Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. [quote name='Agmarek']Co zmięknie? Karma czy Welsh? :evil_lol: Wiesz co? Tak sobie teraz myślę...kiedy Szansa do nas przyjechała też nie chciała na początku jeść. Dopiero kiedy zostawała sama dosłownie rzucała się na jedzenie, a kiedy w tym czasie ktoś wszedł uciekała z piskiem na swoje posłanie tak jakby była kiedyś karana za takie rzeczy :angryy: Może zostaw go samego żeby się chłopak skupił na jedzeniu :roll: Rosołek fajnie pachnie to powinien zostać zaakceptowany przez hrabiego Welsha :evil_lol:[/QUOTE] dokładnie tak samo zachowuje się Welsh-trzeba go samego zostawiać w spokoju.ale on nawet jak był sam nie ruszał jedzenia,dopiero teraz zjadł karmę z oliwą.ale jestem happy!w końcu ma coś treściwszego w brzuszku :)
  2. na razie polałam mu karmę oliwą,czekam aż zmięknie troszkę.jak to nie podziała,spróbuję z rosołkiem. jemu ciezej dogodzic niz trójce dzieci :) poprawka:chłopak opędzlował całą michę,dałam mu dokładkę :multi::multi:
  3. [quote name='Agmarek']więc niech Cię nie zwiedzie ten wzrok bo utoniesz w tych przepraszających oczach jak ja i moja familia :oops:[/QUOTE] dla nas już za późno. wpadliśmy po uszy :loveu:
  4. skarbuś siusiu na dworzu jako tako robi.ale szybko spieprza do klatki,nie daję rady go zatrzymać,mało brakuje abym sunęła tyłkiem po ziemi :) co do kupaszona,to wydaje mi się ze on zatrzymuje ze stresu (nowe miejsce,nowi ludzie i nie wiadomo czego od niego chcą).wcale się nie obrażę jeśli zrobi ją wkońcu nawet w domu,bo faszerowałam go prochami na robale i ta cała chemia jest w jego organiźmie-to właśnie mnie martwi najbardziej. my też wynosimy chłopaka na rękach na dół,już się tak bardzo tym nie stresuje-wyjdziemy za drzwi,a on fajnie się ustawioa do podnoszenia pod ścianą,spowrotem tak samo :) pytałam Ani czy mam mu gotować jedzonko,ale doszłyśmy do wniosku że karma którą ma jest dla niego najlepsza i ma wszystko co jest mu potrzebne.spróbuję z oliwą,może zmieni zdanie i zacznie jeść.w jego buzi wsio w jak najlepszym porządku,nie ma żadnego zapalenia.przemycamy mu lekarstwa w kiełbasie,w rybie,w kotlecie (zależy co jest pod ręką) i tu chyba tkwi problem-posmakował pyszności i ma suche w nosie :/ już coraz mniej się boi,po mieszkaniu urządza sobie wycieczki,ale wystarczy że któreś z nas się ruszy,on zmyka do kuchni na posłanko.ale poprawa już jest,już wogóle nie kładzie uszu,stoją cały czas jak radary :) i jego oczka nie są już takie przerażone,raczej bardziej zaciekawione
  5. Welshyk znowu w nocy był spokojny,samobójcze myśli chyba już mu przeszły :evil_lol: za to wśrodku nocy obudził mnie odgłos siusiania.znowu oblał mi łóżko,tym razem róg w nogach.tak szybko się poderwałam,że go wystraszyłam i zwiewał lotem błyskawicy :diabloti: kupy nadal nie ma.myśle że ze spacerami będzie jeszcze gorzej-w weekend nie było robotników na podwórku,dziś wrócili i strasznie hałasują.Welsh siusiu owszem zrobił,ale ze strachu trząsł się jak g...nko w przeręblu. i oczywiście nadal chłopak nie rusza karmy.co ja mam z nim zrobić??przecież musi się dobrze odżywiać żeby szybko wyzdrowieć :placz:
  6. nie cierpię przekazywać złych wiadomości:angryy: pani na razie rezygnuje,pokomplikowały jej się sprawy osobiste,musi jeszcze zostać tam gdzie wyjechała itd itp
  7. pamiętam,pamietam :) niedługo bedę dzwonić.dam znać co i jak.
  8. cioteczki,przepraszam za offa,zajrzyjcie proszę [url]http://www.dogomania.pl/threads/184786-DOBRA-z-Dobrocina-przestraszona-na-maxa-sunia-uratujmy-ją-za-czym-zniknie-!!!/page1[/url]
  9. jestem i ja. taka piękna dziewczynka w takim miejscu... jestem zapsiona po pas i zadeklarowana po szyję,ale będę kombinować jak pomóc
  10. w nocy Welsh był dużo spokojniejszy,nic nie przewrócił,nie pakował się na parapet :) ale znowu zaznaczył.tym razem łóżko,dokładnie w tym miejscu gdzie ja śpię-żółty jest róg kanapy,noga i dywan i to w głowie,nie w nogach :evil_lol: mnie naznaczył,czy co?? nie mam pojęcia co zrobić z następną dawką odrobaczania.odkąd chłopak jest u nas nie robił jeszcze kupaszona :crazyeye: więc skoro nie wydalił tamtych prochów,to czy następna dawka mu nie zaszkodzi??tyle chemii w organiźmie?? Welsh dalej nie ruszył swojej karmy.za to dowiedzieliśmy się,że dostaje szału na punkcie ryby :lol: w koszu były ości i resztki ryby,do których próbował się dostać:wsadził łeb w śmietnik,a że ma go sporych rozmiarów,przykrycie zablokowało mu się na szyi i nie mógł sobie go zdjąć :evil_lol: nieźle się nagimnastykowałam żeby go z tej pułapki uwolnić.rano dostał antybiotyk w kuleczkach utoczonych z ryby,skoro tak bardzo chciał posmakować :) opatrunek jakoś się jeszcze trzyma.jutro zadzwonię do Pani wet. umówię się na kontrolę. dziś wraca moje najstarsze dziecię z majówki,ciekawe jak Welshyk na nią zareaguje.maluchy bardzo go interesują,widac że go do nich ciągnie,ale jeszcze za bardzo boi się wędrowac po mieszkaniu.cioteczki bałyście się że może być cięzko,bo małe dzieci,bo może być głośno itd,a chłopak okazuje się bardzo prorodzinny :) swoją drogą,dzieciaki wogóle do niego nie podchodzą,nie "molestują",jedynie Ema raz poszła do kuchni po kryjomu nakarmić go swoją kanapką:diabloti:Welsh nie jest dla nich żadną sensacją,bo jest już naszym czwartym tymczasowiczem w ciągu trzech miesięcy.swoją drogą,niezły wynik,nie? :)
  11. na prośbę Pawła wklejam zdjęcia z domku Kantorka :) Pan na włościach :) [IMG]http://i42.tinypic.com/2j2gdq1.jpg[/IMG] Chiquita,śliczna przyjaciółka :) [IMG]http://i41.tinypic.com/1z2nepi.jpg[/IMG] dwa "brytany" :) [IMG]http://i41.tinypic.com/156y43d.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/hstj42.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/29xb5vs.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/35jjzo0.jpg[/IMG] to jest prawdziwe szczęśliwe zakończenie :multi:
  12. od razu wylałam na zaznaczoone miejsca ponad pół butelki ajaxu-nic innego co by ładnie pchniało akurat nie mam w domu.na razie zaznaczył tylko te trzy miejsca,chyba mu wystarczy? :diabloti: mnie tez się wydaje że on był wychowywany w domu.umie zachować czystosć(to co narobił w domu,to ewidentne znaczenie po kilka kropelek),wie co to odkurzacz i do czego służy łóżko.wydaje mi się że mieszkał nisko (dom lub parter) bo ma straszne ciągoty do okna :( ja cały czas umieram ze strachu,pilnujemy aby nie miał już po czym sie wspiąć wyżej.ale dla chcącego nic trudnego :( opatrunek do wtorku wytrzyma,ale będzie w nieciekawym stanie.skarpeta zdaje egzamin,ale swoje już chłopak zdążył zrobić. słuchajcie,jak on już fajnie na mnie patrzy,uszka stoją cały czas jak radary,jak do niego mówię patrzy mi prostow oczy i czasem słodko przekręci łebek,normalnie z dnia na dzień coraz bardziej mnie w sobie rozkochuje :loveu: jeszcze te spacery...to jest dla niego taki stres,że kiedy zejdziemy już na dół,on nie myśli o tym co trzeba,tylko jak tu najszybciej spowrotem dać dyla na klatkę:cool3: no i jeszcze jeden problem.strasznie jest mu gorąco a ja boję sę nawet uchylić okno w kuchni przez te jego samobójcze zapędy.moze wstawić mu do kuchni wiatrak?tylko żeby się nie przeziębił :( ide teraz dac mu drugą zawiesinę,antybiotyk dostaje o 9 i 21.zjada go pieknie grzeczny chłopczyk :)
  13. umawiałam się z Panią na tel. wieczorem 3 maja,od razu napisze na kiedy jesteśmy umówione na wizytę :)
  14. Welsh jest jedną wielką zagadką.z czasem ją rozgryzę :) na temat Cesara Millana widzę w necie same okropne opinie :( chłopczyk zjadł przed chwilą drugą dawkę proszeczków na robaczki,tym razem w szynce,ponieważ kiełbasa się skończyła :) a ja się dziwię że on nie chce jeść swojej karmy :)
  15. nie krzyczę kiedy to robi,bo bałabym się zaprzepascić to co już udało mi się osiągnąć.zapytałam go tylko czy wie że źle zrobił.zrobił tę swoją słynną minkę "mnie tu przeciez nie ma" i uciekł do siebie :)
  16. piękności :) o mnie też Pani Dyzia pamięta i przysyła mi fotki :)
  17. a teraz zaznaczył Emilki łóżeczko :( ciut wcześniej stół w kuchni. nie miałam nigdy psa który tak robił.to długo potrwa,zaznaczy całą chałupę i tyle,czy będzie tak ciągle co chwila "pstrykał" autografy??
  18. ojj tak,ma chłopaczyna zadatki na niezłe ciacho :)) przed chwilą zamurowało mnie.Welsh przyszedł do pokoju i wpakował się na kanapę!!chciałam aparatem udokumentować ten wyczyn i niestety spłoszyłam psotnika. jest u nas drugi dzień i już mi się pakuje do łóżka. przed sekundą obsikał mi futrynę w drzwiach do pokoju dzieci :) zdjęcie winowajcy zrobione tuż po dokonaniu w/w czynu: jaa?ja nic nie zrobiłem.ja tam grzeczny chłopak jestem :) [IMG]http://i40.tinypic.com/2zrf0v9.jpg[/IMG]
  19. oczka już nie są takie wystraszone,widać że pieso jest spokojniejszy :) [IMG]http://i42.tinypic.com/25i89rk.jpg[/IMG] wpadł chłopak do pokoju popatrzeć w telewizor :) [IMG]http://i39.tinypic.com/1zqdldz.jpg[/IMG] pierwszy raz nie wystraszył się aparatu i podniósł się żeby go powąchać! dla mnie to jego mały sukcesik :) wyszedł tu jak nietoperz ;-) [IMG]http://i42.tinypic.com/2rgnxcg.jpg[/IMG] tu był bardzo obrażony po założeniu skarpety :) [IMG]http://i39.tinypic.com/eg1n9y.jpg[/IMG] niestety,nie najlepszej jakości te zdjęcia.na razie model z niego kiepski.niech się tylko łapka wygoi,będziemy jeździć na działkę,wtedy na pewno będziemy mieć piękne fotki :)
  20. gdyby zrzucił na siebie ten wazon,na pewno zrobiłby sobie krzywdę-wazon jest z grubego kryształu.na szczęście tylko go przewrócił :) Welsh jest od pierwszego dnia bardzo zaciekawiony dziećmi,pieknie reaguje kiedy słyszy ich głosiki,zwłaszcza piskliwy najmłodszej naszej Emy. już wcale nie zwija się w kłębek,nie wciska noska w mysią dziurę,coraz dalej zapuszcza się "na salony",zrywa się na dźwięk domofonu czy pukanie do drzwi,ale zaraz spowrotem ucieka na posłanko.jeszcze się boi,jeszcze jest niepewny co go może z naszej strony spotkać.nie chcę wyobrażać sobie jaka krzywdę musiał mu ktoś kiedyś wyrządzić.Welsh to jest pies,który pragnie stać się niewidzialny.mam wrażenie że on tymi oczkami mówi do mnie "nie chcę ci robić kłopotu,jestem duży ale zniknę jeśli chcesz".to jest przykre jak diabli :( zwłaszcza że miałam kiedyś ONka który był totalnym przeciwieństwem Welsha.Borus był przebojowy,zawsze trzymał się blisko mnie,kochał pracę ze mną więc wybraliśmy się na szkolenie i śmiem twierdzić że był najmądrzejszym psem w grupie,nie bał się niczego i nikogo a mnie bronił jak lew,choć nie wychowywałam go od szczeniaka (potrafił zsunąć sobie kaganiec i capnąć pozoranta w tyłek ;-) ) Welsh nigdy taki nie bedzie :( ale trzeba zrobić wszystko,aby nabrał choć ciut pewności siebie,pomóc mu zapanowac nad strachem,żeby wreszcie mógł cieszyć się życiem.muszę poprowadzić go tak jak dziecko za rączkę przez ulicę.a wcale nie będzie łatwo.w domu pieso już troszkę się zmienia,ale wyjście na dół na siku,to masakra.pierwsze co go stresuje,to znoszenie na rękach.na dole klatki przeraża go wyjście,musze cierpliwie go prosić,przekonywac że tam nic strasznego nie ma,że przeciez trzeba zrobić siusiu.robimy jedną rundkę naokoło naszego ogródka,czasem uda mu się siknąć,czasem tak się boi że przemknie pod scianą i fruu wpada do klatki ciągnąc niemiłosiernie.nie daj Boże żeby ktoś akurat szedł przez podwórko.jeszcze gorzej jeśli zobaczy psa.dziś zwiewał przed malutkim kundelkiem wielkości jamnika :( liczę że opanujemy spacery,kiedy Welsh w choć 60-70% otworzy sie przede mną w domu.kiedy zaufa mi na tyle,że będzie czuł że i na dworzu nic mu przy mnie nie grozi. znowu się rozpisałam :)
  21. najwyższa pora aby dziewczyna była szczęśliwa :)
  22. chłopczyk owszem,jest odważniejszy,coraz częściej wchodzi do pokoju,ale najpewniej czuje się tam,gdzie w pierwszej chwili znalazł sobie miejsce.tylko na swoim posłanku czuje się bezpiecznie.ja już zdobywam jego zaufanie,już nie kuli się gdy się gdy się do niego zbliżam.jeszcze kilka dni i pieso "będzie mój" :) marcina nadal się boi,ale powolutku oni tez nawiązują więź. niestety nasz szanowny Pan zaczyna szaleć.w nocy kilka razy wstawaliśmy aby poprawiać mu opatrunek.najgorsze jest to,że on dobiera się do niego akurat w miejscu które było operowane-musi go swędzieć.marcin wpadł na pomysł,aby założyć mu skarpetę i to pomogło.ale opatrunek jest już lekko naruszony. nadal chłopak nie chce jeść swojej karmy.założył strajk?;-) z podawaniem leków nie ma żadnego problemu.zawiesiny wpuszczam mu prosto do dzióbka,antybiotyk daję mu w kiełbasce-umiem podawać psu tabletki,ale nie chcę go stresować,najważniejsze żeby je przyjmował,choćbym musiała przemycać je w szynce :) w nocy jeszcze chłopczyk narozrabiał.zwalił wszystko co było na stole w kuchni.min stał na nim wielki wazon z kwiatami.była niezła powódź :) co by nie narozrabiał,i tak jest najukochańszym psotnikiem :)
  23. jest cos takiego:[url]http://www.dogomania.pl/threads/8669-Owczarki-Niemieckie-do-adopcji.-Jak-zgłaszać-ONki-str.-1[/url] widziałam i "ONki w potrzebie" ale teraz nie mogę znaleźć
  24. znalazłam :) [url]http://germapol.istore.pl/pl,product,1311203,bitter,apple,spray,przeciw,wygryzaniu,236,ml.html[/url]
  25. Cantadorra,Welsha opatrunek jest usztywniony,jakby gipsowy,więc tak łatwo mu nie pójdzie :) cały cas mamy go na oku,jedynie w nocy może byc problem.jeśli podgryzanie będzie się powtarzać,skombinujemy kołnierz.
×
×
  • Create New...