-
Posts
20040 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
53
Everything posted by mari23
-
o Boże, dlaczego ?????????????????? zaraz odnowię im allegro, koleżanka jutro jedzie do pani, która chciała Bajkę ( będzie miała dom) i mamy zamiar zaproponować jej Apusia i Sabę - trzymajcie kciuki.... nie wiedziałam, że one są w schronisku, choroba i śmierć Krecika trochę mnie "wyłączyły" z życia allegro: [url]http://allegro.pl/dwa-owczarki-czy-choroba-pana-to-wyrok-takze-dl-i1242123711.html[/url] jak coś poprawić to piszcie, jestem w szoku, że myśleć nie potrafię, to dla mnie drugi cios w ciągu tygodnia:-(:-(:-(
-
[quote name='ilon_n']Tragedia co ludzie z psami wyprawiają w przypadku spadków i niejasnych sytuacji własności .. to już kolejna sytuacja gdzie psy cierpią, bo ludzie oporni i bezduszni w zawiści poszarpaliby się o każdy kłaczek na posesji. Od kilku miesięcy na pewnej posesji po śmierci właściciela uwięziony jest smutny i dziczejący podhalan, którego nie można stamtąd nijak legalnie wyrwać, mimo, że psiak marnieje w oczach.. ehh .. ludzie .. faktycznie, dopytajcie u weta o ten sedalin, czemu tak marnie zadziałał .. może trzeba większą dawkę na dzień dobry np. 2 tabletki i ewentualnie dorzucić 1 po godzinie .. oceńcie na oko masę Dziadunia .. macie pewność, że połknął a nie wypluł ?? psy cwaniakują z tabletkami .. mój dzisiaj kombinował z tabletkami na odrobaczenie, że na 4 razy musiałam Mu podawać zaledwie 1 sztukę.[/QUOTE] miałam przez dwa tygodnie sierpnia problem ze złapaniem przerażonej suni - sedalin nie zadziałał, choć był w żelu tabletki działają wolniej i mają zapach taki, że "moja" sunia Tiara je wypluła, a z żelem zjadła.... tylko, że nie usnęła, choć dwie godziny za nią chodzilismy po nocy... jak zwierzę jest zestresowane, sedalin może słabiej działać lub nawet wcale, ale jedno jest pewne - żel jest szybszy i pewniejszy, dawkę trzeba zawyżyć nieco, na te zestresowane biedactwa strach działa mocniej niż sedalin...
-
[quote name='wojtuś']Marysiu a co słychać?[/QUOTE] nie ma już mojego maleńkiego Krecika....nie żyje:-(:-(:-(:-(:-(:-( nie zdążył nacieszyć się domem i miłością, a ja nim...:-(:-(:-(:-(:-(:-( w tym tygodniu pojadę do Misia - chcę go zobaczyć i "zasięgnąć języka" u sąsiadek -dowiem się, w jakim stadium są sprawy sądowe - może ten dom kupi ktoś, kto kocha podhalany.... bo to jedyny powód, dla którego ja ten dom chciałabym kupić
-
Kaja i Maja w swoich DS:) DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA WSPARCIE :)
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, że dopiero teraz, choroba i śmierć Krecika nieco mnie "wyłączyły" z myślenia....:-( oto wpłaty: 13.09. jednorazowa od Szarotki - 10zł 28.08. od ranias dla Mai i Kai - 10zł 27.08. Marinkaa - bazarek dla Mai i Kai -5 zł 26.08. Adkaaa5 - - " - 5 zł 26.08. Livka - " - 10 zł 25.08. SONEK666 dla Mai i Kai - 10 zł 25.08. Magdalena Wiszniewska Warszawa - dla Mai i Kai -20zł 24.08. Energy dla Mai i Kai deklaracja VIII i IX - 40 zł jeśli kogoś przeoczyłam - proszę mnie poprawić, jeszcze trochę jestem "nie w formie"... Funiu, za zwłokę też przepraszam, przelew pójdzie jutro -
[quote name='GoskaGoska']a co to za sunia? bo przegapilam info o niej[/QUOTE] ludzie ją kiedyś przygarnęli a teraz stracili dom i nie mogą suniek ze sobą zabrać - proszą o pomoc w szukaniu dla nich domu (jest jeszcze mała, 8-letnia)[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/339/87d3f8916a4c5921med.jpg[/IMG][/URL] to pilne- muszą opuścić dom do końca miesiąca
-
[quote name='wolf122']Serce się kroi,bezdomnych zwierząt jest multum a "produkcja szczeniąt " kwitnie.Efekt wiadomy.Sunia kochana,młoda ,jeszcze jest szansa dla niej.Oby trafiła na prawdziwy dom.Natomiast parka onków jest w sytuacji praktycznie bez przyszłości i to jest dla mnie najsmutniejsze,obym się mylił.Dobrze,że jest parę osób,które tymi psiakami się interesują-szacunek i proszę o jeśli to możliwe o dalsze wieści. P.S. w mojej okolicy non -stop błąkają się psy porzucone przez "dobrych ludzi" z samochodów.A miejscowośc jest przy lesie,także warunki wspaniałe na pozbycie się problemu.Sąsiedzi i ja jesteśmy zapsieni na długi czas a psów coraz więcej o kotach nie wspomnę.[/QUOTE] ja do lasu mam daleko, ale mieszkam tuż nad Odrą - tu na "spacerki "się zatrzymują samochody - piesek biegnie na trawkę.... auto rusza.... no i krążą biedaki przeganiane, aż trafiają - same lub przyprowadzane - do mnie....
-
[quote name='lika1771']Boze przeciez tak nie moze byc dałam namiary na dziennikarke z tvn Marii miała przesłac do Czeredy ja nie posiadam zadnych info[/QUOTE] przekazałam wszystkim zajmującym się sprawą - ale chyba nam pozostało "pospolite ruszenie" i samosąd, bo na nasz wymiar sprawiedliwości liczyć.....
-
[quote name='Uru']psinki! po raz kolejny człowiekowi smutno, a co one maja 'powiedzieć' ? zrobie im fotki odwiedze. to będzie na poczatku pazdz. niestety dopiero. ale moze do tego czasu uda sie adopcja[/QUOTE] ja już nie mam tam Krecika, a do niego głównie tam jeździłam... Krecik już za TM, :-(nie nacieszył się długo wyczekiwanym domem, strasznie mi smutno, staram się nie myśleć o tym i pomagać innym biedakom, ale chyba do domu już nie odważę się wziąć kolejnego... ta sunia - Bajka - pisałam o niej wcześniej - ma tylko 2 lata, jest wysterylizowana.... dwa tygodnie szukam jej domu.... efekt zerowy...:-( a sytuacja pilna i beznadziejna (tuż pod Wrocławiem, okolice Miękini) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/339/0b097751d2432485med.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='asiulek-85']Czy wiadomo co u Czarliego??[/QUOTE] Na pytanie o Czarliego otrzymałam super-fotki, więc i wieści są super... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images36.fotosik.pl/199/7c54b9257e8bf4b3med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/341/64286d87a7805da9med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/337/7e5e953df7863aacmed.jpg[/IMG][/URL] tylko kota nie widać....;)
-
[quote name='wolf122']:shake:jakieś wieści???:shake:[/QUOTE] tak, pan właśnie poszedł do szpitala - na operację głowy - nie wie, czy się obudzi i czy będzie wogóle świadomy czegokolwiek.... to taka operacja "ostatniej szansy" więc ryzykuje - no i to był pewnie powód sprzedania domu i oddania psów.... znam ich imiona: on - Apo - lub Apuś, ona - Saba biedne psiaki.... mam właśnie do adopcji jeszcze jedną - cudną dwuletnią wysterylizowaną owczarkę, której szukam domu (państwo musieli dom sprzedać - banki ich zmusiły) - i nawet ta dwuletnia nie ma chętnych....:-( gdzie się podziali dobrzy ludzie????
-
[quote name='Andzike']Czyli Misia już w nowym domku? To chyba czas zmienić tytuł :) Trzymam kciuki, żeby wszystko się w końcu ułożyło...[/QUOTE] tak, Misia już w nowym domku, a "po sąsiedzku" domek znalazł mój Diego - prawie alaskan, którego zabrałam po zawiadomieniu, że od dwóch tygodni czeka przy drodze poza naszą miejscowością.... na powrót pana czekał i nie poszedł w strone zabudowań.... szkielet byl, ale odkarmilam.... i zabrali, ale szczęśliwi już dzwonili i dziekowali za tak cudownego psa nietety mojego maleńkiego Krecika już nie ma - odszedł cichutko za TM, a miał cieszyć się domem i miłością.... pozostały mi łzy tylko i jego grób w ogrodzie....:-(
-
nie ma już maleńkiego Krecika, nie cierpi maleństwo ukochane, tylko mnie żal serce rozrywa a Tiara - Misia będzie, bo strasznie się cieszy, jak tak do niej mówię - skończyła właśnie butelkę Kalm-Aid, mam nadzieję, że dotychczasowe "osiągnięcia" nie cofną się, a będą postępować - ona radośnie biega z moimi pieskami, sika pięknie na spacerach... niestety kupkę wciąż robi w domu - po spacerku - wczoraj naprawdę długo chodzilam po ogrodzie, po skwerku, po chodniku i parkingu - żadne miejsce się jej nie spodobało, za to reszta była zachwycona (chodzimy grupowo - ona pewniej się czuje widząc ich swobodę i radość - sama się boi) w ogrodzie tak długo byłyśmy przy grobie Krecika - pieski biegały, ona była przy mnie - może smycz (długa) ją krępuje, przy zapinaniu bardzo się kuli... nie odważę się jednak puścić jej luzem, zwłaszcza z cieczką - wolę kupy sprzątać
-
on u mnie miał być szczęśliwy.... jego już nic nie boli - i to jest dla mnie najważniejsze, ale jak mnie boli to, że musiałam jednak zgodzić się na propozycję pani doktor.... powiedziała, że dalsze trzymanie go przy zyciu to znecanie sie - a ja go kochałam i kocham - lepiej, żebym to ja teraz cierpiala on byl taki spokojny, maleńka dawka wystarczyla - zasnął cichutko utulony moim strasznym placzem.... ja wciąż płaczę
-
Ona w domu już sie całkiem swobodnie czuje - razem z psiakami sie cieszy, ale boi sie smyczy i wychodzenia na spacer.... spacerujemy oczywiscie :grupowo" i za każde siku chwalę, głaskam, nagradzam (inne sie pewnie dziwią - przecież my też lejemy;)) wczoraj rano zrobiła kupkę na dworze, ale jak z pracy wróciłam - druga była w pokoju... ona chyba miała na imię Misia, bo jak wołam mojego hałasnika Misia - ona się tak cieszy, lapke daje - może to troszkę z zazdrości, ale jak wołam inne pieski - tak się nie zachowuje, a jest ich niemało widzę, że najbardziej lubi właśnie Miśka, choć ten biedak swoim szczekaniem świętego by z równowagi wyprowadził - już i tak znormalniał po przejściach (znalazłam go pobitego, skopanego, z ranami i wybitym zębem) niestety boi się Łatusia - może dlatego, że jest od niej nieco wiekszy no i poszczekuje do niej - ale tak radośnie - to słodziak i przylepa - a ona warczy na niego i zeby pokazuje... resztę psów jakby lekceważy, do Misia merdajac tylko, no i kota lekceważy, choć raz się do niego rzuciła - biedny kaleka przywykł już do licznego psiego towarzystwa, ale biednego Krecika i Tiarę jeszcze omija szerokim łukiem a z Krecikiem już źle - wczoraj nawet byłam bliska uśpienia go, ale wetka widząc moje łzy przy tej decyzji powiedziała, żebym tego nie robiła, jesli nie jestem na 100% pewna i zdecydowana....
-
wiem, że masz rację, wiem.... ale kiedy on tak się do mnie tuli.... nie potrafię... po lekach od czerdy on już nie ma napadów biegania w kółko, reaguje na głaskanie, przytulanie..... ale cierpi! dzisiaj w nocy nie spał, kręcił się, uspokajany przytulaniem na rękach cichutko stękał - chyba ma bóle.... wczoraj u lekarza powiedzialam, że jeśli nie ma dla niego nadziei - to może go uśpić.... wetka powiedziała, że tak lepiej dla niego, ale muszę być na 100% pewna tej decyzji.... a ja nie jestem - wciąż liczę na jakiś cud, może jednak ma szansę - tak trzyma się życia mocno, tak się tuli do mnie... więc go nie uśpiła.... teraz siedzę w pracy....ale nie potrafię pracować, myślę o nim ciagle...
-
on przyjechał już bardzo chory, bardzo żałuję, że nie mogłam go wcześniej wziąć, żeby dłużej cieszył się życiem - przytulany i głaskany, kochany po prostu... stan tak bardzo gwałtownie pogorszył się kilka dni temu - wątroba nie pracuje, mózg prawdopodobnie dlatego jest uszkodzony (możliwe, że jest jakiś guz mózgu) teraz zasnął po lekach, nie kręci się w kółeczko, spokojnie leży, nie cierpi chyba - cierpię tylko ja...czuwam przy nim od kilku dni, chwilami - jak się budzi - merda tym maleńkim ogoneczkiem i przestaje się kręcić na chwilkę, kiedy do niego mówię i delikatnie głaskam - choć podobno nie ma świadomości.... myślałam, że on chodzi w kółko z powodu ślepoty, a to tzw. odruchy maneżowe spowodowane uszkodzeniem mózgu... nie wiem, jak go ratować - wet mówi, że nie ma ratunku, że to kwestia dni, że "tą" decyzję mnie pozostawia....:placz::placz::placz:
-
Krecik ma chorą wątrobę (wyniki tragiczne) i niestety uszkodzenie mózgu (prawdopodobnie od wątroby, albo guz) już 3 dni i noce czuwam przy nim, nie wiem, jak jutro do pracy pójdę....on teraz zasnął po lekach, nie je już, kroplówkę miał tylko... a sunia dostała cieczkę..... ona bardzo boi się kija - jak w sobotę sprzątałam - leżała przyklejona do posłanka i nie spuszczała oczu z kija (mopa,, miotły) wodziła wzrokiem za każdym moim ruchem, nie pomogły czułe słowa i głaskanie... ona wciąż bierze ten syropek, niestety ochotnie sika na spacerku, ale grubsze potrzeby w pokoju załatwia.... dwa razy tylko zrobiła kupkę na spacerze, już było prawie dobrze - może ona jest zaniepokojona, bo widzi mnie wciąż płaczącą....
-
Misia - rudo-biała, śliczna, malutka sunia szuka domu! Ma dom
mari23 replied to as_ko's topic in Już w nowym domu
[quote name='funia']dzwoniłam bo byłam ogromnie ciekawa . Więc Miśka cichutko lezy na swoim kocyku ....apetycik mizerny .....spontanicznosc zerowa ....Ale państwo są pewni ,ze z czzsem to sie zmieni .Byla rano na spacerze z Panem zrobiła siku kupke i nawet po schodach weszła .Tylko zejsc sie bała i pan ja znosil.Przeszla sie po mieszkaniu powąchała i lezy ....Misza ,Misza pokochaj ich bo to świetni ludzie .Proszę Cie ......[/QUOTE] pokocha! i będzie szczęśliwa! tylko czasu biedulka potrzebuje.... -
[quote name='wojtuś']Nie przypuszczałem że Pani Elżbiecie nie będzie zależeć na Misiu. [B]Marysiu[/B] już nie ma na co czekać, trzeba wykraść/zabrać Misia, juz nic dobrego przy tym domku go nie spotka, Czy pomoże Ci ktos z tamtych okolic? czy mamy poprosić znajome cioteczki z Wrocławia? Może można by go chwilowo przewieść do kogoś na DT, a potem organizować transport do tego domku od Elzy22[/QUOTE] Wojtusiu, mam w domu umierającego Krecika - nie jestem teraz w stanie gdziekolwiek pojechać - fizycznie i psychicznie jestem...:placz::placz::placz::placz: