu,a także ludzi oczekujących.Przemiły i taki fajny,delikatny piesek. Cieszę się,że Moli@ i joi dały dt Naszemu Promyczkowi! Jestem ogromnie wdzięczna i serdecznie Wam dziękuję! w domku tymczasowym już jestem...
-
Jesteśmy w domu. Promyczek sierść ma tragicznym stanie,tył to skorupa z kołtuna.Ma wyłysienia na szyi,ciele,największe z tyłu na grzbiecie ,placek na pół dłoni-gołe ciało bez włosa,.Przykryte dłuższą sierścią i pewnie nikt nie zauważył.Pchły i wszoły jego zjadają,odchodów pełno.Nie zdążyliśmy do weta i sama nie wiem czy kąpać,czy to na pewno od pcheł te placki,i może lepiej żeby raniutko wet go obejrzał.Chce mi się wsadzić do wody,bo może choć trochę jemu ulży,drapie się okrutnie.Poradźcie co robić? Zdjęcia zrobiłam,ale w garażu za ciemno i niewyraźne. ..wrzucę za chwilę, jedno jednak tylko w miarę,
-
Wiem Bogusiu o kropelkach,że nie wolno przed i po kąpieli. Kiedyś trafił do mnie pies masakrycznie zapchlony i z wszołami.I żeby jak najszybciej tego się pozbyć wetka zaleciła mi właśnie kąpiel w ludzkim szamponie od wszy,a na drugi dzień był popsikany na sierść sprayem (nie krople).Dziś zadzwoniłam i powiedziała,że możemy tak zrobić z Promyczkiem. Wstrzymam się jednak do jego przyjazdu ,żeby zobaczyć w jakim stanie ta sierść,bo Tysia coś mówiła,że skołtuniona.No i szampon jakiś drogi teraz,kiedyś kosztował grosze. Może zdążymy jeszcze dziś do weta do 22. Jadą..,Promyczek grzecznie siedzi.
-
Anulko,na dziś nie wiemy.Zobaczymy, o której Promyk dotrze do W-wy i to już Pan Darek zdecyduje, czy wyruszy w dalszą drogę.Ja niezależnie od pory i godziny będę gotowa Promyczka przejąć na trasie.Żeby nie robić dodatkowego kłopotu dla Państwa jeszcze z noclegiem pieska,napisałam,że mogę wyjechać naprzeciw do Zambrowa o każdej godzinie.
-
doris66,Mysza2,fajnie,że jesteście z Moriskiem,zawsze to dla nas raźniej. Muszę wrócić do tematu szelek i jednak kupić Moriskowi drugie.Ze 3-4 dni temu po nocy przekręciły się jakoś i wyszła mu łapka.Było gimnastyki co nie miara,bo musiałam je rozpiąć i założyć na nowo. Nie wstawiłam paragonu za drugie odrobaczenie (Milprazon) i fiprex - 32zł oraz faktura za jedzonko,- 139,80zł
-
Zagrodowy pies polski,witamy serdecznie na wątku Promyczka.Gorąco dziękuję za pomoc! "Rozwalił" się nam transport z Tomaszowa,ale to z przyczyn niezależnych od Pana, pomimo Jego szczerych chęci. Super by było, gdyby wyszło z tym transportem kurierskim. Ogólnie jest trudno w tym okresie znaleźć darmowy,albo jakiś tani transport .Nic nie udało mi się znaleźć,na FB również zero odzewu na ogłoszenia,które Bogusik od tygodnia ma wystawione..mamy tylko płatny. Poczekamy zatem do jutra,a jeśli nie będzie,to we czwartek Jubu zabierze Promyczka,bo szkoda ślepego staruszka, żeby dalej siedział w kojcu skoro mamy dt i za hotel nie trzeba płacić.
-
Tysia dziś nie uchwytna dla mnie i nie wiem czy coś załatwiła.Tysiu odezwij się proszę. Transport płatny,.....dzwoniłam do Jubu i z Tomaszowa Lubelskiego do Warszawy kosztowałby w okolicach +/- 440zł. Z Warszawy p.Darek przywiózłby do Białego. Jubu mógłby jutro pojechać po Promyczka. Drogo,ale nie mam darmowego... proszę radźcie co robić?....dziś muszę dać ludziom odpowiedź.
-
Biedne te psiaki skrzywdzone przez ludzi,siedzi w nich już ta trauma. Ja ciągle powtarzam,że całe szczęście,że Morisek nie doznał krzywdy od ludzi.Może i był przeganiany,ale na pewno nie bity i nikt się nad nim nie znęcał.Dokarmiany przez wiele osób i dwunożni kojarzą mu się z jedzonkiem,chociaż ogólnie łasuchem wielkim nie jest. U nas za skarby nie mogę przekonać swoich ogonków do naprawdę miękkich posłanek,kanapy są najlepsze i już. Hihi....że czeka,to jeszcze za dużo powiedziane...może za jakiś czas tak będzie..na razie,to było tak,że leżał i słysząc kroki poderwał się jak zawsze by zbiec na dół,ale nie zrobił tego,tylko stanął w "swoich drzwiach" i wyciągał szyję zobaczyć kto idzie...Dwa razy tak już było...Pewnie już rozpoznaje kroki męża, .. ten przekupuje go ciągle przysmaczkami i z tej strony mocno mu się kojarzy....raz pizza,a raz wędlinki pachnące wchodziły ...hihi Moris jest bardzo inteligentnym psiakiem,bardzo!...i jest mądry ponad przeciętną!....teraz to wygląda tak...ja coś mówię,a on słucha i patrzy i czuję,że rozumie!,..tylko ta obawa , niepewność i strach w niektórych sytuacjach blokuje. Ale powtarzamy i powtarzamy dane sytuacje i się przełamuje. Zgrzeszyłabym mówiąc,że jest jakoś tragicznie czy źle u nas.Na taki krótki okres jest całkiem ok.Moris jest dalej wciąż ostrożny w stosunku do mnie czy męża,ale charakter ma fajny i powolutku się jednak otwiera.W domu ( w części) czuje się w miarę już dobrze i chyba nawet polubił w nim przebywanie.Do ludzi czasu więcej potrzeba,ale ciągle "siedzimy jemu na karku" ..hihi..... i liczę,że przyjdzie sam w końcu na głaski.