Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Rozliczenie od dn. 31.12.16 Wpływy: 31.91zł...''z podziału pieniążków (95,75zł) które były u mnie na odłowienie 40zł.........zwrot za tabletkę NetGar (wpływ od elficzkowej ) 1.01.17 329,51zł..'z podziału za odłowienie (wpływ od elficzkowej) 7.01.17 40zł........deklaracje z dogo (wpływ od elficzkowej) (7.01.17) 1514zł.'....Paulshadow - bazarek w UK ..(15.01.17) 50zł.........MikAga z Mikusią .(16.01.17) 688zł.......Paulshadow - bazarek w Anglii (18.02.17) 50zł....Paulshadow od Margo3011- ze sprzedaży poza bazarkowej . 718,50zł....bazarek Paulshadow (10.10.17) Razem 3461,92zł Wydatki: 40zł...,,,,NetGar(tabletka od pcheł i robali (31.12.16) http://pl.tinypic.com/m/ji2qvn/3 139,80zł...24 puszki karmy animonda GranCarno (7.01.17) http://pl.tinypic.com/m/jimi2w/3 96,60zł....szelki,smycz,zgrzebło (23.01.17) http://pl.tinypic.com/m/jimhia/3 50zł......konsultacja behawioralna (20.01.17) http://pl.tinypic.com/m/jimid3/3 50zł.....konsultacja behawioralna (23.01.17) http://pl.tinypic.com/m/jimid0/3 50zł......konsultacja behawioralna (26.01.17) http://pl.tinypic.com/m/jiyzya/3 50zł......konsultacja behawioralna (30.01.17) http://pl.tinypic.com/m/jiz01v/3 32zł.....drugie odrobaczenie (Milprazol) i Fiprex (1.02.17) http://pl.tinypic.com/m/jj4b3l/3 139,80zł...24 puszki karmy animonda GranCarno (7.02.17) http://pl.tinypic.com/m/jj4b3b/3 50zł......konsultacja behawioralna ( 21.02.17) http://pl.tinypic.com/m/jj9s8n/3 50zł....konsultacja behawioralna (3.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhtd/3 139,80zł...24sztx800g Animonda GranCarno (7.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhxh/3 85zł....szczepienie p/wściekliźnie z dojazdem weta do domu(9.03.17)-dopiero podczas rozliczenia skojarzyłam,że p.Doktor nie dała mi wówczas potwierdzenia zapłaty (upomnę się jak będę w lecznicy) http://pl.tinypic.com/m/jkhhtj/3 Leczenie biegunki+test CPV+badanie krwi+próby biochemiczne http://pl.tinypic.com/m/jkhht3/3 http://pl.tinypic.com/m/jkhht4/3 158zł...(15.03.17)...płaciłam kartą/potwierdzenie z banku http://pl.tinypic.com/m/jkhhue/3 86,50zł..(16.03.17)..leki+puszka Royal Gastro 200g/płaciłam kartą/potwierdzenie z banku http://pl.tinypic.com/m/jkhhxc/3 29zł...(16.03.17)...zapłaciłam wcześniejszy rachunek kartą,ale po chwili dobrałam jeszcze dwie dodatkowe puszki karmy Royal Gastro (w sumie 4x400g) i zapłaciłam już gotówką 15,72zł...Fiprex (27.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhua/3 120zł...kastracja (29.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhti/3 16,40zł..antybiotyk po kastracji (31.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhtg/3 168,40zł..Josera SensiPlus 15kg +puszki Bozita 6x625g (11.04.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhhxe/3 157zł....szczepienie na wirusówki + Bravecto od kleszczy na 3 m-ce (28.04.17) http://pl.tinypic.com/m/jkhht1/3 http://pl.tinypic.com/m/jkhhtc/3 131,20zł...24sztx800g puszki Animonda (7.06.17) https://postimg.org/image/bp7ekndfn/ 10zł.....pakiet ogłoszeń wykupionych na bazarku u Onaa 144,60zł....15kg Josera SensiPlus+500g żwacze (26.06.17) https://postimg.org/image/5bd9ka283/ 108zł... Bravecto (3.08.17) https://postimg.org/image/d0n5kmmyr/ 50zł...czipowanie (3.08.17) ....potwierdzenie na paragonie razem z Bravecto 7,50zł...odrobaczanie -Optivermin (3.08.17) https://postimg.org/image/noqwjgwxv/ 22,10zł...rozdzielacz do obroży i szelek (10.07.17) https://postimg.org/image/osb0vfhkz/ 49zł....rejestracja czipa w SAFE-ANIMAL (13.08.17) https://postimg.org/image/qb8ppa0ub/ 12,72zł....wyróżnienie ogłoszeń olx (27.08.) str.18 wątku 200zł....wsparcie dla Tinki(suni,z którą Morisek mieszkał kiedyś razem na ulicy) na podróż do jej własnego domku(.3.0917)str.19 wątku 26zł....linka treningowa 10m (27.09.17) str.20 129,80zł... 24sztx800g puszki Animonda (21.09.17).https://postimg.org/image/tbhh0dl8z/ 159zł... szelki Hurtta Active Harness (27.09.17).https://postimg.org/image/avx02zeub/ Razem - 2793,94zł Stan konta Moriska na dzień 12.10.17 wynosi + 667,98zł. Na koncie Moriska 12.10.17 było 667,98zł Przekazaliśmy 500zł na zakup klatki-pułapki do odłowienia Liki,która docelowo później powędruje do Stowarzyszenia Braci Mniejszych. U Moriska zostało 167,98zł. Pełne rozliczenie klatki jest na głównym wątku dzikusków, a tu wpis Eli,która była skarbnikiem tego zakupu,  Jako,że z ostatniego bazarku Paulshadow w UK Moris nie wykorzystał ani złotóweczki,( wsparliśmy wcześniej również Tinusię do nowego domku-200zł),więc żeby Ciociom z UK nie było przykro, za resztę pieniążków - 167,98zł kupiłam Moriskowi małą wyprawkę. 29,80zł - nowa obróżka 99,80zł - oryginalny Furminator 34,80zł - płaszczyk przeciwdeszczowy 3,58zł - końcówka na uszko,które Moris uwielbia. Razem wydane: 167,98zł https://postimg.org/image/pmwlnvgnn/ https://postimg.org/image/6ukqkazoz/ Stan konta Morisa na dzień 23.XII.17 wynosi 0zł Serdecznie dziękuję za pomoc i wsparcie Moriska!
  2. Morisek - dawniej Rudy odłowiony pod koniec grudnia z ulicy, gdzie spędzał swoje dotychczasowe kilkuletnie życie. Moris jest psem dzikim, urodził się jako bezdomny i mieszkał z innymi psami w mieście na ulicy.Nigdy nie podchodził blisko do człowieka będąc na wolności,nie podchodził też blisko do osób dokarmiających,zawsze ostrożnie trzymał dystans do nawet znajomych mu osób. Od miesiąca cały znany Moriskowi świat wywrócił się do góry nogami,ponieważ zamieszkał w domu. Cztery doby siedział w klatce w której przyjechał.Widok ludzi obok jego przerażał.Trząsł się, dygotał ze strachu przed zbliżającym się do klatki człowiekiem W piątej dobie po wielu wcześniejszych zachętach i próbach wywabienia zdecydował się w wyjść i przeniósł na pobliską kanapę.Ten widok ucieszył wszystkich, i z boku wydawać by się mogło,że Moris może miał jednak kiedyś dom.Tak jednak z pewnością nie było.Kanapa była i jest dla niego świetnym punktem obserwacyjnym "nowego świata " przy tym wygodna.Jest obecnie jego azylem i tam czuje się najbezpieczniej. Morisek nie zna życia w domu,wszystko jest mu obce,wszystkiego dopiero się uczy,wącha,poznaje.Nie ma złych skojarzeń z człowiekiem ,po prostu go nie zna i nie wie czego się może spodziewać.W początkowym etapie było mu bardzo trudno znosić bliskość ludzi,nieruchomiał,udawał jakby jego nie było ,często "wyłączał" się w obecności człowieka i przyklejał do kanapy,tak robi do dziś przy nieznajomych mu osobach i to jest jeden z objawów przewlekłego stresu w jakim Moris żyje. Po wielu próbach i podejściach zdecydował się po blisko tygodniu wziąć pierwszy raz jedzenie z ręki.Z czasem zaczął poddawać się dotykowi człowieka.Unikał,bał się,drgał cały,jednak pozwalał, o przyjemności dla niego nie może być mowy na razie. Minął miesiąc jak jest u mnie,robi postępy jednak małymi kroczkami.Miewa gorsze dni,zatrzymuje się w oswajaniu,nawet się cofa lekko,ale ogólnie jest zainteresowany światem dookoła i to raczej dobry znak.Moris jest bardzo czujnym i ostrożnym psem,ze wszystkim co nowe zapoznaje się powoli i delikatnie.Daleka droga nas czeka z tym oswajaniem. Po odłowieniu pełna obaw,ale zdecydowałam ,że wezmę do siebie na dt z myślą,że może szybciej w domu przy ludziach da się oswoić niż w hoteliku.Nie wiem,czy była to słuszna decyzja. Morisek pokazał się na razie z pozytywnej strony,nie próbował użyć wobec ludzi ząbków, wycofuje się i unika niekomfortowych dla niego sytuacji.Dużo jeszcze jest niewiadomych i wciąż nie mam pewności,czy z Nim poradzę. Nie wiem również czy uda mi się też połączyć z moim niesfornym stadem 3 samców. Niedawno zaczęliśmy spotkania z Panią behawiorystką u nas i pod Jej okiem będziemy dalej pracować. Nie zbieram deklaracji stałych dla Moriska na dzień dzisiejszy, a przyszłość pokaże jak będzie dalej. Obecnie ma u mnie dt za wsparcie na karmę i weta.Wspólnie z córką będziemy starać się zdobyć fundusze na ten cel bazarkując.Jeżeli pojawią się jakieś większe wydatki i nie będziemy im w stanie podołać,wówczas będę Was prosić o pomoc. Proszę natomiast Wszystkich mocno o kciuki ,żeby udało się Moriska oswoić i się otworzył na człowieka , przystosował do życia w rodzinie,a później mu znaleźć najlepszy Domek na świecie. Morisek, Historia dawnego Rudego oraz dwóch innych piesków razem z nim przebywających na wolności jest opisana na tym wątku,
  3. Proszę o pomoc techniczną, Czy jest jakaś możliwość,żeby przenieść kilka postów z jednego wątku na całkiem nowy wątek?...takie coś jak tu multicytowanie, ale żeby umieścić całość w innym temacie.....czy tylko opcją kopiuj- wklej da się to zrobić...(data i kto pisze wówczas mi się nie kopiują,a chciałabym mieć to również).
  4. Tysiu,edytowałam i rozpisałam ten wpływ za tabletkę i deklaracje, ogólnie suma się zgadza, we wpływach..tylko w wydatkach nie ujęłam faktycznie tabletki. Jeśli znajdziecie jeszcze jakieś błędy w moim rozliczeniu wyżej,to krzyczcie i poprawię.Muszę ogarnąć to dziś.
  5. Tysiu, elficzkowa ,sprawdźcie, pomóżcie mi ogarnąć żeby się wszystko zgadzało i zabiorę się stąd. Rozliczenie od dn.31.12.16 wpływy 31.91zł...z podziału pieniążków (95,75zł) które były u mnie na odłowienie 40zł...(zwrot za tabletkę od robali i pcheł (wpływ od elficzkowej ) 1.01.17 329,51zł...z podziału za odłowienie (wpływ od elficzkowej) 7.01.17 40zł.....deklaracje z dogo (wpływ od elficzkowej) 7.01.17 1514zł..z bazarku córki w UK ..15.01.17 50zł...MikAga z Mikusią .16.01.17 razem 2005,42zł wydatki 40zł...NetGar(tabletka od pcheł i robali (31.12.16) 139,80zł..24 puszki karmy animonda (7.01.17) 96,60zł..szelki,smycz,zgrzebło (23.01.17) 50zł...konsultacja behawioralna (20.01.17) 50zł...konsultacja behawioralna (23.01.17) razem - 376,40zł Stan konta Moriska na dzień 25.01.17 wynosi 1629,02zł....tyle mi wyszło,nie wiem czy dobrze,może mi coś umknęło.
  6. Próbuję,ale mi nie wychodzi....buu Podpowiedzcie proszę,czy da się przenieść stąd posty na nowy wątek??
  7. Tysiu,sprawdź proszę raz jeszcze tu na wątku Moriskowe wpływy i wydatki,bo będę nanosić na nowy wątek,ale mi się nie zgadza ze stanem konta u mnie. Chodzi o te dwie sumy z odłowienia?...przeleciałam pobieżnie wpływy bankowe u siebie,ale jakby co będę dokładniej sprawdzać. Od elficzkowej, 1.01.17 na moje konto wpłynęło 316zł....z czego 276zł za paliwo za dojazd na odławianie +40zł ...chyba wcześniejsze deklaracje Morisowe..?? 7.01.17 na moje konto wpłynęło 699,51zł....z czego 330zł za noclegi i 369,51zł z podziału pieniążków z puli odławiania. Wpłaty: Grudzień: Ana10 - 20zł Styczeń: Anula - 10zł Bogusik - 10zł MikAga i Mikunia - 50zł Z odłowienia: 401,42zł ..........??????? Z bazarku FB z UK - 1514,90zł Z pieniążków na odłowienie: 361,41zł ........?????? Wydatki (opłacane przez WiosnaA): /05.01.2016r/ 19zł - laktuloza - 4 strzykawki (od zaparcia) 19,80zł-obróżka 63zł- Kalm Aid / 7.01.17/ 24 puszki Animondy Grand Carno - 139,80zł Stan konta Moriska na dzień 16.01.17 wynosi +1826,52zł
  8. Do mnie też wpłynęło 27zł od elficzkowej.Bardzo dziękuję onaa w imieniu Moriska i swoim. Dziewczyny,ja z pytaniem technicznym.Pomóżcie proszę. Muszę w końcu założyć obiecany wątek Moriskowi.Przydałoby się tam przenieść info o nim od początku,ale dużo jest tego opisywania. Czy jest jakaś możliwość,żeby przenieść stąd całe posty na nowy wątek?...takie coś jak tu multicytowanie?.....czy tylko opcją kopiuj- wklej da się to zrobić.
  9. My mamy pierwsze koty za płoty.Morisek był na "spacerku". Od rana czyniliśmy przygotowania i ćwiczenia do wyjścia.Nie chciał wyjść,bał się strasznie choć korytarz wyjściowy był już dla niego znajomy.Dobrze,że ćwiczyliśmy ze smyczką w domu i już wiedział,że lekkie pociągnięcie groźne nie jest i trzeba troszkę do przodu.Przesuwał się po kilka cm,były oczywiście duże kroki do tyłu i próby zjedzenia smyczy jak przy tym mu się naprężała,ale szybciutko luzowałam i odpuszczał.Trząsł się cały jak galareta na podwórku, wyglądał jak jamnik na krótkich łapkach.Skrzypiący śnieg pod nogami nam mocno przeszkadzał.Robiliśmy wszystko powolutku i Moris był naprawdę dzielny i nie spanikował,no może chwilami troszkę paniki było podczas tego cofania do tyłu,gdy smyczki mocniej trzymały.Tymi centymetrami zrobiliśmy spore kółko od przodu domu i zajęło nam 10-15min.Mąż nas asekurował na długiej linie stojąc schowany w domu. Ufff...oboje z Moriskiem odpoczywamy. Wieczorem przyjeżdża Pani behawiorystka,zobaczymy czy będzie spacer,czy może lekcja z moimi psami.Morisek coraz częściej bywa na górze i póki co wykorzystuję bramki po wnusi.Psy się widują przez nie na odległość.
  10. Murka,..po prostu rewelacja!...odwaliliście kawał dobrej roboty! Cudownie móc oglądać takie fotki dawnych dzikusków. Dziewczynki...szybciorem do własnych domków! Elficzkowa, zrób zdjęcie i pokaż Pani karmicielce.To również Jej zasługa,że te psy doczekały lepszego życia.
  11. Choć ręce mam ciągle zajęte,to o Malince pamiętam i dwa paluszki wciąż zaciskam. Doris,..słabo normalnie się robi ile masz tam u siebie psów wyrzucanych. Zakładaj wątek,może wspólnymi siłami jakoś się uda je zabrać z ulicy.
  12. Murko,Ty swoje zaraz wyeksmitujesz do własnych Domków!....życzę Tego sunieczkom! Czekamy na fotki małych laseczek...
  13. Faktury za konsultacje z 20.01.17 i 23.01.17 ..- 100zł I zaległa faktura z zakupionej karmy w puszkach w dn.7.01.17 - 139,80zł
  14. Morisek po nocy wrócił jakby do normalności,ale tylko do południa. Kupiłam solidne szelki z porządnymi zapięciami i powędrowały na jego kanapę do oswojenia przed założeniem.Bardzo mu się nie spodobały,ponieważ metal brzęczy. Unikał ich jak ognia,żeby chociaż nie dotknąć.Smaczki poszły w ruch i cudowanie,żeby odrobinę je poznał przed przyjściem Pani behawiorystki.Stracił znów chęć do wszystkiego. Dziś łatwo z założeniem nie było,bo Morisek bał się strasznie.Wszystko spokojnie, powoli,bez szarpaniny i założenie ich zajęło Pani behawiorystce łącznie z masażem 1,5 godziny.Szeleczki Morisek ma dopasowane,ale jak stanął na ziemi to trząsł się jak galareta i wyjście na podwórko Pani odradziła.Dziś niech się oswaja,a jutro będziemy próbować wyjście na zewnątrz. Jest w nich bardzo nieszczęśliwy i pilnuje znów tylko kanapy. Chociaż ja nie zakładałam,to dziś też jestem wrogiem i obserwuje mnie podejrzliwie .Mam nadzieję,że jutro będzie już lepiej. różowe jak dla dziewczynki,ale co tam...rozmiaru w chłopięcym kolorze nie było. Rachunek za szelki,smycz i zgrzebło na rękę (szczotka w ręku nie bardzo Moriskowi pasuje). - 96,60zł
  15. Może? Wiesz co nie pomyślałam o tym,ale może coś w tym jest?...dużo też działo się ostatnio w domu. Wyjście z kontenerku,przestąpienie progu,zejście z kanapy,itd...zawsze robił masę podejść..jedną łapką,później dwiema,"zawieszał się" ,wracał do swego azylu,siedział i jakby myślał zanim się przełamał. Może teraz pomyślał,że za daleko i za szybko dał się wciągnąć w nasze podchody?,że przecież był zawsze kiedyś bardzo ostrożny...nie znam się,nie wiem,czy psy mogą tak rozumować.Zobaczymy jak dzisiaj będzie i zapytam z ciekawości behawiorystkę o to "myślenie". Zachęcam,ale też zawsze daję mu wybór,czy chce daną czynność wykonać. Dziewczyny,dzięki za wsparcie i dodanie otuchy. Poker,a już myślałam,że tylko ja taka słabizna,że dół jakiś łapię przez Morisona. W każdym razie zrezygnowana nie jestem,łatwo się nie poddam z tym oswajaniem i dalej próbować będę,oby tylko z wyjściem podwórkowym nam się udało. Zaczęłam czytać podesłany wątek,doszłam do tego lassa i wiecie co...na razie dalej nie mogę...wrócę za jakiś czas do niego.
  16. Margo,bardzo dziękuję,z chęcią poczytam,bo trochę z sił już opadam. Dziś np. rano Morisek pierwszy raz odważył się na stojąco podejść do męża i jeść z nim swoje śniadanie.Moris wszystkie jedzonko dostaje cały czas z ręki,najpierw ja do niego podchodziłam,później starałam się ściągać jego z kanapy,żeby sam podszedł.Do mnie nie za wiele jeszcze podchodził, więc dzisiejszy krok był świętem dla nas.Nawet mąż żartował,że Moris to już jego kolega.Od południa jednak zwrot totalny i jakaś cofka.Zaszywa się na dole,nie chce wejść na górę,nie chce podejść do ręki za jedzonkiem ani do mnie ani do męża.Jak słyszę,że chodzi na dole i schodzę,to zmyka na kanapę,jak siedzę u niego to leży,udaje że śpi.Nic się nie wydarzyło,nic nowego nie robiliśmy,nie wiem skąd taka nagła zmiana do tyłu u Moriska.Głowa mnie boli jak tego psa przekonać do ludzi.
  17. Z wejściem do kuchni też trochę trwało,ale już szybciej się przełamał niż początkowo na korytarz. Dziś pod wieczór było już tak,
  18. Murko,na obecnym etapie z Moriska strachem sama nie podołam.Jeszcze trochę czasu by upłynęło zanim bardziej by się oswoił i zdecydowałabym się wyjść.Sądziłam,że troszkę szybciej nam pójdzie jak już wyjdzie z klatki,ale tak nie jest. Wy macie wszystkie psie sprawy opanowane i wiem,że Morisek byłby w dobrych rękach prosząc Was o przyjęcie. Spacerki,to przecież to, co psiaki kochają najbardziej (przynajmniej moje),a Morisek jest poszkodowany u mnie.Spacerowo moja nadzieja w behawiorystce. Cudownie się czyta co piszesz i oczami wyobraźni widzę tarzającą się,zadowoloną Tinusię. Córka jakieś króciutkie filmiki zrobiła jak wyszliśmy z Moriskiem,jeden wstawię. Mało filmików robię jak ćwiczymy,bo sama nie mam jak.Tu ktoś nas sfilmował jak któryś już raz próbujemy wejść na korytarz. Choć Morisek często wychodził z dołu na schody,zaglądał nawet stojąc przed drzwiami co tam na górze,to przestąpienie tego progu było mu trudne i wiele podejść robił zanim się przełamał.Najpierw była jedna łapka i stał minutami,później dwie już na holu,ale jeszcze wciąż się wycofywał i wracał na sam dół na kanapę.Jest bardzo ostrożny,ale jednocześnie coraz bardziej ciekawy co jest tam dalej.Wydaje mi się,że to dobrze,że się interesuje. A jak pomyślę ile jeszcze takich progów ma do pokonania i znacznie trudniejszych od tego,to aż mi żal ściska za serce. (głos Tinka słychać,bo został sam obok w pokoju)
  19. Wcześniej pisałam o szytych na zamówienie szelkach,a to nie szelki a specjalny pas do szelek, który załatwiła i podarowała w prezencie Moriskowi ciocia doris66...Bardzo serdecznie Jej dziękujemy! Szeleczki muszę Moriskowi zakupić.Mam w domu kilka par,ale żadne nie pasują.Założyliśmy jedne,ale w nich ten podłużny pasek pod brzuszkiem jest za długi i Moriskowi przecisnęła się łapka jak leżał. Myślałam,że dziś znajdę pół godziny i wyskoczę do hurtowni kupić nowe,ale nie dałam rady.Widząc ,że ta łapka może się wysunąć nie ryzykowałam iść dziś na podwórko.Dopiero w poniedziałek kupię szelki i zaczniemy regularne ćwiczenia z wyjściem. Mnie cieszy każdy drobny kroczek Moriska zrobiony do przodu,ale to wszystko idzie powoli,bo Moris wciąż bardzo się boi. Moris sporo spaceruje na dole,ale jak jest sam.Zachęcam go do wejścia po schodach na parter i kilka razy odważył się już wejść na korytarz a nawet do kuchni, jednak gdy ludzi w pobliżu nie ma.Ostatnie dni miał dużo nowości w domu i dużo bodźców z nowymi ludźmi.Zobaczymy jak będzie się zachowywać najbliższe dni. Kanapa na dole wciąż jest jego przyjacielem i tam najbezpieczniej się czuje. Nie obyło się bez przygód mając i gości i Moriska do pilnowania. Do tej pory mój Amiczek był wprowadzany do Moriska na smyczy,zachowywał się ładnie będąc z nim w jednym pokoju, wychwalałam pod niebiosa obu chłopaków,ale do bezpośredniego kontaktu nie pozwalałam,bo Amik po wstępnym obwąchaniu by szczekał i uważałam,że dla wystraszonego Moriska jeszcze za wcześnie na takie spotkanie.Pech jednak chciał,że wczoraj pomimo ostrożności ktoś z domowników otworzył drzwi na dół i Amiczek zbiegł ,gdy akurat Morisek chodził.Powąchali się pyszczkami i Amik tradycyjnie włączył swoją szczekaczkę(choć znając jego możliwości,to było mega delikatnie tym razem) i Morisek wtedy postraszył jego ząbkami.Wszystko było na moich oczach bo byłam akurat na dole,huknęłam na Amika i ten się wycofał na szczęście.Myślę,że Moris mógł się wystraszyć nie znając zamiarów Amiczka i próbował się bronić jedyną mu znaną metodą odstraszenia pokazując ząbki.Ja tak to sobie tłumaczę.
  20. Powiem szczerze,iż obawiałam się trochę spotkania z behawiorystką, jeśli podejście Pani okazałoby się "szkołą twardej ręki",bo wówczas jej rady i zalecenia trudno byłoby dla mnie stosować. Tak się jednak nie stało.Pani okazała się przesympatyczną osobą ze wspaniałym, spokojnym podejściem do Moriska. Po zapoznaniu z Moriskiem i jego wstępnej obserwacji przy tym co wspólnie robimy, po wysłuchaniu relacji z trzech tygodni pobytu Moriska u mnie i jego zachowania, na dzień dobry Moris otrzymał od pani specjalny masaż.Nie pamiętam już nazwy -bardzo mało osób w Polsce ma kwalifikacje do tego masażu,Pani szkoliła się za granicą.Wcześniejsze próby założenia czegoś na szyję były zupełnie niemożliwe.Po masażu Morisek nadzwyczaj spokojnie pozwolił założyć sobie szelki,a nawet pozwolił dopasować je w obwodzie za łapkami.Ze smyczą niewiele jeszcze pracowaliśmy i oczywiście wyjść na niej na podwórko nie chciał.Księciunio więc został wyniesiony na rękach.Sparaliżowany był cały ze strachu.Postawiony na śniegu trząsł się jak galareta i zrobił dwa kroczki chowając się za donice .Znów był masażyk na zewnątrz.I choć był krótko, spacerku nie było,to schylił się później na boki i powąchał pobliskie miejsca posikane przez psiaki.Pani behawiorystka stwierdziła,że na pierwszy raz Moriskowi wystarczy.Masaż zapewne pomógł,ale wydaje mi się,że ze strachu przed nowym człowiekiem i jego bliskością poddał się też zupełnie. Dostałam wstępną instrukcję podstaw takiego masażu i już ćwiczymy.Dalej mam postępować z nim tak jak do tej pory.Ze smyczą za wiele nie da się ćwiczyć,bo Moris wciąż bardzo ostrożnie i mało chodzi przy mnie.Bardzo dużo i długa praca z Moriskiem czeka. Powiedziałam Pani o pieskach/koleżankach Moriska w hoteliku i ich postępach i że może lepiej żebym Moriska oddała w doświadczone ręce.Pani behawiorystka powiedziała,że idę w dobrym kierunku i żeby dać Moriskowi jeszcze 3 tygodnie u nas.Powiedziałam więc,że spróbujemy,ale poprosiłam Panią o jeszcze kilka spotkań u nas do wyjścia razem na podwórko i w nawiązaniu dobrych relacji z moimi psami. Oswoić do siebie,do ludzi dałabym radę,ale powyższe kwestie są dla mnie trudne,bo moje psiaki nie są takie grzeczniutkie jak Malinka. Za wczorajsze spotkanie z Panią behawiorystką zapłaciłam 50zł. Mam fakturę,zdjęcie wstawię jutro. W poniedziałek mamy kolejne spotkanie.
  21. Wybaczcie,że każę Wam czekać ,ale mam cały dom gości i grama czasu na pisanie.Jutro wieczorem już się rozjadą i napiszę więcej. Mieliśmy wizytę behawiorystki,jestem zadowolona ze spotkania. Morisek postawił dziś łapki na śniegu.
  22. Cieszę się na widok sunieczek i serce mnie boli że Moris nie wychodzi. Rozmawiałam teraz z Murką żeby przyjęła Moriska do siebie. Murkowie mają doświadczenie z różnymi psami, w tym z dzikimi,a ja nie. Zobaczymy tylko jeszcze co w piątek powie behawiorystka i jakie będzie jej podejście do Moriska..
  23. Poker,Moris jest średniakiem,na oko ponad 16kg może do 20kg..w kłębie może do 50cm. Skoczkiem jest dobrym.
  24. Doris,bardzo dziękuję za szczegółowy opis Soniulki,przyda mi się. O tej smyczce wyczytałam na wątku z maja i skojarzyłam o 2 miesiącach,a teraz widzę,że troszkę inaczej to było. Chciałabym,żeby Morisek wyszedł szybciej na podwórko bo przecież pies to nie kot, ale na razie nie widzę takiej możliwości oprócz użycia siły i to nie jednej osoby.Nie zabezpieczę jego i jestem pewna ,że dałby nogę,mój płot nie będzie jemu przeszkodą. Jak Malinka wychodzi,to Moris zerka w stronę drzwi.Otwieram wówczas pierwsze drzwi do korytarza i próbuję na smyczce zachęcić jego do wyjścia,ale kroku nie zrobi,cofa się do tyłu od razu.Pewnie wyszedłby,ale bez niej i tyle bym jego widziała. Bardzo trudna sprawa,a Morisek robi malutkie kroczki w oswajaniu.W piątek o 9 jesteśmy umówieni z behawiorystką,mam nadzieję,że dostaniemy jakieś pomocne wskazówki i rady. Wczoraj dotarł pas zabezpieczający dla Moriska,dziękuję doriss, że uprosiłaś Panią o uszycie pomimo iż czasu zupełnie nie miała. Nie udało mi się jeszcze przymierzyć.
  25. Właśnie tak zachowuje się przy obcych.Leży,podsypia,wręcz obojętny na wszystko dookoła.Najpierw myślałam,że to wina Kal Aid,później zasugerowano,że może ma depresję,ale po wyjściu nieznajomych mu osób zachowuje się jak najbardziej normalnie,tzn.jak zawsze przy mnie i wówczas żadnej depresji nie widzę.Odnośnie takiego zachowania behawiorysta (nie widział psa) powiedział,że pies zachowuje się i przybiera pozy w których mu najwygodniej psychicznie,bo przecież jest w nowym świecie dla niego."Pani też by siedziała cichutko gdyby Obcy porwali,a z czasem i wyraz oczu też by się zmieniał". Określił,że to dobry znak,że nie panikuje przy nieznajomych,że nie ma już takiego przerażenia jak było przy mnie na początku,że bierze z ręki. Budę zamienił na kanapę,bo lepiej mu obserwować no i poczuł,że wygodniejsza. Ale jak mówię ten Pan psa nie widział i zależy mi między innymi również te kwestie poruszyć jak i wiele innych i żeby ktoś psa zobaczył. Poker,tego nie jestem pewna. A Morisek oczywiście nie kłapnął Tinka,...i ja myślę,że albo poczuł się pewniej w domu przy Malince i chciał Tinkowi pokazać,że spadaj dziadku,bo jestem ważniejszy, albo psów może nie lubi po prostu. Dokładnie tak samo powiedział Pan behawiorysta z którym ostatnio rozmawiałam. Na pytanie ,że może psa próbować wyprowadzić na podwórko,zapytał mnie wprost "a po co chce pani wyprowadzać dzikiego psa?"..mówię,że może lepsze samopoczucie by miał,itd......jeśli ten pies ma żyć przy człowieku,to najpierw proszę go uczyć wszystkiego i przyzwyczajać,a "spacer" odłożyć na koniec. Ale tak jak pisałam,rady w postępowaniu,które dostałam znacząco się różnią i póki co wybieram rozwiązania zachęcające do siebie,nie zrażające. Zwłaszcza,że i Moris w stosunku do mnie jest delikatny. Solidniejszej obroży póki co nie dam rady założyć,pętlę nie miałabym problemu,ale natomiast z wyjściem już tak.Moris ciąga smyczkę ze sobą po domu,przyzwyczajamy się.Jak nastąpię nogą zaczyna szarpać,jak próbowałam mocniej przytrzymać smycz ręką wpada w panikę,wije się i dęba staje.Robię to więc delikatnie i stopniowo.Odradzono mi wyjście na zewnątrz na tym etapie,ponieważ będę się z nim siłować,a on i tak wszystkiego się boi. Nie wiem czy znacie wątek dzikiej Soni od doris66,sunia w hoteliku wyszła na pierwszy spacer na smyczy po dwóch miesiącach (tak przynajmniej wyczytałam na wątku). Gdyby Moris był jeszcze małym pieskiem,to pewnie zaryzykowałabym,ale mały nie jest.Płot 1,50m spokojnie przeskoczy,a u mnie jest niższy. Zobaczymy co powie fachowiec na miejscu. Czekam na telefon od behawiorystki co do terminu spotkania.Spokojniejsza będę jak ktoś doświadczony spojrzy na wszystko na żywo.
×
×
  • Create New...