Jump to content
Dogomania

Brezyl

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Brezyl

  1. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Anettta, w pierwszej chwili strasznie wkurzył mnie Twój post, ale przejrzałam także inne. Wiem, że interesujesz się „olbrzymami”, głównie bernardynami lądującymi w schronach. Odpowiedz, nie musisz nam, odpowiedz sama sobie, jaki procent bernardynów lądujących w schronach to psy rodowodowe, a jakie procent stanowi rezultat działań pseudohodowców ? [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Odpowiedz sobie na pytanie, czy Twój odruch serca, nie spowodował dopuszczenia suki przez osobę, od której kupiłaś szczeniaka, aby zarobić na następnym miocie ? Czy te 7-8 szczeniaków z następnego miotu, miało tyle szczęścia co Twój pies ? [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]My wszyscy kochamy zwierzęta, mamy psy rasowe, ale mamy lub mieliśmy także psy z schronów. Wybacz, ale na czym może polegać snobowanie się rasowym psem przy dzisiejszych cenach rodowodowych szczeniaków. Oblicz sobie przy bernardynie, jaki procent stanowi koszt super rodowodowego Benka, po championach, przy kosztach odchowania szczeniaka tej rasy ? Istnieją duże szanse, że w ostatecznym rozrachunku taniej wyjdzie odchowanie psa rodowodowego.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A co powiesz człowiekowi, który zwraca się o pomoc, bo ma problemy wychowawcze z bernardynem, a okazuje się, że szczeniak jest mieszanką kaukaza ? Kompletnie „zielony” człowiek, który w wychowaniu psa popełnił chyba wszystkie możliwe błędy wychowawcze, terroryzowany w domu przez zaledwie 6 miesięcznego szczeniaka ?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I jeszcze jedno, jeżeli nie wierzysz, w podstawowe prawo ekonomii, że popyt tworzy podaż , to prześledź mody na rasy. Zwiększenie ilości szczeniaków bernardynów po sukcesie „Beethovena”, dalmatyńczyków po „101 dalmatyńczyków”, niedawną wymianę w pseudohodowlach rottków na psy północy, a obecnie psów północy na beagle.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A jedyną możliwością postawienia tamy temu zjawisku, jest nie kupowanie tych psów od takich ludzi (choć mam wątpliwości, czy można kogoś takiego nazwać człowiekiem). [/SIZE][/FONT]
  2. Na przyszłość oprócz umowy bierz od przyszłego właściciela weksel w formie zabezpieczenia. Znacznie upraszcza on postępowanie przed sądem, prawdopodobnie w ciągu miesiąca, góra dwóch miałbyś pieniądze ściągnięte przez komornika. Oczywiście jest to tylko sposób na łatwe ściągnięcie pieniędzy, bo jeżeli chcesz zwrotu szczeniaka to w niczym Ci to nie pomoże.
  3. Katica - myślę podobnie jak Ty. Lolita czy mogłabyś napisać, kiedy domniemany ojciec twojego psa otrzymał championat. Wrzuciłam jego dane w wyszukiwarkę. Wystawiany był raz w 2003 r w klasie pośredniej, zdaje się, że w Zielonej Górze. Kiedy więc został championem i w którym oddziale figuruje jako reproduktor ?
  4. I ile wiem sprawa badań nad markerami, które by jednoznacznie określały występowanie padaczki dziedzicznej jest najbardziej zaawansowana u owczarków belgijskich. Badania te trwaja od wielu lat, a markerów jak dotąd niema. Weterynarze o których mówi Bzuma mogli co najwyżej wykluczyć niektóre przypadki padaczki nabytej spowodowane, np: przez nowotwór mózgu (można wykluczyc przez tomografię komputerową), zatrucie toksynami (prawdopodobnie mozna wykluczyć przez badanie krwi), nosówkę ( przez przejrzenie książeczki zdrowia psa i rozpytanie właścicieli, jeżeli mieli psa od małego szczeniaka). Ale wszystkich przyczyn wykluczyć nie mogli. W przypadku padaczki dziedzicznej znacznie więcej niz ocena weta daje prześledzenie rodowodu psa, jeżeli istnieje możliwość sprawdzenia czy jego przodkowie mieli padaczkę, bądz występowała w niektórych miotach po nich (pies możne byc nosicielem "popsutych" genów, a sam nie mieć ataków padaczki, bądz mieć tak słabe, że są niezauważalne przez właściciela. Mam nadzieję, że w tej sprawie dokładnie wypowie się Pani Zofia jako belgomaniaczka, bo ja to typowa humanistka i kiedy biorę się za jakąś powaźniejszą pozycję dot. problemów genetycznych to po przeczytaniu kilku stron wiem tylko to, że nic nie wiem.
  5. [B][COLOR=black][FONT=Verdana] Bzuma, a ja popieram Cavisię, ja nie kupiłabym psa, od takiego pseudo hodowcy, bo jedyna możliwość aby tacy idioci nie rozmnażali psów, to przestać od nich kupować. [/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana] Mam dość bzdurnych wypowiedzi, że ktoś chce pieska do domu, a nie na wystawy, że nie każdego stać na psa rasowego. Nie oszukujmy się, koszty odchowania psa, w stosunki do jego ceny to grosze. A jeżeli pies zachoruje na coś poważniejszego, to koszty leczenia w stosunku do ceny rodowodowego szczeniaka są kosmiczne. [/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana] Nie stać ich było na psa z dobrej hodowli, należało dać schronienie jakiemuś nieborakowi z schroniska.[/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana]Mają pretensję do „hodowcy” - jest związek kynologiczny, są sądy. A wchodzić na dogo należało na długo przed zakupem szczeniaka, zorientować się w hodowlach, podstawach genetyki, dowiedzieć się wszystkiego o rasie i dokumentach kynologicznych. Może należało się dowiedzieć wcześniej do czego służy metryczka psa, na jakim poziomie jest hodowla z której chce się kupić psa, nie mówiąc o tym jak wygląda matka i jej kariera wystawowa. Jakie choroby są najczęstsze w danej rasie, w domyśle jakich badań należałoby oczekiwać od właścicieli reproduktora i suki hodowlanej. [/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana]Za głupotę się płaci, więc Lolity mi nie szkoda, szkoda mi jedynie podobnie jak Cavisi szczeniaków z tego miotu, ale ponieważ znalazło się grono „….” (nie chcę się wyrażać), to na pewno następny miot jest już w drodze. Gdyby nikt nie kupił tych szczeniaków, pseudohodowca znalazłby inne źródło zarobku, mam nadzieję, że nie kosztem istot żyjących i czujących. [/FONT][/COLOR][/B]
  6. " Nawet z jego najlepszym kumplem zdarzyło mu sie spięcie gdy był na smyczy i tamten do niego podbiegł, więc jestem pewna, że jest to spowodowane tamtym pogryzieniem." Skoro tak, rozpocznij odczulanie od tego, że kiedy bawi się ze swojm kumplem, bierzesz go na moment na smycz i nagradzasz za dobre zachowanie. Rozpoczynasz od kilkunastu sekund, później coraz dłużej (musisz mieć wyczucie, aby nie dopuścić do momentu, kiedy rzuca się na psa). Pies powinien skojarzyć, że smycz + inny pies = nagroda. Możesz chodzić na spacer z przyjaciółmi, dać się psom pobawić, później kawałek drogi - oba psy na smyczy (stopniowo coraz bliżej siebie) później wyrażna nagroda i puszczenie psów do wolnej zabawy, po chwili powtórka. Pies musiał przeżyc szok, a atak innego psa został skojarzony ze smyczą. Większość zwierząt wpada w panikę kiedy nie może uciec i zachować odpowiedniego dystansu od przeciwnika, ale z reguły kojarzą to z psem, który się na nich rzucił, np: jeżeli był to duzy czarny pies, to reagują agresją na sznaucery i teriery rosyjskie. W twojm przypadku elementem, który wbił się psu w pamięć jest nie przeciwnik, a smycz. Pocieszające, że bez smyczy psów nie atakuje, więc masz duże szanse, aby go tego oduczyć.
  7. Oczywiście, choć ciężko przewidzieć ile czasu będziesz na to potrzebować. Może będziesz mile zaskoczona, bo psiak będzie załatwiał swoje potrzeby bez problemu podczas spacerów. Z reguły w schronikach są woluntariusze to z nimi powinnaś pogadać o swojm psie. W niektórych, głównie małych schroniskach psy są nawet przez nich wyprowadzane, w takim przypadku psy starają się załatwiać poza kojcem. W pierwszych dniach staraj się psa wyprowadzać jak najczęściej i nagradzaj za załatwianie na dworze, wybierz miejsca "uczęszczane" przez inne psy, zapach tych miejsc zachęci suczkę do załatwienia się. Na początku zostaw sobie rano czas na dłuższy spacer (koniecznie - jeżeli pies będzie musiał pozostać na kilka godzin sam w domu), jeżeli nie będzie miała chęci na załatwienie się pobiegaj z nią (ruch wzmaga ruchy przewodu pokarmowego). Stopniowo pies pojmie, że spacery są o określonych godzinach i przystosuje się do rozkładu twoich zajęć (dobrze jeżeli zachowasz tu regularność, gdyż zmiana trybu zycia (spacery, zmiana żywienia) mimo, że na lepsze wytrącą jednak psa z pewnej równowagi. Ciężko jest przewidzieć jak zareaguje pies, którego przeszłości nie znamy. zawsze jednak na tym forum możesz liczyć na naszą pomoc. Czekamy na następne wieści. PS. napisz z jakiego miasta jesteś, na forum są ludzie, którzy z chęcią podzielą się z Tobą własnym doświadczeniem w realu, a nie tylko w postach.
  8. Co do zjadania kup, albo to odruch nabyty, np: w schronisku, albo pies potrzebuje jakiś składników pokarmowych, których nie może znaleźć w jedzeniu, które mu podajesz. Odłóż kawałki mięsa (zabezpiecz tylko przed muchami), aż zacznią [B]lekko[/B] brzydko pachnieć i sporóbuj mu je dawać (podobnie można robić z białym twarogiem). Pies jest przede wszystkim padlinożercą, więc mu to nie zaszkodzi, a jest szansa że przestanie interesować się kupami psów. Co do obszczekiwania, takie zachowanie może rzeczywiscie świadczyć o niskiej samoocenie psa, ale ponieważ nie znamy jego przeszłości nie możemy wykluczyć, ze ma złe doświadczenia i zachowując się w ten sposób sugeruje Ci, że obcy człowiek może stanowić zagrożenie dla stada. Na początek musisz wyeliminować kamienie ( ryzyko połknięcia i zniszczenia szkliwa zębów), moze spróbuj zastąpić je nietypową bardzo twardą i ciężką piłką (są takie z specjalnego kauczuku). Na kamienie po prostu nie reaguj, nie rzucaj ich, nie nagradzaj psa za ich przyniesienie. Jeżeli uzbroisz się w cierpliwość, po kilku dniach pies będzie latał tylko za piłką. Wtedy kup taką specjalną do rzucania, na sznurku, za który można trzymać, jest chyba w każdym sklepie dla zwierząt. Kiedy juz pies zacznie sie nakręcać na szczekanie dajesz mu tę piłkę, ale trzymasz na sznurek, jeeli zacznie szczekać , będzie musiał wypuścić piłkę, nie może także uciec z piłka do człowieka i osaczać go, bo piłka jest na uwięzi. Na początku z reguły kończy się to na tym, że pies trzyma twardo piłkę, spogladając na osobę na którą dotychczas szczekał, często ostro warcząc, póżniej stopniowo mniej warczy, aczkolwiek obserwuje rozwój sytuacji spod oka, na końcu niemalże nie zwraca uwagi na ludzi i coraz bardziej koncentruje się na piłce. Niemniej musisz zacząć od oduczenia psa reagowania na kamienie. Przydać się może także zwiększona dawka ruchu, muszę przyznać, że dobermany, które towarzyszą rowerzystom, mają o niebo lepszy ruch i zachowują sie spokojniej , niż te które wychodzą na zwykłe spacery. Ale tu musisz wziąść pod uwagę wiek i zdrowie psa, aby go nie przetrenować.
  9. Co do zjadania kup, albo to odruch nabyty, np: w schronisku, albo pies potrzebuje jakiś składników pokarmowych, których nie może znaleźć w jedzeniu, które mu podajesz. Odłóż kawałki mięsa (zabezpiecz tylko przed muchami), aż zacznią [B]lekko[/B] brzydko pachnieć i sporóbuj mu je dawać (podobnie można robić z białym twarogiem). Pies jest przede wszystkim padlinożercą, więc mu to nie zaszkodzi, a jest szansa że przestanie interesować się kupami psów. Co do obszczekiwania, takie zachowanie może rzeczywiscie świadczyć o niskiej samoocenie psa, ale ponieważ nie znamy jego przeszłości nie możemy wykluczyć, ze ma złe doświadczenia i zachowując się w ten sposób sugeruje Ci, że obcy człowiek może stanowić zagrożenie dla stada. Na początek musisz wyeliminować kamienie ( ryzyko połknięcia i zniszczenia szkliwa zębów), moze spróbuj zastąpić je nietypową bardzo twardą i ciężką piłką (są takie z specjalnego kauczuku). Na kamienie po prostu nie reaguj, nie rzucaj ich, nie nagradzaj psa za ich przyniesienie. Jeżeli uzbroisz się w cierpliwość, po kilku dniach pies będzie latał tylko za piłką. Wtedy kup taką specjalną do rzucania, na sznurku, za który można trzymać, jest chyba w każdym sklepie dla zwierząt. Kiedy juz pies zacznie sie nakręcać na szczekanie dajesz mu tę piłkę, ale trzymasz na sznurek, jeeli zacznie szczekać , będzie musiał wypuścić piłkę, nie może także uciec z piłka do człowieka i osaczać go, bo piłka jest na uwięzi. Na początku z reguły kończy się to na tym, że pies trzyma twardo piłkę, spogladając na osobę na którą dotychczas szczekał, często ostro warcząc, póżniej stopniowo mniej warczy, aczkolwiek obserwuje rozwój sytuacji spod oka, na końcu niemalże nie zwraca uwagi na ludzi i coraz bardziej koncentruje się na piłce. Niemniej musisz zacząć od oduczenia psa reagowania na kamienie. Przydać się może także zwiększona dawka ruchu, muszę przyznać, że dobermany, które towarzyszą rowerzystom, mają o niebo lepszy ruch i zachowują sie spokojniej , niż te które wychodzą na zwykłe spacery. Ale tu musisz wziąść pod uwagę wiek i zdrowie psa, aby go nie przetrenować.
  10. Wybacz, ale kłopoty masz na własne życzenie. Kupowanie dzieciom psa gończego i to rasy, która wyłącznie powinna lądować w rękach myśliwych lub osób lubiących super aktywne życie to głupota. Nie chcę się także wypowiadać co do hodowcy, który znając Twoje warunki i styl życia sprzedał Ci szczeniaka tej rasy. No cóż, zanim sie kupiło szczeniaka wystarczyło sięgąć do literatury, nie mówiąc o rozmowach z wieloma róźnymi hodowcami, bo nawet w takiej rasie powoli trafiają się linie typowo wystawowe, mające mniejsze wymagania. A teraz co do psa. On się po prostu nudzi. Mam nadzieję, ża agility wystarczy oczywiście jeśli dojdą do tego długie spacery. Pewnym problemem moze być to, ze w lesie posokowiec lubi chwycić ślad i są problemy z przywołaniem. Co do szkolenia, no cóż posokowiec nie chwyta tak szybko jak owczarek niemiecki, ale do egzaminy na PT spokojnie mozna go przygotować, tak aby go zdał przynajmniej na 4. Możesz także sie rozejrzeć, popytać w waszym związku kynologicznym i umówić się z jakimś innym włascicielem posokowca (niestety moda na tą rasę zatacza coraz szersze kręgi) na wspolne spacery (psy sie lepiej razem wybiegają, a wy zrobicie mniej kilometrów na własnych nogach), a po pewnym czasie, możecie je brać na spacer na zmianę (minimum 2 lub 2,5 godz. dziennie w Puszczt Bukowej, lub Lasku Arkońskim). Problemy z demolką w domu powinny zniknąć, aby ustawić wyzej pozycję dzieci, to one powinny ćwiczyć z psem agility i posłuszeństwo (najlepiej pod okiem rodziców). Jeżeli jednak zdecydujesz sie na oddanie psa, zrób to szybko, aby ktoś miał mniej złych nawyków do oduczenia.
  11. Przepraszam socurek, moze niedokładnie przeczytałam cały wątek, ale czy podałaś rasę i wiek psa? Sądząc ze zdjecia to dobermanka. Gdybys jeszcze mogła podać jej wiek i przypomnieć sobie od kiedy tak się zachowuje ? Czy masz informacje dot. psychiki jej rodziców (wyniki z PT, IPO) i rodzeństwa ? Jeśli to doberman, to sposób jej atakowania: doskakiwanie i odskakiwanie od atakowanej osoby, raczej próby szczypania niz gryzienia są bardzo częste. W jakim wieku obecnie jest pies ?
  12. Powinnaś być zadowolona, że zbiera podpisy pod petycją. Obojętnie gdzie ją złoży, będziesz miała do niej wgląd. A wtedy babka będzie musiała udowodnić wszystkie bzdury, które opisała. Jeżeli jest prawdą co piszesz, to zrobi z siebie kompletną idiotkę. To znacznie lepsza opcja, niż puszczane plotek, ktorych pochodzenia nie idzie ustalić.
  13. Popieram zdanie Chefrenka. Mimo iż rzeczywiście zmiany skórne powinny się rozpocząć od wewnetrznej powierzchni ud, ale za tym schorzeniem przemawiają: symetryczność plam oraz to że do rozwoju tego schorzenia może przyczynić się niedoczynność tarczycy. Zresztą jeżeli zasugerujesz wetowi to schorzenie to jego głowa żeby to wykluczyć, jest to łatwiejsze niż postawienie prawidłowej diagnozy. Przy rogowaceniu ciemnym pies powinien czuć lekki świąd, a zrogowaciałe komórki naskórka powinny odstawać od skóry jak łupież. Przejedz psa ciemną szmatką po tych plamach, jak pozostanie na niej "łupież" to raczej trafilismy z diagnozą. Jeżeli nie szukamy dalej.
  14. Jak rozumiem chcesz aby pies był na dworze ? Ile czasu dziennie jesteś w stanie mu poświęcić ? Czy stać cię na postawienie psu odpowiedniego wybiegu (lub kompletną ruinę ogródka) ? Ile godzin pies musiałby przebywać sam ? Czy blisko masz jakąś szkółkę dla psa ? Problem w tym, że psy rasowe są z reguły bardziej wymagające niż mieszańce. Część ras to wręcz pracocholicy. Ich wyszkolenie jest dla każdego z nas cudowną zabawą, spacery z nimi są przyjemnością ? Ale czy bedą taką przyjemnością dla Ciebie, didatkowo koszty weta, szkolenia, spacery w niepodogę i 3 razy dziennie ? Tak szczerze odpowiedz sobie i nam na pytanie dlaczego chcesz mieć psa ? A w ogóle czy miałaś jakiegoś dotąd, a jak nie to dlaczego ?
  15. Mimo wszystko fajnie, że zapytałaś się o to wszystko przed kupnem psa. Dzięki temu nie unieszczęśliwisz ani siebie, ani psa. Gdyby wszyscy tak robili, o ile piękniejsze byłoby życie zarówno psów, jak i dogomaniaków.
  16. [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Martens ma rację. Faszerowania psa lekami w Twoim przypadku jest bez sensu. Taki manewr można zastosować, np.: przy konieczności przewiezienia psa samochodem, jeżeli się tego panicznie boi, czy przed nieprzyjemnym zabiegiem u weta. [/FONT][/SIZE][FONT=Times New Roman][SIZE=3]A Ty musisz wyeliminować przyczynę, a nie skutek określonego zachowania psa. Zapętliłaś się strasznie. Gdybyś od razu po tym wydarzeniu zmierzyła się z problemem, pies po miesiącu bawiłby się z innymi dużymi psami, a ty o całej sprawie już byś nie pamiętała. Teraz naprawa sytuacji będzie trwała znacznie dłużej. Nawet jeżeli trafisz na bardzo dobrego fachowca, który pomoże Ci ustawić psa w tydzień lub dwa, to przez następne parę miesięcy (jak dobrze pójdzie) w sytuacji spotkania Twojego psa z innymi nie będziesz pewna jego reakcji. Po pierwsze musisz się spieszyć, pies już kończy okres dojrzewania i kształtowania charakteru, zakodował w sobie sposób postępowania w stosunku do innych dużych psów. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dalsze zwlekanie i samodzielne próby są pozbawione sensu.[/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Musisz iść na zwykły prowadzony na przyzwoitym poziomie kurs. Pies w grupie innych nie będzie miał przed sobą jednego przeciwnika na którego się rzuca, lecz kilku. To powinno dość skutecznie rozproszyć jego agresję. Instruktor na pewno wyrazi zgodę, abyś na początku ćwiczyła w większej odległości od innych psów niż zazwyczaj. Zasadą jest na kursach, że tak dobiera się osoby idące jedna za drugą, aby psy rzucające się na siebie były w miarę możliwości od siebie oddalone. Stopniowo pies będzie się koncentrował bardziej na nauce, mniej na otaczających do psach. Może trafisz na kogoś z młodym psiakiem z ras olbrzymów (jeżeli twój pies będzie się bawił z nim, to wspólne spacery, nawet raz w tygodniu po zakończeniu kursu doprowadzą do tego że Twój psiak będzie biegał z jakimś mastifem, czy bernardynem nie zwracając uwagi na wielkość kompana). [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Pamiętaj jednak, że wystarczy atak jakiegoś dużego psa, na Ciebie lub Twojego psiaka, a możesz się cofnąć z pracą nad psem i kilka tygodni (miesięcy). Stąd na początku staraj się nawiązać jak najlepsze kontakty z grupą, z która będziesz ćwiczyć – wybierajcie się na wspólne spacery, itp., stopniowo powiększaj grono znajomych psów, w takim stadku „znajomych” nawet pojawienie się nowego dużego psa będzie dla Twojego setera łatwiejsze, bo skoro jego towarzysze zabaw nie rzucą się na „nowego” tylko będą z nim szaleć, on sam raczej dołączy do wspólnej zabawy niż się rzuci na „nowego”. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]I napisz jak Wam poszło na pierwszych zajęciach.[/FONT][/SIZE]
  17. Brezyl

    Sklep

    W sprawie ustawy, że nie ma zakazu wprowadzania psów do sklepów - nie ma również zakazu wjeżdzania konno, czy przepędzania stada owiec. Pewne rzeczy wynikają z przestrzegania tzw. zasad niepisanych. Prawo to nie tylko ustawy i inne "paragrafy", ale tzw. prawo zwyczajowe. Jest przyjęte, że się czegoś nie robi i to powinno wystarczyć. Natomiast pies opiekun osoby niepełnosprawnej (nie tylko niewidomej) powinien mieć możliwość wejścia wszędzie. I tak jest. Nie wiem czy w Polsce, ale w większośći krajów zachodnich psy w ramach akcji dogoterapii wpuszczane są nawet do szpitali (oczywiście po uprzednim przygotowaniu np: wcześniejszej kąpieli w odpowiednich środkach dezynfekcyjnych).
  18. "Szedł chłopak z wielkim psem na smyczy, bez kagańca. Z bramy od podwórza wyszedł mały piesek. Nagle ten duży rzucił się na małego i zaczął go gryść. Właściciel dużego psa pomimo tego, iż miał swojego psa na smyczy nie próbował go odciągnąć tylko cytuję wypowiedź koleżanki "skakał nad tymi psami jak debil". Mały został dotkliwie pogryziony." Nigdzie nie jest napisane, że mały oszczekiwał dużego, czy wręcz rzucił się na niego. Rozpatrujemy konkretny stan faktyczny, a nie problem z "głupimi" właścicielami małych psów. Być może ten psiak nie miał właściciela, był bezdomny. Jeśli tak, to to pogryzienie prawdopodobie - o ile ktoś nie udzieli mu pomocy , skończy sie dla niego tragicznie. Razi mie jednak Twoje podejście do sprawy. Ja kilka razy, zmuszona byłam załatwić takie sprawy samodzielnie. Tzn. rozkaz do psa "zostań" i zanim obcy pies zdążył zblizyć się do mojego - obrywał ode mnie. Dzięki temu mój pies nie rzuca sie na wszystko co go oszczekuje (choć zgadzam się, że są to sytuacje wnerwiające), a ponadto okoliczni właściciele amstafów, omijają mnie szerokim łukiem. To jednak, ze wasze psy tak chętnie atakują inne może świadczyć o ich słabej psychice. Czym bowiem pies jest pewniejszy siebie, ma wyższą pozycję, tym rzadziej atakuje inne.
  19. Nie rozumiem. Treserka chodziała na spacery z psem? A gdzie właściciele ? "Gratuluje socjalizacji".
  20. Mam wrażenie, że sami się nakręcacie. Sytuacja opisana w wątku polegała na tym, że mały pies wypadł z bramy przypadkowo wprost na prowadzonego na smyczy "dużego psa". Nie oszczekiwał go, nie atakował (może ktoś biedaka w bramie wystraszył i mały, może bezdomny pies uciekał). Empatia i kultura osobista nakazuje w takim przypadku zareagowac na zachowanie własnego psa. A jeśli właściciel dużego psa nie jest w stanie zapanować na nim, to oprócz smyczy winien zaopatrzyć się w kaganiec. Mam psy od ponad 20 lat i przypadki kiedy doszło do "psich bójek" mogę policzyć na palcach jednej ręki. Jeżeli ktoś nie jest w stanie zapanować nad własnym psem, nie powinien zajmować się rasami niebezpiecznymi (a takie zdjęcia widnieją przy nickach osób, które usiłowały udowodnić, że cała sytuacja była w porządku).
  21. Brezyl

    padaczka

    Obijanie sie o meble może być spowodowane utratą wzroku. To często następuje przed atakiem padaczki, a czasami trwa nadal przez pewien czas po ataku. Część lekarzy boi się diagnozować padaczkę i wolą szukać innych chorób. Na wszystkie leki potrzebujesz receptę, więc niewiele skorzystasz z naszych porad. Mój wet przepisał mej psicy Convulex, początkowo brała jedną tabletę dziennie, później 1 co drugi dzień. Próby zmniejszenia dawki skończyły się niepowodzeniem, ale na razie pies czuje się dobrze, nie jest taki śpiący jak był po luminalu. Uwaga, wszystkie dawki leków przeciwpadaczkowych muszą być odstawiane powoli, pod kontrolą lekarza, także zmiany leków. Jeżeli nie znajdziesz weta na dogo , spróbuj na forum regionalnym np: Gazety Wyborczej, zauważyłam że często ludzie poszukują tam specjalistów,np: wetów od wzroku, czy dobrych chirurgów - i jest dość duży odzew wśród ludzi na forum.
×
×
  • Create New...