Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Hihi. Andzike - gratuluję wyczuwalnego fikania! U mnie na początku było to jak mysz skrobiąca w brzuchu, teraz zrobiło się konkretniej, mam wrażenie że różne moje narządy wewnętrzne są testowane na zginanie, ugniatanie i podrzucanie. Motylki... to pewnie wymyśliły te same co żyć nie mogą bez "afirmacji bobaska"... Majusko, współczuję. Niech to będą zębiska i oby żel pomógł. Na liście imion dopuszczalnych pojawiły się następujące opcje: Edgar, Ernest, Fryderyk, Konrad. Ale z żadnym nie czujemy się związani emocjonalnie, kombinujemy dalej.
  2. Scenka rodzajowa z wczoraj: [I]Florentynka w kuchni, łuska mrożony bób[/I].[I] Wchodzi Pani Matka.[/I] P.M: o bób...Niedługo już się zacznie sezon na bób, w sumie, będzie świeży bób F. [I]( z oczami rozbłyskującymi entuzjazmem)[/I]: Świeży bób [I]( tonem marzycielskim)[/I] P.M.: [I]( rzucając okiem na brzuszysko Florentynki)[/I] No tak, tylko ty nie będziesz mogła, skoro zamierzasz karmić, bo dziecię dostanie wzdęcia... F: [I](wściekła) [/I] Co? Mam rezygnować z bobu? No nie ma, kufa, takiej opcji!!! Albo będzie ze mną żarł ten bób, albo dostanie Bebiko z butelki, nie dam się sterroryzować! [I](Wchodzi Adam. Florentynka zwraca się do niego tonem płaczliwym)[/I] F: ej, bo matka mówi, że ja nie będę mogła jeść bobu, bo młode dostanie kolki... A: Oj, zaraz kolki... F: [I]( olśniona)[/I] a może ty będziesz go karmił przez okres sezonu na świeży bób? Przecież tobie aż tak nie zależy na bobie... A: no w sumie...trzeba pogadać z jakimś doradcą laktacyjnym...w sumie mógłbym, przecież te ograniczenia są czysto genderowe... [I]( uszczęśliwiona rodzina zasiada do konsumpcji kotlecików z ziemniaków i bobu)[/I]
  3. Ja wierzę w dialog międzygatunkowy. U mnie lała Balbina, według mnie dlatego, że po prostu nie chciała wychodzić z domu, kiedy już się w nim poczuła zadomowiona. Na początku wręcz musiałam ją wywlekać na smyczy do ogrodu. Jak znalazłam w domu kałużę - wygłaszałam przemowę na temat wstydu, kompromitujących zachowań i robienia skóry przed kominek. Każde sikanie na zewnątrz było nagradzane pochwałami.
  4. Ślub - 8 marca o 10 impreza - 9 marca, wieczorem - w naszej pro psiej knajpie, oczywiście ( ale tym razem nie zabieramy psów ) Jak ktoś ma ochotę wpaść ( niewirtualnie) to czujcie się zaproszone
  5. Jedzą, jedzą...one wszystko jedzą... Buty nie wyglądają na ślubne, ale reszta kreacji też nie: [url]http://shop.the-art-company.com/dkdkk/index.php/catalog/product/view/id/38098/[/url] są genialne, bo wygodne jak cholera - ja zawsze na płaskim, a w tych biegam swobodnie mimo brzuszyska.
  6. Ech, a mi się ostatnio oberwało, że wątek się zupełnie nie psi zrobił ;). No ale cóż możemy, skoro na ludzkim nas nie chcą? Żeby było psio, to poskarżę, że moje psy ukradły dziś smażoną pietruszkę, metodą zrzucania patelni z tąż z kuchenki na podłogę.
  7. [quote name='Andzike']Ja też mam taką nadzieję :) Pod koniec marca można się przynajmniej spodziewać, że pogoda będzie piękna :)[/QUOTE] E , a może lepiej mieć nadzieję, że pod koniec marca to nowy dom Nuri będzie grzecznie przysyłał śliczne foty czekoladki?
  8. Słodkości! Andzike, to Twój straszny, ciążowy brzuch na tych fotach????
  9. Podmieniły psa! To nie ta sama suka! Piękny uśmiech! No i wieści o domku bardzo optymistycznie brzmią, oby wypaliło, trzymam kciuki.
  10. [quote name='Figafiga']Nie przesadzajcie dziewczyny, bo się zaróżowię :-) Florentynko jak brzusio rośnie??widać już??[/QUOTE] Już ??? Od dawna widać! Straszliwe mam brzuszysko, kurtka zimowa przestała się zapinać na mnie :shake: instruktor jogi wczoraj przedstawiał mnie jako przykład dla całej grupy " w pozycji mostka pępek ma być najwyższym punktem, o popatrzcie na Asię, tak to ma wyglądać" ( po czym oczywiście ja padłam plackiem na grzbiet ze śmiechu). Całkiem konkretnej piłki się dorobiłam. A niedawno widziałam się z żoną kuzyna, która ciążowo idzie ze mną łeb w łeb, mamy ten sam termin porodu,a u niej nic nie widać!!! Jeszcze trochę i Greenpeace się mną zajmie, przylecą wodą polewać biednego wieloryba co przypadkiem wychlupnął się na brzeg...
  11. Figafiga, te foty....Ach! Padam na pysk z wyrazami uznania!
  12. A ja z kolei bardzo doceniam te spodnie, wygodne toto jest. Bez spodni nie przeżyję, nie da się w mroźny dzień iść na spacer z tybetaniszczem w sukience ( wczoraj wpadliśmy w zaspę, ja po uda, Gjalpon po brzuch ). Z drugiej strony - nigdy nie przepadałam za sukienkami, ale teraz i owszem, zdarza się. Czuję się jakaś taka kobieca ( ciekawe czemu) i nie przeszkadza mi wyeksponowany brzuch. Zad mi się jeszcze mieści w przedciążowe gacie, ale o zapięciu nie ma mowy, więc tylko te na gumce zostały.
  13. Hihi, widzę, że ulubienica ma rzesze oddanych czytelników ;) Też tam zaglądam, rzecz jasna. Tyj, Andzike, tyj! Rośnij duża okrąglutka ;)
  14. No, brzmi dobrze! Sucz miała jednak kupę szczęścia w nieszczęściu, bo widać że wokół niej zgromadził się krąg dobrych serc, chętnych do pomocy. Wierzę, że szybciutko dojdzie do siebie i znajdzie raz dwa odpowiedniego, kochającego opiekuna.
  15. Ja też widzę - galerię z 7 albumami - zgadza się?
  16. Bo w ogóle moment był kiepski na robienie zdjęć, takie światło już wieczorne... Balbina stanęła na wysokości zadania, w pewnym momencie spadła ze stolika głową w dół w zaspę i w obręcz od tortownicy. Poza tym Jego Wysokość tym razem miał stanowczo ochotę zjeść swój tort sam. Co ukroiliśmy sukom to trudno, oddał, ale na wszelkie cudze ryje pchające się w tort warczał...
  17. Bo solenizant kocha śnieg, oczywiście. Chcieliśmy mu zrobić przyjemność.
  18. Dobrze, że biedactwo już po operacji. No i całe szczęście, że nie w ciąży. Oby szybciutko dochodziła do siebie i oby potrafiła przełamać swoje lęki i przekonać się do ludzi.
  19. Imprezka z okazji urodzin najwspanialszego psa na świecie: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/BDayGardenParty#[/url]
  20. O rany... na norma to na pewno nie jest. Opisane w przykładzie dziecko chyba zbyt często czuje się ignorowane i za wszelką cenę próbuje zwrócić na siebie uwagę. Psycholog dla obydwojga - matki i dziecka, pilnie. Tak, kojec, kojec to podstawa! A u nas dziś imprezka urodzinowa, zaraz wrzucę zdjęcia.
  21. Skoro zostałam wezwana do odpowiedzi, to odpowiadam: na mój babski rozum BARF może być dobrym pomysłem dla psa z alergią, pod pewnymi warunkami. Po pierwsze - odpowiednie mięso. W Warszawie nie powinno być problemów z nabyciem takowego. W przypadku psa z podejrzeniem alergii zastosowałabym na początek mono mięsną dietę - na przykład tylko jagnięcina/ baranina. Żaden z moich psów nie ma skłonności do alergii, ale znam alergików BARF-ujących i mających się dobrze - nie dostają drobiu ani wieprzowiny. W każdej, nawet tej z najgórniejszej półki, karmie gotowej zawsze będzie większa ilość potencjalnych alergenów niż w żarciu przygotowanym w domu, przy zachowaniu pewnych reguł. Wariant najbezpieczniejszy: mięso surowe wrzucamy do gorącego gotowanego wypełniacza - ryż, płatki owsiane. Jako dodatek może być utarte warzywo lub owoc. Chodzi o lekkie sparzenie mięsa ( ale nie zagotowanie). Proporcje - pól na pół mięsa i wypełniacza. Należy pamiętać, że psa może uczulać każdy składnik gotowej karmy - począwszy od mięsa, przez wypełniacz ( na przykład kukurydza), przez dodatki, utrwalcze, substancje stosowane do chemmicznej obróbki poszczególnych składników itp. A, a straszenie drobiem nie dotyczy, oczywiście, kur tzw. wiejskich. To, że drób często psom szkodzi wynika ze stopnia jego nafaszerowania chemią za życia.
  22. Fotki rewelacyjne, tak właśnie powinno się spędzać weekendy, z książką i psiarnią.
  23. Tragedia...Ten cyc wiszący i przemrożony... Biedactwo.
×
×
  • Create New...