-
Posts
5136 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Toska1
-
Wszystkiego najlepszego Rastuniu z okazji Urodzin. :Rose:. Pamiętam o Tobie, Atosku i wszystkich kochanych nieobecnych, choć ostatnio nie jestem tu częstym gościem. Do zobaczenia, kiedyś, gdy i ja zapracuję na piękny odpoczynek.
-
Ze zdziwieniem odczytałam datę mojego ostatniego wpisu... nie odwiedzałam Cię tu od 5 tygodni. Ale przecież nie muszę, kiedy tylko mam chwilę oddechu w szalonym tempie życia, Ty jesteś obok, zawsze gotowy pójść na spacer.
-
Dziś mija 60 tygodni. Agat też lubi śnieg, nacieszył się nim całe pół dnia, wczoraj już stopniał... Nie rozpieszczasz mnie tym śniegiem, wiesz przecież, że nie było i nie będzie piękniejszego i radośniejszego stworzenia, niż Ty ze swym czarnym futrem na świeżo spadłym śniegu - wydawałeś się ogromny. Tylko ostatnia zima była mniej radosna, starość nie radość jak to mówią, obiecałam Ci buty na miarę w kolejną, ale już Ci nie były potrzebne... Bardzo tęsknię.
-
Rastuniu (*) pamiętam. Dziękuję za śnieg, choć stopniał na drugi dzień, miło było wspominać śniegowe szaleństwa pewnego długowłosego kudłacza, myslę, że nie tylko mi...
-
Minął rok, przeżyty jak we śnie. W Święta Bożego Narodzenia uświadomiłam sobie, że tych poprzednich zupełnie nie pamiętam. Nie było mnie. Rozpacz to koszt kredytu, który zaciągamy w godzinach szczęścia liczących się podwójnie a przychodzi nam go spłacać bardzo długo...Chodzę na spacery z Tobą i są to najmilsze chwile codzienności, jest też Agatek - wielkie szczenię, ufne i przyjazne wszystkim, ale to już inne życie. Niepopularna obecnie w polityce "gruba kreska" umożliwia mi funkcjonowanie w rzeczywistości i nie ranienia nikogo. Czekaj na mnie Atosiu.
-
Rastuniu, minął rok, o którym chciałoby się zapomnieć...Niech ten nowy nie będzie już obciążony rozpaczą i przynosi tylko radosne wspomnienia przeżytych dni z Wami...
-
Atosku, byłam dziś w naszej okolicy... służbowo...wiesz, że staram się tam nie chodzić, jest to dla mnie wciąż zbyt bolesne. Kiedy odwiedzam te wszystkie miejsca w myślach na krótki moment jesteś obok mnie, ale kiedy fizycznie przemierzam znajome trasy, każda kostka brukowa, każde drzewo , budka z zapiekankami zdają się mówić: nie ma, nigdy, koniec i tym podobne straszne słowa.... Wiesz Atosku, że Agatek ma już rok? Dostaje Arthroflex profilaktycznie a ja odmierzam precyzyjnie 2,5 ml i nagle ręka mi drży i zastanawiam się po co to wszystko? Ach słoneczko zebrało mi się na "filozoficzne" rozważania...
-
Witaj Rastuniu, u nas przygotowania do Świąt w fazie kulminacyjnej, wierzę, że u Was, jeśli czas ma Tam jakieś znaczenie, jest to okres czystej radości, może wspomnień, bez komercji i marketingu...
-
Dzień dobry Rastuniu, u nas zaczął się sezon grypowy, dobrze, że wam żadne wirusy nie straszne i znowu nie ma zimy... Może ta sroga pani na prawdę stwierdziła, że nic tu po niej bez Kudłatych Ucholców? Przyślij ją choć na kilka dni, żebyśmy mogły wspominać ślady wilczych łap odciśnięte w śnieżnej bieli...
-
http://i46.photobucket.com/albums/f132/Wiktoria/Atos2.jpg Przychodzę do Ciebie dziś, bo jutro może będę mogła, na tym zdjęciu... wydajesz mi się taki filigranowy, delikatny jak figurka z porcelany...cóż zrobić przecież obok leży zupełnie inny piesek, Agat jest Twojego wzrostu, ale waży 15 kilo więcej... ale też jest nietypowy jak Ty. Mam szczęście do nietypowych psiaków: Ty byłeś przerośniętym ON-kiem z nieprawidłową długą sierścią a Agatek jest niskim leonkiem z krótkim włosem... Jest dla mnie wielką pociechą, ale dopiero całkiem niedawno, może kilka dni temu poczułam, że jest mój... ale nasze relacje są wciąż dość płytkie, ale nie może być inaczej, nie po kimś takim jak Ty i po tylu wspólnych latach. Wciąż bardzo tęsknię. Bardzo Cię kocham.
-
Nauczyłam się żyć bez Twojej cichej obecności, ale nadal tęsknię i płaczę, ale łzy już nie niszczą, przynoszą piękne wspomnienia i głęboki żal, że nasz świat już się skończył. Mam nadzieję, że też miło wspominasz te wszystkie lata Atosiu.
-
Rastuniu (*) pamiętam, szczególnie we wtorek. A kiedy przyjdzie także po mnie Zegarmistrz światła purpurowy By mi zabełtać błękit w głowie To będę jasny i gotowy Spłyną przeze mnie dni na przestrzał Zgasną podłogi i powietrza Na wszystko jeszcze raz popatrzę I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze. "Zegarmistrz światła" Tadeusz Woźniak
-
Pojechałam dziś na ranczo pod lasem, gdzie rok temu zostawiłam ciało Atosa. Stojąc w tym miejscu nie miałam wrażenia, że On tam jest pod warstwą ziemi. Widziałam jak biega wolny w jakiejś Szczęśliwej Krainie z Rastą, Atosem Soty, małym Atoskiem - kumplem z podwórka, biednym Ozzim - dla którego razem zbieraliśmy podpisy na spacerach i moimi kochanymi jego poprzednikami. Dziękowałam Bogu za wszystkie lata, za piękną i łagodną śmierć mojego przyjaciela i mimo, że teraz płaczę, z nadzieją patrzę w przyszłość, przecież życie jest pielgrzymką, zmierzaniem do ostatecznego celu, a ten jest ciągle przed nami.
-
1 rok = 12 miesięcy = 52 tygodnie = 365 dni = 8 760 godzin = 525 600 minuty = 31 536 000 sekund. Tyle statystyki, ile przelanych łez jeden Pan Bóg tylko wie... Rastuniu w pierwszą rocznicę Twej nieobecności wspominam Cię ciepło z nadzieją w sercu na osobiste z Tobą spotkanie, kiedyś w lepszym świecie.
-
Psoniu, nie umiem wstawiać pięknych obrazków, ale pamiętam o Tobie w tym szczególnym dniu (*).
-
Atosku, pamiętam o Tobie, kochany imienniku mojej najdroższej "wredoty".
-
Rastuniu, pamiętam \*/
-
Pamiętam o Tobie w dniu tak szczególnym. Dołączyłeś do wszystkich bliskich o których musimy mówić w czasie przeszłym.
-
50. Atosku, krótkie babie lato w tym roku, drzewa już prawie zgubiły liście. Nie pamiętam zeszłorocznej jesieni, byłam zbyt zajęta Twoim odchodzeniem. Za to jesień w 2005r. jawi mi się jako zjawisko zbyt piękne, abym umiała opisać je słowami. Pisano nawet w prasie, że ze względu na pogodę wiosną i latem tegoroczna jesień będzie wyjątkowo barwna. Byłam wdzięczna Bogu za każdy dzień, za każdy spacer po Niskich Łąkach, za każdy kolorowy liść, za Twoje uśmiechnięte spojrzenie... wiedziałam, że to jest wszystko na kredyt, którego spłata będzie bolesna, a jednak byłam szczęśliwa.
-
Rastuniu, u nas deszczowo i smutno, krótki dzień sprzyja refleksji... dobrze, że u Was zawsze przyjemna pogoda i żadnych trosk. Kiedyś my również odpoczniemy, mam nadzieję, że z wszystkimi których kochaliśmy.
-
Atosku, co z Ciebie za ONek, który Pani nie słucha? Proszę się szybko poprawić i odwiedzić Jolę w pięknym śnie.
-
Cóż mam Ci dziś powiedzieć Atosku? Czas nie goi ran. Płaczę i tęsknię.
-
Rastuniu to już 50 tygodni od Twojego odejścia, jeszcze krótka chwila i będziemy liczyć czas bez Was w latach. Ból, niedowierzanie i łzy to nam zostawiliście w spadku. Takie życie, normalna kolej rzeczy...Wspomnienia są jednocześnie radością i udręką... Biegaj szczęśliwa.
-
Patrzę w Twoje roziskrzone radością oczy i uśmiecham się, niestety tylko do wspomnień. Ból i radość leżą razem w jednej łupinie - ich mieszanina jest ludzkim losem. Johan Gottfried Seume
-
Swoją radość można znaleźć w radości innych, to właśnie jest tajemnicą szczęścia. Georges Bernanos Trudno jest czerpać radość ze wspomnień, ale na tę chwilę nic innego Rastuniu nam nie pozostało...