Jump to content
Dogomania

Toska1

Members
  • Posts

    5136
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Toska1

  1. Dziś mija 11 miesięcy od rozstania, a ja uśmiecham się przez łzy do naszych wspomnień. Bardzo tęsknię za Tobą. Zamykam oczy i znów siedzimy ramię w ramię na owczej skórze. a Ty taki dumny, silny pies, niby przypadkiem wtulasz pyszczek w moją dłoń.
  2. 46. Idąc do pracy mijam powoli wysychające kasztany, nie ma dla kogo ich zbierać, nikt nie szczeka z zachwytem biegnąc lekko kulawym kłusem... Jesień. nasza ukochana pora roku.
  3. Rastuniu, pamiętałam o Tobie w te wszystkie minione wtorki, kiedy nie mogłam tutaj Ciebie odwiedzić. rodzina okupuje komputer, a wizyty u Was są dla mnie zbyt ważne, aby wcinać się komuś na chwilę między jakiś czat a "gadu-gadu". Czy dla Ciebie jesień też była najpiękniejszą porą roku? Dni jeszcze długie, minęły męczące upały, świat pełen barw i nostalgicznie pachnących opadłych liści i jeszcze kasztany - małe cuda natury zamieniające sie przy mocnym uderzeniu w podskakujące piłeczki, które można z radością gonić... W tym roku mijam je obojętnie i leżą takie biedne, zmarnowane nie dające nikomu szczęścia.
  4. [quote name='zurdo'] Kiedy Rasta odeszła, wielokrotnie wracała do mnie myśl, że lepiej byłoby, gdyby wtedy pociąg ruszył. Wiem, że to głupie, ale tak się myśli, kiedy ból staje się nie do zniesienia... Rozumiem, ale jestem pewna, że Ona pragnie innych myśli, wspomnień. Ból przybiera formę sinusoidy, kiedy wydaje się, że opanowany, wraca ze zdumiewającą siłą, ja się łapię czasem na tym, że jeśli go nie odczuwam to jakbym zdradzała bardziej mojego przyjaciela niż bawiąc się i głaszcząc młodziutkiego Agata... Rastuniu(*).
  5. 42. W domku w Osolinie patrzyłam na "puchatę kulkę", która wyrosła na piękny świerk i wyobrażałam sobie, że zaraz pchniesz głową w słabo zamykające się drzwi i usłyszę stukanie pazurów o deski, a zimny nos dotknie prosząco ręki w nadziei na niedozwolony smakołyk...
  6. Dziękuję za tęczę, jest niezwykła. Nie potrafię już pisać o tym, jak bardzo mi Ciebie brak. Mam nadzieję, że wiesz jak bardzo. Byłeś wrośnięty w moje życie w takim stopniu, że żaden czas nie zabliźni rany do końca. Nie ma już marzeń, choć pozostały plany... Nie pojedziemy już nigdy samochodem na Mazury, ani do Białowieży, nigdy nie będziesz przechadzał się po własnym podwórku, pochłeptując deszczówkę z beczki. W sobotę pojadę do Osolina...Agat będzie biegał po działce, na której spędzałeś najpiękniejsze chwile w swoim życiu, nie wiem jak sobie poradzę z tą ostatnią odsłoną dramatu: świat się nie zmienił, nie zauważył, że odszedł pewien stary pies...
  7. Rastuniu, pamiętam o Tobie w pogodny, sierpniowy wieczór. Nic więcej nie mogę dla Ciebie zrobić...
  8. Atosku, rok temu świętowaliśmy Twoje "półurodzinki" 15,5... Od trzech lat - od kiedy przechodziłeś moczówkę data 15.08 była nawet ważniejsza od 15.02 ze względu na porę roku w jakiej przypadała - najmniej przez nas ulubione lato, tak się bałam, że kolejnej fali upałów nie wytrzymasz, a tymczasem, to nie serce odmówiło posłuszeństwa...
  9. Nie zdążyłam...na spotkanie 39 wtorku z 9 miesiącem, ale wiesz, że myślami zawsze blisko Ciebie...
  10. Rastuniu (*) pamiętam...
  11. 38. Wciąż odkrywam zapomniane ścieżki naszych wędrówek, ale te codzienne również są piękne, wspomnienie każdego spaceru niesie z sobą inny klimat, inne wrażenie. Nie wiem jak to możliwe, że nie ma cię obok... Biedny Agat, biedne zaplanowane dziecko... staram się, ale nie bardzo mi to wychodzi..., mam nadzieję, że on nie wie, że nie kocham go całym sercem jak Ciebie Atosiu.
  12. Rastuniu już chyba wiem co znaczy Twoje imię... Pamiętam.
  13. Chciałabym opowiedzieć Ci o tylu rzeczach, które się dzieją ale przecież albo nie możesz tego wiedzieć, albo moje sprawy już Cię nie interesują, bo to już nie są nasze sprawy... 35 tygodni, pogubię się w końcu w tych rachunkach, czy to żle?
  14. Dla Rasty (*) w kolejny smutny wtorek.
  15. Dziękuję za pamięć Zurdo. Na zdjęciu mój Atosek w 2004 r., kiedy miał 13 lat i był bardzo chory na moczówkę. Wtedy uświadomiłam sobie po raz pierwszy, że to kiedyś się skończy... ale wtedy wyzdrowiał i wydawało mi się, że zawsze tak będzie, że jest nie do zdarcia... wbrew logice... Pamiętasz Atosiu jak 14 lipca 1997 w poniedziałek ewakuowaliśmy się z domu na Komuny Paryskiej, nie chcieli cię wziąć i sąsiadka powiedziała, że jesteś moim psem przewodnikiem... Musiałam udawać niedowidzącą... Płynęliśmy łódką a później razem na przednim siedzeniu samochodu -dotarliśmy na Krzyki, szliśmy potem małą uliczką wśród willi i czułam się jak ktoś powracający z frontu, patrząc na ludzi grilujących w swoich ogródkach.
  16. Zurdo, potrafisz w cudowny sposób wyrażać swoje uczucia związane z Rastą. Twoje słowa są dla mnie lekarstwem i mam wrażenie, że pochodzą wprost z mojej wciąż zrozpaczonej duszy, dziękuję Ci bardzo. Rastuniu (*)
  17. Zamykam oczy i znów jesteś...:placz: .
  18. Atosiu, dziś mijają 33 tygodnie bez Ciebie u mojego boku. Spotkałam Azę, twoją ostatnią niespełnioną miłość, jest teraz w sile wieku i pachnie podobnie do Ciebie...W naszym domu będą mieszkać nowi ludzie i wiesz, bez ciebie jest to tylko mieszkanie, przedmiot bez duszy, martwy jak Ty po eutanazji choć jeszcze bardzo piękny.
  19. Rastuniu (*) pamiętam.
  20. Znowu jest wtorek i godzina 20. Przed oczami bez względu na to, czy otwarte, czy zamknięte obraz bezwładnie opadającej psiej głowy, która nosiła w sobie tyle różnorodnych uczuć i emocji: radości, smutku chwilowego rozstania, cierpliwego godzenia się z nieuchronnym upływem czasu, czasem złości... Cały TY. Mój przyjaciel pies.
  21. Dla Rasty (*) w 33 tygodnie po odejściu.
  22. Atosiu, nic się nie układa tak jak zaplanowałam, kiedyś się tak nie przejmowałam, bo ty byłeś. Agat waży już więcej od ciebie - 37 kg, ale jest jeszcze niższy i wogóle zupełnie inny... Dzisiaj przed 20-tą, zaczął wesoło brykać wokół domowników zgromadzonych przed tV, w tym samym pokoju w którym umierałeś 31 tygodni wcześniej... Odwołałam go i wyszliśmy, nie w taki dzień, nie we wtorek...
  23. Atosiu, nic się nie układa tak jak zaplanowałam, kiedyś się tak nie przejmowałam, bo ty byłeś. Agat waży już więcej od ciebie - 37 kg, ale jest jeszcze niższy i wogóle zupełnie inny... Dzisiaj przed 20-tą, zaczął wesoło brykać wokół domowników zgromadzonych przed tV, w tym samym pokoju w którym umierałeś 31 tygodni wcześniej... Odwołałam go i wyszliśmy, nie w taki dzień, nie we wtorek...
×
×
  • Create New...