Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. chłopaczyna znowu zjadł michę papu :multi: zastanawiam się,czy on przypadkiem nie ma gdzieś pod swoim kocykiem jakiegoś laptopa schowanego i poczytuje sobie na dogo co ja o nim piszę :) bo jak inaczej wytłumaczyć,że kiedy piszę że jest jakiś problem z Welshem,za chwilę on znika? było znaczenie-problem sam zniknął.Welsh był tadkiem niejadkiem-je już 3 dzień z rzędu :) idę "przetrzepać" jego posłanko :evil_lol:
  2. wiem,wiem,obiecuję nie utuczyć chłopaka :) ale troszkę musi przybrać,bo nawet wetka zauważyła że nie przybrał na wadze,a kiedy lepiej mu się przyjrzała,przyznała mi rację że nawet schudł. muszę zrobić coś,żeby on jadł regularnie,codziennie po choć jednej misce a nie co dwa dni do oporu.
  3. dzieńdoberek cioteczki :) w domku spokojnie,Welshyk nic nie rozrabia aż mi jakoś dziwnie.ostatnio wogóle nie było psa w domu.wczoraj,kiedy ochłonął po wizycie śfagra,znowu zaczął wypuszczać się "na salony" :) po wycieczce do kliniki zgłodniał i zjadł 2 michy żarełka.tym samym zmienił swój nawyk jedzenia co dwa dni.i dobrze,bo chłopaczyna nie ma wcale ruchu więc powinien wreszcie przytyć. dziś jeśli nie będzie znowu chciał jeść,"doprawimy" karmę mięskiem mielonym.
  4. to o tym biedactwie opowiadała mi mariolka :( śliczny jest,i nieduży.zdrowy miałby szansę na domek
  5. dziękuję,czuję sie dobrze.choć nie do końca-z pamięcią nie najlepiej :)
  6. moim sąsiadom przeszkadzały koty na podwórku,wszystkie potruli :angryy: a teraz płaczą że szczury biegają im między nogami... byliśmy na kontroli.a raczej byliśmy zdjąć szwy i zrobić rtg,bo przez moje zaćmienie umysłu (zapomniałam wziąć poprzednich zdjęć rtg) nadal nie wiemy czy jest poprawa w łapce Welsha. Pani wet. tak na pamięć stwierdziła że nowych "łupków" (czy jakoś tak-ja pamięci wogóle nie mam i nie powiem dokładnie jak to się nazywa) nie ma,jedynie nie przypominała sobie aby na główce kości była narośl która było widać na dzisiejszym zdjęciu.ja w domu sprawdziłam poprzednie zdjęcia i widać tę narośl,mniejszą,ale widać.więc chyba źle nie jest :) jutro albo pojutrze,w każdymm razie wtym tyg muszę dowieźć do lecznicy poprzednie zdjęcia,wtedy dopiero będzie wiadomo na 100% czy jest dobrze. kto nie ma w głowie,ten ma w nogach...:evil_lol:
  7. tak szczerze,to ja się czuję dużo gorzej... ale samochodem dam radę pojechać,z przystankami,ale dojadę
  8. ja tak tylko na chwileczkę... jadę jutro rano z welshem na kontrolę. u chłopaka wsio ok,nic nowego :) więcej napisze jutro po wizycie
  9. [quote name='ludwa'] Czy jest ktoś z wawy, kto podejmie się pomocy transportowej dla idusiek przy psiaku. To nie jest przypadek (raczej), że już, natychmiast pogotowie, tylko terminy raczej do ustalenia i dopasowania.[/QUOTE] słuchajcie dziewczynki,ja mam wprawdzie samochód i mogłabym się podjąć pomocy w transportowaniu piesa na w/w zasadach.nie jestem dyspozycyjna non stop,ale zawsze możemy się jakoś dopasować.gorzej,jeśli trzeba byłoby codziennie zawozić Portosa np na zastrzyki.mieszkam z drugiej strony wawy i to byłoby dla mnie raczej niewykonalne,choćby finansowo :(
  10. [quote name='mamajulki']Ja ją tam jadę zawiezć przecież.. Ze wszystkimi jej rzeczami.. Biorę umowę do podpisania..[/QUOTE] obyś nie musiała za kilka dni jechać po nią spowrotem domek wypadałoby najpierw sprawdzić
  11. wow ale tu cicho u chłopczyka :( gdyby ktos pytał, u Welsha wsio ok,zjadł z rana całą michę karmy i leży do góry brzuchem :) nic nie nabroił :) tylko znowu nie chce wchodzić do pokoju.przyczyna:nocujący szwagier...
  12. [quote name='psiara34'] [FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Times New Roman][SIZE=3] chyba najwyrazniej oczekuje medalu ze miala psa z adopcji...ja jej dam medal! chyba z ziemniaka mada faka!!!!! [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT][/QUOTE] mało nie popuściłam ze śmiechu <hahaha> dajcie juz dziewczyny spokój,nie denerwujcie się babsztylem.chciała pokazać przed sąsiadami że jednak jest w stanie zapłacić 4 tysiące za mastifa !bo pewnie taką bajkę by sprzedała i dowartościowała by się biegającym fafluniastym poogródku.ha! tyle że nie wie chyba,że chęć "przykozaczenia" przed sąsiadami jest złą motywacją do adopcji psa po przejściach. psiara,vega nie oglądajcie się za siebie,nie popełniłyście jakiegos mega błędu. a ta adopcja jest lekcją dla nas wszystkich.temat lekcji:jak daleko sięga ludzka głupota i brak wyobraźni. pozdrawiam cioteczki :)
  13. śmiech to samo zdrowie,choć w Twoim wypadku cioteczko,koleżanki mogą pomyśleć dokładnie odwrotnie :)
  14. [quote name='Agmarek'] [B]Zrób mu parę fotek. Plisss...:lol: muszę to zobaczyć :evil_lol:[/B][/QUOTE] zapewne nie będę miała rąk wolnych,bo znając fobię Seby,będę JA musiała znieść po schodach ich obu :evil_lol:
  15. [quote name='mariolka']Fizia zostaje na stałe w dt. To juz ostateczna decyzja.[/QUOTE] szkoda... qrczę,ja przy każdym tymczasowiczu miałam problemy z wydaniem go do adopcji,bo moje serducho kocha każdego piesa od pierwszego wejrzenia.ale rozum podpowiada że tyle biedaków czeka na swoją szansę i ja muszę im ją dać. przynajmniej wiadomo że Fiziula będzie miała super domek
  16. będziemy trzymać,aż zdrętwieją :) żeby tylko nie poodpadały...hihi
  17. [quote name='Agmarek']Witaj z rana mordeczko kochana :loveu: Dbaj o Dorotkę żeby szybko wyzdrowiała i na spacerki z Tobą piesku latała :evil_lol:[/QUOTE] wow jaki fajny wierszyk z rana :) Agmarek,masz talent :klacz: na razie na "spacerki" chodzi z nim marcin.dzis po południu będzie musiał znieść go szwagier trzęsidoopa hihi [quote name='Akrum']hah...Ty się dota martwisz, że Welsh je co dwa dni, a ja bym tak czasem chciała, żeby moje ogony choć jednodniową głodówkę sobie zrobiły... a nie ciągle wpatrzone tymi swoimi pięknymi oczętami to w miseczkę to we mnie i co... i jeszcze tupią łapkami na mnie i prychają jak mówię, że już wystarczy.. :)[/QUOTE] dokładnie w taki sam sposób brała mnie na litość Koka :) ona dosłownie tańczy przy misce,dopóki jej coś nie "spadnie". ale dobre czasy sie skończyły,dostaje tylko raz dziennie i to karmę pod tytułem "weight control" :) po tym jak wetka nastraszyła mnie co może się dziać z psem który ma nadwagę,absolutnie nie ulegam "uczuciowej terrorystce" [quote name='Akrum']I tak jak anawa pisała, nie próbuj mu czasami gotować, on musi jeść tą suchą karmę, jak będzie głodny to zje, to dla jego dobra, dla zdrowia :) a jak posmakuje gotowanych rarytasów, to jeszcze trudniej będzie go przekonać do suchej karmy.[/QUOTE] wiem,wiem że mi nie wolno go rozpuszczać i że karma którą dostaje jest dla niego lekarstwem.ale ja mam wyrzuty sumienia że pies chodzi głodny.choć zdaję sobioe sprawę że sam sobie krzywdy nie zrobi. słowo harcerza:nie będę mu dawać nic oprócz jego karmy :) ja także bardzo się cieszę że chłopaczyna już nie znaczy nic w domu.nie zdarza mu się absolutnie nigdzie nie pstryknąć,nawet w nocy po kryjomu :) na dzień dzisiejszy,Welsh to bardzo grzeczny,bezproblemowy pieso.oby było tak dalej
  18. kiedy ja bym chciała żeby Welsh miał okrągłe boczki...nie żeby był zapasiony jak Koka,ale żeby był zgrabnie "nabity" strasznie mnie korci żeby zacząć mu gotować...:diabloti:
  19. "krówki" "ciasteczkowe potwory",macie cioteczki dryg do wymyślania ksywek :) jakby trzeba było palców do ogłoszeń,to proszę pukać do mnie :)
  20. jestem zła na przystojniaka.znowu dzis nic nie zjadł.nawet jednej chrupki :angryy: dwa dni nie je,potem je cały dzień ile razy bym mu nie nałozyła do miski,potem znowu 2 dni strajkuje...
  21. jestem dzięki cioci Mysza2 :) dołożę 5 zeta/mies więcej nie dam rady,przepraszam :(
  22. cioteczki,a jak tam szczeniorki u Was w schronie?są jakieś? pewnie chorego o zdrowie pytam...:(
  23. izabellah,ślicznie dziekujemy jeszcze raz za chęć pomocy :) Anawa jest kochana,zadzwoniła do Pani wet. Welsha i uzgodniły,że nic się nie stanie jesli przyjade z Welshem w poniedziałek.do poniedziałku musi być już dobrze,bo mam obowiązki qrczę,no!z pracy chcą mnie wywalić:angryy: Aniu,na jutro mam wizytę u najlepszego lekarza w wawie,więc będzie wszystko ok :) martwią mnie trochę szwy Welsha.jak ja się spóźniłam do lekarza tylko dwa dni na zdjęcie szwów po wyrostku,miałam je tak wrośnięte że przy zdejmowaniu piałam jak kogut :evil_lol: izabellah,nie wierzę w ani jedno słowo tej Pani z gminy,oprócz tego że był dziki.pies ewidentnie nie był socjalizowany,mężczyzn boi się na tyle,że robi pod siebie kupę!!dziś przyjechał do mnie szwagier i takie zdarzenie miało miejsce,choć Seba nawet do psa nie podchodził (panicznie boi sie dużych psów:diabloti:chłop jak dąb,prawie dwa metry wzrostu i ponad 100kg wagi a strasznie histeryzował:evil_lol:)
  24. poczytałam wypowiedzi tej...hmm no "pani"...i mało mnie szlag nie trafił :angryy: szkoda wogóle gadać,nie ma co palców sobie strzępić. ehhh :mad:
  25. mi opadły nawet cycki.... "Dora miała ciszę i spokój" taaaaaa,jasne... nie przejmujcie się dziewczyny.przecież tyle piesów macie szczęsliwie i profesjonalnie wyadoptowanych.dobrze wiecie co robicie. a "pani" sama sobie zaprzecza:"Tylko po co dawkować tak lek że pies po kilkunastu godzinach jazdy ustać na nogach nie mógł "-słaniający się na łapach pies miał siłę zaatakować ? szkoda nerwów... Vega,czy możesz podesłać mi na pw link do molosów,gdzie wypowiada się ta "pani"?
×
×
  • Create New...