Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Mnie Promyczek bardzo się podoba. Jak tydzień temu zobaczyłam wpis Tysi o tym piesku,to myśli w głowie wciąż się kotłowały co z nim....i czy naprawdę nie ma nadziei dla tego pieska? Oczywiście najbardziej na świecie potrzebny jest w tej chwili dt....kto ma pomysł gdzie jego ulokować?..marzeniem, jakich mam wiele byłby dt za karmę i weta...,ale wiem jakie są realia w zdobyciu takiego domku,.. może jednak gdzieś taki istnieje dla Promyczka?
  2. ROZLICZENIE : WPŁYWY: 20zł - anecik (13.02.17) 20zł - Mysza2 (13.02.17) 50zł - Bogusik (14.02.17) 20zł - Anula (14.02.17) 1400zł -Paulshadow - bazarek w Anglii (18.02.17) 10zł - milagros19853201 (24.02.17) 180zł - Bogusik - bazarek (2.03.17) 150zł - Paulshadow - z bazarku w UK (2.03.17) 70zł - elficzkowa - 20zł deklaracja stała + 50zł jednorazowa (2.03.17) 100zł - Agniesiulka K - deklaracja stała za luty i marzec +50zł jednorazowo (3.03.17) 180zł - bazarek Anuli i Zagrodowy pies polski (31.03.17) 20zł - elficzkowa- deklaracja stała za kwiecień (3.04.17) 25zł -Agniesiulka K - deklaracja stała za kwiecień (4.04.17) 186zł - bazarek Bogusik (5.04.17) 30zł - Tyś(ka) (13.04.17) 75zł - bazarek milagros19853201 (28.04.17) Razem: 2536zł WYDATKI: 83,60zł ....24puszki x 400 g Animonda GranCarno Senior (zakup 12.02.17) http://pl.tinypic.com/m/jj5kbb/3 162zł... wizyta u weta - leki+ badania (17.02.17) http://pl.tinypic.com/m/jj5kc7/3 155zł...wizyta u weta - usg+badania+leki (21.02.17) 50,09zł...antybiotyk+jodyna+wątróbki (21-23.02.17) 15,95zł...szampon p/pchłom (16.02.17) http://pl.tinypic.com/m/jj9s2g/3 33,46zł...odrobaczenie 13zł +zwrot za paliwo 20,46zł dla Moli@ (2.03.17) 236zł...36x400g animonda senior-125,40zł + 15,80zł uszka jagnięce Promyczkowi +wsparcie bezdomniaków przebywających u Moli@ -94,80zł . .(2.03.17) 38,15zł...leki + przejazd do lecznicy (6.03.17) 109zł...faktura z lecznicy -badania (6.03.17) http://pl.tinypic.com/m/jjmfpi/3 26,15zł...leki + transport (16.03.17) 94zł...faktura z lecznicy - wścieklizna+badania (17.03.17) 25zł...3x transport do Białegostoku (21.03.17) 140zł....konsultacja u dr.Garncarza (21.03.) 90zł....dojazd do Warszawy (21.03.17) 30,50zł...Essentiale forte+obroża p/kleszczom (27.03.17) 120zł...kastracja (1.04.17) 15zł....exspot (10.04.17) 27,84zł...antybiotyk+transport (10.04.17) 232,20zł....30x500g-Dolina Noteci +Bosch senior 2,5kg- jedzonko Promyczka +Bosch Adult (84,88zł) dla piesków pod opieką Moli@. 10zł - przelew dla Moli za transport do lecznicy (25.04.17) 125zł - obróżka Foresto (21.04.17) - na paragonie płaciłam za dwie szt. 75zł - 3 bilety za podróż do i z Warszawy Razem: 1893,94zł Stan konta Promyczka ....642,06zł Promyczek pojechał do Domku...pieniążki rozliczone,. potwierdzenia niżej. stan konta 0 zł Transport Promyczka, Zgodnie z życzeniem Zagrodowy pies polski,300zł przekazane dla Teriego, potwierdzenie, 342,06zł przelane na konto staruszki Żabki z tego wątku, potwierdzenie, Oferty pomocy dla Promyczka: Deklaracje stałe: 25zł - Agniesiulka K 20zł - elficzkowa Deklaracje jednorazowe: Bogusik - została "Mamą Chrzestną" i z tej racji 50zł jednorazowo Agniesiulka K -50zł jednorazowo elficzkowa - pod koniec miesiąca 50zł jednorazowo Mysza2 - wsparcie jednorazowe anecik -20zł jednorazowo Inna pomoc: milagros19853201 - bazarki,od czasu do czasu tez cos extra w ramach deklaracji jednorazowej,ew. puszki z mokra karmą,które dostaje w ramach gratisów. Bogusik - ujmie Promyczka w bazarku agat21 -postara się poszukać jakichś fantów na bazarek,"W marcu liczę na lepszy miesiąc i poratuję staruszka" Paulshadow - bazarki WiosnaA - bazarki Elficzkowa - sprezentowała obróżkę i smyczkę Promyczkowi Zagrodowy pies polski - sprezentowała śliczne szeleczki,pomoc w transporcie na terenie W-wy na konsultację do dr.Garncarza. Dziękujemy Najserdeczniej w imieniu staruszka Promyczka!
  3. To źle....tak jak i w życiu,nie wolno na wstępie zakładać najgorszych wersji....owszem,trzeba się z nimi liczyć,ale nigdy zakładać,że na pewno się nie uda,nie zrobię,lub nie ma nadziei.
  4. A może już go wywieźli?....Tyśka, może spróbować założyć wątek i prosić i szukać dt,... może ktoś zlituje się nad staruszkiem żeby nie dożył swych dni w schronisku? Rozmawiałam dziś z córką o staruszku i pyta mnie od razu... czy dziki?...hehe....po naszych dzikuskach już myśli,że w Tomaszowie są tylko same dzikie psy...hihi
  5. Shoto,Ty wiesz,że jestem z Tobą....ucałuj TŻ za tymczas dla Małej Elficzkowa,gratuluję superowego domku dla Twojej kruszynki! Dziewczyny,zaglądałam tu do Was,ale czasu na pisanie wciąż mało....nie daje mi spokoju ten staruszek,takie psiaki najbardziej mi leżą na sercu. Tysiu,może coś ruszacie w tej sprawie?,może ma wątek,ale nie trafiłam?
  6. Bardzo chętnie pomoc przyjmiemy i już Ci piszę jaką....hihi Zapraszamy z Moriskiem do nas..serio,jeśli tylko znajdziesz czas....bardzo przydadzą się nam treningi z nowymi ludźmi...i w domu,a za jakiś czas i na spacerkach.
  7. Poker,agat21..tak, stres robi swoje i zmęczenie mnie dopada.Grudzień był ciężki i stresujący przez to odławianie,a później od razu styczeń z Moriskiem...chciałabym odsapnąć,ale póki co nie ma możliwości. Szybciej niech będzie już wiosna i nowe rześkie powietrze. Dwa tygodnie spacerkowania za nami i wydawało się,że całkiem nieźle Moriskowi już idzie (jak na niego).W piątek zrobił nawet pierwszy raz siku na dworze! ..Z Tinkiem w domu mają w miarę bliskie i częste spotkania,(na razie Tinko na smyczy,bo Moris jeszcze często się płoszy i ucieka,a Tino czasami umie "kozaczyć" przed nowym) więc pomyślałam wczoraj,że dołączy do nas na podwórku i Moriskowi będzie raźniej. I co?...mąż dla Moriska -to nieznajomy,Tino jakby spadł mu z księżyca.... i zachowanie Morisa jak na samym początku....cały jak galareta,z przerażenia krok ciężko zrobić, tylko łypał i szukał wzrokiem gdzie są te drzwi już jemu znajome.Ostatnio zaczął kojarzyć i próbuje spacerek skracać, aby tylko szybciej być w domu.Nie przekomarzam się z nim zbyt długo,tak jak tu na filmiku chcąc dla Was pokazać jak mu zaczęło się to wejście "podobać" i trochę już zdecydowaniej "kieruję ruchem" spacerowym, wówczas i Moris jest jakby pewniejszy. Ten pies boi się własnego cienia,ciągle jest czujny,wychwytuje każdy odgłos za płotem i chce uciekać.Raz dzieci bawiły się na ulicy i słysząc ich głosy za skarby nie chciał wyjść z domu, musiałam odczekać,aż dzieci się rozejdą. Do jednego spaceru będzie do nas dołączać Tinulek z mężem.Dziś Moris też miał "trzęsawkę" na ich widok i Tino go nie obchodził, ale mam nadzieję,że to się zmieni niedługo i nie będziemy znów wszystkiego przerabiać od początku. Tak spacerkowaliśmy wczoraj rano,...spacerku z Tinciem nie byłam w stanie niestety nagrać.
  8. Historia Moriska od Pana,który pracuje w jednej z firm na placu,gdzie psy przebywały. Wszystkie trzy nasze dzikuski pochodzą od jednej mamy jamniczkopodobnej suni.Są z różnych miotów i oczywiście różnych tatusiów.Pan wymieniał mi różne psiaki jakie tam przebywały ostatnie czasy. Pan z całą pewnością mówił,że Rudy tam się urodził,pamięta go od szczeniaka doskonale.Rudzik miał braciszka i widział nieraz jak fajnie się razem bawili.Braciszek zamarzł pod kontenerem i podczas przestawiania tegoż kontenera Panowie jego znaleźli.Dużo szczeniaków tam było,dużo zamarzało Pan mówił,dużo ginęło pod kołami samochodów,bo ruch mają tam spory. Kierowcy tirów zawsze częstowali Rudego kanapkami,obszczekiwał inne psiaki,czasem ludzi na placu,niektórzy się bali i przeganiali,nigdy nikogo nie pogryzł.Mówił,że Rudy,to strasznie sprytny pies,no ale to i my zdążyliśmy zauważyć. Sunia gładka płochliwa,ale spokojna i delikatna-Pan określił i podchodziła do Jego do ręki ,kudłaty-Lisek i Rudy nie podchodzili. Wg.Pana Rudzik może mieć 3-4 lata albo nawet więcej. Pan bardzo się ucieszył na mój telefon,wypytywał jak teraz mają się psiaki.Wysłałam oczywiście zdjęcia.Pytał o kotka,którego On ostatnio dokarmiał i przez naszych znajomych został stamtąd również zabrany. Mówił,że do tej dużej budy bardzo często zagląda teraz mały kudłaty psiak,jeszcze nie wie czy to bezdomniak,czy jakiś pański.
  9. Coś pewnie źle mi przysłali.....może teraz się uda?.....https://www.facebook.com/events/1813716025550745/?active_tab=discussion
  10. O masz Ci los,link taki dostałam bo to na FB.....reklamację złożyłam,może teraz się uda.....https://www.facebook.com/events/1813716025550745/?active_tab=discussion
  11. jolantina,z małymi problemami,ale prawie mi się udaje... dziękuję serdecznie za pomoc.
  12. Zapraszam na bazarek w UK na FB dla dwójki dzikusków- Soni i Moriska. Możliwość wysyłki ode mnie z Polski. https://www.facebook.com/events/1813716025550745/?active_tab=discussion Lilou Oryginalny plecaczek firmy HARRIS TWEED
  13. Bazarek UK dla dla Soni i Moriska , Zapraszam. Jeżeli coś sobie wypatrzycie,to paczka z początkiem marca dotrze do Polski. https://m.facebook.com/events/1813716025550745?acontext=%7B%22ref%22%3A%223%22%2C%22action_history%22%3A%22null%22%7D&aref=3&ref=bookmarks
  14. Pozwolę sobie tu link wstawić ,jako że ludzi trochę więcej niż u Soniulki na wątku. Bazarek w UK w części z pomocą dla Soni ,która jest pod opieką doriss, Zapraszam. Jeżeli coś sobie wypatrzycie,to paczka z początkiem marca dotrze do Polski. https://m.facebook.com/events/1813716025550745?acontext=%7B%22ref%22%3A%223%22%2C%22action_history%22%3A%22null%22%7D&aref=3&ref=bookmarks
  15. Poker,napisałaś o pochodzeniu Moriska i przypomniałam sobie ,że mam przecież do tego Pana z Tomaszowa nr.telefonu co opowiadał o Morisie i robił mu budę.Wówczas było dużo emocji i jakieś strzępki info do mnie dotarły.Obiecaliśmy Panu,że damy znać za jakiś czas co u dzikusków słychać.Zadzwonię jutro,bo sama ciekawa jestem dokładnej jego historii . Faktury za konsultacje z behawiorystką z dn.26.01.17 i 30.01.17 - razem 100zł http://pl.tinypic.com/m/jiyzya/3 http://pl.tinypic.com/m/jiz01v/3
  16. Sowa, dzięki za podpowiedź...może też wykorzystam bo i Amiczkowi masaże wskazane. Asiu,nie jest łatwo z psem skrzywdzonym,przerabiałam i wiem coś o takim czołganiu.Zwłaszcza,że Twój psiak doznał krzywdy w wieku szczenięcym ,a powinien otaczający go świat z dobrej strony w tym czasie poznawać.Niektóre urazy mogą zostać na bardzo długo albo i na zawsze. Super,że Wam się udało! Morisek na szczęście nie ma złych skojarzeń z człowiekiem (przynajmniej do tej pory nie zauważyłam),on po prostu go nie zna.Dziwne jest mu z nim obcowanie, dlatego wciąż jeszcze boi się bliskości, jest ostrożny i ciągle podszyty strachem. Nie kojarzą się też źle Moriskowi domowe przedmioty typu szczotka czy kij od mopa.Najpierw obserwuje nowości,a później robi te swoje podejścia na ugiętych łapkach żeby powąchać,ciekawość łamie też jego strach. Wyjście na podwórko wciąż ciężko nam idzie,ale jest tyci poprawa.Łapki już nie są takie ugięte i trzęsawka mniejsza.Zaczyna kojarzyć wejście do domu,zerka coraz częściej w stronę drzwi i sam próbuje oczkami zawracać, przesuwamy się wówczas w tym kierunku, galopem jednak nie pędzi. Spacer,to na razie u nas wolniutkie przemieszczanie. Nowych szelek na razie nie mam.Pani behawiorystka powiedziała,że jeszcze z tydzień i do tych Moris powinien się przyzwyczaić.Są bezpieczne.Jak teraz oswoi się z tym brzęczeniem,to i w przyszłości będzie mu łatwiej.Więc słucham mądrzejszych i na razie zostają. Temat połączenia stada... jeśli mi się to uda,..to się w końcu pierwszy raz w życiu upiję,..a mąż medal z kartofla obiecał,że zrobi. Behawiorystaka mówi,że lepiej by było już teraz powoli łączyć....A mnie rozpacz ogarnia i ciemność mam przed oczami...dlaczego nie ma naszej mądrej Ajriski [*] do pomocy. Muszę przygotować się psychicznie,bo na razie trzęsę portkami i nic z tego nie będzie. Wczoraj Pani wprowadzała psiaki do Moriska.Przy obcych Moris zazwyczaj leży na kanapie,ale chwilami udawało mi się jego wyciągnąć i co nieco udało się Pani zaobserwować. Tinulek ostatnie czasy unika bliższego kontaktu z Moriskiem (po tamtych ząbkach) choć na jego widok merda ogonkiem,tak było i wczoraj.Na parterze Tinko z Moriskiem kilka razy spotykali się blisko,ale jeszcze nie luzem.Tinko ma swoje "za uszami",ale chłopaki powinni się raczej dogadać. Amika natomiast szczekaczka się włączała przy każdym ruchu Moriska.Bezpośredniego kontaktu nie było.Praca i jeszcze raz praca z dwójką jednocześnie,bo Moris się boi,a ten drze japę.Z tym duetem Moooże coś kiedyś wyjdzie,bo psie sygnały obaj rozumieją,ale Amik zapewne będzie się stawiał swoim zwyczajem. Z Shadim natomiast masakra. Po tym co zaprezentował dla jego bezpieczeństwa behawiorystka nawet odradzała znajomość na stałe.Shadi nie rozumie psiej komunikacji zupełnie....,stąd głupawki w zachowaniu do moich psów, te często patrzą jak na wariata i ustępują dla niego. Shadi na smyczy przy Morisku...początkowo burczał, ale przestaje,ogonek lata więc pozwalamy się zbliżyć...Moris po kolei używa sygnałów "odejdź maluchu"...w końcu pokazuje mu ząbki...a ten się cieszy i pcha pyszczek dalej...Pani czeka na rozwój,a ja w majtki prawie robię...Moris warczy,wszystkie jego ząbki my widzimy,a Shadi...myśli,że on się śmieje do niego .. jeszcze bardziej ogonek lata i buśki chce dać Moriskowi...no masakra z tym maluchem...Pani wyczuwa moment i przed kłapnięciem zabiera Shadka,bo gówniarz ani myślał się wycofywać. Behawiorystka mówiła,że pierwsze kłapnięcie Moriska pewnie by było tuż przy pyszczku Shadiego, za drugim mógłby już capnąć i puścić. Moris wysyła bardzo czytelne sygnały do psiaków i dużo ich używa,ważne by moje maluchy właściwie je odbierały. Na razie więcej spotkań z Panią behawiorystką mieć nie będziemy.Zostajemy w kontakcie telefonicznym i raz w tygodniu mam zdawać relację. Mam wskazówki i muszę sama popracować w duecie Moris-Amiczek...Shadi idzie w odstawkę,na długi czas albo i na zawsze. Co do samego Moriska to czas potrzebny,cierpliwość i ćwiczenia .Behawiorystka mówi,że kierunek obraliśmy dobry i jest zadowolona z postępów Moriska. Mówi też, że w pewnym momencie Moris może się nam zatrzymać w otwieraniu. Widzi w nim jednak potencjał,i że może się udać wyprowadzić na ludzi, znaczy na psa normalnego.....i te ostatnie słowa behawiorystki najbardziej mi się podobają. Chcę tydzień urlopu.....odstąpię jedno piętro na miesiąc w zamian za tygodniową opiekę nad pięcioma przemiłymi ogonkami.
  17. Wspaniałe wieści...super! Teraz chyba kaska potrzebna najbardziej,żeby sunie dalej zabezpieczyć...kurczaki jak tego czasu mam mało,a przydałoby się jakiś bazarek skleić sunieczkom. Jeśli ktoś może,wesprzyjcie doris,bo sama tego nie udźwignie..dzikuskę Sonię tyle czasu już ma w hoteliku.
  18. Ten,kto dostanie Malinkę będzie szczęściarzem...to skarb,a nie pies....i słowa przesady w ty nie ma. Trzymam kciuki,za dobry domek malutkiej.
  19. Dziewczyny,nie wiem,czy to duże postępy,czy małe,nie oswajałam nigdy wcześniej dzikiego psa...dziś mija miesiąc jak Morisek jest u nas...do normalnego psa,to jeszcze lata świetlne go dzielą,ale staramy się optymistycznie patrzeć w przyszłość. Mąż mnie dziś pyta..."Ty,to miesiąc już chyba mija i on wciąż tak się boi, i wciąż taki dziki, to ile to oswajanie czasu nam zajmie?"...opowiadam poważnie...noo, pewnie jeszcze z miesiąc trzeba z nim popracować...hihi...a mąż na to "myślałem,że szybciej to pójdzie i dom zaraz szukać będziesz".....no nie powiem mężowi prawdy,bo wycofa się dla mnie z pomocy,a na razie całkiem dobrze mu idzie..hihi...filmik mam nawet ciekawy. Elficzkowa,Rudy chociaż nigdy nie podszedł do Ciebie blisko,to jednak cieszył się na Twój widok z jedzonkiem. Myślę,że nawet takie obcowanie jakie miał wówczas z Wami dało mu dobre skojarzenia i procentuje,bo przecież po tygodniu wziął jedzonko u mnie z ręki. Poker,na podwórku Morisek najpyszniejszego smaczka nie weźmie do buzi jest tak zestresowany.Już nawet w domu jak wniosę kurtkę,to zerka na drzwi i zaczyna się od oblizywania,włącza się już niepokój i smaczki nie działają nawet do zapięcia smyczy, muszę sposobem,bo ucieka.Mam nadzieję,że za jakiś czas się ogarnie i załapie,że nic złego się nie dzieje z tym wyjściem. Morisek bardzo fajnie zareagował na pierwsze masaże,na prawdę fajnie.Nazywa się on TTouch.Behawiorystka pokazała mi podstawowe ruchy i na początku masowania oczywiście się spinał,drgał i każdy dotyk widać,że przeżywał, jednak pod koniec sesji pozwalał nawet całe łapki wymasować,a nawet brzuszek co było nie do pomyślenia żeby dotknąć wcześniej (.I teraz tak z mety żadnych tam łapek nie dotknę oczywiście,podczas masażu tylko) Zamykał całe oczy i nawet szyjkę lekko wyciągał,widać było wyraźnie,że się rozluźnia.Bardzo fajnie nam szło kilka dni,ale te szelki wszystko zepsuły,bo nawet jak teraz uważam mocno na klamry,to wyczuwa,że ręka blisko szelek i już się spina,bo wie,że może w tych miejscach zadzwonić.Moris widać jest bardzo wyczulony na najdrobniejsze odgłosy,no ale zresztą czujny być musiał przez te lata ulicy,inaczej by nie przetrwał. Wymienimy szelki i masaż będziemy cały czas kontynuować.Teraz też robię,ale jedynie główkę i tył.W tym masażu widzę dużą pomoc dla nas. Jeżeli macie pieski np.z wrażliwymi częściami ciała,polecam bardzo na odwrażliwianie. Chciałam znaleźć filmik z masażem TTouch u psiaka tak jak my to robimy,ale wszędzie pokazane inaczej,inne metody i ruchy i z odrywaniem ręki.My rękę cały czas przesuwamy bez odrywania i robimy kółka. Tu na koniu jest pokazane ułożenie palców i ruchy.
  20. Jutro mamy spotkanie z behawiorystką i jeśli rano znajdę jakieś przyzwoite szelki u nas,to może uda się Jej zmienić. Mieliśmy też robić próbę zapoznania na razie części moich psiaków. Po rozważaniach dziś z mężem uznaliśmy,że to za wcześnie.I dla naszych i dla Moriska.Teraz jak Moriskowi coś nie pasuje,albo wystraszy się czegoś,to leci do swojej bezpiecznej kanapy na dole.Przy wszystkich psach luzem (nie aniołkach) mógłby się czuć osaczony,bo jego kanapa w ich zasięgu również by była.Może nawet bał by się wchodzić na górę,albo co gorsze awantura by jakaś powstała. W tej chwili Moris nie jest odizolowany,porusza się góra-dół,psiaki widują się codziennie przez barierki,mogą do siebie podchodzić,wąchać,ale na dziś tego nie robią.Moris blisko nie podchodzi,a jak raz próbował,to Amik mu napyskował.Kładzie się więc w pewnej odległości na korytarzu,zmienia pozycje,zerka do nich,a one do niego,mają możliwość wzajemnego obserwowania.Z ręki smaki dostaje cała czwórka będąc blisko siebie,Moris podchodzi nawet na metr od Amika i ten potrafi powstrzymać się od pyskówek,bo są smaki,zgodnie częstują się z ręki,dzieli jednak barierka.Zasłaniałam przedtem kocem,bo Amik się wściekał widząc Moriska,teraz zupełnie już nie zasłaniam,raz jest lepiej,raz gorzej,ale znosi szwendanie Moriska po korytarzu i kuchni,a Moris znosi drobniejsze pyskówki.Zamieniać psy będę miejscami (póki co Morisek nie chciał wejść do pokoju telewizyjnego),rozdzielać po dwa,po jednym i jak przyjdzie dzień,że spokojnie będą wąchać się przez barierki,nie będzie szczekania,to wówczas połączyć spróbuję. Moriska stosunek do psów na razie też nie specjalnie nam znany plus moje ancymonki,to stanowczo za duży ból głowy dla mnie.Na sekundę ich przecież nie zostawię samych.Spróbujemy rozciągnąć to w czasie i niech wychodzą z własną inicjatywą bliższego poznania. Przedyskutuję ten temat jeszcze z Panią behawiorystką.
  21. Doris,pas póki co u nas leży i nawet nie przymierzyliśmy jeszcze.Jest dla Moriska strasznym "potworem". Tam jest masę brzęczącego luźnego metalu i Moris przy próbie zbliżenia wpada w panikę.Behawiorystka odradziła na razie zakładanie, widząc reakcję Moriska. Choć mówiła,że fajna sprawa ten pas. Szeleczki Soni widziałam w zooplusie,wyglądają na fajniutkie,ale w takich nie wyjdę z Moriskiem bez pasa na spacer.Nasza sunia miała kiedyś tego typu i bez większego problemu z nich "wychodziła".Szelki używamy od lat kilkunastu i przerabiałam różne i różne też były z nimi "przeboje".Zapięcia w najtańszych szelkach są słabe,łatwo pękają/odłamuje się "wąs",zacinają się i bywało że nożyczkami musiałam uwolnić psiaka.Kiedyś Amiczek luzem mi spacerował po Baranowickiej zanim obejrzałam się,że linkę flexi samą ciągnę,bo metalowe kółeczko wyskoczyło z paska i zostało z karabińczykiem przy smyczy. Mam złe doświadczenia z tanimi szelkami i pół biedy przy psie normalnym,ale nie chcę ryzykować z Morisem,bo wiadomo,że pewnego dnia w jakiejś sytuacji może użyć mi siły. Zanim mu dopasuję odpowiedni "strój" trochę czasu upłynie,bo nawet miarę wziąć nie jest łatwo. Z tych co ma teraz na sobie, nie wysunie się,ale są dla niego niewygodne i dodatkowo jego stresują hałasując.Robiłam podejścia aby mu zdjąć,ale nie pozwala.Ucieka,wywija się,boi się dotyku,a tu majstrować jeszcze trzeba.Odpuściłam i na siłę nic robić nie będę,chyba,że konieczność zmusi.Chciałam najpierw robić zapoznawanie z szelkami i próby zakładania,żeby nie były mu takie straszne do noszenia i w razie awarii zdjąć żeby pozwolił.Teraz ma je na sobie,a ja dotknąć nie mogę.Stało się,jak się stało,będziemy kiedyś naprawiać. Od tygodnia spacerujemy po podwórku,króciutko,ale spacer dla Moriska na razie nie jest przyjemnością.Za namową robi małe kroczki,przesuwa się,ale cały jest jak galareta.Zdarzy się,że schyli powąchać siku mojego psiaka,tyle dobrego.Sam jeszcze ani razu nie siknął nawet kropelki.Dom po wyjściu zostawiam otwarty na oścież (mąż rachunek za gaz chce Morisowi wystawić..hihi.,bo garaż większość dnia też jest otwarty ),ale nie pędzi do domu,czasem zerka na drzwi. Moris boi się przejść przez drzwi,przez próg, tak jak to było z wejściem na górę,albo do kuchni.Dopiero jak znajdziemy się w znajomym mu korytarzyku przed wejściem do kuchni wtedy podkulony się zrywa i susem leci pod kanapę i obok kładzie się na podłodze,tam poddańczo pozwala uwolnić się ze smyczy i dochodzi do siebie.Spacerem bardzo się stresuje,człowiek blisko i "całą resztę" ciężko znosi,inny psiak sikał by ze strachu,ale Morisek ma raczej mocniejszy charakter,bo po odpoczynku "puka" na górę..hihi..Tak, "puka" ostatnio, jak drzwi czasami są zamknięte....głową,czy łapą nie wiem jeszcze.
  22. Poker,poprzednie szeleczki były po mojej suni labradorce i zdecydowanie na Moriska są za duże.Chodził w nich kilka dni po domu,ale na smyczce na podwórko nie nadają się bo z nich wyskoczy. Czytałam kiedyś o specjalnych ubrankach uciskowych dla psów lękliwych,że nawet bandażem elastycznym można owijać,ponoć to pomaga dla strachulców.Dopasowane szeleczki mogłyby być namiastką takiego ubranka tak sobie pomyślałam,... te Hurtta piszą,że komfortowe dla psa, ale może faktycznie złe dla Moriska?...sama już nie wiem. Szelki co Morisek ma teraz, też pasów wąziutkich nie mają,nie próbuje ich sobie zdejmować,natomiast wyraźnie przeszkadza mu dźwięk metalu w klamerkach.Na pasku przy szyi ma je z dwóch stron,na drugim pasku jedna z boku....nie chciałam kupować wtedy zwykłych szeleczek z plastikową klamrą wątpliwej jakości,z obawy,że przy szarpnięciu mi puści i wzięłam te Pitmana.
  23. Nie,nie będę sprzedawać Gusiaczku, zużyją się przy Morisku. Poker,.Niech Te Twoje słowa będą prorocze!...marzę by tak się stało. Morisek nie może zdzierżeć obecnych swoich szelek,a wszystko przez te brzęczące metalowe elementy w zapięciach.Wcześniej łatwiej pozwalał dotykać do grzbietu niż teraz. W poprzednich szelkach(miały zatrzaski) masaż bardzo jego rozluźniał,a teraz się spina bo zawsze coś brzdęknie jemu na plecach.Dziś zaczął unikać zapięcia smyczy,choć robię to praktycznie bezgłośnie jednak wie ręka się zbliża do karku. Siedzę,czytam i szukam.Znalazłam firmy Harnessa jednak nie są tanie.Morisek ma pieniążki i nie to żebym nimi szastała,ale muszę kupić nowe dla jego komfortu i zarazem bezpieczeństwa. Może ktoś zna z praktyki coś o poniższych szelkach i podzieli się opinią, http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=26983&cat=603 http://www.dla-psa.com.pl/mocna-uprzaz-dla-psow-ras-srednich-marki-petsafe-easysport-cat-12-id-2068.aspx
  24. W tej kwestii mogę powiedzieć ,że Morisek prawie już nie odbiega od psa normalnego...wie,że w kuchni zawsze coś pysznego kapnie do pyszczka. Jak jest sam,to nawet dosyć swobodnie porusza się po kuchni. I ja się cieszę,że pomimo strachu,który ma jeszcze ciągle w sobie,to nie zaszywa się na zbyt długo na dole. Przy każdej okazji mąż zagaduje Moriska i różne bajki mu opowiada...ostatnio jakieś łowienie ryb było,chociaż wędkarzem mąż nie jest..hihi..coraz częściej udaje mu się przyciągnąć Moriska do swojej ręki. Rozgośćcie się u Moriska dziewczyny,raźniej nam będzie iść pod tą górkę. Witaj Gusiaczku, Postępy niby duże,ale jakże malutkie patrząc na to co przed Morisem jeszcze. Niemniej cieszymy się jak dzieci z każdego jego ruchu w normalną stronę. A kocyki? tak,taki sam...miałam ich trochę..na bazarkach sprzedawałam,trochę rozdałam,kilka moje pieski zużyły i jeszcze chyba mam dwa takie nowe...hihi Fajnie,że jesteś Myszko i dziękujemy za kciuki, są nam bardzo potrzebne. Czujemy się z mężem jakbyśmy po latach znów mieli dziecko do wychowania...hihi. Wszystko w domu kręci się wokół Moriska,a to czy jadł,co robił,czy kupka,czy coś go nie spłoszyło,ile razy podszedł do ręki,co nowego było, itd...hihi Żyjemy niby normalnie,wszystkie czynności jak zawsze,ale przy nim trzeba w zwolnionych obrotach,chodzimy wolniej,sięgamy po coś wolniej,rozmawiamy delikatniej,bo zaraz się płoszy i ucieka.Przy Morisku na swoje psy nawet huknąć nie mogę. Zaciekawiony się robi tym co go otacza,co nas niezmiernie cieszy,ale zawsze ostrożnie bada teren przed czymś nowym.Przy mnie raczej nie chodzi już na ugiętych łapkach,choć też się płoszy jak niedawno przy wyciąganej blisko niego szeleszczącej reklamówce.Pakując paczki zwabiłam do salonu i miał okazję zapoznać się bliżej z różnymi foliami i szelestem toreb. Widzę,że jest mądrym i pojętnym pieskiem.Zachęcamy,pokazujemy różne rzeczy,żeby spokojnie poznał człowieka i życie domowe,ważne,że się otwiera .I póki co nieważne,że tylko przez brzuszek się poznajemy bliżej.
×
×
  • Create New...