Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. przyszedłem do pańci popatrzeć co robi :) [IMG]http://i49.tinypic.com/29cqk90.jpg[/IMG] obniuchałem aparacik.. [IMG]http://i46.tinypic.com/f3tmpl.jpg[/IMG] ja?nie to nie to ja obgryzłem..ktoś mi to podrzucił między łapki! [IMG]http://i50.tinypic.com/2cygp6p.jpg[/IMG] słynne ślepka kota ze shreka.rozpływam się kiedy w nie patrzę... "no dobra,leżało bezpańskie na podłodze,to się zaopiekowałem" [IMG]http://i46.tinypic.com/2ewd1fa.jpg[/IMG] a potem,oby tylko być obok mnie wcisnął się pomiedzy biurko z komputerem przy którym siedzę a ławą która musi stać pod telewizorem kiedy łóżko jest rozłożone [IMG]http://i47.tinypic.com/y2kvl.jpg[/IMG] a tak poza tym,oboje,i Welsh i ja osiwieliśmy w błyskawicznym tempie.on ma siwe włoski na pyszczku (a nie miał ich tyle) a mi wczoraj marcin wyrwał 2 z głowy ..
  2. witajcie kochane :) Welsh calą noc przespał spokojnie,adresatka nie dzwoniła,tym samym i ja pospałam. dziś chłopaczyna już nie śpi,jest dużo aktywniejszy niż wczoraj.przychodzi do mnie do pokoju i nadstawia łepetynę do głaskania.zdążył napsocić,co uwieczniłam na zdjęciu :) jak bardzo potrzebuje być blisko człeka zaraz Wam pokażę.już wgrywam zdjęcia
  3. [quote name='IVV']on swoje przezyl i z pewnoscia nigdy juz w zyciu nie bezie wychodzil na okno;)[/QUOTE] mam nadzieję,że to była lekcja nie tylko dla mnie i Welsh będzie trzymał się od okien z daleka.. [quote name='Szarotka']A co on taki kamikadze ;)[/QUOTE] od wczoraj welsh ma taką ksywkę :) czasem jeszcze mówimy do niego per "Farciarz" [quote name='Agmarek']Przełożę przez kolano i tyłek strzepie za te głupoty :mad:[/QUOTE] chyba już nie będzie takiej potrzeby :) schodzi ze mnie ten stresior,zaczynam spowrotem racjonalnie myśleć.dalej na samo wspomnienie wczorajszych wydarzeń oczy mi się pocą,ale zaczyna do mnie docierać że mogło być gorzej.ten wypadek i tak będę długo przeżywać i na pewno nigdy nie zapomnę jak bałam się o Welsha. tak na wszelki w kuchni jest porządnie zamknięte okno,poustawialiśmy na parapecie co się tylko dało łącznie z taboretem,a Welsh ma obrożę na szyjce dzięki czemu wiem gdzie i kiedy się przemieszcza (adresatka głośno wtedy dzwoni:) ) więc może niedługo polożę się i usnę. [quote name='IVV']sluchaj sie Dotka sluchaj :)[/QUOTE] będę się słuchać,obiecuję :) dobrej nocki wszystkim dobrym duszyczkom :)
  4. to był wypadek.ale taką sytuację mogłam przewidzieć.ze dwa razy marcin ściągał go w ostatniej chwili,zdarzyło się że i szfagier ratował Welsha. ale od momentu wyjazdów z nim na działki,chłopak był spokojniejszy,nie psocił i przede wszystkim nie pakował się już na ten parapet. mam przegromne wyrzuty sumienia.za każdym razem kiedy na niego spojrzę,włosy stają mi dęba.przepraszałam go już ze sto razy.a on na mnie patrzy tymi swoimi shrekowymi oczkami i jakby chciał mi powiedzieć "nie chciałem doprowadzić cię do łez" kochany mój... obserwujemy go non stop.z pracy dzwoniłam do marcina co chwilę,czy aby Welsh znowu nie próbował i czy dobrze sie czuje. jak dla mnie trochę za dużo chłopak śpi.jeśli do jutra to się nie zmieni,będę konsultować się z Panią Magdą. nawet jeśli Welsh będzie się czuł bardzo dobrze,i tak po niedzieli pojedziemy do kliniki na wszelki wypadek.oczywiście gdyby coś się działo (odpukać) pojedziemy od razu. jestem Wam cioteczki wdzięczna za słowa otuchy,ale tak szczerze,nic nie jest w stanie mnie uspokoić czy pocieszyć.za każdym razem kiedy patrzę w shrekowe oczy,boli mnie serce.bo kocham to kudłate stworzenie jak własne dziecko. a za każdym razem kiedy przechodzę podwórkiem,horror wraca.bo widzę ślady pazurków Welsha na elewacji pod naszym oknem,kiedy próbował się sam ratować.to jest straszne uczucie,naprawdę.wyobrażam sobie co on biedny musiał czuć :(
  5. Welsh fizycznie nie ucierpiał.dla mnie to jest cud. chłopak zachowuje się normalnie,trochę więcej śpi,ale myślę że odreagowywuje wczorajsze przeżycia.na śniadanie zjadł pół miski papu,teraz zjadł całą michę :) jeśli apetyt mu dopisuje,chyba nie cierpi?dał się trochę poczesać (ciągle wyłazi z niego puch) i nie zauważyłam żeby bardziej się kręcił niż zwykle,więc myślę że nic go znacznie nie boli.mam nadzieję że tak jest... im dłużej myślę o wczorajszym wypadku,tym bardziej zastanawiam się czy dla dobra Welsha,nie trzeba zmienić mu dt.dałam ciała,naraziłam psa i to bardzo.przez niedopatrzenie,przez roztrzepanie pies mało nie stracił życia.zawsze przekręcałam dla pewności tą dźwigienkę,czemu wczoraj tego nie zrobiłam?swoją drogą,Welsh ostatnio nie pchał się na ten parapet i to uspiło moą czujnośc.źle się z tym wszystkim czuję. rozmawiałam z Karolinką,biedna mało zawału nie dostała.uzgodniłyśmy,że skoro Welshowi nic nie jest,nie będziemy Ani psuć urlopu.
  6. Welsh wypadł z 1 piętra.Pani Magda powiedziała,że nie dziwi jej za bardzo dobry stan chłopaka,bo wiee z autopsji,że czasem zdarza się że pomimo groźnie wyglądającej sytuacji,pies wychodzi z tego bez szwanku. ja teraz też już wiem i wierzę w cuda.. nerwy miałam straszne,nawet nie chcę pamiętać jak się czułam.moja wina,że źle zabezpieczyłam okno wiedząc jakie Welsh ma pomysły :(
  7. on bardzo chciał wyjść za nami...dlatego znowu wlazł na parapet.zawsze w porę ktoś nas go stamtąd ściągał.tym razem nikogo nie było w domu zeby go uratować.zresztą on już od dłuzszego czasu nie wspinał sie na ten przeklęty parapet,dlatego wczoraj zostawiłam go z czystym sumieniem samego w domu.mój błąd polegał na tym,ze nie bardzo dokładnie zamknełam okno,nie do końca przesunełam dźwigienkę i kiedy on wlazł na parapet,ciałem pchnął to okno i się otworzyło.ono jest starszego typu,w kuchni już nie wymienialiśmy bo czekamy na mieszkanie i bez sensu jest wkładać pieniadze tutaj,skoro zaraz nas tu ma nie być. zbieram się zeby zadzwonić do Ani i Karoliny.nie wiem czy Ania już wróciła z wypoczynku,nie chciałabym jej psuć miłych chwil.boję się też zdenerwować Karolinę,ale muszę :( nie lubię pełnić roli posłańca złych wiadomości..
  8. witajcie :) mam straszną wiadmość.Welsh wczoraj przeżył horror.a ja malo nie dostałam ataku serca. wyszłam z dziećmi ok 10.30 na zakupy.psy zostały w domu.ze względu na samobójcze zapędy Welsha (wdrapywanie się na parapet) jak zwykle pozamykałam wszystkie okna... po ok pół godzinie dzwoni do mnie sąsiadka z dramatyczną wiadomością:wracaj szybko do domu bo twój pies wyskoczył przez okno!! zamarłam.zdrętwiałam.trzęsłam się jak galareta i wogóle wszystko naraz.biegiem do domu.nie pamietam jak tam dotarłam.Welsh był u sąsiadki na 4 piętrze.sam tam wbiegł w szoku.obejrzałam go,czy nie krwawi i zdecydowłam że zawiozę go do kliniki którą znam i wiem że napewno zajmą się Welshem najlepiej jak potrafią.tu u nas nie ma tak dobrej kliniki,najbliżej sggw na nowoursynowskiej.pieso był w takim stanie,że nikt by mi nie uwierzył co się stało i nie przebadałby go dokładnie.tak mi się wtedy wydawało. wpakowałam psa w samochód,wzięłam ze sobą nastoletnią córkę sąsiadki żeby zagadywała mnie po drodze.w przeciwnym razie wątpię,żebym z Welshem dojechała cała na miejsce. całą drogę Welsh skakał z kanapy na podłogę i spowrotem,a ja umierałam ze strachu. dojechałam na miejsce w ok pół godziny.nigdy wcześniej nie udało mi się tak szybko tam dotrzeć. w Łazach pracują naprawdę cudowne Panie.wszystkie z Panią Magdą na czele rzuciły wszystko i zajęły się nami.Welsh został przebadany,Pani Magda dotykała każdą kosteczkę po kolei.stwierdziła,że wygląda na to,że nic mu się nie stało.aby przekonać się,że w brzuszku nie dzieją się złe rzeczy (robotnicy na podwórku powiedzieli że spadł na bok) zrobione zostało badanie krwi-od upadku minęła ponad godzina i gdyby czerwone ciałka miały niską wratośc,znaczyłoby że jest krwotok wewnętrzny.czekałam na wyniki z duszą na ramieniu.kiedy Pani wet przyszła do nas z dobrą nowiną,strasznie sę ucieszyliśmy że możemy wracać do domu. ogromny głaz spadł mi z serca.do końca zycia nie darowałabym sobie gdyby Welshowi coś się stało. zrobiłyśy jeszcze zdjęcie rtg łapki-okazało się że nie pogarsza się jej stan,a to znaczy że jest ok :) gwożdziowanie nie będzie potrzebne.opatrunek został zdjęty i łapka Welsha wreszcie może oddychać :) ze względu na wczorajszy wypadek,mam na razie nie nadwyrężać chłopaka,ale raz w tyg mogę zabierać go na działkę. aha,prawie najważniejsza sprawa:mam podtuczyć Welsha.najwyraźniej karma mu nie smakuje,a je ją tylko wtedy kiedy bardzo zgłodnioeje i przekona się ze nic innego nie dostanie,a jest zdecydowanie za szczupły. wczoraj na noc dostał pyszną kolację,ale zjadł tylko połowę miski. obserwuję go cały czas,nic niepokojącego się nie dzieje.siusiu rano było ładne,ani śladu krwi. jest jeden mały plusik całej tej sytuacji-Welshowi przeszła ochota na amory wobec Koki.a bywało już całkiem wesoło. Welsh jest wyjatkowy.był kiedyś pies który jeździł koleją,a my mamy psa który chciał latać...
  9. właśnie o to chodzi...my go strasznie kochamy i trochę żal będzie go oddawać do nowego domu,wiedząc ile miłości,pracy i cierpliwości kosztowało doprowadzenie psiura do stanu normalności.ale ściany nie są z gumy,a my dalej chcemy pomagać.
  10. takiego go poznałam [IMG]http://i48.tinypic.com/68cv2u.jpg[/IMG] a teraz widzę tylko takiego [IMG]http://i50.tinypic.com/5202gl.jpg[/IMG] to zdjęcie jest piękne.przytnę je ładnie,zrobię odbitkę i oprawię w ramki :)
  11. [quote name='IVV']a moze by zostal z wami na zawsze:cool3:[/QUOTE] chciałabym...wszyscy byśmy chcieli...kochamy go bardzo...ale jeśli zostanie z nami,co będzie z innymi biedami?tyle ich czeka na swoją szansę :( na razie nie mamy warunków do większej liczby psiów.czekamy na większe mieszkanie,ale wszyscy chyba wiemy,że możemy czekać jeszcze klika lat :/ [quote name='Akrum']jejciu, dota - gdzie jest tamten Welsh, którego widziałam na zdjęciu ze schronu i u Jamora? podmieniłaś go? to nie ten sam Welsh? a tak na poważnie - to nie spodziewałam się, że on aż tak wypiękniał i w oczach już nie widać tego strachu, tylko zadowolenie i radośc :) i ten uśmiechnięty pycholek - normalnie nawet nie wiesz jaką radość nam sprawiłaś tak cudownymi zdjęciami radosnego i pełnego życia Welsha :) mówiłam ci, że ten wypad na działkę to będzie dobry pomysł - odżył na łonie natury :) teraz będzie jeszcze szczęśliwszy :)[/QUOTE] ja,kiedy widzę go takiego odmienionego,jestem najszczęśliwszym stworzeniem na ziemi :) wiedząc,jaką drogę przebył ten pies,jak był wycofany a jak teraz szuka sam kontaktu z nami a w jego ślepkach już prawie nigdy nie widać strachu,mam ogromną satysfakcję nie do opisania :) wyjazdy na działki rzeczywiście bardzo mu pomogły.nam też,bo odkąd Welsh zużywa nadmiar energii na zwiedzanie,wąchanie i inne ciekawe sprawy,nie ma chłopak ochoty demolować a my mamy mniej sprzątania w domu :evil_lol: lizanie po rękach to najcudowniejszy sposób w jaki Welsh okazał mi uczucie :) miłe jest także to,że co jakiś czas podchodzi do mnie i obwąchuje czy aby ja to na pewno ja.nie boi się nawet zbliżyć pyszczka do mojej twarzy-już mało mu brakuje do rozdawania całusów :) mnie udało się cmoknąć go w nos. on do tego stopnia chce być ciągle blisko nas,że nawet w samochodzie pakuje się na przednie siedzenie i jeździ w marcina nogach.a marcin musi jeździć z kolanami pod brodą :evil_lol: Welsh za żadne skarby nie chce jeździć z tyłu,choć wymościłam mu takie fajne mięciutkie posłanko,usunęliśmy wszystko co mogłoby mu przeszkadzać.woli jeździć z przodu.jestesmu atrakcją dla inych kierowców:z tyłu troje dzieci+biała kluska a z przodu marcin zwinięty w kulkę+łepetyna Welsha z jęzorem przyklejonym do szyby
  12. sempere,postaram się załatwić to jeszcze szybciej. vega,to się nigdy nie skończy :( zbliżają się wakacje,co widać już na polach i w lasach-koło mojej mamy biegają już sfory przywożonych psów z wawy.ludzie pozbywają się i małych i dużych i rasowych,młodych,starych,szczeniaków.makabra :(
  13. zapiszę sobie,żeby było mi łatwiej do Was dziewczyny trafić :)
  14. i jeszcze troszkę [IMG]http://i45.tinypic.com/30hr2i1.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/comio.jpg[/IMG] uwaga,brytany tu pilnują :) [IMG]http://i48.tinypic.com/25oxs3d.jpg[/IMG] i na koniec,Welsh w truskawkach :) [IMG]http://i45.tinypic.com/11s12jn.jpg[/IMG]
  15. piękny,kochany,mądry,grzeczny... zupełnie nie mam na co narzekać.nawet czesanie polubił,usypia kiedy wyciągam mu kłaczki :) a jest tego jeszcze sporo.no i dziś strasznie upaćkał opatrunek,co zresztą widać. ogólnie-pies ideał.do nas,do dzieci,do innych psów. choć na obcych potrafi szczeknąć :) pilnuje domu i swojego stadka,dziś był pierwszy raz na naszej działce i obszczekiwał razem z Koką wszystkich przechodzących ludzików :) a myślałam że będzie zestresowany nowym miejscem,a on dobrze się czuje wszędzie,oby nas miał przy sobie...bałam się że może przez siatkę przeskoczyć,a on nas się pinuje,co chwilę sprawdza gdzie jesteśmy...cudowny pies:loveu:
  16. te są z dzisiaj [IMG]http://i47.tinypic.com/2zycufb.jpg[/IMG] [IMG]http://i45.tinypic.com/6y2re1.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/scxdur.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/30sufpg.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/2wpscaa.jpg[/IMG]
  17. cd..... [IMG]http://i50.tinypic.com/5yywx1.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/332p82e.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/34f09xc.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/990uuq.jpg[/IMG]
  18. z braku czasu nie będę opisywać,zresztą zdjęcia mówią same za siebie:) to nie jest ten sam pieso którego poznałam miesiąc temu w klinice... [IMG]http://i49.tinypic.com/ofao8k.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/245haaw.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2rgm03n.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/1o4w3n.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2e3vn1i.jpg[/IMG]
  19. chwilę mnie nie było,a tu takie cudowne wiadomości:):) trzymam kciuki za nowe,superowe życie chłopaka:multi:
  20. witajcie cioteczki.przepraszam za ciszę-brak netu. przepraszam że musiałyście tyle dni czekać na zdjęcia szczęśliwego,uśmiechniętego Welsha.zaraz wszystkie wrzucę z zeszłej soboty i z dzisiaj :) u chłopczyka wszystko ok.byłam z nim u swojej wetki.z jego ptaszkiem wszystko dobrze.wydzielina którą widziałam,jest związana z cieczką Koki.tak,tak,Kokulcia wreszcie,po 10 miesiącach dostała cieczki.na razie radzimy sobie z tą sytuacją,w krytycznym momencie wywiozę dziewczynkę. a Welshyk przeobraża się w pewniejszego siebie,zadowolonego piesa :) merda ogonem na przywitanie za każdym razem kiedy wracam do domu,nie rozrabia,przychodzi na zawołanie (jeszcze nie za każdym razem,ale pracujemy nad tym:) ),jeszcze zdarza mu się schodzić nam z drogi,ale to akurat dobry objaw-znaczy że jesteśmy wyżej od niego w naszym stadzie. nie mam już parcia na jego dokarmianie.je kiedy i ile chce.choć i tak uważam że jest za drobny i powinien ciut przytyć,z drugiej strony,widzę,że łatwiej jest mu biegać kiedy jest tak oszczędnie zbudowany (nie kuleje!:) ) a nie chciałabym żeby musiał z tego zrezygnować.jak każdemu piesowi,ruch sprawia mu mega przyjemność. czekam cierpiwie na telefon z informacją o łapce welsha,ale chyba sama muszę zadzwonić :/ nie jestem fahowcem,ale wydaje mi się,że Welsh już nie kuleje,troszkę inaczej stawia tą łapkę,ale bardziej z powodu niewygodnego opatrunku. zaraz będą zdjątka :)
  21. myślę,że słoma jeszcze ze schronu-siedziała głęboko w podszerstku na tylnich łapkach,a dopiero dzis do nich dotarłam z grzebieniem,tak porządnie karmy jest ok połowy,w tym tempie na pewno wystarczy :) leków zapewne także wystarczy,arhroflexu jest na pewno troszkę mniej niż połowa,drugiego leku nie wiem,bo butelka nie prześwituje.ale wg wagi,na pewno wystarczy. mam konto,ale kaska jest niepotrzebna ponieważ bryka śmiga znowu na gazie,a ten nie kosztuje wiele może zabrałabym go tutaj,do swojej wetki,ona na pewno za wizytę nic by ode mnie nie wzięła?chociaż,może przy okazji wizyty w klinice,dowiedziałabym się co z welsha łapką? merdanie ogonem ucieszyło i to bardzo.ale lizanie po rękach chwyciło za serce [IMG]http://1.1.1.2/bmi/www.dogomania.pl/images/smilies/love.gif[/IMG] będzie z niego super psisko
  22. ciocia anawa znowu urządziła sobie z Welshem telepatyczne pogaduszki,a ja mam wrażenie że jest dobrą wróżką :) dziś ja musiałam zaprowadzić dziecię do szkoły i słuchajcie po powrocie jak zwykle piesy przywitały mnie w przedpokoju,a Welsh zamerdał do mnie ogonem :) kochane psisko.. wczoraj zjadł "miksturę" którą mu przygotowałam,ale później już nie ruszył.dziś też ma jedzenie w nosie.czas chyba pogodzić się z tym,że ten typ tak już ma.ale ja trochę spokojniejsza jestem,bo wiem że coś ciepłego do brzuszka mu wczoraj wpadło. prawdopodobnie jutro (albo w niedzielę-zależy jak marcin będzie pracował) Welshunio pojedzie na działkę.linka jeszcze nie dotarła,ale damy sobie radę.cały dzień będziemy związani ze sobą smyczą,nie spuszczę go z oka. przestaje mu się podobać noszenie po schodach,dziś rano wyrywał się marcinowi,mało nie zlecieli obaj ze schodów. lekarstwa też już mu nie smakują,co ja wpuszczę mu do dzioba porcję(w policzek) on wszystko wypluwa.już dwa razy tak mi zrobił psotnik jeden. no i musze zaraz kąpać kokulca.na spacerze niechcący Welsh ją obsikał :diabloti: przed chwilą wyczesałam z niego tyle kłaczków,że wystarczyłoby na poduszkę.i to tylko z dwóch tylnich łapek.nie bardzo mu się podoba czesanie,chyba nigdy nie widział na oczy grzebienia :/ ale przyzwyczaja się,nawet trochę poskubać się pozwolił.razem z sierścią,wyszło z niego trochę słomy:crazyeye: pewnie jeszcze trochę jej tam ma.no i niestety po niedzieli wybiorę się z nim do klliniki,ponieważ znowu na brzuszku sierść jest oblepiona ropą od ptaszka i brzydko pachnie :( musi go męczyć jakiś stan zapalny. a przy czesaniu lizał mnie po rękach:loveu:
  23. [quote name='anawa'] Dota, on sobie krzywdy nie da zrobić. Jak będzie głodny, to zje. Ja mam to samo ze swoim psem od 4 lat..... Tylko czeka na lepszy kąsek a jak nie dostanie, to przeprasza się ze swoją miską :cool3:[/QUOTE] zgadza się,pies sam sobie krzywdy nie zrobi.tyle,że Welsh jest chudy jak patyk.fakt,że z każdym wyczesywaniem kłaczków psa jest mniej.ale ja nie chciałabym,żeby ktoś pomyslał że go głodzę :( zjadł przed chwilą pół 2 śniadania (choć pierwszego i tak nie było) a to tylko dla tego,że zalałam suche rosołkiem i dodałam do tego trochę makaronu i mięsa. i ostatnie zdanie odnośnie hoteliku:moja opinia opiera się min. na zdjęciach z hotelikowego wątku. gdybyście dały mi pod opiekę Welsha,a ja trzymałabym go na działce zamiast w domu a brałabym pieniążki od Was za opiekę nad nim,nie czułybyście się oszukane? koniec tematu :)
  24. [quote name='Agmarek'] [B]Dota [/B]fajnie że Welsh nie rozrabia. Przypomina mi swoim zachowaniem moją Onkę która jest grzeczna, kochana i nagle :oops: SIOK! Wracamy do domu, a tu totalna rozpierducha! :crazyeye: Oby Welsh nie okazał się takim egzemplarzem :lol:[/QUOTE] Welsh jest dokładnie takim samym egzemplarzem :) my w domu,on cicha woda...my za drzwi,on juz brzegi rwie :) [quote name='Akrum']witaj Welshyk :) coś mi się wydaje, że z tym jego jedzeniem to jest tak, że jak mu się znudzi ta jego sucha karma, to wtedy przestaje jeść, bo już się nauczył, że jak nie je jeden i drugi dzień, to dotka z litości da mu coś innego, smaczniejszego i on to chyba zaczyna teraz wykorzystywać - połapał się w czym rzecz :roflt:[/QUOTE] na razie za bardzo się nie litowałam,jedynie kiedy nie chciał samej karmy,mieszałam ją z mieloną wołowinką.ale welsh już następny numer wywinął i od wczoraj wylizuje samo mięso,karmę zostawia.i co ja mam z nim zrobić???wiem że chłopaczyna nie je regularnie i wydaje mi się że jest suchy jak kabanos :( on jest u nas już miesiąc (bez kilku dni) a zjadł dopiero niecałą połowę karmy.jak na moje oko to za mało.możecie mnie powiesić na suchym drzewie,ale ja muszę chłopa podkarmić. wydaje mi się,że welshowi zaczynają sprawiać przyjemność moje głaski.mruży oczęta,noskiem trąca moję rękę i obwąchuje.już codziennie wychodzi mnie przywitać kiedy wracam z pracy.to jest bardzo przyjemne,widzieć jego ciekawski łabek kiedy otwieram drzwi.wprawdzie nie merda jeszcze ogonkiem na mój widok,ale już coraz mniej mu brakuje :) poczytałam o pseudohoteliku...włos się na głowie jeży,za co ciotki płaciły ciężkie pieniądze.pomagając psiakom,większość z nas od ust odejmuje sobie i swoim bliskim,żeby zapewnić biedakom lepsze życie.tymczasem ktoś to wykorzystuje i z premedytacją nabija sobie kiesę :angryy:
  25. od wczoraj nie mam netu.w sferii powiedzieli że to przez powódź.no wiecie co,maszty pozalewało?jestem zła:angryy:dobrze że śfagier przybył z odsieczą,przywiózł swój internet :) nie mam co ciotki pisac,wszystko jest ok,dziś rano welsh prawie wyfrunął na spacer,pierwszy raz nie musiałam go prosić :) znowu mam problem z jedzeniem :( wczoraj nic nie ruszył i dziś jeszcze także nie.krew mnie któregoś dnia zaleje,albo zacznę go karmić po swojemu :diabloti: zgadza się,my daliśmy chłopczykowi domek+serduszka i oprócz naszych "zachcianek" nie ponosimy żadnych kosztów w utrzymaniu Welsha:) nie wiem czy dam radę jeszcze dziś cokolwiek napisać.od rana na śfagrowym necie próbowałam się zalogować na dogo i coś mi nie szło. czekam i ja z niecierpliwością na telefon od wetki,ale widzę po Welshu,po tym jak się porusza,że nie jest źle z jego łapeczką.coraz mniej kuleje,więc jestem dobrej myśli :)
×
×
  • Create New...