Brezyl
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Brezyl
-
[quote name='magdabroy']A to pytanie w czym by pomogło? Czy to, że będą pieski nie wystawiane, robi z hodowcy kogoś "gorszego"? Bo hodowca nie ma wpływu na to ile z jego hodowli piesków będzie wystawianych.;)[/QUOTE] Zapewniam, Cię że czasem ma. Wszystko zależy od tego co chcesz mieć. Jeżeli większość psów pochodzących z danej hodowli jest wystawianych oznacza to między innymi, że duża część szczeniorów idzie nie tylko w ręce miłośników rasy, ale i hodowców. Statystycznie rzecz biorąc jest to lepszy materiał genetyczny niż psy pochodzące z hodowli, w których suki ledwo zrobiły hodowlankę i są kryte najbliższym reproduktorem danej rasy. Oczywiście nawet z takiego miotu mogą trafić się przypadkiem, super wystawowe psy, ale rzadziej przeniosą one swoje cechy na potomstwo. A dlaczego pytamy o sukcesy wystawowe psów zdanej hodowli. Bo to nam dużo powie o wiedzy hodowcy. Bo można mieć super sukę, jechać na drugi koniec Europy aby pokryć ja jakimś super interem, a wyjdą przeciętne szczeniaki. Jeśli dana hodowla wypuszcza rocznie dwa mioty po 6 psów i po 4 latach jej działalności widzę psy z niej pochodzące wystawiane tylko na krajówkach, to sobie raczej głowy nie zawracam, chyba że interesuje mnie jakiś psi sport i tam te psy się super sprawdzają. Myślę, że chantell pyta się o to, o co powinna pytać się osoba początkująca "w psach rasowych", bo hodowca nabywa psa raczej przeglądając rodowody i obserwując konkurencję na ringach, a nie dzwoniąc po hodowlach. I jeszcze jedno, tam gdzie mamy do czynienia z nabywcami psów - wystawcami, mamy znacznie większą ilość informacji, o tych psach. Bo co nam da info od hodowcy, ze jego psy są piękne i wszyscy dotychczasowi nabywcy są z nich zadowoleni. Bajki opowiadać może każdy. A jak widzę,że połowa lub więcej miotu zdobywa bez problemy championaty, wygrywa w kraju i za granicą, jest niezła w sportach, to mam pewną obiektywną ocenę hodowli.
-
[quote name='Gremlin']Nie widzisz, że jesteś po raz drugi okradany? [/QUOTE] Chyba nie. Wolę 2% od czynności, niż 23 % VAT. [quote name='Gremlin']No i zaleciało mentalnością niewolnika [/QUOTE] A od kiedy płacenie podatków dla własnego państwa jest spowodowane mentalnością niewolnika ? Można nie zgadzać się z bezsensowym wydawaniem pieniędzy przez państwo na niektóre cele, ale wolę mieć oficjalną umowę zgłoszoną w US niż nie mieć żadnego potwierdzenia, ze nabyłam psa lub sztucznie zaniżoną umowę. Bo w razie problemów z warunkami umowy, gdy pies będzie miał dysplazję, zły zgryz czy okaże się wnętrem, wolę mieć czarno na białym ile zwrotu mi się należy, a nie potem wypłakiwać się na dogo, jaki hodowca jest zły.
-
[quote name='magdabroy']I można się od tego odwołać :eviltong: Hodowcy "oddają" szczyle czasem za darmo, bo nie zeszły, bo idą na współwłasność itp. I sobie mogą wyceniać :eviltong:[/QUOTE] No i zaleciało polski cwaniactwem. Naprawdę dla 30-40 zł warto kombinować i oszukiwać. Smutne.
-
[quote name='gojka']Wydaje mi się,że KAŻDY pies potrzebuje tego samego. Psy rasowe nie mają świadomości swej wartości przecież, jeśli są wzięte jako szczenięta nie poznają innych warunków życia niż te, które stworzy im właściciel.Każdy pies będzie wniebowzięty jeśli trafi na podwórko odpowiedzialnych ludzi.Oczywiście mówię tu o psach rasowych lubiących i mających potrzebę przebywać dużo na dworze i tam też mieszkać.[/QUOTE] To nie chodzi o ich wartość finansową, tylko o predyspozycje psychiczne. Spróbuj wejść na teren pilnowany przez dużego wielorasowca, a póżniej na teren pilnowany przez CAO, kaukaza czy filę. Będziesz miała czas na przetrawienie tych róznic podczas pobytu w szpitalu i rehabilitacji. :diabloti: Pewne rasy są bardzo mało "plastyczne" i stróżowanie które mają we krwi nie kończy się na darciu pyska za płotem, tylko na zwyczajnym polowaniu na człowieka.
-
A ch sądzicie o takim chamstwie do własnego psa ? [URL]http://ilovedogs.tv/374/Wow...-This-Dog-Has-A-Near-Death-Experience...-Thank-Goodness-This-Guy-Was-Around[/URL]
-
[quote name='marmara_19']Malamut na luznej lince po prostu doskoczyl do malej by ja zbaic. Bez ostrzezenia.. to pies, ktory nie csuje.. cichy zabojca..[/QUOTE] To nie musiała być typowa agresja, a zwyczajnie mógł zadziałać instykt łowiecki. U malamutów czy haskich zdarza się, że traktują małe psy jak zwierzynę łowną, podobnie zresztą koty, czy szczury. To psy o dość mocnych wrodzonych popędach do polowania i zabijania. A ponieważ raczej nie przejawiają agresji do ludzi, to niektórzy zapominają o niebezpieczeństwie i nie kontrolują, a wcześniej należycie nie socjalizują ich z małymi psami i innymi zwierzętami. [quote name='lisiasta'] Dobrze wiedzieć, że jednak niekoniecznie trzeba godzić psy, dotychczas myślałam, że taka jest zasada ;)[/QUOTE] Możesz znieczulić je, aby omijały się, ale jak niechcąco podczas zabawy wpadłyby na siebie to i tak byłoby spięcie. I mozna to robić jesli dwie strony kontroluja własnego psa, jeżeli Twój cały czas odbierał sygnały grożące od asta, a ty zmuszłaś go aby podszedł bliżej i okazywał uległość, to poddał sie Tobie, ale kompletnie nie rozumiał całej sytuacji, tak z ludzkiego punktu widzenia, to musiał lekko w ciebie zwątpić. Takie numery to mozna robić z silnym psychicznie psem, pokazując mu, że to ty decydujesz, jak on ma się zachować, ze nie wolno mu odpowiadać na zaczepki obcego psa, dopóki nie dostanie sygnału zwalniającego. Z psem uległym,niepewnym siebie, mozna jedynie fobię pogłebić. Fajnie natopmiast byłoby znależć psa poddobnego, tj. asta w tym kolorze, aby pobawił się z Twoim, bo z reguły pies zaatakowany, np: przez dużego włochatego samca o czarnej maści, może negatywnie reagować na każdego dużego ciemnego psa i atakować ze strachu pierwszy. Albo może negatynie odbierać kazdego asta. A są takie psy, które nawet jak dostaną wpier... od jakiegoś psa to i tak nastepnego dnia lecą do niego w podskokach i chęci do zabawy. Każda sytuacja jest inna, każdy pies jest inny.
-
A teraz druga sprawa. Bo w pierwszej, odpowiedzialność własciciela (posiadacza) asta jest tak jak Ci wszyscy piszą. Racja jest całkowicie po Twojej stronie, więcej nawet, jeśli po rzuceniu się asta na Twojego, ten w obronie zrobiłby coś tamtemu psu to i tak winny jest pies, który zaatakował, a nie ten który broni sie w panice. Chodzi mi jednak o ten wątek: [quote name='lisiasta'] Przez następne dwie godziny ja i właściciel amstafa staraliśmy podejść do siebie z psami żeby się pogodzili, jednak amstaff (na szczęście na smyczy) co chwila rzucał się na Janka, przez cały ten czas mój palec krwawił. W końcu zrezygnowaliśmy, bo mój pies przy próbach ataku uciekał, ale po chyba 5 czy 6 zaczął powarkiwać. [/QUOTE] Fajnie i bardzo szczegółowo opisałaś cała sytuację, ale wynika z niej, że masz małą wiedzę dotyczącą psów. Jeśli zdarzyłoby się to na profesjonalnym szkoleniu, pod okiem fachowca, to takie rzeczy można robić. Ale samemu, bez umiejętności odczytania zachowania się psa – zbyt zaryzykowałaś. Zamiast uspokoić sytuację i rozładować konflikt, mogłaś spowodować jego zaostrzenie w przyszłości. Zamiast na wybieg, poszukaj ludzi z Krakowa czy Przemyśla na wspólne psie spacery. Zainwestuj w szkolenie, pies powinien koncentrować się na właścicielu, tego na wybiegu psa nie nauczysz. Ja osobiście wybiegi omijam, mimo że te w naszym mieście, są chyba najładniejsze w Polsce i jest ich stosunkowo dużo. Tyle tylko, ze mam psa dość ostrego i o ile na placu szkoleniowym, nie ma z tym problemów, bo ludzie są obyci, a ich psy odwoływalne, to wejście na wybieg, gdzie jakiś pies sadzi się do mojego, a własciciel uważa, że piesek chce się pobawić, a tymczasem piesek idzie do czołowego ataku na mojego fajne nie jest.
-
[quote name='Maron86']Mnie pies dziabnął 2012 (z tego co pamiętam) koniec listopada (rok później w ten sam dzień 'rocznicę' zrobiłam prawko :lol:), kobieta z zakaźnych mówiła że lepiej psa odnaleźć niż dostawać te zastrzyki, mówiła że bolesne i bardzo uciążliwe. Nie miałam na szczęście, dlatego zawierzam że tak właśnie jest skoro 'specjalista' tak mówił ;). [/QUOTE] Na 100%. Dostałam serię, jak przy uwalnianiu nieznanego psa z sideł, w napadzie strachu lekko mnie dziabnął. Byliśmy na spacerze konnym w dość dużej grupie. Będąc sama zrobiłabym to na spokojnie, wolno, ale grupa mnie poganiała, biedny pies otoczony potworami z ludźmi na grzbiecie, był bardzo spanikowany, a pętla z dość grubego drutu mocno zacisnięta. Na pogotowiu babka ostro mnie nastraszyła, więc do szpitala na Arkońskiej szłam na trzęsących się nogach. Pani była bardzo miła i od razu mnie uspokoiła, że do niedawna rzeczywiście zastrzyki były bardzo bolesne i często występowały odczyny polekowe w miejscu wkłucia, ale teraz mają zastrzyki z Francji z Instytutu Pastera. Dostałam 6-7 dawek wszystkie w ramię, nawet nie pamiętam aby któryś był bolesny. Teraz sprawdziłam, jak to wygląda na dzień dzisiejszy. Tak więc osoba niezaszczepiona wcześniej przeciw wściekliżnie, a ugryziona ma oczyszczoną ranę i z reguły podaną szczepionkę przeciwtężcową. Nastepnie jeśli nie ma psa i nie można go poddać obserwacji podaje się swoistą immunoglobulinę i 5 dawek szczepionki. Łącznie osoba eksponowana otrzyma conajmniej 6-7 zastrzyków ( z których jeden dość bolesny - to własnie ta immunoglobulina, którą podaje się ostrzykując okolicę rany) reszta zastrzyków podawana jest domięśniowo. Jeżeli osoba, była wcześniej zaszczepiona przeciw wściekliźne - leśnicy, myśliwi, weci specjalizujacy się w sekcjach, osoby wyjeźdzajace w rejony, gdzie panuje wścieklizna - dostaje się 2 dawki szczepionki, bez imonoglobuliny. Takie szczepienie szczepienie "na zapas" składa się z 3 dawek, a dodatkowo unika się wstrzyknięcia immunoglobnuliny, która jest kosztowna i trudno dostępna w krajach rozwijających się. Podobno takie szczepienia są bardziej skuteczne niż szczepienia po ugryzieniu. [URL]http://www.psse.bialystok.pl/informacje-komunikaty/232-obowizek-zgoszenia-osoby-potencjalnie-naraonej-na-wcieklizn.html[/URL][URL]http://pogromcymitowmedycznych.pl/news/profilaktyka-w%C5%9Bcieklizny/[/URL] [URL]http://www.pis.gov.pl/userfiles/file/Departament%20EP/szczepienia/zal_szczep%20PSO%202012.pdf[/URL] [URL="http://www.who.int/rabies/en/WHO_guide_rabies_pre_post_exp_treat_humans.pdf"]http[/URL][URL="http://www.cdc.gov/rabies/resources/acip_recommendations.html"]://www.cdc.gov/rabies/resources/acip_recommendations.html[/URL] [URL]http://www.who.int/rabies/en/WHO_guide_rabies_pre_post_exp_treat_humans.pdf[/URL] Tak więc lisiasta, jeżeli w ciągu 15 dni + 2-3 dni nie otrzymasz informacji od dziewczyny, ze wszystko z psem w porządku, zgłoś to do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, najblizszej miejsca Twojego zamieszkania. Lekarz, który dał Ci skierowanie na obserwację psa, który Cię pogryzł, na pewno to zgłosił, bo miał taki obowiązek. Także panienka, żadnej łachy Ci nie robi, chce dodatkowo zapłacic karę administracyjna za uchylanie się to jej problem.
-
[quote name='Maron86']Niech ci da co trzeba bo zastrzyki ponoć piekielnie bolesne (ja na szczęście uniknęłam bo wyłapali 'sprawcę' pogryzienia), niech zapłacą zadość uczynienie i tyle.[/QUOTE] Zastrzyki bolesne były z jakieś 30-40 lat temu, kiedy sprowadzano je na rynek Polski z ZSRR i była to seria w brzuch. Już w połowie lat 70-tych, jeszce za ŚP socjalizma zaczeliśmy sprowadzać je z Instytutu Pastera i dostawało się je w ramię. Ból a raczej nieprzyjemność jak przy normalnym szczepieniu, także nie należy się bać, bardziej nieprzyjemnie jest przy zastrzyku znieczulajacym u dentysty.
-
A może zmiana domu tymczasowego ? Na taki bez innych psów, albo mniejszych od niej, czy z dużo młodszym psem. Zrobiłas dużo, ale u Ciebie musi walczyć z zainteresowanie o Ciebie z innymi psami, jest na samym dole. W innym, nowym miejscu są szanse, że próbowałaby podnieść swoją pozycie, no i w mieszkaniu spróbowałabym feromonów, aby troszkę ją uspokoić, troszke wprowadzic w dobry nastrój.
-
[quote name='szanelka']Jak można od kilku lat tak żyć? Nie dziwie się, że jest to dla was uciążliwe. [/QUOTE] A jak to musi być uciążliwe dla tych psów. Ich zachowania są już anormalne i to przez tyle lat. Polecam się zastanowić, gdy te odejdą z tego świata, nad ogólnym sensem posiadania psa. W 95 % ich zachowanie jest waszą winą. [quote name='szanelka']Jesteście laikami w tresurze psa? Jeśli tak, to może behawiorysta pomoże? Próbowaliście nawiązać z jakimś specjalistą kontakt?[/QUOTE] A po co tu behswiorysta ? Wystarczyło wsadzić jednego w PKS i raz w tygodniu pojechać na tresurę do większego miasta. Trochę własnej nauki, ogarnięcia psa i po 2-3 miesiacach psy omijałyby się szerokom łukiem, nie mówiąc o sikaniu w domu. Obecnie też zaczełabym od kastracji, choć nie jestem jej zwolennikiem (z przyczyn czysto zdrowotnych).
-
Problem z agresywnym psem- agresja wobec ludzi i psów
Brezyl replied to maartaa_89's topic in Agresja
Ile czasu minęło od jej steryzlizacji ? Czy miał zrobione wyniki pod kątem tarczycy ? -
[quote name='diabolina']Niby pies z prestiżowego ZK a nie można go wystawić (tylko jest tak zwany na kolanka)i zrobić hodowlanki, to równie dobrze można kupić psa pięknego, zdrowego np. ze stowarzyszenia. W metrykach powinna być jakaś adnotacja NIE HODOWLANY, NIE WYSTAWOWY a nie ludzie naciągają na kasę bo ma dokument ZK.[/QUOTE] 1) we wzorcu nie ma min wagowego, 2) jak się nie zna na psach, to wystarczyło przed zakupem wejść na dogo i się zorientować, poprosić kogoś kto się zna , aby pojechał do hodowli z Tobą, 3) nie widziałam psa, nie znam hodowli, ale także nie znam Ciebie, tak jednak jakość jest w naszym durnym społeczeństwie, ze w modzie są jak najmniejsze pieski, więc jak był taki maciupki, to chętnych była kolejka, dlaczego mieliby właśnie wcisnąć go Tobie ? 4) jesli kupowałaś psa wystawowego, to powinnaś mnieć to w umowie, a także zmnieszoną cenę, jeśli pies będzie miał wady dyskwalifikujące. 5) w metryce by miał wpisane nie hodowlany, gdyby miał wady, które wykluczałyby go z hodowli, nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie rósł pies w momencie przeglądu hodowlanego. To, że ZK ma pewien prestiż nie oznacza, ze każdy hodowca jest dobrym hodowcą, trochę myśleć też trzeba. To nie fabryka, tylko biologia, każdy "wyrób" jest indywidualny i niepowtarzalny. Ja brałam psa najmniejszego miał ok. 2/3 masy ciała w stosunku do braci miotowych (tamte to były prawdziwe basiory), a teraz mój jest z nich najlepiej zbudowany. Waga to nie wszystko, jesli mimo małego wzrostu będzie miał zdrowie, super włos i ruch, to moze okazać się poszukiwanym reproduktorem. Czasami jak czytam takie posty to się zastanawiam, po co niektórym pies, przecież nie wystawami człowiek żyje. Najważniejsze aby był zdrowy i miał fajny charakter.
- 11 replies
-
[quote name='diabolina']Mam kupionego yorkshire terriera suczkę w wieku 8-9 miesięcy. Jest z metryką ZKwP najprawdopodobniej na wystawę się nie nadaje ponieważ jak sie okazało jest za mały(1,80kg) i już nie urośnie i wygląda na 4 miesięcznego szczeniaka [/QUOTE] [URL]http://www.zkwp.pl/zg/wzorce/86.pdf[/URL] waga max, gdzie masz minimalną we wzorcu ?
- 11 replies
-
[quote name='gryf80']no i właśnie tu jest problem.producenci prep.p/kleszczowych zapewniają że jeśłi do 2 dób zdążymy usunąć kleszcza to ryzyko zakażenia jest znikome.[/QUOTE] Dwie doby to zdecydowanie zbyt długo. Myślę że 12-16 godzin jest bezpieczne, powyżej ryzyko się zwiększa, od 24 godz jest stosunkowo duże.
-
[quote name='gryf80']Zaraza w momencie ukaszenia,zasysania gdy jeggo wydzielina trafia do krwi psa[/QUOTE] Nieprawda, mozliwośc zarażenia w ten sposób jest bardzo mała. Właściwie mogłoby się to zdarzyć jedynie wtedy, gdyby mocno napity kleszcz oderwał sie od jednego psa i wczepił w drugiego. I zamiast rozpocząc konsumpcję od razu wpuściłby w tego drugiego żywiciela produkty własnej przemiany materii. Natomiast, kiedy mamy głodnego kleszcza, który wbije się nam w psa mamy spokojnie kilka, a raczej kilkanaście godzin, jeszcze do niedawna mówiono o dobie od momentu wkłucia. Kleszcz musi najpierw pobrać krew, póżniej musi ona przejść przez cały przewód pokarmowy, a nastęepnie zostać wydalona do krwi żywiciela i w 99,9 % własnie wtedy następuje zakażenie. Dla tego duża część srodków przeciwkleszczowych, działa na zasadzie wysuszania organizmu kleszcza od jego wnętrza, w tensposób zapobiega się przeniesieniu choroby razem z przetrawioną krwią do organizmu żywiciela. Odstraszająco działa jedynie advantix oraz środki ziołowe, ale te działają dobrze na niektórych psach, a na innych kiepsko. Wypuszczane są one przez niewielkie firmy więc brak badań na temach skuteczności ich działania.
-
[quote name='Koszmaria']a dogusie argentyńskie?...[/QUOTE] To pies przestrzeni. Użytkowo często towarzyszył konnym jeźdzcom na dość długich dystansach. Najbardziej pasowałyby molosy typu górskiego lub berneńczyk. Może duży pies szwajcarski, niemodny więc hodowle lepszej jakości niż bernów. Ostrzejszy, mniej ufny od berna. Jak za duży to suka, lub ktoryś z mniejszych szwajcarów.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='natalie25@vp.pl']jacy tu wszyscy przemądrzali a jacy inteligentni? z tą waszą inteligencją to słoma z butów się wylewa... tyle wiecie na temat psów? to dlaczego jak człowiek udomawiał psa nie musiał go wiązać, prowadzać na smyczy itd? bo nawiązywał z nim więź, nie potrzebował kolców by się z psem porozumieć, jednak niektórzy porozumiewają się ze sobą jedynie za pomocą bólu... inaczej nie umieją, pies musi się słuchać bo jest niewolnikiem? tak to wygląda i na szczęście jest więcej zwolenników szelek, niż kolczatek... zostali tylko ludzie nie potrafiący rozmawiać nawet ze sobą i biorą sobie psa bo musi być. po to taki dodatek, bo zawsze był pies... załóżcie sobie kolczatkę i pociągnijcie ale tak porządnie pociągnijcie to zobaczycie o co chodzi.... żal... wielki żal... rety co ja tu w ogóle robię? po co tracę czas na ludzi bez wyobraźni? pfffff[/QUOTE] Przepraszam, prowadzimy dyskusję czy poradnię zdrowia psychicznego ? Brak ci argumentów, że wypisujesz takie bzdury ? Na psach się nie znasz, o historii pojęcia nie masz. Zdajesz sobie sprawę, ze w wiekszości kultur pierwotnych z psem się nie cackano, jak ci się wydaje, tylko jak zaszła potrzeba traktowano je jak zwierzę rzeźne. Twój brak jakiejkolwiek wiedzy jest przerażający.
-
[quote name='Rocki']Po części wyglądem, szukam psa o wadze 40-50kg z krótką sierścią, nieufnego w stosunku do obcych tzn wystarczy ze nie będzie się do nich cieszył, chciał witać. Chodzi o psa zdystansowanego który lubi popilnować terenu, ale z racji tego że większość czasu spedzam w domu (jestem osobą niepełnosprawną poruszająca się na wózku) pies samotny nie będzie, poza moim towarzystwem udostępnię mu spory wybieg, spacery po okolicy w ograniczonym stopniu tyle mogę zaoferować, bo przecież poza tym co chce mieć liczy się, co mogę dać. Nie wiem jaka rasa będzie najodpowiedniejsza.[COLOR=#35303d][FONT=Verdana]"[/FONT][/COLOR][/QUOTE] I od tego trzeba było zacząć. Musi to być pies, którego będziesz w stanie opanować głosem, a nie przy użyciu siły, lubiący przebywanie z człowiekiem, ale nie pracoholik. Też szukałabym coś bardziej w stylu molosów. Jeśli nie zależy Ci na wystawach, poszukałabym coś z drugiej ręki, psa 3-4 letniego o spokojnym usposobieniu. Z tymczasowego domu sprawdzonego. Jeśli weźmiesz szczeniaka, może być w Twoim przypadku problem z prawidłową socjalizacją. A może byś spróbował z jakimś psem na tymczasie ? W każdym razie akita i wilczak odpadają zupełnie. I naprawdę nie demonizuję, gdybyś wszedł na jakieś specjalistyczne forum akit, to sam byś zobaczył jak wielkie problemy mają ludzie z agresją tych psów i nie dotyczy to obcych, a własnej rodziny, a czasem wręcz właściciela.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Rocki']Nie, żadnej nie poznałem. Akite widziałem na wystawie, Dobka no to wiadomo, tyle co spotkałem jakoś tam. No jest spory rozstrzał i w każdej rasie +/- U Akity najbardziej bał bym sie, sławetnych ucieczek i ogólnie instynktu myśliwskiego (mam kilka kurek), u Dobermana troche odstrasza przyjazne nastawienie, chciałbym psa nieufnego, stróża co nie znaczy że będzie siedział ten pies sam i pilnował, Wilczak sam nie wiem, to samo z tym Thai[/QUOTE] Kurcze przerażasz mnie. U akity boisz się ucieczek a nie agresji ? U dobermana przyjaznego nastawienia ? Wilczak, to już wyższa szkoła jazdy, choćby ze względu na lęk separacyjny. Wiesz przy tak słabej znajomosci psychiki poszczególnych ras, to poszukaj sobie czegoś "łatwiejszego" w obsłudze, bo może się to skończyć żle nie tylko dla psa, którego weźmiesz, ale także dla Ciebie i Twojej rodziny.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Świetny artykulik o szkoleniu tradycyjnym i pozytywnym - obalenie mitów ? [URL]http://www.marekfryc.pl/1.html[/URL]
-
TERMIN: 9-14.07.2014 MIEJSCE: Świebodów pod Wrocławiem TRENERKI: Agnieszka Kunkel i Martyn Okrasa Agnieszka i Martyna agility trenują od 13 lat. Agnieszka zaczynała z kundelkiem Henrykiem (LA3). Potem dołączyły dwa belgi - Tola (LA3, Mistz Polski 2008 i 2012, wielokrotny reprezentant Polski na Mistrzostwach Świata) i Kłak (LA2). W 2011 roku ekipę zasilił working kelpie Beast (LA1). Agnieszka aktualnie startuje z Tolą i Beastem. Kanał na YouTube: [URL="http://www.youtube.com/user/AgnieszkaKunkel"]www.youtube.com/user/AgnieszkaKunkel[/URL] Natomiast Martyna rozpoczęła swoją przygodę z owczarkiem niemieckim Raptorem (LA2) i beaglem Lucky (MA2). Aktualnie biega i startuje w zawodach z trzema borderami - Torim (LA2), Carterem (LA1) i młodą DeeDee (LA1). Kanał na YouTube: [URL]http://www.youtube.com/channel/UCwZqznRd2I0snh74pwTqKAQ[/URL] Szczegóły: [URL]https://www.facebook.com/#!/events/1434075660169756/?fref=ts[/URL]
-
Jesli jednak zazuzi30 wejdziesz tu ponownie, to przemysl jedną rzecz. To wy nie daliście psu nawiązać tej więzi. Nie przepadam za Cesarem, ale większość problemów z psami agresywnymi pokazywanymi w jego programch ma takie same podstawy , jak wasz przypadek. Traktujecie psa w kategoriach czysto ludzkich, uważacie że legowisko w salonie i traktowanie go jak najlepszego przyjaciela to takie dobre i super. A ten typ molosów, ma zupełnie inne wymagania. Prawdopodobnie przy dogu niemieckim byłyby większe szanse, choć ogólnie wszystkie molosy potrzebują silnej konsekwencji w wychowywaniu. Nie silnej reki,bo wbrew pozorom są to psy dość delikatne psychicznie i naturalnie zżywajace się z rodziną, bardzo opiekuńcze, ale jednocześnie niezwykle samodzielne. Wy daliście mu pełną michę i miejsce w sypialni, a pies ciągle był pod presją, ciagle czuł zagrożenie, stąd jego zapędy do dominacji. I zapewniam Cię, że wcale nie czuł się z tego powodu szczęśliwy, a coraz większa flustracja wywoływała coraz wiekszą agresję. U was czuł się jak człowiek nie znający języka, zwyczajów wrzucony w diametralnie inne srodowisko, którego nie rozumiał, a sam takze nie był rozumiany. Na pewno prze długi czas wysyłał wam sygnały, które nie były odbierane, a sama wiem że do wyczuwania pewnych rzeczy u kaukaza musiałam się przyzwyczajać przez kilka miesięcy, bo za bogatej mimiki to te psy nie mają. Na drugi raz niech mąż się nie popisuje znajomością psychiki takich psów, bo jak widać tak naprawdę tej wiedzy nie ma. I omijajcie z daleka zarówno psy w tym typie, jak i rasy wymagające pracy z człowiekiem, skoro nie jestescie im jej zapewnić. Pewnie dla wielu psów warunki w waszym domu będą rewelacyjne, ale jesli kiedykolwiek zdecydujecie się na następnego psa to dobrze przemyślcie jego wybór.
-
No i tym sposobem wszystko wiadome. Wolontariusze zaufali bajkom opowiadanym przez osobę adoptujacą, że wie jak postępować z azjatą. Niewyprowadzany, trzymany na małym terenie objął go w posiadanie. Nie widać tu natomiast jakiejś wrodzonej agresji, normalny brak pracy z psem, zaspokojenia jego podstawowych potrzeb psychicznych. Niestety pies jednak przekroczył granice, następnym razem będzie także odruchowo próbował załatwic sprawę zębami, bo to dotąd działało. Pozostaje wierzyć, że następny adoptujący będzie miał pojęcie jak z psem postępować.