Jump to content
Dogomania

Toska1

Members
  • Posts

    5136
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Toska1

  1. dziewczyny , czyli rozumiem , że Rodzynia do mnie jednak nie przyjeżdża , tak ?
  2. super ! mój telefon 501-030-294 adres zaraz wysyłam na PW. jeśli trzeba kasy na paliwo już -napisz numer konta , zrobię zaraz przelew
  3. Lothar :cool3: , a cóż to za propaganda :evil_lol: jaki to będzie dom , to się okaże w swoim czasie :lol: , na razie ważne , żeby Rodzysia dojechała do Krakowa :lol:
  4. z nieba jak z nieba :) z Krakowa :) jak nasza Rodzynia ? mrozy takie wielkie , jak ona sobie radzi ? jest w budzie bidusia ? uda się w ten weekend przywieźć ją do mnie ?
  5. Też się cieszę :), bo gdzież taka maleńka dama w budzie ...:(
  6. Jeśli nie uda się zorganizować bezpłatnego transportu , to ja zapłacę te 50 zł , niech bidusia nie marznie już dłużej :) Łóżeczko zakupione , szampon też -tylko maleńkiej brakuje :) Malagos :) , miło mi , że mnie pamiętasz :) a jak się czuje Rodzysia ? i jak USG ? wszystko ok ?
  7. Szykujcie się , szykujcie :), żeby maleństwo mogło święta spędzić już u nas w ciepełku i na kanapie :) też się rozglądam za transportem , na razie bezowocnie ...
  8. Witajcie ! cieszę się , że malutka będzie mogła do mnie przyjechać :), termin nie ma znaczenia , wszystko jest do ustalenia . oczywiście zgadzam się na wizytę u mnie . Będzie miała za towarzystwo 6letniego Tofisia , małego kundelka znalezionego 5 lat temu.Tofiś jest wykastrowany . Prosiłabym , żebyście zabrały ze sobą wyniki wszystkich zrobionych jej badań , żeby kruszynki nie męczyć ponownie .Mam bardzo dobrą i zaufaną panią weterynarz , więc skonsultuję psinkę u niej . podaję telefon do mnie 501-030-294 i czekam na nowe wieści :) aaa , i jeszcze jedno-na dogo jestem od paru lat , dawniej jako Toska , ale po zmianach nie mogłam się zalogować za nic i musiałam założyć nowe konto .
  9. Gdzie ta malizna jest teraz ? jeśli jest mozliwość dowozu do Krakowa -dam jej DT. Pod koniec października odeszła moja sunia Tosia (ta z avataru), został mały kundelek Tofiś , więc jest miejsce wolne .
  10. Uwierz Mysiu , uwierz :lol: trochę mnie tu nie było , ale Liderka cały czas mam w pamięci , w końcu jestem jego wirtualną "mamą "
  11. Wraca do Liderka stara ciotka Toska , tyle , że z nowym kontem na Dogo .
  12. Nauczyłam się żyć bez Ciebie, inne ogony machają na powitanie i smutno mi, że tak szybko nauczyłam się żyć inaczej, bez Twojej cichej lecz jakże istotnej obecności. Trzy lata temu świat się skończył i nie zawaham się stwierdzić, że był to najgorszy dzień w moim niekrótkim już życiu, choć przeżyłam straty cięższe gatunkowo, to Twoje odejście było najgorsze, ponieważ byłam w nim SAMA. Moje środowisko nie umiało mi pomóc przeżyć tych dni, tygodni miesięcy...tym bardziej jestem wdzięczna wszystkim osobom wspierającym mnie tu na Dogomanii - Dziękuję bardzo:-)
  13. Mój Agat (leonberger) ma implant od 10 czerwca, mieszka razem z dorastającą suczką, a nie chciałam rozstawać się z żadnym z nich na czas cieczki. Póki co Eni ma 9 miesięcy i jest nadzieja, że przed 12 m-cem cieczki nie będzie. Agat jest psem bardzo pobudliwym, zaczepia suczki dużo wcześniej niż zaczynają się nimi interesować inne psy. Niestety u mojego zaobserwowałam skutki uboczne:-(. Od 3 tygodni gubi futro, nie jest to zwyczajne linienie na wiosnę, najpierw wyłysiały mu jajeczka:oops:, następnie zgubił portki, teraz traci kryzę na szyi, ogon, również reszta ciała. Agat jest dość krótkowłosym leonkiem, ale sierść miał zawsze bardzo gęstą, elastyczną. W poniedziałek pobrano włosy do analizy na obecność grzyba:-( wyniki będą najwcześniej po tygodniu, ale nie wydaje mi się, że to może być przyczyna. Byliśmy ostatnio na zlocie leonbergerów pod Warszawą, psów w porywach było do 17, były wspólne zabawy, kąpiele, czesanie tymi samymi szczotkami, minęło prawie dwa tygodnie i nie mam sygnałów, że jakiś pies ma podobne objawy, również Eni jest zdrowa, Agat w ogóle się nie drapie a jego "wylinka" przypomina mi utratę włosa przez sukę po odchowie miotu, dodam jeszcze, że podczas ostatniej wizyty u weta spotkał uroczą labradorkę w cieczce i z trudnością poradziłam sobie z opanowaniem "amanta". W naszym przypadku implant nie działa na seksualność psa, pozbawił go natomiast okrywy włosowej, chyba, że badania wykażą inną przyczynę. Ponieważ jest małe zainteresowanie tym specyfikiem, musiałam zakupić opakowanie z dwoma implantami, drugi leży w lodowce w lecznicy we Wrocławiu i jeśli ktoś mimo wszystko jest tym zainteresowany, to chętnie odstąpię. Być może u dużych psów działanie jest słabsze, a może to jego niesamowite libido, interesował się suczkami od 7 miesiąca życia w tym czasie zaczął podnosić nogę, podczas gdy jego rówieśnicy mieli dzieciństwo dłuższe o 3-4 miesiące;)
  14. Pozwól mi Boże, zajrzeć choć na chwilę, choć przez dziurkę od klucza do świata, którego już nie ma, a który był mi szczególnie bliski za sprawą pewnej mocnej psiej osobowości do samego końca walczącej ze skutkami zbyt krótkiego czasu danemu nam po tej stronie wieczności... Wciąż tęsknię za ciemnozłotymi oczami wpatrzonymi z napięciem w moje w oczekiwaniu zachęty do kolejnej zabawy. Za pasją życia tak wielką, że wbrew logice zdarzeń wydawała się nie do wyczerpania. Mija dwa lata od odejścia Atosa - mojego przyjaciela, wiele zmieniło się w moim życiu, obiektywnie rzecz biorąc na lepsze. A jednak nie udało mi się odzyskać radości życia - zabrał ją z sobą mój wierny kudłacz. Ktoś mądry kiedyś napisał, że miarą właściwą dla szczęścia jest chwila, trzeba mieć dużo szczęścia, by być szczęśliwym przez godzinę, rzadko kto liczy je na dni, a nikt na całe życie. Dziękuję Boże za czas jaki dałeś mi z moim pieskiem, dziękuję Ci, że dziś w dwa lata po jego odejściu mogę powiedzieć, że pogodziłam się z tym co było nieuniknione, choć łzy wciąż płyną na wspomnienie Atosa.
  15. [FONT=Verdana]Dla Rasty w dwa lata później (*)[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Rastuniu wierzę, że jesteś szczęśliwa i wolna, tylko my z tej gorszej strony wciąż porządkujemy nasze trwanie w minuty, godziny, dni... lata wreszcie.[/FONT]
  16. Nie ma już naszego domu... Nie mogę już tam wejść i próbować sobie wyobrazić, że jesteś np. w kuchni. Miejsce, które było dla nas najważniejsze na ziemi zostało sprzedane. Chciałam tego, nie mogłabym tam mieszkać z Agatem...Wyszłam z Twoim mało zużytym policyjnym kagańcem pod pachą. Czułam się niemal radośnie, że odnalazłam go w najciemniejszym zakątku pawlacza... Dziękuję Co za to, że byłeś. Dziękuję za odwiedziny u mojego Atoska:-)
  17. Znowu wtorek, chyba 80 bez Ciebie... Żyję normalnie, tylko w takich chwilach jak teraz zastanawiam się łykając łzy, jak to możliwe? Bardzo tęsknię.
  18. Za chwilę skończy się dzień. Wyznaczył kolejny przedział w życiu. Moim. Lubiliśmy takie dni kiedyś... Twoje wspomnienie jest najmilszym elementem dnia, choć byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie przyznała, że Agat daje mi dużo radości, ale nie wiem, czy kiedyś będziemy tak dobrze się rozumieć jak z Tobą. Odszedł 14-letni długowłosy onek ... szukałam w jego oczach tego jedynego błysku, ale był jednak inny... zaopiekuj się nim, jeśli możesz...
  19. Dziś mija 18 miesięcy - 1,5 roku od naszej ostatniej niedzieli. Zaczęła się dość pozytywnie: poszedłeś rano na spacer, zrobiłeś wszystko co trzeba bez większych problemów. Po południu też dzielnie podreptałeś, nawet wydawało mi się, że może wreszcie leki zaczęły działać i rana coraz lepiej się zabliźniała. Potem byli goście, których wieczorem chciałeś odprowadzić jak zawsze na przystanek... Ciemno, rozkopany wokół osiedla teren i stary pies... Nagle się okazało, że jest późno i zaraz ucieknie autobus więc pobiegli na skróty, Ty też chciałeś, przecież zawsze byłeś dzielnym, wiernym psem...Zbyt szybki krok i upadek i zdziwienie, że jak to nie zdążyłeś? Nie wygłaskali Cię tego dnia na pożegnanie a potem nie było już okazji... Atosku, bardzo za Tobą tęsknię
  20. Dla Rasty (*) Pamiętałam wczoraj, ale z technicznych powodów nie było mnie tutaj. Pamiętam w każdy wtorek, który dla mnie i Twojej Pani stał się kiedyś dniem szczególnym... Czujemy się wybrani mogąc wspominać tak wspaniałe istoty, które podążały z nami przez zbyt krótki kawałek życia.
  21. Wczoraj minęło 17 miesięcy. Brakuje mi Ciebie bardzo. W zeszłym tygodniu, przed ważnym wydarzeniem, śniłeś mi się bardzo realnie, przechodziliśmy przez dziurawy, chwiejący się most - trzymałam Cię za obrożę, żebyś nie spadł. Udało się. po chwili biegałeś po wielkiej, pokrytej śniegiem działce - to było nasze miejsce. Obudziłam się w nastroju optymistycznym, traktując sen jak dobry znak, później wsiadłam do auta z L-ką i kolejny raz spróbowałam zostać kierowcą - po raz pierwszy ze skutkiem pozytywnym. Szkoda tylko, że nigdy nie wybierzemy się na wspólną przejażdżkę...
  22. Rastuniu, tutaj już wiosna, szkoda, że nie możecie cieszyć się z nami młodą zieloną trawą i pierwszymi kwiatkami nieśmiało wyglądającymi z ziemi. Mam nadzieję, że tam gdzie jesteście jest o wiele piękniej i kiedyś znowu będziemy zachwycać się światem razem...
  23. Na skwerach kiełkują maleńkie żółte pączki, które zawsze troskliwie omijałeś podczas wiosennych gonitw. Powoli stajesz się pięknym snem, zjawiskiem z innego wymiaru. Jednak wspomnieniom zawsze towarzyszą łzy i zdziwienie...
×
×
  • Create New...