Jump to content
Dogomania

Paulix

Members
  • Posts

    851
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Paulix

  1. Kiedyś jadąc autobusem nadepnęła psu na łapę starsza pani... Starsza Pani: OOO! Myślałam, że coś jej się stało, tak się patrzę, mój pies też, a starsza pani pochyla się do niego i mówi: - No, piesku, przecież Cię nadepnęłam, dlaczego mnie nie ugryzłeś? :D:D:D
  2. No właśnie wiem, że lekkie... Ale format ma duży, i poza pociągiem ciężko się nią operuje... Skoro nie ma, to może ktoś poleci niedrogą, wytrzymałą klatkę z dużą ilością kieszeni i drzwiczek, broń boże nie zgniło zieloną? :D
  3. Kary społeczne jak najbardziej, ale myślę, że jeżeli z kilka miesięcy pomieszka sobie z dala od rodziców, to będzie miał nauczkę na przyszłość. Co do demoralizacji... Ja wybierze towarzystwo dresów spod osiedla też wyjdzie na to samo, moim zdaniem jeżeli chłopak wybierze taką a nie inną drogę to raczej będzie bez różnicy gdzie go umieszczą.
  4. Rodzice zapewne mają takie podejście do zwierząt, że szkoda mówić... Zapewne woleli nie zwracać uwagi, skoro dzieci mają zajęcie... Zapewne teraz, kiedy chłopak wylądował na policji zrobią mu niezłą awanturę, ale o wychowaniu i wizycie u psychologa pewnie nie pomyślą...
  5. [QUOTE][IMG]http://img189.imageshack.us/img189/4262/fdfdfa.png[/IMG][/QUOTE] Wydaje mi się, że bordercollie raczej psa nie ma :D Ten tekst rozbawił mnie do łez! Zastanawiam się ile ma lat, ale patrząc na styl pisania nie za wiele. Ale wiele wysiłku włożyła w stronę, stronę "hodowli border collie" :D
  6. Ja mam w rodzinie trzylatkę, w domu jest kot. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby ona brała go na ręce, co najwyżej tylko głaska, bo kot jej się wymyka. Nie należy winić trzy latka, na pewno wcześniej był nauczony rzucania i robił co chciał, a kot posłużył mu jako zabawka. Na moje oko dzieci w tym wieku raczej nie traktują kota jako żywą, czującą istotę, często też rodziców zdarza im się uderzyć. Ale jeżeli nauczy się dziecko, że rodziców się nie bije, to dziecko bić nie będzie. Więc można je też nauczyć, że nie bije się kota. Jak dla mnie to dziecko powinno się zabrać do psychologa, łącznie z rodzicami na terapię rodzinną. Inaczej ten maluch zakoduje sobie takie traktowanie jako normalne. Natomiast piętnastolatek raczej nie ma zbyt dużych szans na przekonanie sędziego, że nie wiedział co robi, chyba że sędzia jest idiotą. Świadczy o tym chociażby sam fakt, jak film został zrobiony. O niepoczytalności nie ma tutaj mowy... Mam nadzieję, że to tylko zwykły głupi nastolatek, który chciał się popisać, oby wsadzili go do poprawczaka, niech to będzie dla niego takim szokiem, że w przyszłości będzie się bał na trawniku zaparkować.
  7. Ja mam takie pytanie: czy są na rynku dostępne klatki, które składają się w coś mniejszego niż bok klatki? Ciężko jest taszczyć w pociągu tak wielki format, nawet jak jest lekki...
  8. I tak w ogóle, poza reklamą strony, co ciekawego wnosi ten temat? :diabloti: :lol:
  9. Co do nauki, zabawy się nie zgodzę, ja mam zamiaru przez cztery miesiące uczyć tylko imienia, poza tym jeżeli ktoś się z psem lekko przeciąga miękkim szarpakiem, to nic się nie stanie.
  10. I co do tematu - już wcześniej napisałam, że każdy pracuje wg. swojej wizji, nie ma sensu się kłócić, a Milana nie da się do końca ocenić, bo on nie preferuje jednej postawy i nie znamy wszystkich jego przypadków. Tak będzie z każdym innym szkoleniowcem, najlepiej brać od każdego to co się uważa za najlepsze i stworzyć sobie metody własne ;)
  11. Baski_kropka - ja też jestem sadystą, bo dzisiaj odciągnęłam mojego psa masochistę od chęci rzucenia się na stado dzików :D Chyba mnie przekonałyście w słuszność metod dominacji :D
  12. Ok, co do filmiku z wilkiem - to chyba jeszcze nie jest ten filmik. Co do wilka - generalnie podejście jest dobre, i metoda jest dobra, bo tutaj ciężko i inną metodę. Brakuje mi jednak kagańca. Na początku, kiedy próbował założyć psu dławik, myślałam, że używa go jako rodzaj obiektu na który pies przekierowuje agresję. I to w sumie też byłby dobry pomysł, widać, że skutkował na początku.
  13. Na temat hybryd się nie wypowiadam, bo w temacie nie jestem. Skoro jest to hybryda wilka, to już nie moja bajka, bo na oczy nie widziałam. Ja ten filmik oglądałam dawno i opierałam się na twojej wypowiedzi, że pies przenosił agresję na ludzi. Ja nie oglądam Milana. Widziałam tylko film z bernardynem, dogiem i łaciatym psem w internecie. Dla sprostowania, podkreślam to cały czas. Z tym, że hybrydy nie powinny trafiać do domów zgadzam się w zupełności. Pisałam wyżej, że komentuję te przypadki, gdzie wg. mnie spokojnie można by użyć metod pozytywnych. Zwróciłam uwagę na brak kagańca u wilka i tyle. Nawet napisałam Ci, gdzie widzisz skrajne przypadki lękliwości i agresji u doga i bernardyna. Filmik z wilkiem zaraz obejrzę ponownie.
  14. Ja mam takie pytanie: mam szelki Ferplast, Ergocomfort. O takie: [IMG]http://sklep.zoolandia.pl/images/13615/m212x216/ferplast,ergocomfort,szelki,czerwone,ferplast.jpg[/IMG] Są to jedne z nielicznych szelek, z których jakimś cudem mój pies nie umie się wydostać. Tyle tylko, że zimą ta gąbka strasznie chłonie wodę i są praktycznie mokre. Tym bardziej, że mam małego psa. Mam w domu spray do butów, który niby ma tworzyć wodoodporną warstwę. I zastanawiam się, czy go nie użyć, tyle tylko, że nie wiem, czy ta gąbka się od tego lakieru nie poskleja, i szelki będą do wyrzucenia... W sumie mogłabym się przerzucić na obrożę, ale mój pies z zacisków wychodzi, a zimą jak wychodzimy na spacer do lasu, to często muszę go przytrzymać i łatwiej mi jest złapać w rękawiczkach za szelki. Może ktoś coś poradzi?
  15. Ja miałam psa, który też dość panicznie reagował na innych ludzi. Aktualnie boi się tylko, kiedy ktoś gwałtownie chce go pogłaskać i też robi cyrki. Zaczynałam od znalezienia miejsca, gdzie ludzie są i się nie ruszają. Wybrałam przystanek autobusowy, dość często uczęszczany, poszłam w niedzielę, kiedy autobusy jeżdżą rzadziej i stanęłam od strony gdzie nie było zabudowań, czyli tak, żeby nikt nie szedł z mojej strony. Stanęłam kilkanaście metrów od i czekałam aż mój pies zauważy, że ktoś jest na tym przystanku. Kiedy zauważył i był niepewny, skupiałam jego uwagę i nagradzałam. Ewentualnie na początku jak miał problem, odwracałam się, szłam metr do tyłu i nagradzałam. I tak aż doszłam do przystanku, przechodziłam obok i przystanku i nagradzałam. Potem poszłam w tygodniu, jak było więcej ludzi. I robiłam dokładnie to samo. Potem bodajże przerzuciłam się na plac zabaw. Jak dobrze pamiętam, to następnym etapem było stanie pod sklepem i czekanie aż ktoś wejdzie/wyjdzie i skupianie uwagi :D Potem, ale to było sporo później stałam na chodniku i skupiałam uwagę jak ludzie mnie mijali, itp. Potem ćwiczyłam z nim, że ktoś podchodzi, on jest przy mnie i daje się głaskać. I doszłam do etapu, na którym ktoś go głaskał na zostawaniu. Dalej już nie doszłam, bo chwilowo nie mam warunków. Pewne etapy pominęłam, bo to była taka ogólna socjalizacja. Ogólnie to trwało kilka miesięcy. Jak dobrze pamiętam to zastawanie robiłam po roku, ale nie umiem ocenić, czy mój pies zrobiłby to wcześniej, bo nie próbowałam. W przypadku tej klatki, ja bym zerknęła czy ktoś wchodzi/wychodzi, ewentualnie poprosiła, żeby się ktoś cofnął i wytłumaczyła dlaczego.
  16. [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/3846/wymiaryj.png[/IMG] Zielone - 3,2 cm Różowe - 1,7 cm
  17. Pewnie miniaga, że założyłabym mu kaganiec, bez smyczy czy dławika, niech leci w świat :D To oczywiste, że smycz bym założyła. Delph w tym momencie krytykujesz Milana, bo on stał i czekał aż pies się uspokoi. Albo raczej podduszał go na tyle, aż pies zrezygnował. Ta metoda mi się nie podoba, bo Milan miał siłę i miał wprawę w operowaniu dławikiem. Załóżmy, że wyjdzie z nim ktoś słabszy, wyczuje, że właściciel nie ma nad nim kontroli jak Milan, albo po prostu spróbuje szczęścia - problem powróci. Nie wiem, jakie podstawy miała agresja u tego psa. Założyłam, bo Laluna bodajże napisała, że przenosi agresję na właściciela, bo ten nie pozwala mu zbliżyć się do psa. Być może dobrą metodą byłoby zabranie obiektu na który pies agresję przenosi i pracownie nad samą agresją. Czyli przywiązanie psa do palika np. i stanięcie w takiej odległości, żeby pies nie dosięgał właściciela. Ja bywając jako widz na zajęciach z posłuszeństwa, prowadzonych metodą "dominacji" miałam okazję podziwiać przypadek agresywnego rhodesiana. Metoda jak u Milana - pies na kolczatce, sprowadzany do poziomu ziemi pod nadzorem szkoleniowca. Do póki był ten facet, który miał siłę, wszystko było ok, potem on nie mógł przywodzić, przychodziła bodajże jego żona i problem powrócił. Jak sobie tak z boku obserwowałam tego psa, to on nie do wszystkich psów wykazywał agresję. Wybrał sobie bodajże jednego dalmata z tego kursu, którego polubił i chyba nawet pod koniec się z nim bawił i to był dla niego przełom. Zastanawiam się na ile była to zasługa tego dalmata, a na ile wpłynęły na to inne czynniki. Ale tego przypadku też nie znam dokładnie, więc nie mogę się wypowiedzieć. Dalmat był psem. Ciężko jest się wypowiadać na temat Milana - bo nie znamy wszystkich jego przypadków, ich szczegółów, nie znamy tych psów. Tak jak Delph powiedziała można sobie gdybać.
  18. One są tylko do QT, myślę, że Trixie je robi na te wymiary. Ciężko by było, żeby niemiecka firma miała wymiary pasujące do polskich producentów, bo ich jest mnóstwo i każdy ma inne kształty ;) Może zadzwoń do nich i spytaj, jakie dokładnie mają wymiary poszczególne kształty, bo niektóre z nich są bardzo podobne do QT. Być może będą się zgadzać. Ewentualnie, mogę Ci podać jakie wymiary ma QT (kosteczka albo serduszko) i porównasz.
  19. Ja swoje osłonki kupiłam w Kakadu - chyba były z Trixie. Kosztowały coś ponad siedem złoty, jak dobrze pamiętam. Były różne wzory dopasowane do adresówek. Wyglądają tak, po roku użytkowania zmieniły kolor, może da się jakoś doczyścić, ale ja nie próbowałam :D [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/4239/indent.png[/IMG]
  20. Nie chce mi się z tobą kłócić. Co do tego, że robiłam źle: chyba jednak robiłam dobrze, bo pies klatkę lubi. Znowu wybiórczo zacytowałaś to, co jest dla Ciebie wygodnie. Za dyskusję już podziękuję, bo nie ma sensu, skoro dla Ciebie wszyscy są źli i niedobrzy, a ty wiesz i robisz najlepiej.
  21. Jest to psiak z któregoś tam z miotów w Astrze, który miał być mój, ale plany potoczyły się tak, a nie inaczej.... Ja to często bywa.
  22. Ja skonsultowałabym z wetem podanie leków uspokajających/usypiających i pojechanie z nią do innego miasta na badanie. Być może i takie leki można by podawać na co dzień, żeby psa uspokoić. Masz balkon? Zawsze to dla psa jakaś namiastka spaceru, chyba że i w tej sytuacji reaguje pobudzeniem.
  23. [quote name='LALUNA']Bo gdybys wiedziała, to byś nie napisała tego To powazne oskarzenie i należałoby samemu sprawdzić, a nie tylko słyszeć od kogoś. Równie dobrze ktoś mógłby sobie to wymyslec bo kogoś nie lubi. Z fimików nie wiele sie da zobaczyc kto ma jakie metody. No chyba ze umieszczał jak wciaga na siłe na dławiku. Dlatego prosiłam abys nie powielała publicznie takich niesprawdzonych osobiscie rzeczy.[/QUOTE] Więc ty nie powielaj publicznie, że metody Milana są skuteczne, skoro nie znasz go osobiście i widzisz tylko wybrane fragmenty na filmach czy opisy w książce. Nie pisz, że bernardyn pokonał lęk, skoro nie wiesz, ja się zachowuje dzisiaj. Dalej wymieniać nie muszę. Skoro słyszała, to napisała - wolność słowa.
  24. [quote name='LALUNA']Umiem i dlatego Ci wyjasnię skoro zmieniamy oskarżenia na dialog. Paulix nie zadała mi pytania. Pytanie polega na zadaniu pytania i poczekanie na odpowiedź. Jezeli w jednym zdaniu zadaje pytanie a w kolejnym już mnie osądza to dla mnie nie jest to pytaniem, chyba ze retorycznym. Zadna z Was nie zna stosowanych metod w klubach, nie zna psów z klubów, nie ogląda ich na każdych zawodach. Wyrabiając sobie zdanie wyłacznie na opiniach moze byc bardzo krzywdzące. Widuję psy na zawodach i tylko z cztery mogę powiedzieć ze nie podoba mi sie prowadzenie bo jest jak musztra. Ale inne psy nawet z tych samych klubów sa inaczej prowadzone, wiec moze nie jest to kwestia klubów ale poszczególnych osób.[/QUOTE] Też nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. Zadałam Ci ironiczne pytanie czy w swoim klubie wciągasz psy na kładkę. Twoja odpowiedź była mijająca: powiedziałaś, że tam masz czas, że zaczynasz od stref zejściowych. Jednocześnie napisałaś, że Milan nie ma czasu, bo pracuje z psami skrajnie lękliwymi bądź agresywnymi. Ja ci napisałam, że komentuję przykład bernerdyna i doga, czyli przykłady, w których czas był i warunki również. Odpowiedziałaś, że Milan wybrał to metodę, bo tak jest szybciej, bo wybiera się w tournee pomocy biednym psom. Tak się składa, że ja ćwiczyłam w klubie, znam psy z klubów i oglądam psy na zawodach, również na żywo. Nic nie napisałyśmy na temat twojego klubu, Sylsiaczek ma prawo do własnej opinii, ja też. Pokazałaś nam przykłady, nas nie przekonały. Nie rozumiem, o co Ci chodzi, nie mamy prawo do własnego zdania? Piszesz, że nie rozumiemy jego metod, że to nie jest nasz poziom doświadczenia. A twój jest? Znasz Milana na tyle dobrze, że jesteś w stanie powiedzieć co by zrobił, dlaczego wybrał tą a nie inną drogę? Znasz te psy, ich właścicieli, umiesz powiedzieć, że teraz zachowują się dokładnie tak jak przy Milanie, że problemy nie powróciły? Możesz zapewnić, że poradził sobie z wszystkimi psami, że nie było żadnego dla którego poziom lęku był za wysoki, i lęki się pogorszyły? Piszesz, że Milan nie miał kagańca, bo myślał, że to będzie mały pies. Co to za behawiorysta, który nie jest w stanie się dowiedzieć z jakim psem pracuje, który nie ma przy sobie kagańca, skoro wie, że będzie to pies agresywny? Ostatni filmik, który podałaś mi się nie chce załadować, poprzedni jest dowodem na to, że programów Milana lepiej nie pokazywać. Napisałaś, że bernardyn wejdzie po schodach, kiedy właściciele go poproszą, skąd to wiesz? Dla mnie ten pies powinien dobrowolnie wejść za właścicielem, wtedy mowa o tym, że lęku już nie ma. Przynajmniej dla mnie. Dla mnie te psy nie mają dobrych skojarzeń ze schodami i zostały zmuszone do wejścia i się poddały. Wiedzą, że i tak je ktoś wciągnie. To, że pies wchodzi po schodach czy do szkoły, nie znaczy, że się ich nie boi. Ja się wielu rzeczy boje i jestem zmuszona żyć z tymi lękami na co dzień. Mówisz, że pudel nie chciał smakołyka, oczywiste, że kiedy został zmuszony w dziesięć minut do podjęcia decyzji, czy wejdzie na schody był zestresowany. Trzy metry od schodów być może by wziął i ten dystans można by zmniejszać. Tam czas nie naglił. Wejście na piętro nie jest psu do życia potrzebne. Moje psy na początku też bały się klatki i omijały ją z daleka, szczególnie suka. Na próby wsadzenia ich do środka reagowała paniką. W dniu dzisiejszym chętnie śpi w klatce. Mogę powiedzieć, że już się jej nie boi i ma z nią pozytywne skojarzenia. Owszem, mój pies potrzebował czasu, żeby się do niej przyzwyczaić, potrzebował zmniejszania dystansu, krótkich sesji, trochę czasu mi to zajęło, ale myślę, że uzyskałam lepszy efekt, niż gdybym zamknęła psa w klatce i czekała aż się przekona, że nie ma w niej nic strasznego. Być może stukanie drzwiczek zestresowałoby ją tak, że dobrowolnie by więcej nie weszła. Mój pies bał się niepewnych, niestabilnych przedmiotów. Teraz kiedy wchodzimy do pokoju mój pies sam wskakuje na krzesła licząc na nagrodę czy zabawę. Takich przykładów mogę Ci podać mnóstwo.
  25. Być może te rzeczy były akurat w sklepie - widocznie mają problem z ogarnięciem dostaw.
×
×
  • Create New...