-
Posts
410 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brygida999
-
no i dzis tez pogardzil miska po spacerze,lezy król na kanapie,wiec trudno,troche sie wkurzam,bo nie wiem czy mu nie smakuje,czy powtorka z rozrywki jak wczoraj.mniej sie martwie,bo pewnie zje po drugim spacerku. tylko ze co,ze za duzo mu jesc daje,ze nie chce teraz rano jesc czy o co chodzi? bo przez miesiac jadl tak samo i od wczoraj sam wprowadza zmiany?.. ech..
-
spiesze powiadomic,ze wlasnie wrocilismy ze spacerku (tak jak przypuszczalam nie zalatwil sie, no bo i czym) slabiutki byl,ale po spacerze wszystko jak zwykle,zjadl ryz z miesem,dalam mu troszke mniejsza porcje niz zwykle,bo balam sie zeby nie dac za duzo i zjadl ze smakiem i oblizywal miske pare razy i teraz patrzy i oblizuje sie jak ja jem kanapke ;) czyli chyba wszystko wrocilo do normy,mam nadzieje! ulzylo,az sama w koncu cos zjadlam :) przepraszam,jesli niepotrzebnie zmartwilam kogos,ale tak sie przejelam,bo pierwszy raz taka sytuacja,ze juras lakomczuch nie chcial nawet szynki,ze musialam napisac,bo balam sie o niego. teraz chodzi i weszy,pewnie by cos jeszcze skubnal ;) pozdrawiamy
-
jak na razie po powrocie z rannego spaceru jedyne co chcial to kanapa,nie jadl,nie pil,lezy,spi. za godzinne pora kolejnego spaceru,zobaczymy, oczywiscie,ze jak sie bedzie przedluzac to pojde do weterynarza.ale ile? doba? dwie? moj jamnik jak chorowal ostatnio to nie jadl tygodniami i lekarz nawet nie pomagal. martwie sie,ale staram sie cierpliwie czekac.tylko,ze jak pojde z nim za niedlugo na spacer to nie bedzie nawet mial sie czym zalatwic :/ ach biedny jurasek i ja przy okazji ;) z tego martwienia sama dzis jeszcze nic nie jadlam..
-
spokojnie,nie dochodzi do takich sytuacji by mogl dorwac jakiegos,zreszta koty sa szybsze,a jurasek zanim pobiegnie lapki mu sie rozjada i kota ni ema szans szybkiego dogonic.. ale dzis martwi mnie co innego-po raz pierwszy juras nie chce jesc :( ledwo wcisnelam mu tabletke w pasztecie a zawsze wcinal.nie chcial jesc ryzu z mieskiem, probowalam samego mieska tez nie,nawet sprobowalam plasterek szynki i nie chcial. martwie sie teraz bardzo! :( nie wiem czy cos powinnam zrobic, na razie czekam,jak dzis w ogole nie bedzie chcial jesc to pojde do lekarza, na razie poczekam chyba i moze pozniej cos zje.. piszcie jak macie jakies rady :(
-
tak, pogonil, bo w domu sa dwa :) mieszkanie jest podzielone mniej wiecej na pol,zeby bylo w miare sprawiedliwie,pol mieszkania dla juraska pol dla 2 kotkow. kazde po okolo 50 m2,wiec mysle,ze maja miejsca troszke, rzadko sie spotykaja,a gdy juz dojdzie do spotkania to niestety juras warczy i goni,nawet zdarzylo sie pare razy przy doslownie sekundzie nieuwagi,ze bezczelnie wyjadl im z misek.. liczylam,ze sie zaprzyjaznia,nawet na samym poczatku je ignorowal, a teraz juz niestety nie zachowuje sie przyjaznie,choc widze,ze koty byly by do tego bardziej sklonne. ach ten juras.. ale nie jest zle,jak juras spi to koty buszuja mu niemal pod nosem,ale jak jest na nogach to zaden nie odwazy sie ;)
-
wzruszasz mnie i peszysz :) dziekuje goraco w imieniu swoim i spiacego jurasa :) wiem,pamietam dobrze,ze wspierasz nas od poczatku,bardzo jestem za to wdzieczna i za kazde cieple slowo.i dziekuje,ze pomimo,ze juraskowi sie juz "pomoglo" to temat ten nie umarl smiercia naturalna i nadal jest zainteresowanie. dodam kolejny raz,zebardzo jestem szczesliwa,ze juras jest tu i chcialabym zrobic wszystko,by zabic tego raka :,( ale chyba nie da sie :,( musze dodac,ze jak na razie uwazam,ze ma sie calkiem niezle,a dzis poraz pierwszy tak szybko pobiegl,ze trzymajac go na smyczy musialam biec szybko! szok,pobiegl tak za swoim drugim panem gdy ten szedl do pracy.kochany juras nasz :)
-
mam mam :) i walcze z kanapa,tzn.z jurasem na niej,ale przegrywam troszke-bo szkoda mi go, no i ile razy dziennie mozna sciagac psa z lozka? kilkadziesiat.. ech,sil juz nie mam. a jak mnie wczoraj liznal w nos po ktoryms sciagnieciu z tapczanu to poddalam sie ;) przekupila mnie bestia ;) ps.rozmawialm dzis z dr jagielskim-od biopsji jurasa i juz wiem duzo.a weta raczej zmieniam,mialam isc jutro,ale poszukam lepszego... no i chyba miekne calkiem,bo juras teraz spi na tapczanie w drugim pokoju,a ja mysle jak milo bylo by go miec u siebie w lozku i sie przytulic.. hihi i jak tu być twardym??!
-
Ugotowany żywcem szczeniak POMOCY !!!! Ma dom.
brygida999 replied to Laura1108's topic in Już w nowym domu
wszyscy trzymamy mocno kciuki za Mukiego. bedzie dobrze,musi byc! ale ciagle łzy cisna sie do oczu.. :,( -
Ugotowany żywcem szczeniak POMOCY !!!! Ma dom.
brygida999 replied to Laura1108's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.garnek.pl/brygida[/url] garnek juz "odpalony".nie tylko ja zamiescilam zdjecie i info-wiele osob to zrobilo. moze to pomoze w jakis sposob. Jurasowi pomoglo,wiec nie zaszkodzi sprobowac.. -
wypiski tzn? dostalam rozpiske lekow-dawkowanie-jak u lekarza domowego.ale nie napisane co na co,pewnie myslal ze skoro mowi to wiem,a ja sie pogubilam,ale zapytam go o to. ciezko znalezc dobrego weta-wiem to po moim ost.psie,ale on byl leczony w innym miescie. nie spotkalam jeszcze takiego weterynarza o ktorym wszyscy mieliby tylko dobre zdanie,zawsze znajdzie sie jakis niezadowolony,ale na razie o nim zlego slowa nie slyszalam,i wcale sie nie upieram na niego,pomysle nad czyms jeszcze,choc jak pisalam nie chcialabym mu co chwile zmieniac..
-
wiem,ale smuce sie bo mialam nadzieje... ze moze jednak... a co do weta to jeszcze nie wiedzielismy ze jest czerniak,tylko powiedzialam mu ze jest przypuszczenie i byla biopsja,ze czekamy na wyniki.kazal dac znac jak sie dowiem,a dowiedzialam sie pozniej,po wizycie.nie dzwonilam,bo juz nieczynne,zadzwonie jutro oczywiscie.mowil tez cos,ze jak bedzie czerniak to ze raczej szczepienie nie ma sensu,a jak wynik bedzie negatywny to trzeba by zaszczepic. ja ciagle mialam nadzieje,wrecz bylam pelna pozytywnych nadziei,ze jednak nie bedzie czerniaka. a co do rimadylu to ja juz zglupialam!!! juras dostal kilka lekow-zaledwie po pare tabl.na max 6 dni,a niektore na 2.i ta wizyta byla taka dluga i wszystko mu mowilam i on mi powtarzal po kilka razy a i tak zapomnialam co na co! mniej wiecej tylko pamietam ze tribux to chyba cos na to sranko synergal to chyba antybiotyk tez cos na to,ja juz sie pogubilam,przepraszam was,ale taka bylam przejeta bo dzis rano wymiotowal i sie balam co mu jest,czy nie ma jakis przerzutow na zoladek czy co.wiec juz nie wiem co to ten rimadyl,ale mnie nastraszyliscie i teraz martwie sie jeszcze bardziej :( dostal tylko 1 tabletke i mam mu ja podawac po 1/3 raz dziennie przez 3 dni i tyle.
-
bede jutro dzwonic znow do kliniki w warszawie,zeby rozmawiac z doktorem jagielskim,bo dzis go nie zastalam.ale to tylko tak skonsultowac,bo nie bede psa leczyc na odleglosc-mieszkamy w krakowie. zawsze moge zmienic weterynarza,ale nie dobrze tez chyba tak latac od jednego do drugiego,chcialabym juz miec takiego 1 stalego co pozna jurasa i bedzie go mial pod stala opieka :( mam historie choroby i lekarz ja czytal. mowilam mu o wszystkim,wizyta byla dluga.