-
Posts
5136 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Toska1
-
Wspominam wiosenne sobotnie poranki: mała czarna w zielonej filiżance i spacer do parku rozświetlonego wschodzącym słońcem. Idziemy niespiesznie ciesząc się początkiem wolnego dnia, czasem spotkanie z innymi "rannymi ptaszkami". Atos - oddałabym rok życia za jeszcze jeden taki spacer...
-
Rastuniu u nas dzisiaj były chwile prawie letniego gorąca. Mam nadzieję, ze u Was jest zawsze 23 stopnie C i wiatr od morza.
-
Złotobrązowe oczy patrzące ze zdziwieniem spod jasnych brwi na czarnym czole. Uszy łowiące dźwięki z hałaśliwej ulicy. Uśmiechnięty pychol ozdobiony różowym językiem. Twój obraz. 20 tygodni.
-
Dzięki za wsparcie, jest mi potrzebne. Szczeniak jest uroczy, rozkoszny i sikający...Jak dostanę zdjęcia od kolegi, który był ze mną po małego, to wkleję na wątku Leonbergerów Dagi10011 - to piesek z jej hodowli. Nazywa sie Apollo Ginger Heaven, w domu Agat. Pozdrawiam
-
Zurdo, jesteś niezwykła. Przysłowie mówi, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ty jesteś żywym dowodem na jego prawdziwość. Dziękuję. Atosiu od rana chodzę po domu i płaczę, za chwilę wyjeżdżam do Torunia. Zegnaj moje słoneczko, czuję, że ostatnie łączące nas nici cienkie i delikatne jak pajęcze rozrywają się jak babie lato...
-
Witaj Jolu. Ja także bardzo chciałabym przytulić moją kochaną "wredotę". Zwłaszcza dzisiaj... Za chwilę wyjeżdżam do Torunia po małego leonbergera, jego domowe imię to Agat. Bardzo się boję dzisiejszego dnia i swoich reakcji. Proszę Cię o jakieś słowa otuchy. Pozdrawiam
-
Dziękuję. Bardzo. Jest mi trudno. Targają mną sprzeczne uczucia, ale obiecuję, że płakać będę już tylko w łazience, nauczył mnie tego Atos, kiedy chorował: szczebiotałam do niego, przemawiałam w tonie hurra optymizmu, a do łazienki chodziłam wypłakać moje lęki - woda skutecznie mnie zagłuszała. Rozkleiłam się dopiero TAMTEGO DNIA. Niech mój piesek mi wybaczy...
-
Rastuniu pamiętam (*) Zbieram kolejne wtorki, nawlekam je na nitki pamięci, kiedyś pogubimy się w tych rachunkach i pozostanie radosne wspominanie naszych wspólnych dróg.
-
18. Wczoraj bawiłam się z psem. Rozkosznym kundlem, przygarniętym przez dobrych ludzi w czasie wakacji. Głaskałam go i czułam się dobrze, choć w niczym nie przypominał ciebie... A teraz znowu popłakuję i tęsknię. Czy miłość jest rodzajem pozytywnego uzależnienia? Na każdym miejscu i o każdej dobie, Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił, Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie, Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił. Adam Mickiewicz
-
Ty wiesz, że już za dwa tygodnie ktoś inny zostanie moim psem? Dziś w nocy musiałam cię oddać, bałam się jak sobie poradzisz beze mnie, czy w nowym domu będziesz zrozumiany i czy nie zrobisz się agresywny z tęsknoty, nie wiem tylko Atosku dlaczego wyglądałeś jak sznaucer-olbrzym:niewiem: ? Dziś sobota, więcej czasu na wspomnienia, rozmawiam z tobą i ciągle wyszukuję w pamięci nasze niezliczone trasy spacerowe, którymi jeszcze nie chodziłam po rozstaniu. Pamiętam, kocham i tęsknię. Baw się dobrze mój Kochany Psiaku, pozdrów wszystkich z Tamtej strony...
-
Dziękuję Zurdo za odwiedziny u Atoska, byłam wczoraj bardzo chora... Wczoraj minęło 17 tygodni a dziś 4 miesiące. Jutro skończyłbyś 16 lat i miesiąc. To było moje marzenie, które się nie spełniło. Znalazłam dom, w którym miałbyś swoje podwórko, gdzie nikomu nie przeszkadzałoby, że sikasz pod oknami i bez schodów, które były naszym wielkim problemem w ostatnim roku... Tak mi żal, ze nie możesz ze mną tam pojechać i cieszyć się świeżym powietrzem. Śniłeś mi się, mieliśmy jechać na wakacje, pakowałam plecak, a ty siedziałeś grzecznie jak nigdy za życia przy takich okazjach, szykowałam dla ciebie jakiś dziwny wózeczek, na którym miałeś jechać...Nagle w tym śnie uświadomiłam sobie, że już za dwa tygodnie przybędzie do domu inny piesek i byłam zdumiona jak Atosku mogłam podjąć decyzję o nowym czworonogu, skoro ty wciąż żyjesz? Chciałabym abyś przyśnił mi się tak jak Rasta swojej Pani, ale sny są odzwierciedleniem problemów z jakimi nie można uporać się w realnym świecie, ja mam ich jeszcze bardzo dużo...
-
Pamięci Rasty\*/ Myślałam o Tobie w kolejny wtorek, ale człowiek bez psa jakoś dziwnie podatny na wirusy i nie mogłam Cię wczoraj odwiedzić. Tu u nas na dole tygodnie zamieniają się w miesiące, tylko tam gdzie Wy jesteście czasu się raczej nie liczy. Według przysłowia szczęśliwi czasu nie liczą, czy mogę z tego wysnuć wniosek, ze Tam niczego już do szczęścia nie potrzebujecie?
-
Mam nadzieję, że dobrze się bawi z innymi psiakami. Bo to był pies jednak wpatrzony w człowieka (niekoniecznie we mnie), kiedy w parku spotkało się kilku psiarzy i czworonogi bawiły się do upadłego, to Atos po przywitaniu rozglądał się za patykiem i przynosił wybranej osobie na ogół najmłodszej i z entuzjazmem aportował... Gdzieś przeczytałam, że umieranie to ciężki wysiłek rozciągnięty w czasie jak narodziny. Uczucia umierają znacznie wolniej od organizmu, a jeszcze nierozsądny człowiek reanimuje je bez końca... Wiesz Atosku, że mam włosy przetykane, nie, nie siwymi pasemkami - tymi ciemniejszymi...
-
Atosiu dziś mija 16 tygodni. Piękny zachód słońca rozciągał się nad tym miejscem... jakby specjalnie dla ciebie. Trochę się boję najbliższych tygodni, boję się swoich uczuć. Jak pogodzić przeszłość z przyszłością, aby nikogo nie skrzywdzić a pamięć uszanować? Nie wiem, mam jeszcze trochę czasu.
-
Rastuniu \*/ Czy Wam tam nie jest ani odrobinę przykro, że coraz więcej spraw, osób i innych stworzeń przesłania Wasz jasny obraz w naszych sercach? Czy to nieuniknione, jak Wasze odejście? Pilnujecie nas z ukrycia i nagle w ułamku sekundy z zapętlonych myśli wyłania się jedna, czysta i śliczna jak majowy poranek i znowu można iść do parku z tym najważniejszym futrzakiem na świecie... Dziękuję.
-
Słoneczko moje, wszystko wróciło jak odbita od brzegu fala, czuję jak wpychasz mi łeb pod pachę domagając się zaprzestania stukania w klawisze i zajęcia sie pieskiem. Znowu głaszczę twoją głowę opierającą się o moje kolana, tak mi żal, że nie pójdziemy już na spacer, tak tęsknię. 31 marca 1991 r. przywiozłam cię do domu, płakałeś pół nocy na swoim kocyku w kuchni za mamą i rodzeństwem, aż w końcu ludzie się złamali i wzięli malca na "salony". 31 marca 2007 r. w tym samym kocyku przyjedzie do tego samego domu inny piesek starszy niż ty wówczas, urodzony w dobrych warunkach, planowany i oczekiwany. Chciałabym aby w przyszłości pomagał ludziom, czy pomoże mi wyleczyć mi się z tęsknoty za tobą? Atosku mój przyjacielu, miałeś dużo szczęścia, że trafiłeś w swoim życiu na mnie, ale to ja więcej zawdzięczam tobie, nauczyłeś mnie cierpliwości, odwodniłeś, że uporczywą pracą nawet z takiego dzikiego psiaka jakim byłeś 16 lat temu można wykreować psią osobowość, dumną i mądrą istotę, której towarzystwa zawsze już będzie mi brak.
-
Jejku, skąd ja to znam... Zdarzyło się kiedyś, ze na jednej z tras spacerowych spotkaliśmy znajomą odwiedzającą nas bardzo rzadko, jeszcze przez jakiś czas, gdy przechodziliśmy tamtędy Atos zatrzymywał się i spoglądał w kierunku, którym wówczas nadeszła... Mądre i kochane były te nasze piesy. szkoda, że zostały nam tylko wspomnienia. Pociechą jest nadzieja, że może kiedyś... Rastuniu\*/biegaj radośnie w tym lepszym ze światów i zajmij się trochę moim Atoskiem, on był zawsze trochę nieśmiały do płci przeciwnej.
-
Dziś mija 15 tygodni od twojego misterium śmierci. Czułam niezwykłość tego wieczoru a ty oczywiście też, jak zawsze gdy czekały nas niecodzienne zajęcia: wyjazd na działkę, na wakacje, czy w odwiedziny. Wciąż przemierzam w wyobraźni nasze niezliczone ścieżki, czasami przypominam sobie o jakiejś z rzadka eksplorowanej, i mam uczucie odnalezienia schowanego niegdyś, kosztownego drobiazgu. Wyrażenie "mój pies" jest dla mnie jednoznaczne z wyrażeniem "mój Atos", wciąż jeszcze... Odpoczywaj i korzystaj z prawdziwego świata, bez bólu, starości i trosk, które mam nadzieję Pan przygotował dla wszystkich braci mniejszych.
-
[quote name='ARESIK_B']To takie niesprawiedliwe, że to co najlepsze na tym świecie kończy się najszybciej... :-( Napisałam kiedyś na wątku Rasty tekst pewnej dezyderaty: Miarą właściwą dla szczęścia jest chwila, trzeba mieć dużo szczęścia, by być szczęśliwym przez godzinę, rzadko kto liczy je na dni, a nikt na całe życie. Może te słowa Ci pomogą, byłyśmy szczęśliwe z naszymi pieskowymi pociechami, dziękujmy Stwórcy, że mamy co wspominać i starajmy się wspominać je z uśmiechem. Aresku (*) śliczny ogoniasty elegancie, przyśnij się swojej Pani w pełni sił, aby wspomnienia nie bolały.
-
Wczoraj minęło 100 dni. Obiecałam, że nie będę ograniczać cię przyjacielu swoimi łzami, staram się, ale czasem jeszcze mi nie wychodzi, wybacz. Bardzo cię kocham sloneczko atoskowe. Biegaj i ciesz się wolnością...
-
Witam. Przepiękna sunia, pewnie szybka jak wiatr, uwielbiam setery - spędziłam z jednym takim czerwonym piękne chwile w dzieciństwie, a mój atos miał też mlodego kumpla seterkowego, bardzo sie lubiły. Pozdrawiam.
-
Jest krótki i wstrząsająco piękny, znam go na pamięć... Jolu, może niedługo coś się zmieni w moim życiu, zdaje się, ze podązam Twoim śladem, ale to na razie zaawansowane projekty. Pozdrawiam.
-
Dziękuję ARESIK, za te słowa, też miałam taki problem. Widzisz Zurdo, żadne rozwiązanie problemu pochówku nie jest idealne...
-
Atos, mordulcu kochany, wiesz, że cokolwiek się wydarzy w moim życiu, wciąż będziesz dla mnie pierwszy po Bogu. Wiesz, że nie zamieniłabym cię na żadnego championa i wciąż tęsknię, ale nie rozpaczam. Wspominam cię i tak naprawdę to nie wierzą, że nie ma cię w drugim pokoju, przecież chyba zawsze byłeś gdzieś w pobliżu. Pewne prawdy zaczynają do mnie docierać ale jeszcze nie mogę o nich mówić...
-
Witaj Aga! Jak milo Cię spotkać w takim miłym miejscu. Pieseczka śliczniutka, choć ja preferuję bydlaczki:oops: .