Ok.czekam na wiesci,ale jutro i tak dzwonie do azylu bo widze,ze za dlugo to trwa.troche mnie wszyscy ''zrazaja'' ze i tak mi sie nie uda,bo on musi zostac na miejscu a ja nie jestem z warszawy.ale bede walczyc do konca.zawsze myslalam,ze wazniejszy dom,godne warunki i!-kochajacy opiekun.ale widac wazniejsze co innego? Nie wiem juz zglupialam,byle jak najlepiej dla juraska. Ale jeszcze sprobuje,bo chcialabym mu dac dom,i to nie tymczasowy tylko jego dom juz na zawsze,do konca jego dni-byle jak najdluzej bez cierpienia :,(