Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Ja mam prośbę: proszę o wytyczne do tekstu, który mamy napisać. Chodzi o wakacyjne pozbywanie się psów, jak rozumiem? Jak sobie to wyobrażacie mniej więcej, co tam ma się znaleźć, jak dużo ma być tego tekstu? Bo mogę coś tam spróbować przez weekend stworzyć, tylko napiszcie czego oczekujecie.
  2. Skandalicznie zaniedbuję wątek łowickiej pasztetówy. Ale nikt chyba nie wątpi, że owa ma się dobrze. Jednak muszę donieść, że przed chwilą popadła w konflikt z Gjalponem - otóż wlazła na stół i wsadziła ryj do cukiernicy i wyjadała cukier, a kiedy Gjalpo przyszedł przywołać ją do porządku ośmieliła się napyskować na niego z wysokości blatu. Co skądinąd zwabiło do kuchni Panią Matkę, która brutalnie położyła kres żerowaniu. Niemniej parówa i tak się lepi... Rozważam kąpiel całego stada w ramach wiosennych porządków, tylko kto mi wrzuci Gjalpona do wanny???
  3. No fakt, że prosty, aż trudno spaprać. Zwłaszcza, że wydaje mi się, że psy czytają nasze zachowania i wiedzą kiedy mają do czynienia ze stworzonkiem którym trzeba się zaopiekować. Jestem przekonana, że można psa tak "ustawić" że zamiast zazdrości poczuje się odpowiedzialny za nowe szczenię w stadzie.
  4. [quote name='Andzike']Trzymać kciuki proszę - Nelson ma jutro lub w niedzielę odwiedziny. Jak będę coś wiedzieć - dam znać :) A póki co odmawiamy modły, palimy kadzidła, przesyłamy ciepłe myśli i wszystkie inne cuda wianki, żeby się tym razem udało ;)[/QUOTE] Oczywiście!!! Kciuki zaciśnięte, zaczynamy modły inkantacje i rytuały - albowiem Nelsonowi dom się należy.
  5. Oj, biedna Bella! I Wy biedni, dobrze, że wyszła na prostą. A co do płci to nie zrzędź, moja droga, wszak już jakieś dziewczynki masz z poprzednich miotów, nie? A co my z Andzike mamy powiedzieć? Ja nie tyle chciałam dziewczynkę, co byłam przekonana, ze to dziewczynka. Teraz się przyzwyczaiłam do myśli że młode jest samcem i okazuje się, że z tym tez można żyć ;) W każdym razie na połówkowym usg to już powinno być widać kto zacz. Zresztą teraz jest moda na chowanie dzieci bez płciowego kontekstu kulturowego, więc nie ma się co martwić na zapas... [URL]http://deser.pl/deser/1,111857,11011728,Przez_piec_lat_wychowywali__dziecko_bez_plci___Teraz.html[/URL]
  6. [quote name='Becia66']Nasza Karolciasz nasłała na nas NOWINY :evil_lol:. Właśnie jest ekipa i robi zdjęcia, po świętach pewnie zmontują jakiś artykuł. Robimy się sławni :B-fly:, tylko nie wiem czy to dobrze czy źle.[/QUOTE] I tak i tak... dla Was to pewnie więcej roboty, bo jak się ludzie dowiedzą to przybiegną psy przez płot przerzucać. Z drugiej strony - dla psa lepiej wylądować w przytulisku pod Waszą opieką, niż na ulicy. Z trzeciej strony - dowiedzą się pewnie i tacy, co zechcą jakoś pomóc, wesprzeć - więc może być z tego jakiś pożytek. Poza tym uważam, że to dobrze, jeśli gmina ma przytulisko i jest to dostrzegane i komentowane pozytywnie - w tylu gminach nikomu się nawet nie śni o takim miejscu. Każdy taki artykuł jest krokiem w kierunku wzrostu społecznej świadomości dotyczącej zjawiska.
  7. Ja tez się melduję do trzymania kciuków!
  8. Muszę się poskarżyć... Gjalpon był przed domem, siedząc w wannie słyszałam jak wyje do wtóru straży pożarnej. Ponieważ wybieram się do łóżka, więc zawinięta w szlafrok poszłam gada zwołać. Wystawiam łeb za drzwi, wołam...Nic. Wystawiam łeb trochę dalej, wołam...nic. Jeszcze trochę... widzę na podjeździe koniec ogona. Leży, ani drgnie. Wyłażę na próg, wrzeszczę - nic. Widzę całego psa. Leży, dziwnie skręcony, łeb jakoś bokiem, łapy porozrzucane. Leży i się nie rusza. Oko na wpół otwarte, też ani drgnie... Nie wiem, co myślałam, bo nie zdążyłam zarejestrować - wyprułam boso i w szlafroku na podjazd, z sercem na ramieniu i ściśniętym gardłem, biegnę w stronę psa, wrzeszczę "Gjalpo, Gjalpo!!!!!!" NIC. Podbiegam, wyciągam rękę żeby go dotknąć i w tym momencie ten drań zrywa się na równe łapy i w radosnych podskokach udaje się do domu, podszczypując po drodze parówy po tyłkach!!!! I ma minę kogoś, kto właśnie wyciął świetny numer!!!! Jestem przekonana, że ten drań zrobił to specjalnie!!!!!
  9. [quote name='majuska']nie wiem czy Wam też ale mi się trochę tytuł nie zgadza:eviltong: wiedziałam że tak będzie:evil_lol:[/QUOTE] Tak, ale może Andzike chce odczekać, żeby nie zapeszyć, tak tradycyjnie...
  10. Gratulacje dla Was i dla Sziry ! Lepiej być nie mogło. Tak to już jest , że każdy prędzej czy później trafi na [B]tego[/B] tymczasa, którego nie można już dalej puścić w obieg.
  11. Ech, że też moich nie można tak ostrzyc na golasa... Furminator i szczotka ciągle w robocie, kudłów wszędzie po kolana.
  12. Taka refleksja: Ewidentna wyższość psa nad dzieckiem polega na tym, że przy psie możesz przeklinać ile wlezie, bo nie powtórzy w piaskownicy... No i przy własnym dziecku trzeba mocno ograniczyć stosowanie inwokacji " takaowaka twoja mać...", bo się człowiek pakuje w niezamierzone dwuznaczności.
  13. No to pięknie, wychodzi na to , że kombinuję jak żul Taśma...
  14. [quote name='majuska']Moja Paćka od jakiegoś tygodnia wstaje o 5.30 i zaczyna dzień, miałam nadzieję, że to chwilowe, ale niestety nie ma zamiaru sie zmienić...wstaje jak Poldziu, razem ze słonkiem:flaming:[/QUOTE] Narzuć koc na klatkę...
  15. Zachciało mi się, psia mać, "rodzinnego" niedzielnego spaceru...Wzięliśmy całe stado i poleźliśmy w jedyne miejsce, które nie wymaga wleczenia parów źle wychowanych na smyczach, czyli do takiego zagajnika nad cmentarzem. W zasadzie w jedną stronę było fajnie, więc w złą godzinę powiedziałam, że w sumie to grzeczne te pieski i tak się ładnie w kupie trzymają... Zaraz potem Łucja znalazła jakiś olbrzymi gnat ohydny. Trzeba ją było złapać i wydrzeć gnat z pyska. W trakcie wydzierania gnat rozpadał się na fragmenty, a Łucja kłapała i wiła się usiłując ocalić resztki. A potem było już tylko gorzej. W lasku, pośród drzew parówy dwie nagle wypruły do przodu z turbodoładowaniem i kompletnie nie reagowały na wołanie. Matka łapała Flo i Kangura i pospiesznie przypinała na smycze, ja usiłowałam utrzymać Gjalpona, który chciał biec za parówami, Adam pobiegł gonić te france i wtedy zobaczyłam pomiędzy drzewami - ach och - biszkoptowego labradora!!! To okropne, bez wątpienia była to suka sąsiadów, wróg nr 1 naszych parów, które potrafią z wielką zaciekłością i determinacją obrzucać się z nią obelgami przez siatkę. Zanim Adam dopadł parów Łucja zdążyła dopaść labkę, wskoczyć jej na plecy ( tak!) i użreć ją w grzbiet! Że działo się to wszystko przy akompaniamencie dzikiego wrzasku to nie muszę chyba mówić. I że tybetan stawał dęba, ryczał i machał łapami, bo jego harem walczył z wrogiem, a on tu uziemiony? I że biedna Pani Matka o mało nie została rozerwana psami jak czarownica końmi... Ech. Nie ma to jak niedzielny rodzinny spacerek...
  16. [quote name='Dzika_Figa']Owczarek australijski - kelpie! Dzięki! Aaaa! Chcę![/QUOTE] Aussie , nie kelpie! Faktycznie ładny. Miło, że Kala zyskała za jednym zamachem i dom i takie fajne psie towarzystwo.
  17. Biedny Lucyferek. Zbieraj się psinko szybciutko!
  18. [quote name='Becia66']o jejku, jakie wymęczone bidusie, to dziewczynki czy chłopcy ? czy mieszańce ? :diabloti: To ty Figuniu jesteś ciotka pełną parą, gratuluję :loveu:[/QUOTE] Beciu, Figa wcześniej pisała, że to dziewczynka i chłopiec. Że wymęczone to się nie dziwię, jak każde po 2,9 kg. Ciasno im musiało być. Andzike - dzięki Ci za link do bachora. Cenna lektura.
  19. No, z tym darciem się to ja nie mam pomysłu co zrobić... U mnie przecież wszyscy rozdarci, a każdy inaczej. Kangur albo biega po ogrodzie i drze gębę w trybie ciągłym ( to pół biedy) albo w domu nagle i niespodziewanie emituje pojedyncze, przenikliwe szczeknięcie. Gjalpo stróżuje po nocach - potrafi kilka godzin nadawać. Flo, która uważa się za coś w rodzaju tybetana szczeka razem z Gjalponem, dodając do jego basowych tonów swoje ultradźwięki. Balbina szczeka z potrzeby kontaktu. Zapędza nas szczekaniem do kuchni jak się poczuje głodna ( czyli praktycznie cały czas). A Łucja, jako topowy leń i parówa wygodnicka najchętniej szczeka z kanapy. Ewentualnie zasiada na parapecie i drze gębę na coś , co widzi przez okno. Będziemy mieli przesrane....
  20. [quote name='Dzika_Figa']Zwłaszcza, że takie rezygnowanie na ogół się kończy tym, że potem w wieku trzydziestu-czterdziestu lat istota ląduje na psychoterapii, żeby się wyleczyć z toksycznej matki...[/QUOTE] Albo, co gorsza, nie ląduje... Andzike - to z Szirą to nie jest taki zły pomysł, bo w "kryzysowych" sytuacjach dwa psy stanowią dla siebie grupę wsparcia. Widzę po moim stadzie - zupełnie inaczej znoszą różne sytuacje , jak jest ich więcej. Becia, jak się udało ciasto?
  21. [B]Adoptujący zobowiązuje się, że nie odda ani nie sprzeda psa osobom trzecim. Jeżeli adoptujący z jakiś względów nie mógłby zatrzymać psa, jest zobowiązany zawiadomić i oddać zwierzę osobie od której je otrzymał[/B] Z jedne strony - przez takie zapisy w umowie kręcimy bicz na siebie, bo wystarczy zadzwonić jak się piesek znudzi. Z drugiej strony - lepiej , że dzwonią niż gdyby mieli na ulicę wyrzucić Z trzeciej strony - można gdzieś coś takiego w sprawie dziecka podpisać? Bocianowi zwrócić, czy coś?
×
×
  • Create New...