Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Tysiu,moim marzeniem jest,żeby młode pokolenie miało Twoją wrażliwość na los zwierząt! Może wówczas będzie mniej cierpienia. Jesteś młoda i robiłaś co mogłaś na miarę swoich możliwości, a nawet ponad możliwości.Ta trójka psiaków Tobie zawdzięcza życie,bo dziś mogłoby już któregoś nie być! Myślę,że wiele osób z tym się zgodzi. Mam dziś sporo pracy i zdjęcia dopiero wieczorkiem wrzucę,ale na szybkiego nagrałam filmik dla Was Kochani. Zauważcie Moriska niepewność,bo wyszliśmy i akurat dzieciaki grały na ulicy a i telefon blisko.Nie wycofałam się,bo uczymy się w różnych sytuacjach.Pomimo lekkiej obawy Moris coraz częściej zaczyna wykonywać moje polecenia.Pierwszą komendę Morisonek mogę powiedzieć,że ma już opanowaną.
  2. Tysiu,rumienię się przez te pochwały,dziękuję!...Pozdrów swoją Znajomą!..To dzięki Wam, Dobrym Ludziom,Morisek przetrwał tam tak długo. Kochani, źle się z tym czuję i krępujecie mnie wychwalając...nie piszcie już pliss.....nie brałam Morisa do siebie i nie pracuję z nim dla poklasku,dla pochwał,mnie po prostu zależało żeby psiakowi pomóc.Nie chciałam "wyręczać się" innymi ludźmi w tej pomocy,tylko "własnymi rękami" przynajmniej spróbować. Czy było łatwo,czy trudno może kiedyś wrócimy do początków i napiszemy.Dziś jednak napiszę dwa słowa o czymś,czego nie wspominałam nigdy,a poniekąd "zasługa" tempa pracy i to, że od ponad 7 m-cy żyję tylko Morisem (czego nie żałuję absolutnie-niebawem urlop i wakacje zrobimy) jest przez pewną sytuację. Byłam i jestem bardzo mocno zmotywowana w oswajaniu Moriska. Niedługo pokażę Wam kolejny filmik ,że warto Temu psu było dać Szansę!... szansę na godniejsze życie, niż spanie pod płotem!....którą po odłowieniu ....niektórzy chcieli mu ją "odebrać", dając mi radę abym odwiozła go do Tomaszowa!....bo jemu tam lepiej było,radził sobie,a u mnie jest nieszczęśliwy i bez życia,że nie powinnam wyrywać go z jedynego znanego mu miejsca,bo my ludzie myślimy,że dobrze robimy dla psa,a tak naprawdę to krzywdę ....Fakt,na widok ludzi w pobliżu leżał bez życia w pierwszym okresie,poddając się całkowicie we wszystkim.. Ciarki mnie przeszły, łez się polało,ale zebrałam cały swój upór i siły,żeby ten ktoś się mylił.....jak sama nie dam rady ,to znajdziemy miejsce u fachowców postanowiliśmy. Bębnią te słowa po dziś dzień mi w głowie..niby miłośnik psów,a nie widzi zagrożeń jakie niesie ulica ...gdyby Rudy był znaleziony po wypadku,czy umierający od kleszcza,to byłby biedny piesek i pomoc by płynęła,a i popisać tkliwe można..inaczej już taka pomoc by wygląda w oczach tego kto radził. Pomoc Rudemu się należała,był bezdomny,a ulica,to nie miejsce do życia dla żadnego psa,nawet dzikiego! W oczach dawnego Rudego zobaczyłam prośbę i mądrość.Nie myliłam się, Moris pokazał swoją mądrość z wielu stron.....stąd moje filmiki nie z jego trudów,bo samo nie przyszło,wiadomo,..ale osiągnięć! Pokazać,że warto i trzeba pomagać również takim psiakom,pomimo,że łatwe to nie jest. Likunia u Murki- też dzikuska,a bawi się już nawet zabawkami! Moris nie próbuje się bawić, być może nie oswoi się do końca i przytulakiem pewnie nie będzie,ale umie już żyć blisko z ludźmi. Jestem dumna z Morisa! Z jego mądrości i przemiany jaką ten psiak przechodzi.On jest dla mnie prawdziwym Bohaterem,bo ja widzę na co dzień jakie walki toczy i ile bitew wygrał....i doskonale pamiętam początki. Myślę ,że jeszcze nie jednym, nas i Was zaskoczy. Szansę na lepsze,godne życie powinien mieć KAŻDY Pies!....dzikie psy również...piszę tym ,którzy uważali/uważają że Moris powinien być w Tomaszowie.
  3. Na dzień dzisiejszy to ulubione miejsca Moriska...hehe....w jednym pychotki trzymają a na drugim mięciutko w pupcię. Elik,dzikich psów nie powinno się łapać..,bo im dobrze na wolności i powinny żyć tam gdzie żyły....wg.niektórych. Dawno nie byłam u twojego strachulca,zajrzę niebawem zobaczę co słychać. Hop!,ogromnie Ci dziękuję ! Pewnie,że lepiej więcej....ogłoszenia to podstawa chcąc domek znaleźć. Prześlę wszystko na meila pewnie jutro.Zrobiłam dziś trochę nowych zdjęć. Na razie spokojnie podeszłam do ogłoszeń.Moris nie jest do końca jest gotowy do normalnej adopcji,potrzebuje pracy i człowieka świadomego,że trochę wysiłku jeszcze trzeba będzie włożyć w jego wychowanie.Ale jest mądry i wiem,że z czasem będzie naprawdę fajnym psiakiem.Będziemy próbować szukać. Wcześniej nie robiłam wyróżnień,ale teraz prosiłam Tysi,żeby powyróżniała. Hop!,jeśli uznasz,że na jakieś strony warto dać wyróżnienia,to wyróżniaj, pieniążki prześlę.
  4. Hop!,w tej samej minucie pomyślałaś o Morisku jak ja zbierałam się pisać. Z ogłoszeń zupełna cisza,ani jednego telefonu nie mam. Zadzwoniłam dziś do Tysi z prośbą,czy nie pomogłaby nam z nowymi ogłoszeniami i zgodziła się zrobić. Wcześniejsze ogłoszenia były na podlaskie,ale u nas ciężko z domkami.Chciałam bliżej,żeby ew. można było zapoznać się wcześniej,zobaczyć na żywo Morisa. Może spróbować teraz na inne województwo? ..tylko jakie?
  5. Kiyoshi,dopiero odczytałam twoją prośbę i nie wiem czy na coś jeszcze się przydam. Nie dawaj od razu normalnej porcji jedzonka,a malutkie i często w ciągu dnia,ale przede wszystkim wet "normalny" powinien pieska obejrzeć,zrobić badania,wyjaśnić co jest powodem tego wychudzenia- choroba czy wygłodzenie.Wet może dałby wzmacniające kroplówki najpierw. Jejku,półtora kilo maluszek....takie maleństwo wadziło komuś w wakacje i wylądowało w rowie.....straszne....trzymam mocno kciuki!
  6. No i migiem Aga z Mikunią skarpetkę Duszkową powiększyły. Wpłynęło 50zł dla naszego Okruszka. Dziękujemy Wam najserdeczniej Kochane Dziewczyny! Stan konta Dusia u mnie na dzień 11.08.17 - 150zł Togaa,we wrześniu ja kupię Kreon i wyślę.
  7. Zabezpieczyłam Morisa od kleszczy na kolejne 3 m-ce - Bravecto.Przyszedł również termin odrobaczania - 7,50zł.Na paragonie jest suma 25zł razem dla moich psów. W końcu zaczipowałam Moriska.Wcześniej za każdym razem zapominałam z nadmiaru wrażeń podczas wizyt.Na dniach wprowadzę do bazy SAFE-Animal. Kupiłam również rozdzielacz do obroży i szelek,żeby można było chodzić z jedną smyczą. 108zł... Bravecto (3.08.17) https://postimg.org/image/d0n5kmmyr/ 50zł...czipowanie (3.08.17) 7,50zł...odrobaczanie -Optivermin (3.08.17) https://postimg.org/image/noqwjgwxv/ 22,10zł...rozdzielacz do obroży i szelek (10.07.17) https://postimg.org/image/osb0vfhkz/ Razem wydatki...187,60zł
  8. Aguniu,przepraszam,że dopiero odpisuję. Skarpetka czynna. Duszek musi być na Kreonie,a on sporo kosztuje.Zamienniki Dusiowi nie pasują.
  9. I zaległe zimowe,których nie wstawiłam,...
  10. Ach ten Dusio,Dusio. W moim sercu zajął szczególne miejsce i zawsze będzie mi bardzo bliski,ale wiem że dla wielu z Was również ten dawny "Papierek" ślad w sercu zostawił. Nie sprawdzałam kilka dni konta i dziś patrzę 21.07.17 Duszek otrzymał 100zł na leki od Colette. Colette,całuję Ciebie i dziękuję najpiękniej jak umiem w imieniu swoim i Duszka! Powiem Wam szczerze,że wzruszyłam się bardzo widząc kolejny przelew dla Dusia i jednocześnie się ucieszyłam,bo taki Domek- "Perełkę" na prawdę warto wspierać. Tak sobie nieraz myślałam,czy gdybym nie była pod "ścianą" dwa lata temu z wyjazdem na narodziny wnusi,to jak Duszka losy by się potoczyły?,..Czy trafiłby do równie dobrego domku? Czy w ogóle by domek się znalazł?,. psy zdrowe,nie wymagające kosztownej karmy czy leków siedzą czasem latami w dt. Może nie poszedł by w świat ten błagalny apel i tak poruszające ogłoszenie Basi akurat w tym czasie,kiedy Państwo chcieli pomóc dla największego biedaka? Panią Wiolettę z Rodziną wówczas właśnie tylko Duszek i jego los opisany najbardziej wzruszył. Chyba nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny i ma jakiś cel. Stan konta skarpety Duszka u mnie na dzień 29.07.17 - 100zł Duszkowi zdrówko dopisuje i miewa się dobrze.Gania z kotkiem w berka po podwórku,bawią się razem i spacerują ,są super kumplami.Pani Wioletta mówiła,że Duszek czuje się bardzo odpowiedzialny za Domek i dumnie pilnuje...hehe. Wszyscy są zakochani w tych cudnych oczkach i pozwalają Duszkowi wchodzić sobie na głowę, w przenośni i dosłownie (zobaczycie zresztą zaraz na zdjęciu). Pani Wioletta prosiła przekazać pozdrowienia dla Was Wszystkich od Duszkowego Domku!
  11. Niech niemożliwe stanie się możliwym! Ewuniu, sił dużo przesyłamy.
  12. Alfo,wspaniale,że założyłaś wątek psim staruszkom! Dziś natknęłam się na wątek i od razu zapisuję.Obiecuję wsparcie bazarkiem.Mnie Kufolek ujął najbardziej.
  13. Posłanka są fajne,ale moje psiaki i tak zawsze wolą kanapy,....Morisek jeszcze nieśmiało na górze ,ale też zaczyna coraz częściej korzystać. Z dotychczasowej obserwacji wydaje mi się ,że Morisek miał złe doświadczenia tylko z piłką i dziećmi.Wciąż bardzo się boi stukania piłki i widoku bawiących się dzieci.Pomimo oswajania tego przełamać nie może i unika na wszelkie sposoby. Tak wnioskuję,ponieważ do innych sytuacji/rzeczy/ludzi,które wcześniej były mu obce z czasem się przekonuje i robi postępy. Wiele psów boi się odkurzacza,bo uważam,że przestraszy się w pierwszym kontakcie np.szczenięcym jak kontakt jest zbyt bliski od razu.Później zawsze ucieka albo szczeka. U nas trochę to trwało,ale spokojnie i powolutku udało się już Moriskowi nawet "zaprzyjaźnić" z tym "potworem".
  14. Oj tak...najczarniejsze scenariusze już miałam przed oczami. O masz....ale tak to już bywa,że wypadki się zdarzają,pomimo,że człowiek stara się te swoje ogonki pilnować/zabezpieczać.
  15. Przez Morisa wczoraj byłam bliska zawału. Sprzątam sobie górę domu,łażę to góra to dół i robię swoje,a wszystkie psy odpoczywają na parterze.Po jakimś czasie zeszłam zrobić kawę,psiaki swoim zwyczajem meldują się zaraz w kuchni,ostatnio Morisek również,zwłaszcza słysząc otwieranie lodówki.Tym razem go nie ma więc wołam,ale nie przychodzi.W pierwszej chwili się nie dziwię,bo z zawołaniem różnie bywa.Myślę,pewnie się zaszył na dole,więc próbuję go zwabić,ale cisza.Schodzę,a jego nie ma na dole,wołam,sprawdzam wszędzie i nic.Obleciałam calutki dom pięć razy i nie ma,wyskoczyłam na podwórko i nie ma,długa smycz podwórkowa leży na dole.Normalnie spanikowałam i pomyślałam,że Moris mi uciekł przez uchylony lufcik.Nigdy co prawda nie próbował bo i szpara wąska,ale w jego wypadku na punkcie ucieczki mam "fiołka".Sąsiadki pytam,czy nie widziała Morisa,mówi,że nie.Cała w nerwach szybko dzwonię do męża po pomoc.A ten diabeł rogaty(znaczy mąż) przyjechał do domu i cichaczem,nic mi nie mówiąc wziął z dołu Moriska i pojechali na spacer!....i spacerują sobie koledzy w najlepsze.Myślałam,że wyjdę z siebie i stanę obok. We wtorek mieli fachowcy zacząć robić nam ogrodzenie,ale jak to z fachowcami bywa...nie wyrobili się i w poniedziałek niby mają zawitać.
  16. Podczytuję Was troszkę,ale na pisanie czasu brakuje. Miałam na tymczasie maltańczyka i na początku też był problem niemiłych gazów jakby co najmniej owczarek puścił,a i koo różne bywało. Mój wet na wstępie zapytał co maluch je,że może ma za ciężkie jedzonko.Dawałam to samo co Tinkowi-puszki animondy wołowina z kurczakiem i sucha Josera Sensi Plus.Doradził zmienić karmę dla malucha na lżejszą typu królik lub sam drób i inną suchą.Po zmianie puszek i suchej gazy ustały i brzuszek się unormował.Gotowałam czasami chudego kurczaka(bez skór,bo mój Amik nie może) i też żadnych gazików maltańczyk nie miał. Przed przyjazdem do mnie jadł tylko puszki Applaws,ale dla mnie za drogie były. Maluchy mają delikatniejsze brzuszki. Sybisiu,o Shadku piszę,spróbuj może przez tydzień -dwa podać jakieś leciutkie jedzonko.
  17. Jeszcze niedawno było tak....salon Morisowi znajomy,bo pewnie setny już raz go obchodziliśmy. Jak załapie,że smaczki wyjątkowe-znaczy najpyszniejsze,to raczył wejść, ale nie zwiedzać. Teraz jest już zdecydowanie lepiej na parterze. Wejście na samą górę do innych pokoi z bardzo mocno zachętą być musi i to migiem na dół zaraz zbiega.
  18. Elik,oby tak było! Leżący pies w kuchni przy nogach człowieka.....nam wszystkim niby codzienny widok i najnormalniejsza rzecz w świecie! Moriskowi normalne to nie było i dużo czasu zajęło zanim się odważył,...ale doczekaliśmy się!!...hura! Któregoś dnia mąż mnie woła,...szybko,szybko, choć coś zobaczysz....ale cicho i powoli - mówi....nie wiedziałam o co mu chodzi,co mąż taki podniecony...za pierwszym razem jak weszłam do kuchni,to Morisek oczywiście od razu wstał, kilka następnych razy również,...ale w końcu chyba uznał,że nie zawsze musi się zrywać.... coraz częściej bywa już taki widok.
  19. Zaglądam czasami do Szroniczka,fajny piesek z niego. Anecik,mam nadzieję,że się nie pogniewasz,że troszkę kolorku Szroniczkowi "rzuciłam". A tu śliczny... kocha piłeczkę,
  20. Ciocie,dlaczego mnie nikt nie upomniał za post rozliczeniowy...był u mnie wciąż nieuzupełniony!...oczom własnym nie wierzyłam,że nie naniosłam rozliczeń i wyglądało jakby pieniążki Promyczkowe wciąż u mnie wisiały....chyba za dużo na głowie mam ostatnie czasy. Stan konta 0zł...naniosłam potwierdzenia przelewów w rozliczeniu. I jeszcze słowo odnośnie wcześniejszej przesyłki,która dotarła do Moli@ uszkodzona,bo też swego wpisu nie znalazłam. Reklamacja nie została uwzględniona,ponieważ nie był spisany protokół przy odbiorze.
  21. Dziś na porannym spacerze Moriskiem zachwyciła się jedna Pani,same ochy i achy w jego kierunku.Mąż był z Morisem i mówił,że Morisek bardzo ładnie się zachowywał,spokojnie pozwolił się pogłaskać dla Pani.Pani mówiła,że jest z psiarskiej rodziny,córka ma psiaki,ona ma jednego i chce przygarnąć jeszcze jednego.Rozmawiali o Morisku,Pani niby bardzo zainteresowana,ale rozstali się nie wymieniwszy telefonów....buu. Mężowi później dopiero przyszło do głowy,że powinien poprosić o telefon,bo Pani przemiła i z Białegostoku. Żałuję,może byłaby szansa. Na żywo Morisek bardzo podoba się ludziom,ale do tej pory nie trafiliśmy na nikogo,kto szuka psa do adopcji.
  22. Pani Irenka przesyła Wszystkim Promyczkowym Ciociom cieplutkie pozdrowienia.(mam zgodę na pełne foto) Słoneczko nasze świeci coraz bardziej sreberkiem i nam młodnieje.. Promyś pachnący,mięciutki,wypucowany... znów był w SPA - a co se będziemy żałować mówi Pani Irenka i po kolei swoich chłopaków prowadza do Salonu Psiej Piękności. Promyk miewa się świetnie,porusza się doskonale nie tylko w domku,ale również po chodniku.Utykanie na łapkę na razie więcej się nie powtórzyło.Jest największym przytulakiem na świecie mówi P.Irenka,co ją niezmiernie cieszy.Poznaje znajomych P.Irenki na odległość i leci szybko nadstawiając główkę po głaski.Pocieszny jest bardzo i wzbudza ogólny zachwyt u ludzi.Dobrze im się razem żyje.
×
×
  • Create New...