Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20040
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    53

Everything posted by mari23

  1. [quote name='Klaudus__']Niestety kiepski ze mnie doradca w tej kwesti. Bo samej mi nie idzie łapanie suni ciężarnej - równie zaszczutej... Możesz próbować z Sedalinem jeszcze raz - ale daj go od serca - żelu nie przedawkujesz - może jedynie Ją ogłupić... No i szybko działa - to plus. No i zostawiaj jedzenie zawsze w tym samym miejscu - będzie wracała... jestem w stałym kontakcie z naszą dr Olą - po niedzieli spróbujemy jeszcze raz z Sedalinem,tylko większą dawkę podamy, na razie Tiara przychodzi nocą do mnie pojeść, tej nocy dostała puszkę i zjadła tuż po 21.00, nałożyłam drugą - przyszła dopiero przed północą, ale zjadła tylko pół.... widać gdzieś jeszcze podjada (dokarmiają tu bezdomne koty ludzie) mam podpowiedź, żeby nie dawać w misce tylko czekać i próbować karmić z ręki nie patrząc na nią - jak głodna, to podejdzie... myślę, że nie podejdzie jednak i tylko Sedalin pozostaje, tylko muszę mieć zapewniona pomoc w jej śledzeniu zanim zaśnie... jeśli zaśnie:shake: jestem już bardzo zmęczona, spać nie mogę, bo siedzę w oknie po nocach, nawet jak padnięta się położę to budzę się prawie co godzinę i do okna...:-(
  2. tak, tak, dokładnie tak ;):evil_lol: teraz to się muszę rozglądać, żeby Krecia nie rozdeptać - biedny on, taki ślepaczek zupełny...:-( a w nocy omal nie umarłam na zawał - czekając w oknie na sunię-uciekinierkę usłyszałam nagle jakiś ... jęk, rzężenie - nie wiem, jak to nawet określić, w każdym razie myślałam, że Kreciuś kona - a on tylko.... tak chrapie ... czasami :cool3: mój TZ to porównując do Krecika... cichuteńko śpi:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  3. [quote name='Agucha']Apaczku, co u Ciebie? jak spędzasz lato? :)[/QUOTE] mama czerdy była w Wałbrzychu, odwiedziła Apacza - jest cudowny, piękny i naprawdę szczęśliwy ! i bardzo go tam kochają! jak czerda wróci z wakacji poproszę ją o "załatwienie" jakichś fotek dla Was ;)
  4. wróciła! :loveu: wróciła o 21.37 (z wieży naszego kościoła kuranty grały "Barkę"), zjadła, więc wyszłam uzupełnić zawartość - nakładam jedzonko, podnoszę głowę - Tiara przy furtce na mnie patrzy.... ale jak zobaczyła, że ją zauważyłam - uciekła (była 22.00), wróciła dopiero o 23.10, rano też była, otworzyłam drzwi a ona właśnie weszła, ale uciekła, choć się cofnęłam, żeby jej nie straszyć... potem około 11.00 była kolo gabinetu weterynaryjnego - bliziutko mojego domu - (ma tam chrupki wysypywane), pani doktor prawie ją za obrożę złapała.... Tiara zareagowała zębami na próbę złapania... i uciekła....:-( to, że wraca, jest dla mnie wielką pociechą i nadzieją... pani doktor-vet proponuje znów próbę z Sedalinem, tylko większą porcję - ale mój syn wyjechał na zawody driftowe, a ja sama sobie nie poradzę, no i nie chcę jej znów straszyć - może się oswoi, skoro już i w dzień zagląda... oby! poczekać jeszcze czy jutro próbować z Sedalinem?
  5. [quote name='danka4u1']Byłam tutaj u Ciapulinki, bo wiedziałam, że to teraz...rok temu za parę dni. I wiedziałam, że Cie tu spotkam. Wiem, że wyrzuty sumienia i wątpliwości towarzyszyć nam- mnie też w związku z poprzednikiem Oskara- Filipkiem- będą cały czas. Wiem, że to irracjonalne, bo zrobiłyśmy wtedy wszystko, co tylko mogłyśmy, o czym wiedziałyśmy, że jest możliwe w naszych warunkach... Na óskara- z posiwiałą mordką, mówię po 11 latach czasami Filip i mam uczucie, że jakoś w tym obecnym psiaku połączyły się dwa- Filip, którego nie ma ponad 11 lat i Oskar 11 letni dziadeczek; że Filipek jest gdzieś w pobliżu mnie- nie widzę go wprawdzie, ale jest. To dziwne i kojące uczucie, le na to trzeba pocierpieć długo. Jest taki wątek na dogo: Pustka, która boli- bardzo trafne sformułowanie. Nadal boli, jak nie wiem co... oj, boli.... bardzo boli.... mnie już 9 lat.... a dla Goni pojutrze będzie smutna - pierwsza dopiero rocznica.... to naprawdę boli dlugie lata, a pustka staje się jakby większa...
  6. [quote name='fizia']Dostałam wiadomośc od dr Guta U Lenki niestety po odstawieniu leków, które miała podawane dzięki sponsorowi - leki poprawiające neurotransmisję i wyciszające - Jej stan znowu się pogorszył Podobno z dnia na dzień gorzej chodzi, ma znowu problemy z wychodzeniem na spacery i z równowagą A już było podobno dużo lepiej - sama jadła, nie była rozdygotana - teraz ma problemu z pobieraniem pokarmu. Te leki to ok. 100 zł miesięcznie...w tej chwili nie ma kto tego opłacić. Nie wiadomo czy takie leki nie mogą potem zaburzyć wyniki badań w Anglii - ja nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że skoro pomagają, to żal teraz zaprzepaścić wyniki tej kuracji i czekać nic nie robiąc przez następne pół roku...[/QUOTE] widziałam Lenkę dzisiaj.... żal serce ściska !!!! a jak bardzo ona chce się przywitać, jak się cieszy.... biedactwo:-( może uda się jeszcze trochę tych leków od dotychczasowego "sponsora" załatwić (czerda), wyjechała i zapewne nie wie, że stan Lenki się pogorszył - spróbuje się z nią skontaktować - pomocy nie odmówi na pewno!
  7. Mam wspaniałą wiadomość dla wszystkich sympatyków Majeczki: Maja opuściła dzisiaj o godz. 9.00 obornicki hotelik i w moich ramionach, a w kochanej Wiktorii autku dojechała do Legnicy, gdzie poczekałyśmy we trojkę na ANIOŁA DOBROCI który przybrał ziemską postać kikou:loveu: - no i Maja rozpoczęła kolejny - nie wątpię, że najszczęśliwszy etap życia...:multi::multi::multi: Maja to najprawdziwsze cudo: uszka jak "nietoperek" grzecznie słuchają człowieka, w samochodzie ideał, wogóle delikatna, cichutka i spokojna...:loveu: a ileż ja buziaczków dostałam od niej :razz:- twarz miałam kilka razy całą mokrą od jej jęzorka:p oto Maja w podróży do swojego szczęścia:
  8. [quote name='protzlav']Nie uciekaj, Tiaruś !!! Pańcia chce przecież dobrze dla Ciebie, psinko ... <D.> przed chwilką była przy furtce, stała, patrzyła, ale poszła dalej.... wróci nocą... mam nadzieję....
  9. [quote name='MagdaNS']Cudne i wzruszające :p[/QUOTE] aż się popłakałam....
  10. [quote name='Marinkaa']Mari, zapomniałam Ci dodać na pw, że pieniążki już wpłynęły :) Obróżki zakupione :)[/QUOTE] że wpłynęły - tego byłam pewna - osobiście robiłam przelew:evil_lol: mam nadzieje, że nie trzeba będzie zakupywać nowych łańcuszkowych obróżek dla wszystkich piesków u funi, bo jak Maja i Kaja tak lubią je "zjadać"...:mad::mad: a co to za sympatyczny rudzielec się z nimi bawi? ależ ja mam słabość do rudziaszków;)
  11. cudne, słodkie te sunieczki!!! cudne fotki! najbardziej mi się podoba to zjadanie obróżek i zabawy z Argo ;) przepraszam, że nie pisałam nic (przelew zrobiłam :)) mamy tu wielkie problemy (psie oczywiście, pośrednio z Mają i Kają, bo z finansami związane ) i dlatego do komputera siadam na chwileczkę tylko i to nie zawsze mam czas na więcej niż załatwienie tego, po co włączyłam komputer
  12. a ja się cieszę, że Wy się cieszycie ;) i że Kreciuś maleńki już na zawsze zostanie u mnie:multi::loveu: - od stycznia domku mu szukaliśmy ...:shake: w całej Polsce przecież - a domek był tak blisko!:evil_lol:
  13. przepraszam, że nie piszę tak często - po prostu gaszę światła (komputer też wyłączam) i przy szybie czekam wypartując Tiary - była wczoraj około 22.00, bardzo ostroznie zjadla i poszła, nałożyłam jej znów sporo (specjalnie dla niej ugotowalam kurczaka z ryżem), po 4 nieprzespanych nocach zasnęłam, ale rano miska była pusta.... spokojniejsza, że ona wróciła no i wykończona chyba - usnęłam siedząc... dzwoniłam wczoraj do pewnego dobrego człowieka, choć hycla - powiedział, że jeśli wróci, to będzie przychodzić, aż nabierze zaufania - to jedyna droga do jej złapania... wróciła, co prawda nie położyła się, jak poprzedniej nocy, ale za to obeszła sobie podwórko, podeszła do miejsca, z którego uciekla najbardziej obawiam się teraz, że będzie miała cieczkę - siedząc tak jak agent 007 widziałam biegnące w stronę Odry dwa małe kurdupelki - pieski, po paru minutach wracały biegiem oglądając się ze strachem do tyłu..... bo powoli szła do mnie własnie Tiara - uciekały przed nią ewidentnie, ale czy i w tamtą stronę za nią (zapachem?) nie biegły? tak się boję, żeby moja chęć pomocy Tiarze nie wyszła jej na złe.... gdyby była w Obornikach - nie uciekłaby przecież....
  14. chyba kogoś uprosiłam i wzruszylam - mialaby cudowne miejsce, ale potrzebne deklaracje
  15. [quote name='kora78']zobacz watek kudlaczki Gai, prowadzony przez leni356 lub Dogo007 lub Tanitke. sunia dzika, uciekla w transporcie do hotelu, kilka tygodni ja oswajano, lapano, sledzono, kombinowana, sunia sie przemieszczal,k i udalo se ja wreszcie obcym ludziom zlapac. ostatecznoscia byl sedalin, mial byc hycel, klatka lapka. poczytaj tam trzymam kciuki. ale to Twoja osobista sunia byla? i nie chce wrocic/?? osobista.... to moja porażka i tragedia jest sunia przyjechała z Obornik razem z Krecikiem - to Tiara z Pszczyny na tym zdjęciu (wątek hoteliku) widać i Tiarę i Kreta - szczególnie ladnie widać "obróżkę" maleństwa - jak go znaleziono, do tego wielkiego kółka przytwierdzony był jeszcze kawał grubego łańcucha
  16. dam, oczywoście, jak tylko się uporam z moja "tragedią" - od niedzieli próbuję złapać przerażoną sunię (ode mnie uciekła z domu), nawet końska dawka Sedalinu jej nie uśpila dzisiaj w nocy.... juz 4 noce nie spałam prawie, a w dzień - nie mogę pracować, wogole nic robić - ciągle wzrokiem jej szukam i o niej myślę, wchodzę na dogo szukając rady, pomocy - jak ją złapać czy ktoś ma metodę na zdobycie zaufania psa, który panicznie sie boi i z daleka ucieka od człowieka ?
  17. na razie bierze jakieś przeciwzapalne i przeciwbólowe tylko, z diagnostyką (badanie krwi) poczekamy, aż sie troche u mnie zadomowi, bo zestresowany bardzo, jak sie go bierze na rece w pierwszej chwili wydaje przejmujacy dźwięk - nawet określić to trudno - to jakby jęk połączony z warczeniem - jazgotem... nie wiem, to usłyszeć trzeba - on sie boi, bo przeciez nie widzi nic - kompletnie nic - pani wet go nieco obejrzała, ale nie bardzo dało sie go zbadać, stresować go mocno nie chciala, poczekamy, az go bardziej oswoję ale bardziej dziarsko chodzi, a co najważniejsze - nie ma już tego okropnego grubego paska z wielkim grubym kółkiem - ma sliczną kolorową obróżkę - tamto paskudztwo ciąć trzeba było, nie dało sie nawet odpiąć, a to kółko.... konia by na nim uwiązał, a Krecik waży 5.8kg (no, może 5,7 po zdjęciu "obroży z kółeczkiem":evil_lol:)
  18. księgowość wydatki: badania+ zdięcia rtg 116,- worek karmy 151,50 wpływy: bazarek (tapetowy) Kikou (kupująca Ludwa) 71,50 bazarek smakołykowy na Majke.... zebrało sie 98,- zł.... podliczać nie trzeba, żeby deficyt zauważyć....
  19. Deklaracje kochanych cioteczek ( i wujaszków!;)) STAŁE: 10,- Poker:loveu: przeniesiona na bardziej potrzebującego.... stałe niepotrzebne - Maja bez opłat jest u kikou:loveu:, jednak pomoc na leki i karmę by się przydała... JEDNORAZOWE: - transport - mari23:cool3: - transport - kikou:loveu: +/- 150 km do domu, a następnego dnia 70km do kliniki.... :cool3:
  20. cichutka, spokojna..... przeszła przez dwa piekła - dobrocińskie i osolińskie..... ostatni etap życia spędziła szczęśliwa u kikou, dzisiejszej nocy ( 5-6.05.2013r.) podążyła za Tęczowy Most.... bądź szczęśliwa, Majeczko Kasiu - dziękuję !!!!!!!!!!!!! cóż można napisać o stareńkiej suni, która przeżyła piekło w Dobrocinie, jest chudziutka, chora i wymaga pilnie diagnostyki, leczenia, a przede wszystkim spokojnego miejsca w domu na te ostatnie lata (miesiące?) Sam jej widok wzbudza takie uczucia, że serce się ściska i łzy same napływają do oczu: W poście 2 deklaracje, w poście 3 - rozliczenia wpłat dla tej kochanej staruszki
  21. QUOTE=protzlav;15207740]Wydaje mi się, że powinien Ci ktoś w tym pomóc... nie wiem ... jakaś fundacja czy ktuś ... jakąś klateczkę-pułapeczkę zastawić na przykład ... nie wiem sam ... trza psinie pomóc przecież aby jej się krzywda nie stała ... Powodzenia !!! dzisiaj na kolację sunia zjadła (u mnie na podwórku) 1,5 cm sedalinu w żelu.... właśnie wracamy - niestety ona nawet nie jest senna, ponad 2 godziny chodziliśmy za nią, potem jeździliśmy samochodem - pomagali mi dwaj wspaniali mężczyźni - mój syn i mąż chrześnicy.... niestety - nie zasnęła, a zapędzona w kąt zareagowała agresją na próbę złapania... zrezygnowaliśmy po prawie 3 godzinach śledzenia jej (poznałam swoja miejscowość), bo sie przestraszyła i uciekła, a ściganie jej mogłoby się źle skończyć - mogłaby pobiec w stronę torów i dworca)) <D.> kiedy to napisałam - oczywiście wciąż spoglądając w okno.... zauważyłam ja... uciekła co prawda gdzieś, ale pogasiłam wszystko w domu, z komputerem włącznie i siedziałam w oknie... o godz. 0.15 weszła na podwórko, zjadła zostawione jedzenie, niestety jak się potem okazało - wypluła te kawałki z sedalinem (tabletki, żelu już nie miałam) ale ona pojadła sporo oglądając się cały czas na furtkę (pamięta pewnie, że się za nią zamknęła), po długiej chwili wahania weszła w kąt - za pozostawioną celowi namiastkę budy - ułożyła sie w kąciku... i zasnęła - 1,5 godziny czekałam, aż przestanie się kręcić (czytałam na ulotce, że żel działa ok. 7 godzin - zjadła o 21.00)... aż mi słabo, jak to piszę - powolutku i cichutko podeszłam (była już 2.00 i ona spała bez ruchu) - miałam w reku koc, żeby na nią zarzucić - kiedy byłam o 1 krok tylko (cichuteńko, ona wyczuła człowieka) - wystartowała chyba z prędkością światła - znów na tył posesji.... i to wszystko... najgorsze jest to, że przestraszyłam ją u mnie na podwórku - czy ona tu wróci? jednego jestem pewna po tych 4 dniach i nocach, po tyl ściganiu jej we trójkę - ona jest niesamowicie czujna i jeszcze bardziej inteligentna! zna takie ścieżki p i przejścia, o których ja nie miałam pojęcia, raz stałam o krok od niej - na ciemnej ścieżce - przez chwile stała, ale uciekła - ona jest niezwykle mądra, co ważne - chodzi dróżkami, ulicami - nie włazi w pola i trawy - nie mam już łez i siły, od biegania boli mnie wszystko dzisiaj - ale najbardziej - serce, nie mogę myśleć, pracować, jeść - wciąż podchodzę do okna, chodzę po domu jak lew po klatce, a w pracy nie potrafię myśleć ( a powinnam - to księgowość) chłopcy mi pomogli, naprawdę się poświęcili, myślę, że po raz drugi nie spróbują - widzieli, jakie to stworzenie - jak żyję, nie widziałam takiego przerażenia w oczach i takiej szybkości!
  22. [quote name='protzlav']Wydaje mi się, że powinien Ci ktoś w tym pomóc... nie wiem ... jakaś fundacja czy ktuś ... jakąś klateczkę-pułapeczkę zastawić na przykład ... nie wiem sam ... trza psinie pomóc przecież aby jej się krzywda nie stała ... Powodzenia !!! <D.> dzisiaj na kolację sunia zjadła (u mnie na podwórku) 1,5 cm sedalinu w żelu.... właśnie wracamy - niestety ona nawet nie jest senna, ponad 2 godziny chodziliśmy za nią, potem jeździliśmy samochodem - pomagali mi dwaj wspaniali mężczyźni - mój syn i mąż chrześnicy.... niestety - nie zasnęła, a zapędzona w kąt zareagowała agresją na próbę złapania... zrezygnowaliśmy po prawie 3 godzinach śledzenia jej (poznałam swoja miejscowość), bo sie przestraszyła i uciekła, a ściganie jej mogłoby się źle skończyć - mogłaby pobiec w stronę torów i dworca))
  23. [quote name='wolf122']Nic nowego?Czy psiny mają się lepiej?Czy ktoś je odwiedza?Nie chcę być namolny ale ta cisza w wątku mnie smuci.[/QUOTE] niestety nic nowego, poza pocieszeniem, że psuiaki troche przywykły do miejsca i nie sa tak przerażone... mam problem z przerażoną sunią - uciekinierką [URL]http://www.dogomania.pl/threads/185530-Pszczyna.-Urodziła-i-pielęgnowała-maleństwa-w-krzakach...-Pilnie-potrzebny-dt!/page42?p=15200550[/URL] może ktoś doradzi, jak ją zlapać... miałam na dzisiejszą noc "pułapkę" - uciekła, a sedalin bałam się jej dać - ona szybko biega, jak ja znajdę potem?
  24. mam pęcherze na stopach i pekniętą piętę, kolejną nieprzespaną noc za sobą.... udało mi się za pomocą "pułapki" zamknąć w nocy za nią furtkę, gdy weszła, ale jak tylko usłyszała dźwięk zamknięcia się furtki, pomimo, że człowieka nie było przecież -(sznurek przeciągnięty do domu) - uciekła do ogrodu a stamtąd... tylko ona wie, jak - uciekła przerażona... była w nocy jeszcze dwa razy, bałam się dać jej sedalin, bo ona szybko biega - jakbym ją potem w nocy znalazła, a Odra blisko - mogłaby wpaść do wody nawet - boję się o nią najważniejsze, że tu krąży, że nie poszła do lasu - ale jak ją złapać???? dzwonią lub przychodzą ludzie i mówią, gdzie ją widzieli (plakaty i nasza-klasa).... ale co mi po tym, jak nikt jej nie złapał...
  25. Krecik przyjechał do mnie w sobotę około 22.00, doktor mówił, że w piatek rano zauwazył u niego takie objawy i zachowanie, podejrzewa, że miało to zwązek z okropna burzą, jaka przeszła nad Obornikami wczoraj Krecik dostał już leki od naszej pani wet, a dzisiaj rano - już chodzi żwawiej i nie zarzuca go tak, jednak nic nie widzi i próbuje gryźć, ale tylko przy pierwszym dotyku - jak go głaskam - przestaje w dzień jest w ogrodzonym dużym wybiegu (3/4 płyty, 1/4 krzewy) - on lubi sie na słoneczku wygrzewać, na noc zabieram go do domu, ale on chyba woli na dworze, niewiem, co dla niego najlepsze, tak mi go żal co do tych zdjęć - on rzeczywiście przez jakiś czas trochę widział i mial lepsze oczka, sama mam takie jego zdjęcie, gdzie są ladne, prawie zdrowe... teraz ma wyraźnie chore, ale po leku przyciwzapalnym już nie ciekną dzisiaj badanie u pani doktor- oj, ciężko będzie
×
×
  • Create New...