Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. tak źle z tym opatrunkiem nie jest,odgryzł dosłownie 3 kawałeczki wielkości 50 groszówki.może coś go zaswędziało po prostu.ogólnie pilnujemy go cały czas,co chwila któreś z nas zagląda do kuchni jeśli on się nie pokazuje w pokoju.damy radę :) weszłam przed chwilą do niego,żeby ucałować jego pyszczek od cioteczek,i mocno się zdziwiłam.chłopaczek nie leży już zwinięty w kłębek,tylko wyciągnięty jak śledź :) nawet kiedy weszłam do kuchni już nie dygnął ze strachu,tylko tak leżąc,łypał na mnie ślipkami.czuję,że za tydzień to będzie pies nie do poznania :) ten jego siurek dalej nieciekawie wygląda.teraz wreszcie mogłam się trochę przyjrzeć kiedy lezy tak wyciągnięty (tylko bez insynuacji proszę :diabloti:) no i nie bardzo mi się on podoba
  2. śliczny,grzeczny chłopczyk:) umówię się kiedyś z jego Panią na jakiś spacerek,bo tęsknię strasznie,a mam przecież go "pod nosem" :)
  3. ale Twój tz przynajmnniej za szofera robi i psiaki po polsce rozwozi.mój do dziś nawet prawa jazdy leniuch nie zrobił,no bo po co,skoro ja mam :/
  4. Aniu,przepraszam że nie odebrałam tel.-marcin nie dał rady mnie dobudzić.odsypiałam wczorajsze przeżycia,nocne czuwanie przy chłopczyku,podrywanie się co chwila na dźwięk jego obroży,jeszcze o 6 rano musiałam wstać bo weronika wyjeżdżała na weekend. na razie z działką się wstrzymamy-ja się boję o tę jego łapinę,jakby nie patrzeć,to jest cały weekend na dworzu,bo nie miałabym serca psiula zamykać w domku.działka ogrodzona bo jest typowo rekreacyjna. zaczął obgryzać opatrunek.niewiele tego "zciachał".ale trzeba go teraz pilnować żeby więcej nie zdjął. w dalszym ciągu nic nie ruszył z miski,ale cierpliwie czekam :) co do kontroli w klinice:tak jak rozmawiałyśmy,dla dobra psa będziemy jeździć do Łazów.raz w tyg jestem w stanie wybierać tam się na wycieczkę.częściej ciężko byłoby choćby czasowo i logistycznie-zapakować psa i min.dwoje dzieci do samochodu to nie lada wyzwanie :) za chwilkę pójdę ucałować skarbusia w nochalka :)
  5. super wieści :) ja też nie mogę się przyzwyczaić do nowego imienia. qrcze,on już zawsze będzie dla nas Dyziem :)
  6. [quote name='vega17'] spacerki, obiadki kolacyjki....nwet ja tak nie mam:)[/QUOTE] hihi a ja tak mam.odpowiednia tresura czyni cuda :diabloti:
  7. nie mogę się doczekać,aż pieso nam wyzdrowieje i wetka pozwoli zabrać go na działkę.już widzę jak domki się o niego zabijają,jak będziemy miały piekne zdjątka do ogłoszeń,pięknego dostojnego piesa z uśmiechniętym pycholem,na zielonej trawce...to jest teraz mój priorytet.on musi być zdrowy i szczęśliwy! :)
  8. właśnie skończyłam aplikować "synkowi" lakarstwa :) pięknie zjadł w kiełbasce antybiotyki.dałam mu też 5ml arthroflexu,ten drugi lek mylo coś tam dam mu wieczorem.każdy z tych leków ma brać 1x dziennie,więc żeby go nie mordować,jeden będzie dostawał rano, a drugi wieczorem.z odrobaczaniem poczekam do obiadu,niech teraz odsapnie troszkę chłopaczyna jak na razie nie chce jeść :( kiełbaskę to i owszem,ale na miseczkę się obraził :roll: poczekamy,może to ze stresu. cioteczki,przybywajcie,bo ja sama do siebie piszę,aż mi głupio :oops: a pisałam już jak bardzo go kocham?? :-) kocham na zabój słodkiego brytana :)
  9. zamordujecie mnie kobity :diabloti: ale ja nie mogę się nie ekscytować skarbuś wchodzi już do pokoju!!!!!!!!!:multi::multi::multi::multi: tak bardzo ciekawią go dzieci :) [IMG]http://i42.tinypic.com/5akx0n.jpg[/IMG] potem obwąchałem to i owo :) [IMG]http://i44.tinypic.com/2e2nfrt.jpg[/IMG] da mnie siedzącej przy kompie jeszcze nie podszedł.koka za bardzo mnie pilnuje:cool3: mała zazdrośnica warknęła na niego już dwa razy.wzięłam ją na rozmowę na dywanik,wygłaskałam,wycmokałam.zobaczymy jak to będzie.może musi się dziewczynka oswoić z "wielkoludem" :)
  10. kwarantanna w mieszkaniu po parwo musi trwac co najmniej 6 miesięcy :( cholera jasna szczylki nie dajcie się choróbsku!! marlenka,w poniedziałek mam dzwonić do pani umawiać się na wizytę.mam jej mówić,że adopcja wstrzymana bo dzieciaczki chore,czy nic nie wpominać?nie wiem co robić :(
  11. [quote name='vega17'] [IMG]http://forum.szafa.pl/upload/foto_cache/f24/4f9/f4d/c85/020/451/236/53b/b6c/d5e/bc_500x640.jpg[/IMG] [QUOTE] boska fotka :) dziewczynka jest już zdecydowanie szczęśliwsza
  12. piękny pycholek już z pewniejszą siebie minką [IMG]http://i44.tinypic.com/3517t6d.jpg[/IMG] obiecuję że będzie coraz lepiej :) byliśmy na "spacerku" naokoło naszego podwórkowego ogródka,mój "synek" :) zrobił 2x siusiu i spowrotem do domku.strasznie się stresuje przy znoszeniu i wnoszeniu po schodach :( chłopaczek nadal ma wielką ochotę pozwiedzać mieskanko,poobwąchiwać kąciki,ale jeszcze strach bierze górę nad ciekawością.trzeba czekać,ale jestem pewna że nasz skarbuś niedługo całkiem się otworzy. słuchajcie,jego strasznie ciągnie do dzieci!kiedy słyszy głosik któregoś mojego malucha,podchodzi zaciekawiony do progu pokoju,ale zaraz zmyka w kącik w kuchni który wczoraj sobie wybrał.położylismy mu na noc posłanko w tym miejscu,ale psotnik wyciągnąl je prawie do przedpokoju.w nosku ma naszą troskę o jego kosteczki,wygodniej mu na gołej podłodze :(
  13. Anawo,a ja życzę wszystkim biedom żeby spotykały na swoich drogach takich ludzi jak Ty.Cudownych,ciepłych i szczerze przejętych losem tych nieszczęśników. marcinek ogólnie był strasznie zmieszany,bo taki z niego duży wstydziosek;-) ale prawda,że kawę robi świetną (gotuje jeszcze lepiej hihi) z Welshem już trochę lepiej,je nam z ręki,do 3 w nocy z nim siedziałam,głaskałam,rozmawiałam,częstowałam smakołykami. w nocy kilka razy słyszałam jak wstawał i biedulek chciał pozwiedzać mieszkanie,ale za każdym razem kiedy już był prawie w pokoju,wystarczyło że któreś z nas drgnęło,a pieso zmykał gdzie pieprz rośnie :( za chwilę będziemy szli na siusiu,a jak wrócimy,położymy go u nas w pokoju na posłanku,może go trochę ośmielimy. chłopczyk jest najpiękniejszy na świecie i za kilka tygodni będzie najcudowniejszym,najbardziej roześmianym i szczęśliwym piesem na ziemi :) Aniu,miałyśmy zdecydowanie za mało czasu na rozmowę,ale podtrzymuję zaproszenie(a),w każdej chwili,o każdej porze dnia i nocy :) możesz zaglądać do chłopczyka.na pewno zobaczymy się w klinice,tak jak rozmawiałyśmy. co do dojazdów do kliniki-absolutnie nie ma potrzeby zwracania mi za paliwo.dlatego pytałam jak często mam pokazywać się z Welshem na kontrolach i skoro będzie wytarczyło mniej więcej raz w tyg to żaden problem.ja też muszę się coś dorzucić do puli wydatków idę teraz wycałowac brytana i poprosić aby udał się ze mną na dół na siku.marcin zniesie i wniesie go spowrotem po schodach jeszcze mam ogromną prośbę.nie ogłaszajmy go jeszcze.niech chłopczyk całkiem wyzdrowieje,zsocjalizuje się choć trochę.ja wiem,że będę robiła wszystko wg zaleceń wetki,bo na sercu lezy mi aby Welsh mógł cieszyć się sprawnością,mógł szaleć,biegać,skakać.na pewno znalazłybyście mu najlepszy domek na świecie,ale ja z natury jestem nieufna i wolę sama to zrobić i przypilnować,niż potem się niemile rozczarować. potencjalny domek Welsha może i bedzie obiecywał że wszystkim dobrze się zajmie,będzie dbał o piesa,ale wiemy jakie jest życie-sytuacja może przerosnąć każego
  14. chłopczyk jest już z nami.jest przerażony,trzeba dać mu czas.zdjęcia porobimy dopiero rano,chcemy teraz dać mu spokój,niech sobie odetchnie.
  15. zawsze kiedy przyjeżdża do nas tymczasowicz,ma na początku przerąbane,bo focimy jak szaleni :) jak byliśmy u chłopczyka w klinice,strasznie się bał flesza i odgłosu wysuwanego obiektywu,więc nie będzie można przesadzać.ale foty będą na pewno już jutro.do południa muszę się wyrobić,ponieważ po 12 mam zamulonego neta
  16. już już piszę co się dzieje :) anawa czekała na tel od wetki,aby uzgodnić,czy Welsha można już zabrać doczekała się biedulka dopiero w okolicach 20 :/ od razu pojechała po chłopaka i zapewne są już w drodze do nas :) tymczasem,juz prawie cały "komitet powitalny" usnął i sama będę witać brytana :)
  17. Igiełko,tak to jest niestety.życie weryfikuje nasze plany i marzenia.czasami trzeba się nieźle nagimnastykować żeby "jakoś" żyć. masz wielkie serduszko,tak szybko zdecydowałaś wziąc tę sponiewieraną kruszynę,dać jej ciepełko domowe :) trzymaj się :)
  18. o matuś,dzieciaczki trzymajcie się :(
  19. jeszcze tylko trzeba poczekać na panią doktor,zobaczymy co powie.ale bardzo prawdopodobne jest że to już dziś.brytan rozrabia w klinice jak pijany zając i chyba z ulgą go tam pożegnają ;-)
  20. a ja się pochwalę,bo nie wytrzymam... możliwe,że Ania już dziś przywiezie do mnie chłopczyka :multi:
  21. [quote name='anawa'] Dota, będziesz zawsze musiała pilnować, żeby Welsh nie był głodny, bo sam się obsłuży i zrobi Ci kipisz w lodówce...:diabloti:[/QUOTE] chłopczykowi już niczego nie bedzie brakować,więc nie będzie musiał rozrabiać :) swoja drogą cwana z niego bestyja :diabloti: PS.nie mogę sie jutra doczekać,normalnie czuję motylki w brzuchu :) mam nadzieję że nic się nie zmieni?inaczej oszaleję
  22. oj tak,to była straszna nerwówka :/ tak samo się denerwowałam kiedy moje najmłodsze dziecię miało oerację na serduszku. dobrze że to będą nasze ostatnie nerwy związane z welshem.teraz juz tylko z górki!! :) to już jutro,już jutro chłopczyk zacznie nową drogę,doczekać się nie mogę jak dziecko prezentu pod choinką :)
  23. właśnie przynoszę:) Karolinka napisała mi w tym momencie smsa.dzwoniła do kliniki,wszystko w porzo,Welsh rozrabia,zniszczył zamek w szafce i dobrał sie do karmy!!! UFFFFFF
  24. siedze jak na szpilkach.qrcze,lekarka obiecała wysłać smsa :( pewnie nie wie ile tu serduszek czeka na jakiekolwiek wieści :(
  25. musimy uzbroić się w cierpliwość :( anawa wspominała mi,że wetka obiecała od razu po zakończeniu operacji dac znać,chyba że skończy się ona bardzo późno w nocy.(nie pamiętam dokładnie,ale wydaje mi się że ma dac znać smsem anawie bez względu na porę?) musimy grzecznie czekac :)
×
×
  • Create New...