Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Od Duszkowych Aniołków na moje konto wpłynęło 50zł. MikAga i Mikuniu,dziękuję Wam z całego serca! W skarpecie Dusia na dzień 16.01.17 mam 100zł
  2. Od moich Duszkowych Aniołków dla Malinki-koleżanki Moriska na moje konto wpłynęło 50zł. MikAga i Mikuniu,dziękuję Wam z całego serca! Doris,podeślij mi konto.
  3. Oby Anulko,oby....nie wiem jak zachowa się później, ale na dziś Tinulek boi się wchodzić do Moriska. Od czasu tej nieudanej adopcji zawsze mnie już pilnował,ale teraz nie odstępuje na pół metra. Pewnie tak.. później mi też przyszło do głowy. Tinulek ustąpił,cofnął się do tyłu. Bardzo słabo już słyszy,ale widział te całe ząbki Morisa. Był kiedyś pogryziony i chyba to pamięta,bo zachowanie Tinulka zmieniło się teraz.
  4. Jak czytam o postępach suniek i teraz o szukaniu domków,to mi zostaje tylko cofnąć swoje słowa,w których pisałam,że w hotelu oswajanie Morisa dłużej by trwało niż w domu. Morisek choć jest o tydzień krócej od suniek ,to jednak daleko z tyłu w postępach,a o szukaniu domku mowy nie ma. No ale u Was jest coś więcej niż tylko hotel....Murko, kłaniam się nisko dla Ciebie i Męża! ********************************************************************************************************** Od moich Duszkowych Aniołków na konto Moriska wpłynęło 50zł. MikAga i Mikuniu,dziękuję Wam z całego serca! Stan konta Moriska na dzień 16.01.17 wynosi 1826,52zł
  5. I teraz mniej miła wiadomość o Morisku. Wczoraj miał miejsce niemiły incydent.Morisek pokazał poważnie ząbki mojemu Tinulkowi. Tinulek jest staruszkiem ze schronu w Grudziądzu,kiedyś był tam mocno pogryziony.Ogólnie trzyma się dobrze,do wszystkich psów nastawiony jest ugodowo i od początku bywa ze mną u Moriska na dole.Psy pyszczkami wąchały się wiele razy,Tino wąchał go też nie raz całego jak Moris leżał i nigdy Moris nie burknął. Sytuacja miała miejsce jak Moris stał (pierwszy raz tak się widzieli),a Tincio chciał powąchać go z tyłu.Moris nie pozwolił i postraszył ząbkami.Krzyknęłam na niego nie wolno i pogroziłam palcem.Jakiś czas znów mocno przestraszonym wzrokiem patrzył na mnie,ale później chyba mu przeszło. Do mnie na szczęście nigdy nie burknął..tfu,tfu..ale ten incydent źle nam wróży,bo ja mam trzy samce,a Tinko jest najbardziej tolerancyjny. Gorzej z Amikiem,(o Szaduniu nie wspomnę,bo psów nie lubi,ale ten tymczas może kiedyś w końcu wyjedzie ode mnie).Do tej pory miałam w większości samce na dt,jednak zawsze były uległe Amikowi.Amik po wstępnym obszczekaniu Nowego dając mu do zrozumienia,że to On u nas rządzi, akceptował psiaki i przyjmował do stada bez problemu.Amik w żadnym razie nie jest agresorkiem,nigdy nikogo nie ugryzł,kocha tylko szczekanie,ale nie wiem jakby się zachował gdyby wczoraj był na miejscu Tinulka. Z Malinką Amiczek oczywiście dogadał się bez problemu,ale z Moriskiem po dniu wczorajszym mam już obawy. Nie pisałam wcześniej,bo i czasu brak i sił czasami na pisanie,ale po dwóch dniach pobytu Moriska u mnie jak jeszcze siedział w tym kontenerku zwróciłam się do trzech osób (w tym behawiorysty) zawodowo pracujących z psami z prośbą o pokierowanie mnie jak prawidłowo zacząć pracę z dzikim psem,opisałam zachowanie psa na tamten czas i swoje początki.Otrzymałam jednak trzy różne podejścia i powiem szczerze,że byłam troszkę skołowana.Potrzebny mi ktoś,żeby zobaczył psa.Do mnie najbardziej przemawiają pozytywne metody szkolenia,żeby pies miał możliwość wyboru czy chce daną czynność wykonać.Rada żeby się z psem nie "cackać" i robić wszystko na siłę nie przemawiała,natomiast druga żeby dać mu zupełny spokój-nie rozmawiać,nie zauważać,nie podchodzić-że sam kiedyś wyjdzie z budy, też trochę się "ze mną kłóciła".Ale nie mam doświadczenia z typowo dzikim psem.Tydzień temu rozmawiałam z kolejnym Panem-behawiorystą,który trochę mnie podbudował,że idę w dobrym kierunku.Jednak zależy mi cały czas na spotkaniu na żywo fachowca z psem i oceną tego co i jak robimy.Polecono mi behawiorystkę,ale ubiegły tydzień była na wyjeździe i dopiero w tym tygodniu umówiona jestem na spotkanie. Jestem bardzo ciekawa tego spotkania,teraz Moris jest już trochę inny,odważniejszy jak jeszcze o nim z nią rozmawiałam. Pomimo,że Moris robi postępy w stosunku do mnie,do innych ludzi,to może złą drogą idziemy i w wypadku Moriska trzeba zupełnie inaczej postępować. Po wczorajszym dniu moja wiara, że z nim poradzę się mocno zachwiała. Dziś był też pozytywny znak. Moris jest bystrym obserwatorem,jego oczy ciągle śledzą Malinkę co i jak robi i widzę ,że jest odważniejszy.Zaczyna złazić z kanapy jak siedzę, a to napić się wody,a to przejść dwa kroki obok kanapy do Malinki. Siedziałam dziś przy stole,a Morisek wstał przy mnie z kanapy, zerkając na mnie zszedł,obserwując mnie ciągle przeszedł obok i poszedł do garażu, zrobił siusiu i tą samą drogą wrócił na swoje miejsce.Robił podobne próby żeby wyjść,ale zawsze się cofał,odskakiwał na mój widok,a dziś "zaskoczył". Tydzień temu nieruchomiał ze strachu jak zastawałam go na podłodze. Głaskanie,drapanie wciąż nie sprawia mu przyjemności.
  6. Z bazarku zorganizowanego przez córkę i Jej znajomych w Uk mamy dla Moriska 1514,90zł. Z całego serca dziękujemy Wam Kochani za tę ogromną pomoc! Moriskowe konto, 369,51zł + 31,91zł (z podziału za odłowienie)-Razem miałam 401,42zł W dniu 7.01.17 kupiłam Moriskowi w Zooplusie 24 puszki Animondy Grand Carno - 139,80zł (później wstawię potwierdzenie). Na dzień 7.01.17 zostało u mnie 261,62zł Stan konta Moriska na dzień 15.01.17 wynosi 1776,52zł. Zamówiłam dla Morisa specjalne szelki szyte na zamówienie. Brakuje mi wciąż czasu założyć nowy wątek,postaram się jakoś sprężyć.
  7. Sunieczka jest cudna,lgnie do ludzi bardzo,grzeczniutka w domu.Nie jest żywiołowa, jest spokojną sunią (przynajmniej na razie),na filmiku może tak wyszło.Po wyjściu zrobi kilka piruetów na śniegu,przebiegnie i po chwili prosi szybciutko do domu. Zdjęcie jeszcze z przed kąpieli,
  8. Dziewczyny,będę chciała założyć nowy wątek Moriskowi.W sumie zostałam o to poproszona. Jak pisałam wcześniej, Moriskowi zorganizowano bazarek w UK ,i poprzednio był tam też na odłowienie dzikusków. Ludzie stamtąd kibicują naszym psiakom,ale nie są na dogo i czytając ten wątek gubią się z info, co którego psa dotyczy. Będzie przejrzyściej jak informacje o Morisie będą na oddzielnym wątku,a tu zostanie wszystko co suniek dotyczy.
  9. Malinka jest u mnie na dt.Awaryjnie potrzebne było przechowanie suni chociaż na 2 tygodnie i wzięłam ją ze względu na Moriska,że pomoże mu się otworzyć.Z piątką psiaków jest mi za ciężko, pomimo że sunia jest niekłopotliwa i bardzo sympatyczna.Z drugiej strony po kilku dniach jej pobytu widzę jak korzystnie działa na Morisa i powiem szczerze,że na dziś sama nie wiem czy mam przedłużyć pobyt Małej u nas.Żeby jeszcze nie ten zabieg i opieka po nim.
  10. Też tak mi się wydaje. I choć na razie jest bardzo grzeczny.to wydaje mi się również,że do końca nie da sobie w "kaszę dmuchać".Może się mylę i wolałabym jednak,żeby został potulnym "barankiem". Zobaczymy jak za jakiś czas zacznie pokazywać swój prawdziwy chcarakter. Anulko,pewnie tak ją traktował,ale już raczej zaakceptował.Obgryzł trochę na samym początku. Celowo,nawet krótkie kawałki smyczy się czepia na początku aby dyndały przy szyi. Obcinać tego nie będę i smyczkę znów muszę mu dopiąć,żeby się przyzwyczajał z tym chodzić po domu. A tam dzielna,..bardziej szalona,jak mąż określił ....porwałam się z motyką na księżyc i tyle.Teoria to jedno,a doświadczenie z takim psem,to inna bajka. Ujął mnie los tego psa i On sam."Wlazł do głowy" i już,choć nie jest zupełnie w moim typie. Jak nie poradzę z Morisem,to się poddam i będziemy mu szukać bardziej odpowiedniego miejsca. Na telefon z prośbą o DT na dwa tygodnie dla Malinki, po chwili zastanowienia powiedziałam,że przyjmę pomimo całego zamieszania jakie mam teraz w domu,bo uznałam,że to szansa w lepszym otwarciu Moriska.I już widzę,że to była dobra decyzja,bo Morisek świetnie się z nią dogaduje i sunia troszkę go "rozruszała",ciekawszy świata się zrobił przy niej.Jak zniknęła na godzinkę z domu,to chodził i nawet jej szukał. Moje dwa psiaki nie nadają się do jego początkowej socjalizacji ,jeszcze bardziej by stresowały,Tinulek jeszcze ujdzie,ale to pies,a taka grzeczna sunia jak Malinka właściwie spadła nam z nieba.
  11. Podziwiam Was Murko..,macie już wprawę.....też dom mam duży, pięć psów teraz i dziecko.. i nie wyrabiam na zakrętach,a i logistycznie trudno ogarnąć.Jeden nie znosi psów,drugi nie znosi dzieci,trzeci ma lęk separacyjny,a czwarty dziki...tylko nowa Malinka jest najnormalniejszym psem u mnie w domu. Mija właśnie trzy tygodnie jak sunie są blisko człowieka,...super,że powolutku się przełamują i w dobrą stronę wszystko idzie. Trzymam kciuki za udane zabiegi jutro.
  12. Morisek ostrożnie i powoli,ale robi małe kroczki do przodu.Za uszkiem pozwala się podrapać,nie chowa już tak głowy jak się na niego patrzy,bierze z ręki jedzonko.W obecności kilku osób (nawet jak jestem z córą we dwie),najczęściej śpi,leży.Jak jestem w tym samym pokoju nie wstaje żeby pospacerować,leży i obserwuje. Sam z siebie nie zrobił jeszcze żadnego kroku w moją stronę,pomimo zachęcania na różne sposoby,ale nie ma w nim już takiego ogromnego przerażenia jak było na początku. Morisek ma sunię (znajdę) do towarzystwa,którą na troszkę przyjęłam na DT ze względu właśnie na niego.Sunia bardzo grzeczna i Moriskowi się spodobała.Jak nikogo z nas nie ma na dole,to Morisek wędruje,zwiedza,kładzie się w różnych miejscach,ale na widok człowieka zaraz kieruje się na swoją kanapę. Raz udało się przypiąć jemu smycz i nawet chodził z nią dobę,ale później sam sobie ją odpiął-dosłownie.Smycz cała,nie przegryzł,karabińczyk odpiął,choć ma zapięcie solidne. Aha,. postraszył lekko kotka, jak ten chciał się poczęstować jedzonkiem z mojej ręki z której jadł właśnie Morisek.
  13. Na podwórku Malinka jest króciutko,siku,parę śmigów i zaraz prosi do domku...u nas mróz wciąż trzyma
  14. Śliczne bursztynowe oczka trochę przestraszone ,bo jakimś cudem na podwórku lampa w aparacie mi się włączyła, tu widać skrócony ogonek,
  15. Pozdrowienia od przesłodkiej Malinki, Mała najmocniej ze wszystkiego kocha człowieka.....no i na razie bardzo kocha również jedzonko.
  16. Malinka ma guzek na listwie przy sutku,właściwie dwa złączone,twarde.
  17. Otrzymałam wpłatę od elficzkowej - 699,51zł Odejmuję zatem 330zł za pokoje noclegowe.Dziękuję Wam bardzo serdecznie! Na razie zupełnie nie miałabym czasu robić jakiś bazarek. Moriskowych pieniążków w skarpecie mam 369,51zł. Tyśka),przy podziale pieniążków za odłowienie trzeba było dodać te co są u mnie 95,75zł.W wolniejszej chwili rozdzielę i prześlę skarbnikom.
  18. Ten jest najlepszy...pakuje się na umór do Moriska...na początku Morisek odskakiwał jak przechodził,siadal koło niego,ale teraz w miarę jest ok. Kot lubi przy psach leżeć i do Moriska pewnie niedługo zechce się przytulić. Wszyscy terapeuci....pozostała moja dwójka sama potrzebuje terapii póki co.
  19. Większych oporów nie miał,nawet dotknąć lekko do pyszczka pozwolił , ale......Moriskowi Kalm Aid nie służy.Kupiłam go z polecenia i choć pisze,że nie działa nasennie,to u niego właśnie tak działa i jest po nim trochę otumaniony.....wetka powiedziała,że psiaki jak ludzie, różnie reagują na leki i po trzech dniach pewnie się skumulował i Moriska zmuliło...odstawiliśmy. Pytałam Murki i Ona nie zauważyła żadnych tego typu objawów i tamtej dwójki.
  20. Przed wyjazdem na odłowienie nie miałam w domu większych obroży i kupiłam dwie z myślą,że którąś dopasujemy dla psa.Niestety obie za duże się okazały i założyliśmy moją mniejszą starą. Zrobię dziurkę i dopasuję mu jedną,bo te są solidne. Nie wiem tylko dlaczego wpisany na paragonie jest jakiś szampon-nic takiego nie kupowałam- (może w systemie pod taką nazwą obroże mają?), nie zwróciłam uwagi wcześniej na to. Na moim koncie było 207,55zł (pozostałość z bazarków) 19zł - laktuloza - 4 strzykawki (od zaparcia) 19,80zł-obróżka 63zł- Kalm Aid Zostało u mnie- 95,75zł
×
×
  • Create New...