Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. vega,dziękuję za pomoc :)
  2. [quote name='Akrum']a to miałby byś domowy dt?[/QUOTE] Astaroth prowadzi hotelik w halinowie.to jeszcze bliżej niż Warka.z tego co widzę pani Tereska ma zaklepane 2 miejsca w tym hoteliku i jest pierwsza w kolejce.to byłby dobry pomysł!!w związku z tymże hotelik byłby blisko,mogłabym odwiedzać Welsha częściej :)
  3. [quote name='IVV']..a tydzien w zyciu psa to tak duzo....:([/QUOTE] wiem że to dużo...ale cioteczki decydujące o Welshu i tak nie dałyby do mnie psa bez uprzedniego sprawdzenia go :( dlatego zgodziłam się wziąć na tydzień Kantora.
  4. rano dotarło do mnie na 100 % że się udało i spadł wielki kamień z serca :) Pieso przespał grzecznie calutką noc.po kolacji znalazł sobie miejscówkę pod stołem w kuchni,i tak spędził calusieńką noc.tak jak go zostawiłam wieczorem,zastałam rano.anioł nie pies.w nocy było tylko słychac jak stół się przesuwa :) jakby nie było,kantor to spory psiak. rano wyszliśmy do parku na spacerek,obszczekał sąsiadki labradora(ale nie rzuca się zajadle,po prostu życzy sobie chłopak być zauważonym :) ) małe psy wogóle go nie interesują.po spacerku czas na sniadanie-zniknęło z prędkością światła.podniebienie facet ma królewskie:wyżebrał ode mnie kawał sernika :) teraz grzecznie lezy w kuchni.nie kręci się po mieszkaniu,nie obwąchuje kątów,jakby mieszkał u nas od lat .raz przyszedł za mna do pokoju,a raczej za wspomnianym sernikiem :) wczorajsza akcja była bombowa,zwłaszcza drugie podejście. wieczorem czekała w domu na nas min.babcia.wpadamy do domu z psem,a weronika krzyczy "babcia zobacz,moja pierwsza akcja i od razu krew się polała!!" matka mało zawału nie dostała,myślała że ktoś nas napadł :) a to tylko moje dziecko,jak zwykle przewraca się w najmniej odpowiednim momencie hihi postaram się jeszcze dziś wybrać się z Kantorem do lekarza,nie obiecuję na 100%,ale będę się starała.na pewno trzeba chłopa odpchlić,trzepie się okrutnie :/ to na razie chyba wsio,spróbuję strzelić Kantorowi fote :) Moniś błagam,już przestań mi dziękować,sama więcej zrobiłaś,więcej ryzykowałaś! buziaki :*
  5. biedny chłopaczyna musi wytrzymać :( już bliżej niż dalej do lepszego życia dziś udała się wreszcie akcja wykradania psa Kantora,nerwów najadłam się co niemiara,ale pies jest już bezpieczny.będzie naszym rezydentem do 28 kwietnia,więc nawet gdyby cioteczki zdecydowały się dać Welsha do nas,ten tydzień musiałby poczekać :(
  6. wreszcie dałam radę "uwolnić" się od Kantora,od razu siadam i piszę. pieso grzecznie wsiadł do bryki,jakby jeździł codziennie.rozsiadł się na kanapie i podziwiał widoki.anioł.kiedy podjeżdzałyśmy pod dom,zaczął strasznie się niecierpliwić,jakby wyczuł że to będzie jego super miejscówa :) grzecznie dziarskim krokiem udał się z nami do domu,wcale nie musiałyśmy go prosić aby wszedł do mieszkania.przywitała nas moja sucz i tu niespodzianka-Kantor tak się jej wystraszył,że uciekał na wstecznym przez cały przedpokój. wpadliśmy do kuchni,najpierw opatrzyliśmy Nice kolano:wybiegałyśmy z ukradzionym psem tak szybko,że dziewczyna walnęła mi piruet pod samą klatką,a ja zestresowana że ktoś nas zobaczy z psem,ciągnełam ją po ziemi za rękę,oby szybciej uciec.biedne dziecko :) wracając do kantora:opędzlował na dzień dobry pół garnka (największego z kompletu) makaronu z mięskiem.słuchajcie on to wciągnął,nie zjadł :( koka jadłaby to przez conajmniej 3 dni,a mało też nie może :) po kolacji ani myślał się ode mnie odkleić.łebek na moich kolanach i mizianko.co przestałam,nosem trącał o jeszcze.wytłumaczyłam mu,że po takich przeżyciach (pierwszy raz w życiu kradłam psa!!) najwyższa pora odpocząć,więc jak na grzecznego chłopca przystało,śpi teraz sobie grzecznie w kuchni,wybrał sobie miejscówkę pod stołem.w tej chwili grzecznie śpi,mam nadzieję że tak będzie całą noc :) no chyba nie ma za czym tęsknić,nie?? Marcelibu,wielkie dziękuję za pomoc,za pyszną kawkę i dawkę super emocji :)) buziaki :*:*
  7. intuicja podpowiada mi,że przeprowadzka z umieralni prosto do prawdziwego domu pełnego ludzi owszem,może być dla Welsha szokiem.ale biorąc pod uwagę to,że ONki z natury kochają kontakt z człowiekiem,jestem więcej niż pewna,że chłopak w momencie kiedy zda sobie sprawę że ma już swojego ludzia,otworzy się i zacznie wychodzic na prostą.ekspertem oczywiście nie jestem,mogę się mylić. ps.zapewniam,że pomimo 5 osób w domu i psa,nie jest u nas głośno jak na dworcu :) dzieciaki są zgodne,nie awanturują się,nie wydzierają.nie biegają (nie cierpię tego)oczywiście zdarzają się złe humory,któreś ma gorszy dzień,czasem ja się wydrę :) ogólnie dzieciaki nauczone są pożytkowania energii na placu zabaw,lub w weekendy na działce,więc nie odczuwają potrzeby "wyżywania" się w domu.uwierzcie,nasz dom to oaza spokoju,a nie szkoła przetrwania ;-) jedynie mogłyby mu przeszkadzać hałasy z zewnątrz-od roku remontują nam kamienicę.od kilku dni młotami pneumatycznymi zrywają asfaltową nawierzchnię(będzie układana kostka) i ubijają "skoczkami" piach.można zwariować :(
  8. dużo ludziów pyta o szczylki?pytam,bo I NEED HELP są takie dzieciaki:[url]http://www.dogomania.pl/threads/183970-Proszę-o-pomoc...-Dwa-szczeniaczki-do-oddania[/url]!! ale ani ja,ani dziewczyna u której one są nie mamy doświadczenia.będę im robiła ogłoszenia,mam podawać jej namiary,ale boję się że wyda dzieciaki komukolwiek.ja z kolei nikomu nie ufam i szczyli bym nie oddała,więc ja też się nie nadaję.powiedzcie jak to ugryźć?
  9. wczoraj jadąc na miejsce wydawało mi się to bardzo proste:weźmiemy psa na smycz,wsadzimy do samochodu i tyle. dziś,znając sytuację,muszę przyznać że strasznie się denerwuję,aż mnie żołądek boli.najważniejsze żeby nikt nie wiedział że marcelibu brała w tym udział.gdyby miała prze to jakiekolwiek nieprzyjemności,umarłabym ze wstydu. "menelików" też się boję,mogą mnie zaczepić widząc jak prowadzę znajomego im psa na smyczy,ale jak już wcześniej wspomniałam,odpowiednio się "uzbroję" :) im bliżej wieczora,tym bardziej sie denerwuję że znowu coś może pojść nie tak :( ten biedak już ma serdecznie dość takiego życia... a tak na marginesie-czy któraś z cioteczek z wawy nie pożyczyła by mi kagańca,takiego który pasowałby na Kantora?podobno jest potulny jak baranek i wczoraj do nas taki był,ale swoją "pańcię" dziabnął (czemu wcale się nie dziwię) a na dobrą sprawę nie wiadomo jak po takiej traumie może zareagowac na taką zmianę.na dodatek mam troje dzieci w domu i sukę.kaganiec potrzebny byłby mi na 1 dzień,tak,aby sprawdzić go na różne sytuacje,poznać jego reakcje. trzeba chłopaka wykąpac,bo "capi" jak diabli.zaprowadzić do weta i porządnie odkarmić. jesuu jak ja się boję wieczora:sadCyber:
  10. czikeenek jakie podawać kontakty w ogłoszeniach?chcesz pilotowac adopcje czy ktoś inny ma to zrobić?
  11. i jeszcze : [IMG]http://i44.tinypic.com/pwz5t.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/imo3o1.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/2m3hgld.jpg[/IMG]
  12. Moni,błagam przestań mi już dziękować,mnie to strasznie onieśmiela:oops: nikt kto ma serce po właściwej stronie nie przeszedłby obojetnie obok tego psio-ludzkiego nieszczęścia.dla mnie to jest naturalne ze trzeba pomóc. dziś musi się udac,nie popuszczę:shake: najlepiej byłoby,gdyby wogóle nikt Cię ze mną nie widział.mnie nikt nie zna,mogę wziąc psa na smycz i po prostu odejść.mogę wziąc ze sobą gaz pieprzowy gdyby któryś z "osobników" których mi wczoraj pokazywałaś zechciał mnie gonic ;) postaram się wyjść dziś z pracy wcześniej,a już na pewno wcześniej dotrę na miejsce :) jesli uda Ci się podprowadzić niepostrzeżenie Kantora gdzieś dalej,jak wczoraj rozmawiałysmy,byłoby super,ale jeśli masz ryzykować że ktoś Cię zobaczy a potem doniesie,lepiej nie ryzykuj.widziałam na własne oczy co się tam dzieje i przyznaję,że masz podstawy aby obawiać się o siebie i swoją rodzinę. dzwoniłaś do mnie przed chwilą,przepraszam nie zdążyłam odebrać.ja w pokoju przy kompie,telefon w kuchni,zanim się wygrzebałam tel przestał dzwonić.takie małe mieszkanie,a nie zdążyłam dobiec hihi
  13. foteczki szczylków :) [IMG]http://i39.tinypic.com/16aw7pf.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/zmfuax.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/vp85sj.jpg[/IMG]
  14. jest mi strasznie przykro :( podczytuje wątek Atosa i wiem jaka jest sytuacja.qrcze,idzie psu jak po grudzie. strasznie mi przykro,ale cioteczki decydujące w tej sprawie na pewno nie zaryzykują "rzucania" Welsha na głęboką wodę,czyli bez stanu "przejściowego" nie dadzą go prosto do domu pełnego ludzi.po za tym,wiedząc że Welsh najpierw musi trafić do jamora,biorę na tymczas do 28 kwietnia sznaucerowatego psa,którego musimy "wykraść" od chorej kobiety.wczoraj miałyśmy pierwsze podejście,ale zabrakło nam 5 minut.dziś powtórka.ten pieso jest spory,choć potwornie chudy i podejrzewam że nie zgodziłby się z Welshem. z tego co mi wiadomo,schronisko jest zamknięte na amen,nie ma możliwości odwiedzania psa :(
  15. właśnie dlatego że nie chciałyśmy pani zdenerwować,pies wrócił z nią do mieszkania. biedny...:(:(
  16. po tym co dziś widziałam,śmiem twierdzić że pies jest w niebezpieczeństwie cały czas i to od dawna.tak chudego psa,na własne oczy jeszcze nie widziałam. serce mi pęka kiedy przypomnę sobie jak bardzo nie chciał iść "do domu",jak wtulił się łebkiem we mnie i jak bardzo był zawiedziony że musi iść :( masakra.uwierzcie mi,to co się tam dzieje jest straszne ta kobieta ma cały czas otwarte wszystkie okna na oścież.przyszło mi do głowy,czy nie wpadnie na pomysł aby wyrzucić tego psa przez okno.to jest 8 piętro.chociaż,sama jest tak samo przeraźliwie chuda jak Kantor,więc może nie mieć na to siły.różne scenariusze przychodzą mi do głowy...ale nie będę Was straszyć jutro musi się udać.qrde musi!!
  17. słuchajcie,porażka :( zabrakło nam 5 minut. jutro powtórka,nie ma opcji zeby się nie udało pies wygląda strasznie.wtulił się we mnie,wcale nie chciał iść do domu.wchodził do mieszkania ze spuszczoną główką,jak skazaniec na szafot :( przepraszam że tak ogólnikowo,ale jeszcze jestem w szoku po tym co tam widziałam :smhair2:
  18. Cantadorra,innej opcji nie ma :)
  19. wow spory ten szczylek :) czikeenek,wyslij mi na maila [email]dorota-m-b@wp.pl[/email] te fotki które jeszcze masz,ja spróbuję ściągnąć cioteczki i będziemy kombinowac z ogłoszeniami.dobrze rozumiem,że szczylki będą odrobaczone,odpchlone i zaszczepione a sfinansuje to TOZ? zachowania Waszego kolegi nie skomentuję :/
  20. ze względu na małe mieszkanie,mieliśmy brać na dt tylko małe piesy...ale wystarczyło że spojrzałam na tą kupkę nieszczęścia i już nie ma znaczenia że będzie ciasno.nic nie ma znaczenia,tylko to,żeby psies wreszcie dostał szansę na lepsze życie. Agmarek,masz rację,ja przepadłam z kretesem ;-) zdrowaśka leci za zdrowaśką żeby szybko miejsce się zwolniło
  21. witaj:) bez zdjęć niestety nic nie zdziałamy wrzuć zdjęcia tutaj:[url]http://pl.tinypic.com[/url] potem skopiuj adres z drugiej rubryczki od góry i po prostu wklej w odpowiedź pozdrawiam :)
  22. trzymam mocno kciukasy,niech się szybko zwolni miejsce w hotelu:-) nie mogę się doczekać kiedy poznam to kochane psie nieszczęście:loveu:
  23. dorcia,rozmawiałam z moniką,wszystko ugadane,akcja jutro po południu:) zabiorę biedaka wracając z pracy,mam po drodze.jak tylko chłopak ochłonie,zabiorę go do wetki na przegląd.dostanę od moni także papuniu dla piesa,wprawdzie gotuję dla swojego "prosiaczka" i oczywiście będę częstować także kantorka,ale może to nie wystarczyć (chłopak słania się na nogach,możliwe że z głodu) trzymajcie kciuki,oby moni jutro bez problemów udała się akcja "porywania" psa. a ja oczywiście od razu po powrocie zdam relację :-)
×
×
  • Create New...