Jump to content
Dogomania

brygida999

Members
  • Posts

    410
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by brygida999

  1. Dziekuje za szybka reakcje,pomocne to co piszesz. Dzis o dziwo Juras dal sie podniesc,wiec albo tak zmeczony,albo zobojetnialy.Moj chlopak wniosl go po schodach do gory. Nie jestem pewna na ile to byla slabosc psa, a na ile pospiech do pracy.Niestety moj chlopak duzo pracuje i tylko czasem moze mi pomoc.Dodam, ze Juras spory pies i mimo, iz choroba go troszke odchudzila to mamy problem z tym,ze ja jestem po operacji, a moj chlopak przed-ma przepukline.Takie z nas bidy :/ gdybym tylko dala rade,nosilabym Juraska na rekach,wierzcie mi.Mimo, ze nie moge dzwigac,to robilabym to gdybym tylko dala rade go uniesc.Ale jest za ciezki dla mnie,ledwo odrywam Go od podlogi. Tez sie wahalam pomiedzy tym,zeby Go nie meczyc, a tym,ze moze potrzeba by mimo wszystko troche wychodzil. Sprobuje to jakos polaczyc. Troszke go wyprowadzac,a jak bedzie mu duzo gorzej,coz,gazeta.. A co do dolegliwosci to wiem duzo,choc zawsze moze byc jeszce cos,ale chyba wiem co powoduje to meczenie sie - ma jakies cienie na plucach,to powoduje zadyszke,sapanie gdy sie zmeczy.Dlatego oszczedzam Go jak moge i ciesze sie kazda chwila kiedy lezy i odpoczywa,jak teraz. Jeszcze raz serdecznie dziekuje za odpowiedz.Wezme sobie do serca co piszesz,wazna dla mnie taka pomoc,bo czasem sie gubie co robic by bylo dla Niego jak najlepsze. i oczywiscie piszcie jak tylko macie jakis pomysł.
  2. Witajcie pisze,by sie was troszke poradzic.jak tylko mozecie to napiszcie mi co o tym sadzicie,moze macie jakies doswiadczenia podobne.otoz jurasek juz bardzo slaby,chociaz miewa momentami sile i checi,ale wychodzenie na spacer to juz katorga-po pierwsze schody-pomimo czestych postojow to juz coraz gorzej,sam spacer tez nieciekawie,jest zmeczony wycieczka po schodach wiec juz na obwachiwanie i zalatwianie nie ma sily.raz jest gorzej raz ciut lepiej,ale generalnie z tendencja spadkowa niestety. Zastanawiam sie,czy nie odpuscic mu spacerow i niech sie zalatwia w domu? Z 1 strony wolalabym zeby jeszcze funkcjonowal jak normalny zwierz,zalatwial sie gdzie trzeba,ale z drugiej strony nie chce go dobijac tym chodzeniem. Wiem co przezywalam na poczatku gdy zalatwial sie w domu,ten smrod,brud i moja frustracja,ale z kolei jesli to mu ulzy,sama juz nie wiem co robic... Nie chce go dobic spacerami,ale nie wiem,moze powinien miec troche tego ruchu i wyjscia.nie wiem co robic! Jak myslicie?
  3. doktor powiedzial ,ze nie bedzie go podtrzymywal na sile przy zyciu :/ wiec nic nie zrobi,bo jemu juz nie mozna pomoc. kroplowka byla na wzmocnienie-tak ogolnie na poprawe.ale raz. a co do bolu to wynikalo z rozmowy,ze go chyba nie boli,ale na pewno ma dyskomfort. to to i ja wiem,nie trudno sie domyslic o dyskomforcie gdy w pyszczku widac gule wielkosci orzecha,gnijaca i krwawiaca. sama wizyta ok-tzn.robi wrazenie,masa pacjentow,ludzie z przeroznymi zwierzakami i to z calej polski.no i wyposazenie chyba najlepsze,maja wszystko,badania,przeswietlenia,wyniki-natychmiast.szok. Juras mial pobrana krew,rtg,a wyniki byly po kilku,kilkunastu minutach. podobalo mi sie tez to ,ze nie zbywaja,nie spiesza sie,jest wyrazna informacja dla wszystkich,ze godziny sa umowne,a czas trwania wizyty zalezny jest od potrzeby i stanu pacjenta.to jest super.ceny tez maja super,moze szczeka opasc.ale coz.jedyny wet onkolog w kraku,wiec musialam.takze jak ktos ma kase to polecam.bo klinika to klinika,nie to co maly gabinecik i na kazde prawie badanie itp.odsylaja gdzies indziej.a tu wszystko na miejscu.zawsze mozna sie doszukac jakiegos minusa,ale chyba nie w tym rzecz,zeby na sile mowic,ze to niedobre.
  4. Dziękujemy! Trzymamy się jak możemy.. dołączam Wam jeszcze jeden link: http://www.garnek.pl/brygida/8949624/juras -zdjęcie sprzed 2 dni.
  5. Tak, była wizyta, nawet udalo sie wczesniej.Niestety Jurasek nic nie dostal oprocz jednorazowej kroplowki i antybiotyku. Pan doktor powiedzial,ze nic nie mozna mu juz pomoc :( Jurasek jest ostatnio bardzo slaby i szybko sie meczy,wiec ulatwiam mu wszystko co tylko moge.duzo spi i odpoczywa czesciej. w tej chwili to akurat biega we snie.. slodkie,ciekawe co mu sie sni?moze goni kota? ;) Przepraszam,ze nie napisalam od razu,ale bylam bardzo przybita. nadal jestem,ale probuje sie jakos oswajac z mysla,ze byc moze to juz nasza ostatnia taka miesiecznica... http://www.garnek.pl/brygida/8940286/4-miesiace-z-juraskiem
  6. Czarus znalazl dom? bo sie pogubilam w tym watku..
  7. tak mi przykro :,( trafilam tu z linku na nk,ktos nawet cos naskrobal o domku w niemczech,chcialam doczytac jaki to on byc moze juz szczesliwy w nowym domu,a tu.. :((
  8. Więc muszę się trzymać.. dla Juraska... bo całkiem się rozklejam :,(
  9. Dziękujemy wszystkim! ja się będę starała jak tylko mogę,żeby było wcześniej,ale nie wiem czy się uda.. może nie będzie tak najgorzej do następnej środy.
  10. Dziekuje wszystkim za cieple slowa! Dzis dostalam termin na przyszla srode do dr Gawora /strasznie dlugo :( / ale mam jeszcze probowac w czwartek i sobote czy cos sie nie zwolni wczesniej.
  11. juz wiem od paru dni,a i tak nadal smutno :(
  12. dobry pomysl z ta nasza klasa! teraz tam pelno ogloszen,fikcyjnych profili i innych takich,moze dotrze do tych co jeszcze mechanicznie nie usuwaja takich wiadomosci.trzeba odpowiednio zatytulowac,zeby nie ''spamowali'' od razu...
  13. jak podasz swoj nr Asior to zadzwonie.bo dostalam wiadomosc na priv ale bez numeru. rzeczywiscie Arka droga,ale jesli to mialaby byc najlepsza pomoc dla Jurasa? na razie nie maja terminu na ten tydzien,mam probowac codzien czy sie cos nie zwolni,wiec bede probowac,a i przy okazji poczekam na info od Asior i moze sama jeszcze cos wybadam z tymi wetami,choc pecha mialam dotychczas w tej kwestii :/ Dzieki wszystkim za pamiec! Jurasek spi,a ja znow buszuje w sieci za wetami.niestety straszne sa rozbieznosci w opiniach na temat poszczegolnych weterynarzy,mozna oglupiec,niewiadomo co wybrac :(
  14. Nie wiem co to Karsivan,ale jak tylko bede u weta zapytam. Jurasek bierze to co mu przepisano jeszcze w warszawie-IMMUNODOL.przywiezli mi 2 opakowania razem z Juraskiem ;) a teraz kupuje przez internet. Oczywiscie jak tylko bedzie cos jeszcze co mogloby mu pomoc to to kupimy.byle by tylko w koncu trafic na porzadnego lekarza... Dziekuje raz jeszcze,wiem i zawsze bede pamietac,ze bylas ze mna od samego poczatku gdy jeszcze "walczylam" o Juraska i mam nadzieje a zarazem pewnosc,ze bedziesz do konca. Oby ten koniec nastapil jak najpozniej...
  15. Bardzo Ci dziekuje Goniu za cieple slowa,za pocieszenie,wsparcie jakie mi dajesz. Dziekujemy Ci z Juraskiem za to,ze jestes. mam czesto takie chwile zwatpienia,a zwlaszcza ostatnio. Dzis w szczegolnosci mnie dopadlo przy tej spokojnej niedzieli. Dziekuje,ze zagladasz tu i piszesz.Nawet nie wiesz jak mi dzis pomagasz dodajac otuchy. Jakby co napisze na priv,na razie pisze najwiecej tu,zeby inni mogli dowiedziec sie co u Juraska gdyby chcieli.Nigdy nie mysl,ze pieniadze moga byc czyms co przeszkodzi w opiece nad Juraskiem!!! nigdy,z zadnym psem! jesli nie "wyrobie" dam znac i poprosze o pomoc. Na razie daje rade,a i duzo pomaga mi moj chlopak-drugi opiekun Juraska :) Czekam z niecierpliwoscia do jutra do 9 by zadzwonic do kliniki,ale oczywiscie kazda inf.o dobrym weterynarzu w krakowie sie przyda.kto wie co bedzie w klinice arka.kazda inf.cenna zatem. Wczoraj 1 raz probowalam sama podniesc Jurasa-do tej pory to byla jedna z niewielu rzecy ktore sklanialy go do zlosci,warczenia i wrecz checi ugryzienia.Przy mnie nawet nie pisnal,dal sie podniesc,ciesze sie,ze byc moze ma do mnie takie zaufanie,ale moze to tez dlatego,ze nie zdolalam go uniesc zbyt wysoko,ledwo oderwac od ziemii.Chyba przy mnie najbezpieczniej sie czuje,ale niewiele to w tej syt.daje,bo w razie gdyby zaniemogl-nie jestem go wstanie podniesc sama.niedosc,ze nie powinnam-mam chory kregoslup i jestem po operacji,to jest za ciezki dla mnie,po prostu nawet w zdrowiu nie dalabym rady.ze 20 kg jak nie wiecej, a ja ledwo ponad 40.Chcialam sprawdzic czy w razie naglej sytuacji bede w stanie sama cos zrobic,ale niestety nie.wiec dobrze,ze nie jestem sama,a i znalazlam pogotowie zwierzece, o kazdej porze transport karetka dla psow.i pomagaja podniesc przewiezc.i w dodatku lokalizacja tuz kolo mnie! Nie zebym nastawiala sie na najgorsze i czekala na to,ale z doswiadczenia wiem,ze w chwilach kryzysowych bardzo latwo stracic glowe.dobrze miec awaryjny tel pod reka lub kogos pomocnego.po jednym wypadku z moim Baksikiem juz zawsze staram sie byc przygotowana.wtedy go cudem odratowalismy,ale bylo bardzo ciezko.trzeba sie zabezpieczyc. Wrocilismy ze spaceru,bardzo krociutko,bo snul sie jak duch,nie mial sily wracac.teraz spi kolo mnie na dywanie.ale jak tylko udaje sie do kuchni zrywa sie i leci za mna.kuchnia to przechowalnia jedzenia i on o tym dobrze wie! ;) smutno mi dzis bardzo i lzy mi sie same cisna do oczu,ale troszke mi lepiej na sercu,ze moge o tym porozmawiac. i otrzymuje wsparcie.dziekuje.
  16. mieszkam w samym centrum krakowa.zawsze najlepszy lekarz jak nalblizej-bo jakby cos sie stalo a ja bede bez pomocy i bez auta to bym sama jakos sie dostala.ale wiem juz ze lekarze tu blisko sie nie sprawdzili.wiec kazdy zakatek byle lekarz dobry! znalazlam cos takiego-http://www.arka-vet.pl/lekarze.php -jutro zadzwonie i bede sie chciala umowic do dr jerzego gawora,bo specjalizuje sie w tym co trzeba nam. juz wczesniej mialam te klinike na oku ale glupia-przezorna zrazilam sie po przeczytaniu jakiegos komentarza w necie o tym jak jednej pani kot umarl,ze tam zle zdiagnozowali.i sie uprzedzilam.ale jedna jaskolka wiosny nie czyni prawda? moze warto,bo jak wieksza klinika to i mozliwosci wieksze.cena pewnie tez,ale trudno. ile dam rady to zrobie,a jak mi braknie to dam znac. dzieki za troske. i nie zaszkodzi jak popytasz o jakiegos dobrego lekarza w krakowie,bo ja do tej pory tu nie leczylam psa zadnego,a wet kotow mojej siostry sie nie sprawdzil :/ najgorsze jest to,ze chce mi sie plakac,ze moze cos zaniedbalam.tzn za malo zrobilam. po rozmowie telefonicznej z dr jagielskim przestalam szalec i dzialac bo powiedzial ze nie da sie wiele zrobic. a ze wydal mi sie bardzo kompetentnym lekarzem to posluchalam i przestalam latac po wetach.stracilam nadzieje na wyleczenie.a moze sie mylil? przeciez gdyby chodzilo o mnie nie zawierzylabym w opinie 1 lekarza! mam teraz ogromne wyrzuty sumienia.mecze sie,ze moglam wiecej zrobic,a teraz juz moze za pozno? bo leczyc raka im wczesniej tym lepiej.a guz jak juz pisalam urosl bardzo. :,(
  17. czasem sie zastanawiam gdzie ja mieszkam,czy aby w krakowie,czy na jakims zadupiu,ze dobrego weterynarza nie moge znalezc.sprobuje w pon.lub wt.gdzies zahaczyc z Jurasem,tylko dobija mnie mysl,ze znow bedzie kicha i tylko trace czas i kase,a potrzebny lekarz,ktory go pozna i jakby co bedzie wiedzial z czym ma do czynienia jak sie u niego pojawimy kolejny raz. masakra.mam pecha chyba. :(
  18. tez nyslalam o wecie,choc sama nie wiem,bo przeciez powiedzial mi dr jagielski ze to najgorszy typ raka i nie ma sensu nawet operacja,ze on by sie nie podejmowal,ze te witaminy i byle do czasu az nie zacznie cierpiec bardzo.. najgorsze jest to ze my nadal nie mamy swojego weta! jeden go wytarmosil za kare-grr nigdy wiecej tam nie poszlam i nie pojde.,drugi bardziej zajmowal sie wykladaniem mi roznych spraw niz samym psem. (wyklady dotyczyly m.in.gejow i lesbijek :/ ) i spytal po co bralam takiego psa.BOŻE!
  19. a może zrzutka na transport? ile potrzeba? skąd dokąd?
  20. oczywiscie! mizianka to on ma pod dostatkiem. nawet moj chlopak mowi,ze wiecej uwagi troski i milosci poswiecam Juraskowi niz jemu. I ... to prawda! ;p bo biedaczek taki z niego.poza tym jest taki kochany,ze nie moge sie powstrzymac,reka mi sie niemal od Juraska nie odrywa ;) Teraz Juras spi,non stop od porannego spaceru,a juz niedlugo idziemy na popoludniowy,ech bede musiala go znow budzic i niemal na sile wyciagac.a jeszcze niedawno bylo tak,ze jak juz widzial jak ubieram kurtke to sam wstawal i biegal z radosci.i to bylo takie cudowne!!! tesknie za tym... a moze i jemu po prostu udzielila sie zimowa depresja? ech...
  21. no właśnie.. niestety nie mam super wieści... nie wiedziałam,czy pisać.ostatnio gorzej się ma nasz Jurasek. na początku myślałam,że to "tylko" kolejny gorszy dzień.bo miewał takie.raz lepsze raz gorsze,z przewagą tych lepszych. i z reguły trwało to dzień,dwa. teraz niestety trwa to już ponad tydzień i martwie się,że to początek końca? niee nie chcę nawet o tym myśleć!!! może znów minie,mam nadzieję! byle by nie cierpiał.a przecież pies nie powie. guz mu się bardzo powiększył-widzę to głównie po zdjęciach ( z pierwszych dni i z teraz), bo jak się widzi psa na co dzień to nie rzuca się w oczy ta różnica. je różnie.np.niedawno zjadał więcej (nie przekraczając dziennej dawki-rzadko zresztą kiedykolwiek zjadał dzienną dawkę-z reguły troszke mniej).) a ostatnio mniej je,ale nie chudnie wcale.nawet dziś mi się dziwnie zrobiło bo jakaś pani na spacerze powiedziała,ze grubiutki... heh,sama nie wiem,raczej gruby nie jest.uważam.no i ja nie z tych co przekarmiają psy.ale na pewno przybrał trochę w porównaniu z tym jak do mnie przyjechał. apetyt wciąż raczej ma,więc nie jest tak najgorzej. a przysmaki to zawsze i o każdej porze chętnie! :) najbardziej widać to pogorszenie na spacerach-po schodach gorzej schodzi a na spacerach bardzo powolny,jak smutny snuje się,nawet mniej już zainteresowany obwąchiwaniem tego i owego. wiec jeszcze krócej spacerujemy. muszę go trochę zachęcać w drodze powrotnej by wszedł na schody. w domu już jako tako-albo lepiej się czuje w domu,albo mniej to widać bo w domu i tak zawsze dużo spał,mniej chodził. tak czy siak,jestem spokojniejsza gdy jestem z nim w domku.dużo jak zwykle się przytulamy,bo smutno mi i boję się i martwię...
  22. skoro je to jeszcze nie jest najgorzej,ale skoro cierpi to co lekarze na to? kiedy wiadomo czy należy skrócić cierpienie? pytam bo mam pieska w nieco podobnej sytuacji,trochę lepiej się trzyma,ale ostatnio mu sie pogorszyło :( nie chcę nawet o tym myśleć! chciałabym,by nigdy nikt nie był zmuszony do usypiania psów :( to straszne. lepiej by same odchodziły,bez bólu,choć to tylko marzenia... a najlepiej by w ogóle od nas nie odchodziły :,(
  23. http://www.garnek.pl/brygida/8794591/juras http://www.garnek.pl/brygida/8794576/jurasek
×
×
  • Create New...