-
Posts
5136 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Toska1
-
..........
-
Rastuniu pamiętam \*/ To już miesiące, a wciąż czujemy się odarci z takiej zwykłej obecności Waszej, która wbrew logice powinna trwać wciąż...
-
Atosiu to już 30 tygodni. Wchodzę tutaj i nie potrafię nic napisać, ale ty wiesz, że wszystkie powroty z pracy należą do ciebie, wspomnienia przed zaśnięciem też. Tęsknię za tobą, za naszym małym światem, który się skończył, nawet za sobą samą jaką byłam, kiedy byłeś cichym świadkiem mojej codzienności. Umarł pan Janek, nasz sąsiad, który bał się ciebie przez wiele lat, po traumie przeżytej podczas okupacji, przekonałeś go, że takiego czarnego bydlaczka można polubić... Mam nadzieję, że przywitałeś go tam na górze radosnym machaniem ogonka.
-
Rastuniu, nie zdążyłam tydzień temu, a potem było mi jakoś niezręcznie... U nas zaczęły się upały, jak przed rokiem... Czy mam cieszyć się z faktu, że wam już one nie dokuczają? Mój Agat bawi się czasem z młodą sunią taką jak Ty, ale ona taka głupiutka, beztroska, widzę w niej tylko znajomy kształt bez tego co najcenniejsze. Psia dusza: emocje, uczucia, doświadczenie życiowe, to niemożliwe aby miały się tak po prostu zmarnować...
-
Rastuniu, jak tam u Was? Napewno piękniej i szczęśliwiej. Pamiętajcie o nas w Waszym cudownym niebieskim zakątku.
-
Za chwilę skończy się "NASZ DZIEŃ" już 28. Szarotka w swoim wątku o Morusku zasstanawia się, czy tęskni się za psem czy za Przyjacielem. Ja już niestety wiem, że nie za psem, ale za tą szczególną bliską istotą. Wiesz o tym, prawda?
-
Rastuniu (*) pamiętam, nie umiem wstawiać kwiatków, jak wielu innych potrzebnych w życiu czynności, ale wiesz przecież, że nikt nie jest bez wad...
-
Atosiu, szukam ciebie w spotykanych Onkach, ale to tylko imitacje, choć często rasowe i piękne. Agat rośnie i niedługo będzie większy i cięższy od ciebie...ale minie wiele lat zanim zdoła dorównać Tobie w komunikacji bez słów, zdolności wczuwania sie w aktualny nastrój człowieka... bardzo mi tego brak.
-
26 tygodni, wszystko się zgadza, 26 tygodni to pół roku. Skończyłbyś dziś lat 16 i ćwierć. Pamiętam jak rok temu nakupiłam ci smakołyków i niosłeś je dumny do domu w reklamówce. W maju też zaczęło się niestety twoje odchodzenie, kiedy wylękniona suczka uzależnionej osoby uderzyła cię zębami, nie zwróciliśmy na to większej uwagi - a tu gula jak pięść wyrosła na psiej łopatce. Badania, biopsja, dopiero po kilku dniach okazało się, że to krwiak - nie zdołaliśmy się go pozbyć, ale długie i gęste futro skutecznie maskowało stareńkiego psa. W czerwcu pękł nadziąślak, podjęłam decyzję o usunięciu w narkozie, abyś mógł jeszcze cieszyć się aportowaniem i jedzeniem - wszystko poszło bardzo dobrze, przy okazji usunięto kamień i wyczyszczono uszy. piesek jak nowy - serce jak dzwon. Lipiec był koszmarny - upał nie do zniesienia, budziłam się co godzinę i sprawdzałam, czy jeszcze oddychasz, obiecywałam, że już w przyszłym roku zamieszkamy na wsi i będzie cudownie chłodno. W sierpniu wydawało się, że jest lepiej, gdy kiedyś upadłeś na podwórku i pękła skóra - myślałam, że to szkło przyczyniło się do rany, ale to z powodu zaniku mięśni... We wrześniu mimo prowadzenia na szelkach, zacząłeś kaleczyć pięty o metalowe listwy na schodach - wyprowadziliśmy się z mieszkania, gdzie w prawie idealnej harmonii przeżyliśmy 11 lat. Październik zapowiadał się dobrze, wyleczyliśmy pięty i nie musiałeś chodzić po schodach, pojechaliśmy na działkę - jak się cieszyłeś, tego roku byliśmy tam zaledwie trzy razy, miało być już tylko lepiej. Upadłeś znowu - rana głęboka, zaczęliśmy leczyć solkoserylem - goiła się dość dobrze. Mówiłam, że jesteś nie do zdarcia: dopóki jesz i możesz chodzić na krótkie spacery będziesz żył... Przyszedł dzień w którym jeść już nie chciałeś i na spacerki też nie, zsiusiałeś się w windzie... Nie mogłam pozwolić abyś się musiał wstydzić swojej słabości Atosku mój twardy indywidualisto. Pamiętam wszystkie twoje tłuszczaki, i inne niedoskonałości ukryte pod sierścią, pamiętam wszystkie twoje paluszki - tyle lat myliśmy je w dopracowany do perfekcji sposób, szkoda, że nie mogłam nakręcić filmu... jak opowiem, to nikt mi pewnie nie uwierzy... Pamiętam lekko wykrzywiony pazur "serdecznego "palca prawej łapki. Piszę to wszystko, na wypadek, gdybym kiedyś zapomniała, nie miej mi tego za złe moja Kochana Wredoto.
-
Rastuniu (*) pamiętam. Bolesne jest to uczenie się życia bez kochanych istot, pocieszam się myślą, że Tam, gdzie jesteście nie ma miejsca na smutek.
-
Dziękuję Zurdo za piękne, głębokie słowa. Zaczęłam inne życie, inne nie nowe. Mówiąc do Agata używam innych słów, gestów, inaczej go przytulam... Ciągle nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mówiąc do małego czule, zdradzam mojego Atosa... Atosiu 6 miesięcy - pół roku bez ciebie. Kwitną akacje, rozsiewając intensywny zapach pokonujący nawet spaliny w naszej okolicy, tak jak rok wcześniej. Idąc do przedszkola z Agatem, przechodzę przez "nasze ulice" ale staram się pokonywać je w odwrotnym kierunku - rozglądam się, czy przez jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni nie zobaczę kobiety z czarnym psem spacerujących spokojnie, jakby spacer nigdy nie miał się skończyć. Zaczepiają mnie ludzie, których nie znam i pytają o ciebie... To miłe, że nas pamiętają. Tyle słów chciałabym powiedzieć, tyle myśli przelatuje niespokojnie, wiesz, ze często łatwiej jest wyrazić uczucie gestem, spojrzeniem niż słowem.
-
Rastuniu \*/ dni, tygodnie, miesiące, pół roku, czas... W fizyce klasycznej jest samodzielną wielkością niezależną od innych wielkości biegnącą w takim samym rytmie w całym Wszechświecie. W mechanice relatywistycznej czas stanowi czwartą współrzędną czasoprzestrzeni, jego upływ zaś zależy od obserwatora i jest różny dla różnych obserwatorów. WIKIPEDIA Bez zapału uczymy się żyć innym życiem, bez kochanych stworzeń wtopionych w naszą osobowość w dużym stopniu ją określającym. Pamiętamy i tęsknimy. Kiedyś nie będzie to już potrzebne, przecież Tam wszyscy są szczęśliwi.
-
Nie przychodzisz we śnie, to dobrze. Ostatni sen był rozdzierający. Nędzna chałupa, a przy niej na łańcuchu umęczony wiejski pies, podchodzę a to mój Atos, tulę jego smutny łeb, płaczę i tłumacze: nie mogę wziąć cię z sobą, w domu jest już nowy, młody pies, odchodzę... Jak masz tak mi się śnić, to lepiej odwiedzaj mnie na jawie, jak dwa dni temu, gdy nagle w czasie pracy w ułamku sekundy, bez udziału świadomości zmienia się obraz przed oczami i znowu idziemy na psią łączkę w parku przy Panoramie Racławickiej, odpinam smycz i oddalasz się lekkim truchtem, co raz odwracając głowę w moim kierunku. 25 tygodni temu zaczęła sie nasza ostatnia godzina, pamiętam wszystkie. Bardzo, bardzo tęsknię. Boże dziękuję Ci, że mogłam cieszyć się obecnością mojego przyjaciela tak długo.
-
Dziękujemy za kwiaty. Świat rozkwita nie zważając na nasze złamane serca. Trzeba iść do przodu, zwłaszcza, że są istoty potrzebujące naszej troski. Miesiąc mija od przybycia Agata, zaczynają się budzić nieśmiało jakieś uczucia, szkoda tylko, że mały jest nie zdrów, a może to właśnie dlatego. Przykro mi, że to tak wychodzi. Atosiu czuwa nad tym psiakiem, jak nad synkiem którego nigdy nie miałeś, ktoś mi poradził, abym tak o nim myślała.
-
Rastuniu odwiedź swoją Panią tej kolejnej wtorkowej nocy, pokaż piękne miejsca w których spędzasz cząstkę wieczności bez Niej. Odśwież wszystkie piękne wspomnienia, ale wyłącznie te radosne.
-
A ja nie wiem, czy w ogóle tęsknię, ja nie rozumiem dlaczego jego tu nie ma obok. Bardzo się staram, aby okazywać małemu Agatowi dużo ciepła, choć to niełatwe przy jednoczesnym strofowaniu, że nie wolno podgryzać mebli, wskakiwać (i sikać) na łóżka, zjadać kuchennych ściereczek, ciągnąć na smyczy, szukać posiłku w trawie itd., itp. .. Wiem, że będzie szczęśliwym, dobrze wychowanym psem, Atosek dał mi niezłą szkołę swoim trudnym w młodości charakterem. Nic jednak nie poradzę na to, że obecność "rudego futra" nie rekompensuje mi na tę chwilę utraty przyjaciela, który był taki mój jak nikt inny na świecie. Całkiem możliwe. że za wiele (mam nadzieję) lat, kiedy Agat pójdzie śladem Atosa, będę miała do siebie pretensje, że nie obdarowałam go w jego dzieciństwie taką dawką miłości, na jaką na pewno zasługuje... Jolu, to już 30 miesięcy, czy pamiętasz jeszcze wyraz oczy? ruch ucha łapiącego nieznane dźwięki, roześmiany pychol w oczekiwaniu na długi spacer? Powiedz mi, kiedy Twój Agat stał Ci się tak bliski jak niegdyś Atosek? Pozdrawiam.
-
Agat śpi głęboko, zmęczony całym dniem rozrabiania i wystawiania mojej cierpliwości na próbę. Jest zupełnie inny, tak chciałam. Idealny towarzysz w podróży w przeciwieństwie do młodego Atosa. Oaza spokoju, tylko czasami, gdy dostaje głupawki przelatuje pędem te same pomieszczenia rolując dywany. Potrafi położyć się na chodniku i ani myśli kontynuować spaceru, trzeba go wziąć na ręce i przekonać, że może jednak warto pomaszerować dalej za osobą inną niż ta, którą pewien "Donek" miał za przyjaciela. Czy mały Agat dowie się kiedyś jak bardzo człowiek może kochać swojego psa?
-
Dzień Dobry Przyjacielu. Znalazłam na czerwonej chusteczce z "Mojego Psa" śliczny, karbowany, złoty włos z najpiękniejszego ogonka na świecie. Schowałam do koszulki z twoim zdjęciem "zadumanym". Dzisiaj przechadzałam się po ukwieconym placu firmowym i pomyślałam, że powinnam ci kupić jakieś drzewko. Jak to się stało, że tylko tyle mogę ci ofiarować, że nie potrzebujesz już mojego czasu, troski, jedzenia i dachu nad głową. Ciągle tego nie rozumiem tak do końca Atosku.
-
I tak Rastuniu mamy maleńką, prywatną tradycję: wizyty wtorkowe. Zanurzamy się w codziennych sprawach, w których uczestniczycie jedynie poprzez nasze łzy i wspomnienia.
-
Atosiu jechałam dzisiaj naszym szlakiem spacerowym a Niskich Łąkach w odwrotnym kierunku...Wrażenie było silne i źle poszło mi skręcanie, instruktor przywołał mnie surowo do porządku a gdy wjechaliśmy w ten najbardziej ulubiony odcinek przy wodociągach łzy same popłynęły. Otarłam je ukradkiem, mam nadzieję, że nie zauważył i nie pomyślał, że to przez jego uwagi. Tak krótko to trwało, najwyżej kilka minut, a my potrafiliśmy z tego miejsca czerpać radość życia przez okrągłą godzinę...
-
Rastuniu, jak Twoja Pani pięknie Cię wspomina, milość nadaje nawet niefortunnym przygodom radosne znaczenie.
-
Jak to możliwe, że nie ma ciebie obok mnie? Nie wiem. Byłam dzisiaj z małym w przedszkolu, leży teraz obok budulek zmęczony strasznie. Spotkałam parę osób, które ciebie pamiętały. Na zasadzie, że kiedyś był inny pies. Bardzo tęsknię, naprawdę nie rozumiem, jak mogłam przeżyć bez ciebie już 5 miesięcy. Atosiu pamiętaj o mnie w swoim niebie.
-
Tak naprawdę, to ja nie mogę się pogodzić z twoją śmiercią. 15.02, kiedy miałeś mieć swoje 16 urodziny wydawało mi się, że zaakceptowałam rzeczywistość, a jednak nie. Staram się jak mogę, aby Agat czuł się kochany, poświęcam małemu dużo czasu, to jednak o spacerach z tobą wciąż marzę. Obudził się piesek, muszę biec na siku, do widzenia moje słoneczko.
-
Rastuniu pamiętam (*) w 22 wtorek. Widzę jak biegniesz, jak w półobrocie oglądasz się i nie widzisz tej najważniejszej Osoby, która zawsze była tak blisko. Normalna kolej rzeczy, ale nie dla nas, wiemy o tym, ale nie wierzymy. Dziwna jest istota ludzka. Zurdo, może latem będę miała już swój dom, przyjedziesz kiedyś do mnie z nową psinką? Powspominamy sobie i popłaczemy do woli?
-
Dlaczego ludzie zachwycają się szczeniakami? Wszystkie szczenięta są urocze, bezbronne i śliczne - a stare psy niestety nie. W poprzednią Wielką Sobotę przeszliśmy pieszo pół miasta, żebyś nie musiał stresować się wsiadaniem i wysiadaniem z tramwaju - pogoda była też tak piękna jak dziś. Pod koniec byłeś już zmęczony i chciałam wsiadać do autobusu, ale odpocząłeś i doczłapaliśmy. Ilu ludzi w czasie tej trasy zapytało o ciebie? Najwyżej dwie, a przecież byłeś taki piękny mimo starości: uszy na baczność, włos wyczesany, pachnący Hery, oczy błyszczące, krok stateczny ale nie upośledzony. Taka byłam z ciebie dumna. A dziś półgodzinny spacer do parku i tyle osób zainteresowanych Agatem i komentarze: jaki śliczny, na pewno będzie mądry, jakie łapy...itd. To w sumie miłe, ale w sercu wciąż smutek, że to nie ciebie podziwiają. Nic na to nie poradzę, ale jeszcze bardzo długo będę bardziej "bez Atosa" niż "z Agatem". To pierwsza od siedemnastu lat Wielkanoc bez ciebie - w tę naszą pierwszą miałeś 6 tygodni i płakałeś bardzo za mamą. Teraz ja płaczę za tobą, chociaż obok śpi spokojnie szczęśliwy szczeniak, który nigdy nie dowie się ile dla mnie znaczyłeś.